Res musealiae: Krótko o włocławskim fajansie i fajansowych kwietnych misach w kolekcji Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie
Wyroby fajansowe, pojawiwszy się w masowej produkcji w wieku XIX, zawojowały także wieś. Produkowało je na terenie ziem polskich kilka wytwórni, m.in. w Berdyczowie, Ćmielowie, Kole, Lubartowie, Lubyczy Królewskiej, Pruszkowie, we Włocławku. Fajanse różniąc się od wyrobów wiejskich garncarzy, występowały na wsiach w charakterze przedmiotów pełniących we wnętrzu funkcje dekoracyjne, a nie użytkowe. Były bardziej zdobne i wielokolorowe, a przede wszystkim przypominały szlachetną majolikę, niemożliwą do uzyskania w małej skali. Zdarzały się próby naśladownictwa tejże, tworząc w sposób udany własny styl w tzw. półmajolice (np. flamerowana ceramika wyszkowska, ceramika pokucka, czy wyroby rodziny Konopczyńskich z Bolimowa naśladujące manufakturę w Nieborowie). Warsztaty garncarskie, mające miejscowy zasięg nie miały takich możliwości uzyskania wielu rozwiązań technologicznych. Nie dezawuując ich użyteczności i często niewątpliwej urody, chęć posiadania nowości za przystępną cenę i co ważne – odpowiadając wiejskim gustom sprawiła, iż wyroby fajansowe stały się popularne i masowe. …
Czytaj całość »
Kategorie: eksponaty, Muzealia, muzeum, sztuka ludowa, TradycjaTagi: ceramika, wyroby fajansowe, włocławek
Tkanina z odnalezioną historią — wprowadzenie do Nocy Muzeów 2012 „Muzeum w budowie. Konstrukcja”
W Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie znajduje się ok. 20 000 strojów, tkanin i próbek materiałów: wielkie tkaniny dwuosnowowe, wyszywane cekinami gorsety, koronki i sukmany… Moją uwagę przyciągnęła ciekawa kolekcja obiektów pochodzących od osób przesiedlonych z przedwojennych regionów należących kiedyś do Polski, czyli Wileńszczyzny i Lwowszczyzny . Ok. 20 tkanin, 30 ręczników, obrusików, kilkanaście gorsetów, spódnic, koszul, kaftanów, kilka płótnianek itp. w połowie lat 50. w ramach akcji odtworzenia zbiorów muzealnych, rzeczy te zostały pozyskane w terenie i przekazane do Warszawy. Następnie przeleżały w magazynach warszawskiego muzeum ponad 50 lat (w katalogach »Litwa« oraz »Ukraina« ) , aż w roku 2010 postanowiłam dotrzeć do autorek tkanin. ‘Śledztwo etnograficzne’ trwało długo – przeszukiwałam fora fanów genealogii, strony WWW dawnych mieszkańców Kresów, dzwoniłam po parafiach i archiwach, wreszcie w samym PME w Warszawie wyciągałam księgi inwentarzowe, karty obiektów i protokoły. Wiosną 2011 miałam adresy potencjalnych rodzin, które zidentyfikowałam pod kątem interesujących mnie obiektów i wyruszyłam najpierw do Szczecina po kilka relacji, a potem do wsi Zwierzyń Duży. Właśnie w tej wsi spotkałam się z panią Heleną Swiłło i jej synem, Danielem. Pani Helena – urodzona na Wileńszczyznie– od razu rozpoznała na zdjęciach swoje tkaniny, pokazała też te, które jeszcze się zachowały po powrocie z przymusowej wywózki do Kazachstanu. Usłyszałam wspomnienia czasów przedwojennych, trudnego okresu na obczyźnie i opowieść o adaptacji do nowych powojennych warunków, więc i o wyprzedaniu części rzeczy dla Muzeum. We wzruszającej atmosferze, spędziłam z tą rodziną cały dzień. Tkaniny, które wileńską wiosną tkała matka pani Heleny i ona sama, przetrwały wojnę, przejechały tysiące kilometrów, by następnie kilkadziesiąt lat później zetknąć się z dotykiem moich palców i chęcią odkrycia Tajemnicy.
