Krasnoludki w odwrocie? Reportaż z „krasnalskiego zagłębia”

Krasnal ogrodowy, fot. Anita Broda
Wczoraj (28 października) zakończyła się sesja o krasnoludkach. My postawiłyśmy na przekaz filmowy, połączony z naszym komentarzem – reportaż etnograficzny z krainy krasnoludków. Opowieść o wizycie w Nowej Soli. A było tak:
Jak na reporterów przystało wyjeżdżamy rankiem o 5.30, z kamerą, mikrofonem i dwoma aparatami – my dwie niżej podpisane, operator, dźwiękowiec i reżyser w jednej osobie – Łukasz Rosiński oraz nasz kierowca – pan Mariusz Horoś.
Jedziemy do Nowej Soli, o której chyba wszyscy w Polsce wiedzą, że słynie z produkcji figur krasnali (i nie tylko). Chcemy dotrzeć do miejsca, skąd rozlały się one szeroką falą po całej Polsce i naszych zachodnich sąsiadach. Jak to z krasnoludkiem bywało? Czemu to tutaj właśnie powstało prawdziwie bajkowe zagłębie? Aby znaleźć odpowiedź na te pytania trzeba pokonać ponad 400 kilometrów. Gdyby nie Autostrada, nie mielibyśmy szans na dotarcie do Nowej Soli przed zmrokiem. Już przy wjeździe na drogę krajową S3 w kierunku Zielonej Góry rozpoczynamy baczne obserwacje. Są! Na licznych przydrożnych stoiskach kłębowisko kolorowych postaci: dzikie i udomowione zwierzęta, antyczne rzeźby, postacie z bajek… rozmaitość. W centrum handlowego chaosu – „nasze” krasnale. Ale pędzimy dalej do źródła, czyli producentów ogrodowych figur, licząc, że zdradzą nam tajemnice krasnoludków…

Krasnal Soluś z Nowej Soli, fot. Anita Broda
Soluś z Księgi Rekordów Guinnesa
Nowa Sól – do czasu wojny trzydziestoletniej osada żyjąca z oczyszczania soli. To już tak odległa przeszłość, że poza nazwą miejscowości nic solnego tu nie ocalało. Więcej śladów pozostawił dziewiętnastowieczny przemysł włókienniczy i ciężki – w zabudowaniach nieczynnych fabryk i hut mają dziś swoje siedziby prywatne przedsiębiorstwa. Także te zajmujące się wyrobem i dystrybucją „dekoracyjnych figur ogrodowych”.
A my na przedmieściach Nowej Soli szukamy krasnali. Wypatrujemy ich wszędzie przez siatki ogrodzeń i ponad płotami, ale, co dziwne, nie natykamy się na żadnych patronów tutejszych domostw. Czyżby w Królestwie Gipsowego Krasnala, mekce wielbicieli dekoracyjnego kiczu, gardzono tym produktem i odmawiano mu miejsca w przydomowych ogródkach?…
Na szczęście jest w Nowej Soli, tu przy wjeździe do miasta, miejsce którego przeoczyć nie sposób. Park Krasnala a w nim gigantyczny krasnoludek Soluś, prawdziwy mega-krasnal z atrybutami przypominającymi zamierzchłe czasy w historii miejscowości – kubłem soli i szuflą. Soluś ma certyfikat z Księgi Guinnesa dla największego krasnala na świecie (wys. 5,41 m). Jego o cały metr niższy krewny stoi na polu golfowym w stanie Nowy Jork. W Parku Krasnala Soluś nie jest samotnikiem – prawie pół godziny zajmuje nam obejrzenie wszystkich megastworzeń, jakie tu zgromadzono: kaczek, krów, słoni, żyraf… Samych krasnoludków jest jednak niewiele, zgrupowano je w bocznej alejce, przy chatce wokół Królewny Śnieżki. W parku oprócz nas jest kilku zwiedzających. Robią sobie zdjęcia na tle wielkiego byka…

