Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Archiwum autorskie - Karolina Marcinkowska

Karolina Marcinkowska pracuje w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie w Dziale Etnografii Krajów Pozaeuropejskich - zajmuje się kulturą i sztuką Afryki. Absolwentka Etnologii i Antropologii Kulturowej na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Krajów Rozwijających Się. Afryka stała się jej pasją odkąd wyruszyła na wolontariat do Ghany w ramach programu ASA/GLEN prowadzonego przez Polską Akcję Humanitarną. Jej mottem jest hasło "kto błądzi, nie szuka, tylko znajduje", wierzy w nieprawdopodobne przypadki, znaki, a przede wszystkim ludzi spotykanych na swojej drodze. O zawrót głowy przyprawia ją ilość pasjonujących krajów, języków, tańców, tradycji, muzyki... Z dwóch możliwości wybiera obydwie. W ten sposób udało jej się dotrzeć m.in. do Senegalu, Ghany, Burkina Faso, Togo, Mali, Maroka, Tunezji, Etiopii, Namibii, Botswany, Kenii i wreszcie – Madagaskaru. Od trzech lat bada ceremonie transowe „czumba” oraz inne wierzenia związane z kultem przodków na Madagaskarze.

Liczba artykułów: 4

Tajemnice Druzów — białe brody, pomarańczowe ciastka i opowieści o kosmicznym Umyśle

Foto­gra­fie mędr­ców ‘uqqāl i kolory Dru­zow, fot. K. Marcinkowska

Zie­lony, złoty i czer­wony: barwy pach­nące spo­koj­nym reg­gae i słoń­cem Etio­pii. Mocne, inten­sywne, życio­dajne. Mie­wają zaska­ku­jące wcie­le­nia – jak w przy­padku poma­rań­czo­wego, słod­kiego ciastka knafe. Ale bywają też pokrze­pia­jące, szcze­gól­nie gdy pora­nek desz­czowy, mgli­sty. Wtedy można go spę­dzić z kolo­rami w gło­wie, w przy­tul­nej cukierni znaj­du­ją­cej się gdzieś w górach Kar­mel, na połu­dnio­wym wscho­dzie od mia­sta Haifa.

Nie­bie­ski, głę­boki jak morze, jak niebo bez­kre­sne, jak tuare­ski szal towa­rzy­szący mi zawsze w moich podró­żach. Chroni twa­rze wędrow­ców przed pia­skiem i złym spoj­rze­niem, a mnie być może przed odna­le­zie­niem się w sza­ro­ści. Jesz­cze biały, kolor naj­wyż­szej cnoty, czy­sto­ści duszy i ciała. I dłu­giej brody uśmiech­nię­tego starca ze zdję­cia wiszą­cego nad barem, pod­pi­sa­nego: „Welcome to the Druze vil­lage, Daliat El Carmel”.

Czy­taj całość »

Kategorie: "z życia działu", badania terenowe
Tagi: , , , ,

Moje malgaskie vintana — fragmenty zapisków terenowych

15 grudnia 2009 | | 1 komentarz
Król Marcel, jego żona - obecnie król i ja, fot. Jarsyl Mamodje

Król Mar­cel, król Soazara (na codzień żona Mar­cela) i ja, fot. Jar­syl Mamodje

Dla­czego aku­rat Mada­ga­skar?” — powta­rza­jące się pyta­nie Mal­ga­szów i nie tylko. A ja dopiero teraz zauwa­ży­łam, że nie wia­domo dla­czego silę się zawsze na jakieś for­mułki typu: „bo to mię­dzy Afryką a Azją, coś uni­kal­nego, nie­po­wta­rzal­nego, itd itp…i kult przod­ków i róż­no­rod­ność…”. A to, co naprawdę czuję, odpo­wiedź, która jest naj­bliż­sza „mojej” prawdy, to – „bo takie jest moje VINTANA”. To jedno z tych trudno prze­tłu­ma­czal­nych, mal­ga­skich słów, ozna­cza­ją­cych coś mię­dzy prze­zna­cze­niem a drogą wyty­czoną przez przod­ków. Przod­ko­wie (a nie lemury!) to prze­cież główni pano­wie i władcy Czer­wo­nej Wyspy. Nazwę kraju, dziwną i nic mi kie­dyś nie mówiącą, pamię­tam dobrze z dzie­ciń­stwa – to był moment, w któ­rym zna­jomy mamy, różdż­karz, nary­so­wał mapę „moich” miejsc. Był Ber­lin, coś jesz­cze brzmią­cego dość domowo i… Mada­ga­skar. Pamię­tam, że poja­wił się wtedy w mojej gło­wie tro­chę komik­sowy, wielki znak zapy­ta­nia i miga­jący komu­ni­kat: „po co, na co i kiedy w ogóle bym miała się tam zna­leźć??”. Teraz już wiem…!

