Mapy pamięci, notatki z koralików i drewniane tabliczki zamiast komputerów?

Tabliczka lukasa, dar Klaasa de Jonge, 23176 PME, Fot. Edward Koprowski
Właśnie jestem w trakcie pracy nad prelekcją multimedialną: zbieram materiały, układam je w logiczną całość, porządkuję zdjęcia tak, by ich kolejność naprowadzała moją wypowiedź na sugerowaną w temacie ścieżkę. Równocześnie wykonuję inną pracę, nie wymagającą zbytniego udziału intelektu, dość mechaniczną i znienawidzoną przez wszystkich muzealników: drukuję wypełnione już karty katalogu naukowego obiektów. Zatrzymuję się niepostrzeżenie nad jednym opisem, opatrzonym zdjęciem i obszernym komentarzem dotyczącym znaczenia i symboliki tabliczki zwanej lukasa.
I nagle — olśnienie! Tyle zbieżności można odnaleźć w logice konstruowania układu prelekcji w Power Point-cie (a następnie jego „werbalizowania” podczas wykładu) i w odczytywaniu treści z drewnianej tabliczki przez mędrca z Konga!
Tabliczka lukasa – narzędzie mnemotechniczne ludu Luba
Do czego może służyć tajemnicza, drewniana tabliczka antropomorficzna o zewnętrznej powierzchni zdobionej gwoździami, koralikami, monetami umieszczonymi w nieregularnym układzie? Jak to zwykle bywa w przypadku tradycyjnej sztuki afrykańskiej, wszystkie obiekty mają swoje znaczenie, ukryte treści.
Tabliczki lukasa, pochodzące z niezmiernie ciekawej kolekcji darowanej niedawno Muzeum przez Holendra Klaasa de Jonge, przypisane są ludowi Luba z Demokratycznej Republiki Konga. To właśnie w tamtych rejonach Afryki, przedmioty te używane były przez członków stowarzyszenia Mbudye do odszyfrowywania ważnej dla całej społeczności wiedzy dotyczącej mitów, historii, układów przestrzennych i relacji społecznych obecnych w królestwie.
Na pierwszy rzut oka ciężko sobie wyobrazić, że tabliczki te były ważnymi narzędziami o znaczeniu zarówno politycznym, jak i duchowym. Tabliczka lukasa jest swoistą mapą pamięci, zapisem mitów, systemów pokrewieństwa w formie układu koralików, rytych rysunków, wzorów. Podzielona jest zazwyczaj na dwie części: męską i żeńską, zwieńczoną czasem rzeźbioną, kobiecą główką.
Koraliki czy muszelki kauri sugerują przestrzenne rozmieszczenie instytucji związanych z dworem królewskim, z miejscami kultu bądź wydobycia bogactw naturalnych. Wyszkoleni mówcy przebiegali oczyma wyobraźni przestrzeń królestwa: zarówno tę widzialną, jak i symboliczną. W zależności od słuchaczy, konstruowali swoją wypowiedź podążając za podpowiedzią zapisaną na tabliczce.
Ukryte powinowactwa wyobrażonego miasta Ersilia, programu Power Point i kongijskiej tabliczki

Tabliczka lukasa ze zbiorów Felix Collection
Wymowa tabliczki lukasa jest niewątpliwie bardziej subtelna od zapisu wykonanego w programie Power Point — odczytanie treści jest subiektywne, jej sformułowanie i interpretacja zależy od mędrca. A też nie każdy posiada wystarczającą wiedzę, by odcyfrować znaczenie układu koralików, monet i muszelek. Tabliczki stymulują wyobraźnię i naprowadzają pamięć oratorów na tylko im znane ścieżki. Dla większości pozostaną jedynie ozdobnymi przedmiotami, a dla kongijskich mędrców to niezbędne narzędzia pomocne w kreowaniu opowieści, odnajdywaniu zaszyfrowanych znaczeń.
I znowu skojarzenie, tym razem literackie. W jednym z „niewidzialnych miast” opisanych przez Italo Calvino, relacje i powinowactwa między ludźmi, ich wspólne marzenia, plany, sny, zapisane były za pomocą różnokolorowych nici łączących poszczególne domy. Ich przebieg, sploty i tworzące się supły sugerowały to, czego nie widać w „zwykłych” miastach, a co właściwie jest najważniejsze! W powieści Calvino, narratorem i „czytającym ze snów” opowiadaczem historii jest Marco Polo, który porządkuje swoje liczne przygody zgodnie ze skomplikowanym układem matematycznym, by przekazać je potem, ubrane w piękną formę, władcy największego imperium w dziejach, Kubilaj Chanowi.
Wydaje się, że potrzeba zapisywania i ubierania w słowa tego, co kryje się za widzialnym odbiciem rzeczywistości – czy to za pomocą sztuki, techniki czy rytuału — jest silna w każdej kulturze. A czy będzie to literacka kreacja, program komputerowy czy tabliczka drewniana /będąca zresztą nawet dla laików po prostu pięknym przedmiotem/ — „sposób użycia” okazuje się być podobny!








29 października 2009 o godz. 10:12
Pięknie wytyczona ścieżka skojarzeń — nie tylko dla antropologa. Bravo!