Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Niedoseksualność badacza w doświadczeniu z gruzińskimi Wajnachami

15 marca 2010 |

Pomię­dzy chłop­cem a męż­czy­zną, fot. A. Iskra

Jedną z inspi­ra­cji do napi­sa­nia tego tek­stu było pewne doświad­cze­nie: zetknię­cie z szo­wi­ni­zmem w wyda­niu kobie­cym pod­czas rekru­ta­cji do firmy, wyko­rzy­stu­ją­cej w swej pracy metody etno­gra­ficzne. Poten­cjalne pra­co­daw­czy­nie pre­zen­to­wały mono­li­tyczny kon­strukt teo­re­tyczny zwany „kobie­cym punk­tem widze­nia”, pod­kre­ślały, że męż­czyźni mają nie­wy­star­cza­jącą wraż­li­wość oraz nie­do­sta­teczny zmysł obser­wa­cyjny (w wyniku czego „ula­tuje” im wie­dza kon­tek­stu­alna), aż na koniec zako­mu­ni­ko­wały, że w fir­mie tej pra­cują wyłącz­nie kobiety; męż­czyźni nie są zatrud­niani ze względu na złe z nimi doświadczenia.

Na styku emocjonalno-intelektualnych kon­se­kwen­cji tego zda­rze­nia zro­dziła się we mnie potrzeba mówie­nia o wize­run­kach męsko­ści, która w moim odczu­ciu jest rów­nie imma­nentna, jak potrzeba mówie­nia o kobie­co­ści. Wobec powyż­szego, niniej­szy arty­kuł jest próbą zmie­rze­nia się z jed­nym z pro­ble­mów płcio­wo­ści, jakim jest trud­ność z zakla­sy­fi­ko­wa­niem sek­su­al­no­ści bada­cza przez przed­sta­wi­cieli środo­wi­ska lokal­nego. Z pro­ble­mem tym zde­rzy­łem się pod­czas pro­wa­dzo­nych przeze mnie badań etnograficznych.

Bada­nia reali­zo­wa­łem we wrze­śniu 2008 roku. Przez pierw­szych dzie­sięć dni byłem jedy­nym stu­den­tem w Pan­kisi, co pozwo­liło mi na bar­dziej indy­wi­du­alne i głęb­sze inte­rak­cje z lokalną spo­łecz­no­ścią. Muzuł­mań­scy Kisto­wie, będący potom­kami prze­sie­dla­ją­cych się od XIX wieku Waj­na­chów (Cze­cze­nów i Ingu­szy z Kau­kazu Pół­noc­nego), zamiesz­kują wąwóz Pan­kisi w północno-wschodniej Gru­zji. Choć funk­cjo­nują na „pogra­ni­czu” kul­tur gru­ziń­skiej i waj­nach­skiej, wciąż bar­dzo sil­nie pod­trzy­mują dzie­dzic­two czeczeńsko-inguskie. Aby odnieść się do kon­se­kwen­cji inte­rak­cji, doty­ka­ją­cych innych modeli męsko­ści, warto w tym miej­scu przed­sta­wić naj­istot­niej­sze war­to­ści, wpły­wa­jące na obraz  męsko­ści kon­stru­owany przez pan­ki­skich Kistów. Potrzeba ta jest tym więk­sza, że w wyobra­że­niach potocz­nych na temat islamu roi się od obra­zów „znie­wo­lo­nych” kobiet, rzadko nato­miast mówi się o samych mężczyznach.

W kul­tu­rze waj­nach­skiej ist­nieje względ­nie jed­no­lity dys­kurs i wize­ru­nek płci kul­tu­ro­wej. Należy zauwa­żyć, że w waj­nach­skim kon­tek­ście kul­tu­ro­wym ide­olo­gią domi­nu­jącą wydaje się być „super­mę­skość”. Ważną rolę w wize­runku kistyń­skiego „męskiego” męż­czy­zny odgrywa kate­go­ria wol­no­ści, a w pod­trzy­my­wa­niu jej kultu istotą jest postawa tzw. „dży­gita”, okre­śla­jąca praw­dzi­wego męż­czy­znę na Kau­ka­zie. Histo­rycz­nie nazwa ta odwo­łuje się do jeż­dżą­cych konno, odważ­nych górali. Obec­nie okre­śle­nie kogoś mia­nem „dży­gita” jest kom­ple­men­tem, słowo to jest syno­ni­mem męsko­ści, siły i odwagi. Jed­nak rów­no­cze­śnie ma nieco pejo­ra­tywne zna­cze­nie, opi­su­jąc rów­nież poryw­czego i bez­li­to­snego roz­bój­nika. Z tym wiąże się także etos waj­nach­skiego boha­tera naro­do­wego („abreka”), wal­czą­cego o wol­ność i spra­wie­dli­wość, bro­nią­cego bied­nych ludzi. Wiąże się to z nie­by­wale istotną dla męż­czy­zny rolą siły i spraw­no­ści fizycznej.

