Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Wycinanka — sztuka nowoczesna — sztuka ludowa

19 sierpnia 2010 |

Frag­ment wyci­nanki łowic­kiej, fot. E. Krzyczkowska-Roman

Związki sztuki ludo­wej i nowo­cze­snej są wie­lo­płasz­czy­znowe, a przy­kłady ich kore­la­cji można mno­żyć bez końca. Doty­czą one zarówno aspek­tów wizu­al­nych, jak i środ­ków for­mal­nych. Tra­dy­cyjna wyci­nanka ludowa łączy w sobie wszyst­kie zagad­nie­nia sztuki nowo­cze­snej, które fascy­nują mnie od dawna: eks­pre­sja wyrazu, oszczęd­ność formy, poję­cie znaku w rozu­mie­niu ide­ogra­ficz­nym. Poszu­ku­jąc infor­ma­cji o wyci­nance, nie­spo­dzie­wa­nie odkry­łam jej związki z histo­rią pol­skiego wzornictwa.


W Pol­sce odpo­wied­ni­kiem bry­tyj­skiego ruchu odro­dze­nia rze­miosł Arts and Cra­fts było Towa­rzy­stwo Pol­skiej Sztuki Sto­so­wa­nej (TPSS) zało­żone w Kra­ko­wie w 1901roku. Zada­niem towa­rzy­stwa było pro­pa­go­wa­nie stylu naro­do­wego w rze­mio­śle arty­stycz­nym i archi­tek­tu­rze wnętrz. Począt­kowo miało ono aspi­ra­cje wdra­ża­nia do sze­ro­kiego prze­my­słu pro­jek­tów pol­skich arty­stów. Z cza­sem skon­cen­tro­wało się na kolek­cjo­no­wa­niu i pro­mo­wa­niu rodzi­mej sztuki tra­dy­cyj­nej i ludo­wej. W pro­jek­tach sto­wa­rzy­sze­nia brało udział około dwu­dzie­stu arty­stów, mię­dzy innymi: Mehof­fer, Wyspiań­ski, Sta­ni­sław­ski, Wit­kie­wicz i Frycz. Jego dzia­łal­ność została zawie­szona w 1914 roku, ale stwo­rzyło ono pod­wa­liny naro­do­wej sztuki użyt­ko­wej i pol­skiego wzor­nic­twa prze­my­sło­wego.
Od samego początku swo­jego ist­nie­nia towa­rzy­stwo kolek­cjo­no­wało pol­skie wyci­nanki ludowe (obec­nie zbiór ten jest wła­sno­ścią Muzeum Etno­gra­ficz­nego w Kra­ko­wie ). W 1902 roku TPSS zapre­zen­to­wało wyci­nanki szer­szej publicz­no­ści na wysta­wie w kra­kow­skich Sukien­ni­cach, a następ­nie w war­szaw­skiej Zachę­cie.
Zanim wyci­nanka tra­fiła na „salony”, peł­niła wcze­śniej okre­śloną funk­cję w izbie wiej­skiego domu. Ozda­bia­nie wyci­nan­kami wnę­trza cha­łupy zwia­sto­wało nadej­ście czasu świą­tecz­nego. Sztuka wyci­nanki już z samego zało­że­nia była nie­trwała i sezo­nowa. Dosko­nale do tego typu ozdób nada­wało się two­rzywo, jakim był papier. Wio­senne porządki przed okre­sem Wiel­ka­nocy zwią­zane były z bie­le­niem ścian, czysz­cze­niem oraz deko­ro­wa­niem izby nowymi ozdo­bami. Znisz­czone wyci­nanki wędro­wały naj­pierw z izby do kuchni, a na samym końcu do obory, aby ich deko­ra­cyj­no­ścią mogły nacie­szyć się też zwierzęta.