Czy­taj całość »

Kategorie: "z życia działu", Afryka, Antropologia kultury, badania terenowe
Tagi: ,

Mapy pamięci, notatki z koralików i drewniane tabliczki zamiast komputerów?

21 października 2009 | | 1 komentarz
Tabliczka lukasa, dar p.Klaasa de Jonge, 23176 PME, Fot. Edward Koprowski

Tabliczka lukasa, dar Kla­asa de Jonge, 23176 PME, Fot. Edward Koprowski

Wła­śnie jestem w trak­cie pracy nad pre­lek­cją mul­ti­me­dialną: zbie­ram mate­riały, ukła­dam je w logiczną całość, porząd­kuję zdję­cia tak, by ich kolej­ność napro­wa­dzała moją wypo­wiedź na suge­ro­waną w tema­cie ścieżkę. Rów­no­cze­śnie wyko­nuję inną pracę, nie wyma­ga­jącą zbyt­niego udziału inte­lektu, dość mecha­niczną i znie­na­wi­dzoną przez wszyst­kich muze­al­ni­ków: dru­kuję wypeł­nione już karty kata­logu nauko­wego obiek­tów. Zatrzy­muję się nie­po­strze­że­nie nad jed­nym opi­sem, opa­trzo­nym zdję­ciem i obszer­nym komen­ta­rzem doty­czą­cym zna­cze­nia i sym­bo­liki tabliczki zwa­nej lukasa.

I nagle — olśnie­nie! Tyle zbież­no­ści można odna­leźć w logice kon­stru­owa­nia układu pre­lek­cji w Power Point-cie (a następ­nie jego „wer­ba­li­zo­wa­nia” pod­czas wykładu) i w odczy­ty­wa­niu tre­ści z drew­nia­nej tabliczki przez mędrca z Konga!

Czy­taj całość »

Kategorie: "z życia działu", Afryka, eksponaty
Tagi: , , , , , , , ,

Bazar na Olimpii — 100% warszawski smaczek Afryki

30 września 2009 | | 1 komentarz
Olimpijskie mydło i powidło; fot. Karolina Marcinkowska

Olim­pij­skie mydło, powi­dło i święte obrazki; fot. Karo­lina Marcinkowska

Mało utrzy­mało się takich miejsc w War­sza­wie. Ciężko dziś o auten­tycz­ność, spon­ta­niczne spo­tka­nia, ludzi z wła­snym życiem wypi­sa­nym na twa­rzy. W nie­wielu miej­scach (a w War­sza­wie tym bar­dziej) zacho­wała się sztuka tar­go­wa­nia się, prze­ko­ma­rza­nia, wspól­nego spę­dza­nia czasu. Na baza­rze mają­cym miej­sce co nie­dzielę wokół sta­dionu Olim­pia, wir sta­ro­świec­kich kom­ple­men­tów to norma. Zacho­wa­nie bywal­ców Olim­pii przy­po­mina mi nie­malże afry­kań­skie „sto­sunki zaczepne”, a róż­no­rod­ność doznań i bogac­two towa­rów –  bazary kon­ty­nentu bli­skiemu mojemu sercu.
Na Olim­pii można zna­leźć wszystko, spo­tkać piękne postaci tzw. „Olim­pij­czy­ków”, a nie­dziela bez Olim­pii to dla mnie – ale i dla wielu innych „bazaro-uzależnionych”- nie­dziela stra­cona. Szcze­gól­nie jeśli żywioł afry­kań­skich tar­go­wisk nie jest pod ręką!

OLIMPIA to nazwa sta­dionu, który w nie­dzielę prze­ra­dza się w huczący bazar tzw. „mydła  i powi­dła”. Jak nie wiesz, gdzie go szu­kać w wiel­kiej War­sza­wie– znajdź żyrafę (!) zespa­waną z rur i złomu, sto­jącą za sta­cją ben­zy­nową, na rogu ul.Górczewskiej i Al. Pry­masa Tysiąc­le­cia i przejdź przez sto­iska z ubra­niami, owo­cami, warzy­wami, skręć w prawo i podą­żaj w stronę zadrze­wio­nego placyku.

Czy­taj całość »

Kategorie: EtnoWarszawa
Tagi: , , , ,