Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Archiwum kategorii „Ameryka Południowa”

ALASITAS

27 stycznia 2012 | | Brak komentarzy

Co roku, 24-go stycz­nia, boli­wij­skie La Paz zapeł­nia się sprze­daw­cami minia­tu­rek. W zmi­ni­ma­li­zo­wa­nej wer­sji można dostać wszystko: od dzban­ków i garn­ków, po dobry, mar­kowy samo­chód. Wszystko mak­sy­mal­nie kil­ku­na­sto­cen­ty­me­trowe. Tylko do czego może słu­żyć taki nabytek?

Tak naprawdę do niczego; przed­mioty mają bowiem zna­cze­nie sym­bo­liczne: kupu­jący mate­ria­li­zuje w ten spo­sób swoje marze­nia i plany na nad­cho­dzący rok, mając nadzieję, że dzięki wsta­wien­nic­twu bóstwa ajmara, Ekeko, staną się one rze­czy­wi­sto­ścią. Miał on jed­nak obfi­cie darzyć ludzi dobrami nie tylko mate­rial­nymi, ale także ducho­wymi i fizycz­nymi. Stąd też maleń­kie figurki dzieci dla pra­gną­cych potom­stwa, czy amu­lety dla spra­gnio­nych miło­ści (w tym jed­nak przy­padku, lepiej taki amu­let dostać, niż kupić samemu).

Święto to, nazwane Ala­si­tas, co w języku ajmara zna­czy “kup mi”, trwa ponad dwa tygo­dnie i przy­ciąga do mia­sta ponad cztery tysiące rze­mieśl­ni­ków i arty­stów, ale też roz­ma­itych firm, które mogą sprze­dać swoje pro­dukty w trak­cie nie­koń­czą­cego się targu.

Jed­nak to pierw­szy dzień jest naj­waż­niej­szy. Wtedy wła­śnie, w samo połu­dnie, odbywa się rytuał ch’alla, czyli skro­pie­nie minia­tu­rek alko­ho­lem i oka­dze­nie ich, połą­czone z modli­twą. W trak­cie tej cere­mo­nii mie­szają się wpływy przed­hisz­pań­skie i kato­lic­kie, nie­któ­rzy bowiem wzy­wają wsta­wien­nic­twa Ekeko, a inni Jezusa lub Matki Boskiej.

Maleń­kie przed­mioty tra­fiają potem do rąk dzieci, dla któ­rych do dziś sta­no­wią nie lada atrak­cję (nie­jedna mała dama urzą­dziła sobie tak miej­sce do zabawy w dom). Może to wła­śnie od nich i typowo dzie­cin­nego nawo­ły­wa­nia „Kup mi!” wzięła się nazwa święta?

Kategorie: Ameryka Południowa, Antropologia kultury, rok obrzędowy, Tradycja
Tagi: , ,

Mędrcy Świata

6 stycznia 2012 | | Brak komentarzy

Pod­czas w gdy w Pol­sce dla wielu osób święto Trzech Króli ozna­cza tylko wolne od pracy, w Mek­syku jest to dzień nie­cier­pli­wie ocze­ki­wany, zwłasz­cza przez naj­młod­szych. Zgod­nie bowiem z tra­dy­cją, która dotarła tam z Hisz­pa­nii, pre­zen­tów nie roz­daje dzie­ciom brzu­chaty pan w czer­wo­nym kostiu­mie, zwany z angiel­ska Santa Claus, a wła­śnie Reyes Magos – Mago­wie, któ­rzy przy­byli ze Wschodu. Sta­nowi to jasne nawią­za­nie do darów, które zło­żyli przed nowo­na­ro­dzo­nym Jezu­sem: złoto sym­bo­li­zo­wało jego kró­lew­ską naturę, kadzi­dło – boską, a mirra miała przy­wo­dzić na myśl przy­szłą męczeń­ską śmierć. Tak więc Trzej Mędrcy, któ­rzy byli w sta­nie dostrzec praw­dziwe prze­zna­cze­nie Dzie­ciątka leżą­cego na sia­nie, dziś potra­fią odgad­nąć ukryte pra­gnie­nia malu­chów i doro­słych, by móc im przy­nieść tra­fione podarki.

