Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Wampirzyca, strzygi i pijani wieśniacy (ralacja z LARP-u „W zaświatach Muzeum” 18.04.09)

22 kwietnia 2009 |
img_3102

Wam­piry, strzygi i spółka… fot. J. Sielski

Jakaś siła wyga­nia mnie z grobu
W poszu­ki­wa­niu dóbr, od któ­rych jestem odłą­czona,
Bym nadal kochała utra­co­nego męża
Bym piła krew z jego serca.

Goethe, Narze­czona z Koryntu (1797)

Wiara w to, że zmarli powra­cają i nękają żywych, ginie w mroku dzie­jów. Myśl ta przy­brała dzięki wyobraźni ludz­kiej różne kształty. Powra­ca­jący z zaświa­tów rzadko mają dobre inten­cje.
Wam­piry opi­sy­wane są jako praw­dziwe żywe trupy ata­ku­jące nocą, krwio­pijcy bojący się czosnku. Wyobra­że­nia na temat wam­pi­rów opie­rają się na sta­rych tra­dy­cjach i wie­rze­niach, o któ­rych można się było dowie­dzieć mię­dzy innymi 18 kwiet­nia w War­szaw­skim Muzeum Etnograficznym.

na pozór zwy­czajny mostek

Jadąc ze zna­jo­mymi na LARP’a „W z zaświa­tach muzeum”, mia­łam mie­szane uczu­cia. Liczy­łam jed­nak na to, że zabawa będzie udana (w końcu głów­nie dla niej ścią­gnę­łam zna­jo­mych z Pozna­nia) i nie zawio­dłam się.
Zaczęło się od zwie­dza­nia i opo­wie­ści. Pozna­li­śmy rytuał, jaki odpra­wiano w cza­sie pochówku zmar­łego. Dowie­dzie­li­śmy się wielu nie­zbęd­nych — jak się póź­niej oka­zało — infor­ma­cji potrzeb­nych w dal­szej roz­grywce. Wszystko zostało nam dokład­nie i - co naj­waż­niej­sze -  cie­ka­wie opowiedziane.

Początek drogi w zaświaty, fot. J. Sielski

Począ­tek drogi w zaświaty, fot. J. Sielski

Nie wie­rzy­łem sto­jąc nad brze­giem rzeki,
Która była sze­roka i rwi­sta, że przejdę ten most,
Sple­ciony z cien­kiej, kru­chej trzciny powią­za­nej łykiem.
Sze­dłem lekko jak motyl i ciężko jak słoń,
Sze­dłem pew­nie jak tan­cerz i chwiej­nie jak ślepiec.
Nie wie­rzy­łem, że przejdę ten most, i gdy stoję już na dru­gim brzegu,
Nie wie­rzę, że go przeszedłem.

Staff, Most

Nie­groźne z pozoru przej­ście przez mostek prze­nio­sło nas w zaświaty, gdzie spo­tka­li­śmy bar­dzo miłego Duszka, co nie zmie­niło faktu, że strzygi cza­iły się na każ­dym kroku, dyrek­tor muzeum ześwi­ro­wał na punk­cie sta­rych rumuń­skich pie­śni, nie wspo­mi­na­jąc o gole­mie, który nas naprawdę zaskoczył.

na szczę­ście mie­li­śmy czosnek

Deko­ra­cje, stroje oraz odgry­wa­nie wszyst­kich postaci, które spo­ty­ka­li­śmy na swej dro­dze, wyko­nane były bar­dzo dobrze. Chwi­lami naprawdę zapo­mi­nało się, że to tylko zabawa, co potę­go­wało kli­mat i emo­cje pod­czas dal­szej wędrówki w nie­znane. Wystar­czyło powią­zać wszyst­kie zdo­byte infor­ma­cje, pokom­bi­no­wać tro­chę, zdo­być nie­zbędne przed­mioty i podą­żać dalej. Może wła­śnie dla­tego wszystko wyda­wało mi się zbyt pro­ste, co nie zmie­nia faktu, że kil­ka­krot­nie naprawdę było ciężko (walka w ciem­nych kory­ta­rzu z czwórką prze­ciw­ni­ków, czy też pod­czas koń­co­wego star­cia z wiedź­mami). Na szczę­ście mie­li­śmy dużo czosnku, który miał bar­dzo dużą moc odstraszającą.

