Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Zmiana a wymiana

16 stycznia 2010 |

Pla­kat Wymie­nialni (proj. J. Lutyk), fot. Ł. Kamiński

Na kul­tu­ral­nej mapie sto­licy z każ­dym rokiem dostrzega się coraz więk­szą aktyw­ność w związku z dzia­ła­niami ogól­nie okre­śla­nymi mia­nem „alter­na­tyw­nych”. Ich alter­na­tyw­ność, jak­kol­wiek bar­dzo roz­le­gła i odno­sząca się do róż­nych dzia­łań, środo­wisk oraz idei, na uży­tek tej sytu­acji zosta­nie zawę­żona do pew­nych lokal­nych przed­się­wzięć, które mają na celu zmianę myśle­nia o ota­cza­ją­cej nas rze­czy­wi­sto­ści. Doko­ny­wać się ma ona mię­dzy innymi poprzez posta­wie­nie nie­ko­niecz­nie reto­rycz­nego zapy­ta­nia o aktu­alną kon­dy­cję naszego „czło­wie­czeń­stwa”, spe­cy­ficzną akty­wi­za­cję spo­łecz­no­ści oraz wypra­co­wa­nie nowych modeli dzia­łań. I obo­jęt­nie, czy ma tyczyć się to kwe­stii poli­tyki, gospo­darki, eko­lo­gii, kul­tury, czy sztuki (choć rzadko kiedy nie obej­muje kilku spo­śród wymie­nio­nych kom­po­nen­tów na raz), naj­istot­niej­sza jawi się tu sama zmiana doko­ny­wana przez wymianę.

Poja­wia się zatem coraz wię­cej miejsc oraz wyda­rzeń, które pro­po­nują alter­na­tywną wzglę­dem powszech­nej, ogól­nie uzna­nej za „wła­ściwą”, gospo­darkę myśle­nia o dru­gim czło­wieku. Co wię­cej, dzięki takim ini­cja­ty­wom, które pro­pa­gują różne formy wymiany, widać, że ist­nieją inne warianty pew­nych powszech­nych roz­wią­zań, że nie ma mono­polu na idee, zwłasz­cza jeśli nie są one wystar­cza­jąco „huma­ni­tarne”. I nie cho­dzi tutaj o czy­stą rewo­lu­cję bądź – pod przy­krywką dobrych haseł – siłowe prze­ko­ny­wa­nie do innych kon­cep­cji. Być może akcje te są naj­czyst­szym dowo­dem na to, że ist­nieje spo­łeczne zapo­trze­bo­wa­nie na lecze­nie ogól­no­sys­te­mo­wego nie­do­władu. Być może nawet doko­nuje się spo­łeczna prze­miana pod wpły­wem wzra­sta­ją­cej świa­do­mo­ści. Ale żeby nie pozo­sta­wać na falach inter­pre­ta­cyj­nego unie­sie­nia, pro­po­nuję przyj­rzeć się kilku prze­ja­wom opi­sy­wa­nego zjawiska.

