Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Uniwersalność rytuałów

22 kwietnia 2010 |

Tara Hill, fot. T. Wiśniewski

..….….…...….….….….….….….….….……

W obli­czu żałoby naro­do­wej i tra­gicz­nej śmierci pol­skich dygni­ta­rzy towa­rzy­szy nam wszech­ogar­nia­jące poczu­cie żalu i smutku za zmar­łymi. Aby ich poże­gnać i zazna­czyć ich odej­ście z kra­iny żywych, orga­ni­zu­jemy cere­mo­nie pogrze­bowe. Poprzez śmierć, istota zmar­łego, jego funk­cje, które peł­nił w spo­łe­czeń­stwie, jego życie – pewna cią­głość, zostaje prze­rwana. Zosta­wia lukę we wszyst­kich miej­scach, w któ­rych wcze­śniej zazna­czył swą obec­ność. Zapeł­nie­niu tej luki służą odpra­wiane rytu­ały: żałoba, czu­wa­nie, cere­mo­nie pogrze­bowe. Czym one są?

.….….….….….….….….….….….….….….….……


Antro­po­log opi­su­jący te cere­mo­nie może za sło­wami fran­cu­skiego uczo­nego Arnolda Van Gen­nepa okre­ślić je rytu­ałami przej­ścia. Rytuał przej­ścia towa­rzy­szy zawsze naj­waż­niej­szym zmia­nom w życiu czło­wieka, takim jak naro­dziny, ini­cja­cja w doro­słość, mał­żeń­stwo oraz śmierć. Pod­czas chrztu czło­wiek staje się nowym człon­kiem spo­łecz­no­ści odpra­wia­ją­cej rytuał; w przy­padku rytu­al­nych ini­cja­cji dzieci stają się doro­słymi; pod­czas ślubu dwoje mał­żon­ków zmie­nia swój sta­tus spo­łeczny na jeden byt – mał­żeń­stwo. Rytuał pogrze­bowy to także rytuał przej­ścia – pod­czas niego osoba prze­cho­dzi do świata zmar­łych. Van Gen­nep we wszyst­kich rytu­ałach przej­ścia dostrzegł wspólny ele­ment. Zauwa­żył, że aby w sta­tu­sie spo­łecz­nym osoby mogła doko­nać się zmiana, jej stary sta­tus musi ulec rytu­al­nej „sepa­ra­cji”, pod­czas któ­rej prze­rwany zostaje jej zwią­zek ze zwy­czaj­nym życiem, rolami, codzien­nymi zada­niami. Poprzez ryt sepa­ra­cji uczest­nicy cere­mo­nii zostają bru­tal­nie wyrwani z codzien­no­ści i wkra­czają w sferę sacrum. Aby przy­brać nowe role, te stare muszą być w jakiś spo­sób znisz­czone. Ini­cjo­wani są sym­bo­licz­nie uśmier­cani, prze­bie­rani za duchy, narze­czo­nych obrącz­kuje się, by oznaj­mić światu ich ode­rwa­nie od daw­nych ról, pod­czas chrztu spłu­kuje się świę­coną wodą starą „grzeszną” naturę. W ten spo­sób, każ­dej zmia­nie w życiu towa­rzy­szy sym­bo­liczna śmierć.

