<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ethnomuseum.pl Blog &#187; EtnoWarszawa</title>
	<atom:link href="http://ethnomuseum.pl/blog/category/etnowarszawa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ethnomuseum.pl/blog</link>
	<description>Blog Działu Etnografii Polski i Europy Państowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie</description>
	<lastBuildDate>Fri, 23 Jul 2010 22:41:52 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=abc</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Galeria Sztuki Światowej w Śmietniku</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/23/galeria-sztuki-swiatowej-w-smietniku/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/23/galeria-sztuki-swiatowej-w-smietniku/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 23:10:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Skoczyńska</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[galeria sztuki światowej]]></category>
		<category><![CDATA[śmietnik]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3371</guid>
		<description><![CDATA[Gdy rok temu przeprowadziłam się do kolejnego studenckiego mieszkanka na warszawskim Starym Mokotowie, pierwszą rzeczą, jaka mi się spodobała, była bliskość „śmietnikowego domku” (pomieszczenia dobudowanego do bloku z kontenerami na śmieci). Dodam, że nie jest to jedyny „domek” tego uroczego zakątka miasta: ok.100 m obok mieści(ł) się tzw. „żulowy domek”, w którym „wszystko się zdarzyć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3376" class="wp-caption alignleft" style="width: 211px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Drzwi-do-Galerii-fot.-K.-Skoczyńska.jpg"><img class="size-medium wp-image-3376" title="Drzwi do Galerii, fot. K. Skoczyńska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Drzwi-do-Galerii-fot.-K.-Skoczyńska-224x300.jpg" alt="" width="201" height="263" /></a><p class="wp-caption-text">Drzwi do Galerii, fot. K. Skoczyńska</p></div>
<p>Gdy rok temu przeprowadziłam się do kolejnego studenckiego mieszkanka na warszawskim Starym Mokotowie, pierwszą rzeczą, jaka mi się spodobała, była bliskość „śmietnikowego domku” (pomieszczenia dobudowanego do bloku z kontenerami na śmieci). Dodam, że nie jest to jedyny „domek” tego uroczego zakątka miasta: ok.100 m obok mieści(ł) się tzw. „żulowy domek”, w którym „wszystko się zdarzyć może…”. Ale odbiegam od tematu. Jak już wspominałam, śmietnik pozytywnie zaskoczył mnie swoją bliskością, gdyż wcześniej musiałam robić całą wycieczkę, aby zutylizować swoje radioaktywne odpady. Kolejne zaskoczenie przeżyłam po wejściu do środka, gdy na przeciwległej ścianie ponad gnijącą kapustą z okolicznego warzywniaka ujrzałam… plakat z reprodukcją obrazu Stanisława Wyspiańskiego „Józio Feldman”.</p>
<p><span id="more-3371"></span></p>
<p>Od tego czasu, w dzień rocznicy Bitwy pod Grunwaldem, minął dokładnie rok, przez który bacznie obserwowałam zmiany zachodzące w naszej „plebejskiej” galeryjce. Pewnego dnia pojawiła się więc „Płonąca żyrafa” Salvadora Dalego, a wraz z nią naklejka na drzwiach z dokładnymi informacjami o tym obrazie. To był przełom.</p>
<div id="attachment_3375" class="wp-caption alignright" style="width: 174px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Dali-fot.-K.-Skoczyńska.jpg"><img class="size-medium wp-image-3375 " style="margin: 5px;" title="Dali, fot. K. Skoczyńska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Dali-fot.-K.-Skoczyńska-224x300.jpg" alt="" width="164" height="217" /></a><p class="wp-caption-text">Dali, fot. K. Skoczyńska</p></div>
<p>Do tamtej chwili myślałam, że „Józio” wisi sobie ot tak od lat, bo komuś szkoda było go wyrzucić, więc zostawił go przyklejonego na ścianie. Ale tego dnia, kiedy zobaczyłam „Żyrafę”, zdałam sobie sprawę, że ktoś robi to z premedytacją – i oszalałam. Ogarnęło mnie uczucie serendipity opisywane przez Walpole&#8217;a, mój mózg z trudem rejestrował kolejne warstwy metaforyki tego miejsca. Sztuka vs. śmieci, długowieczność dzieła sztuki vs. ulotność gnijącej kapusty, piękno  vs. brzydota, galeria vs. śmietnik, dobra duchowe vs. materialne, pożywienie dla duszy vs. dla ciała itd. Uff, już mi się zakręciło w głowie. Nie mogłam uwierzyć, że (wówczas) anonimowy dla mnie kustosz tego obiektu w pełni wolontaryjnym oddaniu dodaje nowe reprodukcje oraz troszczy się o zasób wiedzy zwiedzających &#8211; i to w śmietniku!</p>
<p>10 lutego 2010 pomysłodawca naszego małego muzeum nareszcie się ujawnił – okazał się nim być mieszkaniec osiedla i przy tym artysta, pan Jacek Bąkowski. Podczas uroczystego wernisażu w siarczystym mrozie na kolejnej ścianie śmietnika zawiśli „Żołnierze czarni” Grzegorza Rogali. Niedawno do zbiorów galerii dołączyły dwie nowe prace: „Labirynt” Joanny Krzysztoń i „Prawda” Klary Kopcińskiej. Niedawno obiekt został oficjalnie ochrzczony naklejką na drzwiach z napisem „Galeria Sztuki Światowej w Śmietniku” i teraz każdy już wie, o co chodzi. No… prawie każdy, bo kiedy parę dni temu robiłam galerii zdjęcia, to osiedlowi żule, którzy od zamknięcia „żulowego domku” przesiadują całymi dniami pod naszym kulturalnym śmietnikiem, byli wielce zdziwieni; nigdy wcześniej nie zwrócili uwagi na reprodukcje czy napisy na drzwiach. Cóż, niektórzy są bardziej odporni na sztukę.</p>
<div id="attachment_3377" class="wp-caption alignleft" style="width: 220px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Galeryjny-spis-fot.-K.-Skoczyńska.jpg"><img class="size-medium wp-image-3377" title="Galeryjny spis, fot. K. Skoczyńska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Galeryjny-spis-fot.-K.-Skoczyńska-300x224.jpg" alt="" width="210" height="157" /></a><p class="wp-caption-text">Galeryjny spis, fot. K. Skoczyńska</p></div>
<p>Podsumowując: wielkie ukłony dla pana Bąkowskiego, który zajął się tą inicjatywą. Wyrzucanie śmieci nigdy nie było dla mnie tak edukacyjnym i surrealistycznym (dosłownie) przeżyciem, za co bardzo dziękuję. Może inni zainspirują się przykładem pana Jacka i będzie widywać się więcej takich ciekawostek? Ja tymczasem idę zutylizować swoje odpady. Kto by pomyślał, że może to być tak przyjemne?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/23/galeria-sztuki-swiatowej-w-smietniku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Golić brodę tępą brzytwą</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/25/golic-brode-tepa-brzytwa/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/25/golic-brode-tepa-brzytwa/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 May 2010 22:56:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[Noc Muzeów]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>
		<category><![CDATA[życie warszawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2990</guid>
		<description><![CDATA[- niepowodzenia w szkole.  To fragment sennika, podobno babilońskiego (cokolwiek to oznacza), który z tajemniczych względów zapadł mi niegdyś w pamięć.