Jak to się tkało kiedyś?
Były krosna takie drewniane, było dużo z tym wszystkim zachodu, bo trzeba było składać i rozkładać, składane i rozkładane były te krosna. I nicielnice takie tam… …. I te nici do tych nicielnic i potem tkało się. „Bełdo” nazywało się, co tak przyklepywało się te płótno w krosnach. I jak osnowa była z bawełny już zrobiona, to wełną przetykało się … A obrusy to lniane robiło się. Lnem przetykało się. (…) Płótna rozścielało się na łące i (…) słońce bieliło. Do wody, namaczało się i znowu rozciągało się i tak kilka razy dziennie, jak słońce już było, to znaczy w czerwcu gdzieś tak. A te kolorowe, które jasne to prało się, tylko tak ostrożnie, żeby te kolory… Różnie bywało z tymi kolorami. Jedne puszczały, drugie nie. (…)
Kategorie: eksponaty, Muzealia, muzeum, sztuka ludowa, Tradycja, wydarzeniaTagi: ludowe, materiały, Noc Muzeów, tkaniny
Res musealiae: Z dobrym słowem na maśle. O estetyzacji masła i formach do masła.
Od wieków człowiek intencjonalnie nadawał formę, każdemu wykonanemu przez siebie przedmiotowi. Porządkował w ten sposób świat, wprowadzał ład i harmonię. Zabiegom kształtowania rzeczywistości podlegały wszelakie działania, czynności, zachowania, gesty, wytwarzane przedmioty trwałe, ale także formy „ulotne”, jak rytm siewu, układ żeńców przy żniwach, równe rzędy snopów czy kop siana, aranżacja przestrzeni domu, czy pożywienie — wyjęte z foremek masło, sery z drewnianych form lub płóciennych woreczków, baby pieczone w ceramicznych karbowanych naczyniach zwanych babówkami, chleb… Wypieki obrzędowe, jak chałki dawane chrześniakom przez rodziców chrzestnych, weselne kołacze, nowe latka z postaciami zwierząt, czy wiosenne busłowe (czyli bocianie) łapy, miały znaczenie daleko wybiegające poza stricte estetyczny wymiar, ich magiczna rola polegała na przywoływaniu pożądanego: szczęścia, pomyślności, płodności. W myśleniu pozbawionym pierwiastka „ludowego”, sfera kulinarna podlega rygorom estetycznym, po to by dostarczyć rozkoszy wizualnej. Współcześnie, podane w sposób wyszukany jedzenie staje się wymogiem konsumpcyjnym, wymaganym nie tylko w restauracjach. Jesteśmy bombardowani fotografiami z potrawami, które nie wiemy jak smakują, ale pobudzając wzrok wzmagają też apetyt. Zalewa nas mnogość programów telewizyjnych w których „wszyscy” gotują: mistrzowie kuchni i „gwiazdy”, samodzielnych tytułów o kuchni, dodatków prasowych o kuchni, rubryk w każdej prasie „kobiecej”. Brak możliwości organoleptycznego przekazania walorów smakowych powoduje, iż każdy element dania podlega estetyzacji, by w sposób wyłącznie wizualny pobudzić kubki smakowe widzów. …
Czytaj całość »
Kategorie: eksponaty, Muzealia, rok obrzędowy, sztuka ludowa, TradycjaTagi: formy do masła, Wielkanoc
Res musealiae: „Kto dobrze orze ma chleb w komorze”. Wokół radła, pługa, sochy, i św. Izydora…
