Uniwersalność rytuałów
..….….…...….….….….….….….….….……
W obliczu żałoby narodowej i tragicznej śmierci polskich dygnitarzy towarzyszy nam wszechogarniające poczucie żalu i smutku za zmarłymi. Aby ich pożegnać i zaznaczyć ich odejście z krainy żywych, organizujemy ceremonie pogrzebowe. Poprzez śmierć, istota zmarłego, jego funkcje, które pełnił w społeczeństwie, jego życie – pewna ciągłość, zostaje przerwana. Zostawia lukę we wszystkich miejscach, w których wcześniej zaznaczył swą obecność. Zapełnieniu tej luki służą odprawiane rytuały: żałoba, czuwanie, ceremonie pogrzebowe. Czym one są?
.….….….….….….….….….….….….….….….……
Antropolog opisujący te ceremonie może za słowami francuskiego uczonego Arnolda Van Gennepa określić je rytuałami przejścia. Rytuał przejścia towarzyszy zawsze najważniejszym zmianom w życiu człowieka, takim jak narodziny, inicjacja w dorosłość, małżeństwo oraz śmierć. Podczas chrztu człowiek staje się nowym członkiem społeczności odprawiającej rytuał; w przypadku rytualnych inicjacji dzieci stają się dorosłymi; podczas ślubu dwoje małżonków zmienia swój status społeczny na jeden byt – małżeństwo. Rytuał pogrzebowy to także rytuał przejścia – podczas niego osoba przechodzi do świata zmarłych. Van Gennep we wszystkich rytuałach przejścia dostrzegł wspólny element. Zauważył, że aby w statusie społecznym osoby mogła dokonać się zmiana, jej stary status musi ulec rytualnej „separacji”, podczas której przerwany zostaje jej związek ze zwyczajnym życiem, rolami, codziennymi zadaniami. Poprzez ryt separacji uczestnicy ceremonii zostają brutalnie wyrwani z codzienności i wkraczają w sferę sacrum. Aby przybrać nowe role, te stare muszą być w jakiś sposób zniszczone. Inicjowani są symbolicznie uśmiercani, przebierani za duchy, narzeczonych obrączkuje się, by oznajmić światu ich oderwanie od dawnych ról, podczas chrztu spłukuje się święconą wodą starą „grzeszną” naturę. W ten sposób, każdej zmianie w życiu towarzyszy symboliczna śmierć.
Angielski uczony Victor Turner widział tą symboliczną „śmierć” jako najistotniejszy element każdego rytuału, jego centrum i istotę, a jednocześnie największą zagadkę. Stan ten nazwał liminalnym, potencjalnie niebezpiecznym i groźnym dla zdrowia, życia i całego porządku społecznego. Osoba w stanie liminalnym jest podczas każdego rytuału zawieszona w próżni, jej stary status już nie obowiązuje, lecz nowy nie zdążył się jeszcze wykształcić. Jest zawieszona w czasie i przestrzeni, istnieje „w środku i pomiędzy”, w swoistej pustce między dwoma światami. Normalne zasady nie obowiązują podczas tego okresu. Następuje turnerowskie communitas, mistyczny moment anty-struktury. W czasie liminalnym role odwracają się. Podczas rytualnej inicjacji nowicjusze są goleni, malowani, symbolicznie zmieniają płeć, upodabniają się do siebie poprzez jednakowy strój. Również stroje żałobników przybierają kolor czarny. Okres liminalny to najbardziej płynna, aktywna i niekontrolowana część rytuału, część, w której status społeczny ulega modyfikacji, przepoczwarza się. Jest to okres trudny, bolesny i zagadkowy. Inicjowani są poddawani brutalnym skaryfikacjom, noworodki są obrzezywane, również młodych narzeczonych w wielu kulturach czekają bolesne próby. W czasie żałoby zdajemy sobie sprawę, że osoba, która zmarła, wraz ze wszystkimi jej rolami, zachowaniami i zwyczajami zostaje pochłonięta przez wielką tajemnicę.
Turner zauważył, że każdy rytuał, oprócz fazy preliminalnej i liminalnej, posiada także ważny moment reinkorporacji, czyli fazę postliminalną. Podczas tej fazy modyfikacja statusu osoby jest ukończona, trudny okres prób ulega zamknięciu. „Nowonarodzony” członek społeczności po symbolicznej śmierci starego statusu uzyskuje nowy status, który od teraz określa jego pozycję w społeczeństwie – w przypadku chrztu jako człowieka, w przypadku inicjacji jako mężczyzny, w przypadku małżeństwa – jako męża lub żony. Czy jednak wszystkie rytuały posiadają tę samą strukturę? Co z rytuałem pogrzebowym? Jak możliwa jest reinkorporacja, skoro zmarła osoba nie wróci do świata żywych? Jak kończy się bolesny, pełen cierpień, zagadek i niepewności okres przejścia?