W nocy z soboty na niedzielę 15/16 maja przed tak złym snem i związanym z nim losem  schroniło się w Muzeum Etnograficznym prawie 8 tysięcy ludzi. Powszechny lęk wygonił na ulice jeszcze więcej osób &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2995" class="wp-caption alignleft" style="width: 168px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43461.jpg"><img class="size-medium wp-image-2995" title="Jedna z Madonn przygotowanych przez studentów WSA ASPTTF, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43461-225x300.jpg" alt="Jedna z Madonn przygotowanych przez studentów WSA ASPTTF, fot. E. Skokowska" width="158" height="210" /></a><p class="wp-caption-text">Jedna z Madonn przygotowanych przez studentów WSA ASPTTF, fot. E. Skokowska</p></div>
<p style="text-align: justify;">- niepowodzenia w szkole.  To fragment sennika, podobno babilońskiego (cokolwiek to oznacza), który z tajemniczych względów zapadł mi niegdyś w pamięć.</p>
<p style="text-align: justify;">W nocy z soboty na niedzielę 15/16 maja przed tak złym snem i związanym z nim losem  schroniło się w Muzeum Etnograficznym prawie 8 tysięcy ludzi. Powszechny lęk wygonił na ulice jeszcze więcej osób &#8211; unikały one  nieszczęścia zwiedzając różne muzea, galerie, warszawską Giełdę, Sejm, a nawet niektóre centra handlowe. Do powszechnie cenionych rozrywek należało stanie w ogromnej kolejce do niedawno otwartego Muzeum Fryderyka Chopina.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak, jak już wspominałam, nasze Muzeum nie świeciło pustkami. Przechadzając się wśród zwiedzających, uzbrojona w aparat i dyktafon, poczyniłam kilka spostrzeżeń, którymi pragnęłabym się teraz z Wami podzielić.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2990"></span></p>
<h2 style="text-align: justify;">Nocne muzykowanie</h2>
<div class="mceTemp" style="text-align: justify;">
<dl id="attachment_2999" class="wp-caption alignright" style="width: 160px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4355.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-2999" title="Występ duetu na karimbach, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4355-150x150.jpg" alt="Występ duetu na karimbach, fot. E. Skokowska" width="150" height="150" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Występ duetu na karimbach, fot. E. Skokowska</dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align: justify;">Gwoździem programu były oczywiście koncerty w sali kinowej. Grały kolejno: Village Kollektiv, Port Mone, Moulay Sherif. Wszystkie zespoły wypadły świetnie, dzieląc się z widownią ogromną dawką pozytywnej energii, która rzucała się w oczy, gdy patrzyłam na tłumy wychodzące z sali.</p>
<p style="text-align: justify;">Entuzjaści muzyki mieli możliwość posłuchać także duetu na karimbach, a potem na didgeridoo (zespół Balanda).  Kapela Braci Dziobaków zagrała ballady i kołysanki, które &#8211; pomimo świetnego wykonania &#8211; nikogo nie skłoniły do snu. Taka to była niezwykła noc.  Wypytywani słuchacze z zachwytem opowiadali o egzotycznych i swojskich melodiach, niektórzy nawet od razu po koncercie wymykali się do domu, by na spokojnie ochłonąć po tylu muzycznych wrażeniach.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Karuzela z Madonnami</h2>
<p style="text-align: justify;">Inni jednak dalej brali udział w oferowanych atrakcjach: przeżywali silne emocje i entuzjastycznie wcielali się w role kangurów i strusi podczas opowiadania aborygeńskich opowieści przez Grupę Studnia O. Powodzeniem cieszyły się też projekcje niezwykłych filmów animowanych &#8211; niby po północy, niby na dobranoc, ale nie warto było nawet zmrużyć oka!</p>
<p style="text-align: justify;">Niesamowite wrażenie robiły spacerujące po Galerii Polskiej Sztuki Ludowej Madonny. Niektóre przerażające, a wszystkie piękne.  Stroje, fryzury i makijaże dzielnych dziewcząt były dziełem studentów <a href="http://www.charakteryzacja.pl" target="_blank">Wyższej Szkoły Artystycznej i Aktywnego Studium Plastycznego</a>.  Kunsztownie wykonane żywe rzeźby, były w  większości zainspirowane wizerunkami Matki Boskiej &#8211; nie tylko tymi z polskiej ikonografii ludowej, ale także tymi z przedstawień południowoamerykańskich.</p>
<p style="text-align: justify;">
<div class="mceTemp" style="text-align: justify;">
<dl id="attachment_3101" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43451.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3101" title="Zdjęcie z Madonną, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43451-150x150.jpg" alt="Zdjęcie z Madonną, fot. E. Skokowska" width="150" height="150" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Zdjęcie z Madonną, fot. E. Skokowska</dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Na pierwszy rzut oka budziły zachwyt lub lęk.  I to nie tylko u dzieci. Ja sama przeżyłam chwilę grozy, ujrzawszy Madonnę zainspirowaną, jak mi się zdaje, gotycką katedrą. Miała ona szatę ozdobioną &#8211; podobnie jak nimb &#8211; witrażami, na piersiach (jakby organami), a w pasie wisiało kadzidło. Całe ciało miała pomalowane na czarno, a na powiekach wymalowano jej&#8230; oczy o czarnych białkach. Kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz, poczułam wręcz zabobonny strach i wcale nie dziwiłam się dzieciom, które chowały się za rodzicami.</p>
<p style="text-align: justify;">Po drugim spojrzeniu zwiedzający pytali o możliwość zrobienia zdjęcia z którąś z modelek, po czym stawali obok niej z radosnym uśmiechem i czekali na pstryknięcie.</p>
<p style="text-align: justify;">Trzeci rzut oka wywoływał współczucie. Starannie ubrane i umalowane dziewczyny męczyły się, stojąc na swoich postumentach (pomimo że często zamieniały się miejscami). Było ich 12, na sali jednocześnie bywały po 3, a w tym czasie reszta odpoczywała. Ustawione przez pracowników Muzeum wiatraki niewiele im pomagały, ponieważ w sali panował prawdziwy skwar &#8211; przypuszczam, że właśnie z powodu silnych emocji.</p>
<p style="text-align: justify;">Madonny ze swojej strony także pragnęły ulżyć bezsennym zwiedzającym: można było dostać od nich niezawodne recepty na dobry sen. Nikt z nich jednak tak od razu nie skorzystał &#8211; było jeszcze wiele do obejrzenia.</p>
<h2 style="text-align: justify;">
<p class="mceTemp">
<p>Wół [jak się śni] to nieprzyzwoity kolega</h2>
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_3011" class="wp-caption alignleft" style="width: 289px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4363qq.jpg"><img class="size-medium wp-image-3011" title="Z &quot;Polskiego Sennika Ludowego&quot; Stanisławy Niebrzegowskiej, fot. E. Skokowska " src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4363qq-300x195.jpg" alt="" width="279" height="181" /></a><p class="wp-caption-text">Z &quot;Polskiego Sennika Ludowego&quot; Stanisławy Niebrzegowskiej, fot. E. Skokowska </p></div>
<p>Cytat ten pochodzi z <em>Polskiego sennika ludowego</em> Stanisławy Niebrzegowskiej, podobnie jak wiele innych, które zawisły w holu na drugim piętrze muzeum. Była to instalacja <em>Sennik: dekoder snów</em>, przygotowana przez pracowników Zespołu Edukacji Dorosłych i muzealnych wolontariuszy.</p>
<p style="text-align: justify;">Wystawa składała się z przeróżnych cytatów, które bezwzględnie pomogłyby każdemu, komu śnił się kiedy &#8220;ksiądz&#8221;, &#8220;pokichane dziecko&#8221;, albo chociaż &#8220;piersi&#8221; (<em>wzniosłego uczucia doznasz</em>). Istotnym, wręcz kluczowym elementem całego przedsięwzięcia była interaktywność. Zwiedzający mieli uczestniczyć w budowaniu instalacji: mieli 2 kolumny oraz całkiem duże powierzchnie ścian do wyrażenia swoich opinii i doznań, zatytułowanych: &#8220;Wyśniło mi się&#8221;, &#8220;Nie rozumiem snu, w którym&#8221;, &#8220;Najlepiej śni mi się, gdy&#8221;, &#8220;Miałem koszmar&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Pewien młody człowiek, którego zapytałam o zdanie, stwierdził, że bardzo nie podobała mu się ta instalacja i że gdyby wiedział, że będzie tu coś takiego, na pewno nie wybrałby się do Muzeum tej nocy. Jednak po paru godzinach trwania Nocy Muzeów kolumny, ściany i wiele innych dostępnych powierzchni zapełniło się kartkami ze zwierzeniami naszych gości, co wskazuje na to, że nie był to powszechny pogląd.</p>
<p style="text-align: justify;">Przechadzając się wzdłuż ścian doszłam do wniosku, że żadne &#8220;pokichane dzieci&#8221; ani nawet &#8220;świnie&#8221; (<em>goście przyjdą</em>) nie mogą równać się z naszymi snami: o zakonnicach w rajstopach na głowie, o dziwacznych stworach, o wampirach pijących krew i o pani od matematyki. Co na to Freud? Nie wiem, ale na przykład Stanisława Niebrzegowska nie dość, że nie potrafiłaby nam pomóc, to jeszcze złapałaby się za głowę i uciekła z krzykiem &#8211; współczesne sny zdradzają bardzo rozwiniętą wyobraźnię swoich posiadaczy.</p>
<p style="text-align: justify;">Zauważyłam, że większość najpierw przechadzała się po holu i czytała uważnie kartki pozostawione przez innych, a dopiero potem zabierała się za sporządzenie własnych. Muszę przyznać, że byłam nieco zaskoczona tak szerokim odzewem wśród zwiedzających. Rzadko kiedy można zaobserwować taką interaktywność i ochotę na współtworzenie wystawy. Tymczasem kolejka po długopis była długa, a miejsca na ścianach wkrótce zaczęło brakować. Jeden ze znajomych, który spędził w Muzeum całą noc, w okolicach godziny 2 próbował odnaleźć pozostawioną 5 godzin wcześniej notatkę &#8211; była ona pokryta kilkoma warstwami nowszych sennych zwierzeń.</p>
<p style="text-align: justify;">Nawet dzisiaj, w skąpym, bo skąpym, ale świetle dziennym, wystawa prezentuje się ciekawie i zachęca pracowników i zwiedzających Muzeum do zapoznawania się ze współczesnym sennikiem miejskim.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Świetnografia</p>
<p class="mceTemp">
</h2>
