Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Jaką jest pani Madonną? Czyli o bezsenności w muzeum…

19 maja 2010 |

Madonna, fot. A. Pietrzyk.

Tra­dy­cyj­nie już nocne marki z całej War­szawy ścią­gały w poło­wie maja na Kre­dy­tową, by aktyw­nie zwal­czać… hmm no wła­śnie co? Sen czy bez­sen­ność? Kto w sobot­nią, majową noc i dla­czego odwie­dzał war­szaw­skie muzea? Czego w nich szukał?

Sen­nik, fot. A.Pietrzyk.

.….….


Punk­tu­al­nie o 19 otwie­ramy cięż­kie drzwi Muzeum Etno­gra­ficz­nego. Do holu wcho­dzą pierwsi goście. Jedni jesz­cze lekko onie­śmie­leni, nie wie­dzą czego spo­dzie­wać się w środku. Inni już mocno zabie­gani –  budy­nek naszego muzeum jest pierw­szym z dłu­giej listy insty­tu­cji kul­tu­ral­nych, które zamie­rzają w ciągu jed­nej nocy odwie­dzić. Zda­rzają się też zahar­to­wani w muze­al­nych bojach bywalcy. Ci wie­dzą dokład­nie czego ocze­kują, zgod­nie z wła­snymi zain­te­re­so­wa­niami, po dokład­nym prze­stu­dio­wa­niu pro­gramu całej Nocy Muzeów, mają gotowy, prze­my­ślany plan poru­sza­nia się po mie­ście. Przy­cho­dzą więc na kon­kretne wyda­rze­nia lub z zain­te­re­so­wa­niem, nie­zmor­do­wa­nie buszują po jed­nym, ulu­bio­nym muzeum przez całą noc.
W tym roku Noc Muzeów prze­biega na Kre­dy­to­wej pod hasłem „Bez­sen­no­ści w muzeum”. Wszyst­kie imprezy dodat­kowe, mające uatrak­cyj­nić ten wyjąt­kowy wie­czór, krążą wokół tematu snu i bez­sen­no­ści. Pod zagad­ko­wymi tytu­łami kryją się spo­soby na bez­sen­ność: kon­certy koły­sa­nek i bal­lad, tra­dy­cyjne opo­wie­ści snute do snu przez opo­wia­da­czy ze Studni O, fil­mowe bajki na dobra­noc ze stu­dia fil­mo­wego Sema­for; ludowe recepty na dobry, spo­kojny sen roz­da­wane przez oży­wione na jedną noc rzeźby z gale­rii Pol­skiej Sztuki Ludo­wej. Wresz­cie wspólne z muze­al­nymi gośćmi two­rze­nie współ­cze­snego sen­nika i poszu­ki­wa­nie naj­bar­dziej sku­tecz­nych spo­so­bów na zapew­nie­nie pogod­nych snów – tzw. „deko­der snów” w holu na ostat­nim piętrze.

Sen­nik, fot. A. Pietrzyk.

Wszystko zostało pod­po­rząd­ko­wane jed­nemu celowi — zapew­nić muze­al­nym gościom jak naj­wię­cej, jak naj­sku­tecz­niej­szych recept na bez­senne noce. A prze­cież nocna wizyta w muzeum też jest pew­nego rodzaju spo­so­bem na bez­senną noc… I tylko od muzeum zależy, czy sta­nie się tabletką nasenną czy wręcz prze­ciw­nie, pomoże akty­wie zwal­czać sen  przez cie­ka­wie zaaran­żo­wane wystawy i nowa­tor­skie podej­ście do tema­tów, popu­larne wśród widzów eventy – kon­certy, inte­rak­cyjne wystawy anga­żu­jące nie tylko wzrok i słuch zwie­dza­ją­cych, ale zapra­sza­jące do wspól­nego dzia­ła­nia w prze­strzeni muze­al­nej. Tylko, czy tego naprawdę ocze­kują widzo­wie? Co pra­gną zwal­czyć nasi zwie­dza­jący? Sen czy bez­sen­ność?
Chyba sen, skoro jeste­śmy tu o pół­nocy? – odpo­wiada wyraź­nie zmę­czona już zwie­dza­niem blon­dynka — Wpa­dły­śmy tylko na chwilę, a krą­żymy po wysta­wach od ponad godziny, bo cią­gle znaj­du­jemy coś cie­ka­wego: tu grają, tam śpie­wają, w sali kino­wej obej­rza­ły­śmy z kole­żanką cie­kawe ani­ma­cje. I tylko cią­gle nie wiem, co i dla­czego mi się śni. A ja mam dużo dziw­nych snów — już i lata­łam i śnili mi się ludzie roz­sy­pu­jący się w pia­sek. W sen­niku nie potra­fię jed­nak odna­leźć ich zna­cze­nia – żali się roz­glą­da­jąc cie­ka­wie po tłum­nie odwie­dza­nej wysta­wie „Zwy­kłe nie­zwy­kłe: fascy­nu­jące kolek­cje”.
Trzeba szu­kać wyja­śnień poje­dyn­czych ele­men­tów ze snu – pod­po­wiada kole­żanka – sprawdź hasła czło­wiek, pia­sek, latanie.