Wyci­nanka kur­piow­ska, fot. E. Krzyczkowska-Roman

Złoty wiek wyci­nanka prze­żyła w dru­giej poło­wie XIX wieku, a apo­geum twór­czo­ści przy­pada na lata 1870–1890. Był to okres nazy­wany „zło­tym wie­kiem kul­tury ludo­wej.”
Ist­nieje wiele hipo­tez na temat pier­wo­wzoru i moty­wów, które zain­spi­ro­wały twór­ców ludo­wych do two­rze­nia i ozda­bia­nia ścian domów wyci­nanką.
Pierw­sza teo­ria zwią­zana jest z wpły­wem kul­tury miesz­czań­skiej na lud­ność wiej­ską w okre­sie XVIIXVIII wieku. Naj­star­sze pol­skie wyci­nanki, wystę­pu­jące w aktach urzę­do­wych, wyko­nane były z bia­łego papieru i słu­żyły jako ozdobny pod­kład pod pie­czę­cie. Inspi­ra­cji dla pol­skiej wyci­nanki można szu­kać także w kul­tu­rze żydow­skiej. Reli­gijna wyci­nanka żydow­ska roz­wi­jała się rów­no­le­gle na tym samym obsza­rze, co pol­ska. Umiesz­czana w oknach była widocz­nym zna­kiem cele­bro­wa­nia żydow­skich świąt.
Nie bez zna­cze­nia dla popu­la­ry­za­cji form wyci­nan­ko­wych jest rów­nież fakt mecha­ni­za­cji pro­duk­cji papieru oraz wyna­le­zie­nie sztucz­nych barw­ni­ków w poło­wie XIX wieku, które wpły­nęły na znaczne obni­że­nie kosz­tów towa­rów papie­ro­wych.
Kolejna teo­ria doty­czy ozda­bia­nia ścian i stro­pów od cza­sów rene­sansu obi­ciami zwa­nymi koł­try­nami. Jak więk­szość ówcze­snych nowo­ści arty­stycz­nych, moda na koł­tryny została spro­wa­dzona z Włoch. Wyko­ny­wane były z papieru lub tka­niny, malo­wane lub dru­ko­wane ręcz­nie tech­ni­kami drze­wo­ryt­ni­czymi. Koł­try­nami ozda­biano dwory szla­chec­kie, kamie­nice oraz kościoły i kaplice. Nawią­za­nie sztuki wyci­nanki do tego typu deko­ra­cji jest zbli­żone zarówno w nazew­nic­twie, spo­so­bie eks­po­zy­cji, jak i tech­no­lo­gii pro­duk­cji. W XVI-wiecznych inwen­ta­rzach miesz­czań­skich odnaj­du­jemy wpisy doty­czące sto­so­wa­nia „koł­dry papie­ro­wej na ścianę”. Miesz­kańcy oko­lic Kra­kowa jesz­cze w XIX wieku „koł­drami” nazy­wali drze­wo­ryty. Ludowi rze­mieśl­nicy trud­niący się pro­duk­cją koł­tryn nazy­wani byli „mala­rzami”. Wyko­ny­wali także drze­wo­ryty oraz święte obrazy chęt­nie kupo­wane przez lud­ność wiejską.

Muzeum w Łowi­czu, fot. E. Krzyczkowska-Roman

W regio­nie łowic­kim kodra ozna­czała daw­niej to samo, co obraz. Jeżeli nie stać było Księ­ża­ków (miesz­kań­ców wsi łowic­kiej) na zakup świę­tych obra­zów, two­rzyli kodry, ozda­biali je i malo­wali. Tak powstał jeden z naj­bar­dziej cha­rak­te­ry­stycz­nych rodza­jów pol­skiej wyci­nanki ludo­wej – kodra łowicka. Kodry przed­sta­wiały sceny z życia spo­łecz­no­ści wiej­skiej oraz motywy roślinne i zoo­mor­ficzne. Istotne było pod­kre­śla­nie związ­ków z naturą oraz odwzo­ro­wa­nie naj­czę­ściej wystę­pu­ją­cych moty­wów kwia­to­wych, któ­rych źródeł można doszu­kać się jesz­cze w orna­men­tyce rene­san­so­wej. Wyci­nanka łowicka zachwyca kolo­ry­styką, deko­ra­cyj­no­ścią i bogatą sty­li­styką.
Wyci­nanka kur­piow­ska nato­miast ope­ruje sil­nym kon­tra­stem, pła­ską plamą barwną z wyraź­nie zazna­czoną ciętą kra­wę­dzią. Jed­nym z naj­bar­dziej cha­rak­te­ry­stycz­nych moty­wów wyci­nanki kur­piow­skiej są leluje, które nawią­zy­wały do pro­cesu odnowy i odro­dze­nia oraz repre­zen­to­wały jeden z waż­niej­szych sym­boli w kul­tu­rze ludo­wej – drzewo życia.

Kur­piow­ska leluja, fot. E. Krzyczkowska-Roman

Ze względu na oczy­wi­ste ogra­ni­cze­nia nie przy­bliżę tu bar­dzo cie­ka­wej ana­lizy róż­nych form wyci­na­nek w zależ­no­ści od regionu ich powsta­nia. Jest to temat sze­roko opra­co­wany w lite­ra­tu­rze i wymaga osob­nej pre­zen­ta­cji.
Podobno w XIX wieku w środo­wi­sku wiej­skim w porów­na­niu z pozo­stałą czę­ścią spo­łe­czeń­stwa two­rzyło naj­wię­cej arty­stów (choć sami nigdy nie okre­ślali się tym mia­nem). Tamte czasy już dawno prze­mi­nęły, ale pozo­stały przed­mioty, obiekty muze­alne, które dają moż­li­wość obco­wa­nia z kul­turą mate­rialną tam­tego okresu. To, co szcze­gól­nie mnie poru­sza, to deter­mi­na­cja, z jaką anga­żo­wano się w twór­cze lub odtwór­cze powie­la­nie tra­dy­cyj­nych wzo­rów. Fascy­na­cja sztuką ludową daje moż­li­wość podzi­wia­nia uprosz­czo­nej formy w połą­cze­niu z nie­zwy­kłą deko­ra­cyj­no­ścią. Pro­stota przy jed­no­cze­snej eks­pre­sji wyrazu dla wielu współ­cze­snych arty­stów pozo­staje ide­ałem, do któ­rego dążą w wie­lo­let­nim pro­ce­sie twór­czym. Bez względu na to, czy mówimy o twór­cach ludo­wych, czy arty­stach aka­de­mic­kich, cha­rak­te­ry­zuje ich jedna cecha: imma­nentna potrzeba cią­głego tworzenia.