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_3086" class="wp-caption alignright" style="width: 201px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4351.jpg"><img class="size-medium wp-image-3086" title="Kolejka d wystaw &quot;Zwykłe-Niezwykłe&quot;, &quot;Jaśnienie&quot;, &quot;Świetnograficzne&quot;, fot. E. Skokowska. " src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4351-225x300.jpg" alt="" width="191" height="254" /></a><p class="wp-caption-text">Kolejka do wystawy &quot;Zwykłe-Niezwykłe&quot;, &quot;Jaśnienie&quot;, &quot;Świetnograficzne&quot;, fot. E. Skokowska. </p></div>
<p>Dużym powodzeniem, jak można było wywnioskować z ustawiającej się do niej kolejki, cieszyła się wystawa <em>Świetnograficzne: polska grafika reklamowa 1918-1989</em>. Była to także kolejka do nagradzanej już wystawy <em>Zwykłe-niezwykłe: fascynujące kolekcje</em>, która prezentowała niewielką, a nader interesującą część naszych zbiorów oraz do wystawy fotografii <em>Jaśnienie</em>. Na samym końcu docierało się do ekspozycji <em>Świetnograficzne</em> i czuło klimat centrum Warszawy w dowolnym roku od 1918 do 1989, oglądało się plakaty, wywieszki i ulotki oraz bywało zachęconym do kupna proszku, lotu na loterię czy biletu do cyrku. Pracownicy Muzeum obdarowywali też zwiedzających plakatami Totalizatora Sportowego z dawnych lat.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak już wspominałam i jak widać na załączonym obrazku, aby dostać się na te wystawy, należało wystać swoje w kolejce.  Kolejka powstała także z tego powodu, że na sale wystawowe wpuszczano grupkami, aby każdy miał szansę dojrzeć coś niekoniecznie komuś innemu przez ramię. Spełniała ponadto rolę integracyjną &#8211; nawiązywano rozmowy, znajomości, wymieniano komentarze. Byłoby to idealne miejsce do rozmowy o Nocy Muzeów, gdyby nie fakt, że kolejka przesuwała się dość szybko i wtedy rozmowa bywała gwałtownie urywana. No, ale nie można mieć wszystkiego, prawda?</p>
<p style="text-align: justify;">O ile wyrazy podziwu, zadowolenia z plakatów i ze zrobionych tym wystawom zdjęć nie wydały mi się szczególnie zaskakujące, o tyle zdziwiłam się nieco podczas kilku rozmów o etnograficznych wystawach stałych. Te egzotyczne, azjatyckie czy związane z Australią, kilku rozmówców bardzo chwaliło. Pewna młoda osoba wyznała, że zawsze fascynowała ją Australia, choć nigdy tam nie była i teraz przed planowaną podróżą w wymarzone miejsce postanowiła wybrać się do muzeum, aby dowiedzieć się czegoś o kulturze tego kontynentu. Z wypowiedzi wynikało, że uzyskana wiedza wywarła nader pozytywne wrażenie na przyszłej podróżniczce.</p>
<p style="text-align: justify;">Dość zabawne, że nie przyszło mi w ogóle do głowy, że przy takiej konkurencji koncertów, imprez, nowych i okazjonalnych wystaw, nasze klasyczne wystawy stałe mogą być dla kogoś gwoździem programu. A jednak były, jak dowiedziałam się od grupy młodych ludzi, którzy wybrali się tamtej nocy specjalne dla części wystawy dotyczącej Chin.  Pewien pan przyszedł po raz kolejny, aby zwiedzić wystawę afrykańską. Bardzo też żałował, że oprócz przechadzających się po Galerii Sztuki Ludowej  Madonn, na sali z eksponatami z Afryki nie szaleją wolontariusze przebrani za szamanów. Taka wypowiedź powinna zainspirować muzealników w  przygotowaniach do przyszłorocznej Nocy Muzeów. Jestem przekonana, że wolontariusze będą, podobnie jak ja,  zauroczeni możliwością odbywania podniebnych lotów po muzealnych salach.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Kto nocuje w Muzeum Etnograficznym?</h2>
<p style="text-align: justify;">Ano, właśnie: kto? Podczas wałęsania się po Muzeum zastanawiałam się dość długo, kim są ludzie, którzy tu przyszli i dlaczego znaleźli się akurat tutaj?</p>
<p style="text-align: justify;">Przede wszystkim byli to ludzie związani z Muzeum, jego sympatycy, spędzający tu też na co dzień swój wolny czas, biorący udział w różnego rodzaju warsztatach, np. muzycznych &#8211; jak jedna z wypytywanym przeze mnie pań. Przyciągnęły ją tu koncerty, a wybór naszego Muzeum był dla niej prawie oczywisty &#8211; tutaj najczęściej wybiera się, aby obcować z szeroko pojętą kulturą.</p>
<p style="text-align: justify;">Spotkałam tej nocy wielu znajomych, którzy pojawiają się w Muzeum regularnie, by posłuchać muzyki, potańczyć, zyskać jakieś nowe umiejętności czy po prostu popodziwiać zbiory. Pojawili się tłumnie studenci etnologii, co nie wymaga chyba wytłumaczenia (choć raczej nie była nim zbliżająca się &#8211; jak zwykle zbyt szybko &#8211; sesja). Mówiono też, że nocna pora sprzyja kulturalno-muzealnym spacerom, bo kiedyż można znaleźć na to czas w ciągu dnia?</p>
<p style="text-align: justify;">
<div class="mceTemp" style="text-align: justify;">
<dl id="attachment_3102" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4343.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3102  " title="Interaktywne zwiedzanie - tłumek przy długopisach, instalacja &quot;Sennik: Dekoder snów&quot;, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4343-150x150.jpg" alt="Interaktywne zwiedzanie - tłumek przy długopisach, wystawa &quot;Sennik: Dekoder snów&quot;, fot. E. Skokowska" width="150" height="150" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Interaktywne zwiedzanie &#8211; tłumek przy długopisach, wystawa &#8220;Sennik: Dekoder snów&#8221;, fot. E. Skokowska</dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Zwiedzający przybywali najczęściej parami lub grupkami &#8211; składały się one z osób &#8220;wyciągających&#8221; i &#8220;wyciągniętych&#8221;. Zagadnięte małżeństwo w średnim wieku było przykładem takiej relacji. Podczas gdy żona rozmawiała przez telefon, pan z bardzo nieszczęśliwa miną opowiadał o swojej tragedii &#8211; jak to <em>w chłodną deszczową noc małżonka bezlitośnie wywlokła go z domu</em> i popędziła na Kredytową. Spieszę nadmienić, że mina miała na celu chyba tylko i wyłącznie ukrycie szerokiego uśmiechu zdobiącego twarz ofiary dyskryminacji &#8211; wizyta wcale nie była taka okropna. Żona, kiedy wróciła już po rozmowie, przyznała, że dopiero ostatnio zaczęła bywać w Muzeum, a zaciekawiły ją pojawiające się w mediach informacje o zmianach, jakie Muzeum przechodzi, by sprostać wymogom  jakie stawia się przed nowoczesną instytucją kultury. Taki argument dość często był wymieniany wśród powodów wyboru Muzeum jako miejsca spędzenia nocy.</p>
<p style="text-align: justify;">Napotkałam także kilka osób, które w Muzeum Etnograficznym były pierwszy raz w życiu i dopiero rozsmakowywały się w jego zbiorach.  Pewien młodzieniec opowiadał z ożywieniem, że nie myślał, <em>że tego typu muzeum może być takie nowoczesne, wiesz, ta wystawa o snach albo o reklamach&#8230; Wydawało mi się, że będą jakieś tam skorupy, jak w Muzeum Archeologicznym, ale nie. Właśnie bardzo mi się podoba i myślę, że nieraz jeszcze przyjdę. </em></p>
<p style="text-align: justify;">Prosto z próby przybył też tłumnie studencki Zespół Pieśni i Tańca. Jeszcze w holu zaintonowali kilka ludowych przyśpiewek, wzbudzając sympatię i rozbawienie zgromadzonych tam osób.</p>
<p style="text-align: justify;">Cóż,  tym optymistycznym akcentem czas skończyć ten dość już długi tekst. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie &#8211; w końcu tyle się działo&#8230; Oby z każdym rokiem działo się więcej!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/25/golic-brode-tepa-brzytwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po Tuwie</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/17/po-tuwie-2/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/17/po-tuwie-2/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Mar 2010 14:45:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agata Pietrzyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia tuwińska]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[tuwa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2662</guid>
		<description><![CDATA[Zakończyliśmy Dni Republiki Tuwy w Państwowym Muzeum Etnograficznym. Za nami trzy dni pełne egzotyki. Egzotyki, która ma różne oblicza&#8230; Tuwa jest bowiem krajem, który pokazał, że ma swoją tradycję i głębokie kulturowe korzenie, że ma swoją historię (historię rosyjskich wpływów i oddziaływań), a w końcu, że ma swoją teraźniejszość (turystyczne atrakcje i pomysł na to, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2649" class="wp-caption alignleft" style="width: 196px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/szaman-II.jpg"><img class="size-medium wp-image-2649 " style="margin: 5px 2px;" title="Szaman, fot. A. Pietrzyk." src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/szaman-II-237x300.jpg" alt="" width="186" height="235" /></a><p class="wp-caption-text">Szaman, fot. A. Pietrzyk.</p></div>
<p>Zakończyliśmy Dni Republiki Tuwy w Państwowym Muzeum Etnograficznym. Za nami trzy dni pełne egzotyki. Egzotyki, która ma różne oblicza&#8230; Tuwa jest bowiem krajem, który pokazał, że ma swoją tradycję i głębokie kulturowe korzenie, że ma swoją historię (historię rosyjskich wpływów i oddziaływań), a w końcu, że ma swoją teraźniejszość (turystyczne atrakcje i pomysł na to, jak je sprzedać). W efekcie mieliśmy obok siebie gromadzące pasjonatów warsztaty śpiewu gardłowego, gromadzące ekipy telewizyjne występy szamanów oraz gromadzące tłumy koncerty połączone z pokazami mody w takt muzyki disco. Wszystko to daje do myślenia, ale ów nadmiar wrażeń  paradoksalnie pozostawia ogromny poznawczy niedosyt&#8230;</p>
<p><span id="more-2662"></span></p>
<p>Aby choć trochę zaspokoić ów głód, podajemy przepisy na prawdziwe tuwińskie przysmaki, które przez kilka dni dostępne były w kluboksięgarni Bílý Koníček:</p>
<div id="attachment_2647" class="wp-caption alignright" style="width: 159px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/P3062945.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-2647 " style="margin: 5px 2px;" title="BORZAK czyli niesłodkie pączki, fot. A. Pietrzyk." src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/P3062945-150x150.jpg" alt="" width="149" height="149" /></a><p class="wp-caption-text">BORZAK czyli niesłodkie pączki, fot. A. Pietrzyk</p></div>