Na muzuł­mań­skich cmen­ta­rzach w Pan­kisi czę­sto można spo­tkać się z wyobra­że­niami zasłu­żo­nych, praw­dzi­wie męskich Kistów, które mają przy­po­mi­nać o tra­dy­cyj­nych war­to­ściach, fot. K. Czerwińska

W życiu społeczno-rodzinnym Kistów obo­wią­zuje prawo zwy­cza­jowe, tzw. „adaty”, warun­ku­jące ściśle okre­śloną ety­kietę, któ­rej zła­ma­nie jest nie do pomy­śle­nia. Na ich mocy domi­nu­jącą rolę w spo­łe­czeń­stwie peł­nią naj­starsi męż­czyźni, któ­rzy spra­wują cał­ko­witą kon­trolę nad młod­szymi człon­kami, zobo­wią­za­nymi do pod­po­rząd­ko­wa­nia i oka­zy­wa­nia im na każ­dym kroku estymy. Z dru­giej strony znaczna część mło­dych Kistów, zain­spi­ro­wana ten­den­cją „oczysz­cza­nia” islamu z kau­ka­skich „nale­cia­ło­ści”, zwraca się w kie­runku orto­dok­syj­nego islam­skiego ruchu religijno-politycznego, tzw. „wah­ha­bi­zmu” i praw sza­riatu. Daleki jestem od uzna­nia kon­se­kwen­cji tego faktu dla kistyń­skich kobiet za znie­wo­le­nie, prawdą jed­nak jest, że zmie­nia to dotych­cza­sowy model rela­cji w rodzi­nie kształ­to­wany przez wajnachsko-gruzińską tra­dy­cję. Przede­fi­nio­wa­niu ulega tym samym rola męż­czy­zny oraz wyobra­że­nia na jego temat z uwagi na ten­den­cję do bar­dziej ścisłego inter­pre­to­wa­nia litery Koranu oraz silne inspi­ra­cje kul­turą arabską.

Przejdźmy teraz do pro­ble­ma­tycz­no­ści mojej sek­su­al­no­ści dla czę­ści Kistów. Pro­blem ten pole­gał na tym, że pod­czas pro­wa­dzo­nych badań tere­no­wych odczy­ty­wany byłem przez nich nie­jed­no­znacz­nie płciowo, jako osoba nosząca cechy oby­dwu płci, bądź żadnej z nich. Nie opusz­czało mnie prze­świad­cze­nie, że cza­sem umiesz­czany byłem w świa­do­mo­ści nie­któ­rych Kistów gdzieś „po środku”.

Przede wszyst­kim wiele pro­ble­mów oso­bom, z któ­rymi się spo­ty­ka­łem, spra­wiały moje dłu­gie sple­cione war­ko­cze. Naj­czę­ściej wywo­ły­wały one uśmiech na twa­rzach, cza­sem rów­nież nie­po­ha­mo­wany śmiech. Nie­jed­no­krot­nie pytany byłem o to, czym jest ta mate­ria i do czego służy. Zda­rzało się rów­nież, że byłem wręcz pro­szony o ich obcię­cie ze względu na to, że są brzyd­kie, nie­po­ważne, nie­mę­skie i nie­równe wzglę­dem reszty wło­sów. Po raz kolejny nie­pew­ność inter­pre­ta­cyjna, doty­cząca mojej osoby, zakra­dała się z uwagi na posia­da­nie przeze mnie bródki, będą­cej czymś pomię­dzy domi­nu­ją­cymi mode­lami męskiego zaro­stu — gęstą i bujną brodą, bądź też cał­ko­wi­tym jej brakiem.

Nie­kwe­stio­no­wa­nie nie­mę­ska była nie tylko moja syl­wetka, ale rów­nież i ubiór. Tutaj należy wspo­mnieć, że wsze­la­kie prze­jawy pod­kre­śla­nia i dowar­to­ścio­wy­wa­nia siły fizycz­nej przez Kistów rzadko kiedy wyklu­czały spe­cy­fikę mody, okre­ślaną nie­kiedy mia­nem „metro­sek­su­al­nej”. Spodnie „bojówki”, gór­skie buty oraz ciemne pod­ko­szulki nie znaj­do­wały w pełni uza­sad­nie­nia w świe­cie mło­dych męż­czyzn, który pod­po­rząd­ko­wany był dżin­som i dre­so­wym spodniom oraz blu­zom, kolo­ro­wym koszul­kom w paski, obci­słym koszu­lom oraz lakier­kom i bia­łym adi­da­som. A wszyst­kim tym przy­mio­tom towa­rzy­szyły liczne loga nie­pew­nego pocho­dze­nia, pośród któ­rych domi­no­wały nazwy takie jak: D&G, Armani, Gucci, czy Adidas.

