Co robi etnolog na spektaklu, czyli do trzech razy sztuka.
Gdyby ktokolwiek miał skomentować sytuację, w jakiej ostatnio znalazł się etnolog, to w zależności od punktu widzenia jedni powiedzieliby zazdrośnie: — Ależ trafiła mu się gratka, inni zaś zarzuciliby mu snobizm, a jeszcze kolejni zapytaliby: — Co? Na kim byłeś? A etnolog powiedziałby — że pierwsi i drudzy mają rację, a i pozostałych też rozumie. Otóż był on na premierze „Opowieści afrykańskich według Szekspira”.
Prawdę mówiąc nie powinienem tu strzępić języka nad „końcem” Warlikowskiego, nad wyczerpaniem się przez niego obranej konwencji. Wzmaga to tylko zainteresowanie sztuką, która nie jest tego warta. Ale zrobię to, ponieważ spektakl jest nie tylko wydarzeniem kulturalnym i produktem z rynku usług kulturalnych zaspokajającym snobistyczne zachcianki egzaltowanej publiczności. Spektakl domaga się komentarza. Ma on przecież wyraz głębszy. Każdy by się obruszył gdyby traktować przedstawienie tylko jako event (a trwa na tyle długo, że zintegrować można niejedną grupę)… A jaki głębszy wyraz miał dla etnologa, to zaraz opowiem.
Nim jednak przejdę do clue narracji, oddam Warlikowskiemu co warlikowskie. Rzeczywiście w hierarchii wydarzeń kulturalnych premiera „Opowieści afrykańskich…”, równać się może z Euro 2012 w skali widowiska sportowego, oczywiście dla określonego odbiorcy: jest marka, jest profesjonalizm, jest jakość, jest warsztat, jest bankiet, jest światek. Są tak ważne dla reżysera emocje, tematy, świetna aktorska gra. Słowem jest wszystko czego po Warlikowskim moglibyśmy się spodziewać. Czego więc brakuje?
(A)pollonia, Koniec, Opowieści w Warszawie to …: trzy akty, trzy studia, trzy zarwane noce, jedna scenografia, to samo oświetlenie, te same sposoby wykorzystania multimediów, ten sam brak jakiejkolwiek logiki i sensu. Ale „(A)pollonię” i wieszczy „Koniec-Warlikowskiego”(choć pełen podziwu jestem, że można własny koniec tak wypromować, oczywiście poza konkurencją jest koniec świata) zostawmy na boku, przyjrzyjmy się tylko „Opowieściom…”. …
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, EtnoWarszawa, Warszawa, życie miastaTagi: Opowieści afrykańskie, Szekspir, teatr, Warlikowski
Konferencja w Muzeum
Już niedługo, w dniach 27–28 października, w naszym Muzeum odbędzie się interdyscyplinarna konferencja naukowa „Muzeum – sztuka żywa?”.
Sesja ma charakter otwarty, uczestnictwo w niej w roli słuchacza jest bezpłatne i nie wymaga wcześniejszego zgłoszenia.
W programie wystąpienia dotyczące sztuki profesjonalnej i sztuki ludowej, ethnodesignu, wizualności, muzealnictwa, nowych technologii wykorzystywanych w służbie kultury, muzeów wirtualnych i in. Wśród prelegentów znajdą się wybitni badacze, młodzi naukowcy, jak również praktycy wdrażający nowatorskie rozwiązania w muzeach.
Tegoroczną sesję dedykujemy pamięci profesora Ksawerego Piwockiego (1901–1974) – wybitnego historyka sztuki, etnologa, muzealnika, konserwatora. Będzie to kolejna odsłona cyklu konferencyjnego Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie, w ramach którego chcemy poruszać tematy aktualne dla współczesnego świata nauki i kultury, a jednocześnie upamiętniać postaci, które ten świat tworzyły, osoby, których znaczenie wykraczało poza sztywne ramy uprawianych dyscyplin.
Aktualny program można znaleźć na stronie Muzeum w zakładce „Aktualności”: http://ethnomuseum.website.pl/doc_1075-_muzeum-sztuka-zywa-w-kregu-inspiracji-tworczoscia-ksawerego-piwockiego.html
Muzeum – sztuka żywa?
W kręgu inspiracji twórczością Ksawerego Piwockiego
27–28 października 2011
ul. Kredytowa 1
Zapraszamy!
Kategorie: EtnoWarszawa, Historia, muzeum, Warszawa, wydarzenia, życie miasta
Tagi: edukacja, inspiracja, muzeum, pamięć, tożsamość, Tradycja, Warszawa, wydarzenia, wykład
Co robi Etnolog na placu Trzech Krzyży?
