Archiwum autorskie - Amudena Rutkowska
brak zdjęciaLiczba artykułów: 8

Bądź na bieżąco - RSS
Liczba artykułów: 8
Atuty niektórych miejsc mogą pozostać długo niezauważone, jeżeli owe miejsca obserwujemy pod niewłaściwym kątem. W przypadku baru „Złota Kurka” właściwy kąt to stolik z widokiem na wschód — przy czym należy zignorować dominujące w krajobrazie okna i spojrzeć na ściany między nimi. Tam oto rozpościera się warszawska Rawenna.
Lata powojenne to czas rozkwitu mozaikarskich technik zdobniczych w miejskiej przestrzeni publicznej. Ściany u zbiegu ulic Zgoda i Złotej, budynek EMPIK-u przy rondzie de Gaulla, kasetony pod arkadami na MDM– ie, żeby wymienić tylko te, które widzę na co dzień, śmiało mogą pretendować do rangi materialnego dziedzictwa kultury i to nie tylko jako dokument pewnej epoki – wiele z nich było (niestety można mówić o nich często jedynie w czasie przeszłym) jeżeli nie sztuką, to co najmniej dobrym wytworem rzemiosła. …
Czytaj całość »
Kategorie: EtnoWarszawa, Warszawa, Ze sztambucha mieszczucha, życie miastaZaczęło się w Radomyślu nad Sanem. Historia tej nietypowej straży grobowej sięga ponoć czasu powrotu radomyskich mieszczan z odsieczy wiedeńskiej. Jako, że ich wejście do miasta nastąpiło w Wielki Piątek, natychmiast skierowali swe kroki do kościoła aby objąć straż nad złożonym do grobu Chrystusowym ciałem. Dlatego ich kontynuatorów nazywają Turkami. Tyle mówi legenda i trudno dziś dociec, do jakiego stopnia jest ona wierna prawdzie. Faktem jest, że Turki wielkanocne stały się jednym z bardziej malowniczych zwyczajów wielkanocnych charakterystyczny dla terenów południowo – wschodniej Polski. Strój z czasem ewoluował do tego stopnia, że o jego „tureckości” mogą świadczyć tylko pewne mniej lub bardziej egzotyczne elementy – nakrycie głowy, orientalny krój spodni czy wygięta w łuk szabla. Parady Turków na ulicach Grodziska Dolnego, Woli Rzeczyckiej czy Radomyśla nad Sanem można obserwować już od Wielkiej Soboty. Pełnią one wartę podczas święcenia ognia , maszerują w Niedzielę Wielkanocną , a dowódca Turków „basza” częstuje napojem wyskokowym powstałym z mieszanki wina, piwa i wódki zachęcając przechodniów do wspólnego świętowania.
Na zdjęciach: Turki z Radomyśla n. Sanem, Grodziska Dolnego, Woli Rzeczyckiej, lata 60. i 70. XX wieku. Wybór zdjęć: Joanna Bartuszek
Kategorie: fotoblogZałożę się, że każdy kto czyta te słowa widział choć raz film „Miś” Stanisława Barei. Idę też o drugi zakład, że mało kto wie, iż ów przedziwny twór istnieje w rzeczywistości pozafilmowej. Do czego służy? Dlaczego jest słomiany? Czy bywa też inny? W jakich rozmiarach? I przede wszystkim, dlaczego podobne mu istoty zasiedlają w dużych ilościach magazyny i sale wystawowe nie tylko polskich muzeów etnograficznych?
