Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Psychogeograficzne doświadczanie

25 czerwca 2010 |

Wielcy sytu­acjo­ni­ści: Guy Debord (pierw­szy z pra­wej) i Raoul Vane­igem (drugi z prawej)

O prze­strze­niach miej­skich, miej­sko­ści, antro­po­lo­gii mia­sta, tek­stu­al­no­ści metro­po­lii od dzie­się­cio­leci mówi się i pisze bar­dzo wiele. Bau­de­la­ire, Ben­ja­min, Sim­mel, Kra­cauer, Sue, Żerom­ski, Han­nerz, Ton­kiss  i setki innych, pisa­rzy, naukow­ców, czy inge­ru­ją­cych w struk­turę mate­rialną i sym­bo­liczną mia­sta arty­stów ana­li­zują funk­cjo­no­wa­nie wiel­kich ludz­kich osie­dli i gene­ro­wa­nych przez nie zja­wisk kulturowych.

Miej­skość zaj­muje wła­ści­wie wszyst­kich obser­wa­to­rów współ­cze­sno­ści i nie ma już nic wspól­nego z pre­in­du­strialną, utoż­sa­mianą nie­kiedy nawet z pod­ło­ścią i zaco­fa­niem miesz­czań­sko­ścią. Jej nie­kwe­stio­no­waną zaletą jest ela­stycz­ność na pozio­mie sym­bo­licz­nym  — daje się połą­czyć z nie­mal wszyst­kimi mod­nymi we współ­cze­snej huma­ni­styce kate­go­riami: pamię­cią, traumą, róż­no­rod­no­ścią, płyn­no­ścią, cie­le­sno­ścią, etc. Sta­nowi rów­nież chyba naja­trak­cyj­niej­sze odnie­sie­nie dla opi­sów sze­roko rozu­mia­nej kate­go­rii „doświad­cze­nia”. Mia­sto jest prze­cież sferą, któ­rej uczest­nicy wysta­wieni są na dzia­ła­nie bodź­ców wszel­kiego typu, zarówno tych odczu­wa­nych zmy­słowo, jak i meta­fo­rycz­nych kon­struk­cji oddzia­łu­ją­cych na wyobraź­nię, kształ­tu­ją­cych wie­dzę i toż­sa­mość. Ale z „doświad­cze­niem” huma­ni­ści w pew­nym sen­sie wciąż nie mogą się upo­rać. Nie­za­leż­nie od wybra­nej przez auto­rów formy, jego opisy zawsze sta­no­wią rela­cje ex post, a wtedy, co oczy­wi­ste, odbiorca może już tylko „wczu­wać się” w sytu­ację, a nie bez­po­śred­nio jej doświad­czać.  Jed­nak repre­zen­ta­cje doświad­cze­nia sta­no­wią jeden z naj­waż­niej­szych budul­ców kul­tury sym­bo­licz­nej – cho­dzi tu po pro­stu o opo­wia­da­nie historii.