Figury ogrodowe, fot. Anita Broda
Indianie i nietrzeźwy woźnica
Trafiamy do wytwórców krasnali. Grzegorz Nowak z Betoplastu, to nasz pierwszy kontakt – a jednocześnie jeden z pierwszych producentów nowosolskich krasnali. Prezentuje swe wyroby w dużej szklarni oraz na podwórku, wprost na trawie. Jak się później dowiemy, inni – więksi – mówią o nim „producent podwórkowy”. Obok klasycznych Matek Boskich i oczywiście krasnali, znajdujemy tu szereg zaskakujących innowacji, estetycznie dyskusyjnych – jak np. głowy Indian na bawolich czaszkach czy pijany woźnica (pierwowzorem jest sam producent) z dwukonnym zaprzęgiem, wiozący na targ świnię – podobno hit sezonu. Oferta Betoplastu obejmuje także wzory „tylko dla dorosłych”, w tym nieskromnie obnażające się krasnale, zwane pieszczotliwie przez właściciela „zbereźnikami”… Obowiązujący dotąd wizerunek niewinnego krasnoludka z koszyczkiem jabłek w dłoniach czy marchewką w ręku, został w ten sposób brutalnie przełamany.
Pracownik kolejnej firmy, Marcin Walasek, chwali się, że to jego zakład wykonał na zlecenie miasta nowosolskiego Solusia, a inne swoje wyroby wyeksportował z sukcesem do wielu miejsc na świecie – Oskara do Hollywood, krowy na Cowparade, maskotka na Eurobasket 2005… Krasnale – owszem, są produkowane, ale stanowią niewielką tylko część oferty Malpolu. Marcin Walasek podkreśla to z naciskiem…

Głowa Indianina, fot. Anita Broda
Trzecim naszym rozmówcą jest Patryk Patora z największej w Nowej Soli firmy Rosłon. Rozmiar przedsiębiorstwa znajduje swe odzwierciedlenie w eleganckim wystroju wnętrz biura, znacznie odbiegającym od pozostałych mieszczących się w tym samym poprzemysłowym kompleksie, po dawnej fabryce nici „Odra”. Pan Patryk oprowadza nas po firmie, prezentując magazyn najróżnorodniejszych figur we wszystkich możliwych rozmiarach. Oferta firmy jest imponująca – ponad 1600 wzorów, tworzonych obecnie głównie na potrzeby reklamy. Krasnale giną przytłoczone potężnymi żubrami od „Żubra”, słoniami, stworzonymi do promocji poznańskiego ZOO, końmi z wyścigów w Nördlingen i Mannheim…i tak dalej, i tak dalej. Poczciwe krasnoludki to tylko 5, 10 % produkcji firmy. Ale co ważne – Rosłon ma prawdziwie „muzealnicze” podejście do swej pracy, co po prostu musimy docenić. Wszystkie formy są katalogowane i skrzętnie przechowywane w magazynie. Część niesprzedanych egzemplarzy jest pozostawiana „na pamiątkę”, dzięki czemu klient może nie tylko obejrzeć ale nawet dotknąć wyroby firmy. Brawo! Zwłaszcza, że w Nowej Soli ma powstać muzeum krasnala. Na razie jeden z pierwszych krasnali znalazł swoje miejsce w miejscowym Muzeum Miejskim.