Warszawa ma wiele miejsc, gdzie można spotkać skate’ów, ale pewna grupa gromadzi się wokół pomnika ich patrona — Wincentego Witosa. Wprawdzie zazwyczaj jest do nich zwrócony tyłem ale nie zrażając się tym w pełni korzystają z granitowych schodów (porządna twarda i gładka nawierzchnia) i atrakcyjnego postumentu, na którym zamieszkał. Oswajają przestrzeń, którą urbaniści przeznaczyli dla pamięci o wielkim działaczu ludowym, i nadają jej choć odrobinę życia . Tu wydają się stykać rzeczywistości ludowa (Witosowa) z ludową (skate’owską), ale nie to interesuje antropologa w tym przypadku. Bardziej atrakcyjne jest starcie przestrzeni miejskiej z powierzchnią deski, mimo, że obraz przeważnie jest niewyraźny. …
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, EtnoWarszawa, Warszawa, życie miastaTagi: Antropologia kultury, inspiracja, Warszawa, życie warszawy
Sukienka w kontekście rewolucji, czyli jak kolor stwarza kontekst
Strój jest komunikatem, kiedyś ściśle skodyfikowanym w przestrzeni życia społecznego. Każdy strój zawierał precyzyjne informacje o jego właścicielu, dotyczące wieku, statusu społecznego i majątkowego, przynależności grupowej i regionalnej. Dzisiaj obowiązuje dress code, mundur zawodowy lub szkolny, etykieta w dyplomacji lub wpojone zasady, jak należy się ubrać do teatru, a czego nie zakładać na imieniny do babci.
Każde muzeum etnograficzne posiada kolekcję „regionalnych strojów ludowych”, które unaoczniają panujące w kulturze tradycyjnej zasady „mowy stroju”. Ten rozdział w kulturze ponowoczesności jest dzisiaj zamknięty. W rejonach, gdzie silne jest poczucie regionalnej tożsamości „ludowy strój” to manifestacja i – jak zawsze – barwna estetyczna emanacja. Jakie więc stroje przemawiają do nas dzisiaj ? Stroje obrzędowe, stroje subkultur młodzieżowych…
Czytaj całość »
Kategorie: eksponaty, EtnoWarszawa, Muzealia, muzeum, Warszawa, wystawyTagi: eksponaty, inspiracja, Minge, moda, muzeum, tożsamość, Warszawa, wystawa, zbiory
Wycinanki znad Świdra. Zbieracka pasja pewnego nauczyciela.
Jest lato 1913 roku. Niejaki Józef Hełczyński, 24 – letni polonista z warszawskiego gimnazjum, z zamiłowania zbieracz – etnograf, archeolog – odkrywca, pasjonat pieszych wędrówek i pięknych krajobrazów spędza wakacje nad rzeką Świder. Żyłka wędrowca nie pozwala mu jednak na leniwe brodzenie w przybrzeżnej wodzie, a dusza etnografa nie zgadza się na lecznicze spacery po lesie. Ciągnie go na wieś, aż pod Kołbiel, a tam składa wizyty w domach mieszkańców Radachówki, Rudzienka, Sufczyna, Woli Sufczyńskiej, Gadki oraz Kiczek. Urok osobisty i siła przekonywania sprawia, że gospodynie i panny, stare i młode zdejmują ze ścian i pował swych chat wykonane przez siebie ozdoby. …
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, eksponaty, EtnoWarszawa, Historia, Muzealia, muzeum, sztuka ludowa, Tradycja, Warszawa, wycinankaTagi: andriolli, Antropologia kultury, Hełczyński, inspiracja, linia otwocka, świder, świdermajer, tożsamość, Tradycja, wycinanka
Świdermajer czyli styl nadświdrzański — Robert Lewandowski
Wilegiaturowe, letniskowe tradycje dzisiejszego Otwocka, Józefowa czy Wawra sięgają drugiej połowy XIX wieku. Wyobraźcie sobie Państwo lata świetności willi oraz pensjonatów, czyli tzw. świdermajerów i atmosferę minionych lat. Piękne domy i ażurowe, bogato zdobione werandy z wyjściem bezpośrednio do ogrodu sąsiadującego z sosnowym lasem. Taka podróż w czasie spowoduje, że poczujecie się tak, jakbyście przeżyli tu dzieciństwo, a otaczająca przyroda i styl nadświdrzański w architekturze staną się Wam wyjątkowo bliskie.