Angiel­ski uczony Vic­tor Tur­ner widział tą sym­bo­liczną „śmierć” jako naj­istot­niej­szy ele­ment każ­dego rytu­ału, jego cen­trum i istotę, a jed­no­cze­śnie naj­więk­szą zagadkę. Stan ten nazwał limi­nal­nym, poten­cjal­nie nie­bez­piecz­nym i groź­nym dla zdro­wia, życia i całego porządku spo­łecz­nego. Osoba w sta­nie limi­nal­nym jest pod­czas każ­dego rytu­ału zawie­szona w próżni, jej stary sta­tus już nie obo­wią­zuje, lecz nowy nie zdą­żył się jesz­cze wykształ­cić. Jest zawie­szona w cza­sie i prze­strzeni, ist­nieje „w środku i pomię­dzy”, w swo­istej pustce mię­dzy dwoma świa­tami. Nor­malne zasady nie obo­wią­zują pod­czas tego okresu. Nastę­puje tur­ne­row­skie com­mu­ni­tas, mistyczny moment anty-struktury. W cza­sie limi­nal­nym role odwra­cają się. Pod­czas rytu­al­nej ini­cja­cji nowi­cju­sze są goleni, malo­wani, sym­bo­licz­nie zmie­niają płeć, upo­dab­niają się do sie­bie poprzez jed­na­kowy strój. Rów­nież stroje żałob­ni­ków przy­bie­rają kolor czarny. Okres limi­nalny to naj­bar­dziej płynna, aktywna i nie­kon­tro­lo­wana część rytu­ału, część, w któ­rej sta­tus spo­łeczny ulega mody­fi­ka­cji, prze­po­czwa­rza się. Jest to okres trudny, bole­sny i zagad­kowy. Ini­cjo­wani są pod­da­wani bru­tal­nym ska­ry­fi­ka­cjom, nowo­rodki są obrze­zy­wane, rów­nież mło­dych narze­czo­nych w wielu kul­tu­rach cze­kają bole­sne próby. W cza­sie żałoby zda­jemy sobie sprawę, że osoba, która zmarła, wraz ze wszyst­kimi jej rolami, zacho­wa­niami i zwy­cza­jami zostaje pochło­nięta przez wielką tajemnicę.

Tur­ner zauwa­żył, że każdy rytuał, oprócz fazy pre­li­mi­nal­nej i limi­nal­nej, posiada także ważny moment rein­kor­po­ra­cji, czyli fazę post­li­mi­nalną. Pod­czas tej fazy mody­fi­ka­cja sta­tusu osoby jest ukoń­czona, trudny okres prób ulega zamknię­ciu. „Nowo­na­ro­dzony” czło­nek spo­łecz­no­ści po sym­bo­licz­nej śmierci sta­rego sta­tusu uzy­skuje nowy sta­tus, który od teraz okre­śla jego pozy­cję w spo­łe­czeń­stwie – w przy­padku chrztu jako czło­wieka, w przy­padku ini­cja­cji jako męż­czy­zny, w przy­padku mał­żeń­stwa – jako męża lub żony. Czy jed­nak wszyst­kie rytu­ały posia­dają tę samą struk­turę? Co z rytu­ałem pogrze­bo­wym? Jak moż­liwa jest rein­kor­po­ra­cja, skoro zmarła osoba nie wróci do świata żywych? Jak koń­czy się bole­sny, pełen cier­pień, zaga­dek i nie­pew­no­ści okres przejścia?

W rytu­ale pogrze­bo­wym możemy zauwa­żyć dwa momenty. Sepa­ra­cja nastę­puje w momen­cie śmierci, nie­do­szły czło­nek spo­łecz­no­ści opusz­cza ją. Nastę­puje faza tran­zy­cji, pod­czas któ­rej jego duch zaczyna podróż. Dusza prze­cho­dzi z jed­nego świata do dru­giego, z jed­nego porządku spo­łecz­nego do innego. W podróży towa­rzy­szą jej żałob­nicy, wspie­ra­jąc ją w tej poten­cjal­nie groź­nej sytu­acji. W tym cza­sie każdy błąd popeł­niony pod­czas pogrzebu działa na zgubę duszy, może ona zostać uwię­ziona pomię­dzy świa­tami lub przy­brać formę złego ducha, zwłasz­cza w wypadku śmierci nie­na­tu­ral­nej. Pod­czas tej fazy ist­nieje także ryzyko braku spo­łecz­nej kon­troli zwią­zane z luką w dotych­czas zaj­mo­wa­nej przez zmar­łego pozy­cji spo­łecz­nej. Jeśli wszystko pój­dzie jed­nak dobrze, umarli spo­czną, żałoba skoń­czy się, a spo­łeczny porzą­dek zosta­nie przy­wró­cony. Możemy zało­żyć, że faza inkor­po­ra­cji to wstą­pie­nie duszy zmar­łego do kolek­tywu zmar­łych, przod­ków, któ­rzy także two­rzą okre­śloną spo­łecz­ność. Byłby to koniec rytu­ału, podobny do „prze­cię­tego” w poło­wie rytu­ału ini­cja­cyj­nego: odłą­cze­nie od spo­łecz­no­ści, przej­ście w sferę sacrum, tyle że bez­pow­rotne. Czy pogrzeb to ini­cja­cja w niebyt?

