Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Dziady, cmentarze i złota polska jesień

30 października 2009 |

Fot. Paweł Matwiejczuk

Jesień jest jedną z pięk­niej­szych pór roku, o ile nie pada zbyt inten­syw­nie. Na jesieni wspo­mi­nam z żoną czasy naszego narze­czeń­stwa, kiedy dawa­li­śmy się porwać roman­tycz­no­ści spa­ce­rów, pogu­bieni gdzieś w ulicz­kach Żoli­bo­rza pośród sta­rych drzew i suchych liści zale­ga­ją­cych chod­niki.
Koniec paź­dzier­nika i począ­tek listo­pada to także dwa dni świąt. 31 paź­dzier­nika przy­pada święto refor­ma­cji – wspo­mnie­nie dnia, w któ­rym w 1517 roku Mar­cin Luter przy­bił na drzwiach kościoła zam­ko­wego w Wit­tem­ber­dze swoje 95 tez prze­ciw odpu­stom. Dziś taki akt koja­rzyłby się jed­no­znacz­nie z wan­da­li­zmem. Spró­bo­wałby ktoś przy­bić kartkę na kościelne drzwi – inter­wen­cja patrolu, noc na dołku i kole­gium gwa­ran­to­wane! A jed­nak w XVI wieku takie postę­po­wa­nie nikogo nie dzi­wiło. W tam­tych cza­sach na drzwiach kościoła wisiały liczne kartki zawie­ra­jące drobne ogło­sze­nia, zapro­sze­nia, posta­no­wie­nia władz. Wrota kościelne były medium, do któ­rego przy­pi­nano infor­ma­cje. Suge­styw­nie oddaje ten stan rze­czy scena z filmu „Luter” w reży­se­rii Erica Tilla.

Cmen­tarz jako park

Ana­lo­gicz­nie przez całe średnio­wie­cze i epokę nowo­żytną cmen­ta­rze zaj­mo­wały teren wokół kościo­łów tak na wsi jak i w mie­ście. Po mszy nie­dziel­nej ludzie szli pospa­ce­ro­wać na cmen­tarz, zupeł­nie tak, jak dziś cho­dzimy do parku. Dla żyją­cych cmen­tarz peł­nił wtórną rolę miej­sca spo­tkań towa­rzy­skich i rekreacji.

Cmen­tarz w Ślado­wie, fot. Paweł Matwiejczuk

W ten spo­sób zbli­żamy się do kolej­nego święta w litur­gicz­nym kalen­da­rzu: 1 listo­pada – to pamiątka Świę­tych Pań­skich i pamiątka Umar­łych, w kościele kato­lic­kim obcho­dzona jako Dzień Zaduszny 2 listo­pada, który w tra­dy­cji ludo­wej jest począt­kiem Dzia­dów, trwa­ją­cych do Trzech Króli (6 stycznia).

Gdy ci smutno, idź na cmentarz

Pewna moja zna­joma czę­sto powiada: idź na pogrzeb — poczu­jesz, że żyjesz. Nie da się ukryć, że coś w tym jest. Ze swej strony chciał­bym namó­wić wszyst­kich sym­pa­ty­ków naszego forum do dwóch rze­czy:
Po pierw­sze do odwie­dze­nia nekro­po­lii w naj­bliż­szy week­end i wspar­cia gro­szem pro­wa­dzo­nych tam kwest na rzecz rato­wa­nia zabyt­ków. Wraz z żoną będziemy kwe­sto­wać w sobotę na cmen­ta­rzu ewan­ge­lic­kim przy ul. Młynarskiej. Wydaje mi się, że ta nekro­po­lia sku­pia niczym soczewka dzieje daw­nej War­szawy w wie­lo­ści postaci, barw, obra­zów, sma­ków…
Po dru­gie, jako ama­tor olę­der­skiego osad­nic­twa na Mazow­szu, zachę­cam wszyst­kich, by rów­nież po świę­tach uczęsz­czali na stare cmen­ta­rze w swo­jej oko­licy. Chcę Was namó­wić do wzię­cia na sie­bie nie­ła­twego zada­nia. Jest nim pamięć o daw­nych sąsia­dach: Żydach, Niem­cach, Rosja­nach, a może o Pola­kach, któ­rzy po pro­stu nieco ina­czej się modlili, a któ­rych ska­zano na powtórną śmierć, nisz­cząc lub zanie­dbu­jąc miej­sca ich docze­snego spo­czynku. Pamię­tać ozna­cza chcieć poznać histo­rię, obrzędy, kul­turę i zwy­czaje innych ludzi. Uznać daw­nych miesz­kań­ców swo­jego mia­sta czy wsi za swo­ich, pamięć o nich pie­lę­gno­wać jako część wspól­nego ogól­no­ludz­kiego dziedzictwa.

