Piesek, który nie szczeka — rozwiązanie Etnokunkursu
Otwieracz do coli, wyszczerbiony grzebień, a może przyrząd do usuwania zębów? Otóż nie! Przedmiot, o który pytałam tydzień temu, to piesek do butów, czyli urządzenie służące do ściągania obuwia z cholewami. Konkurs z przyczyn technicznych zakończył się przed czasem, ale mimo to udało się wyłonić zwycięzcę, którym okazał się Marcin. Jako pierwszy wziął udział w etnokonkursie i od razu udzielił prawidłowej odpowiedzi. Marcin wygrał podwójny bilet do Etnokina, a dodatkowo zgodził się odwiedzić nas w muzeum.
Jak to działa?
W ostatni dzień astronomicznego lata, na dziedzińcu muzeum spotkaliśmy się z naszym zwycięzcą, który zareagował entuzjastycznie na pomysł zaprezentowania działania pieska. Dzięki uprzejmości Pana Stanisława Ruda dostaliśmy odpowiedni but i piesek po latach został ponownie użyty.
Tak wygląda zastosowanie muzealnego pieska. Wszystkim których zainteresowało to sympatyczne urządzenie przedstawiam kilka ciekawostek, które udało mi się znaleźć na jego temat.
Kariera w TV
Choć na pierwszy rzut oka piesek nie wygląda zbyt medialnie, warto wiedzieć, że przedmiot ten w latach 70. wystąpił w telewizyjnym quizie. Zastępca Dyrektora ds. Ogólnych Pani Małgorzata Orlewicz wzięła pieska z magazynu, gdyż w programie potrzebny był eksponat-zagadka. Żadnemu z uczestników quizu nie udało się niestety odgadnąć, do czego może służyć tajemniczy drewniany przedmiot (Marcinie, tym bardziej gratulacje!). Historię tę opowiedział mi Pan Stanisław Rud pracujący w dziale magazynów, który również jest zdania, że piesek zalicza się do najbardziej intrygujących eksponatów muzeum.
W muzeum i w Decatlonie
Ci, którzy myślą, że piesek jest jakimś archaicznym wynalazkiem, który nie znajduje zastosowania w obecnych czasach, są w wielkim błędzie. Okazuje się, że piesek jest przedmiotem, które służy do dziś w niemal nie zmienionej formie, a nawet można go kupić… w galeriach handlowych.
Co więcej piesek podąża z biegiem czasu i doczekał się już pewnych modyfikacji…
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Chyba najbardziej zaskakujące jest jednak to, że przyrząd nazywany pieskiem stał się również żukiem…

Żuk jako piesek?
.
.
.
.
.
.
.
.
…a nawet czymś na wzór finezyjnej rzeźby.
..
.
.
.
.
.
.
O piesku możemy poczytać również w Internecie i znaleźć szczegółową instrukcję jego obsługi (co w połączeniu z naszą, daje pełny obraz tego, jak pieska użyć).
Jaki z tego morał?
Okazało się, że konkurs sprawdzał nie tylko wiedzę etnograficzną, ale również spostrzegawczość. W tej drugiej kategorii bezkonkurencyjna okazała się dada. Jako pierwsza zauważyła, że odpowiedzi wcale nie trzeba szukać w opasłych tomach opracowań etnograficznych, a wystarczy kliknąć na zdjęcie eksponatu, który sam się przedstawia jako „piesek.jpg”. Było to niedociągnięcie konkursu, o którym nie miałam pojęcia (ach ta informatyka…). Na szczęście nie miał pojęcia o tym również zwycięzca konkursu, który przyznał, że znajomość eksponatu wynikła z jego zainteresowań. Tak więc etnokonkurs mimo zakłóceń zakończył się pomyślnie, a piesek który przeszło 30 lat temu zaprezentował się milionom telewidzów w całej Polsce, teraz powrócił w cyberprzestrzeni. Kto wie, jakie losy czekają go za następne 30 lat?
Pies — najlepszy przyjaciel muzealnika
Sonda przeprowadzona wśród pracowników muzeum mogła zasugerować, że piesek jest im nieznany. Wynika to z tego, że podałam w niej tylko odpowiedzi niepoprawne (poprawną odpowiedź z oczywistych przyczyn zataiłam). Ukazany na fotografii odwrócony eksponat wielu pracowników muzeum wprowadził w błąd. Jednak osoby opiekujące się zbiorami oczywiście wiedzą, czym jest piesek. Na półce magazynu znajduje się nawet kilka różnych jego odmian, spośród których wybrałam chyba tę najbardziej tajemniczą (i, jak się okazało, medialną). Odpowiedzi przytoczone w sondzie miały być dowodem na to, że konkurs jest na tyle trudny, że nawet niektórym pracownikom muzeum sprawia kłopot. Kto wie, czy padłaby prawidłowa odpowiedź, gdyby nie Marcin i „tajemniczy przeciek”?
Na koniec chciałam podziękować wszystkim osobom, które pomogły mi w organizacji konkursu, a także zwycięzcy, dzięki któremu piesek po latach spędzonych w ciemnym magazynie po raz kolejny mógł zadziałać. Na koniec pozostaje pytanie: Czy to koniec kariery pieska? Czy może ktoś jeszcze po niego sięgnie, przy okazji jakiegoś konkursu? Kto wie…
Kategorie: muzeum















29 września 2009 o godz. 08:57
W sumie to jakąś dużą butelkę coca-coli też powinno dać się tym otworzyć…
29 września 2009 o godz. 19:59
Ale wyrwać ząb, to jednak chyba nie bardzo…