<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ethnomuseum.pl Blog &#187; Wpis Gościnny</title>
	<atom:link href="http://ethnomuseum.pl/blog/author/wpis-goscinny/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ethnomuseum.pl/blog</link>
	<description>Blog Działu Etnografii Polski i Europy Państowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie</description>
	<lastBuildDate>Fri, 23 Jul 2010 22:41:52 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=abc</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Niedoseksualność badacza w doświadczeniu z gruzińskimi Wajnachami</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/15/niedoseksualnosc-badacza-w-doswiadczeniu-z-gruzinskimi-wajnachami/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/15/niedoseksualnosc-badacza-w-doswiadczeniu-z-gruzinskimi-wajnachami/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Mar 2010 08:49:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wpis Gościnny</dc:creator>
				<category><![CDATA[badania terenowe]]></category>
		<category><![CDATA[Kistowie]]></category>
		<category><![CDATA[męskość]]></category>
		<category><![CDATA[płeć]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2531</guid>
		<description><![CDATA[Jedną z inspiracji do napisania tego tekstu było pewne doświadczenie: zetknięcie z szowinizmem w wydaniu kobiecym podczas rekrutacji do firmy, wykorzystującej w swej pracy metody etnograficzne. Potencjalne pracodawczynie prezentowały monolityczny konstrukt teoretyczny zwany „kobiecym punktem widzenia”, podkreślały, że mężczyźni mają niewystarczającą wrażliwość oraz niedostateczny zmysł obserwacyjny (w wyniku czego „ulatuje” im wiedza kontekstualna), aż na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2534" class="wp-caption alignleft" style="width: 225px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/clip_image0021.jpg"><img class="size-full wp-image-2534 " style="margin: 5px 2px;" title="Pomiędzy chłopcem a mężczyzną, fot. A. Iskra" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/clip_image0021.jpg" alt="" width="215" height="163" /></a><p class="wp-caption-text">Pomiędzy chłopcem a mężczyzną, fot. A. Iskra</p></div>
<p>Jedną z inspiracji do napisania tego tekstu było pewne doświadczenie: zetknięcie z szowinizmem w wydaniu kobiecym podczas rekrutacji do firmy, wykorzystującej w swej pracy metody etnograficzne. Potencjalne pracodawczynie prezentowały monolityczny konstrukt teoretyczny zwany „kobiecym punktem widzenia”, podkreślały, że mężczyźni mają niewystarczającą wrażliwość oraz niedostateczny zmysł obserwacyjny (w wyniku czego „ulatuje” im wiedza kontekstualna), aż na koniec zakomunikowały, że w firmie tej pracują wyłącznie kobiety; mężczyźni nie są zatrudniani ze względu na złe z nimi doświadczenia.</p>
<p>Na styku emocjonalno-intelektualnych konsekwencji tego zdarzenia zrodziła się we mnie potrzeba mówienia o wizerunkach męskości, która w moim odczuciu jest równie immanentna, jak potrzeba mówienia o kobiecości. Wobec powyższego, niniejszy artykuł jest próbą zmierzenia się z jednym z problemów płciowości, jakim jest trudność z zaklasyfikowaniem seksualności badacza przez przedstawicieli środowiska lokalnego. Z problemem tym zderzyłem się podczas prowadzonych przeze mnie badań etnograficznych.</p>
<p><span id="more-2531"></span>Badania realizowałem we wrześniu 2008 roku. Przez pierwszych dziesięć dni byłem jedynym studentem w Pankisi, co pozwoliło mi na bardziej indywidualne i głębsze interakcje z lokalną społecznością. Muzułmańscy Kistowie, będący potomkami przesiedlających się od XIX wieku Wajnachów (Czeczenów i Inguszy z Kaukazu Północnego), zamieszkują wąwóz Pankisi w północno-wschodniej Gruzji. Choć funkcjonują na „pograniczu” kultur gruzińskiej i wajnachskiej, wciąż bardzo silnie podtrzymują dziedzictwo czeczeńsko-inguskie. Aby odnieść się do konsekwencji interakcji, dotykających innych modeli męskości, warto w tym miejscu przedstawić najistotniejsze wartości, wpływające na obraz  męskości konstruowany przez pankiskich Kistów. Potrzeba ta jest tym większa, że w wyobrażeniach potocznych na temat islamu roi się od obrazów „zniewolonych” kobiet, rzadko natomiast mówi się o samych mężczyznach.</p>
<p>W kulturze wajnachskiej istnieje względnie jednolity dyskurs i wizerunek płci kulturowej. Należy zauważyć, że w wajnachskim kontekście kulturowym ideologią dominującą wydaje się być „supermęskość”. Ważną rolę w wizerunku kistyńskiego „męskiego” mężczyzny odgrywa kategoria wolności, a w podtrzymywaniu jej kultu istotą jest postawa tzw. „dżygita”, określająca prawdziwego mężczyznę na Kaukazie. Historycznie nazwa ta odwołuje się do jeżdżących konno, odważnych górali. Obecnie określenie kogoś mianem „dżygita” jest komplementem, słowo to jest synonimem męskości, siły i odwagi. Jednak równocześnie ma nieco pejoratywne znaczenie, opisując również porywczego i bezlitosnego rozbójnika. Z tym wiąże się także etos wajnachskiego bohatera narodowego („abreka”), walczącego o wolność i sprawiedliwość, broniącego biednych ludzi. Wiąże się to z niebywale istotną dla mężczyzny rolą siły i sprawności fizycznej.</p>
<div id="attachment_2533" class="wp-caption alignleft" style="width: 217px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/clip_image002.jpg"><img class="size-full wp-image-2533 " style="margin: 5px 2px;" title="fot. K. Czerwińska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/clip_image002.jpg" alt="" width="207" height="156" /></a><p class="wp-caption-text">Na muzułmańskich cmentarzach w Pankisi często można spotkać się z wyobrażeniami zasłużonych, prawdziwie męskich Kistów, które mają przypominać o tradycyjnych wartościach, fot. K. Czerwińska</p></div>
<p>W życiu społeczno-rodzinnym Kistów obowiązuje prawo zwyczajowe, tzw. &#8220;adaty&#8221;, warunkujące ściśle określoną etykietę, której złamanie jest nie do pomyślenia. Na ich mocy dominującą rolę w społeczeństwie pełnią najstarsi mężczyźni, którzy sprawują całkowitą kontrolę nad młodszymi członkami, zobowiązanymi do podporządkowania i okazywania im na każdym kroku estymy. Z drugiej strony znaczna część młodych Kistów, zainspirowana tendencją „oczyszczania” islamu z kaukaskich „naleciałości”, zwraca się w kierunku ortodoksyjnego islamskiego ruchu religijno-politycznego, tzw. „wahhabizmu” i praw szariatu. Daleki jestem od uznania konsekwencji tego faktu dla kistyńskich kobiet za zniewolenie, prawdą jednak jest, że zmienia to dotychczasowy model relacji w rodzinie kształtowany przez wajnachsko-gruzińską tradycję. Przedefiniowaniu ulega tym samym rola mężczyzny oraz wyobrażenia na jego temat z uwagi na tendencję do bardziej ścisłego interpretowania litery Koranu oraz silne inspiracje kulturą arabską.</p>
<p>Przejdźmy teraz do problematyczności mojej seksualności dla części Kistów. Problem ten polegał na tym, że podczas prowadzonych badań terenowych odczytywany byłem przez nich niejednoznacznie płciowo, jako osoba nosząca cechy obydwu płci, bądź żadnej z nich. Nie opuszczało mnie przeświadczenie, że czasem umieszczany byłem w świadomości niektórych Kistów gdzieś „po środku”.</p>
<p>Przede wszystkim wiele problemów osobom, z którymi się spotykałem, sprawiały moje długie splecione warkocze. Najczęściej wywoływały one uśmiech na twarzach, czasem również niepohamowany śmiech. Niejednokrotnie pytany byłem o to, czym jest ta materia i do czego służy. Zdarzało się również, że byłem wręcz proszony o ich obcięcie ze względu na to, że są brzydkie, niepoważne, niemęskie i nierówne względem reszty włosów. Po raz kolejny niepewność interpretacyjna, dotycząca mojej osoby, zakradała się z uwagi na posiadanie przeze mnie bródki, będącej czymś pomiędzy dominującymi modelami męskiego zarostu &#8211; gęstą i bujną brodą, bądź też całkowitym jej brakiem.</p>
<p>Niekwestionowanie niemęska była nie tylko moja sylwetka, ale również i ubiór. Tutaj należy wspomnieć, że wszelakie przejawy podkreślania i dowartościowywania siły fizycznej przez Kistów rzadko kiedy wykluczały specyfikę mody, określaną niekiedy mianem „metroseksualnej”. Spodnie „bojówki”, górskie buty oraz ciemne podkoszulki nie znajdowały w pełni uzasadnienia w świecie młodych mężczyzn, który podporządkowany był dżinsom i dresowym spodniom oraz bluzom, kolorowym koszulkom w paski, obcisłym koszulom oraz lakierkom i białym adidasom. A wszystkim tym przymiotom towarzyszyły liczne loga niepewnego pochodzenia, pośród których dominowały nazwy takie jak: D&amp;G, Armani, Gucci, czy Adidas.</p>