Cmen­tarz w Secy­mi­nie, fot. Paweł Matwiejczuk

Nama­wiam do zain­te­re­so­wa­nia lokal­nymi cmen­ta­rzami, czy coraz bar­dziej nisz­cze­ją­cymi nekro­po­liami wojen­nymi żołnie­rzy Armii Radziec­kiej. Miarą naszego czło­wie­czeń­stwa jest tro­ska i pamięć o tych, któ­rzy byli przed nami.

Dziady olę­der­skie

Na kilka dni przed świę­tami chcę wspo­mnieć zmar­łych, o któ­rych nikt nie pamięta. Sąsie­dzi ska­zali ich na zapo­mnie­nie, nisz­cząc po woj­nie z zapa­mię­ta­niem i bar­ba­rzyń­stwem olę­der­skie cmen­ta­rze. Jestem cie­kaw czy ktoś z żyją­cych życzyłby sobie, aby z gro­bem rodzi­ców czy dziad­ków ktoś zro­bił to samo?
Wspo­mi­nam zmar­łych Olę­drów z Pisków Duchow­nych, Secy­mina, Wil­kowa, Gniew­nie­wic, Śladowa, Nowej Małej Wsi i dal­szych wsi Mazow­sza. Przy­po­mi­nam żywym ich imiona i wyry­wam od zapo­mnie­nia i ano­ni­mo­wo­ści:
Kata­rzyna Rup­pel;
Emma Mar­chwart z domu Rup­pel;
Johan Michael Krüger;
Wil­helm Ber­wald;
Karol Balich;
Karo­line Werman z domu Witzke;
Mathilda Zilke z domu Neu­bauer;
Judwig Neu­bauer;
Olga Klatt z domu Link;
Johan Radke;
Jakub Ste­fan Dra­chem­berg;
Wil­helm Marz;
Fer­di­nand Werman;
Oskar Ham­mer­me­ister;
Emma Peter;
Melita Peter;
Rudolf Peter;
Olga Peter z domu Ble­ich;
Hein­rich Peter;
Karo­lina Peter z domu Bro­kop;
Emi­lie Karau z domu Daj;
Emi­lie Gle­ske z domu Japs;
Hein­rich Kolm;
Emi­lie Meister z domu Ble­ich;
Nata­lie Ble­ich;
Ewa Werman z domu Hopp
Chri­stine 1voto Wermann, 2 voto Peter z domu Heise;
Eli­za­beth Wer­ner;
Hein­rich Schat­t­sch­ne­ider;
Anna Nata­lie Stür­mer z domu Dalig;
Hein­rich Sej­dens;
Louise Sej­dens z domu Reimann;
Michael Man­dau;
Michael Man­dau;
Juliana Man­dau z domu Albrecht;
Georg Man­dau;
Luise Man­dau z domu Abram;
Georg Bro­kop;
Peter Bro­kop;
Loisa Bro­kop z domu Iadi­schke;
Michael i Julianna Man­dau;
Karo­line Gatzke;
Frie­drich Gatzke;

Wieczny Pokój im i wszyst­kim bezimiennym.

Kategorie: Olędrzy, Tradycja

Przeczytaj koniecznie również:

  • Stara ława Ławę zna­la­złem pośród sterty drew­nia­nych odpa­dów, które miały nam słu­żyć...
  • Shire, albo raj … leniuchów Pach­nący cie­pły chleb z praw­dzi­wym wiej­skim masłem, ser Gouda, jaja od zie­lo­no­nóżki,...
  • Życie Warszawy o „Wampirach” W dzi­siej­szym wyda­niu Życia War­szawy uka­zał się arty­kuł o wysta­wie „Wam­piry, strzygi...

3 komentarze do “Dziady, cmentarze i złota polska jesień”

  1. Ewa Wołkanowska napisał/a:

    Czy przy cmen­ta­rzu ewan­ge­lic­kim też wczo­raj można było kupić cukrową watę, kieł­ba­ski z grilla, żelki, orzeszki pra­żone, balony i pon­cza meksykańskie? :)


  2. Paweł Matwiejczuk napisał/a:

    Tak sze­ro­kiego asor­ty­mentu żywno­ści nie było. Pod cmen­tarną bramą stała kobieta z obwa­rzan­kami. Na samym cmen­ta­rzu można było kupić zni­cze i kwiaty. :)


  3. Seba napisał/a:

    No bar­dzo fajny artykuł : )

    Olę­drzy to fascy­nu­jący temat, zapewne odwie­dzę nie jedno Olę­der­skie miej­sce — tym bar­dziej że miesz­kam „w Olędrach” :)


Napisz komentarz