Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Archiwum czasowe - Luty 2012

Zdjęcia z warsztatów 18.02 — tworzenia kafelkowych zegarów z motywami kaszubskimi.

https://picasaweb.google.com/102416669161755234632/EtnoMuzeumWarsztaty

Jeśli ktoś miałby ochotę wziąć udział w podob­nych warsz­ta­tach, to zapra­szamy na powtórkę 28.04!

Zapisy i infor­ma­cje: edukacjadoroslych@ethnomuseum.pl

 

Kategorie: fotoblog

Jednym radość, innym przestrach, czyli o roku przestępnym.

29 lutego 2012 | | 1 komentarz

W chłodną, ale sło­neczną czwartą nie­dzielę Wiel­kiego Postu, Laura wstaje rano szczę­śliwa -  jest Bret­zel­son­n­deg i Laura wresz­cie nie dosta­nie precla od Jana albo Noaha. Jest  rok prze­stępny, a  to ozna­cza, że tym razem odwieczny luk­sem­bur­ski zwy­czaj zostaje odwró­cony– to dziew­czyny wrę­czą w tym dniu chłop­com ozdo­bione pięk­nie precle, by w Wiel­ka­noc otrzy­mać od mło­dzień­ców malo­wane lub cze­ko­la­dowe jajka. Rów­nież lnia­no­włosa Chri­stiana w Danii i Annie w jakimś angiel­skim mia­steczku w swych panień­skich poko­ikach tań­czą uszczę­śli­wione: jest rok przę­stępny i - według legendy — zgoda wydana kie­dyś św. Bry­gi­dzie przez św. Patryka ozna­cza, że 29 lutego to kobiety mogą pro­sić o rękę męż­czyzn. Jeśli  Chri­stiana czy Annie żyją w XIII wieku, prawo  sta­nowi:  jeśli kan­dy­dat (poprzez poca­łu­nek z lek­kim dmuch­nię­ciem) odmówi im swej ręki, one zostaną albo z zadość­uczy­nie­niem pie­nięż­nym albo 12 parami jedwab­nych ręka­wi­czek. Nie jest źle.

Czy­taj całość »

Kategorie: przesądy, Tradycja
Tagi: , ,

Inspiracje: Borys Malkin

24 lutego 2012 | | Brak komentarzy

Obiekty muze­alne są nudne… Poza okre­ślo­nym dato­wa­niem i pocho­dze­niem są kom­plet­nie pozba­wione histo­rii. Na ogół poda­ro­wał je Muzeum jakiś Bliżej-Nieznany-Kolekcjoner. Ot, kupił na targu i nie miał co z przed­mio­tem zrobić.

Ilu uczniów szkół bez waha­nia powtó­rzy­łoby powyż­sze zda­nia? A to prze­cież nie­prawda. Wiele obiek­tów można by wysta­wić nie­ko­niecz­nie ze względu na ich walory este­tyczne, ale wła­śnie ze względu na opo­wieść, która się za nimi kryje lub przez wzgląd na nie­zwy­kłą osobę, która dany przed­miot przy­wio­zła do Pol­ski. Nie­jed­no­krot­nie stoją za nimi podróż­nicy, któ­rzy pako­wali ple­caki czy walizy, by z cie­ka­wo­ścią odkry­wać jaki jest świat. Cza­sem do danego miej­sca skie­ro­wał ich prze­wrotny zbieg oko­licz­no­ści, kiedy indziej lata poszu­ki­wań. Ludzie ci udo­wad­niali, że świat jest bar­dziej zło­żony niż jasno nakre­ślone na mapach gra­nice państw, a swoim przy­kła­dem poka­zy­wali, czym jest praw­dziwa podróż i że roz­po­czę­cia jej potrzebna jest przede wszyst­kim pasja. To inspi­ra­cje, które do dziś po cichu kryją się w poszcze­gól­nych obiek­tach Muzeum Etno­gra­ficz­nego…

Czy­taj całość »