<div id="attachment_2606" class="wp-caption alignright" style="width: 279px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/Męskie-uliczne-schadzki-fot.-A.-Iskra.jpg"><img class="size-medium wp-image-2606 " style="margin: 5px 2px;" title="Męskie uliczne schadzki, fot. A. Iskra" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/Męskie-uliczne-schadzki-fot.-A.-Iskra-300x224.jpg" alt="" width="269" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Męskie uliczne schadzki, fot. A. Iskra</p></div>
<p>Brak elegancji i elementów sportowych w moim wyglądzie korespondował z brakiem uprawiania sportów. Czymś niezrozumiałym dla moich jednodniowych znajomych był fakt, że nigdy nie jeździłem konno oraz że nie ćwiczę umiłowanego wśród Wajnachów sportu, zapasów. Problemy sprawiała także moja dieta. Bardzo często powtarzano mi, że mężczyzna potrzebuje dużo energii, by być silnym i móc pracować, a siłę tę zapewniać miało wyłącznie mięso. Ja zaś, zapewne przez to, że go nie jadam, często choruję i marnie wyglądam. Dodatkowo problematycznym było także to, że nie palę tytoniu. Papierosy, będące widocznie przedłużeniem męskości również w Pankisi, nie mogły zaświadczać o jednoznaczności mojego męstwa. Co gorsza, zamiast pracować w polu, być za granicą w celach zarobkowych, czy siedzieć na głównej ulicy, łączącej wsie i palić papierosy, całymi dniami przesiadywałem w domach lub w ogrodach, nieustannie rozmawiając z coraz to innymi ludźmi. W pierwszym domu, w którym mieszkałem, pod jednym dachem żyły wspólnie trzy pokolenia. Z nie w pełni dla mnie jasnych przyczyn, z babcią, synową oraz wnuczką miałem bardzo dobry kontakt, zaś zarówno syn, jak i troje wnuków byli wobec mnie jeśli nie niechętni, to mocno obojętni. Natomiast okoliczni sąsiedzi, moi rówieśnicy płci męskiej, raz spotkani, nigdy nie wyrazili chęci na kolejną konfrontację.</p>
<p>***<br />
Jakie wnioski wypływają z powyższego tekstu? Na pewno nie to, że autor ma skłonność do strukturalistycznego postrzegania świata na podstawie binarnych opozycji. Na pewno również nie to, że istnieje jeden odcień hegemoniczego wyobrażenia na temat męskości wśród muzułmańskich Kistów. Poza tym, że mówienie na temat męskości w opisywanej przeze mnie społeczności wymaga pogłębionych badań, do czego serdecznie namawiam, to warto jest zwrócić uwagę na problem „badawczej schizofrenii”. Być może bowiem okazuje się, że padłem ironiczną ofiarą własnych nadinterpretacji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/15/niedoseksualnosc-badacza-w-doswiadczeniu-z-gruzinskimi-wajnachami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zmiana a wymiana</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/01/16/zmiana-a-wymiana/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/01/16/zmiana-a-wymiana/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 16 Jan 2010 08:45:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wpis Gościnny</dc:creator>
				<category><![CDATA[Antropologia kultury]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[świadomość]]></category>
		<category><![CDATA[wolna kultura]]></category>
		<category><![CDATA[wymiana]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2426</guid>
		<description><![CDATA[Na kulturalnej mapie stolicy z każdym rokiem dostrzega się coraz większą aktywność w związku z działaniami ogólnie określanymi mianem „alternatywnych”. Ich alternatywność, jakkolwiek bardzo rozległa i odnosząca się do różnych działań, środowisk oraz idei, na użytek tej sytuacji zostanie zawężona do pewnych lokalnych przedsięwzięć, które mają na celu zmianę myślenia o otaczającej nas rzeczywistości. Dokonywać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2464" class="wp-caption alignleft" style="width: 179px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Plakat-Wymienialni-proj.-J.-Lutyk-fot.-Ł.-Kamiński.jpg"><img class="size-medium wp-image-2464" style="margin: 5px 2px;" title="Plakat Wymienialni (proj. J. Lutyk), fot. Ł. Kamiński" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Plakat-Wymienialni-proj.-J.-Lutyk-fot.-Ł.-Kamiński-215x300.jpg" alt="" width="169" height="235" /></a><p class="wp-caption-text">Plakat Wymienialni (proj. J. Lutyk), fot. Ł. Kamiński</p></div>
<p>Na kulturalnej mapie stolicy z każdym rokiem dostrzega się coraz większą aktywność w związku z działaniami ogólnie określanymi mianem „alternatywnych”. Ich alternatywność, jakkolwiek bardzo rozległa i odnosząca się do różnych działań, środowisk oraz idei, na użytek tej sytuacji zostanie zawężona do pewnych lokalnych przedsięwzięć, które mają na celu zmianę myślenia o otaczającej nas rzeczywistości. Dokonywać się ma ona między innymi poprzez postawienie niekoniecznie retorycznego zapytania o aktualną kondycję naszego „człowieczeństwa”, specyficzną aktywizację społeczności oraz wypracowanie nowych modeli działań. I obojętnie, czy ma tyczyć się to kwestii polityki, gospodarki, ekologii, kultury, czy sztuki (choć rzadko kiedy nie obejmuje kilku spośród wymienionych komponentów na raz), najistotniejsza jawi się tu sama zmiana dokonywana przez wymianę.<br />
<span id="more-2426"></span><br />
Pojawia się zatem coraz więcej miejsc oraz wydarzeń, które proponują alternatywną względem powszechnej, ogólnie uznanej za „właściwą”, gospodarkę myślenia o drugim człowieku. Co więcej, dzięki takim inicjatywom, które propagują różne formy wymiany, widać, że istnieją inne warianty pewnych powszechnych rozwiązań, że nie ma monopolu na idee, zwłaszcza jeśli nie są one wystarczająco „humanitarne”. I nie chodzi tutaj o czystą rewolucję bądź – pod przykrywką dobrych haseł – siłowe przekonywanie do innych koncepcji. Być może akcje te są najczystszym dowodem na to, że istnieje społeczne zapotrzebowanie na leczenie ogólnosystemowego niedowładu. Być może nawet dokonuje się społeczna przemiana pod wpływem wzrastającej świadomości. Ale żeby nie pozostawać na falach interpretacyjnego uniesienia, proponuję przyjrzeć się kilku przejawom opisywanego zjawiska.</p>
<div id="attachment_2465" class="wp-caption alignleft" style="width: 296px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Zdjęcie-z-Wymienialni-fot.-Ł.-Kamiński.jpg"><img class="size-medium wp-image-2465" title="Zdjęcie z Wymienialni, fot. Ł. Kamiński" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Zdjęcie-z-Wymienialni-fot.-Ł.-Kamiński-300x224.jpg" alt="" width="286" height="213" /></a><p class="wp-caption-text">Zdjęcie z Wymienialni, fot. Ł. Kamiński</p></div>
<p>Działania, o których mowa, jak zostało nakreślone, dotyczą różnych dziedzin i odbywają się na różnych płaszczyznach poprzez wymianę. Wymiana ta, rozumiana bezpośrednio i dosłownie polega na – ni mniej, ni więcej – przekazywaniu do obiegu czegoś od siebie oraz otrzymywaniu w zamian czegoś innego. Coraz częściej powstają inicjatywy, których zamierzeniem jest spotkanie w jednym miejscu i o jednym czasie określonej grupy ludzi, skonsolidowanych wokół idei wymienienia się czy to ubraniami, jedzeniem, czy też wytworami sztuki, kultury, nauki. Takim właśnie zdarzeniem była i jest „Wymienialnia” zorganizowana przez studentkę warszawskiej etnologii, Annę Chodkowską, przy wsparciu Śródmiejskiego Domu Kultury oraz Pracowni Etnograficznej. Cel oraz zasady uczestniczenia w tym bezpłatnym wydarzeniu są bardzo proste: przynieś książki i/lub czasopisma z działów takich jak: antropologia i sztuka, historia społeczna, filozofia kultury, polityka, religia i ruchy społeczne, etnografia, folklor, pamięć, przestrzeń, tożsamość – i wymień je na inne. Jak określiła to pomysłodawczyni inicjatywy, przyczyna zaistnienia „Wymienialni” była prozaiczna, a była nią chęć pozbycia się pewnej literatury bez potrzeby jej wyrzucania. Dookoła tej potrzeby z czasem nabudowała się chęć stworzenia przestrzeni, w której bez skrępowania można poznać innych ludzi o podobnych zainteresowaniach (co w kontekście niekiedy siłowo proponowanych nam odgórnie wariantów tego typu działań, stanowi ciekawą, choć wcale nienową propozycję), pożegnać się w godny sposób z czasopismem lub książką oraz przekazać dostęp do wiedzy za darmo dalej, otrzymując w zamian nowe treści. Warto w tym miejscu wspomnieć inne inicjatywy, które chociaż rządzą się odmiennymi zasadami, to idea wymiany leży u ich podstaw. Mam tu na myśli między innymi: „Free shop”, „Wymień łacha”, „Toffu attack”, „Jedzenie zamiast bomb”, czy też „Przetwory”.</p>