W zeszły week­end wzią­łem udział w wyda­rze­niu zaty­tu­ło­wa­nym „X Apart­ments” reali­zo­wa­nym w ramach przed­się­wzię­cia „The Pro­mi­sed City”, które za pomocą wielu rodza­jów eks­pre­sji arty­stycz­nej, form nauko­wych i innych narzę­dzi doko­nuje wie­lo­wąt­ko­wej rein­ter­pre­ta­cji prze­strzeni war­szawy i kilku innych metro­po­lii. Pro­jekt ten zasłu­gi­wałby na osobną ana­lizę, na któ­rej prze­pro­wa­dze­nie nie ma tu miej­sca, ale nie sądzę też, by w ogóle była ona nie­zbędna. Z pew­no­ścią wiele osób podej­mie takie dzia­ła­nia, lecz w eru­dy­cyj­nych inter­pre­ta­cjach zja­wisk  zawsze ginie zło­żona per­spek­tywa odbior­ców, któ­rzy prze­cież współ­two­rzą pro­jekty takie, jak „The Pro­mi­sed City”. Czym innym jest naukowa, czy popularno-naukowa ewa­lu­acja przed­się­wzię­cia, a czym innym inter­pre­ta­cja przez pry­zmat uczest­nic­twa w jego kon­kret­nych aspek­tach.  Moko­tow­ska edy­cja „X Apart­ments” (impreza odby­wała się w kilku dziel­ni­cach War­szawy), która wypeł­niła mi sobot­nie popo­łu­dnie, pozwo­liła mi zetknąć się z ory­gi­nal­nym potrak­to­wa­niem pozor­nie niczym nie wyróż­nia­ją­cych się miesz­kań, jako   prze­strzeni per­for­ma­tyw­nej. Nie sceny, lecz upodmio­to­wio­nych w swo­isty spo­sób prze­strzeni. Nie chcę stresz­czać tu poszcze­gól­nych wyda­rzeń, w cen­trum któ­rych się zna­la­złem, oce­niać ich war­to­ści arty­stycz­nej, czy two­rzyć jakie­goś ran­kingu atrak­cyj­no­ści.  Roz­my­śla­jąc o „X Apart­ments” a poste­riori, ana­li­zuję przede wszyst­kim wła­sne doświad­cze­nie uczest­nic­twa w dyna­micz­nej sytu­acji, któ­rej nie spo­sób jed­no­znacz­nie zakwa­li­fi­ko­wać; nie można jej przy­po­rząd­ko­wać do kate­go­rii alter­na­tyw­nego zwie­dza­nia, czy trak­to­wać jak gry miej­skiej. Oglą­da­nie filmu w towa­rzy­stwie Toma­sza Kna­pika, czy­ta­ją­cego na żywo tłu­ma­cze­nia kwe­stii wypo­wia­da­nych przez akto­rów po angiel­sku; bar­dzo inwa­zyjny, ale pozo­sta­wia­jący pod ogrom­nym wra­że­niem, zmu­sza­ją­cym do głę­bo­kiej reflek­sji nad wła­snym postrze­ga­niem „archi­tek­tury rze­czy­wi­sto­ści” krótki spek­takl w wyko­na­niu akto­rów Teatru Nowego; zwie­dza­nie zapusz­czo­nego miesz­ka­nia, któ­rego histo­ria czeka na ponowne opo­wie­dze­nie – te i inne dzia­ła­nia sytu­ują uczest­nika na zupeł­nie innej niż spo­dzie­wana prze­zeń pozy­cji. Nie jest widzem, ale nie zostaje też zmu­szony do aktyw­nego udziału w two­rze­niu wcze­śniej zapro­jek­to­wa­nego „przed­sta­wie­nia”. Znaj­duje się na prze­cię­ciu tak wielu wąt­ków, że próby gene­ra­li­za­cji  jego poło­że­nia muszą speł­znąć  na niczym lub prze­ro­dzić się w esen­cja­li­styczną, pre­ten­sjo­nalną dia­trybę, która pod war­stwą symu­lo­wa­nej eru­dy­cji skrywa bez­sil­ność autora. Dla mnie „X Apart­ments” stało się inspi­ra­cją do reflek­sji o pożyt­kach z psy­cho­ge­ogra­fii – od dawna inte­re­su­ją­cej mnie sta­rej kon­cep­cji sytu­acjo­ni­stów, która dziś znaj­duje czę­ściową reali­za­cję w wielu dzie­dzi­nach sztuki, czy stra­te­giach rekla­mo­wych. Naj­czę­ściej w zwul­ga­ry­zo­wa­nej for­mie i nie pod wspo­mnianą nazwą.

Psy­cho­ge­ogra­fię Guy Debord, naj­bar­dziej znana postać Mię­dzy­na­ro­dówki Sytu­acjo­ni­stycz­nej, uzna­wał za zło­żone stu­dium oddzia­ły­wa­nia prze­strzeni i deter­mi­nu­ją­cych jej cha­rak­ter czyn­ni­ków sym­bo­licz­nych oraz mate­rial­nych na ludz­kie funk­cjo­no­wa­nie. Celem psy­cho­ge­ogra­fii była rekon­struk­cja świa­do­mo­ści jed­nostki dzia­ła­ją­cej w mie­ście. Jego osią­gnię­cie skut­ko­wa­łoby osta­tecz­nym upodmio­to­wie­niem tej jed­nostki, która od tej chwili two­rzy­łaby mia­sto sama dla sie­bie, wymy­ka­jąc się wszel­kiej wła­dzy i kon­wen­cjo­na­li­za­cji prze­strzeni doko­ny­wa­nej przez kul­turę. Teo­ria ta sta­no­wiła wyraz głów­nych zało­żeń sytu­acjo­ni­stów, któ­rzy kon­cep­cję ide­al­nej kon­dy­cji ludz­kiej zawarli w uto­pij­nej wizji jed­nostki cią­gle odkry­wa­ją­cej oto­cze­nie, per­ma­nent­nie poszu­ku­ją­cej zna­czeń poprzez rodzaj swo­bod­nej zabawy rze­czy­wi­sto­ścią. W skró­cie, psy­cho­ge­ogra­fia to metoda auto­re­flek­sji i kry­tycz­nego patrze­nia na oto­cze­nie, która rela­ty­wi­zuje zastane zna­cze­nia, „nagina” mia­sto do potrzeb indy­wi­duum. Można rów­nież powie­dzieć, że psy­cho­ge­ogra­fia w pew­nej mie­rze jest nowym rodza­jem miej­skiej eko­lo­gii, przyj­mu­jąc tu pier­wotne zna­cze­nie tego poję­cia (od grec­kiego oikos ozna­cza­ją­cego zarówno „dom” jak i „spo­sób zamiesz­ki­wa­nia” i wpi­sane w niego rela­cje międzyludzkie).