Wszyscy wiemy ile prawdy kryje się w tym przysłowiu. Umiejętność dobrego „orania” popłaca efektem obfitych zbiorów nie tylko na roli. Orka – w znaczeniu pierwotnym, to zabieg agrotechniczny mający na celu odwrócenie i pokruszenie uprawianej warstwy ziemi.[1] W tradycyjnych systemach uprawy roli, orka jest zabiegiem zasadniczym, najsilniej zmieniającym warstwę uprawną gleby.[2] Orka wiosenna to tzw. orka siewna, poprawiająca warunki potrzebne do kiełkowania nasion, wykonywana na średnią głębokość 10–20 cm. Orka przedzimowa tzw. ziębla, wykonywana jesienią oscyluje w granicach 20–30 cm. Umiejętne przeoranie pola, zapewniające glebie właściwą strukturę, gwarantuje dobry zaczyn pod przyszłe uprawy i przewidywane bogate zbiory. Ale nie tylko w znaczeniu dosłownym, efektem dobrego orania (de facto ciężkiej pracy) jest zasobność. „Oranie” wyszło daleko poza sferę rolniczą, co znalazło wyraz w dającym szerokie pole do interpretacji przysłowiu „Każdy orze jak może”. …
Czytaj całość »
Kategorie: eksponaty, Muzealia, rok obrzędowy, TradycjaTagi: Brueghel, Kossak, Munch, orka, Piasecki, pług, radło, św. Izydor, Tetmajer, Wojtkiewicz
Res musealiae: Koza: między wiejską izbą, wielką sztuką a muzeum
Dzisiaj bardziej jako wspomnienie, niż dostrojenie adekwatnego zimowego muzealium do panującej aury, prezentujemy piecyk zwany potocznie kozą.
Słownik języka polskiego podaje 12 pojęć kryjących się pod terminem „koza”, z których pięć to określenia potoczne, w tym koza rozumiana jako „mały, żelazny piecyk z rurą[1]. Techniczna definicja kozy to „wolnostojący piec kominkowy”[2]. Jak można się zorientować po aktualnych portalach budowlanych popularne kiedyś żeliwne kozy – wygodne do montażu i proste w użytkowaniu, nadal mają się zupełnie dobrze, choć ich współczesne oblicze bywa bardzo zróżnicowane – od wzorującego się na estetyce starych piecyków na trzech lub czterech finezyjnie wygiętych nóżkach (i tu dodatkowym atutem jest możliwość używania pieca w funkcji kuchni, dzięki jednemu lub dwóm paleniskom) do ultranowoczesnych form, zaopatrzonych w płaskie lub panoramiczne szyby, gładkie lub ze szprosami, naśladujące kominki. Współcześni producenci oferują tradycyjne, z fajerkami i piekarnikiem modele lub nowe z pojemną przegrodą na opał. …
Czytaj całość »
Kategorie: eksponaty, Muzealia, muzeumTagi: piecyki
Res musealiae: Kiedy darowanemu koniowi „trzeba zajrzeć w zęby”. Dary 2011
Termin ubiegłorocznych podsumowań w różnych dziedzinach sprawozdawczych dobiega końca (jeśli przyjąć koniec stycznia jako czas rozliczeniowy), ale „wiecznie żywa” w muzeum dziedzina „rzeczy muzealnych”, którą zechcemy tu przedstawić, nie straci aktualności poprzez to przekroczenie.
„Teoretycy i praktycy muzealnictwa są zgodni, że gromadzenie zbiorów i obiektów jest podstawową funkcją muzeum”[1]. Zatem, nawet ostatnie miesiące wytężonego remontu budynku nie zahamowały powiększania kolekcji, również za sprawą „spływających” darów.