Świę­to­wa­nie roz­po­czyna się wie­czo­rem 5-go stycz­nia, kiedy to Kawal­kada Kró­lów Magów prze­cho­dzi przez mia­sto. W Hisz­pa­nii w orszaku idą nie tylko Mędrcy jadący na swo­ich wiel­błą­dach, ale i postaci spoza biblij­nego kanonu, jak cho­ciażby… Shrek czy Pio­truś Pan. W Mek­syku kawal­kada pozo­staje jed­naj bar­dziej tra­dy­cyjna, ale nie mniej cie­kawa. Kró­lo­wie pozdra­wiają wszyst­kich zebra­nych i hoj­nym gestem rzu­cają im cukierki lub inne sło­dy­cze.

Czy­taj całość »

Kategorie: Ameryka Południowa, rok obrzędowy, Tradycja
Tagi: , , , ,

Ze śmiercią trzeba się zaprzyjaźnić

5 listopada 2011 | | Brak komentarzy

Dla miesz­kańca Nowego Jorku, Paryża czy Lon­dynu śmierć to słowo, któ­rego nigdy nie wyma­wia, które nie może mu przejść przez usta. Mek­sy­ka­nin nato­miast drwi ze śmierci, pie­ści ją, cele­bruje, śpi z nią, jest ona jedną z jego ulu­bio­nych zaba­wek i jego nie­zmienną miło­ścią. (…) Śmierć jest obecna w naszych fie­stach, naszych zaba­wach, miło­ściach i myślach. Czaszki z cukru czy też z wyci­nanki, kolo­rowe szkie­lety ze sztucz­nych ogni, nasze ludowe spo­soby jej przed­sta­wia­nia są zawsze drwiną z życia, afir­ma­cją mar­no­ści i ulot­no­ści ludz­kiej egzystencji”.

Octavo Paz „Labi­rynt samotności”

Czy może być lep­szy opis tego, czym jest Dzień Zmar­łych w Mek­syku? Okres przy­go­to­wa­nia do tego święta i ono samo pozwa­lają oswoić się z prze­mi­ja­niem i wie­rzyć, że czło­wiek nigdy nie odcho­dzi do końca. Powraca raz do roku na zie­mię, by spo­tkać się z rodziną i przy­ja­ciółmi, żeby móc znów przez chwilę cie­szyć się ich towa­rzy­stwem oraz przy­ziem­nymi przy­jem­no­ściami, takimi jak jadło, napi­tek i muzyka.

Czy­taj całość »

Kategorie: Ameryka Południowa, Antropologia kultury, rok obrzędowy, Tradycja
Tagi: , , ,

Papel Picado: szczęśliwa śmierć z meksykańskich wycinanek

26 października 2011 | | Brak komentarzy

Papel picado to w dosłow­nym tłu­ma­cze­niu papier per­fo­ro­wany.  W potocz­nym rozu­mie­niu to deko­ra­cyjna wyci­nanka, która towa­rzy­szy Mek­sy­ka­nom w cele­bro­wa­niu licz­nych świąt rodzin­nych i reli­gij­nych, w szcze­gól­no­ści Święta Zmar­łych – Dia de los Muer­tosPapel picado to wizu­alne znaki nad­cho­dzą­cej fie­sty, mek­sy­kań­skiej eks­pre­sji oraz współ­ist­nie­nia życia i śmierci. Papel picado zdo­bią ulice, progi domów, wnę­trza miesz­kań i domowe ołta­rzyki. Wyko­nane z deli­kat­nego papieru, nie­za­leż­nie od warun­ków atmos­fe­rycz­nych, powie­wają na wie­trze wyzna­cza­jąc czas świętowania.

Papel picado to efe­me­ryczna sztuka poja­wia­jąca się i zni­ka­jąca w naj­róż­niej­szych kolo­rach w zależ­no­ści od rodzaju cele­bro­wa­nych uro­czy­sto­ści. Poszcze­gólne kolory przy­pi­sane są do kon­kret­nych świąt. Odcie­nie fio­letu poja­wiają się pod­czas Wiel­ka­nocy,  kolory tęczy z oka­zji Bożego Naro­dze­nia. Czer­wony, biały i zie­lony, jako kolory flagi mek­sy­kań­skiej, domi­nują 16 wrze­śnia w Święto Nie­pod­le­gło­ści i  w dniu patronki Mek­syku, Matki Boskiej z Guada­lupe.