Zdję­cie z Wymie­nialni, fot. Ł. Kamiński

Dzia­ła­nia, o któ­rych mowa, jak zostało nakre­ślone, doty­czą róż­nych dzie­dzin i odby­wają się na róż­nych płasz­czy­znach poprzez wymianę. Wymiana ta, rozu­miana bez­po­śred­nio i dosłow­nie polega na – ni mniej, ni wię­cej – prze­ka­zy­wa­niu do obiegu cze­goś od sie­bie oraz otrzy­my­wa­niu w zamian cze­goś innego. Coraz czę­ściej powstają ini­cja­tywy, któ­rych zamie­rze­niem jest spo­tka­nie w jed­nym miej­scu i o jed­nym cza­sie okre­ślo­nej grupy ludzi, skon­so­li­do­wa­nych wokół idei wymie­nie­nia się czy to ubra­niami, jedze­niem, czy też wytwo­rami sztuki, kul­tury, nauki. Takim wła­śnie zda­rze­niem była i jest „Wymie­nial­nia” zor­ga­ni­zo­wana przez stu­dentkę war­szaw­skiej etno­lo­gii, Annę Chod­kow­ską, przy wspar­ciu Śród­miej­skiego Domu Kul­tury oraz Pra­cowni Etno­gra­ficz­nej. Cel oraz zasady uczest­ni­cze­nia w tym bez­płat­nym wyda­rze­niu są bar­dzo pro­ste: przy­nieś książki i/lub cza­so­pi­sma z dzia­łów takich jak: antro­po­lo­gia i sztuka, histo­ria spo­łeczna, filo­zo­fia kul­tury, poli­tyka, reli­gia i ruchy spo­łeczne, etno­gra­fia, folk­lor, pamięć, prze­strzeń, toż­sa­mość – i wymień je na inne. Jak okre­śliła to pomy­sło­daw­czyni ini­cja­tywy, przy­czyna zaist­nie­nia „Wymie­nialni” była pro­za­iczna, a była nią chęć pozby­cia się pew­nej lite­ra­tury bez potrzeby jej wyrzu­ca­nia. Dookoła tej potrzeby z cza­sem nabu­do­wała się chęć stwo­rze­nia prze­strzeni, w któ­rej bez skrę­po­wa­nia można poznać innych ludzi o podob­nych zain­te­re­so­wa­niach (co w kon­tek­ście nie­kiedy siłowo pro­po­no­wa­nych nam odgór­nie warian­tów tego typu dzia­łań, sta­nowi cie­kawą, choć wcale nie­nową pro­po­zy­cję), poże­gnać się w godny spo­sób z cza­so­pi­smem lub książką oraz prze­ka­zać dostęp do wie­dzy za darmo dalej, otrzy­mu­jąc w zamian nowe tre­ści. Warto w tym miej­scu wspo­mnieć inne ini­cja­tywy, które cho­ciaż rzą­dzą się odmien­nymi zasa­dami, to idea wymiany leży u ich pod­staw. Mam tu na myśli mię­dzy innymi: „Free shop”, „Wymień łacha”, „Toffu attack”, „Jedze­nie zamiast bomb”, czy też „Przetwory”.

Idee tego pokroju mają nie tylko walor edu­ka­cyjny i towa­rzy­ski. Umoż­li­wiają one rów­nież kre­owa­nie nowych, bar­dziej uczci­wych, cza­sem wymie­rza­ją­cych w nie­spra­wie­dli­wość gospodarczo-polityczną zasad spo­łecz­nych, czy też prze­war­to­ścio­wa­nie poję­cia posia­da­nia. Ponadto dzia­ła­nia takie nie­jed­no­krot­nie pod­wyż­szają świa­do­mość eko­lo­giczną w myśl kon­cep­cji recyc­lingu oraz przy­czy­niają się do poprawy obiegu sub­stan­cji „dobra” na świe­cie, gdzie skraj­nie indy­wi­du­ali­stycz­nej posta­wie, nasta­wio­nej na cią­głe otrzy­my­wa­nie, prze­ciw­sta­wione zostaje bar­dziej uczciwe bra­nie w zamian za dawa­nie. Wymiana peł­nić może nie tylko funk­cję pod­trzy­my­wa­nia rela­cji czy socja­li­za­cji, może stać się doświad­cze­niem mię­dzy­kul­tu­ro­wym oraz formą komu­ni­ka­cji ze świa­tem za pośred­nic­twem dóbr, sta­no­wią­cych sedno obiegu. W związku z powyż­szym, może naj­wyż­szy czas czym prę­dzej zapu­kać do drzwi sąsiadki – star­szej pani – i zapro­po­no­wać naukę języka angiel­skiego w zamian za lek­cje gry na skrzypcach?

Kategorie: Antropologia kultury, wydarzenia

Przeczytaj koniecznie również:

Napisz komentarz