Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Archiwum czasowe - Wrzesień 2009

Bazar na Olimpii — 100% warszawski smaczek Afryki

30 września 2009 | | 1 komentarz
Olimpijskie mydło i powidło; fot. Karolina Marcinkowska

Olim­pij­skie mydło, powi­dło i święte obrazki; fot. Karo­lina Marcinkowska

Mało utrzy­mało się takich miejsc w War­sza­wie. Ciężko dziś o auten­tycz­ność, spon­ta­niczne spo­tka­nia, ludzi z wła­snym życiem wypi­sa­nym na twa­rzy. W nie­wielu miej­scach (a w War­sza­wie tym bar­dziej) zacho­wała się sztuka tar­go­wa­nia się, prze­ko­ma­rza­nia, wspól­nego spę­dza­nia czasu. Na baza­rze mają­cym miej­sce co nie­dzielę wokół sta­dionu Olim­pia, wir sta­ro­świec­kich kom­ple­men­tów to norma. Zacho­wa­nie bywal­ców Olim­pii przy­po­mina mi nie­malże afry­kań­skie „sto­sunki zaczepne”, a róż­no­rod­ność doznań i bogac­two towa­rów –  bazary kon­ty­nentu bli­skiemu mojemu sercu.
Na Olim­pii można zna­leźć wszystko, spo­tkać piękne postaci tzw. „Olim­pij­czy­ków”, a nie­dziela bez Olim­pii to dla mnie – ale i dla wielu innych „bazaro-uzależnionych”- nie­dziela stra­cona. Szcze­gól­nie jeśli żywioł afry­kań­skich tar­go­wisk nie jest pod ręką!

OLIMPIA to nazwa sta­dionu, który w nie­dzielę prze­ra­dza się w huczący bazar tzw. „mydła  i powi­dła”. Jak nie wiesz, gdzie go szu­kać w wiel­kiej War­sza­wie– znajdź żyrafę (!) zespa­waną z rur i złomu, sto­jącą za sta­cją ben­zy­nową, na rogu ul.Górczewskiej i Al. Pry­masa Tysiąc­le­cia i przejdź przez sto­iska z ubra­niami, owo­cami, warzy­wami, skręć w prawo i podą­żaj w stronę zadrze­wio­nego placyku.

Czy­taj całość »

Kategorie: EtnoWarszawa
Tagi: , , , ,

Piesek, który nie szczeka — rozwiązanie Etnokunkursu

25 września 2009 | | 2 komentarze

Otwie­racz do coli, wyszczer­biony grze­bień, a może przy­rząd do usu­wa­nia zębów? Otóż nie! Przed­miot, o który pyta­łam tydzień temu, to pie­sek do butów, czyli urzą­dze­nie słu­żące do ścią­ga­nia obu­wia z cho­le­wami. Kon­kurs z przy­czyn tech­nicz­nych zakoń­czył się przed cza­sem, ale mimo to udało się wyło­nić zwy­cięzcę, któ­rym oka­zał się Mar­cin. Jako pierw­szy wziął udział w etno­kon­kur­sie i od razu udzie­lił pra­wi­dło­wej odpo­wie­dzi. Mar­cin wygrał podwójny bilet do Etno­kina, a dodat­kowo zgo­dził się odwie­dzić nas w muzeum.

Jak to działa?

W ostatni dzień astro­no­micz­nego lata, na dzie­dzińcu muzeum spo­tka­li­śmy się z naszym zwy­cięzcą, który zare­ago­wał entu­zja­stycz­nie na pomysł zapre­zen­to­wa­nia dzia­ła­nia pie­ska. Dzięki uprzej­mo­ści Pana Sta­ni­sława Ruda dosta­li­śmy odpo­wiedni but i pie­sek po latach został ponow­nie użyty.

