Bądź na bieżąco - RSS

Japonki na ludowo

1 grudnia 2009 | Ela Skokowska
Ptaszek-broszka

Ptaszek-broszka. Autorka elma, Pakamera Artystyczna

Kolczyki-kogutki, broszki-babuszki, breloczki-matrioszki, tatarskie futrzane czapy, kwieciste chusty z frędzlami – codziennie w autobusie, tramwaju, na Krakowskim Przedmieściu i Marszałkowskiej. Kubki, magnesy, torebki, kalendarze, zeszyty oraz wszystko inne, na czym tylko da się umieścić wycinankę – w Empiku. Szydełkowy worek na komórkę, filcowa torba na laptopa, pen-drive-pisanka i koszulki z drobiem domowym – w Muzeum.  Gdzie się nie ruszyć – ON. Rzuca się w oczy, budzi zazdrość bądź pogardliwe prychanie, jest obiektem pożądania lub kpin. Etno-dizajn.  .

.

Dawno, dawno temu…

Wnętrze "Koliby"

Wnętrze "Koliby", fot. z wikipedii

A dokładniej pod koniec XIX wieku, Stanisław Witkiewicz, którego możemy nazwać pierwszym polskim etno-dizajnerem, choć kiedyś był po prostu wielbicielem i popularyzatorem zakopiańszczyzny, zaprojektował willę “Koliba” w Zakopanem.  Wykorzystał motywy podhalańskiej kultury ludowej zarówno w projekcie samego budynku, jak i w jego wnętrzu – meble i piece kaflowe, a nawet klamki według projektów Witkiewicza były wykonywane przez miejscowych rzemieślników. Dziś w “Kolibie” znajduje się Muzeum Stylu Zakopiańskiego. Zakopiańszczyzna cieszyła się takim powodzeniem, że nawet domy mody produkowały eleganckie suknie wieczorowe zdobione parzenicami.

Warto przypomnieć, że także Wyspiański projektował meble, inspirując się motywami huculskimi, lecz o nieco archaicznej formie, uzyskując efekt… prasłowiański. Takie właśnie meble Wyspiańskiego miał w salonie Tadeusz Boy-Żeleński. Oprócz podziwu gości wywoływały podobno bóle krzyża, gdyż ich prasłowiańskość nie sprzyjała wygodzie.

Folklor zinstytucjonalizowany

W okresie międzywojennym motywy ludowe również były chętnie modyfikowane i wykorzystywane we wzornictwie. Po wojnie natomiast powstały dwie bardzo znaczące instytucje związane z rozwojem stylu ludowego: w 1945 roku Instytut Wzornictwa Przemysłowego, którego ciekawe eksperymenty z ludowością zaowocowały efektownym wykorzystaniem folkloru w modzie (np. koronki w pierwszej kolekcji sukienek Barbary Hoff), a w 1949 roku powołano do życia Cepelię. Jej zadaniem było kontrolowanie pracy spółdzielni i prywatnych fabryk poprzez narzucanie im planów produkcyjnych. Cepelia w ogromnym stopniu przyczyniła się popularyzacji folkloru, ale też narobiła wiele szkody we wzornictwie inspirowanym ludowością. W latach 70-tych styl ludowy, choć bardzo modny choćby w dekorowaniu mieszkań, został przez Cepelię ujednolicony i stracił swą oryginalność. Włochate narzuty i barwne bieżniki zniknęły z łóżek i stolików.

Etno-reaktywacja

Dziś moda na etno ma się dobrze. Paraduje po ulicach w haftowanych kozaczkach, szkockiej kracie, wyszywanej koszuli i koniakowskich stringach. Ze względu na pogodę nie zapomina o papasze i ciepłej chustce w różnokolorowe kwiaty. Obficie obwiesza się kolczykami z ptactwem domowym i drewnianymi koralami, gdzieniegdzie przypina filcowe broszki.

Etno-torba na laptopa

Etno-torba na laptopa. Autorki: Joanna Sulich, Maria Odolczyk, Karolina Tarasiewicz, Jessica Czetwertyńska-Guibourgé, Katarzyna Jagiełło, Karolina Czapska. Fot. Cepelia

Tak właśnie po latach styl ludowy wyskoczył z ukrycia pod nazwą etno-dizajnu. Nie próbuje nawet udawać autentyczności, to folklor dla mieszczuchów. Imponuje pomysłowością. Jest wręcz niewiarygodne, co też można “uludowić”.  W małej gablotce w warszawskim Muzeum Etnograficznym możemy zobaczyć przedmioty nagrodzone w konkursie na pamiątkę z Polski, zorganizowanym z okazji 60-lecia Fundacji Cepelia. Znajdziemy tam etno-koszulki z perliczką raciborowicką, etno-pen-drive’y, etno-sznurówki, etno-japonki i wiele innych zachwycających wynalazków.