Plu­sem nie­wąt­pli­wie jest fakt, że całość była dobrze prze­my­ślana. Bra­ko­wało mi nato­miast nutki intrygi. Cze­goś nie­wia­do­mego, co czai się za rogiem i nie od razu dokład­nie poznane  prze­szka­dza cza­sami oraz nie­po­koi podróż­ni­ków, po czym ata­kuje w naj­mniej nie­spo­dzie­wa­nym momen­cie. Przy­da­łoby się rów­nież tro­chę wię­cej muzyki.

Pod­su­mo­wu­jąc: zabawa bar­dzo udana, a prze­my­ślane i świet­nie ode­grane „efekty spe­cjalne” uczy­niły ją cie­kawą i wartą zapamiętania.

Mał­go­rzata Wróbel

Autorka była uczest­niczką fabu­lar­nej gry na żywo (LARP) „W zaświa­tach Muzeum”. Od 10 lat inte­re­suje się RPG. Pocho­dzi z Gro­dzi­ska Wiel­ko­pol­skiego, obec­nie mieszka i pra­cuje w War­sza­wie.

Spotkanie z golemem, fot. J. Sielski

Spo­tka­nie z gole­mem, fot. J. Sielski


Kategorie: muzeum, wampiry, wampiry_LARP, wydarzenia
Tagi: ,

Przeczytaj koniecznie również:

5 komentarzy do “Wampirzyca, strzygi i pijani wieśniacy (ralacja z LARP-u „W zaświatach Muzeum” 18.04.09)”

  1. Bunny_Kou napisał/a:

    W LARPIE uczest­ni­czy­łam w ostat­niej z grup. Ogólne wra­że­nie: pozy­tywne. Zwłasz­cza w sce­nach walki, kiedy pano­wał ogólny bała­gan i rosło napię­cie.
    Czego mi bra­ko­wało? Jak już napi­sała autorka arty­kułu intrygi. Bra­ko­wało mi zdrajcy w gru­pie. Kogoś, kto dostał rolę, która ma nam uprzy­krzyć życia. Poza tym bra­ko­wało mi zagma­twa­nia fabuły. Przed­mio­tów, które znaj­duje się gdzieś po dro­dze i które nie­ko­niecz­nie są potrzebne. Albo cho­dze­nia z miej­sca na miej­sce. (wró­cić gdzieś, jakie­muś npcowi donieść coś i dopiero móc iść dalej).
    Ogól­nie to mi się podo­bało, choć pre­fe­ruję larpy, w któ­rych każdy ma wła­sną rolę i histo­rię, która kształ­tuje cha­rak­ter postaci.
    Cie­ka­wostki z naszego larpa: O mało co nie zosta­łam sprze­dana wie­śnia­kom w trak­cie gry w kości :P Ponad to wykoń­czy­łam główną strzygę. W sumie szkoda mi było sio­stry po fachu :D Przy­znam, że sły­sząc swoje imię, jako imię jed­nej z wam­pi­rzyc (na początku jeden z NPCów wspo­mniał coś o Wero­nice, zdraj­czyni) poczu­łam nie­sa­mo­witą potrzebę tą zdraj­czy­nią zostać. Wię­cej takich wąt­ków i zabawa na pewno będzie cie­kaw­sza!
    A.. i szkoda mi, że zdję­cia zamiesz­czone są tylko z jed­nej (dwóch?) grupy. Foto­graf sie­dział przy nas w kryp­cie calu­teńki czas, a tu nic… :( Szkoda


  2. Fulko napisał/a:

    Kilka zdjęć jest jesz­cze tutaj: http://picasaweb.google.com/piotr.labenz/WZaswiatachMuzeum?authkey=Gv1sRgCM3LhJCvtNzdaQ#

    a tu ury­wek fil­mowy: http://www.youtube.com/watch?v=ps_J_nJ18SM&feature=channel_page