Marcin zakłada buty. Są dosyć ciasne, stąd wysiłek na jego twarzy;fot. Katarzyna Zań

Mar­cin zakłada dosyć cia­sne buty;fot. Kata­rzyna Zań

Następnie but zostaje umieszczony "w paszczy" pieska; fot. Katarzyna Zań

Następ­nie but zostaje umiesz­czony „w pasz­czy” pie­ska; fot. Kata­rzyna Zań

Bez problemu wyciąga nogę z buta! fot. Katarzyna Zań

Bez pro­blemu wyciąga nogę z buta! fot. Kata­rzyna Zań

Tak wygląda zasto­so­wa­nie muze­al­nego pie­ska. Wszyst­kim któ­rych zain­te­re­so­wało to sym­pa­tyczne urzą­dze­nie przed­sta­wiam kilka cie­ka­wo­stek, które udało mi się zna­leźć na jego temat.

Czy­taj całość »

Kategorie: muzeum
Tagi: , , , ,

Etnokonkurs — Zgadnij, co to?

19 września 2009 | | 14 komentarzy
Wygrzebane w magazynach, fot. Katarzyna Zań

Wygrze­bane w maga­zy­nach, fot. Kata­rzyna Zań

Nie­do­stępne dla zwie­dza­ją­cych zaka­marki muzeum kryją w sobie wiele tajem­nic… Prze­pastne, ciche maga­zyny z tysią­cem eks­po­na­tów to tylko dowód na to, że  budy­nek na Kre­dy­to­wej pomie­ścił pod swym dachem cały świat. Pod­czas nie­daw­nej wizyty w jed­nym z maga­zy­nów zna­la­złam intry­gu­jący, choć na pierw­szy rzut oka nie­po­zorny, przed­miot. Szybko prze­ko­na­łam się,  że - jak to czę­sto bywa — pozory mylą.
Oka­zało się, że eks­po­nat nie dość, że ma bar­dzo cie­kawe zasto­so­wa­nie, sym­pa­tyczną nazwę, to w dodatku… zro­bił karierę w tele­wi­zji. Tak, tak… Kil­ka­dzie­siąt lat temu wystą­pił w tele­wi­zyj­nym quizie, spra­wia­jąc uczest­ni­kom zapy­ta­nym „co to?” nie lada kło­pot. Posta­no­wi­łam więc po latach wydo­być go z maga­zynu i ponow­nie zapy­tać „co to jest?”

Czy­taj całość »

Kategorie: muzeum
Tagi: , ,

Stara ława

14 września 2009 | | Brak komentarzy
Stara ława, fot. Paweł Matwiejczuk

Stara ława, fot. Paweł Matwiejczuk

Ławę zna­la­złem pośród sterty drew­nia­nych odpa­dów, które miały nam słu­żyć jako opał na zimę. Po oczysz­cze­niu oka­zało się, że na jed­nym końcu bra­kuje dwóch nóg. Mój teść powie­dział, że już od kilku dzie­się­cio­leci nikt nie uży­wał tego przed­wo­jen­nego, pro­stego wiej­skiego mebla. Wręby na gru­bej desce wyraź­nie wska­zują, że ten i ów gość w domu dziad­ków pró­bo­wał na drew­nie swo­jego kozika czy może nawet noża.
Sie­dzieli pospołu domow­nicy: Kowa­lew­scy z Wró­blew­skimi. Sia­dy­wali sąsie­dzi ze wsi: Rup­pel, Krüger, Bucholz, Wer­ner, Mar­chwart z Krom­nowa i inni nie­mieccy osad­nicy, żyjący od poko­leń w Pia­skach Duchow­nych. Polacy i Niemcy dzie­lili nie­ła­twą dolę koeg­zy­sten­cji we wsi poło­żo­nej mię­dzy kory­tem Wisły a Pusz­czą Kam­pi­no­ską.
Odna­le­ziony mebel posta­no­wi­łem odno­wić i nare­pe­ro­wać. Nie wiem, czy mi się to uda, bo cie­śla ze mnie marny, ale na pewno podejmę próbę.