<p>Idee tego pokroju mają nie tylko walor edukacyjny i towarzyski. Umożliwiają one również kreowanie nowych, bardziej uczciwych, czasem wymierzających w niesprawiedliwość gospodarczo-polityczną zasad społecznych, czy też przewartościowanie pojęcia posiadania. Ponadto działania takie niejednokrotnie podwyższają świadomość ekologiczną w myśl koncepcji recyclingu oraz przyczyniają się do poprawy obiegu substancji „dobra” na świecie, gdzie skrajnie indywidualistycznej postawie, nastawionej na ciągłe otrzymywanie, przeciwstawione zostaje bardziej uczciwe branie w zamian za dawanie. Wymiana pełnić może nie tylko funkcję podtrzymywania relacji czy socjalizacji, może stać się doświadczeniem międzykulturowym oraz formą komunikacji ze światem za pośrednictwem dóbr, stanowiących sedno obiegu. W związku z powyższym, może najwyższy czas czym prędzej zapukać do drzwi sąsiadki – starszej pani – i zaproponować naukę języka angielskiego w zamian za lekcje gry na skrzypcach?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/01/16/zmiana-a-wymiana/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Demon Karol Godula</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/29/demon-karol-godula/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/29/demon-karol-godula/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Apr 2009 14:34:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wpis Gościnny</dc:creator>
				<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[diabły]]></category>
		<category><![CDATA[obsesja demonologiczna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=608</guid>
		<description><![CDATA[Rok 2008 został obwołany przez radnych Rudy Śląskiej Rokiem Karola Goduli. 160. rocznica śmierci wielkiego przemysłowca uznawanego za pioniera wielkiego przemysłu na Górnym Śląsku miała sprzyjać rozważaniom i refleksjom nad wybraną przez niego drogą życiową, karierą zawodową, dokonaniami oraz spuścizną duchową i materialną. Miała służyć także odkrywaniu prawdziwego, bardziej ludzkiego oblicza Goduli, obwołanego dziś pionierem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_609" class="wp-caption alignleft" style="width: 162px"><img class="size-medium wp-image-609" style="border: 1px solid black; margin: 8px 2px;" title="Karol Godula, rys. Marek Judycki" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/godula-1-152x300.jpg" alt="Karol Godula, rys. Marek Judycki" width="152" height="300" /><p class="wp-caption-text">Karol Godula, rys. Marek Judycki</p></div>
<p>Rok 2008 został obwołany przez radnych Rudy Śląskiej Rokiem Karola Goduli. 160. rocznica śmierci wielkiego przemysłowca uznawanego za pioniera wielkiego przemysłu na Górnym Śląsku miała sprzyjać rozważaniom i refleksjom nad wybraną przez niego drogą życiową, karierą zawodową, dokonaniami oraz spuścizną duchową i materialną. Miała służyć także odkrywaniu prawdziwego, bardziej ludzkiego oblicza Goduli, obwołanego dziś pionierem przemysłu na Górnym Śląsku, królem cynku i węgla czy wręcz śląskim Rockefellerem.  Wizerunku przysłanianego dotychczas skutecznie przez jego czarną legendę.</p>
<h3>śląski Rockefeller</h3>
<p>Karol Godula urodzony  w 1781 roku w Makoszowach, dziś dzielnicy Zabrza, zmarły w roku 1848 we Wrocławiu, jest przykładem niesamowitej kariery człowieka, który własnym talentem i niezwykłą pracowitością dorobił się ogromnego majątku. Będąc generalnym zarządcą dóbr Ballestremów, wykazał się tytaniczną pracowitością, talentami organizatorskimi przerastającymi wręcz epokę, a przy tym uczciwością i skromnością, która jednak w oczach współczesnych nie przyniosła mu uznania. Zostawszy właścicielem rozległych posiadłości rycerskich, licznych kopalń  pól węgla i galmanu oraz hut, wybudowawszy piękny pałac w Szombierkach, żył samotnie w skromnej chacie w Rudzie (dziś dzielnica Rudy Śląskiej) a monarszy majątek pozostawił w spadku sierocie – Joannie Gryzik, późniejszej hrabinie Schaffgotsch Godulla. Obecnie jego imię noszą liczne szkoły, w tym wyższe, stowarzyszenia, a nawet istnieje pomysł nadania go portowi lotniczemu w Pyrzowicach. Nie to jest jednak przedmiotem naszych rozważań.<br />
Poza słowami podziwu, ba, nawet zachwytu, należy bowiem spostrzec prawdziwą naturę Goduli, człowieka pełnego niewątpliwych przymiotów i pożytecznych pasji, ale ponadto – indywiduum obarczonego mrocznym charakterem. Zastanawia, że w żadnym z pozostawionych świadectw epoki, poza epitafiami, nie spotykamy ani jednego pochlebnego słowa o Karolu Goduli.</p>
<p><span id="more-608"></span></p>
<h3>Jak Karol stał się demonem</h3>
<p>&#8220;Imię to przechowało się dotąd w żywej pamięci ludu górnoszląskiego i powtarzane bywa często, lecz zawsze nie z wdzięcznością. Z biegiem lat otaczano imię Goduli całym szeregiem baśni i podań,  niemal każda za nich przypisuje bogaczowi owemu siły nieczyste lub styczność ze złymi duchami. To dowodzi ,że Godula nie musiał się za życia swego cieszyć miłością ludzi, że nie zasłużył sobie na dobre u nich wspomnienie&#8221; &#8211; napisał dla czytelników „Nowin Raciborskich” J. K. Maćkowski (Janek z pod  Bytomia), już 24 grudnia 1889 roku <sup>1</sup>.<br />
Nawet wielki gest, na jaki się zdobył Godula, przeznaczając w testamentowym zapisie swą fortunę biednej sierocie, nie spotkał się z uznaniem potomnych. Był wszak gestem wymierzonym w najbliższą rodzinę.</p>
<div id="attachment_619" class="wp-caption alignleft" style="width: 155px"><img class="size-medium wp-image-619" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Karol Godula, rys. Marek Judycki" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/godula-3-145x300.jpg" alt="Karol Godula, rys. Marek Judycki" width="145" height="300" /><p class="wp-caption-text">Karol Godula, rys. Marek Judycki</p></div>
<p>Niezwykle interesujące są wątki demoniczne występujące w legendzie Karola Goduli. Nie są one ani oryginalne, ani odkrywcze. Zawierają powszechnie znane motywy z podań wierzeniowych funkcjonujących w świadomości ludowej wielu narodów, w tym wątki eksponowane przez literaturę i przekazy konfesyjne różnych wyznań o człowieku zaprzedanym diabłu i czerpiącym z tego faktu korzyści materialne za życia, a po śmierci skazanym na wieczne potępienie. Niekiedy pierwiastki te nakładają się na wcześniejsze rodzime podania śląskie, na przykład o duchu strzegącym czeluści kopalnianych.</p>
<h3>cechy satanistyczne przedstawiciela świata kapitalistycznego</h3>
<p>Interesująca w pewnym stopniu odmienność  polega na  przypisywaniu Karolowi Goduli cech satanicznych jeszcze za życia, jako przedstawicielowi świata kapitalistycznego, co zresztą także nie jest zupełną nowością, gdyż demonologia polska zna bez liku legend o realnych postaciach, podniesionych do rangi postaci upiornych, dla przykładu w opowieściach ludowych o diabłach kontuszowych, czy opowieści o łódzkim fabrykancie Karolu Scheiblerze. Przewija się w tych płodach fantazji cala plejada postaci historycznych.<br />
Dzieje się bowiem tak, że w przypadku osób wielkich, nieprzeciętnych i skomplikowanych, na ich ostateczną ocenę przestają mieć wpływ fakty, liczą się natomiast wyłącznie mity. Dostrzegła tę prawdę  Maria, bohaterka powieści Marii Klimas–Błahutowej; &#8221; Siedem krów tłustych: Wiedziała jednak, że (&#8230;) dalej we wszystkich chatach i po robotniczych domach będzie krążyć opowieść o tragicznym samotniku z Rudy. Ile w niej było przesądu i wiary w pośmiertną pokutę, a ile nienawiści do starca, któremu nikt przez całe życie nie uwierzył, że w zwykły ludzki sposób, pracowitością i skąpstwem doszedł do fortuny, tego by Maria nie umiała ocenić. Wszystko tutaj zamienia się w ponurą historię, myślała, i kto wie, co zostanie po nas, gdy już poumieramy&#8221;.</p>
<h3>czarna legenda budowana za życia</h3>
