Rewolucjoniści w Muzeum Etnograficznym
W sobotę 28 listopada mogliśmy być świadkami przedziwnych wydarzeń rozgrywających się w Muzeum, tajemniczej instytucji znajdującej się – jak wiemy – w Innym Wymiarze. Zamieszkującym je Naukowcom udało się w końcu, dzięki Maszynie do Podróży między Wymiarami, ściągnąć pomoc dla muzealnego Ruchu Oporu.
Nie wiem, czy wiecie, ale Służba, która sprawuje władzę w Muzeum, ostatnio uwięziła Profesora, przywódcę Ruchu. Aby go wyzwolić, trzeba było zawezwać posiłki z Innego Wymiaru, ponieważ wszyscy Naukowcy, nawet ci należący do Ruchu, zostali przez Służbę rozbrojeni – pozbawieni poczucia humoru. Opowiadanie dowcipów było zabronione! Muzeum miało pogrążyć się w strachu i marazmie.
Dlatego właśnie członkowie Ruchu Oporu za pomocą Maszyny sprowadzili mieszkańców Innego Wymiaru, którzy za pomocą zabawnego performancu musieli pokonać Służbę i uwolnić Profesora.
Gdyby im się to nie udało, na zawsze pozostaliby w Muzeum, bo tylko Profesor potrafi naprawić Maszynę tak, by odsyłała ona obiekty do ich właściwego Wymiaru.
Sami więc widzicie, że przed przybyszami z Innego Wymiaru zostało postawione wyjątkowo trudne zadanie. Ola Dowgird, która brała udział w akcji uwolnienia Profesora, opisuje ją tak:
Nazwa LARP nic mi nie mówiła, kiedy zapisywałam się na grę w Muzeum Etnograficznym. Byłam po prostu ciekawa, co można wymyślić w muzeum…
I zaczęło się od oślepiającego światła w oczy i spotkania z dziwnym naukowcem, który wyjaśnił nam – a na szczęście byłam z moją przyjaciółką – że przeniosłyśmy się w czasie i żeby wrócić, musimy odnaleźć uwięzionego profesora, który jako jedyny jest w stanie naprawić maszynę do teleportacji materii. Wtedy też przydzielono nam przewodnika, pewną wysoką i gibką postać w białym kitlu, która poprowadziła nas jakimś wąskim korytarzem w czeluście muzeum. Podczas tej wędrówki nie wchodziłyśmy, poza jednym wyjątkiem, do sal muzealnych. Zwiedzałyśmy kazamaty i strychy.
Poczułam prawdziwy skurcz w żołądku, kiedy spotkałyśmy prawdziwie uzbrojonego żołnierza. Byłyśmy przesłuchiwane przez spec agentów. Natknęłyśmy się na naprawdę skostniałą biurokrację. Czułyśmy oddech systemu na plecach.
Gra wymagała od uczestników pomysłowości i siły przekonywania. Wszyscy odgrywający swoje role byli bardzo dobrze przygotowani. Podczas samej gry poczułam fizyczne zmęczenie kolejnymi zadaniami. A jednocześnie “wciągnęłam się” w losy odgrywanej przeze mnie postaci.Po zakończeniu siedzieliśmy wspólnie z aktorami gry i popijając herbatę w pięknej porcelanie opowiadaliśmy sobie wrażenia…
Cóż więcej….gorąco polecam!
….
…….
……………………………….
Oczywiście dzielnym Rewolucjonistom udało się uwolnić Profesora, pokonując jego prześladowców śmiechem. Naukowcy nie wiedzieli, jak mają dziękować wybawicielom. A wdzięczny przywódca natychmiast przestawił Maszynę do teleportacji, aby odesłała bohaterów do ich świata, gdzie od tej chwili zapewne żyją długo i szczęśliwie, podobnie jak Naukowcy.
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z LARPu>>>
LARP towarzyszący wystawie Pomarańczowe Rewolucje został zorganizowany przez Państwowe Muzeum Etnograficzne i stowarzyszenie Akademia Rozwoju “Deadline”.
Kategoria: Warszawa, muzeum, wydarzenia, wystawy









