Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Wampir w kinie (wieczory filmowe w muzeum!)

6 maja 2009 |
Taśmy filmowe w muzeum, fot. Małgorzata Przytuła

Taśmy fil­mowe w muzeum, fot. Mał­go­rzata Przytuła

Wam­pir – twór na pozór oczy­wi­sty, stały ele­ment w pan­te­onie dzi­wacz­nych istot popkul­tury, naczelne stra­szy­dło i ulu­biony boha­ter hor­ro­rów. Ale im wię­cej o nim myślę, tym bar­dziej wydaje mi się nie­jed­no­znaczny i wie­lo­wy­mia­rowy. To nie­zwy­kłe, że lite­ra­tura i chyba w jesz­cze więk­szym stop­niu film – a więc nama­calne wytwory wyobraźni poje­dyn­czych jed­no­stek – kreują w świa­do­mo­ści mas trwałe obrazy nie­re­al­nych istot, oży­wiają je, nadają im imiona, twa­rze, oso­bo­wo­ści. Co wię­cej – istoty te wycho­dzą ze swych pier­wot­nych ram i zaczy­nają żyć wła­snym, nie­kon­tro­lo­wa­nym życiem. Two­rzą się waria­cje, muta­cje, mieszańce…

Początki…

W 1895 r. w Paryżu, w Salo­nie Indyj­skim Grand Cafe odbywa się pierw­szy pokaz fil­mowy. Od tego momentu zmie­nia się świat – rodzi się kino, a nie­długo potem poja­wia się w nim rów­nież on… wam­pir. Wszystko, na szer­szą skalę, zaczęło się od Brama Sto­kera i ekra­ni­za­cji jego powie­ści. Pisarz, na kan­wie ludo­wych wie­rzeń i histo­rii o krwio­żer­czych woło­skich hospo­da­rach, stwo­rzył naj­po­pu­lar­niej­szego potwora wszech­cza­sów – hra­biego Dra­kulę. Zain­spi­ro­wany tą posta­cią reży­ser Tod Brow­ning dostrzegł w niej nie­by­wałą pożywkę dla swo­jej twór­czo­ści. To dzięki niemu i jego fil­mom ukształ­to­wał się i zapadł głę­boko w ludzką pod­świa­do­mość arche­ty­piczny wize­ru­nek wampira–arystokraty, dys­tyn­go­wa­nego i intry­gu­ją­cego eks­cen­tryka w pele­ry­nie, śpią­cego w trum­nie i snu­ją­cego się po kom­na­tach swego gotyc­kiego zamku zagu­bio­nego w ostę­pach Transylwanii.

Nos­fe­ratu i spółka

Ale wam­pir nie­jedno ma imię i nie­jedną ma twarz. W 1921 r., jesz­cze przed ame­ry­kań­skimi ekra­ni­za­cjami, stała się rzecz feno­me­nalna – Frie­drich Wil­helm Mur­nau nakrę­cił nie­li­cen­cjo­no­waną ekra­ni­za­cję powie­ści Sto­kera i chcąc omi­nąć prawo prze­kształ­cił Dra­kulę w zwie­rzę­cego, asek­su­al­nego nos­fe­ratu Orlocka. Powo­łał w ten spo­sób do życia inne, wyzute z elek­try­zu­ją­cego czaru, wyobra­że­nie wam­pira, które do dzi­siaj wywo­łuje nie­zwy­kłe wra­że­nia i inspi­ruje wielu twór­ców sztuki filmowej.

Kadr z filmu "Nosferatu - Symfonia grozy"

Kadr z filmu „Nos­fe­ratu — Sym­fo­nia grozy”

Następne dekady dokła­dały kolejne cegiełki do zbio­ro­wej wizji potwora, która stała się swo­istym odzwier­cie­dle­niem nastro­jów, prze­mian, ten­den­cji i mód współ­cze­snych sobie cza­sów. Lata sześć­dzie­siąte i sie­dem­dzie­siąte XX wieku, a więc okres rewo­lu­cji oby­cza­jo­wej, to moment sek­su­al­nego roz­bu­cha­nia wam­pira. Stwór prze­mie­nił się w uoso­bie­nie ero­ty­zmu — sie­ją­cego zgor­sze­nie amanta lub nie­zwy­kle pocią­ga­jącą wam­pi­rzycę, naj­czę­ściej na doda­tek les­bijkę, a moment ugry­zie­nia i picia krwi stał się toż­samy z aktem sek­su­al­nym. Rów­no­cze­śnie poja­wiły się zupeł­nie nowa­tor­skie i prze­dziwne pro­duk­cje będące mie­szan­kami hor­roru z wester­nem, science fic­tion czy fil­mem kung-fu. Powstał też nurt tzw. black­splo­ata­cji czyli nisko­bu­dże­towe filmy adre­so­wane do czar­no­skó­rej widowni, gdzie Dra­kula jest oczy­wi­ście black.

