Pluszowy miś na kryzys
Misie, fot. Łukasz Degórski
Jutro obchodzimy Dzień Pluszowego Misia. Proponuję więc na jakiś czas zapomnieć o szalejącej za oknem świńskiej grypie, o ciągłym podsumowywaniu rządów Donalda Tuska i o tarczy antyrakietowej i zająć się mniej kontrowersyjnym i bardziej pluszowym tematem.
Dzieci lubią misie, misie lubią dzieci?
Kilka dni temu zadzwoniła do mnie dziennikarka z pisma o doniosłym tytule
“Twoje imperium”. Zbierała materiał do artykułu o pluszowych misiach. Poprosiła, abym wytłumaczyła czytelniczkom pisma, dlaczego zabawka ta jest ponadczasowa i dlaczego bawiły się nią nasze babcie, bawimy się my i będą się bawić nasze dzieci? Ja jestem jednak przekonana, że nie wszystkie nasze babcie miały swojego misia.
Na początku był Roosvelt
Dzisiaj rzeczywiście może nam się wydawać, że pluszowy niedźwiadek jest

Theodor Roosvelt na polowaniu, rys. Clifford Berryman
wyjątkowy i że już w raju Kain i Abel się do niego tulili. Nie jest to jednak zgodne z prawdą. Pierwsze wzmianki o produkcji tej zabawki pochodzą z Niemiec z końca XIX wieku. Jednakże prawdziwy mit powstał w 1902 roku w Stanach Zjednoczonych. Prezydent Theodor Roosvelt podczas polowania sprzeciwił się zabiciu małego niedźwiadka. Tak jak teraz w Polsce przed wyborami z bilbordów spoglądają na nas politycy, czule przytulający małe dzieci, tak te sto lat temu czytelnicy amerykańskich gazet widzieli rysunek prezydenta z małym bezbronnym misiem. Obrazek zapewne rozczulający! Stał się on ponoć inspiracją dla twórców zabawek, którzy masowo zaczęli produkować pluszowe misie. A im bardziej misie były rozchwytywane jak świeże bułeczki, tym więcej ich rodzajów pojawiało się na rynku.
W Polsce w tamtym okresie jedynie dzieci z zamożnych domów mogły się cieszyć taką zabawką, często sprowadzaną zza granicy. Czasami na zdjęciach rodzin ziemiańskich możemy zobaczyć dziewczynki lub chłopców tulących się do tego pluszaka.
Miś contra niedźwiedź
Na wsi polskiej takiego misia nie znano. Trzeba pamiętać, że chłopskie dzieci

Współczesny miś o imieniu Kropek, fot. Ryszard Wołkanowski
nie miały w ogóle zbyt wiele zabawek. Często robiły je same – z kory, trawy czy liści. Przytulanki również były szyte z tego, co znaleziono w domu: ze skrawków materiałów, nici i szmatek. Czasami dziadkowie strugali swoim wnukom drewniane zwierzęta. Były to zwierzęta głównie gospodarskie, takie jak konie, krowy lub kury. Niedźwiedź był natomiast zwierzęciem dzikim, niebezpiecznym, mieszkającym w kniejach. Najprawdopodobniej nasi prapradziadkowie miast przytulić się do niego, woleli pójść na polowanie.
Ulubieniec mas
Miś taki, jakiego go znamy, zrobił karierę w XX wieku. W dużej mierze przyczyniły się do tego bajki i kreskówki o sympatycznych misiach (Kubuś Puchatek, Miś Uszatek, Kolargol, Miś Yogi czy chociażby zupełnie młody Miś Boguś). Bohater tych utworów nie jest już groźnym niedźwiedziem, którym można straszyć dzieci. Współczesny miś jest dobry, ciepły, miękki, więc
wzbudza nasze zaufanie i zachęca do powierzenia mu największych tajemnic. Jest też duży i silny, więc jest z nim bezpiecznie. Idealny przyjaciel nie tylko dla dzieci ! Można mu opowiedzieć o zranionym sercu i niedobrym szefie. W dzieciństwie się do niego tuliliśmy i za nim tęskniliśmy, ale warto zwrócić uwagę na to, że w życiu dorosłym do ukochanej osoby też często mówimy… “Misiu”. Lubicie to?
Jako pierwszy głos w dyskusji niech zabierze Tomasz Szwed.





Listopad 24th, 2009 at 14:17
Witaj Ewo !
bardzo mily,cieply,powiedzialabym, ze nawet wzruszajacy tekst.Gdyby maskotki mogly czytac – bylyby Ci wdzieczne. A Kropek jest cudowny
Listopad 24th, 2009 at 14:22
Ech, Kropek aż się zarumienił…
Listopad 25th, 2009 at 12:16
Wydaje mi się, że akurat Abel i Kain nie mogli się niczym bawić w raju…
Listopad 25th, 2009 at 12:34
Dlaczego?
Listopad 25th, 2009 at 17:37
Ponieważ przyszli na świat, dopiero po tym, jak ich rodziców wygnano z raju.
Listopad 25th, 2009 at 18:14
Rzeczywiście!
Dziękuję za uwagę.
p.s. ale może jednak nocą przełazili do raju przez dziurę w żywopłocie i hasali aż do białego rana…
Listopad 25th, 2009 at 21:42
Niezły pomysł. Tylko nie wiem, czy chłopaki przełażące przez “dziurę w płocie” tuliłyby się do misia. Chociaż, kto wie, może tak potajemnie?
Listopad 25th, 2009 at 22:15
A może Adam, jak się pokłócił z Ewą, to też zwierzał się misiowi?
Listopad 26th, 2009 at 08:01
Nie ma to jak “brudne misie czystych relacji” i ta nostalgia za rajem utraconym