Bardziej niż tradycję kocham dobry seks
Moja mama często powtarza, że pierwszą rzeczą, na którą zwraca uwagę po wejściu do czyjegoś pokoju, są szafy. A dokładnie to, co ludzie trzymają na nich ( z nadzieją, ze da się to upchnąć tak, że gość tego nie zauważy). Na mojej biurowej szafie w muzeum leży cała sterta kartek – takich, co to szkoda było wyrzucić, bo jeszcze do czegoś mogą się przydać. Takich, które mogłyby tam leżeć jeszcze przez dobrych parę lat i za każdym razem robiąc porządki, przekonywałabym siebie w duchu, że jeszcze „do czegoś mogą się przydać”. Nieśmiertelne kartki! Sięgnęłam po pierwszą. Widniał na niej napis „Bardziej niż tradycję kocham dobry seks”.
Wielkie pranie
Podczas tegorocznej Nocy Muzeów z moją szefową zorganizowałyśmy akcję „Recykling tradycji. Akcja z praniem w tle”. W dużej sali, którą potocznie pracownicy nazywają salą
amerykańską , ustawiłyśmy pralkę „Franię”, a nad nią rozwiesiłyśmy sznury bieliźniarskie. Na nich zaś — pranie: koszule, sukienki, fartuchy i majtki, znalezione w magazynach muzealnych i we własnych domach (w życiu bym się nie przyznała, które były moje!). Obok „Frani” postawiłyśmy kosze z klamerkami i stos kartek z pytaniami i nie dokończonymi zdaniami (tak, właśnie tych kartek, które przez kilka miesięcy leżały na mojej szafie, czekając na lepsze czasy) i markerami. Chciałyśmy, aby zwiedzający dokończyli zdanie i kartki zawiesili na sznurze. Na jednej było hasło „Aby odświeżyć tradycję, należy…”
Zbojkotować Windows i przejść na Linuxa!
Sięgnęłam po kartki z odpowiedziami na to pytanie. Niektórzy podeszli do sprawy z największą powagą i pisali, że aby odświeżyć tradycję, należy „wsłuchać się w siebie, kierować się sercem i napełnić tradycję znaczeniem”, „rozmawiać z osobami starszymi” lub też „pamiętać o Powstaniu Warszawskim”. Inni stwierdzili, że nie tędy droga i aby odświeżyć tradycję, ich zdaniem, trzeba „zbojkotować Windows i przejść na Linuxa”, „pozwolić mężczyźnie rządzić w domu”, „kupić trabanta lub czarną wołgę”, „zainwestować w Tic-Taki” albo „kupić ją na Allegro od Chińczyka”. Były też odpowiedzi bardziej surrealistyczne, na przykład „nie stawiać roweru obok lodówki, bo inaczej ziemniaki zamarzną” czy „pić gorący pasztet”.
Sypianie w zlewie podczas pełni
Na innych kartkach również odkryłam siłę wyobraźni anonimowych autorów. Chciałyśmy zebrać na nich pomysły na nową tradycję.
Zebrałyśmy i uważam, że trzeba je upowszechnić. Oto subiektywnie sporządzona lista tych najlepszych (niepotrzebne skreślić, resztę uparcie wdrażać w życie!): „wspólne obiady z teściową”, „3 dni weekendu” (Panie Premierze, Panie Prezydencie, to jest głos Narodu!), „sypianie w zlewie podczas pełni”, „całujmy się”, „pijmy gorącą czekoladę każdego dnia”, „kiedy wyprowadzamy się z naszego starego mieszkania, zostawiamy kosz pełen smakołyków dla nowych lokatorów i list z opowieściami o tym mieszkaniu”. Ktoś nie zrozumiał zadania i napisał o bardzo starej tradycji: „dawać pracę tylko znajomym, rodzinie”.