Oswa­ja­nie monstrum

Oswa­ja­nie mon­strum zaczęło z cza­sem przy­bie­rać coraz śmiel­sze formy – potwór nagle prze­stał stra­szyć i zaczął… śmie­szyć, a jeśli już czymś prze­ra­żał to ewen­tu­al­nie bra­kiem zębów i nie­zbyt lot­nym umy­słem. Oczy­wi­ście pośród fil­mów trak­tu­ją­cych wam­pi­ryczny temat z przy­mru­że­niem oka, obok głu­pa­wych acz zabaw­nych pro­duk­cji, zna­la­zły się rów­nież dzieła feno­me­nalne, jak cho­ciażby „Nie­ustra­szeni pogromcy wam­pi­rów” Romana Polań­skiego. Nie spo­sób nie wspo­mnieć rów­nież o eks­plo­zji swo­istych fil­mów akcji, gdzie wam­piry, wil­ko­łaki, zom­bie i inne masz­kary toczą ze sobą nie­ustanne, cią­gnące się jak tele­no­wela, zażarte boje. Cią­gle wra­cano też do prze­szło­ści, two­rząc coraz to now­sze cie­kawe inter­pre­ta­cje kla­sycz­nych dzieł.

Wam­pir dzisiaj

Podobno zain­te­re­so­wa­nie wam­pi­ry­zmem szcze­gól­nie nasila się w momen­tach spo­łecz­nych nie­po­ko­jów, w momen­tach kry­zy­so­wych. Nic dziw­nego, że ostat­nie lata owo­cują w tego typu pro­duk­cje. Co może dzi­wić, to prze­miana wam­pira w ostoję kon­ser­wa­tyw­nych war­to­ści i szla­chetną jed­nostkę bez skazy, nio­sącą ludz­ko­ści moralne prze­sła­nie. Co jesz­cze przy­nie­sie nam przy­szłość?
Kino ambitne i kino dla mniej wyma­ga­ją­cego odbiorcy prze­plata się i prze­ściga w wykre­owa­niu coraz to innego modelu naszego potwora. Nie spo­sób wymie­nić wszyst­kich nur­tów wam­pi­rycz­nej kine­ma­to­gra­fii i wszyst­kich pomy­słów na wam­pira zro­dzo­nych w otchła­niach roz­pa­sa­nej wyobraźni twór­ców. Wam­pi­ryzm jako cho­roba wiru­sowa, krew jako nar­ko­tyk, wam­pir jako repre­zen­tant dys­kry­mi­no­wa­nej mniej­szo­ści, bez­duszna masz­kara, Judasz Iska­riota, wege­ta­ria­nin, kobieta wamp, postać głę­boko tra­giczna, wyzwo­lony nasto­la­tek, kapi­tan statku kosmicz­nego, zmu­to­wany nie­to­perz, totalne zło, inkwi­zy­tor, bez­zębny idiota, sym­bol seksu, gej, upiorne dziecko, czło­wie­czy potwór, potworny czło­wiek… popkul­tura jest jak worek bez dna. Włóż tam rękę i zaczerpnij.

Kino w Muzeum

Sala kinowa w muzeum, fot. Małgorzata Przytuła

Sala kinowa w muzeum, fot. Mał­go­rzata Przytuła

Naj­więk­sza muze­alna sala, od wie­ków szum­nie zwana „kinową”, na powrót zasłu­guje na swoje miano. Choć do kina z praw­dzi­wego zda­rze­nia jesz­cze wiele jej bra­kuje, to będzie można znów usły­szeć w niej szum pro­jek­to­rów fil­mo­wych. Cała apa­ra­tura, nie­uży­wana od wielu lat, została wyczysz­czona, zmo­der­ni­zo­wana i przy­wró­cona do życia. Nie byłoby to moż­liwe bez zaan­ga­żo­wa­nia i spraw­nych rąk pana Jana Fun­da­menta – ope­ra­tora naszych pro­jek­to­rów i wiel­kiego miło­śnika kina. Z muze­alną salą kinową wiążą się ambitne plany, pro­jekty i remonty. Tak, kie­dyś będzie tu praw­dziwe kino. Ale to przy­szłość. A teraz możemy cie­szyć się nowymi możliwościami.