<p>BORZAK</p>
<p>1/2l. mleka<br />
250ml. śmietany<br />
150gr. margaryny<br />
szczypta sody<br />
mąka</p>
<p>Rozpuścić margarynę, ostudzić, dodać do niej mleko, śmietanę, sodę, a następnie dodawać mąkę, tak aby powstała kleista, dość gęsta konsystencja. Smażyć małe pączuszki na głębokim tłuszczu.</p>
<div id="attachment_2645" class="wp-caption alignleft" style="width: 162px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/P3062931.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-2645 " style="margin-top: 5px; margin-bottom: 5px;" title="Tradycyjna herbata tuwińska, fot. A. Pietrzyk." src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/P3062931-150x150.jpg" alt="" width="152" height="152" /></a><p class="wp-caption-text">Tradycyjna herbata tuwińska, fot. A. Pietrzyk.</p></div>
<p>TRADYCYJNA HERBATA TUWIŃSKA</p>
<p>Przygotowywana jest ze specjalnej prasowanej zielonej cierpkiej herbaty z dodatkiem mleka i soli.Herbatę gotuje się, następnie dodaje mleko i wyciąga fusy.Rytuał parzenia polega na napowietrzaniu herbaty poprzez przelewanie jej 40 razy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/17/po-tuwie-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co robi etnolog na Manifie?</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/11/co-robi-etnolog-na-manifie/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/11/co-robi-etnolog-na-manifie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Mar 2010 12:49:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bratek Robotycki</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[manifa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2632</guid>
		<description><![CDATA[Pomijając fakt, że może wyrazić swoje polityczne sympatie lub antypatie (czego powinien się wystrzegać), przede wszystkim przygląda się otaczającej go sytuacji. Czasem, żeby nie czuć się wyobcowanym, zagaduje uczestników. Częściej symuluje uczestnictwo lub rzeczywiście uczestniczy, gra lub współgra. Kiedy dodatkowo ma jeszcze aparat lub kamerę, może sobie pozwolić na komfort cyfrowej dokładności i krótką pamięć… [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2631" class="wp-caption alignleft" style="width: 280px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/Manifa-2010-fot.-Bratek-Robotycki.jpg"><img class="size-medium wp-image-2631 " style="margin: 5px 2px;" title="Manifa 2010, fot. Bratek Robotycki" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/Manifa-2010-fot.-Bratek-Robotycki-300x200.jpg" alt="" width="270" height="180" /></a><p class="wp-caption-text">Manifa 2010, fot. Bratek Robotycki</p></div>
<p>Pomijając fakt, że może wyrazić swoje polityczne sympatie lub antypatie (czego powinien się wystrzegać), przede wszystkim przygląda się otaczającej go sytuacji. Czasem, żeby nie czuć się wyobcowanym, zagaduje uczestników. Częściej symuluje uczestnictwo lub rzeczywiście uczestniczy, gra lub współgra. Kiedy dodatkowo ma jeszcze aparat lub kamerę, może sobie pozwolić na komfort cyfrowej dokładności i krótką pamięć… Wydłużając ogniskową, zmniejsza dystans i widzi precyzyjniej.</p>
<p><span id="more-2632"></span>Rzuca okiem subiektywnego obiektywu na hasła, widniejące na transparentach, przygląda się okolicznościowym sprzedawcom, którzy liczą na łatwy grosz. Dostrzega różne paradoksy i istotny fakt kumulacji marginaliów lub elementów za marginalia (niesłusznie) uważanych; dostrzega świąteczny fakt odwrócenia porządków i niewyczerpaną inwencję w kwestii akuratnych i dowcipnych haseł lub zawołań. Ironia nie jest mu obca, dlatego po każdym postulacie wykrzyczanym z platformy po głowie plącze mu się refren modlitwy powszechnej: „Ciebie prosimy – wysłuchaj nas Panie”.</p>
<p>Nie zapomina jednak, że śmieszność jest w przypadku Manify biczem nie tylko i wyłącznie na politycznych adwersarzy i adresatów określonych komunikatów. Czasem jej niebezpieczna błyskotliwość obraca się przeciwko samym uczestnikom&#8230;</p>
<p>A jak się czuje w czasie tego typu wydarzeń? Jako człowiekowi jest mu przykro, że tego rodzaju marsze muszą mieć miejsce. Jako etnolog odczuwa radość, bo bez nich byłby tylko szarym człowiekiem, a nie etnologiem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/11/co-robi-etnolog-na-manifie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O polskich Świętach Grudniowych słów kilka</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/21/o-polskich-swietach-grudniowych-slow-kilka/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/21/o-polskich-swietach-grudniowych-slow-kilka/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Dec 2009 15:41:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Lipińska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Antropologia kultury]]></category>
		<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[tożsamość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2299</guid>
		<description><![CDATA[

Za parę dni Święta Bożego Narodzenia. Z tej okazji wypadałoby napisać jakiś tekst świąteczny w duchu, wspomnieć o tradycjach związanych z tymi dniami, ale jak to zrobić, żeby nie popaść w banał?

Co roku zwiedzający muzeum etnograficzne mogą uczestniczyć w świątecznym kiermaszu, oglądają bożonarodzeniowe szopki, słuchają koncertów z ludowymi kolędami,  a w tygodnikach opiniotwórczych pojawiają się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Za parę dni Święta Bożego Narodzenia. Z tej okazji wypadałoby napisać jakiś tekst świąteczny w duchu, wspomnieć o tradycjach związanych z tymi dniami, ale jak to zrobić, żeby nie popaść w banał?</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<div id="attachment_2354" class="wp-caption alignleft" style="width: 209px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/tree-of-life.jpg"><img class="size-medium wp-image-2354" title="tree of life" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/tree-of-life-199x300.jpg" alt="Drzewo Życia, uniwersalny symbol osi kosmicznej, płodności i witalności, tu na świątyni w Laosie fot. ze strony http://www.flickr.com/photos/40042332@N04/3923627411/, autor k1llYRid0ls" width="199" height="239" /></a><p class="wp-caption-text">Drzewo Życia, uniwersalny symbol osi kosmicznej tu na świątyni w Laosie fot. ze strony http://www.flickr.com/, autor k1llYRid0ls</p></div>
<p>Co roku zwiedzający muzeum etnograficzne mogą uczestniczyć w świątecznym kiermaszu, oglądają bożonarodzeniowe szopki, słuchają koncertów z ludowymi kolędami,  a w tygodnikach opiniotwórczych pojawiają się eseje, które analizują doświadczenie świąt we wszystkich możliwych aspektach – od utyskiwania na konsumpcjonizm po szkice teologiczne. Telewizja publiczna emituje programy religijne i dokumentalne  w całości poświęcone tematyce świątecznej.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Niełatwo znaleźć zjawisko,  które wkrótce nie zostanie upublicznione przez media i  przedstawione na wyższym poziomie merytorycznym, niż zezwala na to forma blogowej notatki.<br />
Zaproponuję Wam więc pewną alternatywę dla dyskursu świątecznego, nie odchodząc przy tym zbyt daleko od naszej rodzimej (?) tradycji. Tekst będzie o Polakach, którzy odwołują się w te dni do innych, niekatolickich wymiarów naszej tożsamości.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span id="more-2299"></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;"><span style="font-family: Times New Roman,serif;"><span style="font-size: medium;"><strong>Czciciele Niezwyciężonego Słońca</strong></span></span></span></p>
<p><a href="http://rodzimawiara.org/" target="_blank"><span class="wp-caption"><em>„ Oto dokonało się kolejne Koło Swaroże, dokonał się rok, przeminęły cztery jego pory i znów stoimy tu, u progu nowego cyklu. Nastały Gody &#8211; Szczodry Wieczór. Dziś żerzymy narodziny Bożica, Młodego Słońca Niezwyciężonego, Swaroga, który tego dnia najkrócej panuje, by po tej nocy odrodzić się i dać nową nadzieję i zapowiedź swej chwały. Nadchodzi zima, dzieciństwo Słońca, które będzie wzrastać z dnia na dzień, by w końcu pokonać ciemność u szczytu swej potęgi. „</em></span></a><br />
W ten sposób administratorzy strony związku wyznaniowego <em>Rodzima Wiara</em> zapraszają do świętowania Szczodrych Godów, triumfu odradzającego się słońca.<br />
W pierwotnej religijności najkrótszy dzień w roku był momentem przełomowym. To tego dnia słońce przegrywało walkę z ciemnością, by odrodzić się na nowo i ożywiając uśpioną w czasie zimy ziemię, rozpocząć nowy cykl wegetacyjny.</p>
<div id="attachment_2353" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/slonce.jpg"><img class="size-medium wp-image-2353" title="slonce" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/slonce-300x284.jpg" alt="Łaciński Bóg Słońce Niezwyciężone, fot. ze strony http://www.flickr.com/photos/ideacreamanuelapps/3541392299/ , autor ideacreamanuelaPps" width="300" height="284" /></a><p class="wp-caption-text">Łaciński Bóg Słońce Niezwyciężone, fot. ze strony http://www.flickr.com/photos/ideacreamanuelapps/3541392299/ , autor ideacreamanuelaPps</p></div>
<p>Nieprzypadkowo najważniejsze święto chrześcijańskie, Boże Narodzenie, zostało umieszczone w kalendarzu liturgicznym pod datą 25 grudnia. Tego dnia następował kulminacyjny moment w obchodach rzymskiego nowego roku, poświęconych bogu Słońca <em>Sol invictus </em>(słońce niezwyciężone), latyńskiemu odpowiednikowi greckiego Apollina i indoirańskiego Mitry. Kościół postanowił wpisać w ten okres nowe, zgodne jego doktryną znaczenia.<br />
