Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Bardziej niż tradycję kocham dobry seks

24 sierpnia 2009 |
fot. Ewa Wołkanowska

fot. Ewa Wołkanowska

Moja mama czę­sto powta­rza, że pierw­szą rze­czą, na którą zwraca uwagę po wej­ściu do czy­je­goś pokoju, są szafy.  A dokład­nie to, co ludzie trzy­mają na nich ( z nadzieją, ze da się to upchnąć tak, że gość tego nie zauważy). Na mojej biu­ro­wej sza­fie w muzeum leży cała sterta kar­tek – takich, co to szkoda było wyrzu­cić, bo jesz­cze do cze­goś mogą się przy­dać. Takich, które mogłyby tam leżeć jesz­cze przez dobrych parę lat i za każ­dym razem robiąc porządki, prze­ko­ny­wa­ła­bym sie­bie w duchu, że jesz­cze „do cze­goś mogą się przy­dać”. Nie­śmier­telne kartki! Się­gnę­łam po pierw­szą. Wid­niał na niej napis „Bar­dziej niż tra­dy­cję kocham dobry seks”.

Wiel­kie pranie

Pod­czas tego­rocz­nej Nocy Muzeów z moją sze­fową zor­ga­ni­zo­wa­ły­śmy akcję „Recy­kling tra­dy­cji. Akcja z pra­niem w tle”. W dużej sali, którą potocz­nie pra­cow­nicy nazy­wają salą

Recykling Tradycji - akcja w czasie Nocy Muzeów 2009, fot. Krystyna Wodecka

Recy­kling Tra­dy­cji — akcja w cza­sie Nocy Muzeów 2009, fot. Kry­styna Wodecka

ame­ry­kań­ską , usta­wi­ły­śmy pralkę „Fra­nię”, a nad nią roz­wie­si­ły­śmy sznury bie­liź­niar­skie. Na nich zaś — pra­nie: koszule, sukienki, far­tu­chy i majtki, zna­le­zione w maga­zy­nach muze­al­nych i we wła­snych domach (w życiu bym się nie przy­znała, które były moje!). Obok „Frani” posta­wi­ły­śmy kosze z kla­mer­kami i stos kar­tek z pyta­niami i nie dokoń­czo­nymi zda­niami (tak, wła­śnie tych kar­tek, które  przez kilka mie­sięcy leżały na mojej sza­fie, cze­ka­jąc na lep­sze czasy) i mar­ke­rami. Chcia­ły­śmy, aby zwie­dza­jący dokoń­czyli zda­nie i kartki zawie­sili na sznu­rze. Na jed­nej było hasło „Aby odświe­żyć tra­dy­cję, należy…”

Zboj­ko­to­wać Win­dows i przejść na Linuxa!

Się­gnę­łam po kartki z odpo­wie­dziami na to pyta­nie. Nie­któ­rzy pode­szli do sprawy z naj­więk­szą powagą i pisali, że aby odświe­żyć tra­dy­cję, należy „wsłu­chać się w sie­bie, kie­ro­wać się ser­cem i napeł­nić tra­dy­cję zna­cze­niem”, „roz­ma­wiać z oso­bami star­szymi” lub też  „pamię­tać o Powsta­niu War­szaw­skim”. Inni stwier­dzili, że nie tędy droga i aby odświe­żyć tra­dy­cję, ich zda­niem, trzeba „zboj­ko­to­wać Win­dows i przejść na Linuxa”, „pozwo­lić męż­czyź­nie rzą­dzić w domu”, „kupić tra­banta lub czarną wołgę”, „zain­we­sto­wać w Tic-Taki” albo „kupić ją na Alle­gro od Chiń­czyka”. Były też odpo­wie­dzi bar­dziej sur­re­ali­styczne, na przy­kład „nie sta­wiać roweru obok lodówki, bo ina­czej ziem­niaki zamar­zną” czy „pić gorący pasztet”.

Sypia­nie w zle­wie pod­czas pełni

Na innych kart­kach rów­nież odkry­łam siłę wyobraźni ano­ni­mo­wych auto­rów. Chcia­ły­śmy zebrać na nich pomy­sły na nową tradycję.

fot. Ewa Wołkanowska

fot. Ewa Wołkanowska

Zebra­ły­śmy i uwa­żam, że trzeba je upo­wszech­nić. Oto subiek­tyw­nie spo­rzą­dzona lista tych naj­lep­szych (nie­po­trzebne skre­ślić, resztę upar­cie wdra­żać w życie!): „wspólne obiady z teściową”, „3 dni week­endu” (Panie Pre­mie­rze, Panie Pre­zy­den­cie, to jest głos Narodu!), „sypia­nie w zle­wie pod­czas pełni”, „całujmy się”, „pijmy gorącą cze­ko­ladę każ­dego dnia”, „kiedy wypro­wa­dzamy się z naszego sta­rego miesz­ka­nia, zosta­wiamy kosz pełen sma­ko­ły­ków dla nowych loka­to­rów i list z opo­wie­ściami o tym miesz­ka­niu”. Ktoś nie zro­zu­miał zada­nia i napi­sał o bar­dzo sta­rej tra­dy­cji: „dawać pracę tylko zna­jo­mym, rodzinie”.