Stan zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie dobija 80 000 muzealiów. Co zrozumiałe, większość kolekcji – ok. 52 000, związana jest z etnografią polską, nieporównanie mniej – ok. 4000 jest obiektów europejskich, obiekty pozaeuropejskie z pozostałych kontynentów – to ok. 24 000. Stan archiwaliów to liczba imponująca – 200 000 tysięcy pozycji inwentarzowych. W roku 2011 przyjęliśmy: do zbiorów polskich i europejskich – drogą zakupu 754 obiekty, oraz 123 jako dary lub przekazy; do zbiorów pozaeuropejskich – drogą zakupu 715 obiektów oraz 8 jako dary lub przekazy, oraz wśród archiwaliów – 7 pozycji pozyskanych drogą zakupów i 54 dary. …
Czytaj całość »
Kategorie: eksponaty, MuzealiaTagi: dary, muzealia
Inspiracje: Borys Malkin
Obiekty muzealne są nudne… Poza określonym datowaniem i pochodzeniem są kompletnie pozbawione historii. Na ogół podarował je Muzeum jakiś Bliżej-Nieznany-Kolekcjoner. Ot, kupił na targu i nie miał co z przedmiotem zrobić.
Ilu uczniów szkół bez wahania powtórzyłoby powyższe zdania? A to przecież nieprawda. Wiele obiektów można by wystawić niekoniecznie ze względu na ich walory estetyczne, ale właśnie ze względu na opowieść, która się za nimi kryje lub przez wzgląd na niezwykłą osobę, która dany przedmiot przywiozła do Polski. Niejednokrotnie stoją za nimi podróżnicy, którzy pakowali plecaki czy walizy, by z ciekawością odkrywać jaki jest świat. Czasem do danego miejsca skierował ich przewrotny zbieg okoliczności, kiedy indziej lata poszukiwań. Ludzie ci udowadniali, że świat jest bardziej złożony niż jasno nakreślone na mapach granice państw, a swoim przykładem pokazywali, czym jest prawdziwa podróż i że rozpoczęcia jej potrzebna jest przede wszystkim pasja. To inspiracje, które do dziś po cichu kryją się w poszczególnych obiektach Muzeum Etnograficznego… …
Czytaj całość »
Kategorie: Ameryka Południowa, eksponaty, MuzealiaTagi: Amazonia, Brazylia, Malkin, muzealia, puchar
Res museliae: Powrót do początku rzeczy
Warstwa piąta – magazyn zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie
Rok 2011 Szafa śląska o numerze inwentarzowym PME 5586, przechowywana w Magazynie Zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie M.Z. 315 jako muzealium w kolekcji mebli i jako jeden z eksponatów ze Śląska.
OPIS KONSERWATORSKI STANU 05.2011 [1]:
„Stan średnio zły; konstrukcja szafy w miarę stabilna z deformacjami wypaczonych fragmentów i spękaniami lokalnie naruszającymi konstrukcję.
PRZÓD: Przetarcia narożników i krawędzi; lokalnie występujące ślady po pojedynczych gwoździkach; drzwi szafy wypaczone (…), odpryski i przetarcia polichromii zlokalizowane głównie przy wewnętrznej stronie obu skrzydeł drzwiczek (…); motywy malowane w płycinach pociemniałe i zażółcone z podłużnymi lokalnie występującymi odpryskami polichromii; brak oryginalnego trzpienia górnego zawiasu lewego skrzydła drzwiczek (…) brak szpongi dolnej lewego skrzydła oraz szpongi górnej prawego skrzydła drzwiczek (…); brak klucza i zamka; wyszczerbienia fragmentów ryzalitowych liter „M” i „F” zdobiących fryz przodu mebla; wyszczerbienia fragmentów gzymsu w środkowym najwyższym punkcie oraz na prawym rogu; wyłamana górna ramka dolnej płyciny prawego skrzydła drzwiczek; …
Czytaj całość »
Kategorie: eksponaty, Muzealia, muzeum, sztuka ludowaTagi: konserwacja, muzealia, szafa śląska, zbiory
Res musealiae: Maglownica w swej funkcji pierwotnej/ maglownica sensualna/maglownica racjonalna/maglownica – fotel/ maglownica jako idea. Część II
„Nie podnieca mnie Wenus z Milo” — rozmowa z Maciejem Pęcakiem, przeprowadzona w Krakowie, w maju 2009 r.
Małgorzata Jaszczołt: Powiedz dlaczego inspirują cię „ludowe” formy ?