Czy cho­dze­nie po mie­ście według wska­zó­wek sfor­mu­ło­wa­nych przez auto­rów arty­stycz­nego pro­jektu jest prak­tyką psy­cho­ge­ogra­ficzną? Jako takie – raczej nie, choć poszcze­gólne ele­menty arty­styczne , a przede wszyst­kim sama goto­wość na nie­co­dzienną formę włó­czę­go­stwa osób chcą­cych par­ty­cy­po­wać w wyda­rze­niu takim, jak choćby wspo­mniane „X Apart­ments”, zawie­rają psy­cho­ge­ogra­ficzny pier­wia­stek. W przy­padku wysu­nię­tej przez sytu­acjo­ni­stów pro­po­zy­cji teo­re­tycz­nej i prak­tycz­nej zabawy kon­struk­cją mia­sta, namiast­ko­wość oka­zuje się kate­go­rią klu­czową. Psy­cho­ge­ogra­fia jest prze­cież pro­jek­tem subiek­tyw­nym, lecz jedy­nie wie­lo­stronna ini­cja­tywa wcie­le­nia jej w życie mogłaby umoż­li­wić zaist­nie­nie obiek­tyw­nych oko­licz­no­ści pod­sta­wo­wych, opty­mal­nych dla nowej mecha­niki rela­cji spo­łecz­nych. Dla­tego pro­jek­towi psy­cho­ge­ogra­ficz­nemu nie udaje się osią­gnąć kohe­ren­cji i tylko jego namiastki mogą być reali­zo­wane w warun­kach rze­czy­wi­stych. Ale ten pro­blem daleki jest od naj­waż­niej­szego aspektu całej sprawy – nie­szczę­snego doświad­cze­nia. Zna­le­zie­nie się w sytu­acji, która mody­fi­kuje „stan obiek­tywny” mia­sta jest emo­cjo­nal­nie poru­sza­jącą grą z kodami kul­tu­ro­wymi, pamię­cią i ocze­ki­wa­niami wobec danych miejsc i osób. Głos Toma­sza Kna­pika, sie­dzą­cego tuż obok widza to mocne ude­rze­nie w sche­mat poznaw­czy – lek­tora prze­cież nigdy nie widać, ale jeśli już zda­rzy się nam go zoba­czyć, to prze­waż­nie w pro­gra­mie tele­wi­zyj­nym poświę­co­nym kuli­som pracy i życiu pry­wat­nemu zna­nych osób. Jeśli lek­tor zasiada razem z nami przed ekra­nem, to dekon­struk­cji ule­gają pry­marne dla tej sytu­acji zna­cze­nia. Poja­wiają się pyta­nia: skąd tak naprawdę pły­nie głos Toma­sza Kna­pika, czy ja dalej jestem widzem, czy może nasza obec­ność w tym miej­scu sama jest spek­ta­klem, a jeśli tak – to kto go ogląda?