Kategorie: Ameryka Południowa, eksponaty, Muzealia
Tagi: , , , ,

Mazowieckie Zapusty, Jabłonowo 19.02.2012 fot. Marzenna Szymańska

23 lutego 2012 | | Brak komentarzy
Kategorie: fotoblog
Tagi: , , ,

Ursus carnavalis

fot. K. Leśniew­ska (kata­log wystawy PME)

Założę się, że każdy kto czyta te słowa widział choć raz film „Miś” Sta­ni­sława Barei. Idę też o drugi zakład, że mało kto wie, iż ów prze­dziwny twór ist­nieje w rze­czy­wi­sto­ści poza­fil­mo­wej. Do czego służy? Dla­czego jest sło­miany? Czy bywa też inny? W jakich roz­mia­rach? I przede wszyst­kim, dla­czego podobne mu istoty zasie­dlają w dużych ilo­ściach maga­zyny i sale wysta­wowe nie tylko pol­skich muzeów etnograficznych?

Tytu­łowa masz­kara sta­nowi pod­sta­wowy skład­nik zwierzo-człeczej mena­że­rii zakra­da­ją­cej się do ludz­kich sie­dzib w okre­sie zimo­wym. W Pol­sce bywa nazy­wana niedź­wie­dziem zapust­nym, a widuje się ją w dwóch posta­ciach: jako prze­bie­rańca — męż­czy­znę przy­wdzie­wa­ją­cego niedź­wie­dzi kostium w skali 1:1, lub też jako kukłę, zazwy­czaj sło­mianą czyli z mate­riału ide­al­nie pod­da­ją­cego się wpły­wowi prze­róż­nych żywio­łów. Trzeba bowiem wie­dzieć, że dla niedź­wie­dzia zabawa koń­czy się nie­we­soło. Ulega zagła­dzie poprzez zadźga­nie, powie­sze­nie, spa­le­nie lub uto­pie­nie by móc odro­dzić się za rok, a jego śmierć jest rodza­jem ofiary, dzięki któ­rej ludz­kość cią­gnie dalej swój znojny żywot.

Czy­taj całość »

Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, rok obrzędowy, sztuka ludowa, Tradycja
Tagi: , , ,

Gotuj się na potrawy regionalne – Wielki Post

Zgod­nie z tra­dy­cją chrze­ści­jań­ską w okre­sie czter­dzie­stu dni przed Wiel­ka­nocą nale­żało powstrzy­mać się od jedze­nia mięsa i tłusz­czów zwie­rzę­cych. Gor­liwsi uni­kali także jedze­nia nabiału, bia­łego, słod­kiego pie­czywa, miodu i słod­kich potraw. Post ścisły, doty­czący nie tylko rodzaju, ale i ilo­ści spo­ży­wa­nego pokarmu (jeden duży posi­łek bez­mię­sny i dwa lek­kie posiłki postne dzien­nie), obo­wią­zy­wał w środę popiel­cową i Wielki Pią­tek. W te dni żywiono się głów­nie kar­to­flami, chle­bem z gru­bej mąki, post­nymi plac­kami– osu­chami, żurem z mąki żytniej, owsia­nej lub otrąb, świeżą lub suszoną rzepą, pie­czoną lub goto­waną na gęsto, goto­waną bru­kwią lub paster­na­kiem, kapu­ścianką i róż­nymi wodzian­kami. Tylko w naj­bo­gat­szych domach jadało się ryby. Według nauk Kościoła, post słu­żył dys­cy­pli­no­wa­niu ciała, kie­ro­wa­niu myśli ku spra­wom ducho­wym i poku­cie. Prze­strze­ga­nie postu było świę­tym obo­wiąz­kiem i nie­wzru­szo­nym oby­cza­jem. Nie należy jed­nak zapo­mi­nać, że okres Wiel­kiego Postu przy­pa­dał na przed­nówku, a zatem w okre­sie, który – zwłasz­cza na wsi – był ciężki do prze­ży­cia, ponie­waż trzeba było bar­dzo oszczęd­nie i roz­waż­nie gospo­da­ro­wać nie­wiel­kimi już zapa­sami żywno­ści.