<p>Jako autorów opracowań etnologicznych , interesujących się sferą tradycyjnej demonologii ludowej, światem wyobrażeń i mitów, zajmuje nas najbardziej właśnie to, co w biografii Karola Goduli jest ewidentnym zmyśleniem, nieprawdą, baśnią. Są to liczne wątki demoniczne, które staraliśmy się zebrać i uporządkować, tworząc w miarę pełną antologię wypisów źródłowych. Poniżej prezentujemy jedynie suchy wykaz motywów demonicznych związanych z postacią Goduli. Pełna ich prezentacja z antologią tekstów źródłowych zwarta jest w naszej publikacji pt. &#8220;Diabeł z Rudy. Wątki demoniczne w legendzie Karola Goduli&#8221; w: „Rudzki Rocznik Muzealny 2008”, Ruda Śląska 2009 oraz na autorskiej stronie internetowej www.podgorscy.comoj.com<br />
Mocno uzasadniona jest hipoteza, że Karol Godula świadomie, z głębokim rozmyłem i uparcie budował swoją czarną legendę. Pragnął pozostawić po sobie taką pamięć, jaką skutecznie udało mu się kształtować. Pamięć o człowieku z krwi i kości, dobrym i złym, zdolnym do bezlitosnego wykorzystywania ludzi i wielkich gestów miłości, targanego sprzecznościami, lecz konsekwentnego w swym postępowaniu. Z żelazną zawziętością zadbał o to, by nie pozostały po nim żadne fotograficzne czy malarskie przedstawienia, żadne prywatne zapiski, czego dowodem jest skrzętnie spełnione przez zaufanych powierników polecenie zniszczenia osobistego archiwum. Dla potomności to niepowetowana strata, dla samego Goduli &#8211; naturalne zakończenie bytowania w sensie fizycznym i przeniesienie swej postaci w sferę legend, mitów czy baśni.</p>
<h3>wątki demoniczne funkcjonujące za życia Karola Goduli</h3>
<p>Godula bezbożnikiem<br />
Godula czarownikiem<br />
Godula charakternikiem<br />
Godula „piekielnikiem”<br />
Godula antychrystem<br />
Godula dziełem diabla.<br />
Godula od dzieciństwa związany z diabłem<br />
Godula okaleczony z zamiaru diabła<br />
Godula ocalony przez diabła z zamian za zaprzedanie duszy<br />
Godula diabłem za życia<br />
Godula z diabelskim kopytem<br />
Godula służy diabłu.<br />
Godula w zmowie z diabłem (brata się z diabłem).<br />
Godula zaprzedaje diabłu duszę w zamian za pieniądze. Bogactwo Goduli pochodzi od<br />
diabła.<br />
Diabeł odwiedza Godulę, aby mu pomagać<br />
Diabeł znosi Goduli wory pieniędzy<br />
Diabelski dom Goduli<br />
Ognik błędny wskazuje Goduli drogę do złóż galmanu<br />
Godula ukrywa skarby w ganku prowadzącym do starego zamku w Rudzie<br />
Dotknięcie Goduli zamienia wszystko w złoto<br />
Diabeł doradza Goduli, jak się wzbogacić<br />
Diabeł doradza Goduli, jak odzyskać zdrowie w chorobie<br />
Godula posiada czarodziejską różdżkę<br />
Godula oszukuje diabła<br />
Oko Goduli<br />
Diabli chcą porwać Godulę do piekła jeszcze za życia<br />
Godula przekupuje śmierć, podczas choroby w „czarnym domku” w Rudzie<br />
Godula przekupuje diabły czatujące na jego duszę<br />
Godula inspiratorem śmierci księżnej Sułkowskiej.</p>
<h3>wątki demoniczne funkcjonujące po śmierci Karola Goduli</h3>
<p>Skrzywdzony robotnik przeklina Godulę<br />
Śmierć Goduli karą za grzechy<br />
Diabeł odmienia ostatnią wolę Goduli<br />
Godula po śmierci staje się diabłem<br />
Godula pokutuje po śmierci w swoich posiadłościach<br />
Godula duchem kopalnianym<br />
Godula po śmierci strzeże ukrytych przez siebie skarbów<br />
Godula pokutuje po śmierci strasząc ludzi<br />
Godula po śmierci przeistacza się w upiora szkodzącego ludziom<br />
Godula – upiór bez głowy;  Upiór Godula ścina ludziom głowy<br />
Godula powozi piekielnym zaprzęgiem (karetą, lekkim ekwipażem, wozem)<br />
Godula po śmierci nęka spadkobierców<br />
Godula pokazuje się jako duch na schodach kościoła pw. Serca Pana Jezusa w Bytomiu Szombierkach</p>
<h3>inne postacie o cechach demonicznych</h3>
<p>Warto dodać, że Karol Godula nie był jedyną postacią o cechach demonicznych występujących w podaniach mieszkańców wsi wchodzących w skład dzisiejszej Rudy Śląskiej. Groźne opowieści krążyły również o Ulrichu von Schweinitz (zm. 1892 r.), właścicielu huty cynku „Rozamunda” i Zameczku Myśliwskiego w Nowym Bytomiu – Frydenshucie.</p>
<div id="attachment_629" class="wp-caption alignleft" style="width: 180px"><img class="size-medium wp-image-629" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Diabeł ze Sklęczek, rys. Marek Judycki" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/g-213x300.jpg" alt="Diabeł ze Sklęczek, rys. Marek Judycki" width="170" height="240" /><p class="wp-caption-text">Diabeł ze Sklęczek, rys. Marek Judycki</p></div>
<p>Słusznie, aczkolwiek z pewnym żalem, należy podkreślić to, co uprzednio już zauważył Marian G. Gerlich, że &#8220;Dotychczasowa folkloryzacja wizerunku Goduli zanika, a jej tradycyjne elementy ustępują wiedzy realnej&#8221;. Współczesność nawet dla mitów jest nieubłagana, choć  z rozmów ze starszymi mieszkańcami Rudy Śląskiej wiemy, że jeszcze w pierwszej połowie XX wieku, były one niezwykle żywotne.<br />
Zestawiając wątki demoniczne w legendzie Karola Goduli, dalecy jesteśmy od przekonania, że jest to opracowanie kompletne. W miarę odszukiwania kolejnych publikacji <sup>2</sup> poświęconej tej fascynującej, także w wymiarze demonicznym, postaci, być może poznamy następne. Życzymy tego sobie i rzeszom pasjonatów mitu Karola Goduli. Osobnego opracowania wymagałoby zestawienie wszystkich innych, nie tylko demonicznych podań i legend osnutych wokół tej niesamowitej, w przenośni i w sensie dosłownym, osobowości.</p>
<p><em>Barbara i Adam Podgórscy</em></p>
<p><sup>1</sup>Janek spod Bytomia: Historya prawdziwa o bogaczu Goduli, w: Nowiny Raciborskie” 24. 12. 1889, nr 77-78.</p>
<p><sup>2</sup>Dotychczas nie zostały odnalezione na przykład trzy maszynopisy autorstwa Kurta Urbanka, popełnione w latach 30. XX wieku w ramach akcji „Godulla Forschung” zleconej przez Spółkę Schaffgotschów.</p>
<p><em><strong>Państwo B</strong></em><em><strong>arbara i Adam Podgórscy są autorami artykułów i książek poświęconych tematyce demonologicznej, m.in. &#8220;Wielka księga demonów polskich. Leksykon i antologia demonologii ludowej&#8221;, &#8220;Encyklopedia demonów&#8221;, &#8220;  Raport Rokity. Encyklopedia baśniowych stworów&#8221;. Autorzy są przyjaciółmi Państwowego Muzeum Etnograficznego. 23 maja 2009 roku wezmą udział w <a href="http://ethnomuseum.pl/blog/?page_id=15#7" target="_blank">(Ob)sesji demonologicznej</a> w naszym muzeum.</strong></em></p>
<p><em><strong>Autor ilustracji Pan Marek Judycki jest nazywany czasem wielbicielem diabłów kontuszowych. O sobie mówi: &#8221; od zarania życia fascynowały mnie opowieści o nieustannej walce Dobra ze Złem. Rozpocząłem  poszukiwania w intrygującym świecie Znaków (Herbów), aby zidentyfikować Demony Ciemności, które przez swe diabelskie, niecne poczynania na Ziemi, zdekonspirowały się. Wspaniale opracowanie Państwa Podgórskich „Wielka księga demonów polskich” stanowiło zarówno inspirację, jak i niosło znaczącą pomoc w prowadzeniu poszukiwań. Hasło: „diabły kontuszowe” pozwoliło mi rozpocząć prace historyczne, biologiczne, ikonograficzne&#8230; Rogate Boruty, Rokity, Diabły weneckie i Łańcuckie przeplatały się z zupełnie porządnymi skądinąd, Habdankami, Pomłościami, Wadwiczami.<br />
Dla podtrzymania sil nadwątlonych badawcza pracą, zajadam regularnie kaszkę manną na mleku, podsyconą spadziowym miodem. Smakuje niebiańsko i&#8230; odstrasza diabły. Szczególnie kontuszowe, przywykłe do odmiennej strawy. </strong></em></p>
<p><em><strong> </strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/29/demon-karol-godula/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wampirzyca, strzygi i pijani wieśniacy (ralacja z LARP-u &#8220;W zaświatach Muzeum&#8221; 18.04.09)</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/22/wampirzyca-strzygi-i-pijani-wiesniacy-ralacja-z-larp-u-w-zaswiatach-muzeum-180409/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/22/wampirzyca-strzygi-i-pijani-wiesniacy-ralacja-z-larp-u-w-zaswiatach-muzeum-180409/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Apr 2009 14:01:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wpis Gościnny</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry_LARP]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[LARP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=552</guid>
		<description><![CDATA[Jakaś siła wygania mnie z grobu
W poszukiwaniu dóbr, od których jestem odłączona,
Bym nadal kochała utraconego męża
Bym piła krew z jego serca.
Goethe, Narzeczona z Koryntu (1797)
Wiara w to, że zmarli powracają i nękają żywych, ginie w mroku dziejów. Myśl ta przybrała dzięki wyobraźni ludzkiej różne kształty. Powracający z zaświatów rzadko mają dobre intencje.