.

.

.

Etno-doniczka

Etno-doniczka. Autorka Anita Bujakowska/Unicatella, Galeria KuferArt

Ciąg dalszy etno-dizajenerskiej edukacji możemy odbyć zerkając na strony internetowe, takie jak Pakamera Artystyczna czy KuferArt, gdzie możemy zakupić prace artystów zainspirowanych folklorem nie tylko rodzimym, ale też światowym, czego przykładem niech będzie ta oto prawie aborygeńska doniczka.

Jest li to etno?

Po  zastanowieniu doszłam do wniosku, że prawdopodobnie każdy z nas ma coś w etno-stylu , bo przecież nie sposób się przed tym wszechobecnym trendem uchronić. Z drugiej strony… trudno powiedzieć, co tak naprawdę jest etno.

Czy wystarczy, by było zainspirowane łowickim pasiakiem czy aborygeńskim malarstwem kropkowym? Przypuszczam, że żadna szanująca się łowicka gospodyni nie założy kolczyków z wycinanką z kogutkiem, a góral nie pójdzie do kościoła w dżinsach z parzenicą. Ale w  gruncie rzeczy nie oczekujemy przecież, że etno-gadżety będą miały jakiś związek z kulturą ludową. Czy pamiątki z Tatr made in China to jeszcze etno-dizajn czy już oszustwo? Czy w zabawie w etno obowiązują jeszcze jakieś reguły?

Zapraszam do dyskusji.

Kategoria: EtnoWarszawa, muzeum, wystawy

9 Komentarze/y dla “Japonki na ludowo”

  1. pkj Napisł/a:

    Szczęśliwie nie obowiązują reguły! Nikt nie narzuca wzoru jedynie słusznego łowickiego wdzianka. I bardzo dobrze. Boleć może to jedynie etno-fanatyków bolejących nad odstępstwami od jedynego słusznego wzoru Bogumiła Bieleckiego z Raczków Mniejszych. “Dla jedynie słusznych” miejsce jest w muzeum. Na ulicy niech będzie to co ładne i praktyczne. Jeśli inspiruje się etno i jest ładne – bardzo dobrze. Cieszmy się, że nikt nie opatentował tych wzorów.


  2. Iza Napisł/a:

    No właśnie, bardzo cienka jest granica pomiędzy fajnym etno motywem w naszym ubiorze, a “wiejskim” upychaniem filcowych broszek gdzie tylko się da. Niektórzy niestety nie potrafią jeszcze tego wyczuć..


  3. ewa_z_warkoczykiem Napisł/a:

    mnie bardziej zastanawia etno-blog jako forma popularyzacji etno-muzeum, zwłaszcza iż wydaje mi się, że między pop-ularyzatorskim działaniem bloga (przecież to nic pejoratywnego) i kreowanym przez niego wizerunkiem młodego duchem, dynamicznego, aktualnego muzeum (jakkolwiek paradoksalnie to nie brzmi) a dotychczasowym jego wizerunkiem istnieje rozdźwięk. Mam nadzieję, ze wprowadzi to ferment i przełamanie.
    Sugeruję jednak szerzej zakrojoną promocję etno-bloga, bo póki co, chyba o nim wiedzą głównie ci, których nie trzeba przekonywać? :)


  4. ewa_z_warkoczykiem Napisł/a:

    zaś co do ‘odkrywania folkloru’ lub do niego odwołań, choćby stylistycznych, to temat wywołał ożywioną dyskusję w związku z Euro 2012. Sugerowano bowiem, by logo imprezy wywodziło się z szeroko rozumianej klutury ludowej, czyli np. wycinanki, jaja (zapewne wielkanocnego?) itp. Zarówno dziennikarz portalu internetowego, który informację zamieścił, jak i komentujący czytelnicy, byli pomysłem oburzeni, ujmując taką ideę w kategoriach ‘wstydu’, ‘obciachu’, ‘żenady’ itp.
    Zapewne to wynikało z dążeń do kreowania wizerunku Polski i Polaków jako ‘nowoczesnych’, ‘na poziomie’ (w domyśle: ‘takim jak Europa Zachodnia’), ‘wielkomiejskich’ i ‘kulturalnych’, czego zaprzeczeniem miałyby być ‘wiejskie’ (w tym dyskursie ‘wieśniackie’) odwołania. Pytanie jednak do czego się odwoływać, skąd czerpać symbole, które byłby ‘nasze’- jednocześnie zakorzenione w naszej rzeczywistości, jak i takie, do których chętnie by się odwoływano? Skąd je czerpać, jeśli ani kogutek, ani postsocjalistyczny Pałac Kultury? I czy to da się w ogóle pogodzić, jeśli docelowym punktem odwołania jest zdeterytorializowana wizja ‘nowoczesności’?
    Może folklorystyczne odwołania to nadają się tylko z przymrużeniem oka do sweterka w formie broszki, a żeby Polaków z nimi kojarzono, to już nie najlepiej? A może właśnie takie luźne, niezobowiązujące made-in-china odwołania stwarzają drogą do odkopania, wynalezienia i od-obciachowienia ‘tradycji’?