Czy­taj całość »

Kategorie: potrawy regionalne, rok obrzędowy, Tradycja
Tagi: , , , , , , , , ,

Res museliae: Powrót do początku rzeczy

War­stwa piąta – maga­zyn zbio­rów Pań­stwo­wego Muzeum Etno­gra­ficz­nego w Warszawie

 

Rok 2011 Szafa śląska o nume­rze inwen­ta­rzo­wym PME 5586, prze­cho­wy­wana w Maga­zy­nie Zbio­rów Pań­stwo­wego Muzeum Etno­gra­ficz­nego w War­sza­wie M.Z. 315 jako muze­alium w kolek­cji mebli i jako jeden z eks­po­na­tów ze Śląska.

OPIS KONSERWATORSKI STANU 05.2011 [1]:

Stan śred­nio zły; kon­struk­cja szafy w miarę sta­bilna z defor­ma­cjami wypa­czo­nych frag­men­tów i spę­ka­niami lokal­nie naru­sza­ją­cymi konstrukcję.

PRZÓD: Prze­tar­cia naroż­ni­ków i kra­wę­dzi; lokal­nie wystę­pu­jące ślady po poje­dyn­czych gwoź­dzi­kach; drzwi szafy wypa­czone (…), odpry­ski i prze­tar­cia poli­chro­mii zlo­ka­li­zo­wane głów­nie przy wewnętrz­nej stro­nie obu skrzy­deł drzwi­czek (…); motywy malo­wane w pły­ci­nach pociem­niałe i zażół­cone z podłuż­nymi lokal­nie wystę­pu­ją­cymi odpry­skami poli­chro­mii; brak ory­gi­nal­nego trzpie­nia gór­nego zawiasu lewego skrzy­dła drzwi­czek (…) brak szpongi dol­nej lewego skrzy­dła oraz szpongi gór­nej pra­wego skrzy­dła drzwi­czek (…); brak klu­cza i zamka; wyszczer­bie­nia frag­men­tów ryza­li­to­wych liter „M” i „F” zdo­bią­cych fryz przodu mebla; wyszczer­bie­nia frag­men­tów gzymsu w środ­ko­wym naj­wyż­szym punk­cie oraz na pra­wym rogu; wyła­mana górna ramka dol­nej pły­ciny pra­wego skrzy­dła drzwi­czek;

Czy­taj całość »

Kategorie: eksponaty, Muzealia, muzeum, sztuka ludowa
Tagi: , , ,

Trzy dni i noce z kulturą pustyni

9 lutego 2012 | | Brak komentarzy

Raz do roku, na prze­ło­mie stycz­nia i lutego, wśród zło­tych pia­sków pustyni Thar, w Jaisal­me­rze, tuż u pod­nóży XII-wiecznego fortu, roz­po­czyna się nie­zwy­kły festi­wal. Pustynne prze­strze­nie niosą rytm bęb­nów, do któ­rego śpie­wane są pie­śni o miło­ści, tęsk­no­cie i walecz­no­ści, a mrok nocy roz­bły­ska nie tylko wiel­kimi lam­pami oświe­tla­ją­cymi scenę, ale też barw­nymi stro­jami arty­stów i mie­dzia­nymi naczy­niami z roz­pa­lo­nym ogniem, które wirują wraz z nimi w tańcu. Desert Festi­val — Festi­wal Pustyni. Przez trzy dni i trzy noce cele­bruje się kul­turę wytwo­rzoną przez ludzi żyją­cych na tych jakże trud­nych tere­nach. Są to zarówno miesz­kańcy Jaisal­meru, jak i ludy noma­dyczne, cho­ciażby Ban­jara, zwani indyj­skimi Cyganami.