Tytułowa maszkara stanowi podstawowy składnik zwierzo-człeczej menażerii zakradającej się do ludzkich siedzib w okresie zimowym. W Polsce bywa nazywana niedźwiedziem zapustnym, a widuje się ją w dwóch postaciach: jako przebierańca — mężczyznę przywdziewającego niedźwiedzi kostium w skali 1:1, lub też jako kukłę, zazwyczaj słomianą czyli z materiału idealnie poddającego się wpływowi przeróżnych żywiołów. Trzeba bowiem wiedzieć, że dla niedźwiedzia zabawa kończy się niewesoło. Ulega zagładzie poprzez zadźganie, powieszenie, spalenie lub utopienie by móc odrodzić się za rok, a jego śmierć jest rodzajem ofiary, dzięki której ludzkość ciągnie dalej swój znojny żywot. …
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, rok obrzędowy, sztuka ludowa, Tradycja
Ślady ołówka kopiowego na framudze kuchennych drzwi i zabytkową wagę w Parku Ujazdowskim łączy nie tylko istnienie wśród wspomnień mojego dzieciństwa. Są one materialnym dowodem na to, że w pewnych warunkach tak proste czynności jak mierzenie i ważenie nabierają niezwykłego znaczenia. Warunki muszą być następujące: 1) obiektem działania jest człowiek, 2) działanie odbywa się w asyście innych ludzi — publiczności, 3) aby działanie doszło do skutku należy użyć pewnych narzędzi, 3) uczestnicy wierzą w wyjątkowość chwili, w której działanie się odbywa, 4)pojawia się mistrz ceremonii (ten, który waży, mierzy), przy czym warunek ten nie zawsze jest konieczny, 5) uczestnik otrzymuje potwierdzenie swego udziału , czasem może je zabrać na pamiątkę, 6) po zakończeniu działania wszyscy odczuwają zmianę. Czy elementy te nie budzą odczucia, że oto pojawia się jakaś stara niezmienna struktura? …
Czytaj całość »
Kategorie: EtnoWarszawa, Warszawa, Ze sztambucha mieszczucha
Do macedońskiej wsi Rogaczewo biegnie serpentyniasta droga pnąca się między osadami bez wyraźnego końca i początku. Granice poszczególnych wsi, jasne dla wędrujących pieszo, stają się nieuchwytne dla patrzących z okna samochodu. Te miejsca nie zapraszają nowoczesności, ona wprasza się sama wyposażona w tempo zbyt szybkie by ujrzeć detale. Patrzy wzrokiem krótkowidza. I to takiego po kilku kieliszkach. Wieś prawosławną od muzułmańskiej dzieli odległość pięciu sekund. …
Czytaj całość »
Kategorie: badania terenowe, rok obrzędowy, Tradycja
Jest lato 1913 roku. Niejaki Józef Hełczyński, 24 – letni polonista z warszawskiego gimnazjum, z zamiłowania zbieracz – etnograf, archeolog – odkrywca, pasjonat pieszych wędrówek i pięknych krajobrazów spędza wakacje nad rzeką Świder. Żyłka wędrowca nie pozwala mu jednak na leniwe brodzenie w przybrzeżnej wodzie, a dusza etnografa nie zgadza się na lecznicze spacery po lesie. Ciągnie go na wieś, aż pod Kołbiel, a tam składa wizyty w domach mieszkańców Radachówki, Rudzienka, Sufczyna, Woli Sufczyńskiej, Gadki oraz Kiczek. Urok osobisty i siła przekonywania sprawia, że gospodynie i panny, stare i młode zdejmują ze ścian i pował swych chat wykonane przez siebie ozdoby. …
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, eksponaty, EtnoWarszawa, Historia, Muzealia, muzeum, sztuka ludowa, Tradycja, Warszawa, wycinankaWychowały mnie dwie leciwe kamienice – takie damulki z odpryśniętym tynkiem, prawdziwe kobiety po przejściach, a ja w swej niewdzięczności odpłaciłam im sympatią do bloków. Bo blok to był raj. Objawiał się tym, że z okien widać było NIEBO, a do środka zaglądało SŁOŃCE. A raj wyposażony w balkon stawał się rajem podwójnym. „To naprawdę można wyjść na balkon i on się nie zarwie?” Zalety bloku nie kończyły się na tym. Najważniejsza z nich to SEKRET WIECZNEGO CIEPŁA zwany centralnym ogrzewaniem. Nie trzeba spać w swetrze i rękawiczkach! Super!
Moje bloko – uwielbienie trwałoby pewnie do dziś, gdyby nie przyszło mi kiedyś w nim zamieszkać. Wszystko wspaniale, tylko dlaczego sufit zaczyna się tuż nad głową? Gdzie podziała się ta wielka przestrzeń u góry? W nocy światło latarni nie załamuje się już na stiukowych kwiatach i meduzach tańczących wokół żyrandola. Jakaś kompletnie płaska przestrzeń nade mną. Jak tu wziąć głębszy oddech? Ratunku! Tak oto blokowe mieszkanie odsłoniło przede mną swe upiorne oblicze. W tym miejscu składam więc ukłon tym dwóm obdrapanym staruszkom i wszystkim im podobnym, bo będzie tu o kamienicy jako o CENTRUM ŚWIATA (Ba! WSZECHŚWIATA nawet) wynurzonego z miejskiego chaosu. …
Czytaj całość »
Kategorie: EtnoWarszawa, Warszawa, Ze sztambucha mieszczucha
Nie ma takiego mieszkańca Sopotni Małej, który ukryłby się przed wzrokiem Trzech Króli. Czy będzie to 6 stycznia, czy któryś z dwóch następnych dni, pewne jest, że spotka ich w domu, w sklepie lub na ulicy. A wtedy, chcąc nie chcąc, stanie się uczestnikiem obrzędu. Tradycja królewskich odwiedzin, mimo że znana jest od dawien dawna na całej Żywiecczyźnie, w tak barwnej formie przetrwała jedynie w tej liczącej nieco ponad 400 domów wiosce. …
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, Tradycja