Krasnoludek płci żeńskiej, fot. Anita Broda
Krasnoludki z fiberglassu
Wszystkie firmy w Nowej Soli zaczynały od wyrobu krasnoludków z gipsu, później przestawiono się na bardziej trwałe sztuczne tworzywa i biały beton. Obecnie króluje tzw. fiberglass, laminat wykorzystywany także np. przy produkcji łodzi… Co do krasnali to część firm porzuciła ich produkcję, jako nieopłacalną, na rzecz innych artykułów dekoracyjnych. Pozostały tylko nazwy, jak choćby Krasbud – dziś producent popierś, kolumn i świeczników.
Niestety, nie udało nam się dotrzeć do pierwszego producenta krasnali, więc nie ustaliliśmy jak wyglądał protoplasta. Wiemy tyle, że krasnoludki zeszły na drugi plan, gdyż takie są reguły rynku. A to przecież one uchroniły przed ekonomiczną zapaścią Nową Sól, po upadku dużych przedsiębiorstw w latach 90. XX w. Jak się okazało nie tylko uratowały, ale też sprawiły, że wyspecjalizowane w produkcji figur firmy z Nowej Soli odnoszą obecnie gospodarcze sukcesy. Stąd krasnal stał się symbolem przedsiębiorczości nowosolan.
Czyżby krasnoludki rzeczywiście były w odwrocie? Panie, panowie – kupujmy krasnale! Nie pozwólmy im odejść w zapomnienie. My grubo po północy wracamy – w każdym razie – z krasnalami, które mają nad nami czuwać na podczas sesji. Na pewno jednak wrócimy do Nowej Soli, kontynuować badania nad krasnoludkowym rodem. Jeden dzień na dotarcie do historii nowosolskich krasnali to wszak znacznie za mało…
Epilog
Dwa krasnale, które przyjechały z nami z Nowej Soli wystąpiły na “krasnoludkowej” sesji. Chyba zrobiły duże wrażenie…Musimy więc przyznać, że potrafią być “źródełkiem radości”…
Anita Broda, Małgorzata Jaszczołt
Kategoria: "z życia działu", wydarzenia




Listopad 5th, 2009 at 13:48
Nie ma jeszcze komentarza?
Jako prawie-nowosolanka (a przynajmniej urodzona w Nowej Soli) nie mogę sobie tego odmówić
Czy autorzy dotarli także do informacji, że nowosolskie krasnale są eksportowane także do Australii? U nas wzgardzone, tam podobno niedawno były hitem. Zastanawiające jest to, że w szerokim świecie miasto jest znane głównie z krasnali. Za to na miejscu ludzie owszem, wiedzą o krasnalach, ale nikt się jakoś tym nie szczyci i nie podkreśla swego krasnalowego rodowodu. W samej Nowej Soli Nowa Sól raczej nie jest miastem krasnali.
Ciekawie tak poczytać o swoim mieście z punktu widzenia osoby z zewnątrz
Listopad 25th, 2009 at 07:55
A ja sie nie zgodze…
Grudzień 8th, 2009 at 21:42
Asiu, krasnale z Nowej Soli są wszędzie, więc na pewno są również w Australii. Zasięg oddziaływania tego ośrodka produkcji ogrodowych figur jest naprawdę porażający…
Dziękujemy za komentarz nowosolanki – czekaliśmy na takie głosy!
PS. Przepraszamy za spóźnioną reakcję i prosimy o zrozumienie. Wystawa – otwarcie 17 grudnia…:-)
johny-max, rozwiń swoją wypowiedź!
Pozdrowienia dla wszystkich.
Grudzień 16th, 2009 at 10:50
Byłyśmy, sprawdziłyśmy… Z przeprowadzonych rozmów można wnioskować, że firmy produkujące figury ogrodowe i reklamowe w świecie błyszczą a władze miasta konsekwentnie dokładają starań, by Nowa Sól zasłynęła z tej produkcji. Środowisko producentów wywarło wyraźnie piętno na naszej wizycie, więc byłyśmy bardzo ciekawe jak spraw wygląda z perspektywy nowosolskiej społeczności. Czekamy na kolejne głosy.
Z naszej minisondy wynika również, iż jeśli ktoś – na drugim krańcu kraju – z czymś Nową Sól kojarzy – to właśnie z produkowanymi tam figurami. A więc w krasnalach nadzieja…