Na ziemiach słowiańskich święta te, odbywające się na przełomie grudnia i stycznia,  nazywano Godami, od starosłowiańskiego słowa „rok”, ponieważ był to czas przejściowy pomiędzy ubywającym starym rokiem a konstytuującym się nowym czasem. W obrębie tego świętego czasu zachwiane były zasady regulujące życie społeczne w ciągu roku, a granica pomiędzy światem żywych i umarłych zacierała się. Wieczerzano przy grobach ze zmarłymi, aby uspokoić ich dusze, żeby po zakończeniu święta mogły powrócić do siebie. Chaos był niezbędny, by mogła zostać stworzona nowa jakość, kolejny, pomyślny czas.<br />
Tradycje te, których korzenie sięgają prasłowiańskich religii utrzymywały się na polskiej wsi do niedawna i harmonijnie współistniały z chrześcijańską symboliką religijną ( np. drzewko przyozdabiane owocami, które miało być zaklinaniem płodności ziemi i symbolicznym łącznikiem pomiędzy światem profanicznym i sakralnym zostało skojarzone  z biblijnym drzewem życia), a  niektóre ich  ślady pozostały do dzisiaj (dodatkowy, pusty talerz, który stawiamy na wigilijnym stole, sianko wkładane pod obrus jako symbol urodzaju). Kolędy, które dziś kojarzą nam się z pieśniami religijnymi, pierwotnie były świeckimi piosenkami noworocznymi.</p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-style: normal;"><span style="font-size: medium;"><strong>Polak- Słowianin</strong></span></p>
<p>Rodzimowiercy, którzy posiadają w Polsce obecnie trzy legalnie działające związki wyznaniowe  <em>Rodzima Wiara</em>, <em>Rodzimy Kościół Polski</em> i zarejestrowany, ale od paru lat zawieszony w działalności  <em>Polski Kościół Słowiański</em>, rokrocznie odtwarzają te obrzędy, oczyszczając je z wpływów chrześcijańskich. Polskie ruchy neopogańskie zaczęły powstawać na bazie światopoglądu, czerpiącego z ideologii, której zalążki pojawiały się już w dziewiętnastym wieku. Głosiła ona, że chrystianizacja Polski zniszczyła unikalną kulturę, kolonizując Słowian i narzucając im nie tylko obcą wiarę, ale i system gospodarczo &#8211; społeczny (feudalizm przeciwstawiony „demokratycznym” wspólnotom rodowo &#8211; plemiennym).</p>
<p>Z braku pisanych wykładni wiary, do której nawiązują, neopoganie konstruują swoje obrzędy w oparciu o materiały historyczne, etnograficzne i dzieła polskich pisarzy i poetów,  zdradzające fascynację starą kulturą słowiańską.  Szczególnie ważną postacią dla ideologii ruchu neopogańskiego jest Zorian Dołęga Chodakowski, autor rozprawy <em>O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem</em> z 1818 roku, jeden z prekursorów Romantycznej „mody na ludowość”, otwarcie występujący przeciwko religii chrześcijańskiej, poszukujący metafizyki w mądrości ludu.</p>
<div id="attachment_2355" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/mitra.jpg"><img class="size-medium wp-image-2355" title="mitra" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/mitra-300x211.jpg" alt="Mitra, perski Bóg Światłości i Słońca, którego kult roprzestrzenił się w Europie hellenistycznej, fot. ze strony http://www.flickr.com/photos/giopuo/3285602968/, autor giopuo" width="300" height="211" /></a><p class="wp-caption-text">Mitra, perski Bóg Światłości i Słońca, którego kult roprzestrzenił się w Europie hellenistycznej, fot. ze strony http://www.flickr.com/photos/giopuo/3285602968/, autor giopuo</p></div>
<p>Na argument, że źródła dotyczące religii dawnych Słowian są skąpe i rozproszone, a te, które się zachowały badacze podają w wątpliwość ( m.in. panteon bóstw słowiańskich autorstwa Jana Długosza  zakwestionowany jako sztuczna konstrukcja oparta na antycznych wzorach) rodzimowiercy odpowiadają  że  <a href="http://www.rkp.w.activ.pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=6&amp;Itemid=11" target="_blank"> „ (&#8230;)prawa przyrody są stałe a w Wierze Starosłowiańskiej to właśnie ona jest przejawem nie tylko mocy ale również istoty Boga. Nasza religia nie musi wiernie oddawać rytuałów z przed kilku wieków wystarczy, że odzyskamy sens dawnych przesłań.”<br />
</a>Współcześni poganie odżegnują się od politeizmu, bogów takich jak Swarożyc traktując jako personifikację natury, poprzez  którą manifestuje się jedyne, niepoznawalne bóstwo. Na stronach internetowych poszczególnych stowarzyszeń często „racjonalność” praw kosmicznych przeciwstawiana jest irracjonalności religii chrześcijańskiej.</p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-style: normal;">„<span style="font-size: medium;"><strong>O Słońce, Słońce gromowe”</strong></span></p>
<p>Świętowanie Godów  przebiega w obrębie Zadrugi – w przedfeudalnych państwach słowiańskich była to wspólnota plemienno- rodowa, obecnie nazwa ta odnosi się do członków rodzimowierczej społeczności.<br />
Mistrzów ceremonii nazywa się Żercami. Otwierają oni spotkanie inwokacją do Swarożyca,    potem przy wykonywaniu czynności rytualnych cały czas wygłaszają hymny na cześć     Słońca, m.in. ten napisany przez Stanisława Wyspiańskiego -<br />
<em> </em></p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 		A:link { color: #000080; so-language: zxx; text-decoration: underline } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><em>Wierni<br />
(Żerec &#8230;..)<br />
O Słońce, Słońce gromowe<br />
Przybądź w czerwonych łunach.<br />
(Żerec &#8230;..)<br />
O Słońce, Słońce gromowe!<br />
Przybądź w czerwonych łunach!<br />
Świetli nam głowy czerwienią!<br />
Świetli nam ciało tęczami!<br />
(Żerec &#8230;..)<br />
O Słońce, Słońce gromowe<br />
Przychodzisz w ogniowych łunach.<br />
Spalić krzyżem opętanych<br />
Przywalić popiołem mętami<br />
Kościoły, kolumny Romy.<br />
(Żerec &#8230;..)<br />
Razem: Włady, rozwierasz przestworze!<br />
</em><span style="font-family: Times New Roman,serif;"><span style="font-size: small;"><em><span lang="pl-PL"><span style="font-weight: normal;"> </span></span></em></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-family: Times New Roman,serif;"><span style="font-size: small;"><em><span lang="pl-PL"><span style="font-weight: normal;"><br />
</span></span><span style="font-weight: normal;"> </span></em></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-style: normal; font-weight: normal;">
<div id="attachment_2356" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/fruits-and-nuts.jpg"><img class="size-medium wp-image-2356" title="fruits and nuts" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/fruits-and-nuts-300x225.jpg" alt="Symbolika płodności do dziś towarzyszy tradycjom Bożego Narodzenia, fot. ze strony http://www.flickr.com/photos/ywds/348071332/in/photostream/, autor Milica Sekulic" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Symbolika płodności do dziś towarzyszy tradycjom Bożego Narodzenia, fot. ze strony http://www.flickr.com/photos/ywds/348071332/in/photostream/, autor Milica Sekulic</p></div>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-style: normal;"><span style="font-weight: normal;">Kuliminacyjnym aktem w obrzędzie jest podpalenie symbolu słońca, swastyki (świaszczycy), po którym odbywa się uczta, zwana ze starosłowiańska </span></span><em><span style="font-weight: normal;">pirem</span></em><span style="font-style: normal;"><span style="font-weight: normal;">. Potrawy serwowane z życzeniem pomyślności w nowym roku to typowo słowiański repertuar dań – kołacz, kiełbasa oraz miód pitny.Wszystkie rytuały odprawiane są w ściśle zamkniętym kręgu – symbolu trwałości i siły wspólnoty słowiańskiej. Rekwizyty, których Żercy używają podczas ceremonii symbolizują płodność ziemi, a pośrednio dostatek są to m.in. sianko, czy ziarna owsa. Przed rozpoczęciem uczty krąg otwiera się a Żerca kończy spotkanie mówiąc, że mimo rozpięcia, krąg </span></span><em><span style="font-weight: normal;">Zadrugi </span></em><span style="font-style: normal;"><span style="font-weight: normal;">przetrwał i trwać będzie po wsze czasy.</span></span></p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-style: normal;"><span style="font-size: medium;"><strong>Odzyskana tożsamość?</strong></span></p>
<p>W <em>Niesamowitej Słowiańszczyźnie</em> prof. Maria Janion, szukając przyczyn polskiego poczucia niższości, wysuwa hipotezę, że jest to spowodowane brutalnym odcięciem naszych przodków od ich dziedzictwa kulturowego. Polacy pojawili się na arenie dziejów jako naród barbarzyński, pozbawiony wyraźnej tożsamości kulturowej, w Europie Zachodniej skazany na podrzędną pozycję.<br />
Czy opisane przeze mnie inicjatywy, w takiej formie, w jakiej funkcjonują obecnie, są w stanie wzbogacić dyskusję o polskiej tożsamości narodowej?<br />
Jak myślicie? Jak oceniacie tego typu ruchy?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/21/o-polskich-swietach-grudniowych-slow-kilka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wygraliśmy!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/19/wygralismy/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/19/wygralismy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Dec 2009 00:05:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[artykuł]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2268</guid>
		<description><![CDATA[Pękając z dumy oznajmiam, że nasz blog  zdobył 1 Miejsce w kategorii Instytucje oraz Wyróżnienie Specjalne: Best in Show w konkursie Najlepsze blogi firmowe w Polsce 2009. Tym ostatnim zostaliśmy nagrodzeni, ponieważ otrzymaliśmy największą ilość punktów spośród  wszystkich 100 blogów zgłoszonych do konkursu. Zatem uczciwie możemy się pochwalić, że blog ethnomuseum jest najlepszym blogiem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2293" class="wp-caption alignleft" style="width: 301px"><a href="http://www.flickr.com/photos/rodrigosa/2419878934/"><img class="size-medium wp-image-2293" title="Zwycięstwo! Flickr CC, fot. Steffe" src="http://farm4.static.flickr.com/3011/4000398565_06a36b91fd.jpg" alt="Zwycięstwo! Flickr CC, fot. Steffe" width="291" height="235" /></a><p class="wp-caption-text">Zwycięstwo! Flickr CC, fot. Steffe</p></div>
