Ursus carnavalis
Założę się, że każdy kto czyta te słowa widział choć raz film „Miś” Stanisława Barei. Idę też o drugi zakład, że mało kto wie, iż ów przedziwny twór istnieje w rzeczywistości pozafilmowej. Do czego służy? Dlaczego jest słomiany? Czy bywa też inny? W jakich rozmiarach? I przede wszystkim, dlaczego podobne mu istoty zasiedlają w dużych ilościach magazyny i sale wystawowe nie tylko polskich muzeów etnograficznych?
Tytułowa maszkara stanowi podstawowy składnik zwierzo-człeczej menażerii zakradającej się do ludzkich siedzib w okresie zimowym. W Polsce bywa nazywana niedźwiedziem zapustnym, a widuje się ją w dwóch postaciach: jako przebierańca — mężczyznę przywdziewającego niedźwiedzi kostium w skali 1:1, lub też jako kukłę, zazwyczaj słomianą czyli z materiału idealnie poddającego się wpływowi przeróżnych żywiołów. Trzeba bowiem wiedzieć, że dla niedźwiedzia zabawa kończy się niewesoło. Ulega zagładzie poprzez zadźganie, powieszenie, spalenie lub utopienie by móc odrodzić się za rok, a jego śmierć jest rodzajem ofiary, dzięki której ludzkość ciągnie dalej swój znojny żywot. …
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, rok obrzędowy, sztuka ludowa, TradycjaTagi: karnawał, miś, ursus carnavalis, zapusty
Etno-notatki z podmiejskiej chatki: czasem chatkę trzeba porzucić, by z radością do niej powrócić.
Notatka z terenu: ‘Pilaw z granatem i morze herbaty…/ Nidż i leszczynowe sady/ święte źródła i święte drzewa/gromady indyków i samotne krowy/ Dlaczego nie wzięłam z PL swetra?!! /opuszczone kościoły i nowy meczet/ ’Randka w ciemno’ po azersku/ brak kawy, brak kawy‘. Teren to Azerbejdżan, wieś Nidż, do której na studyjny wyjazd pojechała dwójka pracowników PME, prowadzonych na miejscu przez przedstawiciela Ambasady RP w Baku oraz mieszkańców wsi — Udinów.
Udini, bezpośredni spadkobiercy Albanii Kaukaskiej, zajmują szczególne miejsce wśród narodów zamieszkujących współczesny Azerbejdżan. Jako jedyni spośród kaukaskich etnosów powiązanych z Albanią Kaukaską Udini zachowali swój język i kulturę oraz, pomimo braku własnego kościoła, chrześcijańską wiarę. Wzmianki o Udinach pojawiały się w pracach starożytnych autorów, gdzie określani są mianem Uti/Udy. Grecki pisarz Strabo (63/64 p.n.e. – ok. 20 n.e.) opisuje Udinów w swojej Geografii. Pojawiają się oni również w Historii Naturalnej Pliniusza Starszego (I w. n.e.) oraz w Geografii Ptolemeusza (ok. 83 – 161 n.e.). Albański pisarz Mojżesz Kałankatujski podaje najpełniejszą informację na temat Udinów oraz historii Albanii, podkreślając, że sam pochodzi z Uti. Region Uti zamieszkały przez Udinów był nazywany przez starożytnych autorów Otena i był jedną z historycznych części Albanii, zajmującą centralną część kraju do granicy z Iberią (starożytnym państwem na wschodzie Gruzji). Obecnie na świecie żyje jedynie 10 tysięcy Udinów, z których większość zamieszkuje miejscowość Nidż (http://en.wikipedia.org/wiki/Nij,_Azerbaijan). …
Czytaj całość »
Kategorie: badania terenowe, Etno-notatki z podmiejskiej chatki, TradycjaTagi: Nidż, Udini, Uti, wyjazdy terenowe
Vegeta dla Świętego Bazylego
Do macedońskiej wsi Rogaczewo biegnie serpentyniasta droga pnąca się między osadami bez wyraźnego końca i początku. Granice poszczególnych wsi, jasne dla wędrujących pieszo, stają się nieuchwytne dla patrzących z okna samochodu. Te miejsca nie zapraszają nowoczesności, ona wprasza się sama wyposażona w tempo zbyt szybkie by ujrzeć detale. Patrzy wzrokiem krótkowidza. I to takiego po kilku kieliszkach. Wieś prawosławną od muzułmańskiej dzieli odległość pięciu sekund. …
