Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Galeria Sztuki Światowej w Śmietniku

23 lipca 2010 |

Drzwi do Gale­rii, fot. K. Skoczyńska

Gdy rok temu prze­pro­wa­dzi­łam się do kolej­nego stu­denc­kiego miesz­kanka na war­szaw­skim Sta­rym Moko­to­wie, pierw­szą rze­czą, jaka mi się spodo­bała, była bli­skość „śmiet­ni­ko­wego domku” (pomiesz­cze­nia dobu­do­wa­nego do bloku z kon­te­ne­rami na śmieci). Dodam, że nie jest to jedyny „domek” tego uro­czego zakątka mia­sta: ok.100 m obok mie­ści(ł) się tzw. „żulowy domek”, w któ­rym „wszystko się zda­rzyć może…”. Ale odbie­gam od tematu. Jak już wspo­mi­na­łam, śmiet­nik pozy­tyw­nie zasko­czył mnie swoją bli­sko­ścią, gdyż wcze­śniej musia­łam robić całą wycieczkę, aby zuty­li­zo­wać swoje radio­ak­tywne odpady. Kolejne zasko­cze­nie prze­ży­łam po wej­ściu do środka, gdy na prze­ciw­le­głej ścia­nie ponad gni­jącą kapu­stą z oko­licz­nego warzyw­niaka ujrza­łam… pla­kat z repro­duk­cją obrazu Sta­ni­sława Wyspiań­skiego „Józio Feldman”.

Od tego czasu, w dzień rocz­nicy Bitwy pod Grun­wal­dem, minął dokład­nie rok, przez który bacz­nie obser­wo­wa­łam zmiany zacho­dzące w naszej „ple­bej­skiej” gale­ryjce. Pew­nego dnia poja­wiła się więc „Pło­nąca żyrafa” Salva­dora Dalego, a wraz z nią naklejka na drzwiach z dokład­nymi infor­ma­cjami o tym obra­zie. To był przełom.

Dali, fot. K. Skoczyńska

Do tam­tej chwili myśla­łam, że „Józio” wisi sobie ot tak od lat, bo komuś szkoda było go wyrzu­cić, więc zosta­wił go przy­kle­jo­nego na ścia­nie. Ale tego dnia, kiedy zoba­czy­łam „Żyrafę”, zda­łam sobie sprawę, że ktoś robi to z pre­me­dy­ta­cją – i osza­la­łam. Ogar­nęło mnie uczu­cie seren­di­pity opi­sy­wane przez Walpole’a, mój mózg z tru­dem reje­stro­wał kolejne war­stwy meta­fo­ryki tego miej­sca. Sztuka vs. śmieci, dłu­go­wiecz­ność dzieła sztuki vs. ulot­ność gni­ją­cej kapu­sty, piękno  vs. brzy­dota, gale­ria vs. śmiet­nik, dobra duchowe vs. mate­rialne, poży­wie­nie dla duszy vs. dla ciała itd. Uff, już mi się zakrę­ciło w gło­wie. Nie mogłam uwie­rzyć, że (wów­czas) ano­ni­mowy dla mnie kustosz tego obiektu w pełni wolon­ta­ryj­nym odda­niu dodaje nowe repro­duk­cje oraz trosz­czy się o zasób wie­dzy zwie­dza­ją­cych — i to w śmietniku!

10 lutego 2010 pomy­sło­dawca naszego małego muzeum naresz­cie się ujaw­nił – oka­zał się nim być miesz­ka­niec osie­dla i przy tym arty­sta, pan Jacek Bąkow­ski. Pod­czas uro­czy­stego wer­ni­sażu w siar­czy­stym mro­zie na kolej­nej ścia­nie śmiet­nika zawi­śli „Żołnie­rze czarni” Grze­go­rza Rogali. Nie­dawno do zbio­rów gale­rii dołą­czyły dwie nowe prace: „Labi­rynt” Joanny Krzysz­toń i „Prawda” Klary Kop­ciń­skiej. Nie­dawno obiekt został ofi­cjal­nie ochrzczony naklejką na drzwiach z napi­sem „Gale­ria Sztuki Świa­to­wej w Śmiet­niku” i teraz każdy już wie, o co cho­dzi. No… pra­wie każdy, bo kiedy parę dni temu robi­łam gale­rii zdję­cia, to osie­dlowi żule, któ­rzy od zamknię­cia „żulo­wego domku” prze­sia­dują całymi dniami pod naszym kul­tu­ral­nym śmiet­ni­kiem, byli wielce zdzi­wieni; nigdy wcze­śniej nie zwró­cili uwagi na repro­duk­cje czy napisy na drzwiach. Cóż, nie­któ­rzy są bar­dziej odporni na sztukę.

Gale­ryjny spis, fot. K. Skoczyńska

Pod­su­mo­wu­jąc: wiel­kie ukłony dla pana Bąkow­skiego, który zajął się tą ini­cja­tywą. Wyrzu­ca­nie śmieci nigdy nie było dla mnie tak edu­ka­cyj­nym i sur­re­ali­stycz­nym (dosłow­nie) prze­ży­ciem, za co bar­dzo dzię­kuję. Może inni zain­spi­rują się przy­kła­dem pana Jacka i będzie widy­wać się wię­cej takich cie­ka­wo­stek? Ja tym­cza­sem idę zuty­li­zo­wać swoje odpady. Kto by pomy­ślał, że może to być tak przyjemne?

Kategorie: EtnoWarszawa, wystawy

Przeczytaj koniecznie również:

2 komentarze do “Galeria Sztuki Światowej w Śmietniku”

  1. artystic napisał/a:

    cie­ka­awy pomysl, ja z koleji maluje różne śmiet­niki na płót­nie;) PEACE


  2. Jacek Bąkowski napisał/a:

    Miło mi że uprzy­jem­nia­łem wyrzut śmieci. Po spa­le­niu i odbu­do­wa­niu śmiet­nika przy­le­pi­łem nazwę i wkle­iłem dwie nowe prace na drzwi wewnętrzne, ale nazwę i infor­ma­cje zerwano. Prace zostały. Z wio­sną szy­kuję się do powrotu repro­duk­cji malar­stwa na ściany. Ale już bez szyldu, by nie pro­wo­ko­wać zry­wa­czy. Jed­nak dla nie­któ­rych śmiet­nik ma zostać śmiet­ni­kiem. Pew­nie jak ich głowa i znaczna część kraju. Nic to! Gale­rie mogą wyda­rzać się wszę­dzie. Pozdra­wiam. J.B.


Napisz komentarz