<p>Pękając z dumy oznajmiam, że nasz blog  zdobył <strong>1 Miejsce</strong> w kategorii Instytucje oraz <strong>Wyróżnienie Specjalne: Best in Show</strong> w konkursie <a href="http://blogifirmowe.wordpress.com/2009/12/15/najlepsze-blogi-firmowe-w-polsce-w-2009-roku/" target="_blank"><strong>Najlepsze blogi firmowe w Polsce 2009</strong></a>. Tym ostatnim zostaliśmy nagrodzeni, ponieważ otrzymaliśmy największą ilość punktów spośród  wszystkich 100 blogów zgłoszonych do konkursu. Zatem uczciwie możemy się pochwalić, że blog ethnomuseum jest najlepszym blogiem firmowym w Polsce.</p>
<p><span id="more-2268"></span></p>
<p>Blogi były oceniane m.in. pod kątem wpływu, jaki wywierają na sposób komunikowania się firmy z otoczeniem. Jakie były kryteria oceny?  Otwartość komunikacji (język, styl); częstotliwość wpisów; liczba autorów; znaczenie bloga w komunikacji firmy (ekspozycja na stronie); liczba/jakość komentarzy; wygląd, nawigacja, <em>usability</em>.</p>
<p>Warto teraz wspomnieć o osobach, dzięki którym możemy świętować to chwalebne zwycięstwo. Pomysłodawcą i założycielem bloga był <a href="http://ethnomuseum.pl/blog/author/admin/" target="_blank">Paweł Krzyworzeka</a>, który też od początku był jego administratorem. Blog miał promować wydarzenia związane z wystawą &#8220;Wampiry, strzygi i spółka&#8221;. Nadal można wejść na bloga wpisując adres <a href="http://www.etnowampiry.pl/" target="_blank">www.etnowampiry.pl</a>.</p>
<p>Po Pawle administrację bloga odziedziczyła<a href="http://ethnomuseum.pl/blog/author/ewa-wolkanowska/" target="_blank"> Ewa Wołkanowska</a>, która od początku uczestniczyła w jego redagowaniu. Niezwykle zaangażowała się w administrowanie. Jak sama powiedziała:</p>
<blockquote><p>Praca nad tą witryną była dla mnie jednym z najlepszych doświadczeń ubiegłego roku. Jak się dowiedziałam, że wygraliśmy, do trzeciej w nocy śpiewałam, tańczyłam, skakałam &#8211; prawie nie rzuciłam się na szyję listonoszowi, który zapukał późną porą do moich drzwi.</p></blockquote>
<p>Blog jest redagowany przez pracowników <a href="http://pme.waw.pl/" target="_blank">Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie</a>, ale także wolontariusze, stażyści i praktykanci związani z PME są jego współtwórcami i współredaktorami.  Jest inicjatywą oddolną, robią go osoby, którym naprawdę na tym zależy. Pisanie bloga nie jest obowiązkiem, lecz pasją. I myślę, że tę pasję widać w blogowych tekstach, niezależnie od tego, czy dotyczą wampirów,  Lévi-Straussa, krasnoludków czy Madagaskaru.</p>
<p>Wreszcie chciałabym w imieniu naszej blogowej ekipy podziękować wszystkim Czytelnikom, dla których tworzymy. W końcu bez Was nie miałoby to sensu. Więc wszyscy razem tańczmy, śpiewajmy, skaczmy i przytulajmy listonosza, bo etnoblog zwyciężył!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/19/wygralismy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Japonki na ludowo</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/01/japonki-na-ludowo/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/01/japonki-na-ludowo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Dec 2009 15:10:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Design]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[moda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=1961</guid>
		<description><![CDATA[Kolczyki-kogutki, broszki-babuszki, breloczki-matrioszki, tatarskie futrzane czapy, kwieciste chusty z frędzlami &#8211; codziennie w autobusie, tramwaju, na Krakowskim Przedmieściu i Marszałkowskiej. Kubki, magnesy, torebki, kalendarze, zeszyty oraz wszystko inne, na czym tylko da się umieścić wycinankę &#8211; w Empiku. Szydełkowy worek na komórkę, filcowa torba na laptopa, pen-drive-pisanka i koszulki z drobiem domowym &#8211; w Muzeum.  [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1976" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.pakamera.pl/broszki-ptaszek-pasiaste-skrzydlo-nr310834.htm"><img class="size-medium wp-image-1976" title="Ptaszek-broszka. Autorka elma, Pakamera Artystyczna" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/broszki-ptaszki-300x257.jpg" alt="Ptaszek-broszka" width="300" height="257" /></a><p class="wp-caption-text">Ptaszek-broszka. Autorka elma, Pakamera Artystyczna</p></div>
<p>Kolczyki-kogutki, broszki-babuszki, breloczki-matrioszki, tatarskie futrzane czapy, kwieciste chusty z frędzlami &#8211; codziennie w autobusie, tramwaju, na Krakowskim Przedmieściu i Marszałkowskiej. Kubki, magnesy, torebki, kalendarze, zeszyty oraz wszystko inne, na czym tylko da się umieścić wycinankę &#8211; w Empiku. Szydełkowy worek na komórkę, filcowa torba na laptopa, pen-drive-pisanka i koszulki z drobiem domowym &#8211; w Muzeum.  Gdzie się nie ruszyć &#8211; ON. Rzuca się w oczy, budzi zazdrość bądź pogardliwe prychanie, jest obiektem pożądania lub kpin. Etno-dizajn.  <span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span id="more-1961"></span><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<h3>Dawno, dawno temu&#8230;</h3>
<div id="attachment_1977" class="wp-caption alignright" style="width: 288px"><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Willa_Koliba" target="_blank"><img class="size-medium wp-image-1977" title="Wnętrze &quot;Koliby&quot;" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/willa-koliba-wnetrze1-300x225.jpg" alt="Wnętrze &quot;Koliby&quot;" width="278" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">Wnętrze &quot;Koliby&quot;, fot. z wikipedii</p></div>
<p>A dokładniej pod koniec XIX wieku, Stanisław Witkiewicz, którego możemy nazwać pierwszym polskim etno-dizajnerem, choć kiedyś był po prostu wielbicielem i popularyzatorem zakopiańszczyzny, zaprojektował willę &#8220;Koliba&#8221; w Zakopanem.  Wykorzystał motywy podhalańskiej kultury ludowej zarówno w projekcie samego budynku, jak i w jego wnętrzu &#8211; meble i piece kaflowe, a nawet klamki według projektów Witkiewicza były wykonywane przez miejscowych rzemieślników. Dziś w &#8220;Kolibie&#8221; znajduje się <a href="http://www.muzeumtatrzanskie.com.pl/?strona,menu,pol,glowna,1387,0,1387,ant.html" target="_blank">Muzeum Stylu Zakopiańskiego</a>. Zakopiańszczyzna cieszyła się takim powodzeniem, że nawet domy mody produkowały eleganckie suknie wieczorowe zdobione parzenicami.</p>
<p>Warto przypomnieć, że także Wyspiański projektował meble, inspirując się motywami huculskimi, lecz o nieco archaicznej formie, uzyskując efekt&#8230; prasłowiański. Takie właśnie meble Wyspiańskiego miał w salonie Tadeusz Boy-Żeleński. Oprócz podziwu gości wywoływały podobno bóle krzyża, gdyż ich prasłowiańskość nie sprzyjała wygodzie.</p>
<h3>Folklor zinstytucjonalizowany</h3>
<p>W okresie międzywojennym motywy ludowe również były chętnie modyfikowane i wykorzystywane we wzornictwie. Po wojnie natomiast powstały dwie bardzo znaczące instytucje związane z rozwojem stylu ludowego: w 1945 roku Instytut Wzornictwa Przemysłowego, którego ciekawe eksperymenty z ludowością zaowocowały efektownym wykorzystaniem folkloru w modzie (np. koronki w pierwszej kolekcji sukienek Barbary Hoff), a w 1949 roku powołano do życia Cepelię. Jej zadaniem było kontrolowanie pracy spółdzielni i prywatnych fabryk poprzez narzucanie im planów produkcyjnych. Cepelia w ogromnym stopniu przyczyniła się popularyzacji folkloru, ale też narobiła wiele szkody we wzornictwie inspirowanym ludowością. W latach 70-tych styl ludowy, choć bardzo modny choćby w dekorowaniu mieszkań, został przez Cepelię ujednolicony i stracił swą oryginalność. Włochate narzuty i barwne bieżniki zniknęły z łóżek i stolików.</p>
<h3>Etno-reaktywacja</h3>
<p>Dziś moda na etno ma się dobrze. Paraduje po ulicach w haftowanych kozaczkach, szkockiej kracie, wyszywanej koszuli i koniakowskich stringach. Ze względu na pogodę nie zapomina o papasze i ciepłej chustce w różnokolorowe kwiaty. Obficie obwiesza się kolczykami z ptactwem domowym i drewnianymi koralami, gdzieniegdzie przypina filcowe broszki.</p>
<div id="attachment_1986" class="wp-caption alignleft" style="width: 261px"><a href="http://cepelia.pl/wydarzenia/wystawa-pokonkursowa/"><img class="size-medium wp-image-1986" style="margin: 3px;" title="Etno-torba na laptopa. Autorki: Joanna Sulich, Maria Odolczyk, Karolina Tarasiewicz, Jessica Czetwertyńska-Guibourgé, Katarzyna Jagiełło, Karolina Czapska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/IIInagroda_Inspiracja_Sulich-cepelia-300x258.jpg" alt="Etno-torba na laptopa" width="251" height="215" /></a><p class="wp-caption-text">Etno-torba na laptopa. Autorki: Joanna Sulich, Maria Odolczyk, Karolina Tarasiewicz, Jessica Czetwertyńska-Guibourgé, Katarzyna Jagiełło, Karolina Czapska. Fot. Cepelia</p></div>
<p>Tak właśnie po latach styl ludowy wyskoczył z ukrycia pod nazwą etno-dizajnu. Nie próbuje nawet udawać autentyczności, to folklor dla mieszczuchów. Imponuje pomysłowością. Jest wręcz niewiarygodne, co też można &#8220;uludowić&#8221;.  W małej gablotce w warszawskim Muzeum Etnograficznym możemy zobaczyć przedmioty nagrodzone w konkursie na pamiątkę z Polski, zorganizowanym z okazji 60-lecia Fundacji Cepelia. Znajdziemy tam etno-koszulki z perliczką raciborowicką, etno-pen-drive&#8217;y, etno-sznurówki, etno-japonki i wiele innych zachwycających wynalazków.</p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.<br />
</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<div id="attachment_1993" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://www.kuferart.pl/sklep,4/produkt,aborygenski-wojownik-doniczka,25888/?s=1"><img class="size-thumbnail wp-image-1993" style="margin: 3px;" title="Etno-doniczka. Autorka Unicatella, Galeria KuferArt" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/94180_CZERWONA_DONICA_Z_KAMIENIAMI-150x150.jpg" alt="Etno-doniczka" width="150" height="152" /></a><p class="wp-caption-text">Etno-doniczka. Autorka Anita Bujakowska/Unicatella, Galeria KuferArt</p></div>