Czytaj całość »
Kategorie: badania terenowe, rok obrzędowy, TradycjaTagi: rok obrzędowy, Sw. Bazyli; Vasilicari; Nowy Rok
Res musealiae: Krzyże z żelaza
Najprostsze w formie – kute z dwóch pasów metalu łączonych ze sobą nitem (rzadziej zgrzewanych)[1]; małe „z surowca jaki się nadarzył, z wszelkiego rodzaju ścinków i odpadków”[2], duże, o imponujących wymiarach – ze specjalnych sztab, jakich używano do wyrobu osi u wozów, zatykane na szczycie domu, bramy cmentarnej, wbijane w wierzchołek drewnianego krzyża, wieńczące kapliczki – wykuwane ze sztab, sztabek, sztywnych prętów o przekroju okrągłym lub kwadratowym, formowane z drutu jako plecionki, i z taśmy; przybijane do desek w szczycie budynku mieszkalnego – z płatów rozklepanego płaskownika lub gotowej blachy; późniejsze z fabrycznych kwadratowych prętów i powojenne z rur i kątowników – krzyże z żelaza. Zależnie od przeznaczenia, wykonywane z zastosowaniem określonego materiału i określonej kowalskiej obróbki, co decydowało zasadniczo o ich formie plastycznej: zakończenia ramion z kutymi motywami liści, kwiatów lilii, krzyżyków, półksiężyców, trójkątów, trapezów, prostokątów, miejsce krzyżowania ramion podkreślone pełnymi, bądź ażurowymi wyobrażającymi słońce kółkami, z inskrypcją „IHS”; promieniami prostymi, falistymi lub fantazyjnie wygiętymi – pojedynczymi, podwójnymi, potrójnymi. Na głównym ramieniu pojawiały się: symboliczny półksiężyc, gwiazdy (jako zwycięstwo nad pogaństwem), chorągiewka z datą i kogut, pełniące niekiedy funkcje wiatrowskazów. Krzyże prawosławne wyróżniała ukośna belka. Występowały dwa typy krzyży: samoistne (do 5 m wysokości licząc wraz z kamienną podstawą i ok. 1,5 m szerokości) i figury uzupełniające, występujące jako zwieńczenia krzyży drewnianych, kapliczek, bram cmentarnych, szczytów budynków mieszkalnych (40–70 cm wysokości i 20–50 cm szerokości).
Okres najlepszej passy dla wyrobów kowalskich, nie tylko krzyży, to koniec wieku XIX, kiedy to pojawiła się na wsi w dużym wyborze – stal przemysłowa i zaczął się popyt na wyroby kowalskie. W wymiarze pracy – żelazo oznaczało trwalsze, bardziej funkcjonalne narzędzia i sprzęt gospodarski, w wymiarze estetycznym – stało się nową, nie występującą do tej pory na wsi materią, której walory zostały dostrzeżone i wykorzystane. Krzyże zaświadczają, jak różne było poczucie estetyki mieszkańców wsi, nie tylko w potocznym rozumieniu „kiczowate”, złaknione brakujących w codziennym, znojnym życiu świątecznych kolorów, ale także ceniące minimalizm, szlachetność materiału, walor prostej lub wyszukanej, ale cały czas doskonałej formy. Ta sztuka miała swoich twórców i odbiorców, a sądząc po popularności było ich całkiem wielu. Wizualna prezentacja krzyży była głęboko przemyślaną intencją. Na tle czystego nieba krzyż stanowił mocny, oddziałujący ekspresyjnie punkt. W terenie czekających na korozję i zapomnienie krzyży, pozostało niewiele. W muzeach nie da się w pełni podziwiać tego efektu, który miały tworzyć wraz ze sferą niebieską, ale możemy podziwiać ich wyszukane formy (wystawa stała w PME „Rękodzieło i rzemiosło ludowe”). Krzyże żelazne występowały w całej Polsce, ale najwięcej było ich we wschodnim pasie, na Podlasiu i z tych terenów oraz z rejonu Kurpiów pochodzą w większości krzyże z kolekcji PME (96 krzyży kowalskich).
Może przy okazji pierwszolistopadowych wyjazdów w różne strony Polski uda się jeszcze natrafić w terenie wykuty z żelaza krzyż, na rozstaju dróg, przy drodze, na cmentarzu… po to by móc w pełni podziwiać efekty formalne: kontrast metalicznej czerni krzyża z błękitem nieba, świetlistość stali odbijającej słońce, przejrzystość ażuru, lekkość sylwetki, dopasowanie materiału do formy, współgranie materii z duchem…
[1] Wojciech Kowalczuk, 1992, Krzyże kowalskie na Podlasiu, Białystok: Muzeum Okręgowe w Białymstoku
[2] Jacek Olędzki, 1961, Artystyczna twórczość kowalska na terenie kurpiowskiej Puszczy Zielonej od końca XIX w. do I wojny światowej [w:] Polska sztuka Ludowa, nr 4
Tagi: eksponaty, muzeum, święta, Tradycja, zbiory
Res musealiae: Komora konsumpcyjna
Komora to wydzielone miejsce we wnętrzu tradycyjnej wiejskiej chałupy, przylegające do izby lub sieni, wąskie, zaciemnione i nieogrzewane. Jako rodzaj domowego magazynu, komora stanowiła specjalistyczne pomieszczenie, w którym panowały odpowiednie warunki termiczne zapewniające produktom żywnościowym właściwą temperaturę, a z kolei materialnym utensyliom bezpieczeństwo.
Komora służyła do składania zgromadzonych zapasów ziarna i pożywienia. Przechowywano w niej produkty konsumowane na bieżąco oraz zapasy żywności, trzymano nieużywane na co dzień, ale cenniejsze sprzęty: paradną uprząż, narzędzia, okucia wozów. W ceramicznych garnkach skrywano zaoszczędzone pieniądze. Na drągach zawieszano odzież, zapasy przędzy, samodziały. Opierane na cegłach lub zawieszane na drutach drewniane półki, chroniły przechowywane zapasy żywności oraz banknoty przed gryzoniami. Po jesiennej zwózce plonów z pola stan komory był najzasobniejszy. Zimą systematycznie przybywało też ziaren z młóconego w tym okresie zboża. Dostępu do komory chroniła wstawiona w nieduży otwór okienny kowalska krata. …
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, eksponaty, Muzealia, muzeum, Tradycja, wystawyTagi: Antropologia kultury, eksponaty, muzeum, pamięć, tożsamość, Tradycja, zbiory
Czeskie przesądy o przewidywaniu śmierci z Náchodska
Przesądy są częścią życia ludzkiego od niepamięci i tworzą część każdej kultury. Naturalnie istnieją różnego rodzaju prace naukowe na temat przesądów. Możemy znaleźć opracowania typu bardziej filozoficznego, czy psychologicznego lub antropologicznego itd. Celem tego krótkiego przekazu nie jest naukowe poznanie tego, czym jest przesąd. Tego rodzaju sposoby poznania zostawię raczej naukowcom różnych dziedzin. Chodzi tu raczej o prosty przekaz, żeby przybliżyć poprzez niego Czechy w trochę inny sposób niż poprzez popkulturę.
Dla człowieka kochającego etnologię, pogląd na różne stereotypy, przesądy, opowiastki jest raczej otwarty i niemal bezkrytyczny, bowiem takie formy przekazu należą do pewnego naturalnego psychologicznego schematu, poprzez który możemy bardziej przybliżyć się do konkretnej wybranej kultury. Na pewno przesąd ma tak samo ważny przekaz jak opowieść, bajka, legenda, kawał, wiersz, piosenka czy inne ciekawe żywe formy ludowe…
Przedstawione tu przesądy pochodzą z regionu czeskiego, który nazywa się Náchodsko*, który leży koło Jičína (miasto słynnego Rumcajsa) na północy Czech. …
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, Czechy, przesądy, TradycjaTagi: Antropologia kultury, badania terenowe, pamięć, przesądy, śmierć, Tradycja
Wycinanki znad Świdra. Zbieracka pasja pewnego nauczyciela.