Wampiry opisywane są jako [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_553" class="wp-caption alignleft" style="width: 250px"><img class="size-medium wp-image-553" style="margin: 5px 2px;" title="Wampiry, strzygi i spółka... fot. J. Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/img_3102-300x200.jpg" alt="img_3102" width="240" height="160" /><p class="wp-caption-text">Wampiry, strzygi i spółka... fot. J. Sielski</p></div>
<p><em>Jakaś siła wygania mnie z grobu<br />
W poszukiwaniu dóbr, od których jestem odłączona,<br />
Bym nadal kochała utraconego męża<br />
Bym piła krew z jego serca.</em></p>
<p><em>Goethe, Narzeczona z Koryntu (1797)</em></p>
<p>Wiara w to, że zmarli powracają i nękają żywych, ginie w mroku dziejów. Myśl ta przybrała dzięki wyobraźni ludzkiej różne kształty. Powracający z zaświatów rzadko mają dobre intencje.<br />
Wampiry opisywane są jako prawdziwe żywe trupy atakujące nocą, krwiopijcy bojący się czosnku. Wyobrażenia na temat wampirów opierają się na starych tradycjach i wierzeniach, o których można się było dowiedzieć między innymi 18 kwietnia w Warszawskim Muzeum Etnograficznym.</p>
<p><span id="more-552"></span></p>
<h3>na pozór zwyczajny mostek</h3>
<p>Jadąc ze znajomymi na LARP’a „W z zaświatach muzeum”, miałam mieszane uczucia. Liczyłam jednak na to, że zabawa będzie udana (w końcu głównie dla niej ściągnęłam znajomych z Poznania) i nie zawiodłam się.<br />
Zaczęło się od zwiedzania i opowieści. Poznaliśmy rytuał, jaki odprawiano w czasie pochówku zmarłego. Dowiedzieliśmy się wielu niezbędnych &#8211; jak się później okazało &#8211; informacji potrzebnych w dalszej rozgrywce. Wszystko zostało nam dokładnie i &#8211; co najważniejsze -  ciekawie opowiedziane.</p>
<p><em> </em></p>
<div id="attachment_585" class="wp-caption alignleft" style="width: 250px"><em><em><img class="size-medium wp-image-585" style="margin: 5px 2px;" title="Początek drogi w zaświaty, fot. J. Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/img_31372-300x200.jpg" alt="Początek drogi w zaświaty, fot. J. Sielski" width="240" height="160" /></em></em><p class="wp-caption-text">Początek drogi w zaświaty, fot. J. Sielski</p></div>
<p><em>Nie wierzyłem stojąc nad brzegiem rzeki,<br />
Która była szeroka i rwista, że przejdę ten most,<br />
Spleciony z cienkiej, kruchej trzciny powiązanej łykiem.<br />
Szedłem lekko jak motyl i ciężko jak słoń,<br />
Szedłem pewnie jak tancerz i chwiejnie jak ślepiec.<br />
Nie wierzyłem, że przejdę ten most, i gdy stoję już na drugim brzegu,<br />
Nie wierzę, że go przeszedłem. </em></p>
<p><em>Staff, Most </em></p>
<p>Niegroźne z pozoru przejście przez mostek przeniosło nas w zaświaty, gdzie spotkaliśmy bardzo miłego Duszka, co nie zmieniło faktu, że strzygi czaiły się na każdym kroku, dyrektor muzeum ześwirował na punkcie starych rumuńskich pieśni, nie wspominając o golemie, który nas naprawdę zaskoczył.</p>
<h3>na szczęście mieliśmy czosnek</h3>
<p>Dekoracje, stroje oraz odgrywanie wszystkich postaci, które spotykaliśmy na swej drodze, wykonane były bardzo dobrze. Chwilami naprawdę zapominało się, że to tylko zabawa, co potęgowało klimat i emocje podczas dalszej wędrówki w nieznane. Wystarczyło powiązać wszystkie zdobyte informacje, pokombinować trochę, zdobyć niezbędne przedmioty i podążać dalej. Może właśnie dlatego wszystko wydawało mi się zbyt proste, co nie zmienia faktu, że kilkakrotnie naprawdę było ciężko (walka w ciemnych korytarzu z czwórką przeciwników, czy też podczas końcowego starcia z wiedźmami). Na szczęście mieliśmy dużo czosnku, który miał bardzo dużą moc odstraszającą.</p>
<p>Plusem niewątpliwie jest fakt, że całość była dobrze przemyślana. Brakowało mi natomiast nutki intrygi. Czegoś niewiadomego, co czai się za rogiem i nie od razu dokładnie poznane  przeszkadza czasami oraz niepokoi podróżników, po czym atakuje w najmniej niespodziewanym momencie. Przydałoby się również trochę więcej muzyki.</p>
<p>Podsumowując: zabawa bardzo udana, a przemyślane i świetnie odegrane „efekty specjalne” uczyniły ją ciekawą i wartą zapamiętania.</p>
<p><em>Małgorzata Wróbel</em></p>
<p><em><strong>Autorka była uczestniczką fabularnej gry na żywo (LARP) &#8220;W zaświatach Muzeum&#8221;. Od 10 lat interesuje się RPG. Pochodzi z Grodziska Wielkopolskiego, obecnie mieszka i pracuje w Warszawie.</strong><br />
</em></p>
<div id="attachment_589" class="wp-caption alignleft" style="width: 190px"><img class="size-medium wp-image-589" style="margin: 5px 2px;" title="Spotkanie z golemem, fot. J. Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/img_31533-200x300.jpg" alt="Spotkanie z golemem, fot. J. Sielski" width="180" height="270" /><p class="wp-caption-text">Spotkanie z golemem, fot. J. Sielski</p></div>
<p><a href="http://www.flickr.com/photos/ethnomuseum/tags/wza%C5%9Bwiatachmuzeum/" target="_blank"><br />
</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/22/wampirzyca-strzygi-i-pijani-wiesniacy-ralacja-z-larp-u-w-zaswiatach-muzeum-180409/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Karpaccy gospodarze: demony i wilki (część I)</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/16/karpaccy-gospodarze-demony-i-wilki-czesc-i/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/16/karpaccy-gospodarze-demony-i-wilki-czesc-i/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Apr 2009 13:37:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wpis Gościnny</dc:creator>
				<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Palcem po mapie]]></category>
		<category><![CDATA[Rumunia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=494</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy zamieszkujący tereny dzisiejszej Rumunii Dakowie ubierali wilcze skóry, udając się do karpackich lasów, aby odbyć męską inicjację na wojownika i myśliwego, wiara w wilkołactwo była  oczywistością. Przez rok spędzony w samotności, nie mogąc zostać przez nikogo zauważonymi, żyli młodzi ludzie z grabieży, stając się mężczyznami. Jedli wszystko, co w niegościnnych górskich ostępach wpadło im [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_499" class="wp-caption alignleft" style="width: 273px"><img class="size-medium wp-image-499" style="border: 1px solid black; margin: 5px 1px;" title="Transylwania, fot. Michał Kruszona" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/transylwania-300x198.jpg" alt="Transylwania, fot. Michał Kruszona" width="263" height="173" /><p class="wp-caption-text">Transylwania, fot. Michał Kruszona</p></div>
<p>Kiedy zamieszkujący tereny dzisiejszej Rumunii Dakowie ubierali wilcze skóry, udając się do karpackich lasów, aby odbyć męską inicjację na wojownika i myśliwego, wiara w wilkołactwo była  oczywistością. Przez rok spędzony w samotności, nie mogąc zostać przez nikogo zauważonymi, żyli młodzi ludzie z grabieży, stając się mężczyznami. Jedli wszystko, co w niegościnnych górskich ostępach wpadło im w ręce. Bywało, że było to ludzkie mięso. Osiągali stan furii &#8211; wojownika, gotowego na wszystko w walce o przetrwanie własne i swojego plemienia.<br />
<span id="more-494"></span>natura wilkołaka<br />
Niejeden z nich pozostawał w lesie na zawsze, alienując się ze społeczeństwa, z biegiem kolejnych lat zapominał ludzkiego języka i sposobów znormalizowanego komunikowania społecznego. Kim zatem był taki osobnik jeśli nie wilkołakiem – efektem cofnięcia się ewolucyjnego zegara, który od tysięcy lat cywilizowania się ludzkiego gatunku, tykał bezustannie? W przypadku człowieka – wilka, zegar ewolucji cofnął się, wbrew naturze, co najmniej o kilka minut.</p>
<p>Ważny jest tu aspekt, mimo wszystko, ziemskiej natury wilkołaka, niewiele mającego wspólnego z pozaziemskim – piekielnym demonem, chyba, że uznamy, iż pod postacią wilka mogą pojawiać się tylko zmarli, czego jednak zakładać bym nie radził. Co bowiem uczynimy z rytualnym ludożerstwem, które może w prosty sposób prowadzić do likantropii, czyli wilkołactwa, zdefiniowanego jako choroba psychiczna? Wilkołactwo ma wcale bogatą literaturę. W Polsce w sposób wyczerpujący podszedł do tematu Leszek Paweł Słupecki w książce „Wojownicy i wilkołaki”.(Warszawa 1994).</p>