Kocham, kocham, kocham

Bar­dziej niż tra­dy­cję kocham…”  Rozu­miem, że można kochać „mamę”, „Boga”, „modę, face­tów i życie”, „Legię”, jakąś „Agu­się”, jakie­goś „Filipa”, „Kamila” i „Madzię” (szczę­ścia­rze!..). Nawet rozu­miem to, ze można pałać uczu­ciem do koni, zmierz­chu, tru­ska­wek, poli­cji i wiedź­mina. Można też kochać „spać” i  kochać „ seks”, ale „rzu­cać mło­tem w trak­tor” – nie, tego mój umysł nie poj­muje.  Nikt nie wyznał, że kocha muzeum etno­gra­ficzne, ale za to nasza insty­tu­cja miała też  swoje pięć minut. Z nie­ma­łym zain­te­re­so­wa­niem zdej­mo­wa­łam z

fot. Ewa Wołkanowska

fot. Ewa Wołkanowska

mojej szafy stertę kar­tek, na któ­rych hasłem wywo­ław­czym było: „Gdy wcho­dzę do muzeum etno­gra­ficz­nego, to…”
Były odpo­wie­dzi natchnione w stylu „Gdy wcho­dzę do muzeum etno­gra­ficz­nego, to chcę zostać tu na zawsze” (mie­li­by­śmy pro­blem z inwen­ta­ry­za­cją takiego obiektu), „chcę jechać w podróż dookoła świata” lub „czuję duchy daw­nych przod­ków” (duchy!? I ja tu pra­cuję!!?). Zauwa­ży­łam jed­nak, że z grupą pew­nych zwie­dza­ją­cych dzieją się dziwne rze­czy po tym, jak prze­kra­czają próg muzeum. Oto ich zwie­rze­nia: „swę­dzi mnie stopa”, „smar­kam nos” (sio­stro, skal­pel!)… Poja­wiło się też jedno ogło­sze­nie nie­malże matry­mo­nialne: „Gdy wcho­dzę do muzeum etno­gra­ficz­nego, to chcę się umó­wić z jedną z pań muze­al­nic”. Myślę, że da się przy­go­to­wać listę chęt­nych. Pro­szę się kon­tak­to­wać z sekre­ta­ria­tem.

Tra­dy­cja + Nowo­cze­sność, czyli o pro­ble­ma­tycz­nych związkach

Pamię­ta­cie, z jaką rado­ścią pisało się w cza­sach szkol­nych „Tomek z 3b + Kasia z 3a = miłość”? Żałuję, że teraz nie mam w sobie tyle odwagi, by napi­sać „Pani z Działu Etno­gra­fii Pol­ski i Europy kocha Pana z Działu Kon­ser­wa­cji” i myślę, że wielu z Was nie ma już tej odwagi, co kie­dyś, ale magia zna­ków „X+Y=?” wciąż cza­ruje. Z myślą o wszyst­kich doro­słych zamie­ści­ły­śmy na czę­ści kar­tek napis „Tra­dy­cja + Nowo­cze­sność = ” „SGGH”, „Tech­ni­kum Ogrod­ni­cze” i „SGH”  gdyby chciały tym hasłem kusić nowe poko­le­nie stu­den­tów, muszą rzu­cać kośćmi. Na jed­nej kartce zna­la­zło się też hasło rodem z gazet plot­kar­skich „Tra­dy­cja + Nowo­cze­sność = Ali­cja Bachleda Curuś i Colin Far­rell”. Naj­bar­dziej urze­kło mnie jed­nak „Tra­dy­cja + Nowo­cze­sność = wie­czór wigi­lijny przez Internet”.

Co  dalej?

Temat tego­rocz­nej Nocy Muzeów brzmiał „Tradycja/Inspiracja”. Na kil­ku­dzie­się­ciu kart­kach zostały więc zapi­sane wyzna­nia w stylu „Uważam,

Może właśnie tak?! fot. Ewa Wołkanowska

Może wła­śnie tak?! fot. Ewa Wołkanowska

że tra­dy­cja inspi­ruje, bo „ zaczy­nam szu­kać swo­jej toż­sa­mo­ści”, „popy­cha do two­rze­nia wyci­na­nek”, bo „mam ochotę na seks na sia­nie”. Przej­rza­łam w sumie kil­ka­set kar­tek, zdję­tych ze sznu­rów bie­liź­niar­skich. Mam poczu­cie, że opo­wia­da­jąc o nich, daję im kolejne życie – podob­nie jak kolejne życie dają muze­al­nicy przed­mio­tom wcie­la­nym do muze­al­nych kolek­cji. Prze­no­sząc zapi­sane przez setki ludzi (w sumie tej nocy odwie­dziło Pań­stwowe Muzeum Etno­gra­ficzne ponad 7000 osób) myśli w wir­tu­alny świat Inter­netu, mogą  one żyć długo i szczę­śli­wie, a ja wresz­cie mogę posprzą­tać moją szafę.

Zapra­szamy do obej­rze­nia zdjęć z „Recy­klingu tra­dy­cji” »>

Kategorie: muzeum, wydarzenia

Przeczytaj koniecznie również:

4 komentarze do “Bardziej niż tradycję kocham dobry seks”

  1. OlaQ napisał/a:

    Akcja z pra­niem — rewe­la­cyjna! Włą­cze­nie odwie­dza­ją­cych w stwo­rze­nie tego pro­jektu i wyra­że­nie swo­jego zda­nia było świet­nym pomy­słem. Wyobraź­nia ludzka nie zna gra­nic, jak widać;) A czy­ta­nie wpi­sów innych cza­sem bawiło, cza­sem dawało do myśle­nia… Oby wię­cej takich inicjatyw!


  2. Ewa Wołkanowska napisał/a:

    Dzię­ku­jemy za miłe słowa. Zapew­niam, że będzie wię­cej takich akcji — i to nie tylko pod­czas „Nocy Muzeów”.


  3. Asia napisał/a:

    Samej akcji nie widzia­łam, ale tekst cudowny, roz­ba­wił mnie do łez (a to się w pracy cza­sem przydaje :))


  4. Arian napisał/a:

    roz­wi­ja­jac dobry post — thanks


Napisz komentarz