Wie­czory fil­mowe
Pod­czas muze­al­nych wie­czo­rów fil­mo­wych poka­żemy sie­dem fil­mów podzie­lo­nych na dwa bloki – Seans z wam­pi­rem i Seans z wam­pi­rzycą.

• 9 maja, g. 17.00–23.30 Seans z wampirem

17.00 – Nos­fe­ratu: wam­pir, reż. W. Herzog, 1979 r., Niemcy/Francja, 106 min.
19.00 – Vam­pire Hun­ter D: Żądza krwi, reż. Y. Kawa­jiri, 2001 r., Japonia/Hongkong/USA, 102 min.
21.00 – Znak wam­pira, reż. T. Brow­ning, 1935 r., USA, 57 min.
22.00 – Cień wam­pira, reż. E.E. Mer­hige, 2000 r., Luksemburg/USA/Wlk. Bry­ta­nia, 92 min.

• 10 maja, 16.00–21.15 Seans z wampirzycą

16.00 – Lubię nie­to­pe­rze, reż. G. War­choł, 1985 r., Pol­ska, 76 min.
17.30 – Nadja, reż. M. Alme­reyda, 1994 r., USA, 93 min.
19.15 – Pozwól mi wejść, reż. T. Alfred­son, 2008 r., Szwe­cja, 114 min.

Filmy

Nos­fe­ratu: wam­pir
reż. Wer­ner Herzog,
prod. Niemcy/Francja, 1979 r.
wyk. Klaus Kin­ski, Bruno Ganz, Roland Topor, Isa­belle Adjani
Wybitny film oparty na nie­sa­mo­wi­tym eks­pre­sjo­ni­stycz­nym obra­zie F. W. Murnau’a „Nos­fe­ratu – Sym­fo­nia grozy”. Wam­pir w fil­mie Herzoga (w tej roli Klaus Kin­ski) uka­zany jest w bar­dzo nie­ste­re­oty­powy, można nawet powie­dzieć ludzki spo­sób. Jako istota głę­boko nie­szczę­śliwa, nie prze­raża, a raczej wzbu­dza litość i przy­wo­łuje reflek­sje nad sen­sem życia, śmierci i miło­ści. Dzieła dopeł­niają nie­zwy­kle piękne, two­rzące oni­ryczny kli­mat, malar­skie obrazy.

Vam­pire Hun­ter D: Żądza krwi
reż. Yoshiaki Kawa­jiri
prod. Japonia/Hongkong/USA, 2001 r.
Peł­no­me­tra­żowa pro­duk­cja z gatunku anime, któ­rej boha­te­rem jest tym razem pół wam­pir pół czło­wiek o imie­niu Dun­peal, zwany w skró­cie D. Tajem­ni­czy i mało­mówny D jest wiel­kiej sławy łowcą swo­ich ziom­ków wam­pi­rów. Dostaje do wyko­na­nia trudne zada­nie uwol­nie­nia z rąk pory­wa­czy córki zamoż­nego kupca. Jego nie­zwy­kle wcią­ga­jące przy­gody i pery­pe­tie, gotycki, mrocz­nym kli­mat, wartka akcja, cie­ka­wie skon­stru­owane postaci i wysoki poziom arty­styczny ani­ma­cji spra­wiają, że film uznany jest za jeden z naj­lep­szych w swoim gatunku.

Znak wam­pira
reż. Tod Brow­ning
prod. USA, 1935 r.
wyk. Bela Lugosi, Lio­nel Bar­ry­more, Eli­za­beth Allan, Lio­nel Atwill, Henry Wad­sworth
Hor­ror kry­mi­nał. Takie nazwi­ska jak Tod Brow­ning i Bela Lugosi mówią same za sie­bie. Oczy­wi­ście mamy tu do czy­nie­nia z kla­sycz­nym kinem wam­pi­rycz­nym i kla­sycz­nym wam­pi­rem w czar­nej pele­ry­nie. Groza i sceny wywo­łu­jące śmiech prze­pla­tają się umie­jęt­nie w tej świet­nie skon­stru­owa­nej intry­dze, osa­dzo­nej w mrocz­nym zamczy­sku gdzieś w ostę­pach Wschod­niej Europy.