Czy­taj całość »

Kategorie: Ameryka Południowa, Antropologia kultury, rok obrzędowy, Tradycja, wycinanka
Tagi: ,

Fiesta extra large

22 października 2011 | | Brak komentarzy

W Ame­ryce nie tylko dania i roz­miary ubrań są extra large, roz­ma­chu nabie­rają też pozo­stałe aspekty życia, jak cho­ciażby uro­czy­sto­ści. Stąd też wspo­mniana w poprzed­nim wpi­sie quin­ce­añera jest w Sta­nach zja­wi­skiem nie­zwy­kle cie­ka­wym: sta­nowi mie­szankę tra­dy­cji z róż­nych kra­jów laty­no­skich połą­czoną z pół­noc­no­ame­ry­kań­skim umi­ło­wa­niem do prze­sady i popkultury.

 Quin­ce­añerę przy­wieźli ze sobą imi­granci z klasy śred­niej. Pierw­szą oznaką zmian był kolor: sukienka jubi­latki mogła być skromna lub przy­po­mi­nać strój księż­niczki z bajek, zgod­nie z tra­dy­cją powinna mieć jed­nak kolor różowy (dla­tego też uro­czy­stość nazy­wano „la fie­sta rosa”). O takie było jed­nak trudno, więc nasto­latki zna­la­zły pro­dukt naj­bliż­szy temu poszu­ki­wa­nemu: suk­nie ślubne. Krój był ide­alny, wystar­czyło odciąć tren, a tra­dy­cyjny kolor został powoli zastą­piony bielą sym­bo­li­zu­jącą nie­win­ność. Dla­tego też na pierw­szy rzut oka nie­kiedy trudno odróż­nić czy mamy do czy­nie­nia z pięt­na­sto­latką pro­wa­dzoną do ołta­rza w kościele przez swo­jego hono­ro­wego szam­be­lana, czy z panną młodą idącą do ślubu.

Czy­taj całość »

Kategorie: Ameryka Południowa, Antropologia kultury, Tradycja
Tagi: , , , ,

Dorosła piętnastolatka

20 października 2011 | | Brak komentarzy

Dorosła piętnastolatkaW dniu osiem­na­stych uro­dzin zosta­jemy wszem i wobec uznani za ludzi doro­słych, co pociąga za sobą bar­dzo kon­kretne prawa i obo­wiązki: możemy gło­so­wać, pić i palić, ale za swoje postę­po­wa­nie możemy też odpo­wie­dzieć przed sądem. Jaki więc ma sens quin­ce­añera, hucz­nie obcho­dzone pięt­na­ste uro­dziny dziew­czyn z laty­no­skich rodzin, które w tym szcze­gól­nym dniu nie uzy­skują żadnego z powyższych?

 Ślady tej fie­sty (quin­ce­añera okre­śla zarówno jubi­latkę jak i samą uro­czy­stość) odnaj­du­jemy już w okre­sie pre­ko­lum­bij­skim, kiedy to matka udzie­lała wska­zówki swo­jej wcho­dzą­cej wkrótce w mał­żeń­skie życie córce (w tek­ście przy­ta­cza­nym przez brata Ber­nar­dino de Saha­gúna widać, jak mało zmie­niają się matki: chodź skrom­nie ubrana, żeby nie pomy­ślano, że się stro­isz, ale też nie ZA skrom­nie, żeby nikt nie pomy­ślał, że jesteś biedna, etc.). Póź­niej nastą­piło powolne mie­sza­nie się kul­tur i wpły­wów, wraz z kolo­ni­za­to­rami do Ame­ryki dotarły dwor­skie przy­ję­cia i bale debiu­tan­tek, a efek­tem tego jest wła­śnie współ­cze­sna quin­ce­añera.

