Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Archiwum autorskie - Amudena Rutkowska

brak zdjęcia

Liczba artykułów: 8

Ze sztambucha mieszczucha. Odcinek 3. Mozaiki w „Złotej Kurce”

17 kwietnia 2012 | | Brak komentarzy

Atuty nie­któ­rych miejsc mogą pozo­stać długo nie­zau­wa­żone,  jeżeli owe miej­sca obser­wu­jemy pod   nie­wła­ści­wym kątem. W przy­padku baru „Złota Kurka” wła­ściwy kąt to sto­lik z wido­kiem na wschód — przy czym należy zigno­ro­wać domi­nu­jące w kra­jo­bra­zie okna i spoj­rzeć na ściany mię­dzy nimi.  Tam oto roz­po­ściera się war­szaw­ska Rawenna.

Lata powo­jenne to czas roz­kwitu mozai­kar­skich tech­nik zdob­ni­czych w miej­skiej prze­strzeni publicz­nej. Ściany u zbiegu ulic Zgoda i Zło­tej, budy­nek EMPIK-u przy ron­dzie de Gaulla,  kase­tony  pod arka­dami na MDM– ie, żeby wymie­nić tylko te, które widzę na co dzień,  śmiało mogą pre­ten­do­wać do rangi mate­rial­nego dzie­dzic­twa kul­tury i to nie tylko jako doku­ment pew­nej epoki – wiele z nich było (nie­stety można mówić o nich czę­sto jedy­nie w cza­sie prze­szłym)  jeżeli nie sztuką, to co naj­mniej dobrym wytwo­rem rze­mio­sła.

Czy­taj całość »

Kategorie: EtnoWarszawa, Warszawa, Ze sztambucha mieszczucha, życie miasta
Tagi: , ,

Archiwalna czasoprzestrzeń: Turki wielkanocne

5 kwietnia 2012 | | 4 komentarze

Zaczęło się w Rado­my­ślu nad Sanem. Histo­ria tej nie­ty­po­wej straży gro­bo­wej sięga ponoć czasu powrotu rado­my­skich miesz­czan z odsie­czy wie­deń­skiej. Jako, że ich wej­ście do mia­sta nastą­piło w Wielki Pią­tek, natych­miast skie­ro­wali swe kroki do kościoła aby objąć straż nad zło­żo­nym do grobu Chry­stu­so­wym cia­łem. Dla­tego ich kon­ty­nu­ato­rów nazy­wają Tur­kami. Tyle mówi legenda i trudno dziś dociec, do jakiego stop­nia jest ona wierna praw­dzie.  Fak­tem jest, że Turki wiel­ka­nocne stały się jed­nym  z bar­dziej malow­ni­czych zwy­cza­jów wiel­ka­noc­nych cha­rak­te­ry­styczny dla tere­nów połu­dniowo – wschod­niej Pol­ski.  Strój z cza­sem ewo­lu­ował do tego stop­nia, że o jego „turec­ko­ści” mogą świad­czyć tylko pewne mniej lub bar­dziej egzo­tyczne ele­menty – nakry­cie głowy, orien­talny krój spodni czy wygięta w łuk sza­bla. Parady Tur­ków na uli­cach Gro­dzi­ska Dol­nego, Woli Rze­czyc­kiej czy Rado­my­śla nad Sanem można obser­wo­wać już od Wiel­kiej Soboty. Peł­nią one wartę pod­czas świę­ce­nia ognia , masze­rują w Nie­dzielę Wiel­ka­nocną , a dowódca Tur­ków „basza” czę­stuje napo­jem wysko­ko­wym powsta­łym z mie­szanki wina, piwa i wódki zachę­ca­jąc prze­chod­niów do wspól­nego świętowania.

Na zdję­ciach: Turki z Rado­my­śla n. Sanem, Gro­dzi­ska Dol­nego, Woli Rze­czyc­kiej, lata 60. i 70. XX wieku. Wybór zdjęć: Joanna Bartuszek

Kategorie: fotoblog
Tagi: , ,

Ursus carnavalis

fot. K. Leśniew­ska (kata­log wystawy PME)

Założę się, że każdy kto czyta te słowa widział choć raz film „Miś” Sta­ni­sława Barei. Idę też o drugi zakład, że mało kto wie, iż ów prze­dziwny twór ist­nieje w rze­czy­wi­sto­ści poza­fil­mo­wej. Do czego służy? Dla­czego jest sło­miany? Czy bywa też inny? W jakich roz­mia­rach? I przede wszyst­kim, dla­czego podobne mu istoty zasie­dlają w dużych ilo­ściach maga­zyny i sale wysta­wowe nie tylko pol­skich muzeów etnograficznych?