A co na to tra­dy­cyjne metody odczy­ty­wa­nia snów, kul­ty­wo­wane przez wieki przez nasze bab­cie? W poszu­ki­wa­niu odpo­wie­dzi udaję się na ostat­nie pię­tro, do „deko­dera snów”. Tu rów­nież mimo otu­la­ją­cej zwie­dza­ją­cych jak puch bieli ścian i zwiew­nych zasłon, na któ­rych umiesz­czono cytaty z sen­ni­ków i poetyc­kie wizje snów,  mimo usta­wio­nej pod ścianą wygod­nej kanapy z mięk­kimi podu­chami – atmos­fera nijak nie sprzyja spo­koj­nemu zasy­pia­niu. Nie­ustan­nie kłę­bią się chętni, pra­gnący lepiej poznać sie­bie i motywy swo­jego postę­po­wa­nia zapi­sane w snach, gdyż jak już twier­dzili sta­ro­żytni: „zazwy­czaj owe błą­ka­jące się widze­nia senne głów­nie tych spraw doty­czą, o któ­rych się za dnia myślało” (Hero­dot, Dzieje). To tu można szu­kać ludo­wych, lite­rac­kich i nauko­wych wska­zó­wek do odczy­ta­nia swo­ich snów.

Sen­nik, fot. A. Pietrzyk.

Ale nie tylko! W umiesz­czo­nych na słu­pach poszew­kach na poduszki kryją się kartki z nie­do­koń­czo­nymi zda­niami: „Naj­le­piej śni mi się gdy…”, „Nie rozu­miem snu,w któ­rym …”, „Wyśniło mi się, że…”, „Mia­łem kosz­mar, że…”. Obok na sto­li­kach sterty maza­ków zachę­cają noc­nych mar­ków do zwie­rzeń nie tylko z naj­pięk­niej­szych snów, ale też snów nie­zro­zu­mia­łych, dziw­nych i kosz­mar­nych. Z godziny na godzinę przy­bywa wyznań i sen­nych opo­wie­ści. Gdy bra­kuje miej­sca na słu­pach, kartki roz­peł­zają się po całej prze­strzeni – zapeł­nia­jąc wszyst­kie ściany od góry do dołu, nacho­dząc na sie­bie i wza­jem­nie się prze­ni­ka­jąc. A gdy bra­kuje samo­przy­lep­nej taśmy, którą można przy­mo­co­wać wyzna­nie, w ruch idą ele­menty zastane – wysta­jące ze ścian gwoź­dzie (pozo­sta­łość po cza­so­wych wysta­wach gale­rii) a nawet… gumy do żucia. Stop­niowo two­rzy się oni­ryczny obraz muze­al­nych gości. Jak sen – pełen sprzecz­no­ści („…chcę uciec przed tym co mnie goni, a im bar­dziej chcę uciec tym wol­niej bie­gnę”), sur­re­ali­zmu („nie rozu­miem snu, w któ­rym pod­nosi mnie kogut”), nie­spo­dzie­wa­nych zwro­tów akcji („…sen, w któ­rym żona mówi – teraz moja kolej!”), absur­dal­nego humoru („wyśniło mi się, że w ostat­nim eta­pie pew­nego kon­kursu, kazano mi pogru­po­wać kaba­nosy. Ten o smaku lawendy tra­fił do grupy kaba­no­sów kwiatowych”).