  5. Ela Skokowska Napisł/a:

    co do pierwszego postu, Muzeum powoli, lecz wyraźnie zmienia wizerunek, Ewa. Wystarczy się przejść, popatrzeć, obejrzeć dokładnie tablice z planem imprez na najbliższy miesiąc, albo choćby http://pme.waw.pl/news.php

    A dwa…nadal żywię nadzieje na kogutki. Ale masz rację, trudno znaleźć jakikolwiek symbol kojarzący się z Polską w kontekście Euro 2012. W razie czego pewnie wlepi się orzełka.
    Ale myślę, że warto by przy okazji nieco poszerzyć galerię symboli, żeby nie mieć wyboru jednynie między mniej lub bardziej “obciachowym” ptactwem.
    Wydaje mi się, że mała gablotka w holu z pomysłami na pamiątkę z Polski świadczy o tym, że można czerpać inspiracje z ludowości podążając jednak z duchem czasu. Pytanie, czy ktoś oprócz osób zainteresowanych zdaje sobie z tego sprawę?


  6. ewa_z_warkoczykiem Napisł/a:

    nie wlepi się orzełka, bo nie ma dla niego miejsca, gdy imprezę współorganizują dwa kraje – Polska i Ukraina. Gdybyśmy organizowali mistrzostwa np. z Czechami czy Niemcami, wykorzystanie orzełka byłoby co najmniej dziwne, a tak, nie dość, ze dziwne, to nietaktowne, jako że -niezależnie od naszego, antropologiczno-polskiego punktu widzenia- Ukraińcy mogliby postrzegać to w kategoriach postkolonialnych (nie wchodźmy, proszę, w dyskusję czy w przypadku relacji polsko-ukraińskich mozna mówić o kolonializmie).
    Zatem trzeba szukac wspólnych punktów odwołania i to jeszcze chwytliwych stylistycznie, dobrze sprzedającego się wizualnie i asocjacyjnie. Na Ukrainie zaś jest silny trend odwoływania się do ludowości. Nie wiem gdzie indziej w sferze symboliczno-graficznej(ikonicznej?) można szukać odwołań. Jak dla mnie kogutek i basta..
    A tak jak pisałam, moze -uznawana za zwulgaryzowaną- forma obecna w pop-kulturze, nada takim odwołaniom nowy, ‘współczesny’ sens (nie będę pisać o Gadamerze, by hermetycznie się nie zrobiło, ale wiem, ze Ela mnie rozumie:) )
    Pytanie zatem do wszystkich o miejsce kogutka we współczesności:)


  7. Ela Skokowska Napisł/a:

    Ja przyjmę entuzjastycznie nawet wulgarnego kogutka ;-)


  8. Ela Skokowska Napisł/a:

  9. ewa_z_warkoczykiem Napisł/a:

    wiem, że to nie miejsce na dyskusję (którą i tak zdominowałam?), ale to mnie zrzuciło z krzesła (niesamowicie znaczące jest to w kontekscie moich badań nad politycznymi dyskursami na Ukrainie):

    ‘Hasło turnieju różni się nieco w wersjach językowych. Po polsku brzmi ono “Razem tworzymy przyszłość”, a po ukraińsku i angielsku “Razem tworzymy historię”.’
    ——-

    A wracając do muzeum i do tradycji – pokuszono się zatem o neutralny, nie zanurzony w lokalnym, polsko-ukraińskim kontekście symbol. Szkoda, kogutek mógł przejść do mainstreamu, by nadać mu nowe, żywe znaczenie, a tak ma wydłużoną drogę poprzez bycie broszką na swetrze..

    Jeszcze raz zatem zapytuję wszystkich o miejsce dla kogutka we współczesności:) Czym jest kogutek i czym być może? I na ile jest przedefiniowanym, nowym kogutkiem, a na ile cepeliowskim martwym gadżetem?


Napisz Komentarz