<p>Ciąg dalszy etno-dizajenerskiej edukacji możemy odbyć zerkając na strony internetowe, takie jak <a href="http://www.pakamera.pl/" target="_blank">Pakamera Artystyczna</a> czy <a href="http://www.kuferart.pl/" target="_blank">KuferArt</a>, gdzie możemy zakupić prace artystów zainspirowanych folklorem nie tylko rodzimym, ale też światowym, czego przykładem niech będzie ta oto prawie aborygeńska doniczka.</p>
<h3>Jest li to etno?</h3>
<p>Po  zastanowieniu doszłam do wniosku, że prawdopodobnie każdy z nas ma coś w etno-stylu , bo przecież nie sposób się przed tym wszechobecnym trendem uchronić. Z drugiej strony&#8230; trudno powiedzieć, co tak naprawdę jest <em>etno. </em></p>
<p>Czy wystarczy, by było zainspirowane łowickim pasiakiem czy aborygeńskim malarstwem kropkowym? Przypuszczam, że żadna szanująca się łowicka gospodyni nie założy kolczyków z wycinanką z kogutkiem, a góral nie pójdzie do kościoła w dżinsach z parzenicą. Ale w  gruncie rzeczy nie oczekujemy przecież, że etno-gadżety będą miały jakiś związek z kulturą ludową. Czy pamiątki z Tatr <em>made in China</em> to jeszcze etno-dizajn czy już oszustwo? Czy w zabawie w etno obowiązują jeszcze jakieś reguły?</p>
<p>Zapraszam do dyskusji.</p>
<p><strong></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/01/japonki-na-ludowo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Białe kozaczki i Tinky Winky, czyli muzeum od zewnątrz</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/11/08/biale-kozaczki-i-tinky-winky-czyli-muzeum-od-zewnatrz/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/11/08/biale-kozaczki-i-tinky-winky-czyli-muzeum-od-zewnatrz/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Nov 2009 11:05:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Zań</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=1863</guid>
		<description><![CDATA[Listopad to miesiąc wyjątkowo okrutny dla wszystkich miłośników długich spacerów. Dudniący o parapet deszcz, błoto na ulicach i hulający wiatr skutecznie zniechęcają do dalekich marszrut. Zamiast tego bliższy sercu okazuje się być zestaw: kapcie, fotel i herbata. Proponuję jednak krótki spacer. Bez wychodzenia z domu. Będzie to wirtualna wędrówka z przymrużeniem oka. Trasa: ulica Mazowiecka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="wp-caption alignleft" style="width: 141px"><img title="fot. Katarzyna Zań" src="http://farm4.static.flickr.com/3477/4076913061_a8c91a796e_m.jpg" alt="fot. Katarzyna Zań" width="131" height="173" /><p class="wp-caption-text">fot. Katarzyna Zań</p></div>
<p>Listopad to miesiąc wyjątkowo okrutny dla wszystkich miłośników długich spacerów. Dudniący o parapet deszcz, błoto na ulicach i hulający wiatr skutecznie zniechęcają do dalekich marszrut. Zamiast tego bliższy sercu okazuje się być zestaw: kapcie, fotel i herbata. Proponuję jednak krótki spacer. Bez wychodzenia z domu. Będzie to wirtualna wędrówka z przymrużeniem oka. Trasa: ulica Mazowiecka i Kredytowa. Może pojawić się pytanie: CO można oglądać przechadzając się wzdłuż muzealnych murów? Okazuje się, że bardzo wiele&#8230;</p>
<p><span id="more-1863"></span></p>
<h3>Nieco historii&#8230;</h3>
<p>Budynek, w którym mieści się Państwowe Muzeum Etnograficzne, miał dosyć burzliwe losy. Zaprojektowany został w połowie XIX wieku przez wybitnych architektów Józefa Góreckiego i Henryka Marconiego. Początkowo był siedzibą Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. Niestety podczas wojny budynek został zburzony i odbudowano go dopiero w latach 70. Wtedy też stał się siedzibą Państwowego  Muzeum Etnograficznego. Okazały neorenesansowy gmach ma status zabytku i przenosi echa renesansu z dalekich Włoch do centrum Warszawy.  Dziś spojrzę na niego z zupełnie innej strony, śledząc to, co na muzeum się znajduje, a nie zostało uwzględnione w projekcie architekta. Chodzi mianowicie o wszelkiego rodzaju twórczość tych, którzy potraktowali mur jak sztalugę czy ostatnią stronę w zeszycie&#8230;</p>
<p>Idąc od strony Placu Dąbrowskiego w pierwszej kolejności natkniemy się na ziejący rozpaczą napis:</p>
<div class="wp-caption alignleft" style="width: 226px"><img title="fot. Katararzyna Zań" src="http://farm3.static.flickr.com/2487/4076830593_291131fd52_m.jpg" alt="fot. Katararzyna Zań" width="216" height="144" /><p class="wp-caption-text">fot. Katararzyna Zań</p></div>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Kto był autorem tych słów? Może nabazgrał to załamany turysta, który chciał odwiedzić muzeum w poniedziałek, nieświadom, że tego dnia jest nieczynne (tylko skąd miał kredę?). A może napis jest autorstwa licealisty (co wyjaśniałoby użycie kredy), który wracał z lekcji polskiego natchniony poezją  i miejsce to wydało mu się idealne, aby zacytować wieszcza. Tego nie wiadomo. Pewne jest jednak, że napis widnieje na budynku od dłuższego czasu i nie straszne mu deszcze i burze.</p>
<p>O tym, że slang młodzieżowy się zmienia, wiemy wszyscy. Często przysłuchując się rozmowie gimnazjalistów, mamy wrażenie, że mówią jakimś niezrozumiałym kodem. Udało mi się jednak dotrzeć do informacji, co oznacza sformułowanie:</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2550/4077589952_26da15b24e_m.jpg" alt="fot. Katarzyna Zań" width="225" height="79" /><br />
<span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span>I ponoć oznacza &#8220;Podobała mi się ostatnia wystawa w Państwowym Muzeum Etnograficznym&#8221;.</p>
<p>Okazuje się, że muzeum ma swoje małe ZOO. Tworzą je przedstawiciele różnych środowisk:</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2763/4076845605_8291f5eb11_m.jpg" alt="" width="123" height="137" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://farm3.static.flickr.com/2669/4076850345_36fb5bb6b7_m.jpg" alt="" width="170" height="135" /><img class="aligncenter" src="http://farm4.static.flickr.com/3501/4076848037_3224e747cf_m.jpg" alt="" width="149" height="125" /></p>
<p>Każdy, kto nie zdążył zobaczyć wystawy &#8220;Wampiry, strzygi i spółka&#8221;, ma okazję zobaczyć minę, jaką miało wielu, którzy tę wystawę widzieli. Wyglądała ona mniej więcej tak:</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2678/4076857799_13f8c2c6f7_m.jpg" alt="" width="240" height="161" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Przechodząc obok bramy zauważymy wpisaną na cokole kolumny literę, która jest dowodem na to, że na muzeum tworzą również miłośnicy piłki nożnej.</p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2639/4076860049_708c1bcf17_m.jpg" alt="" width="160" height="240" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;"> </span></p>
<p>Budynek zaatakował  również miłośnik secesyjnych bohomazów.</p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2723/4077630764_37998622a1_m.jpg" alt="" width="240" height="130" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Pamiętacie Hatifnatów, bohaterów bajki o Muminkach? Na Muzeum osiadł jeden z nich!</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2747/4076879581_38cd1bcb0c_m.jpg" alt="" width="94" height="189" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Pojawił się też Tinky Winky z torebką:</p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2681/4076883297_754b7fdcc3_m.jpg" alt="" width="114" height="156" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Nie zabrakło tu miejsca i dla wielkich zdobywców, takich jak pan Wiesław.</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2765/4077641388_db4321fda5_m.jpg" alt="" width="240" height="189" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Oprócz tego na muzeum pojawiły się praktyczne wskazówki:</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2448/4077655376_1b5e00cf30_m.jpg" alt="" width="240" height="145" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>.</p>
<p>Umieszczony na Mazowieckiej napis wskazuje gdzie skręcić, aby do muzeum trafić.Ten natomiast radzący trzykrotnie skręcić w lewo, pokieruje nas już prosto do muzealnej klubokawiarni Bilỳ Koniček.</p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm4.static.flickr.com/3554/4076903891_b3d1e912d7_m.jpg" alt="" width="240" height="28" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Muzeum jest miejscem, gdzie często występują zespoły muzyczne z całego świata. Zespół Ambasadores, co prawda nie miał jeszcze takiej okazji, ale za to na muzeum pojawiło się już jego logo</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2559/4077660658_9388447621_m.jpg" alt="" width="143" height="147" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>A teraz prawdziwy muzealny hit! Białe kozaczki!</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2725/4077664544_caceca8f36_m.jpg" alt="" width="157" height="240" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Dostępne rownież w wersji czarnej.<br />
Co by o nich nie mówić, to na taką pogodę jak znalazł!</p>
<h3>Alternatywna księga gości</h3>
<p>Tak wyglądają &#8220;kwiatki&#8221; z muzealnej fasady. Wszyscy, którzy są miłośnikami wyrażania ekspresji w taki sposób, powinni mieć na uwadze, że budynek na Kredytowej jest zabytkiem chronionym prawem, po którym mazać nie wypada. Jednak nie ma co się smucić. Jest bowiem okazja, aby zostawić trwały wpis, który być może kiedyś zobaczą nasi wnukowie! Wystarczy tylko skorzystać z Księgi Gości umieszczanej w muzeum przy każdej wystawie. Powierzchnia A4 może nie jest tak imponująca jak zewnętrzne mury gmachu, ale powinna wystarczyć do wyrażenia swych najgłębszych uczuć żywionych do muzeum.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/11/08/biale-kozaczki-i-tinky-winky-czyli-muzeum-od-zewnatrz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bazar na Olimpii &#8211; 100% warszawski smaczek Afryki</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/09/30/bazar-na-olimpii-100-warszawski-smaczek-afryki/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/09/30/bazar-na-olimpii-100-warszawski-smaczek-afryki/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Sep 2009 08:24:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karolina Marcinkowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[bazar]]></category>