Tytu­łowa masz­kara sta­nowi pod­sta­wowy skład­nik zwierzo-człeczej mena­że­rii zakra­da­ją­cej się do ludz­kich sie­dzib w okre­sie zimo­wym. W Pol­sce bywa nazy­wana niedź­wie­dziem zapust­nym, a widuje się ją w dwóch posta­ciach: jako prze­bie­rańca — męż­czy­znę przy­wdzie­wa­ją­cego niedź­wie­dzi kostium w skali 1:1, lub też jako kukłę, zazwy­czaj sło­mianą czyli z mate­riału ide­al­nie pod­da­ją­cego się wpły­wowi prze­róż­nych żywio­łów. Trzeba bowiem wie­dzieć, że dla niedź­wie­dzia zabawa koń­czy się nie­we­soło. Ulega zagła­dzie poprzez zadźga­nie, powie­sze­nie, spa­le­nie lub uto­pie­nie by móc odro­dzić się za rok, a jego śmierć jest rodza­jem ofiary, dzięki któ­rej ludz­kość cią­gnie dalej swój znojny żywot.

Czy­taj całość »

Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, rok obrzędowy, sztuka ludowa, Tradycja
Tagi: , , ,

Ze sztambucha mieszczucha. Odcinek 2. Uliczna waga osobowa

6 lutego 2012 | | 1 komentarz

Ślady ołówka kopio­wego na fra­mu­dze kuchen­nych drzwi i zabyt­kową wagę w Parku Ujaz­dow­skim łączy nie tylko ist­nie­nie wśród wspo­mnień mojego dzie­ciń­stwa. Są one mate­rial­nym dowo­dem na to, że w pew­nych warun­kach tak pro­ste czyn­no­ści jak mie­rze­nie i waże­nie nabie­rają nie­zwy­kłego zna­cze­nia. Warunki muszą być nastę­pu­jące: 1) obiek­tem dzia­ła­nia jest czło­wiek, 2) dzia­ła­nie odbywa się w asy­ście innych ludzi — publicz­no­ści, 3) aby dzia­ła­nie doszło do skutku należy użyć pew­nych narzę­dzi, 3) uczest­nicy wie­rzą w wyjąt­ko­wość chwili, w któ­rej dzia­ła­nie się odbywa, 4)pojawia się mistrz cere­mo­nii (ten, który waży, mie­rzy), przy czym waru­nek ten nie zawsze jest konieczny, 5) uczest­nik otrzy­muje potwier­dze­nie swego udziału , cza­sem może je zabrać na pamiątkę, 6) po zakoń­cze­niu dzia­ła­nia wszy­scy odczu­wają zmianę. Czy ele­menty te nie budzą odczu­cia, że oto poja­wia się jakaś stara nie­zmienna struk­tura?

Czy­taj całość »

Kategorie: EtnoWarszawa, Warszawa, Ze sztambucha mieszczucha
Tagi: , ,

Vegeta dla Świętego Bazylego

13 stycznia 2012 | | Brak komentarzy

Do mace­doń­skiej wsi Roga­czewo bie­gnie ser­pen­ty­nia­sta droga pnąca się mię­dzy osa­dami bez wyraź­nego końca i początku. Gra­nice poszcze­gól­nych wsi, jasne dla wędru­ją­cych pie­szo, stają się nie­uchwytne dla patrzą­cych z okna samo­chodu. Te miej­sca nie zapra­szają nowo­cze­sno­ści, ona wpra­sza się sama wypo­sa­żona w tempo zbyt szyb­kie by ujrzeć detale. Patrzy wzro­kiem krót­ko­wi­dza. I to takiego po kilku kie­lisz­kach. Wieś pra­wo­sławną od muzuł­mań­skiej dzieli odle­głość pię­ciu sekund.

Czy­taj całość »

Kategorie: badania terenowe, rok obrzędowy, Tradycja
Tagi: ,

Wycinanki znad Świdra. Zbieracka pasja pewnego nauczyciela.

