Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Tomek i Julka znaleźli Olędra!

2 lipca 2010 |

Zapo­mniany Świat Olę­drów, fot. O. Mędrzejewska

Pro­szę nam tu napi­sać – mama stuka pal­cem w kartę tytu­łową książki – Tomek i Julka zna­leźli Olę­dra, dnia 26 czerwca 2010 r. w  Muzeum Etno­gra­ficz­nym!
Czerw­cowe, spo­kojne i sło­neczne popo­łu­dnie. Dwójka nie­stru­dzo­nych poszu­ki­wa­czy przy­gód wraz z mamą wła­śnie zwy­cię­sko zakoń­czyła zma­ga­nia w grze „Gdzie jest Olę­der?” towa­rzy­szą­cej otwar­ciu nowej wystawy w Pań­stwo­wym Muzeum Etno­gra­ficz­nym: „Bobry  Pana Boga – Zapo­mniany świat Olędrów”.

Przez ostat­nie 40 minut rodzina mie­rzyła się z zada­niami przy­go­to­wa­nymi przez Agatę Sma­gałę z Działu Naukowo-Oświatowego. By odna­leźć boha­tera gry, Tomek i Julka musieli mię­dzy innymi sto­czyć bitwę łódek z łupiny orze­cha (wygry­wał ten, kto sil­niej­szym podmu­chem wywróci łódkę prze­ciw­nika) w imie­niu dwóch rywa­li­zu­ją­cych o dziew­czynę osad­ni­ków, odpo­wie­dzieć na pyta­nia zwią­zane z wpły­wem rzeki na życie Olę­drów oraz odna­leźć „ukryte gdzieś w tere­nie” infor­ma­cje o pobli­skim kościele ewangelicko-augsburskim pod wezwa­niem Św. Trójcy. Naj­wię­cej frajdy spra­wiły im chyba gry i zabawy, w które podobno dawno temu grały dzieci osad­ni­ków z Nider­lan­dów i Fry­zji. Z zamknię­tymi oczami nale­żało loso­wać z woreczka tajem­ni­cze przedmioty

Gdzie jest Olę­der? fot. O. Mędrzejewska

i odga­dy­wać, po samym dotyku, co trzyma się w rękach. A można było wycią­gnąć zarówno dziur­kacz do papieru jak i szkla­nego sło­nika czy gli­nia­nego ptaszka-gwizdek, który dostar­czył chyba naj­wię­cej trud­no­ści. Nie czas jed­nak było na roz­pa­mię­ty­wa­nie tru­dów zga­dy­wanki, gdy w muzeum cze­kały już kolejne zada­nia! Mali poszu­ki­wa­cze musieli tym razem odna­leźć wikli­nowe przed­mioty, nie­zbędne w codzien­nym życiu i pracy każ­dego miesz­kańca olę­der­skiej osady. Uzbro­jeni w zdję­cia przed­mio­tów niczym w por­trety pamię­ciowe, ruszyli na łowy w sali ręko­dzieła i rze­mio­sła ludo­wego. Ale jak wśród wielu dziw­nych, inte­re­su­ją­cych przed­mio­tów odna­leźć te wła­ściwe? Jak nie roz­pra­szać się i nie gubić celu, gdy pod ścianą przy­cup­nął wielki miech kowal­ski, a mama opo­wiada, do czego słu­żył, powo­łu­jąc się na stryjka kowala? Na szczę­ście opo­wie­ści rodzinne, choć cie­kawe, nie mogły kon­ku­ro­wać z eks­cy­ta­cją poszu­ki­wań i po chwili w gąsz­czu koszy, dzban­ków a nawet toreb­ko­po­dob­nych wikli­no­wych pojem­ni­ków Julka odna­la­zła ostatni poszu­ki­wany obiekt – wier­szę. Co zacz, dowiesz się Czy­tel­niku, odwie­dza­jąc muzeum. (Pod­po­wiedź: eks­po­nat nr 42 w Sali Ręko­dzieła i Rze­mio­sła Ludo­wego na dru­gim pię­trze). Co cie­kawe, wędrówka przez muze­alne sale, prócz dresz­czyku emo­cji zwią­za­nego z grą dostar­czyła uczest­ni­kom także cał­kiem nie­spo­dzie­wa­nej nowej wie­dzy z zakresu powi­no­wac­twa (dzieci poznały nowy ter­min – stry­jek — okre­śla­jący brata ojca dziadka), orni­to­lo­gii (dzięki drew­nia­nej rzeź­bie Tomek już nigdy nie pomyli dudka z sójką) oraz tra­dy­cyj­nych moty­wów w pol­skich obra­zach na szkle i zwią­za­nego z nim nazew­nic­twa – Drzewo gene­alo­giczne odtwa­rza histo­rie rodziny. Kto był czyim synem lub córką, kto czyją cio­cią czy cio­teczną bab­cią. O pro­szę, tu macie np. Adama i Ewę. Od nich, jak konary odcho­dzą ich dzieci, a od ich dzieci – kolejne dzieci, i tak dalej do