W rytuale pogrzebowym możemy zauważyć dwa momenty. Separacja następuje w momencie śmierci, niedoszły członek społeczności opuszcza ją. Następuje faza tranzycji, podczas której jego duch zaczyna podróż. Dusza przechodzi z jednego świata do drugiego, z jednego porządku społecznego do innego. W podróży towarzyszą jej żałobnicy, wspierając ją w tej potencjalnie groźnej sytuacji. W tym czasie każdy błąd popełniony podczas pogrzebu działa na zgubę duszy, może ona zostać uwięziona pomiędzy światami lub przybrać formę złego ducha, zwłaszcza w wypadku śmierci nienaturalnej. Podczas tej fazy istnieje także ryzyko braku społecznej kontroli związane z luką w dotychczas zajmowanej przez zmarłego pozycji społecznej. Jeśli wszystko pójdzie jednak dobrze, umarli spoczną, żałoba skończy się, a społeczny porządek zostanie przywrócony. Możemy założyć, że faza inkorporacji to wstąpienie duszy zmarłego do kolektywu zmarłych, przodków, którzy także tworzą określoną społeczność. Byłby to koniec rytuału, podobny do „przeciętego” w połowie rytuału inicjacyjnego: odłączenie od społeczności, przejście w sferę sacrum, tyle że bezpowrotne. Czy pogrzeb to inicjacja w niebyt?
Francuski antropolog Maurice Bloch zauważa, że we wszystkich społecznościach, których indywidualizm nie jest mocno wykształcony, przodkowie stanowią bardzo ważną cześć społeczności, są uważani za ciągle obecnych w formach przedmiotów lub duchów; są pełnoprawnymi członkami danej społeczności, często nawet ważniejszymi od żywych. Przodkowie w społecznościach nieindywidualistycznych są także uważani za ciągle obecnych pośród żyjących. Członkowie społeczeństw Oceanii, które badał Bloch, uważali także, że ich przodkowie ponownie wejdą do świata, z którego odeszli, w takiej czy innej formie. Śmierć była dla nich zaledwie małym zdarzeniem w wielkiej ciągłości, w którą wpleceni byli wszyscy członkowie plemienia. Czy różnimy się tak bardzo od plemion wierzących, że duch pradziada widzi, słyszy i ocenia nasz każdy ruch?
Wspólnym elementem wszystkich rytuałów według Blocha jest przejście z jednej grupy do drugiej. Śmierć byłaby w tym momencie wykluczeniem z danej grupy. Dlatego według Blocha śmierć nie jest widziana jako proces ‘przeciętny’, ale jako ciągły i płynny, a przy tym – co najważniejsze – nieprzerwany. Jak mówi Bloch, pogrzebom towarzyszy bogata symbolika, w której śmierć jest równoznaczna z życiem, gdzie zmarły, jako członek zdepersonalizowanego ogółu zmarłych jest zrównany z żywym i jest dla niego źródłem płodności oraz witalności. Ciało jest gwarancją żyzności, a dusza zapewnia duchową płodność i siłę. Na przykład Celtowie sadzili w ustach zmarłego roślinę, członkowie indyjskiego plemienia Kol opisywanego przez antropologów spożywały część ciała zmarłego w bluźnierczym dla pierwszych kolonialistów akcie nekrofagii. Najważniejszym elementem pogrzebu nie jest, jak mówi Bloch, podkreślenie odejścia i zakończenia, ale ciągłości, nieśmiertelności i odrodzenia. Odrodzenie to w swojej istocie zaprzeczenie indywidualnej zagłady, zawierające w sobie potwierdzenie siły społeczności i jej mocy twórczych. Odrodzenie to ostateczna faza, którą podkreśla rytuał pogrzebowy; moment, w którym istota odradza się, utwierdza pośród świata żywych i płodnych, aby ostatecznie triumfować nad nim. Istotą rytuału pogrzebowego jest podkreślenie mocy duchowej, która zwycięża cielesność. W przeciwieństwie do tego, co witalne, cielesne, nie ulega degradacji; jest wieczna, nieśmiertelna i reprezentuje najwyższą wartość dla społeczności: wartość wspólną.
Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe







