Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Archiwum kategorii „Bez kategorii”

Shire, albo raj … leniuchów

5 października 2009 | | 4 komentarze

Mazowiecki krajobraz; fot. Paweł Matwiejczuk

Mazo­wiecki kra­jo­braz; fot. Paweł Matwiejczuk

Pach­nący cie­pły chleb z praw­dzi­wym wiej­skim masłem, ser Gouda, jaja od zie­lo­no­nóżki, sma­ko­wity szczu­pak w panierce z tłu­czo­nych wło­skich orze­chów i sum w gala­re­cie. Soczy­sty wołowy stek, buraczki na cie­pło i sznaps na tra­wie­nie. Na deser świeże owoce pro­sto z sadu: gruszki, jabłka, śliwki, do tego miseczka wybor­nej mar­mo­lady z cukro­wych bura­ków z dodat­kiem dyni. Ogromny kufel zim­nego, nie­pa­ste­ry­zo­wa­nego piwa i fajka nabita pach­ną­cym wiśnią tyto­niem. Poło­żyć się pod wierzbą i patrzeć w niebo, po któ­rym wiatr pędzi kłę­bia­ste baranki chmur.

Obfi­tość jedze­nia i napitku, leni­stwo — bo prze­cież nie odpo­czy­nek — to raj, o któ­rym mógł marzyć każdy mazur­ski (tu: mazo­wiecki) chłop, bez róż­nicy na etniczną czy kon­fe­syjną przynależność.

Czy­taj całość »

Kategorie: Bez kategorii
Tagi: , , , , , ,

Stara ława

14 września 2009 | | Brak komentarzy
Stara ława, fot. Paweł Matwiejczuk

Stara ława, fot. Paweł Matwiejczuk

Ławę zna­la­złem pośród sterty drew­nia­nych odpa­dów, które miały nam słu­żyć jako opał na zimę. Po oczysz­cze­niu oka­zało się, że na jed­nym końcu bra­kuje dwóch nóg. Mój teść powie­dział, że już od kilku dzie­się­cio­leci nikt nie uży­wał tego przed­wo­jen­nego, pro­stego wiej­skiego mebla. Wręby na gru­bej desce wyraź­nie wska­zują, że ten i ów gość w domu dziad­ków pró­bo­wał na drew­nie swo­jego kozika czy może nawet noża.
Sie­dzieli pospołu domow­nicy: Kowa­lew­scy z Wró­blew­skimi. Sia­dy­wali sąsie­dzi ze wsi: Rup­pel, Krüger, Bucholz, Wer­ner, Mar­chwart z Krom­nowa i inni nie­mieccy osad­nicy, żyjący od poko­leń w Pia­skach Duchow­nych. Polacy i Niemcy dzie­lili nie­ła­twą dolę koeg­zy­sten­cji we wsi poło­żo­nej mię­dzy kory­tem Wisły a Pusz­czą Kam­pi­no­ską.
Odna­le­ziony mebel posta­no­wi­łem odno­wić i nare­pe­ro­wać. Nie wiem, czy mi się to uda, bo cie­śla ze mnie marny, ale na pewno podejmę próbę.

Pamięć o Olędrach

Podob­nie jak w przy­padku ławy, spró­buję odre­stau­ro­wać coś jesz­cze. Chciał­bym przy­wró­cić pamięć o naszych daw­nych olę­der­skich sąsia­dach, o któ­rych we wsi mało kto już pamięta.O tym wła­śnie będą moje wpisy na blogu. To opo­wieść o ludziach, z któ­rymi łączą mnie: jedno miej­sce na ziemi, zapał do pracy i kon­fe­sja ewan­ge­licka; róż­nią: naro­do­wość, język, kul­tura i tra­dy­cja.
Z wyboru ja i żona jeste­śmy ze wsi, to dziwi naszych przy­ja­ciół i zna­jo­mych. Z wol­nego wyboru ja sam opo­wia­dam się jako Olę­der – dzie­dzic lute­rań­skiej tra­dy­cji, olę­der­skiego etosu pracy, osoba otwarta na radość życia i na dru­giego czło­wieka.
Posta­no­wi­łem napra­wić starą ławę. Jest duża, więc zmie­ścimy się na niej razem z żoną i naszymi kotami. Usta­wimy ją przed domem i będziemy wspól­nie drwić z histo­rii, która prze­pę­dziła Olę­drów z Mazow­sza, może po to, by razem z nami na drew­nia­nej ławie mogły usiąść cie­nie Oskara i Michała Küge­rów, Kata­rzyny Rup­pel czy Emmy Mar­chwart. Znaj­dzie się miej­sce i cie­pło dla sta­rych Olę­drów w domu Pola­ków i Olę­drów zarazem.

Kategorie: Bez kategorii
Tagi: , , , ,