Czy­taj całość »

Kategorie: Ameryka Południowa, Antropologia kultury, Tradycja
Tagi: , , , , ,

Latynoska religijność: Matka Boska od Kraku, Święty Maximón i amulety

3 października 2011 | | 3 komentarze

św. AntoniTego, że nasz spo­sób poj­mo­wa­nia i wyra­ża­nia wiary potrafi się dia­me­tral­nie róż­nić, nie muszę nikomu wyja­śniać. Są jed­nak rze­czy, które w Pol­sce zapewne zosta­łyby uznane za świę­to­kradz­two, a Ame­ryce tymczasem…

W lipcu w Cra­côlan­dii, dziel­nicy São Paulo zna­nej z obec­no­ści nar­ko­ma­nów i pro­sty­tu­tek sta­nęła figura Nossa Sen­hora do Crack, czyli Matki Boskiej od Kraku. Co nie­zwy­kłe, prze­ciwko takiemu przy­dom­kowi sta­nęli wła­śnie ci stali bywalcy oko­licy, gdyż… uznali, że to grzech nazy­wać w ten spo­sób Maryję. W środo­wi­sku kościel­nym wywo­łała ona pole­mikę, nato­miast sam arcy­bi­skup São Paulo, Odilo Pedro Sche­rer zamie­ścił wpis na Twi­ste­rze (sic!): „Matko Boska od Kraku, módl się za nimi. I za nami wszyst­kimi”.

Czy­taj całość »

Kategorie: Ameryka Południowa, Antropologia kultury, Matka Boska, rok obrzędowy, sztuka ludowa, Tradycja
Tagi: , , , , ,

Malowanie na ścianie, czyli mural to przecież sztuka.

14 września 2011 | | 1 komentarz

Zacznijmy od krót­kiego wyja­śnie­nia, czym jest tytu­łowy mural. W dużym skró­cie można go zde­fi­nio­wać jako wiel­ko­for­ma­tową gra­fikę wyko­ny­waną na ścia­nach budyn­ków (hiszp. pin­tura mural ozna­czało wła­śnie malo­wi­dło na ścia­nie). Ter­min ten jest w Pol­sce nie­od­łącz­nie koja­rzony z Diego Riverą, który nie­wąt­pli­wie miał ogromny wpływ na spo­pu­la­ry­zo­wa­nie tego typu sztuki na świe­cie. W latach 20-tych i 30-tych mura­lizm prze­ży­wał w Mek­syku swój roz­kwit sta­jąc się nośni­kiem tre­ści poli­tycz­nych i spo­łecz­nych. Poza Riverą roz­głos zdo­byli mura­li­ści José Orozco i David Siqueiros.

W naszym kraju mural dopiero nie­dawno awan­so­wał do roli sztuki, która nie­ko­niecz­nie musi być reklamą (patrz: Pewex w Gdań­sku czy Polisa S.A. w War­sza­wie) ani przed­sta­wie­niem mar­ty­ro­lo­gii pol­skiego narodu. Zabawa prze­ka­zem i jego formą coraz czę­ściej poja­wia się na naszych uli­cach: cho­ciażby kolo­rowa ‘patel­nia’ przy metrze Cen­trum czy eks­pe­ry­men­tu­jąca Skłodowska-Curie przy ulicy Lipo­wej 3.

Czy­taj całość »

Kategorie: Ameryka Południowa, Antropologia kultury, badania terenowe, życie miasta
Tagi: , , , ,

Symbolika kobiecości w kulturze Mapuche

25 lipca 2011 | | 1 komentarz

Zapra­szamy do słuchania :)

Maja Mar­ga­siń­ska „Sym­bo­lika kobie­co­ści w kul­tu­rze Mapu­che”. Czyta Michał Maciejewski

Kategorie: Ameryka Południowa, Antropologia kultury, Tradycja, wystawy
Tagi: , , , , , , , ,

Kultrun, bęben Machi

18 lipca 2011 | | Brak komentarzy

Do posłu­cha­nia o bęb­nie kul­trun, nie­odzow­nym atry­bu­cie Machi, sza­mance ludu Mapu­che z Ame­ryki Południowej :)

Kul­trun, bęben Machi. Anna Ryw­czyń­ska. czyta Michał Maciejewski

Kategorie: Ameryka Południowa, Antropologia kultury, eksponaty, sztuka ludowa, Tradycja, wystawy
Tagi: