Bądź na bieżąco - RSS

Tajemnice Druzów – białe brody, pomarańczowe ciastka i opowieści o kosmicznym Umyśle

Fotografie mędrców ‘uqqāl i kolory Druzow, fot. K. Marcinkowska

Zielony, złoty i czerwony: barwy pachnące spokojnym reggae i słońcem Etiopii. Mocne, intensywne, życiodajne. Miewają zaskakujące wcielenia – jak w przypadku pomarańczowego, słodkiego ciastka knafe. Ale bywają też pokrzepiające, szczególnie gdy poranek deszczowy, mglisty. Wtedy można go spędzić z kolorami w głowie, w przytulnej cukierni znajdującej się gdzieś w górach Karmel, na południowym wschodzie od miasta Haifa.

Niebieski, głęboki jak morze, jak niebo bezkresne, jak tuareski szal towarzyszący mi zawsze w moich podróżach. Chroni twarze wędrowców przed piaskiem i złym spojrzeniem, a mnie być może przed odnalezieniem się w szarości. Jeszcze biały, kolor najwyższej cnoty, czystości duszy i ciała. I długiej brody uśmiechniętego starca ze zdjęcia wiszącego nad barem, podpisanego: „Welcome to the Druze village, Daliat El Carmel”.

Przeczytaj Całość »

Kategoria: "z życia działu", badania terenowe
Tagi: , , , ,

Moje malgaskie vintana – fragmenty zapisków terenowych

15 grudnia 2009 | Karolina Marcinkowska | 1 Komentarz
Król Marcel, jego żona - obecnie król i ja, fot. Jarsyl Mamodje

Król Marcel, król Soazara (na codzień żona Marcela) i ja, fot. Jarsyl Mamodje

“Dlaczego akurat Madagaskar?” – powtarzające się pytanie Malgaszów i nie tylko. A ja dopiero teraz zauważyłam, że nie wiadomo dlaczego silę się zawsze na jakieś formułki typu: “bo to między Afryką a Azją, coś unikalnego, niepowtarzalnego, itd itp…i kult przodków i różnorodność…”. A to, co naprawdę czuję, odpowiedź, która jest najbliższa “mojej” prawdy, to – “bo takie jest moje VINTANA”. To jedno z tych trudno przetłumaczalnych, malgaskich słów, oznaczających coś między przeznaczeniem a drogą wytyczoną przez przodków. Przodkowie (a nie lemury!) to przecież główni panowie i władcy Czerwonej Wyspy. Nazwę kraju, dziwną i nic mi kiedyś nie mówiącą, pamiętam dobrze z dzieciństwa – to był moment, w którym znajomy mamy, różdżkarz, narysował mapę “moich” miejsc. Był Berlin, coś jeszcze brzmiącego dość domowo i… Madagaskar. Pamiętam, że pojawił się wtedy w mojej głowie trochę komiksowy, wielki znak zapytania i migający komunikat: “po co, na co i kiedy w ogóle bym miała się tam znaleźć??”. Teraz już wiem…!

Przeczytaj Całość »

Kategoria: "z życia działu", Afryka, Antropologia kultury, badania terenowe
Tagi: ,