<h3>wilczyca karmiąca niemowlęta</h3>
<p>Mieszanie krwi i rodowodów, wilczego i ludzkiego, było w kulturze romańskiej wszechobecne od samego jej zarania. To przecież kapitolińska wilczyca wykarmiła Romulusa i Remusa,  dając jednemu z  synów westalki Rei (zresztą bratobójcy), zgwałconej przez boga  Marsa, szanse na powstanie miasta, które przerodziło się w imperium. Cóż to za niewinna legenda o początkach miasta! Mamy w niej gwałt, wilcze mleko i bratobójstwo.   Jedną z  prowincji, owego od zarania dalekiego od niewinności, imperium stała się, z biegiem czasu, karpacka Dacja. Do dziś w wielu rumuńskich miastach, i to w ich centralnych punktach, widzimy wizerunki wilczycy karmiącej dwoje niemowląt – tak jest na przykład w Targu Muresz .</p>
<p>Już Herodot, nie bez racji zwany ojcem historiografii, pisał o Neurach, ludziach zamieszkałych nad Morzem Czarnym: „Ci Neurowie wydają się być czarodziejami.  Opowiadają bowiem Scytowie i zamieszkali w Scytii Hellenowie, że stale, raz do roku, każdy z Neurów na kilka dni staje się wilkiem, a potem znowu przybiera dawną postać. Ja w prawdzie w te ich baśnie nie wierzę, nie mniej tak oni utrzymują i na to przysięgają.” Dalej pisze Herodot o Androfagach, plemieniu według niego najdzikszym, nie uznającym prawa naturalnego, ani żadnego innego, wcale nie wykluczone, że to ci sami Neurowie. Androfagowie bowiem to, po polsku, po prostu ludożercy.</p>
<h3>&#8220;zaczął wyć i uciekł do lasu&#8230;&#8221;</h3>
<p>W samym Rzymie też bywało ciekawie. Oddajmy głos, udającemu się na spotkanie z kochanką Nicerosowi, bogatemu wyzwoleńcowi, którego słowa zapisane przez Petroniusza, zacytuję za książką Leszka Słupeckiego:<br />
„Przypadkiem pan  pojechał do Kapui, by załatwić różne sprawunki. Skorzystałem z tej sposobności i namówiłem jednego z gości, który mieszkał u nas, by towarzyszył mi do piątego milowego kamienia. Był to żołnierz silny jak diabeł (…). Wyruszamy o pianiu kura, księżyc świecił jak słońce w południe. Wchodzimy między grobowce, mój człek bierze się ku Stelom, ja idę nucąc i liczę stele. Gdym się znów obejrzał za towarzyszem, on rozbiera się i kładzie wszystkie szaty przy gościńcu. Zaparło mi dech, stałem jak martwy. Lecz on oblał je wkoło moczem i zmienił się natychmiast w wilka. Nie myślcie, że żartuję, nie ma tak wielkiego majątku, bym dlań skłamał (…). Gdy zmienił się w wilka zaczął wyć i uciekł do lasu. Zrazu nie wiedziałem gdzie jestem, potem poszedłem aby zabrać jego szaty; ale one skamieniały. Kto by bardziej zmartwiał ze strachu niż ja? Tedy wyjąłem miecz i przez całą drogę siekłem powietrze, póki nie dopadłem zagrody swej przyjaciółki. Wszedłem jak widmo, o mało nie wyzionąłem duszy, pot ciekł mi strumieniami po krzyżu, oczy martwe, z trudem ochłonąłem. Moja Melisa dziwiła się, że przybywam tak późno i rzekła: -Gdybyś był przyszedł wcześniej, byłbyś nam przynajmniej pomógł; bo wilk wpadł na dziedziniec, rzucił się na całą trzodę i jak rzeźnik puścił jej krew; ale nie zakpił z nas choć uciekł, bo parobek nasz przebił mu szyję dzidą-. Usłyszawszy to, nie mogłem już zamknąć oka, lecz, że już jasny był dzień, biegłem jak okradziony szynkarz, wprost do domu naszego Gajusza i gdym przybiegł w to miejsce, gdzie suknie zmieniły się w kamień, znalazłem tylko krew. Gdym jednak wrócił do domu, mój żołnierz leżał w łóżku jak wół, a lekarz owiązywał mu szyję. Wtedy poznałem, że jest on wilkołakiem i nie mogłem zjeść z nim ani kęsa chleba, choćbyś mnie zabił (…). Jeśli kłamię, niech mnie pokarzą wasze duchy opiekuńcze”</p>
<h3>Rumunia a Imperium Romanum</h3>
<p>Specjalnie przytoczyłem tą starożytną, rzymską opowieść, wszak Rumuni niezwykle chętnie podkreślają swe związki historyczne z Imperium Romanum i łączącą ich z Rzymem historyczną ciągłość, czemu nie możemy zaprzeczyć choćby w sferze języka, mniej czy bardziej, ale jednak bliskiego łacinie. Skoro tak, to i kulturowo powinni być sobie bliscy. Choć zdawać sobie trzeba sprawę, że zarówno oni, jak i współcześni mieszkańcy Italii to w większej części potomkowie plemion barbarzyńskich.</p>
<p>Zostawmy jednak Rzym i wybierzmy się w podróż do Jass, wspomnę tylko, że odbył takową markiz d’Urfe, a opisał ją, w genialnym opowiadaniu grozy, „Rodzina Wilkołaka” Aleksy Tołstoj, niech ta wzmianka służy za zachętę do jego przeczytania.</p>
<p><em>Michał Kruszona</em></p>
<p><strong><em>Kolejne dwie części artykułu &#8220;Karpaccy gospodarze: demony i wilki&#8221; zostaną zamieszczone na blogu w przeciągu miesiąca. </em></strong></p>
<p><em><br />
</em></p>
<p><strong><em>Autor jest historykiem, antropologiem kultury. Pracował w szkole, w redakcji gazety, w domu pomocy społecznej, obecnie jest dyrektorem Muzeum &#8211; Zamku Górków w Szamotułach. Od lat zafascynowany Rumunią!  Dwa lata temu wydał książkę &#8220;Rumunia. Podróże w poszukiwaniu Diabła&#8221; (Zysk i S-ka).  Na promocję książki i spotkanie z Panem Michałem Kruszoną zapraszamy 20 kwietnia na godzinę 18.00 do Państwowego Muzeum Etnograficznego. Spotkanie odbędzie się w ramach cyklu <a href="http://ethnomuseum.pl/blog/?page_id=15#4" target="_blank">&#8220;Palcem po mapie &#8211; Rumunia&#8221;</a> .</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/16/karpaccy-gospodarze-demony-i-wilki-czesc-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Budowniczowie bukowińskich monastyrów</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/07/budowniczowie-bukowinskich-monastyrow/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/07/budowniczowie-bukowinskich-monastyrow/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Apr 2009 18:05:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wpis Gościnny</dc:creator>
				<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Bukowina]]></category>
		<category><![CDATA[legendy]]></category>
		<category><![CDATA[monastyry]]></category>
		<category><![CDATA[Palcem po mapie]]></category>
		<category><![CDATA[Rumunia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=425</guid>
		<description><![CDATA[Przypuszczam, że większości osób zainteresowanych Rumunią znana jest legenda o mistrzu Manole, budowniczym cerkwi w Curtea de Argeş. Nie jest to jedyna legenda o budowniczych mo­nastyrów i cerkwi. Praktycznie z każdą znaczniejszą budowlą jest związana opowieść, zwykle koń­cząca się śmiercią lub okaleczeniem mistrza budowlanego lub malarza fresków. Na Bukowinie zna­na jest opowieść bez tragicznego końca, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_431" class="wp-caption alignleft" style="width: 269px"><img class="size-medium wp-image-431" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Monastyr w Suczawicy, fot. Artur Grzybowski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/sucza1-300x185.jpg" alt="Monastyr w Suczawicy, fot. Artur Grzybowski" width="259" height="161" /><p class="wp-caption-text">Monastyr w Suczawicy, fot. Artur Grzybowski</p></div>
<p>Przypuszczam, że większości osób zainteresowanych Rumunią znana jest legenda o mistrzu Manole, budowniczym cerkwi w Curtea de Argeş. Nie jest to jedyna legenda o budowniczych mo­nastyrów i cerkwi. Praktycznie z każdą znaczniejszą budowlą jest związana opowieść, zwykle koń­cząca się śmiercią lub okaleczeniem mistrza budowlanego lub malarza fresków. Na Bukowinie zna­na jest opowieść bez tragicznego końca, lecz z problemem odpowiedniej zapłaty za pracę i co cie­kawsze bez morału.</p>
<p><span id="more-425"></span></p>
<h3>opowieść bez tragicznego końca i bez morału</h3>
<p>Związana jest ona z budową suczawickiego monastyru. Głosi, że przez 30 lat, dniem i nocą, bez przerw i odpoczynku, pewna kobieta przywoziła swoim wozem zaprzężonym w woły kamień na budowę nowej cerkwi. Składała go obok istniejącej tam drewnianej cerkwi, pocho­dzącej naj­</p>
<div id="attachment_426" class="wp-caption alignleft" style="width: 203px"><img class="size-medium wp-image-426" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Kamienna rzeźba głowy kobiecej na monastyrze w Suczawicy, fot. Artur Grzybowski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/mmmm2-276x300.jpg" alt="Kamienna rzeźba głowy kobiecej na monastyrze w Suczawicy, fot. Artur Grzybowski" width="193" height="210" /><p class="wp-caption-text">Kamienna rzeźba głowy kobiecej na monastyrze w Suczawicy, fot. Artur Grzybowski</p></div>
<p>prawdopodobniej z XIV wie­ku (dziś na miejscu tej cerkwi stoi krzyż). Ze zwiezionych materiałów „Władyka<sup>1</sup> Jerzy, Jeremi dwornik<sup>2</sup>, (&#8230;) i brat ich Szymon pocharnik<sup>3</sup>” Mohyłowie wy­budowali cerkiew Zmartwych­wstania Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa i monastyr. Kobieta chciała być pochowana w cerkwi, ale nie dostąpiła tego zaszczytu. W zamian, na pamiątkę jej czy­nu, na północ­no-wschodnim narożniku dzwonnicy (wieża północno-zachodnia, na prawo od bramy wejściowej) umieszczona została czarna, kamienna rzeźba jej głowy.<br />
Inna wersja tej legendy wspomina o tym, że w ramach pokuty za grzeszne życie owa kobieta zwoziła przez 30 lat kamień na budowę cerkwi, a jak już zakończyła pracę, to zamurowano ją w dzwonnicy (wieża północno-zachodnia). Wtedy jeden z kamieni przybrał kształt jej twarzy.<br />
No cóż jak było naprawdę, chyba nikt już nie wie. Rzeźba została. Tłumy odwiedzające mo­nastyr oglądają wspaniałe freski, ciekawe muzeum i prawie nikt nie spogląda na czarną twarz ko­biety, która tyle dobrego uczyniła dla powstania tego zabytku. Czyżby dalsza pokuta?</p>
<h3>Leśna Baba, Żmij i siedmiogłowy smok</h3>
<p>W przedsionku cerkwi po prawej stronie drzwi zaraz obok rzeki ognia ikony Sądu Ostatecz­nego zu­graf umieścił bukowińskie mi­tyczne nieczyste postaci: Leśną Babę (<em>Mumă Pădurii</em>), matkę wszyst­kich diabłów (<em>Tâlpa Iadului</em>), siedmiogłowego smoka (<em>Balaurul</em>), Żmija (jednogłowego, lata­jącego, wietrznego smoka) (<em>Zmeul</em>). W takim nagromadzeniu występują tylko w tej cerkwi buko­wińskiej. Może któreś z nich nie pozwala by pokuta się zakończyła?<br />
Zapraszam do odwiedzin w przepięknej Suczawicy (<em>Suceaviţa</em>) i nie zapominajmy o boha­terce legendy&#8230;</p>
<h3>KONKURS DLA CZYTELNIKÓW</h3>
<p>Wspomniano już, że na pierwszy rzut oka trudno wyciągnąć jakiekolwiek wnioski z tej opowieści, a jednak pytanie konkursowe brzmi: <strong>jaki morał płynie z historii o pracowitej kobiecie?</strong> Odpowiedzi proszę umieszczać do dnia 28 kwietnia w komentarzach.  Wśród osób, które odpowiedzą na to pytanie, zostaną rozlosowane darmowe bilety wstępu do Państwowego Muzeum Etnograficznego. Komentarze z odpowiedziami konkursowymi zostaną zatwierdzone przez administratora 29 kwietnia, a do zwycięzców wysłane powiadomienia mailowe.</p>
<p><em>Wojciech Krysiński</em></p>
<p><em><sup>1</sup> Biskup</em></p>
<p><em><sup>2</sup> Sędzia (niżej wyjaśnienie wg Mirona Costina)<br />
Dwornik wielki Dolnej Ziemie. Ten jest generalnym sędzią tej poło­wicy ziemie od Dunaju aż do Jass, (o) grabieży, o zabójstwa, o rozboje potajemne, straży pogranicznej doj­rzeć do jego powinności należy.<br />
Dwornik wielki Górnej Ziemie, to jest od Jass ku Chocimiowi i Czerniowcom i Soroce. Toż rządzi w swojej partyjej co dolny…<br />
Dwanaście osobnych Dworni­ków być powinni przed bramą (pa­łacu gospodarskiego), mają miejsca na sądy, drobne sprawy są­dzą.<br />
</em></p>
<p><em><sup>3</sup> Podczaszy (niżej wyjaśnienie wg Mirona Costina)<br />
Pocharnik wielki, to jest pod­czaszy &#8230; do stołu pierwszy kieliszek nalewa &#8230; Do jego urzędu starostwo kotnarskie należy. Conve­nuint rebus nomina saepe suis, bo tamże i wino najlepsze się rodzi.</em></p>
<p><em><br />
</em><br />
<strong><em>Autor  jest przyjacielem Państwowego Muzeum Etnograficznego. Nazywa siebie włóczykijem zauroczonym Rumunią &#8211; w szczególności Bukowiną. Wyznacza trasy piesze na Bukowinie, wydaje mapy,  pisze książki. W ramach cyklu <a href="http://ethnomuseum.pl/blog/?page_id=15#4" target="_blank">“Palcem po mapie &#8211; Rumunia” </a>odbędą się w muzeum dwa spotkanie z Panem Wojciechem Krysińskim: “Zagadkowe rumuńskie monastyry” &#8211; 29 kwietnia, g. 18.00, “Polacy na Bukowinie &#8211; Pojana Mikuli, czyli niezwykła wieś” &#8211; 6 maja, g. 18.00.</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/07/budowniczowie-bukowinskich-monastyrow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ukryte skarby rumuńskiego zbójnika Giwnicza</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/07/ukryte-skarby-rumunskiego-zbojnika-giwnicza/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/07/ukryte-skarby-rumunskiego-zbojnika-giwnicza/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Apr 2009 12:44:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wpis Gościnny</dc:creator>
				<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Bukowina]]></category>
		<category><![CDATA[legendy]]></category>
		<category><![CDATA[Palcem po mapie]]></category>
		<category><![CDATA[Rumunia]]></category>
		<category><![CDATA[skarby]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=372</guid>
		<description><![CDATA[ 
Wśród żywych do dziś podań na Bukowinie szczegól­ną rolę odgrywają opowieści o skar­bach. Złoto, pieniądze i klejnoty najczęściej bywają ukryte w niedostępnych miejscach, są zakopane lub zatopio­ne. Bardzo często skarby zakopywane były przez zbójców.
legendy bukowińskie
W większości wersji o zakopanych skarbach, szczególnie o złocie, są one po­wiązane z ogniem, ze szczególnym jego rodzajem. Często usłyszeć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><em> </em></strong></p>
<div id="attachment_388" class="wp-caption alignleft" style="width: 169px"><img class="size-medium wp-image-388" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Skały Singera, fot. Wojciech Krysiński" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/skaly-199x300.jpg" alt="Skały Singera" width="159" height="240" /><p class="wp-caption-text">Skały Singera, fot. Wojciech Krysiński</p></div>
<p>Wśród żywych do dziś podań na Bukowinie szczegól­ną rolę odgrywają opowieści o skar­bach. Złoto, pieniądze i klejnoty najczęściej bywają ukryte w niedostępnych miejscach, są zakopane lub zatopio­ne. Bardzo często skarby zakopywane były przez zbójców.</p>
<h3>legendy bukowińskie</h3>
<p>W większości wersji o zakopanych skarbach, szczególnie o złocie, są one po­wiązane z ogniem, ze szczególnym jego rodzajem. Często usłyszeć można zatem, że <em>„ w górach musi być skrzynia ze złotem, bo pokazują się tam ogniki. Ludzie mówią, że trzeba tam iść jak będzie nów i odkopać skrzynię&#8230;”</em>. W miejscowych opowiadaniach przewija się także motyw niedostępności zło­tych skarbów za sprawą strzegących ich mocy. W opowieściach tych często zjawia się również dzidko, który w tym przypadku występuje jako strażnik ukrytych skarbów. Aby móc wydostać za­kopane skarby, trzeba było spełnić określone warunki, przede wszystkim odwołujące się do warto­ści natury moralnej. Wydobyte, jeżeli się to już udało, skarby z reguły okazywały się nadal nieosią­galne, gdyż należały do innego świata. Najczęściej też zachłanność ludzka w opowieściach tych su­rowo była karana.</p>
<p><span id="more-372"></span></p>
<h3>zbójnik Andrzej Giwnicz</h3>
<p>Innym, częściej spotykanym, wątkiem podań bukowińskich są opowieści o zbójniku An­drzeju Giwni­czu (<em>Andrei Ghivnici</em>), który pojawiał się w tych stronach pod koniec II wojny świato­wej i w pierwszych latach powo­jennych (1945-1951). Działał na terenie lasów pomiędzy: Marżyną (<em>Marginea</em>), Suczawicą (<em>Suceaviţa</em>), Czumurną (<em>Ciomârna</em>), Watra Mołdawicą (<em>Vatra Moldaviţei</em>), Wamą (<em>Vama</em>), Kaczyką (<em>Cacica</em>) i Solką (<em>Solca</em>), z wielkim sprytem i zręcznością, odwiedzając również polsk<em>i</em>e wsie. Giwnicz w wielu relacjach jawi się jako odważny obrońca ludu, który poma­ga jego przedstawicielom w potrze­bie. Giwnicz reprezentował obcą dla opisywanych społeczności chłopskich klasę spo­łeczną. Był oficerem służącym w oddziałach marszałka Antonescu i posiadał pewne dobra ziem­skie w pobliskich Bosanczach (<em>Bosanci</em>). Po zakończeniu II wojny światowej prowadził walkę z nową władzą. Śmierć Giwnicza, jak w przypadku innych podobnych mu mitycz­nych postaci, wiązała się z różnie interpretowanym podstę­pem. Tym razem grupę Giwnicza zinfil­trował wywiadowca osławionej Securitate o nazwisku Olaru pochodzący z miejscowości Liteni.</p>