Tym­cza­sem, za prze­pie­rze­niem, w Gale­rii Pol­skiej Sztuki Ludo­wej, usta­wione na pod­wyż­sze­niach, wśród drew­nia­nych ludo­wych świąt­ków, nie­po­dziel­nie kró­lują żywe rzeźby. Modelki ucha­rak­te­ry­zo­wane przez stu­den­tów Wyż­szej Szkoły Arty­stycz­nej i Aktyw­nego Stu­dium Pla­stycz­nego na pol­skie Madonny, zarówno te naj­bar­dziej znane, sły­nące cudami wize­runki Czar­nej Madonny i Matki Boskiej Ostro­bram­skiej, jak i bli­skie ser­com  miesz­kań­ców sto­licy Madonny z war­szaw­skich kapli­czek, zacie­rają gra­nice mię­dzy tra­dy­cją a współ­cze­sno­ścią, snem a jawą, rze­czy­wi­sto­ścią a pra­wami bez­sen­nej nocy w muzeum, pod­czas któ­rej wszystko może się zda­rzyć — rzeźba ożywa, żaba z abo­ry­geń­skiej bajki zagraża swoim ape­ty­tem światu, a w sali kino­wej, w fil­mo­wej opo­wie­ści, po zamknię­ciu sklepu przy­brane w kwia­towe stroje szpulki drutu roz­po­czy­nają bal… I znów wszystko, co dzieje się w majową nocą w muzeum przy­po­mina sen, ale ten dobry, przy­jemny nad któ­rym, zgod­nie z ludo­wymi wie­rze­niami czu­wała Matka Boska.

Madonna, fot. A. Pietrzyk.