Gdzie jest Olę­der? fot. O. Mędrzejewska

samej góry — tłu­ma­czyła Tom­kowi i Julce mama, roz­glą­da­jąc się jed­no­cze­śnie za snop­kami zbóż, będą­cymi wska­zówką do roz­wią­za­nia kolej­nej zagadki. Wcze­śniej drogę w labi­ryn­cie wyzna­czo­nym przez rzeźby, obrazy i szopki wska­zała im pani pil­nu­jąca Gale­rii Pol­skiej Sztuki Ludo­wej – Pań­stwo w poszu­ki­wa­niu snop­ków jak mnie­mam? Pro­szę iść pro­sto, pro­sto! Wię­cej jed­nak nic nie pod­po­wiem – uśmiech­nęła się filu­ter­nie. Poszu­ki­wa­cze musieli zatem samo­dziel­nie wytro­pić zboże naj­czę­ściej upra­wiane przez nad­rzecz­nych osad­ni­ków oraz narzę­dzia nie­zbędne im w pracy na roli. Po wyko­na­niu tego zada­nia zdo­byli kolejne naklejki na mapie olę­der­skiej wsi i do pełni szczę­ścia bra­ko­wało już tylko jed­nej, naj­waż­niej­szej – postaci samego Olędra.

Gra plan­szowa, fot. O. Mędrzejewska

Ale, ale kim jest tajem­ni­czy Olę­der? Czy Olę­der to osad­nik, który w XVI wieku ucie­ka­jąc przed prze­śla­do­wa­niami reli­gij­nymi przy­wę­dro­wał do Rze­czy­po­spo­li­tej z Nider­lan­dów i Fry­zji, Nie­miec czy Węgier? Czy po przy­by­ciu do Pol­ski, w zamian za prawo do osie­dle­nia się na zła­go­dzo­nych zasa­dach (doży­wot­nia dzier­żawa za czynsz) – miał zaj­mo­wać się głów­nie melio­ra­cją i osu­sza­niem tere­nów pod­mo­kłych, pro­duk­cją sera i paster­stwem, a może kar­czo­wa­niem lasów? – tak brzmiało jedno z pytań w grze plan­szo­wej, w którą na placu przed muzeum, pod roz­ło­ży­stym kasz­ta­now­cem można było zagrać w sobotę. Kolo­rowe bobry z mode­liny, sym­bo­li­zu­jące osad­ni­ków olę­der­skich, powoli acz sys­te­ma­tycz­nie opa­no­wy­wały mapę XVII-wiecznych ziem pol­skich wzdłuż Wisły, Bugu, Bzury, Warty i Wkry, zaczy­na­jąc swoją eks­pan­sję (zgod­nie z histo­rią osad­nic­twa olę­der­skiego na zie­miach pol­skich) od Żuław Wiśla­nych. W trak­cie gry nale­żało nie tylko wyka­zać się wie­dzą na temat tajem­ni­czych Olę­drów (czym był terp, a czym wol­ni­zna, jak ubie­rały się olę­der­skie ele­gantki i z jakiego warzywa naj­czę­ściej przy­go­to­wy­wały swym mężom prze­twory? Jaki żółty ser zawdzię­czamy Olę­drom oraz kim byli men­no­nici), ale i praw­dzi­wym zmy­słem stra­te­gicz­nym! Gra­cze, po udzie­le­niu popraw­nej odpo­wie­dzi, sta­wali przed dyle­ma­tem: czy zbie­rać punkty, któ­rymi w przy­szło­ści można by opła­cić gościnę w cha­cie „kolegi bobra”, czy inwe­sto­wać je we wła­sne domo­stwo, licząc na rychłe odwie­dziny i spłatę innego gra­cza. Temu, kto lek­ko­myśl­nie zain­we­sto­wał zbyt dużo punk­tów w roz­bu­dowę swo­jego osie­dla, gro­ziła czę­sto… pańszczyzna.