<h3>tajemnicze skarby&#8230;</h3>
<p>Ale nie to jest najważniejsze&#8230; W Pojanie Mikuli i kilku okolicznych miejscowościach opo­wiada się o skarbach zgromadzonych przez Giwnicza z przeznaczeniem na dalszą walkę i gdzieś zakopanych. Wiadomo, że bazą zbójnika były okolice Skał Kobiet (<em>Pietrele Muieri</em>) niedaleko Poja­ny Mikuli i Solki. Wielu chodziło, szukało, a dzidko strzegący skarbu nie dawał dostępu. Domysły głównie skupiły się na otoczeniu Skał Singera (<em>Pietrele lui Singer</em>), bo w okolicy skał pod nogami chodzących ludzi słychać głuchy odgłos, tak jakby były tam ukryte jaskinie. Szukano wejść do ja­skiń, potem przychodzono w różne dni roku, kiedy to wejścia do jaskiń miały być otwarte dla ludzi potrzebujących i o wielkim sercu. Nic nie znaleziono. Dzidko …</p>
<div id="attachment_393" class="wp-caption alignleft" style="width: 169px"><img class="size-medium wp-image-393" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Pęknięta Skała, fot. Artur Grzybowski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/peknieta-199x300.jpg" alt="Pęknięta Skała" width="159" height="240" /><p class="wp-caption-text">Pęknięta Skała, fot. Artur Grzybowski</p></div>
<p>Parę lat temu, podczas moich wędrówek po ostańcach skalnych na Obczynie Małej (<em>Obcina Mică</em>), w tym po Skale Bosorek, Skale Jastrzębiej, Skałach Kobiet i innych ogólnie znanych natrafi­łem na Pękniętą Skałę, schowaną w małej krętej dolince potoczku, będącego dopływem potoku Şo­arecul, przez której środek przepływa woda ze źródełka znajdującego się zaraz za Skałą. Wpraw­dzie to miejsce znajduje się niedaleko uczęszczanej drogi leśnej, ale chyba jest mało odwiedzane, bo w wodach źródełka znalazłem monety rumuńskie z lat 1942-1948. Może tu jest skarb Giwnicza?<br />
Nie szukałem, choć pewnie to tu dzidko przeniósł skarby i dalej je strzeże, a tylko trochę z pełnych worów mu się usypało&#8230;</p>
<h3><em>KONKURS DLA CZYTELNIKÓW</em></h3>
<p>Pytanie konkursowe brzmi: <em><strong>Kim jest dzidko?</strong></em> Odpowiedzi proszę umieszczać do dnia 28 kwietnia w komentarzach. Wśród osób, które odpowiedzą na to pytanie, zostaną rozlosowane darmowe bilety wstępu do Państwowego Muzeum Etnograficznego.</p>
<p><em>Wojciech Krysiński</em></p>
<p><strong><em>Autor  jest przyjacielem Państwowego Muzeum Etnograficznego. Nazywa siebie włóczykijem zauroczonym Rumunią &#8211; w szczególności Bukowiną. Wyznacza trasy piesze na Bukowinie, wydaje mapy,  pisze książki. W ramach cyklu <a href="http://ethnomuseum.pl/blog/?page_id=15#4" target="_blank">&#8220;Palcem po mapie &#8211; Rumunia&#8221;</a> odbędą się w muzeum dwa spotkanie z Panem Wojciechem Krysińskim: &#8220;Zagadkowe rumuńskie monastyry&#8221; &#8211; 29 kwietnia, g. 18.00, &#8220;Polacy na Bukowinie &#8211; Pojana Mikuli, czyli niezwykła wieś&#8221; &#8211; 6 maja, g. 18.00.</em></strong><!--[if gte mso 9]><xml> <w:WordDocument> <w:View>Normal</w:View> <w:Zoom>0</w:Zoom> <w:HyphenationZone>21</w:HyphenationZone> <w:PunctuationKerning /> <w:ValidateAgainstSchemas /> <w:SaveIfXMLInvalid>false</w:SaveIfXMLInvalid> <w:IgnoreMixedContent>false</w:IgnoreMixedContent> <w:AlwaysShowPlaceholderText>false</w:AlwaysShowPlaceholderText> <w:Compatibility> <w:BreakWrappedTables /> <w:SnapToGridInCell /> <w:WrapTextWithPunct /> <w:UseAsianBreakRules /> <w:DontGrowAutofit /> </w:Compatibility> <w:BrowserLevel>MicrosoftInternetExplorer4</w:BrowserLevel> </w:WordDocument> </xml><![endif]--><!--[if gte mso 9]><xml> <w:LatentStyles DefLockedState="false" LatentStyleCount="156"> </w:LatentStyles> </xml><![endif]--> <!--[if gte mso 10]><br />
<mce:style><!   /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} --></p>
<p><!--[endif]--></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/07/ukryte-skarby-rumunskiego-zbojnika-giwnicza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wampiry, strzygi i spółka nachchodzą!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/03/23/wampiry-strzygi-i-spolka-nachchodza/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/03/23/wampiry-strzygi-i-spolka-nachchodza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Mar 2009 17:28:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wpis Gościnny</dc:creator>
				<category><![CDATA["z życia działu"]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[kieratówka]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=113</guid>
		<description><![CDATA[Życie i śmierć to przeciwstawne stany, a obce sobie światy żywych i zmarłych nie powinny się przenikać. Co jednak dzieje się w przypadku, gdy śmierć następuje „niewłaściwie” lub kiedy żywi zaniedbują swoje obowiązki względem zmarłych podczas pogrzebu? Zgodnie z rumuńskimi wierzeniami, zmarli ci nie zaznają spokoju w zaświatach, ale wracają pod postacią upiorów – strzyg [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Życie i śmierć to przeciwstawne stany, a obce sobie światy żywych i zmarłych nie powinny się przenikać. Co jednak dzieje się w przypadku, gdy śmierć następuje „niewłaściwie” lub kiedy żywi zaniedbują swoje obowiązki względem zmarłych podczas pogrzebu? Zgodnie z rumuńskimi wierzeniami, zmarli ci nie zaznają spokoju w zaświatach, ale wracają pod postacią upiorów – strzyg i wampirów – by nawiedzać swoje rodzinne strony, karmić się żywymi. <strong>O ludowych metodach zapobiegania i przeciwdziałania powrotom zmarłych z zaświatów opowiada wystawa „Wampiry, strzygi i spółka” prezentowana przez Muzeum Wsi Banackiej w Timiszoarze.</strong></p>
<p>Scenariusz wystawy oparty został na książce profesor Otylii Hedeşan, która opisuje XVIII wieczne rumuńskie ludowe rytuały i praktyki związane z wiarą w możliwość powrotu zmarłych zza grobu. Ekspozycja zbudowana została wokół wybranych relacji podróżników i badaczy, którzy byli świadkami praktyk anty-wampirycznych w Rumunii „wieku wampirów”. Za pomocą dawnych opisów, eksponatów, fotografii, inscenizacji i projekcji zarejestrowanych współcześnie filmów, wystawa zapoznaje z niesamowitym światem ludowej magii, w której pozornie zwykłe przedmioty nabierają mocy zamykania drogi przed złem.</p>
<h3>&#8220;Kieratówka&#8221; &#8211;  przestrzeń spotkań z wampirami</h3>
<p>„Wampiry, strzygi i spółka” to pierwsza od lat wystawa, która otwarta zostanie na tak zwanej „Sali kieratowej”. Sala zawdzięcza swoja nazwę kieratowi, który został tam zamontowany w latach 70-tych ze względu na duże rozmiary pomieszczenia. Po zdemontowaniu instalacji, wnętrze zaczęło pełnić funkcje magazynu. Obecnie, odrestaurowana sala stanowić będzie ogniwo w ciągu ekspozycyjnym Muzeum. Na potrzeby wystawy, „Kieratówka” podzielona została na część wystawienniczą i „Przestrzeń spotkań z wampirami”, w której odbywać się będą wydarzenia towarzyszące wystawie. Projekt plastyczny obu pomieszczeń stworzył Przemysław Klonowski.</p>
<div id="attachment_132" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/03/kieratowka.jpg"><img class="size-full wp-image-132" title="kieratowka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/03/kieratowka.jpg" alt="Przygotowujemy &quot;kieratówkę&quot; do wystawy. fot.Edward Koprowski" width="300" height="209" /></a><p class="wp-caption-text">Przygotowujemy &quot;kieratówkę&quot; do wystawy. fot.Edward Koprowski</p></div>
<p>Julia Włodarczyk<!--st1\:*{behavior:url(#ieooui) } --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/03/23/wampiry-strzygi-i-spolka-nachchodza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