		<category><![CDATA[handel]]></category>
		<category><![CDATA[Olimpia]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=1571</guid>
		<description><![CDATA[Mało utrzymało się takich miejsc w Warszawie. Ciężko dziś o autentyczność, spontaniczne spotkania, ludzi z własnym życiem wypisanym na twarzy. W niewielu miejscach (a w Warszawie tym bardziej) zachowała się sztuka targowania się, przekomarzania, wspólnego spędzania czasu. Na bazarze mającym miejsce co niedzielę wokół stadionu Olimpia, wir staroświeckich komplementów to norma. Zachowanie bywalców Olimpii przypomina [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1573" class="wp-caption alignleft" style="width: 189px"><img class="size-medium wp-image-1573" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Olimpijskie mydło i powidło;    fot. Karolina Marcinkowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-K-Marcinkowska-2-224x300.jpg" alt="Olimpijskie mydło i powidło; fot. Karolina Marcinkowska" width="179" height="240" /><p class="wp-caption-text">Olimpijskie mydło, powidło i święte obrazki; fot. Karolina Marcinkowska</p></div>
<p>Mało utrzymało się takich miejsc w Warszawie. Ciężko dziś o autentyczność, spontaniczne spotkania, ludzi z własnym życiem wypisanym na twarzy. W niewielu miejscach (a w Warszawie tym bardziej) zachowała się sztuka targowania się, przekomarzania, wspólnego spędzania czasu. Na bazarze mającym miejsce co niedzielę wokół stadionu Olimpia, wir staroświeckich komplementów to norma. Zachowanie bywalców Olimpii przypomina mi niemalże afrykańskie „stosunki zaczepne”, a różnorodność doznań i bogactwo towarów –  bazary kontynentu bliskiemu mojemu sercu.<br />
Na Olimpii można znaleźć wszystko, spotkać piękne postaci tzw. &#8220;Olimpijczyków&#8221;, a niedziela bez Olimpii to dla mnie – ale i dla wielu innych &#8220;bazaro-uzależnionych&#8221;- niedziela stracona. Szczególnie jeśli żywioł afrykańskich targowisk nie jest pod ręką!</p>
<p>OLIMPIA to nazwa stadionu, który w niedzielę przeradza się w huczący bazar tzw. „mydła  i powidła”. Jak nie wiesz, gdzie go szukać w wielkiej Warszawie– znajdź żyrafę (!) zespawaną z rur i złomu, stojącą za stacją benzynową, na rogu ul.Górczewskiej i Al. Prymasa Tysiąclecia i przejdź przez stoiska z ubraniami, owocami, warzywami, skręć w prawo i podążaj w stronę zadrzewionego placyku.</p>
<p><span id="more-1571"></span></p>
<h3>Kiełbaski, żyrandole i chałwa</h3>
<div id="attachment_1581" class="wp-caption alignleft" style="width: 280px"><img class="size-medium wp-image-1581" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Samozwańczy fryzjer olimpijski; fot. Karolina Marcinkowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-K-Marcinkowska-300x224.jpg" alt="Samozwańczy fryzjer olimpijski; fot. Karolina Marcinkowska" width="270" height="202" /><p class="wp-caption-text">Samozwańczy fryzjer olimpijski; fot. Karolina Marcinkowska</p></div>
<p>W dotarciu do celu pomogą ci dźwięki „swojskiej”, zalotnej muzyki biesiadnej i zapach smażących się na ruszcie kiełbasek, docierający z nieco ukrytego, ocienionego terenu. To tam wystawiają swoje towary weekendowi sprzedawcy. Można tam znaleźć – przy dużej dozie cierpliwości i zmyśle „archeologa-detektywa” – dosłownie wszystko: od śrubek po części starych komputerów, maski teatralne zapomnianych aktorów, zastawy stołowe po prababci, żyrandole z nieistniejących stacji kolejowych, przeterminowane chałwy, czasopisma „Poznaj Świat” z lat 50-tych. Ja wzruszam się szczególnie kiedy rozmawiam z dziadkiem – pomysłodawcą wiatraczków robionych z puszek po piwie – który sprzedaje z wielkim zaangażowaniem cudne urządzenia (z roczną gwarancją!) odstraszające krety i inne niepożądane stworzenia z ogródka (podobno w doniczkach kwiatków balkonowych także urządzenie to znakomicie spełnia swoją funkcję). Jak bardzo wiatraczki te przypominają mi torebki robione z kapsli po piwie kenijskim „Tusker”, muchy z drutu czy inne wyroby &#8220;recycling art&#8221; projektowane w Afryce!<br />
Klimat bazaru staroci na Olimpii (przez niektórych nazywany czule „bazarkiem śmieciowym” lub najczęściej po prostu „Olimpią”) to cudowne wprost połączenie XIX-sto wiecznego „gabinetu osobliwości”, strychu odkrytego po latach, złomowiska i swoistej kawiarni. Miejsce spotkań to osobliwe – przypomina rynki przedwojennych miasteczek, albo po prostu bramę podwórka typu „studnia”, gromadzącą stałych bywalców, gawędziarzy, sąsiadów, jak i przypadkowych przechodniów, gości, listonosza i mleczarza domokrążnego.</p>
<h3>Znawcy, pijaczyny i szelmy</h3>
<div id="attachment_1587" class="wp-caption alignleft" style="width: 280px"><img class="size-medium wp-image-1587" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Który akordeon będzie grał najpiękniej?    fot. Karolina Marcinkowska " src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-K-Marcinkowska-1-300x224.jpg" alt="Który akordeon będzie grał najpiękniej? fot. Karolina Marcinkowska " width="270" height="202" /><p class="wp-caption-text">Panie, powiedz Pan który akordeon będzie grał najpiękniej?  fot. Karolina Marcinkowska </p></div>
<p>Ale klimat Olimpii tworzą ludzie; każdy podający się za wytrawnego znawcę sprzedawanych towarów, sprytnego handlarza a przy tym koleżeńskiego doradcę, co to „jeśli trzeba, to i ćwiarteczkę z klientem wypije”. Sprzedać to nie lada sztuka: trzeba „znać się na ludziach”, „wyczuć klienta” a przy okazji dać pole do popisu swojemu poczuciu humoru, wychowaniu, obyciu. Czasem łapię się na tym, że twarz dziadka śmiało zachwalającego podartą makatkę &#8211; czyli „antyk” (co to – nota bene &#8211; na pobliskim targu staroci na Kole „kosztowałby 100 razy więcej”) &#8211; przypomina mi do złudzenia sprytnego sprzedawcę handlarza postarzanych masek z Wagadugu, chaotycznej stolicy Burkina Faso&#8230;A makatka przechodzi magiczne przemiany: z &#8221;eleganckiego dywanu&#8221;, po &#8220;kapę na łóżko&#8221;  kończy &#8211; w przypadku gdy klient nie daje się przekonać &#8211; jako niezbędny &#8220;chodniczek dla pieska&#8221;. Sprzedawca doda jeszcze: &#8220;Taka ładna pani to i pewnie o pieska dbać musi! Kupić makatkę, to może i jeszcze coś w rączki piękne wpadnie!&#8221;. Komplement w stronę klienta to nie tylko autoreklama, ale i pretekst do obejrzenia stoiska – zawsze niepowtarzalnego, jedynego, oferującego najkorzystniejsze ceny. Będziemy za chwilę pouczeni &#8211; w wielkiej poufności i &#8220;na boczku&#8221; &#8211; że inni sprzedawcy to „szelmy”, „złodzieje” i „pijacy”. Ale bez nich Olimpia by nie istniała. To oczywiste nawet dla sprzedawcy, który nas o tym poinformował.</p>
<h3>&#8220;Szefowo klientko, towar u mnie smakowity, a cena, to żadna cena jest!&#8221;</h3>
<div id="attachment_1590" class="wp-caption alignleft" style="width: 280px"><img class="size-medium wp-image-1590" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Na Olimpii kupić można wszystko; fot. Karolina Marcinkowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-K-Marcinkowska-3-300x224.jpg" alt="Na Olimpii kupić można wszystko; fot. Karolina Marcinkowska" width="270" height="202" /><p class="wp-caption-text">Staniczki, majteczki w kropeczki i ploteczki w cieniu drzew; fot. Karolina Marcinkowska</p></div>
<p>Zachowanie handlarzy z Olimpii przywodzi mi na myśl wspomniane już we wstępie „stosunki zaczepne” (ang. &#8220;joking relationships&#8221;), opisywane przez afrykanistów nie tylko w odniesieniu do stosunków pokrewieństwa (a więc zachowania przyjmowanego m.in. w stosunku do teściowej) ale i w sytuacjach święta, odwrócenia norm zachowania. Zgodnie z hasłem wyczytanym w słowniku etnologicznym,  mogą wiązać się one z „poufałością, dokuczaniem, kpiną, wypowiedziami obscenicznymi, obelgami”.<br />
Na Olimpii postępowanie to wiąże się ze swobodą zachowania, ze ścisłym przestrzeganiem zasady „bycia sobą” i z nieugiętymi prawami handlu. Zgodnie z wypowiedziami stałych sprzedawców, dobre miejsce do sprzedaży „należy sobie wypracować, wywalczyć”, „nie dać się wygryźć”. Nie wystarczy przybyć wcześnie rano i zająć miejsce na stoisko, trzeba też zjednać sobie sąsiadów sprzedających, zagadać, dać się poznać. Znakiem sukcesu może być przydanie „ksywki”, specjalnego przezwiska z Olimpii, albo zaproszenie na kieliszek ulubionego trunku, bądź wręczenie symbolicznego prezentu. Może to być po prostu podzielenie się historią o zdobyciu cennych przedmiotów przeznaczonych na sprzedaż, czy jedną z wielu tzw. „historii z życia”, których na Olimpii nigdy nie brakuje.</p>
<div id="attachment_1623" class="wp-caption alignleft" style="width: 280px"><img class="size-medium wp-image-1623  " style="margin: 5px 2px; border: black 1px solid;" title="Sprzedawca &quot;Olimpijczyk&quot; na plotkach, a piesek pilnuje towaru; fot. Karolina Marcinkowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/Olimpia-300x224.jpg" alt="Sprzedawca &quot;Olimpijczyk&quot; na kiełbasce albo u sąsiada na plotkach, a piesek pilnuje towaru; fot. Karolina Marcinkowska" width="270" height="202" /><p class="wp-caption-text">Sprzedawca &quot;Olimpijczyk&quot; na browarku, a piesek pilnuje towaru; fot. Karolina Marcinkowska</p></div>
<p>Jednym słowem Olimpia to miejsce tętniące życiem, kolorami, zapachami, smakami, nowinkami, manierami i zachowaniami, których  pamięć mojego pokolenia już nie ogarnia, a których w dzisiejszym, frenetycznym, na wskroć praktycznym mieście &#8211; brak. To miejsce prawdziwe, odzwierciedlające równocześnie radość i smutek życia. Miejsce obowiązkowo-niedzielne, odświętne i nie banalne. Dla mnie – na wskroć warszawskie (a może już staroświecko-warszawskie?) i &#8230; bardzo afrykańskie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/09/30/bazar-na-olimpii-100-warszawski-smaczek-afryki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