Jest lato 1913 roku. Niejaki Józef Hełczyński, 24 – letni polonista z warszawskiego gimnazjum, z zamiłowania zbieracz – etnograf, archeolog – odkrywca, pasjonat pieszych wędrówek i pięknych krajobrazów spędza wakacje nad rzeką Świder. Żyłka wędrowca nie pozwala mu jednak na leniwe brodzenie w przybrzeżnej wodzie, a dusza etnografa nie zgadza się na lecznicze spacery po lesie. Ciągnie go na wieś, aż pod Kołbiel, a tam składa wizyty w domach mieszkańców Radachówki, Rudzienka, Sufczyna, Woli Sufczyńskiej, Gadki oraz Kiczek. Urok osobisty i siła przekonywania sprawia, że gospodynie i panny, stare i młode zdejmują ze ścian i pował swych chat wykonane przez siebie ozdoby. …
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, eksponaty, EtnoWarszawa, Historia, Muzealia, muzeum, sztuka ludowa, Tradycja, Warszawa, wycinankaTagi: andriolli, Antropologia kultury, Hełczyński, inspiracja, linia otwocka, świder, świdermajer, tożsamość, Tradycja, wycinanka
Świdermajer czyli styl nadświdrzański — Robert Lewandowski
Wilegiaturowe, letniskowe tradycje dzisiejszego Otwocka, Józefowa czy Wawra sięgają drugiej połowy XIX wieku. Wyobraźcie sobie Państwo lata świetności willi oraz pensjonatów, czyli tzw. świdermajerów i atmosferę minionych lat. Piękne domy i ażurowe, bogato zdobione werandy z wyjściem bezpośrednio do ogrodu sąsiadującego z sosnowym lasem. Taka podróż w czasie spowoduje, że poczujecie się tak, jakbyście przeżyli tu dzieciństwo, a otaczająca przyroda i styl nadświdrzański w architekturze staną się Wam wyjątkowo bliskie.
A wszystko zaczęło się od Kronenberga i Andriollego. W sierpniu 1877 roku została uruchomiona, wybudowana przez Leopolda Kronenberga (1812–1878), Droga Żelazna Nadwiślańska, której trasa wiodła z Mławy do Kowla przez Warszawę oraz Lublin. W 1880 roku znaczną część folwarku Anielin, położonego po obu brzegach rzeki Świder w granicach dzisiejszego Otwocka i Józefowa, zakupił znany warszawski ilustrator Elwiro Michał Andriolli (1836–1893). …
Czytaj całość »
Kategorie: badania terenowe, EtnoWarszawa, Historia, Warszawa, wydarzeniaTagi: andriolli, edukacja, inspiracja, muzeum, pamięć, świdermajer, tożsamość, Tradycja, wydarzenia
Malowanie na ścianie, czyli mural to przecież sztuka.
Zacznijmy od krótkiego wyjaśnienia, czym jest tytułowy mural. W dużym skrócie można go zdefiniować jako wielkoformatową grafikę wykonywaną na ścianach budynków (hiszp. pintura mural oznaczało właśnie malowidło na ścianie). Termin ten jest w Polsce nieodłącznie kojarzony z Diego Riverą, który niewątpliwie miał ogromny wpływ na spopularyzowanie tego typu sztuki na świecie. W latach 20-tych i 30-tych muralizm przeżywał w Meksyku swój rozkwit stając się nośnikiem treści politycznych i społecznych. Poza Riverą rozgłos zdobyli muraliści José Orozco i David Siqueiros.
W naszym kraju mural dopiero niedawno awansował do roli sztuki, która niekoniecznie musi być reklamą (patrz: Pewex w Gdańsku czy Polisa S.A. w Warszawie) ani przedstawieniem martyrologii polskiego narodu. Zabawa przekazem i jego formą coraz częściej pojawia się na naszych ulicach: chociażby kolorowa ‘patelnia’ przy metrze Centrum czy eksperymentująca Skłodowska-Curie przy ulicy Lipowej 3. …
Czytaj całość »
Kategorie: Ameryka Południowa, Antropologia kultury, badania terenowe, życie miastaTagi: antropologia miasta, badania terenowe, inspiracja, miasto, murale
Pasterstwo w wymiarze muzealnym
„Góral jest głównie pasterzem. To jest główne utrzymanie jego życia, główny wdzięk jego życia; to jego praca najgłówniejsza, to dla niego najmilsze i najwdzięczniejsze pole pracy.”
Seweryn Goszczyński, Dziennik podróży do Tatrów,[w :] Dzieła zbiorowe Seweryna Goszczyńskiego, t IV, Lwów 1910, s. 258-259 …
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, eksponaty, sztuka ludowa, Tradycja, WycieczkiTagi: Antropologia kultury, badania terenowe, eksponaty, muzeum, rytuał, tożsamość, Tradycja, wieś, zbiory



