A wszystko zaczęło się od Kronenberga i Andriollego. W sierpniu 1877 roku została uruchomiona, wybudowana przez Leopolda Kronenberga (1812–1878), Droga Żelazna Nadwiślańska, której trasa wiodła z Mławy do Kowla przez Warszawę oraz Lublin. W 1880 roku znaczną część folwarku Anielin, położonego po obu brzegach rzeki Świder w granicach dzisiejszego Otwocka i Józefowa, zakupił znany warszawski ilustrator Elwiro Michał Andriolli (1836–1893). …
Czytaj całość »
Kategorie: badania terenowe, EtnoWarszawa, Historia, Warszawa, wydarzeniaTagi: andriolli, edukacja, inspiracja, muzeum, pamięć, świdermajer, tożsamość, Tradycja, wydarzenia
Ze sztambucha mieszczucha — odcinek 1: Podwórko zwane studnią
Wychowały mnie dwie leciwe kamienice – takie damulki z odpryśniętym tynkiem, prawdziwe kobiety po przejściach, a ja w swej niewdzięczności odpłaciłam im sympatią do bloków. Bo blok to był raj. Objawiał się tym, że z okien widać było NIEBO, a do środka zaglądało SŁOŃCE. A raj wyposażony w balkon stawał się rajem podwójnym. „To naprawdę można wyjść na balkon i on się nie zarwie?” Zalety bloku nie kończyły się na tym. Najważniejsza z nich to SEKRET WIECZNEGO CIEPŁA zwany centralnym ogrzewaniem. Nie trzeba spać w swetrze i rękawiczkach! Super!
Moje bloko – uwielbienie trwałoby pewnie do dziś, gdyby nie przyszło mi kiedyś w nim zamieszkać. Wszystko wspaniale, tylko dlaczego sufit zaczyna się tuż nad głową? Gdzie podziała się ta wielka przestrzeń u góry? W nocy światło latarni nie załamuje się już na stiukowych kwiatach i meduzach tańczących wokół żyrandola. Jakaś kompletnie płaska przestrzeń nade mną. Jak tu wziąć głębszy oddech? Ratunku! Tak oto blokowe mieszkanie odsłoniło przede mną swe upiorne oblicze. W tym miejscu składam więc ukłon tym dwóm obdrapanym staruszkom i wszystkim im podobnym, bo będzie tu o kamienicy jako o CENTRUM ŚWIATA (Ba! WSZECHŚWIATA nawet) wynurzonego z miejskiego chaosu. …
Czytaj całość »
Kategorie: EtnoWarszawa, Warszawa, Ze sztambucha mieszczuchaTagi: inspiracja, pamięć, tożsamość, Tradycja, Warszawa, życie warszawy
MUZEALNE ZAGADKI: Okno
„Mówią, że o świcie tego dnia odleciały wszystkie okna. Pierwsze poderwały się do lotu okna plebanii, krążąc nad placem zwoływały na zbiórkę towarzyszki. Jedno za drugim wyrwały się wszystkie i stawiły się na wezwanie przewodniczek, łącząc się w wibrujące ogoniaste stado. Potem na dany przez nie znak odleciały wszystkie na zachód. Sunęły nisko bijąc okiennicami w wolnym rytmie szerokiego i spokojnego lotu, jak dzikie gęsi. Wiatr gdy je przenikał, wydobywał z nich gwizd jak z zielonych ptaków. Bardzo szybko zbliżyły się delikatną linią w locie ku morzu. Domy z pustymi oczodołami ogłosiły kapitulację.”
Antonio Tabucchi, Piazza d’Italia, Milano1975; Plac Włoski, Warszawa 1983
Co otwiera muzealne OKNO ?