    Co do linio­wo­ści, pro­stoty i braku zróż­ni­co­wa­nia postaci – takie ponie­kąd było zało­że­nie. Wyni­kało ono stąd, że LARP był otwarty dla wszyst­kich (rów­nież zupeł­nie nie­do­świad­czo­nych uczest­ni­ków) i eks­pe­ry­men­talny (pierw­szy raz w Muzeum). Po wię­cej kom­pli­ka­cji i swo­body zapra­szamy na razie na Fan­ta­zjadę – a w przy­szło­ści, kto wie… ;-)

    W każ­dym razie – cie­szę się, że się podobało.


  3. Krzysztopór napisał/a:

    Zabawa bar­dzo fajna, może bar­dziej ze względu na miej­sce, niż na sama roz­grywkę, acz­kol­wiek rozu­miem, iż fabuła była stwo­rzona z myślą o począt­ku­ją­cych graczach :)

    Co do przed­mio­tów nikomu niepotrzebnych:

    Zabra­li­śmy ze sobą spory kamień (gdzieś w oko­li­cach golema), który cały czas tasz­czy­li­śmy ze sobą, zaś pró­bu­jąc użyć go do przy­kry­cia trumny wam­pi­rzycy, odkry­li­śmy, że nic sobie z niego nie zro­biła, pomimo naszych wie­lo­krot­nie powta­rza­nych infor­ma­cji, skut­kiem czego kamer­du­lec wylą­do­wał na pod­ło­dze, tuz obok stopy kolegi :)

    Na sto­liku obok golema, na półeczce pod bla­tem, znaj­do­wało się dziwne coś. Z wyglądu przy­po­mi­nało mi świecę szyb­kiej podróży w meta­lo­wym etui (vide film „Gwiezdny Pył”), która to zabra­łem z nadzieją na nie­sa­mo­wite efekty. Jak się oka­zało, było to naj­praw­do­po­dob­niej mazi­dło golema, co pozna­łem po nowym kolo­rze spodni i rąk :P

    Ergo, można było zna­leźć nie­po­trzebne przed­mioty, trzeba było tylko dobrze szu­kać :D

    Z dru­giej strony, muszę zde­cy­do­wa­nie potę­pić wam­pi­rzycę — mówiła cią­gle „no chodź, no chodź”, po czym scho­wała się do trumny. Jednoosobowej…

    Wię­cej zdjęć!


  4. Krzysztopór napisał/a:

    Na pewno cze­kał na nas, żeby­śmy go stam­tąd wynieśli :)

    z innej beczki — zamie­ści­cie coś na zasa­dzie solu­cji — np. jak zgod­nie z Waszymi zało­że­niami miała prze­bie­gać roz­grywka? Każda grupa zro­biła pew­nie coś w spo­sób nie­stan­dar­dowy, faj­nie byłoby móc to sobie porów­nać. Poza tym, przy­naj­mniej ja, mam nadal pewne wąt­pli­wo­ści — choćby po co była trze­cia trumna? Dla dziew­czynki z maskotką przed gabi­ne­tem dyrektora?


  5. Fulko napisał/a:

    Tak, kamień nas zaskoczył…

    Solu­cji nie będziemy publi­ko­wać, bo wpraw­dzie fabuła była siłą rze­czy liniowa, to nie zakła­da­li­śmy jed­nego wzor­co­wego spo­sobu wyko­na­nia zadań. Raczej udo­stęp­ni­li­śmy różne do tego narzę­dzia i od gra­czy zale­żało, z któ­rych i jak skorzystają.

    Trze­cia trumna była pusta, bo „kie­dyś dawno temu leżał w niej inny wam­pir, ale go odwró­cono i obró­cił się w proch”, a w trum­nie został tylko kołek, któ­rym go odwra­cano, a który mógł pomóc i w odwra­ca­niu Vio­ricy. (Jeśli kołka nie zna­leź­li­ście, to zna­czy, że pod­wę­dziła go poprzed­nia grupa. ;-))


Napisz komentarz