Cień wam­pira

reż. Edmund Elias Mer­hige
prod. Luksemburg/USA/Wlk. Bry­ta­nia, 2000 r.
wyk. Wil­lem Dafoe, John Mal­ko­vich, Eddie Izzard, Cary Elwes
Opo­wieść o reali­za­cji filmu „Nos­fe­ratu — Sym­fo­nia grozy”. Nic dziw­nego, że ten wybitny obraz W. F. Murnau’a po raz kolejny stał się czy­jąś inspi­ra­cją. Wiąże się z nim bowiem nie­sa­mo­wita histo­ria, a tajem­ni­czy aktor Max Schreck (czyli Max Strach) podej­rze­wany jest o naj­gor­sze, czyli… wam­pi­ryzm. Film „Cień wam­pira” trzyma się fak­tów i przed­sta­wia auten­tyczne postaci. Ale w pew­nym momen­cie człon­ko­wie ekipy fil­mo­wej zaczy­nają ginąć w nie­wy­ja­śnio­nych oko­licz­no­ściach. Czy tak było naprawdę?

Lubię nie­to­pe­rze
reż. Grze­gorz War­choł
prod. Pol­ska, 1985 r.
wyk. Kata­rzyna Wal­ter, Marek Bar­ba­sie­wicz, Wik­tor Gro­no­wicz, Jonasz Kofta
Rzecz oso­bliwa – pol­ski hor­ror i to na doda­tek z wam­pi­rzycą w roli głów­nej. Boha­terką jest dziew­czyna z dobrego domu, pro­wa­dząca wraz z ciotką sklep z oso­bli­wo­ściami. Nie­stety jej potworna natura spra­wia, że zabija wszyst­kich pró­bu­ją­cych się do niej zbli­żyć męż­czyzn. Wam­pi­ryzm potrak­to­wany jest tu jak cho­roba, którą można leczyć. Ale sku­tecz­nym lekiem jest tylko miłość.

Nadja
reż. Michael Alme­reyda
prod. USA,1994 r.
wyk. Elina Löwen­sohn, Karl Geary, Peter Fonda, Mar­tin Dono­van, Galaxy Craze, David Lynch
Zwi­chro­wana, post­mo­der­ni­styczna, pełna smutku i deka­denc­kiego nastroju wer­sja Dra­kuli. A w roli głów­nej jego córka – intry­gu­jąca i cza­ru­jąca Nadja błą­ka­jąca się po uli­cach i loka­lach Nowego Jorku. Depre­syjny kli­mat, przy­tła­cza­jące uczu­cie pustki, wątki homo­sek­su­alne, wspa­niała muzyka. Pro­du­cen­tem filmu jest David Lynch – to wiele tłu­ma­czy. Film zosta­wia nie­sa­mo­wite wra­że­nie i zapada głę­boko w otchłań pamięci.

Pozwól mi wejść
reż. Tomas Alfred­son
prod. Szwe­cja, 2008 r.
wyk. Kare Hede­brant, Lina Lean­ders­son, Per Ragnar, Hen­rik Dahl
Coś czego boję się naj­bar­dziej: wam­pir – dziecko i okrutna prze­moc. Surowe, śnie­żne, skan­dy­naw­skie pej­zaże jesz­cze bar­dziej potę­gują zło­wrogą atmos­ferę tego filmu. Obraz nie­zwy­kle emo­cjo­nalny, momen­tami dra­styczny. Z dru­giej strony przed­sta­wia fan­ta­styczną histo­rię przy­jaźni mię­dzy dziew­czynką – wam­pi­rem a mal­tre­to­wa­nym przez kole­gów chłop­cem. Na wiel­kie brawa zasłu­gują dzie­cięcy akto­rzy gra­jący główne role. Film został uznany za naj­lep­szy hor­ror 2008 r.

.
Mał­go­rzata Przytuła

Projektor filmowy w muzeum, fot. Małgorzata Przytuła

Pro­jek­tor fil­mowy w muzeum, fot. Mał­go­rzata Przytuła

Kategorie: wampiry, wydarzenia

Przeczytaj koniecznie również:

2 komentarze do “Wampir w kinie (wieczory filmowe w muzeum!)”

  1. Dirty Diana 87 napisał/a:

    Ktoś się orien­tuje czy wej­ście jest bez­płatne czy tez można gdzieś zaku­pić bilety?


  2. Ewa Wołkanowska napisał/a:

    Wstęp jest wolny. Zapraszamy!


Napisz komentarz