Kategorie: muzeum, sztuka ludowa, Tradycja

Przeczytaj koniecznie również:

  • Wycinanka etno-graficzna Po wielu latach pere­gry­na­cji w wir­tu­al­nym i men­tal­nym świe­cie Dale­kiego Wschodu „prze­pro­wa­dzi­łam się”...
  • Wielkanoc . Szu­ka­jąc wiel­ka­noc­nych inspi­ra­cji zaj­rze­li­śmy do  muze­al­nego archiwum. Pre­zen­tu­jemy efekty ...
  • Po Tuwie Zakoń­czy­li­śmy Dni Repu­bliki Tuwy w Pań­stwo­wym Muzeum Etno­gra­ficz­nym. Za nami trzy dni...

3 komentarze do “Wycinanka — sztuka nowoczesna — sztuka ludowa”

  1. Aleksander Błachowski napisał/a:

    Gra­tu­luję blogu, kon­cep­cji, stylu, świet­nej redak­cji, a zwłasz­cza badań zbio­rów PME. Jestem jed­nym z twór­ców zestawu kil­ku­na­stu tysięcy obiek­tów gro­ma­dzo­nych w latach 1949–1958 w Wydziale Sztuki Ludo­wej Mini­ster­stwa Kul­tury i Sztuki. Pra­co­wa­łem tam (1.04. 1953 — 30.09.1958. Radzę prze­czy­tać komen­ta­rze pod „socre­ali­stycz­nymi — wal­czą­cymi o pokój” wyci­nan­kami w moim arty­kule w PSL (nr 1, 1954), napi­sa­nym w lecie 1953, a więc w okre­sie „szczy­to­wa­nia” naci­sków politycznych.Zresztą w gaze­tach tego czasu napi­sa­łem kilka arty­ku­łów adre­so­wa­nych głów­nie do twór­ców ludo­wych, by nie pod­da­wali się pro­pa­gan­dzie. A w ogóle podzi­wiam wie­dzę autorki, która wszystko napi­sała olśniona przez Ducha Świę­tego nie czy­ta­jąc z publi­ka­cji dotych­cza­so­wych, bo nie podała pod­sta­wo­wych źródeł. Podzi­wiam też fan­ta­zję i inwen­cję zapre­zen­to­waną w komen­to­wa­niu wydu­ma­nych fak­tów. Mimo to gra­tu­luję zain­te­re­so­wa­nia tema­tem. A. Błachowski


  2. Erika Krzyczkowska-Roman napisał/a:

    Sza­nowny Panie
    Pole­cam arty­kuł mojego autor­stwa w 14 Note­sie Kon­ser­wa­tor­skim Biblio­teki Naro­do­wej w War­sza­wie, gdzie odnaj­dzie Pan wszyst­kie pod­sta­wowe źródła ( biblio­gra­fie i przy­pisy), oraz listę auto­rów, któ­rzy dotych­czas zaj­mo­wali się tema­tem wyci­nanki w Pol­sce. Nie­wąt­pli­wie należy Pan do tego zna­ko­mi­tego grona bada­czy. For­muła muze­al­nego bloga nie prze­wi­duje doda­wa­nia biblio­gra­fii oraz przy­pi­sów. Nie są to arty­kuły naukowe.
    Czas pły­nie a my dys­po­nu­jąc coraz sku­tecz­niej­szymi środ­kami badaw­czymi pozy­sku­jemy nowe infor­ma­cje, które rzu­cają inne świa­tło na bada­nia pro­wa­dzone w latach wcze­śniej­szych. Czasy PRL-u są już okre­sem histo­rycz­nym i z odle­głej per­spek­tywy rów­nież ina­czej oce­niają swoją pracę wyci­nan­karki. Nie­mniej należy pogra­tu­lo­wać poprzed­nim auto­rom moż­li­wo­ści i deter­mi­na­cji w pro­wa­dze­niu badań tere­no­wych oraz dzie­le­nia się infor­ma­cjami w licz­nych publi­ka­cjach. Jest to wie­dza bez­cenna. Pozdra­wiam Erika Krzyczkowska-Roman


  3. Aleksander Błachowski napisał/a:

    Sza­nowna Pani!!
    Dzię­kuję za infor­ma­cje i pro­szę powie­dzieć jak zdo­być tajem­ni­czy 14 notes Kon­ser­wa­tor­ski BN. Będę nie­wy­mow­nie wdzięczny. Łączę pozdro­wie­nia. Błachowski


Napisz komentarz