Immanentna cecha okna to otwieranie i zamykanie przestrzeni oddzielającej sferę domową od obszarów znajdujących się poza nią. Okno ustanawia granicę tego co wewnątrz od obszaru zewnętrznego, swoje od obcego. Okno z wlepkami, z pobliskiego gmachu Akademii Sztuk Pięknych przy Krakowskim Przedmieściu 5 (Wydział Grafiki od strony ulicy Traugutta) przez lata poza swą podstawową funkcją, odgrywało dodatkową rolę. Od lat 90.XX w. stało się płaszczyzną na której wlepkarze pozostawiali na trwałe ślady swoich artystycznych czy para artystycznych wypowiedzi. Szyby autobusów i tramwajów przyjmowały wlepki, ale żywot ich bywał ograniczony, okno budynku zapewniło im pewną trwałość. Z pewnością nie bez znaczenia był fakt iż okno należało do „przybytku sztuki” i nikt wlepek tu nie usuwał. W roku 2003 miała miejsce w gmachu ASP wymiana starych okien na nowe i wszystkie okna – jak każda zużyta i niepotrzebna rzecz miały trafić tam gdzie ich ostateczne „przeznaczenie”, czyli na śmietnik. Stało się inaczej – Okno z wlepkami trafiło do zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficznego w roku 2008 i stało się muzealium o numerze inwentarzowym PME 56958. Udało się dzięki szybkiej interwencji. Zainterweniował przemierzający codziennie ulicę Traugutta jeden z wielkich tego muzeum — Piotr Szacki. Udało się uratować tylko jedno okno. Ekipa dokonująca wymiany była szybsza, Muzeum ASP nie wyraziło zainteresowania tym odcinkiem swojej historii.
Wlepki były przedmiotem jednej z fascynacji Piotra Szackiego. Przez lata obserwował jak się rozrastają, anektując kolejne wolne przestrzenie okienne. Wlepki pochłonęły okna, które nie były już tym samym – zwykłymi taflami okiennymi. Stały się artefaktem, dla antropologa kultury interesującym. …
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, Bez kategorii, eksponaty, EtnoWarszawa, muzeum, Warszawa, wystawyTagi: Antropologia kultury, eksponaty, historia sztuki, inspiracja, legendy, muzeum, tożsamość, Tradycja, Warszawa, wystawa, zbiory
Co robi etnolog pod mostem?
Co robi etnolog pod mostem?
Nie, nie wylądował tam z powodu braku pracy, choć dzięki pewnej rozmowie wie, że są tam i tacy, którzy z tego powodu pomieszkują w okolicy. Jest to jednak temat na osobny wpis… Powiedzmy, że zawiódł go tam jego antropologiczny nos. Przejeżdżając regularnie na rowerze pod mostem Grota-Roweckiego zaobserwował pewne osobliwe ślady zachowań – białe plamy magnezji na ścianach. Otóż okazało się, że część warszawiaków walczy tam z grawitacją i własnymi słabościami wspinając się po przyczółkach mostu. Możliwe jest to tylko dzięki temu, że w czasie budowy (1976–81) ktoś zadbał o architektoniczny detal i wyłożył ściany zakotwiczenia przeprawy kamiennymi panelami (boniowanie), które świetnie nadają się do wspinaczkowego treningu (trawers). Są bowiem z twardego i dość szorstkiego kamienia co wzmaga tarcie, a to wspinaczom bardzo odpowiada. O resztę zadbała już brać wspinaczkowa. Opisała na ścianach chwyty tworząc ich lokalną topografię i nadała wartość ścianom – łatwiejsza, trudniejsza. Widać też, że dba o względną czystość najbliższego otoczenia – bo co to za przyjemność wspinać wśród niedopałków i potłuczonych butelek i żyje chyba w zgodzie z graficiarzami, którzy pozostawili na ścianie kilka znaków obecności. Zaletami ścian pod mostem są: darmowy dostęp (ostatnio nawet policja przestała ich stamtąd przeganiać), i fakt że jest na powietrzu, czy świeżym…? To już inna kwestia. …
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, EtnoWarszawa, WarszawaTagi: Antropologia kultury, inspiracja, Warszawa, życie warszawy
Etno — notatki z podmiejskiej chatki. Język podróży
Język podróży wyznacza jej rytm, a jednocześnie energia podróży kształtuje mimowolnie słowo towarzyszące wędrówce. Opis podróży podmiejskiej to mieszanka opisu ‘życia tramwajowego Warszawy’ w Złym i sielankowości wspomnień wakacyjnych wypadów produkowanych przez wieki przez różnej maści literatów. To oszałamiająca woń kwiatów akacji i bzu vs drażniąca nozdrza mieszanka potu i mixu dezodorantów, gdy ścisk przesuwa ci żebra do torby sąsiada i gdy– nie wierząc własnemu szczęściu – opadasz na wolne miejsce. To również wspólnota przeżyć, wspólnota lektur i słownych potrąceń (‘można tu?’, ‘zajęte, tak’, ‘ależ proszę się przesunąć’!), formalizm wprawionego w służbowy ruch kontrolera biletów i toczące naszą podróż tajemne kody kierpocia (‘1246 lewa-gotów!’).
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, Etno-notatki z podmiejskiej chatki, EtnoWarszawa, WarszawaTagi: Antropologia kultury, Warszawa, wieś