Nie­oczy­wi­stość opi­sa­nej sytu­acji uświa­da­mia nam jedno: domi­na­cja swo­istych wzo­rów sytu­acji codzien­nych jest pora­ża­jąco silna. Cza­sowe jej zawie­sze­nie poprzez udział w nie­zwy­kłej eks­plo­ra­cji prze­strzeni wyda­ją­cej się naj­zu­peł­niej banalną, można uznać za postę­po­wa­nie zgodne z zasadą dérive. Tym mia­nem Debord okre­ślił prak­tykę doświad­cza­nia mia­sta przy porzu­ce­niu dotych­cza­so­wej wie­dzy i opi­nii na jego temat, trak­tu­jąc je jako cał­ko­wi­cie nowy, nagle obja­wia­jący się feno­men. Dérive to „uno­sze­nie się” w prze­strzeni, któ­rej wcze­śniej­sze zna­cze­nia zostają odwo­łane. Dzięki jego zasto­so­wa­niu, możemy pod­jąć walkę z – jak pisał inny znany sytu­acjo­ni­sta Raoul Vane­igem – wszech­obec­nym wro­giem, wypeł­nia­ją­cym całą prze­strzeń wokół nas. Autor „Rewo­lu­cji życia codzien­nego” wska­zy­wał na wie­lo­po­sta­ciową formę ist­nie­nia tego wroga – to nie tylko porzą­dek moralny, eko­no­miczny i oby­cza­jowy narzu­cany przez wła­dzę, lecz nawet pod­sta­wowa geo­me­tria świata – deter­mi­nant naszej percepcji.

Mię­dzy­na­ro­dowy pro­jekt „X Apart­ments”, podob­nie jak wiele innych ini­cja­tyw pro­po­nu­ją­cych nowy model pozna­wa­nia i oswa­ja­nia prze­strzeni, jest prze­ja­wem powrotu zain­te­re­so­wa­nia ide­ami sytu­acjo­ni­stycz­nymi, w tym psy­cho­ge­ogra­fią. Z antro­po­lo­gicz­nego punktu widze­nia, jej feno­men wydaje się nie­zmier­nie fra­pu­jący. Postu­luje bowiem zerwa­nie z więk­szo­ścią zna­nych pra­wi­deł prok­se­miki, urba­ni­styki i innych dzie­dzin, które dookre­ślają cha­rak­ter mię­dzy­ludz­kich rela­cji, w ten spo­sób sta­jąc się polami dzia­ła­nia wła­dzy sym­bo­licz­nej. Jak­kol­wiek stwo­rze­nie antro­po­lo­gii psy­cho­ge­ogra­ficz­nej wyma­ga­łoby poświę­ce­nia temu celowi licz­nych karier i tysięcy książ­ko­wych stro­nic i pomimo to pozo­sta­łoby dzia­ła­niem pozba­wio­nym sensu, to pewne ucieczki w stronę psy­cho­ge­ogra­ficz­nego czy­ta­nia prze­strzeni, tej fak­tycz­nej i tej wyobra­żo­nej, wydają mi się czymś nie­zwy­kle inspirującym.

Kategorie: Antropologia kultury, Warszawa, wydarzenia

Przeczytaj koniecznie również:

1 komentarz do “Psychogeograficzne doświadczanie”

  1. Klara Sielicka napisał/a:

    Cie­kawy pro­jekt, zwłasz­cza że ujmuje w swych dzia­ła­niach różne miej­skie prze­strze­nie! Myślę, że owa »miej­ska eko­lo­gia« rozu­miana m.in. w aspek­cie idei »za­miesz­ki­wa­nia« jako spo­sobu bycia jest bar­dzo chrak­te­ry­styczna dla wspoł­cze­snych miesz­kan­cow miast: dąże­nie do oswo­je­nia prze­strzeni (od mini-lokalnej do coraz więk­szych jej krę­gów) staje się tym bar­dziej sil­niej­sze (roz­pacz­liwe cza­sem? pełne deter­mi­na­cji?), im wię­cej roz­war­stwień doświad­cza się w codzien­nej »miejskości.« Nie­usta­jąca sytu­acja pogra­ni­cza budo­wana jest przez takei zda­rze­nia jak cho­ciażby: prze­pro­wadzki do/z mia­sta, do/z dziel­nicy (ulicy, miej­sca pracy itp.), a nawet zmiany grup, w któ­rych funk­cjo­nuje się w ciagu jed­nego dnia (spe­cy­fika np. kor­po­ra­cji vs pie­le­sze domowe ;) ). W moim prze­ko­na­niu w pro­jek­tach typu « święto Saskiej Kępy/ Siekierek/ Żoliborza/Woli« , czy wła­śnie »X Apart­ments« bar­dzo wyraź­nie odzwier­cie­dla się mocno Heid­de­ge­row­skie prze­ko­na­nie, że »za­miesz­ki­wa­nie« czło­wieka doko­nuje się poprzez rozu­mie­nie miej­sca, bycie otwar­tym na prze­kaz i doświad­cze­nia, jakei Miej­sce sobą i poprzez czło­wieka generuje.


Napisz komentarz