Fran­cu­ski antro­po­log Mau­rice Bloch zauważa, że we wszyst­kich spo­łecz­no­ściach, któ­rych indy­wi­du­alizm nie jest mocno wykształ­cony, przod­ko­wie sta­no­wią bar­dzo ważną cześć spo­łecz­no­ści, są uwa­żani za cią­gle obec­nych w for­mach przed­mio­tów lub duchów; są peł­no­praw­nymi człon­kami danej spo­łecz­no­ści, czę­sto nawet waż­niej­szymi od żywych. Przod­ko­wie w spo­łecz­no­ściach nie­in­dy­wi­du­ali­stycz­nych są także uwa­żani za cią­gle obec­nych pośród żyją­cych. Człon­ko­wie spo­łe­czeństw Oce­anii, które badał Bloch, uwa­żali także, że ich przod­ko­wie ponow­nie wejdą do świata, z któ­rego ode­szli, w takiej czy innej for­mie. Śmierć była dla nich zale­d­wie małym zda­rze­niem w wiel­kiej cią­gło­ści, w którą wple­ceni byli wszy­scy człon­ko­wie ple­mie­nia. Czy róż­nimy się tak bar­dzo od ple­mion wie­rzą­cych, że duch pra­dziada widzi, sły­szy i oce­nia nasz każdy ruch?

Wspól­nym ele­men­tem wszyst­kich rytu­ałów według Blo­cha jest przej­ście z jed­nej grupy do dru­giej. Śmierć byłaby w tym momen­cie wyklu­cze­niem z danej grupy. Dla­tego według Blo­cha śmierć nie jest widziana jako pro­ces ‘prze­ciętny’, ale jako cią­gły i płynny, a przy tym – co naj­waż­niej­sze – nie­prze­rwany. Jak mówi Bloch, pogrze­bom towa­rzy­szy bogata sym­bo­lika, w któ­rej śmierć jest rów­no­znaczna z życiem, gdzie zmarły, jako czło­nek zde­per­so­na­li­zo­wa­nego ogółu zmar­łych jest zrów­nany z żywym i jest dla niego źródłem płod­no­ści oraz wital­no­ści. Ciało jest gwa­ran­cją żyzno­ści, a dusza zapew­nia duchową płod­ność i siłę. Na przy­kład Cel­to­wie sadzili w ustach zmar­łego roślinę, człon­ko­wie indyj­skiego ple­mie­nia Kol opi­sy­wa­nego przez antro­po­lo­gów spo­ży­wały część ciała zmar­łego w bluź­nier­czym dla pierw­szych kolo­nia­li­stów akcie nekro­fa­gii. Naj­waż­niej­szym ele­men­tem pogrzebu nie jest, jak mówi Bloch, pod­kre­śle­nie odej­ścia i zakoń­cze­nia, ale cią­gło­ści, nie­śmier­tel­no­ści i odro­dze­nia. Odro­dze­nie to w swo­jej isto­cie zaprze­cze­nie indy­wi­du­al­nej zagłady, zawie­ra­jące w sobie potwier­dze­nie siły spo­łecz­no­ści i jej mocy twór­czych. Odro­dze­nie to osta­teczna faza, którą pod­kre­śla rytuał pogrze­bowy; moment, w któ­rym istota odra­dza się, utwier­dza pośród świata żywych i płod­nych, aby osta­tecz­nie trium­fo­wać nad nim. Istotą rytu­ału pogrze­bo­wego jest pod­kre­śle­nie mocy ducho­wej, która zwy­cięża cie­le­sność. W prze­ci­wień­stwie do tego, co witalne, cie­le­sne, nie ulega degra­da­cji; jest wieczna, nie­śmier­telna i repre­zen­tuje naj­wyż­szą war­tość dla spo­łecz­no­ści: war­tość wspólną.

Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe

Przeczytaj koniecznie również:

Napisz komentarz