Męskie uliczne schadzki, fot. A. Iskra

Brak ele­gan­cji i ele­men­tów spor­to­wych w moim wyglą­dzie kore­spon­do­wał z bra­kiem upra­wia­nia spor­tów. Czymś nie­zro­zu­mia­łym dla moich jed­no­dnio­wych zna­jo­mych był fakt, że nigdy nie jeź­dzi­łem konno oraz że nie ćwiczę umi­ło­wa­nego wśród Waj­na­chów sportu, zapa­sów. Pro­blemy spra­wiała także moja dieta. Bar­dzo czę­sto powta­rzano mi, że męż­czy­zna potrze­buje dużo ener­gii, by być sil­nym i móc pra­co­wać, a siłę tę zapew­niać miało wyłącz­nie mięso. Ja zaś, zapewne przez to, że go nie jadam, czę­sto cho­ruję i mar­nie wyglą­dam. Dodat­kowo pro­ble­ma­tycz­nym było także to, że nie palę tyto­niu. Papie­rosy, będące widocz­nie prze­dłu­że­niem męsko­ści rów­nież w Pan­kisi, nie mogły zaświad­czać o jed­no­znacz­no­ści mojego męstwa. Co gor­sza, zamiast pra­co­wać w polu, być za gra­nicą w celach zarob­ko­wych, czy sie­dzieć na głów­nej ulicy, łączą­cej wsie i palić papie­rosy, całymi dniami prze­sia­dy­wa­łem w domach lub w ogro­dach, nie­ustan­nie roz­ma­wia­jąc z coraz to innymi ludźmi. W pierw­szym domu, w któ­rym miesz­ka­łem, pod jed­nym dachem żyły wspól­nie trzy poko­le­nia. Z nie w pełni dla mnie jasnych przy­czyn, z bab­cią, synową oraz wnuczką mia­łem bar­dzo dobry kon­takt, zaś zarówno syn, jak i troje wnu­ków byli wobec mnie jeśli nie nie­chętni, to mocno obo­jętni. Nato­miast oko­liczni sąsie­dzi, moi rówie­śnicy płci męskiej, raz spo­tkani, nigdy nie wyra­zili chęci na kolejną konfrontację.

***
Jakie wnio­ski wypły­wają z powyż­szego tek­stu? Na pewno nie to, że autor ma skłon­ność do struk­tu­ra­li­stycz­nego postrze­ga­nia świata na pod­sta­wie binar­nych opo­zy­cji. Na pewno rów­nież nie to, że ist­nieje jeden odcień hege­mo­ni­czego wyobra­że­nia na temat męsko­ści wśród muzuł­mań­skich Kistów. Poza tym, że mówie­nie na temat męsko­ści w opi­sy­wa­nej przeze mnie spo­łecz­no­ści wymaga pogłę­bio­nych badań, do czego ser­decz­nie nama­wiam, to warto jest zwró­cić uwagę na pro­blem „badaw­czej schi­zo­fre­nii”. Być może bowiem oka­zuje się, że padłem iro­niczną ofiarą wła­snych nadinterpretacji.

Kategorie: badania terenowe

Przeczytaj koniecznie również:

  • Działamy!!! W ostat­nich tygo­dniach dzia­łal­ność bloga była ogra­ni­czona ze względu na pro­blemy techniczne. Udało...
  • Życie Warszawy o „Wampirach” W dzi­siej­szym wyda­niu Życia War­szawy uka­zał się arty­kuł o wysta­wie „Wam­piry, strzygi...
  • a jednak egzotyka… Fun­da­cja Pałac w Kor­cze­wie (Kor­czew n/Bugiem, woj. mazo­wiec­kie) zwró­ciła się do Muzeum...

10 komentarzy do “Niedoseksualność badacza w doświadczeniu z gruzińskimi Wajnachami”

  1. KKE napisał/a:

    Tak jawny sek­sizm (nagry­wac!) kwa­li­fi­kuje sie do sadu!


  2. Walerian napisał/a:

    Dla­czego autor nie pod­pi­sał się pod swoim tek­stem?
    Czyżby nie­do­toż­sa­mość dalej posunięta?