Według naszych przod­ków bowiem, modli­twa do Maryi odże­gny­wała kosz­mary i zwal­czała bez­sen­ność, zapew­nia­jąc „sko­ła­ta­nej gło­wie” i zmę­czo­nemu cało­dnio­wym wysił­kiem ciału zdrowy sen. Dla­tego też u stóp żywych rzeźb w gale­rii leżą sterty recept na bez­sen­ność.
No tak! Cebula dobra na wszystko – komen­tuje nowo zdo­bytą wie­dzę o zwal­cza­niu bez­sen­no­ści star­sza pani, któ­rej nie­skry­waną radość daje odga­dy­wa­nie, któ­rym wyobra­że­niem spo­śród tra­dy­cyj­nych wize­run­ków jest która modelka. Nie tylko jej! Publicz­ność żywo reaguje na nie­co­dzienne rzeźby. Prze­cha­dza­jąc się po sali nie­jed­no­krot­nie można usły­szeć wes­tchnie­nia zwie­dza­ją­cych:
Ach te madonny! Boskie! –i towa­rzy­szące im docie­kliwe pyta­nia – A Pani, którą jest Madonną?
Ludowe wie­rze­nia na zdrowy sen pole­cały cebulę, her­batę z chmielu i imbiru. Powszech­nie wia­domo też, że nic tak nie spro­wa­dzi dobrych snów, jak koły­sanka nucona przez bli­ską osobę. „Ach śpij kocha­nie, jeśli gwiazdkę z nieba chcesz dosta­niesz…” śpie­wał swego czasu Adolf Dym­sza. A jed­nak Kapela Braci Dzio­ba­ków roz­po­czy­na­jąc o wpół do pierw­szej w nocy kon­cert księ­ży­cowy, posta­no­wiła prze­kor­nie muze­al­nych gości roz­bu­dzić, a nie uko­ły­sać do snu. Na począ­tek więc przy akom­pa­nia­men­cie tra­dy­cyj­nych skrzy­piec roz­brzmie­wają żywe, wesołe pie­śni weselne – –Nie wiem, jak teraz ale kie­dyś – tłu­ma­czy takie otwar­cie kon­certu pomy­sło­daw­czyni — wesele było po to, by w przy­szło­ści rodziły się dzieci, któ­rym następ­nie śpie­wano koły­sanki… Do koły­sa­nek też doj­dziemy – zapew­nia.
I fak­tycz­nie. Stop­niowo nastrój zmie­nia się, uspo­kaja, wyci­sza. Staje bar­dziej nostal­giczny. Koły­szemy się coraz wol­niej, sen­niej w takt wygry­wa­nych melo­dii. Ktoś przy­myka oczy, ktoś opiera się ple­cami o towa­rzy­sza, ktoś wygod­nie roz­ciąga na pod­ło­dze. Naprze­ciwko bro­daty pan pisze coś zawzię­cie na kartce.
Nastrój jest tak swoj­ski, że gdyby nie to co się tu dzieje, prze­ki­mał­bym się z chę­cią choćby obok, pod tym wigi­lij­nym sto­łem. Ale nie da się. Oni grają tak faj­nie! Inspi­rują. Napi­sa­łem do ich muzyki tekst — opo­wiada po zakoń­cze­niu kon­certu. Podob­nego zda­nia jest kobieta w czer­wo­nej bluzce – To muzeum nie usy­pia, raczej działa jak środek roz­bu­dza­jący. W żadnym razie nie jest insty­tu­cją sta­tyczną, skost­niałą. Tu zawsze dużo się dzieje. W ciągu roku są orga­ni­zo­wane cie­kawe kon­certy fol­kowe, funk­cjo­nuje Etno­kino. W Noc Muzeów, zawsze tu jest naj­cie­kaw­szy pro­gram. Dziś np.: zachwy­cił mnie kon­cert księ­ży­cowy zor­ga­ni­zo­wany w Sali Obrzę­dów Dorocz­nych. Dosko­nale wpi­sał się swym cha­rak­te­rem, muzyką w oto­cze­nie – chłop­ską izbę z jed­nej a posta­cie kolęd­ni­ków z dru­giej strony. Nastą­piła kore­la­cja mię­dzy dyna­miką zespołu a sta­tyką eks­po­zy­cji, co dało nie­sa­mo­wity efekt – kończy.

Jak zatem jest z tą bez­sen­no­ścią w muzeum? Muzeum działa jak środek nasenny czy spę­dza sen z powiek? Może odpo­wiedź, jedną z wielu, sta­nowi nie­sforne wyzna­nie na ścia­nie deko­dera snów: „Naj­le­piej śni mi się, gdy jestem zmę­czony, np. cało­noc­nym cho­dze­niem z mamą po muzeach…”.

Kategorie: muzeum, Warszawa, wydarzenia

Przeczytaj koniecznie również:

  • Rewolucjoniści w Muzeum Etnograficznym W sobotę 28 listo­pada mogli­śmy być świad­kami prze­dziw­nych wyda­rzeń roz­gry­wa­ją­cych się...
  • Po Tuwie Zakoń­czy­li­śmy Dni Repu­bliki Tuwy w Pań­stwo­wym Muzeum Etno­gra­ficz­nym. Za nami trzy dni...
  • W muzeum już straszy Zaczęło się. W pią­tek, 3 kwiet­nia o godz. 18.00 w gma­chu Pań­stwo­wego Muzeum...

3 komentarze do “Jaką jest pani Madonną? Czyli o bezsenności w muzeum…”

  1. Kasia napisał/a:

    bar­dzo inte­re­su­jacy arty­kul, pro­simy o wie­cej takich!


  2. Gosc napisał/a:

    Nasz wybór doty­czący odwie­dze­nia muzeum etno tej nocy był tra­fiony w 100%. Arty­kuł pięk­nie oddaje atmos­ferę panu­jącą w muzeum, dzieki :)


  3. Ewa Chomicka napisał/a:

    Ser­decz­nie dzię­ku­jemy za miłe słowa i natu­ral­nie zapra­szamy do Muzeum — nie tylko pod­czas Nocy Muzeów.


Napisz komentarz