Trzy dni wypeł­nione są rado­snymi kon­kur­sami: na Miss Pustyni, na naj­dłuż­sze wąsy, na naj­szyb­ciej i naj­pięk­niej zawią­zany tur­ban (wszak ten zarost i nakry­cie głowy od wie­ków sta­no­wią powód do dumy wśród męż­czyzn Radża­stanu, a unie­sione w górę koń­cówki wąsów sym­bo­li­zo­wały nie­na­ru­szony honor ich posia­da­cza). Wszystko to prze­pla­tane tar­giem i wyści­gami wiel­błą­dów, wystę­pami kugla­rzy i mario­net­ka­rzy. Noce nato­miast poświę­cone są tań­cowi i muzyce. Miej­scowi i przy­jezdni roz­sia­dają się wokół sceny, by pod roz­gwież­dżo­nym nie­bem, w oto­cze­niu wiel­kich, pustych prze­strzeni oglą­dać nie­zwy­kłe, wido­wi­skowe pokazy. Na pod­wyż­sze­niu wirują tan­cerki w stro­jach wyszy­wa­nych luster­kami, które odbi­jają każdy pro­mień świa­tła, inne przed­sta­wiają taniec chari — poru­szają się bar­dziej sta­tecz­nie, z gra­cją, by nie strą­cić z głowy naczy­nia z roz­pa­lo­nym wewnątrz ogniem. Po nich na scenę wkra­czają kobiety z ple­mie­nia Kal­be­lia, by poka­zać taniec węża, w któ­rym ich ciała zaska­kują ele­gancką gib­ko­ścią. Uko­ro­no­wa­niem wie­czoru staje się pokaz wyko­ny­wa­nia wokół sceny obro­tów na kola­nach – trud­nej sztuki, opa­no­wa­nej przez nie­wielu, zwią­za­nej ściśle z Radżastanem.

Festi­wal koń­czy się w noc Pur­nimy – pełni księ­życa, na piasz­czy­stych wydmach poza mia­stem. Te trzy krót­kie dni zosta­wiają jed­nak wra­że­nie, że oto było się świad­kiem cze­goś magicz­nego, że wie­czory spę­dzone wśród muzyki i tańca z jed­nej strony poka­zują i obja­śniają tra­dy­cje Radża­stanu, a z dru­giej czy­nią go jesz­cze bar­dziej tajem­ni­czym, baśnio­wym i niezapomnianym.

 

 

Kategorie: vlog
Tagi: , , ,

Ze sztambucha mieszczucha. Odcinek 2. Uliczna waga osobowa

6 lutego 2012 | | 1 komentarz

Ślady ołówka kopio­wego na fra­mu­dze kuchen­nych drzwi i zabyt­kową wagę w Parku Ujaz­dow­skim łączy nie tylko ist­nie­nie wśród wspo­mnień mojego dzie­ciń­stwa. Są one mate­rial­nym dowo­dem na to, że w pew­nych warun­kach tak pro­ste czyn­no­ści jak mie­rze­nie i waże­nie nabie­rają nie­zwy­kłego zna­cze­nia. Warunki muszą być nastę­pu­jące: 1) obiek­tem dzia­ła­nia jest czło­wiek, 2) dzia­ła­nie odbywa się w asy­ście innych ludzi — publicz­no­ści, 3) aby dzia­ła­nie doszło do skutku należy użyć pew­nych narzę­dzi, 3) uczest­nicy wie­rzą w wyjąt­ko­wość chwili, w któ­rej dzia­ła­nie się odbywa, 4)pojawia się mistrz cere­mo­nii (ten, który waży, mie­rzy), przy czym waru­nek ten nie zawsze jest konieczny, 5) uczest­nik otrzy­muje potwier­dze­nie swego udziału , cza­sem może je zabrać na pamiątkę, 6) po zakoń­cze­niu dzia­ła­nia wszy­scy odczu­wają zmianę. Czy ele­menty te nie budzą odczu­cia, że oto poja­wia się jakaś stara nie­zmienna struk­tura?

Czy­taj całość »

Kategorie: EtnoWarszawa, Warszawa, Ze sztambucha mieszczucha
Tagi: , ,

Archiwalna czasoprzestrzeń: Matki Boskiej Gromnicznej

Kategorie: fotoblog
Tagi: , , ,