Gra plan­szowa, fot. O. Mędrzejewska

Zasada jest pro­sta – tłu­ma­czył mistrz gry – jeśli nie jesteś w sta­nie zapła­cić za gościnę w czy­jejś osa­dzie, uda­jesz się na jedną kolejkę w pańsz­czy­znę. Tzn. odpo­wia­dasz na pyta­nie zadane swo­jemu prze­ciw­ni­kowi. Jeśli odpo­wiesz popraw­nie – zdo­byte punkty odda­jesz osad­ni­kowi, u któ­rego masz dług. Jeśli odpo­wiesz błęd­nie, on ma jesz­cze jedną szansę – może odpo­wia­dać samo­dziel­nie. — Ten nie­co­dzienny obo­wią­zek przy­da­rzył się pod­czas gry pani Ani: — Musi Pani oddać 2 domy i na rok iść w pańsz­czy­znę! – usły­szała surowy nakaz wydany przez mistrza gry, gdy oka­zało się, że pobyt w roz­bu­do­wa­nej osa­dzie Ewe­liny, prze­ciw któ­rej grała, jest nie­współ­mier­nie kosz­towny do zaso­bów zebra­nych pod­czas gry - Trudno, taki los! Widać, nie jest mi pisane posia­da­nie wiel­kiego majątku i licz­nych domów – sto­icko pode­szła do sprawy pani Ania. – A gdzie będzie można kupić taką grę? – dopy­ty­wała się po jej ukończeniu.

Warsz­taty wikli­niar­skie, fot. O. Mędrzejewska

Po inte­lek­tu­al­nych i stra­te­gicz­nych zma­ga­niach uczest­nicy mogli zre­lak­so­wać się pró­bu­jąc swych sił w sztu­kach pla­stycz­nych i wikli­niar­stwie. W namio­tach opo­dal, do godz. 18 trwał nie­prze­rwa­nie warsz­tat wypla­ta­nia koszy z wikliny, na sto­łach dzieci malo­wały far­bami wyma­rzoną Wisłę, a doro­śli zdo­bili białe kafelki na wzór holen­der­ski. Wśród tra­dy­cyj­nych wia­tra­ków, łódek i ryb – moty­wów ściśle zwią­za­nych z życiem i pracą lud­no­ści zasie­dla­ją­cej tereny nad­rzeczne, można było odna­leźć także scenki rodza­jowe oraz wysłu­chać ich interpretacji:

Malo­wa­nie kafel­ków, fot. O. Mędrzejewska

- Nama­lo­wa­łam Mamę i Tatę Olę­drów. Tata, jak na rybaka przy­stało, trzyma w ręku wędkę i rybę. Mama – pobożna, skrom­nie ubrana lute­ranka, śpiewa reli­gijne pie­śni i trzyma wędkę wraz z Tatą, na znak, że podziela jego zain­te­re­so­wa­nia i spo­sób życia – opo­wia­dała o swo­jej pracy wolon­ta­riuszka Kasia.

Wystawę „Bobry Pana Boga – Zapo­mniany świat Olę­drów” można oglą­dać do końca sierp­nia na placu Mała­chow­skiego, mię­dzy Pań­stwo­wym Muzeum Etno­gra­ficz­nym a Zachętą. Na grę plan­szową zapra­szamy do muze­al­nej kawiarni Biały Konik.

Kategorie: muzeum, Olędrzy, Warszawa, wydarzenia, wystawy

Przeczytaj koniecznie również:

3 komentarze do “Tomek i Julka znaleźli Olędra!”

  1. Marta napisał/a:

    Stry­jek to okre­śle­nie brata ojca, a brat ojca dziadka to już nawet nie stry­jeczny dzia­dek a wręcz stry­jek pradziadek :)


  2. oLoEm napisał/a:

    dzięki za uważne czy­ta­nie tek­stu :) piszesz, spraw­dzasz, popra­wiasz a i tak wszyst­kich cho­chli­ków nie wyłapiesz


  3. andy napisał/a:

    witam
    gra­tu­la­cje za wystawę, pocho­dzę z Olen­drów nad­bu­żań­skich ze wsi Neu­dorf i Neu­brow
    chciał­bym zazna­czyć że ta wystawa doty­czy rów­nież moich przod­ków mimo że z innej czę­ści Pol­ski
    pozdra­wiam Andrzej Baum


Napisz komentarz