Maciej Pęcak: Dlatego, że są „ponadczasowe”. Ich bryła jest całkowicie ponadczasowa. Ten kto to zrobił bardzo dbał o kształt, o formę tego przedmiotu. Dla mnie to już nie jest tylko przedmiot, to jest bardzo ładna bryła rzeźbiarska.
M.J. Jako forma. A może coś więcej o tej formie. Jak ty to odbierasz ? Jak te formy cię inspirują ? Co w nich widzisz ? I jak mógłbyś uzasadnić to, że są ponadczasowe ?
M.P. Są ponadczasowe. Bo generalnie to taka forma abstrakcyjna. Ma funkcję i formę. I jest jednocześnie niezależna.
M.J. To znaczy, że dany przedmiot ma swoją utylitarną funkcję, a jednocześnie jest piękny ciekawy jako forma, jako forma rzeźbiarska.
M.P. Zasługuje na szacunek, zdecydowanie ten kto to zrobił. Dawniej robili to hurtem, ale jednak z dużą dbałością kształtu. A drewno ma w sobie duszę. To jest materiał, który żyje i to jest istotne. Przechodzi sam siebie, daje siebie. Mnóstwo jest przecież takich przedmiotów: zwykłe nosidła do noszenia wody, maglownice… …
Czytaj całość »
Kategorie: Muzealia, sztuka ludowa, TradycjaTagi: res musealiae; Maciej Pęcak; sztuka ludowa; wywiad
Res musealiae: Ul i Boże Narodzenie, czyli pszczoły i ludzie oraz święta historia
Ule figuralne to odmiana uli tzw. kłodowych, wykonywanych z drążonych wewnątrz odcinków pni drzew, ustawianych w pasiekach w pozycji pionowej (jako stojaki), poziomej (jako leżaki) lub umieszczanych na drzewach w lesie. Ale „czynne” ule kłodowe to w dużym stopniu czas przeszły. W ostatnich latach dzięki programowi „Reaktywacji bartnictwa” zainicjowanemu w Polsce przez WWF można zobaczyć zasiedlone przez pszczoły ule kłodowe m.in. na terenie Wigierskiego Parku Narodowego. Z kolei nieczynne, ale nowe, wykonane współcześnie, przybierające formę figuratywną ule, oglądać można np. w Muzeum Regionalnym im. ks. J. Dzierżonia w Kluczborku i Skansenie Rzeźby Monumentalnej w Podegrodziu. Zabytkowe ule figuralne obecne są w kolekcjach kilku muzeów w Polsce, m.in. w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu, Skansenie Pszczelarskim w Stróżach. W zbiorach Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie znajduje się zaledwie jeden ul figuralny (PME 9292), ale jest to jedyny znany ul przedstawiający scenę Bożych Narodzin. Na tej skondensowanej powierzchni rzeźbiarz zawarł wszystkie elementy podstawowego zestawu bożonarodzeniowej scenerii: żłóbek z Jezusem, Maryję, św. Józefa, osiołka i krowę oraz zwiastującego narodziny Bożego Syna Anioła. Ul wykonany z drewna lipowego, prawdopodobnie w wieku XIX, pochodzi ze Śląska. Nie znamy jego indywidualnej historii; można przypuszczać, iż stał przy plebanii w pasiece księdza proboszcza. Nie znamy intencji powstania tego wizerunku. Możemy dywagować – czy powstał z chęci prezentacji innym oryginalnego dzieła, czy przedstawienie miało pełnić rolę zewnętrznej „skondensowanej” w jednej bryle „szopki” przed plebanią (lub u innego gospodarza), czy inwencja należała do wykonującego je artysty, czy powstał „na zamówienie” ? Niewątpliwie ul jest dowodem na to, iż wśród dzieł powielanych i powtarzalnych powstawały także te odbiegające od ogólnie przyjętych i popularnych. …
Czytaj całość »
Kategorie: eksponaty, Muzealia, rok obrzędowy, sztuka ludowa, TradycjaTagi: Boże Narodzenie, ul