20 września 2011 | | 3 komentarze

gwiazda z 1913 r. autorstwa Ludwiki Zagórskiej ze wsi KiczkiJest lato 1913 roku. Nie­jaki Józef Heł­czyń­ski, 24 – letni polo­ni­sta z war­szaw­skiego gim­na­zjum, z zami­ło­wa­nia zbie­racz – etno­graf, arche­olog – odkrywca, pasjo­nat pie­szych wędró­wek i pięk­nych kra­jo­bra­zów spę­dza waka­cje nad rzeką Świder. Żyłka wędrowca nie pozwala mu jed­nak na leniwe bro­dze­nie w przy­brzeż­nej wodzie, a dusza etno­grafa nie zga­dza się na lecz­ni­cze spa­cery po lesie. Cią­gnie go na wieś, aż pod Koł­biel, a tam składa wizyty w domach miesz­kań­ców Rada­chówki, Rudzienka, Suf­czyna, Woli Suf­czyń­skiej, Gadki oraz Kiczek. Urok oso­bi­sty i siła prze­ko­ny­wa­nia spra­wia, że gospo­dy­nie i panny, stare i młode zdej­mują ze ścian i pował swych chat wyko­nane przez sie­bie ozdoby.

Czy­taj całość »

Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, eksponaty, EtnoWarszawa, Historia, Muzealia, muzeum, sztuka ludowa, Tradycja, Warszawa, wycinanka
Tagi: , , , , , , , , ,

Ze sztambucha mieszczucha — odcinek 1: Podwórko zwane studnią

10 września 2011 | | 5 komentarzy

fot. A.Rutkowska

Wycho­wały mnie dwie leciwe kamie­nice – takie damulki z odpry­śnię­tym tyn­kiem, praw­dziwe kobiety po przej­ściach, a ja w swej nie­wdzięcz­no­ści odpła­ci­łam im sym­pa­tią do blo­ków.  Bo blok to był raj. Obja­wiał się tym, że z okien widać było NIEBO, a do środka zaglą­dało SŁOŃCE. A raj wypo­sa­żony w bal­kon sta­wał się rajem podwój­nym. „To naprawdę można wyjść na bal­kon i on się nie zarwie?” Zalety bloku nie koń­czyły się na tym. Naj­waż­niej­sza z nich to SEKRET WIECZNEGO CIEPŁA zwany cen­tral­nym ogrze­wa­niem. Nie trzeba spać w swe­trze i ręka­wicz­kach! Super!

Moje bloko – uwiel­bie­nie trwa­łoby pew­nie do dziś, gdyby nie przy­szło mi kie­dyś w nim zamiesz­kać. Wszystko wspa­niale, tylko dla­czego sufit zaczyna się tuż nad głową? Gdzie podziała się ta wielka prze­strzeń u góry? W nocy świa­tło latarni nie zała­muje się już na stiu­ko­wych kwia­tach i medu­zach tań­czą­cych wokół żyran­dola.  Jakaś kom­plet­nie pła­ska prze­strzeń nade mną. Jak tu wziąć głęb­szy oddech? Ratunku! Tak oto blo­kowe miesz­ka­nie odsło­niło przede mną swe upiorne obli­cze. W tym miej­scu skła­dam więc ukłon tym dwóm obdra­pa­nym sta­rusz­kom i wszyst­kim im podob­nym, bo będzie tu o kamie­nicy jako o CENTRUM ŚWIATA (Ba! WSZECHŚWIATA nawet) wynu­rzo­nego z miej­skiego cha­osu.

Czy­taj całość »

Kategorie: EtnoWarszawa, Warszawa, Ze sztambucha mieszczucha
Tagi: , , , , ,

Idą Króle!

4 lutego 2011 | | 2 komentarze

fot. PME

Nie ma takiego miesz­kańca  Sopotni Małej, który ukryłby się przed wzro­kiem Trzech Króli. Czy będzie to 6 stycz­nia, czy któ­ryś z dwóch następ­nych dni, pewne jest, że spo­tka ich w domu, w skle­pie lub na ulicy. A wtedy, chcąc nie chcąc, sta­nie się uczest­ni­kiem obrzędu. Tra­dy­cja kró­lew­skich odwie­dzin, mimo że znana jest od dawien dawna na całej Żywiec­czyź­nie, w tak barw­nej for­mie prze­trwała jedy­nie w tej liczą­cej nieco ponad 400 domów wio­sce.

Czy­taj całość »

Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, Tradycja
Tagi: , , , , ,