  3. Ewa Chomicka napisał/a:

    Na naszym blogu autor ma prawo nie pod­pi­sy­wać się pod tek­stem, jeśli taka jego wola, choćby z powo­dów nie­do­toż­sa­mo­ścio­wych, jak i wsze­la­kich innych. Chęt­nie gościmy inte­re­su­jące „wpisy gościnne”.


  4. Badaczka napisał/a:

    Jeste­śmy firmą etno­gra­ficzną i tak, jak w przy­kła­dzie przy­wo­ła­nym we wstę­pie do tego arty­kułu, u nas także pra­cują wyłącz­nie kobiety. I nie jest tak, że my nie chcemy zatrud­niać panów. Wręcz prze­ciw­nie! Bar­dzo nam ich bra­kuje. Jed­nakże na prze­strzeni lat wszy­scy nasi badacze-mężczyźni się nie spraw­dzili. Nie byli aż tak dokładni jak kobiety, nie wyka­zy­wali się tak dużą docie­kli­wo­ścią jeżeli cho­dzi o sub­tel­no­ści i szcze­góły, które są klu­czowe w naszych bada­niach. My naprawdę z chę­cią zoba­czymy w swo­ich sze­re­gach bada­cza, ale pod warun­kiem, że będzie tak samo dobry jak nasze badaczki. Wszyst­kim sta­wiamy te same wyma­ga­nia. I przy­kro nam, że pano­wie tych wyma­gań nie speł­niają rów­nie czę­sto, co kobiety. Nasi bada­cze to etno­lo­dzy, socjo­lo­dzy, psy­cho­lo­dzy czy kul­tu­ro­znawcy. Wywo­dzą się z wysoce sfe­mi­ni­zo­wa­nych kie­run­ków. My jako firma, która pro­wa­dzi bada­nia mar­ke­tin­gowe, szu­kamy pere­łek, które nadają się do pracy bada­cza etno­gra­ficz­nego i szansa ich zna­le­zie­nia wśród męż­czyzn jest o wiele mniej­sza niż wśród kobiet – wła­śnie z tego powodu, że w Pol­sce jest wię­cej etno­lo­gów, socjo­lo­gów i psy­cho­lo­gów kobiet niż męż­czyzn. Ale nie zamy­kamy przed nikim drzwi i z chę­cią spo­ty­kamy się ze wszyst­kimi poten­cjal­nymi bada­czami – nie­za­leż­nie od płci.

    Pozdra­wiamy i zachę­camy panów do podej­mo­wa­nia wyzwań. Może w końcu nasza firma już nie będzie wyłącz­nie kobieca! :)

    Izmał­kowa Consulting


  5. kilo napisał/a:

    jed­no­pł­cio­wość to chyba nie jedyny pro­blem tej firmy. Oto co zna­la­złem w inter­ne­cie. Ku prze­stro­dze
    http://www.gowork.pl/opinie_czytaj,38038,0,0


  6. Izmałkowa Consulting napisał/a:

    W związku z poja­wia­ją­cymi się na forach inter­ne­to­wych ano­ni­mo­wymi postami roz­po­wszech­nia­ją­cymi nie­praw­dziwe infor­ma­cje na temat firmy Izmał­kowa Con­sul­ting, infor­mu­jemy, że dzia­łal­ność ta nosi zna­miona nęka­nia i znie­sła­wie­nia. Wobec osoby dopusz­cza­ją­cej się naru­sze­nia dóbr oso­bi­stych firmy Izmał­kowa Con­sul­ting pod­jęte zostały odpo­wied­nie kroki prawne.


  7. ada napisał/a:

    zga­dzam się! ktoś kto wypi­suje takie rze­czy powi­nien sie pod nimi pod­pi­sy­wać. w prze­ciw­nym razie to mało wiarygodne.


  8. domi napisał/a:

    Czy­ta­łam w Gaze­cie Wybor­czej taki tekst o ata­kach w necie. Laska znisz­czyła kole­siowi życie wypi­su­jac na forach, że jest gejem i pusz­cza sie za kasę. To prze­ra­ża­jące, że ano­ni­mo­wość w sieci jest narzę­dziem przestęstw!!!!


  9. tomek napisał/a:

    Ano­ni­mo­wosc to glowna zaleta inter­netu, ale jak widac tez nie­zle zagrozenie.


  10. Kobieta napisał/a:

    Izmal­kova con­sul­ting — szkoda gadać. wku­rza mnie ze uzywa w nazwie etno­gra­fii. boli mnie to.


Napisz komentarz