Pamięć o Olędrach

Podob­nie jak w przy­padku ławy, spró­buję odre­stau­ro­wać coś jesz­cze. Chciał­bym przy­wró­cić pamięć o naszych daw­nych olę­der­skich sąsia­dach, o któ­rych we wsi mało kto już pamięta.O tym wła­śnie będą moje wpisy na blogu. To opo­wieść o ludziach, z któ­rymi łączą mnie: jedno miej­sce na ziemi, zapał do pracy i kon­fe­sja ewan­ge­licka; róż­nią: naro­do­wość, język, kul­tura i tra­dy­cja.
Z wyboru ja i żona jeste­śmy ze wsi, to dziwi naszych przy­ja­ciół i zna­jo­mych. Z wol­nego wyboru ja sam opo­wia­dam się jako Olę­der – dzie­dzic lute­rań­skiej tra­dy­cji, olę­der­skiego etosu pracy, osoba otwarta na radość życia i na dru­giego czło­wieka.
Posta­no­wi­łem napra­wić starą ławę. Jest duża, więc zmie­ścimy się na niej razem z żoną i naszymi kotami. Usta­wimy ją przed domem i będziemy wspól­nie drwić z histo­rii, która prze­pę­dziła Olę­drów z Mazow­sza, może po to, by razem z nami na drew­nia­nej ławie mogły usiąść cie­nie Oskara i Michała Küge­rów, Kata­rzyny Rup­pel czy Emmy Mar­chwart. Znaj­dzie się miej­sce i cie­pło dla sta­rych Olę­drów w domu Pola­ków i Olę­drów zarazem.

Kategorie: Bez kategorii
Tagi: , , , ,

Muzeum! Pojedynek na wiertarki.

13 września 2009 | | 4 komentarze
Fragment filmu "Gucza! Pojedynek na trąbki" granego od czasu do czasu w "Etnokinie".

Frag­ment filmu „Gucza! Poje­dy­nek na trąbki” gra­nego od czasu do czasu w „Etnokinie”.

Przez kilka lat wynaj­mo­wa­łam z przy­ja­ciół­kami miesz­ka­nie na Moko­to­wie. Było dosyć duże (w porów­na­niu z poko­jem w aka­de­miku każde wyda­wa­łoby się duże), ale i loka­to­rek było też nie­mało, raczej jasne, ale też obskurne, mebli miało co nie­miara, ale robi­ły­śmy wszystko, by je choć odro­binę upięk­szyć, zakle­ja­jąc pla­ka­tami, komik­sami czy wycin­kami z gazet. Skrzęt­nie noto­wa­ły­śmy też swoje „złote myśli” i nakle­ja­ły­śmy je na szafki kuchenne. W cen­tral­nym miej­scu wisiało hasło Aliny: „Są takie dni, kiedy nawet kobieta kobiety nie zro­zu­mie…”, które było dla nas syno­ni­mem „mam wszyst­kiego dość”.  I pomimo tego, że już dawno ukoń­czy­ły­śmy stu­dia i wypro­wa­dzi­ły­śmy się ze stu­denc­kiego miesz­ka­nia, to zda­nie wraca do mnie co jakiś czas. I w dal­szym ciągu SĄ TAKIE DNI.
Mało tego, są takie tygo­dnie, kiedy każdy dzień zdaje się być nie­koń­czą­cym się ponie­dział­kiem. Są też takie czwartki,  w które się nie wie­rzy, że week­end kie­dy­kol­wiek nastąpi. Kiedy się marzy tylko o tym, aby „wsiąść do pociągu byle jakiego”, a już jadąc tym pocią­giem, wyrzu­cić przez okno tele­fon komór­kowy do Wisły. Taki wła­śnie był ubie­gły tydzień.

