Bądź na bieżąco - RSS

Jakie są ostatnie słowa hakera przed śmiercią? Log out!

8 września 2009 | Ewa Wołkanowska
haker

Muzeum zhakowane? Czujemy się zaszczyceni.

W czwartek cieszyliśmy się, że coraz więcej osób odwiedza naszego bloga. W piątek blog przestał działać. Co w takiej chwili robi muzealnik? Dzwoni do innego muzealnika i spanikowany mówi do słuchawki: „blog nie działa”. Ten odpowiada: „o, nie!” Pierwszy muzealnik mówi: „wiesz, o co może chodzić?” Zapada chwila milczenia. Po chwili krótkie, acz wymowne „nie wiem”.
Zaprzyjaźniony programista Paweł rzucił okiem i postawił diagnozę: próba włamania. Innymi słowy, sprawa hakerów.  Nieco naiwnie próbowałam się dowiedzieć, po co ktokolwiek miałby się włamywać do naszego bloga, w ogóle  jak to możliwe, że ktoś spędza całe godziny tylko po to, by zepsuć czyjąś pracę?  Tym razem znowu zapadło milczenie. Po chwili Paweł powiedział: „dla zabawy”. Pośmiejmy się więc razem!

Księżniczka czy żaba – wybór należy do Ciebie!

W ramach zemsty przyjrzyjmy się dowcipom o informatykach. Zacznijmy na początek od dwóch baśni, które nie mogły się niestety skończyć dobrze, bo miast romantycznych książąt bohaterami w nich zostali właśnie informatycy:

Dawno, dawno temu był sobie młody człowiek, który obiecał sobie zostać wielkim pisarzem. Mówił:  “Chcę pisać rzeczy, które będzie czytał cały świat, rzeczy, które poruszą ludzi aż do głębi, rzeczy, które będą sprawiały, że będą krzyczeć, płakać, zwijać się z bólu i wściekłości!”
Teraz pracuje on dla Microsoftu pisząc komunikaty o błędach.

Kolejna historia jest równie smutna i też nie ma szans na zakończenie w stylu “żyli długo i szczęśliwie”:

Idzie chłopak przez las i słyszy głos żaby dobiegający z trawy:
- Jestem zaklętą księżniczką. Odczarujesz mnie, jeżeli mnie pocałujesz.
Chłopak uśmiechnął się, schował żabę do kieszeni i poszedł dalej.  Zrozpaczona i zdezorientowana żabka zaczęła tracić nadzieję na zdjęcie klątwy, więc zapytała:
- Słuchaj, czemu ty jesteś taki dziwny? Mogłabym być twoja przez cały rok, a ty nic…
Chłopak wyjął żabkę i mówi:

- Jestem informatykiem, na dziewczyny nie mam czasu, ale gadająca żaba to fajna rzecz…

Zresztą wiele anegdot podkreśla to,  że informatycy mają problem z czasem i z relacjami społecznymi.  Mimo to niektóre kawały traktują o takich miłośnikach komputerów, którym się udało założyć rodzinę (co nie oznacza oczywiście, że przestali mieć problem z czasem i z kontaktami społecznymi). Na początek przyjrzyjmy się relacji ojciec-syn:

Ojciec siedzi przy komputerze. Do pokoju wchodzi syn.
- Cześć tatku, wróciłem!
- Cześć synek, gdzie byłeś?
- W wojsku, tatku!

Następna (bardzo trudna dla obu stron) relacja mąż-żona:

Żona wysyła męża programistę do sklepu:
- Kup parówki, jak będą jajka, to kup 10.
Mąż w sklepie:
- Są jajka?
- Tak.
- To poproszę 10 parówek.

Swoją drogą, ciekawa jestem, czy rzeczywiście informatycy do swoich ukochanych mówią “Myszko”…

Podróż do Japonii równie fascynująca jak hakerstwo?

Rozumiem, że zhakowanie naszego bloga było powodowane frustracją, że nasze muzealne wystawy były zamknięte przez cały sierpień. Mam

Japonia to nie tylko dobre samochody i komputery, fot. Jacek Sielski

Japonia to nie tylko dobre samochody i komputery, fot. Jacek Sielski

jednakże dobrą wiadomość dla wszystkich znudzonych informatyków. Wszystkie stare wystawy są już otwarte. Mało tego, kilka dni temu odbył się wernisaż najnowszej wystawy czasowej „Tradycja czy współczesność? Nowe pokolenie japońskich ceramików” (nazwa dla początkujących: „Japonia to nie tylko samochody i komputery”). Zdaję sobie sprawę z tego, że wyśmiewanie naszych wrogów-hakerów jest jawną prowokacją z mojej strony. Aby więc nieco uśmierzyć ich złość, chciałam na koniec zamieścić kilka anegdot o muzealnikach, ale takich nie znam – może dlatego, że zbyt krótko pracuję w tym zawodzie. Jednak w ramach pojednania informatyczno-muzealnego następny znany mi kawał po prostu sparafrazuję:

Przychodzi muzealnik do serwisu komputerowego, pokazuje urwaną tackę napędu CD-ROM i mówi do serwisanta:
- Proszę pana, chciałem zgłosić reklamację. Urwała mi się ta podkładka na kawę…

p.s. To, że blog dzisiaj znowu działa, jest wyłączną zasługą wyżej wspomnianego informatyka Pawła, któremu serdecznie dziękujemy.  Jeśli któregoś dnia nasz blog przestanie istnieć i nie będzie miał swojej reaktywacji, będzie to oznaczało, że Paweł jednak wszystkie dowcipy odniósł do siebie.

Kategoria: muzeum, wystawy

2 Komentarze/y dla “Jakie są ostatnie słowa hakera przed śmiercią? Log out!”

  1. Konrad Napisł/a:

    Dobre dowcipy :D Trafiłem tutaj z grona i widzę, że chyba jeszcze tutaj zajrzę :) )


  2. Ewa Wołkanowska Napisł/a:

    Cieszymy się! Może znasz jakieś dowcipy o muzealnikach? :)


Napisz Komentarz