Kocham, kocham, kocham
„Bardziej niż tradycję kocham…” Rozumiem, że można kochać „mamę”, „Boga”, „modę, facetów i życie”, „Legię”, jakąś „Agusię”, jakiegoś „Filipa”, „Kamila” i „Madzię” (szczęściarze!..). Nawet rozumiem to, ze można pałać uczuciem do koni, zmierzchu, truskawek, policji i wiedźmina. Można też kochać „spać” i kochać „ seks”, ale „rzucać młotem w traktor” – nie, tego mój umysł nie pojmuje. Nikt nie wyznał, że kocha muzeum etnograficzne, ale za to nasza instytucja miała też swoje pięć minut. Z niemałym zainteresowaniem zdejmowałam z
mojej szafy stertę kartek, na których hasłem wywoławczym było: „Gdy wchodzę do muzeum etnograficznego, to…”
Były odpowiedzi natchnione w stylu „Gdy wchodzę do muzeum etnograficznego, to chcę zostać tu na zawsze” (mielibyśmy problem z inwentaryzacją takiego obiektu), „chcę jechać w podróż dookoła świata” lub „czuję duchy dawnych przodków” (duchy!? I ja tu pracuję!!?). Zauważyłam jednak, że z grupą pewnych zwiedzających dzieją się dziwne rzeczy po tym, jak przekraczają próg muzeum. Oto ich zwierzenia: „swędzi mnie stopa”, „smarkam nos” (siostro, skalpel!)… Pojawiło się też jedno ogłoszenie niemalże matrymonialne: „Gdy wchodzę do muzeum etnograficznego, to chcę się umówić z jedną z pań muzealnic”. Myślę, że da się przygotować listę chętnych. Proszę się kontaktować z sekretariatem.
Tradycja + Nowoczesność, czyli o problematycznych związkach
Pamiętacie, z jaką radością pisało się w czasach szkolnych „Tomek z 3b + Kasia z 3a = miłość”? Żałuję, że teraz nie mam w sobie tyle odwagi, by napisać „Pani z Działu Etnografii Polski i Europy kocha Pana z Działu Konserwacji” i myślę, że wielu z Was nie ma już tej odwagi, co kiedyś, ale magia znaków „X+Y=?” wciąż czaruje. Z myślą o wszystkich dorosłych zamieściłyśmy na części kartek napis „Tradycja + Nowoczesność = ” „SGGH”, „Technikum Ogrodnicze” i „SGH” gdyby chciały tym hasłem kusić nowe pokolenie studentów, muszą rzucać kośćmi. Na jednej kartce znalazło się też hasło rodem z gazet plotkarskich „Tradycja + Nowoczesność = Alicja Bachleda Curuś i Colin Farrell”. Najbardziej urzekło mnie jednak „Tradycja + Nowoczesność = wieczór wigilijny przez Internet”.
Co dalej?
Temat tegorocznej Nocy Muzeów brzmiał „Tradycja/Inspiracja”. Na kilkudziesięciu kartkach zostały więc zapisane wyznania w stylu „Uważam,
że tradycja inspiruje, bo „ zaczynam szukać swojej tożsamości”, „popycha do tworzenia wycinanek”, bo „mam ochotę na seks na sianie”. Przejrzałam w sumie kilkaset kartek, zdjętych ze sznurów bieliźniarskich. Mam poczucie, że opowiadając o nich, daję im kolejne życie – podobnie jak kolejne życie dają muzealnicy przedmiotom wcielanym do muzealnych kolekcji. Przenosząc zapisane przez setki ludzi (w sumie tej nocy odwiedziło Państwowe Muzeum Etnograficzne ponad 7000 osób) myśli w wirtualny świat Internetu, mogą one żyć długo i szczęśliwie, a ja wreszcie mogę posprzątać moją szafę.
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z „Recyklingu tradycji” »>
Kategorie: muzeum, wydarzenia












3 września 2009 o godz. 12:26
Akcja z praniem — rewelacyjna! Włączenie odwiedzających w stworzenie tego projektu i wyrażenie swojego zdania było świetnym pomysłem. Wyobraźnia ludzka nie zna granic, jak widać;) A czytanie wpisów innych czasem bawiło, czasem dawało do myślenia… Oby więcej takich inicjatyw!
14 września 2009 o godz. 12:39
Dziękujemy za miłe słowa. Zapewniam, że będzie więcej takich akcji — i to nie tylko podczas „Nocy Muzeów”.
9 października 2009 o godz. 11:28
Samej akcji nie widziałam, ale tekst cudowny, rozbawił mnie do łez (a to się w pracy czasem przydaje :))
1 marca 2011 o godz. 19:01
rozwijajac dobry post — thanks