Czy­taj całość »

Kategorie: "z życia działu", muzeum
Tagi: , , ,

Jakie są ostatnie słowa hakera przed śmiercią? Log out!

8 września 2009 | | 2 komentarze
haker

Muzeum zha­ko­wane? Czu­jemy się zaszczyceni.

W czwar­tek cie­szy­li­śmy się, że coraz wię­cej osób odwie­dza naszego bloga. W pią­tek blog prze­stał dzia­łać. Co w takiej chwili robi muze­al­nik? Dzwoni do innego muze­al­nika i spa­ni­ko­wany mówi do słu­chawki: „blog nie działa”. Ten odpo­wiada: „o, nie!” Pierw­szy muze­al­nik mówi: „wiesz, o co może cho­dzić?” Zapada chwila mil­cze­nia. Po chwili krót­kie, acz wymowne „nie wiem”.
Zaprzy­jaź­niony pro­gra­mi­sta Paweł rzu­cił okiem i posta­wił dia­gnozę: próba wła­ma­nia. Innymi słowy, sprawa hake­rów.  Nieco naiw­nie pró­bo­wa­łam się dowie­dzieć, po co kto­kol­wiek miałby się wła­my­wać do naszego bloga, w ogóle  jak to moż­liwe, że ktoś spę­dza całe godziny tylko po to, by zepsuć czy­jąś pracę?  Tym razem znowu zapa­dło mil­cze­nie. Po chwili Paweł powie­dział: „dla zabawy”. Pośmiejmy się więc razem!

Czy­taj całość »

Kategorie: muzeum, wystawy
Tagi: , , , ,

Historia pewnej głowy

2 września 2009 | | 2 komentarze
Tędy dotrzemy do muzealnych podziemi, fot. Jacek Sielski

Tędy dotrzemy do muze­al­nych pod­ziemi, fot. Jacek Sielski

Pań­stwowe Muzeum Etno­gra­ficzne w War­sza­wie to nie tylko ele­ganc­kie eks­po­zy­cje, atrak­cyjna kawiar­nia, wykłady czy odczyty. Pod tą upo­rząd­ko­waną   powierzch­nią kryje się znacz­nie wię­cej. Jak już mogli­ście wyczy­tać na naszym blogu, w pod­zie­miach tego  gma­chu miesz­czą się maga­zyny. Wcho­dząc tam zstę­pu­jemy w świat cha­osu. Odrzu­co­nych, nie pasu­ją­cych do żadnej cało­ści ele­men­tów, czę­ści skła­do­wych poten­cjal­nych wystaw. W ogrom­nych szu­fla­dach, na roz­ło­ży­stych pół­kach znaj­dziemy przed­mioty z całego świata — naczy­nia, zabawki, frag­menty stro­jów, instru­menty muzyczne , broń. Gdy spa­ce­ro­wa­łam pomię­dzy rega­łami, czu­łam się nieco zagu­biona. Te arte­fakty nie two­rzyły żadnej nar­ra­cji, były dla mnie obce, odle­głe, zagadkowe.Kusiło mnie, żeby je choć tro­chę sobie przy­bli­żyć. Naj­więk­sze emo­cje wzbu­dził we mnie bar­dzo nie­po­ko­jący eks­po­nat. Coś co nie mie­ściło się w żadnych, bli­skich mi sys­te­mach kla­sy­fi­ka­cji. Była to ludzka głowa. Głowa — tro­feum, maory­skiego … no wła­śnie kogo? Wodza? Nota­bla? O tym świad­czy­łyby ele­ganc­kie tatu­aże syme­trycz­nie wyry­so­wane po jego twa­rzy. Ale gdy zain­te­re­so­wa­łam się tą sprawą, oka­zało się, że odpo­wiedź na tę zagadkę nie jest wcale tak pro­sta do usta­le­nia.

Czy­taj całość »

Kategorie: muzeum, wystawy
Tagi: , , , , , ,