Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Archiwum kategorii „muzeum”

Raz-dwa-trzy i muzeum robisz ty!

30 kwietnia 2012 | | Brak komentarzy

Wła­śnie:  ‘robisz’, bo o dzia­ła­nie cho­dziło szkole pod­sta­wo­wej z Zabo­rowa, gdy nauczy­cielka naucza­nia zin­te­gro­wa­nego, pani Renata Rykow­ska, zwró­ciła się do nas z prośbą o prze­pro­wa­dze­nie lek­cji na temat muzeum.  Dzieci z klas III (druga pro­wa­dzona przez panią Annę Połeć) przez 2 dni miały słu­chać o muzeum, two­rzyć muzeum, być tym muzeum i w tymże muzeum otwo­rzyć wystawę.

Sce­na­riusz zajęć, jaki uło­ży­łam pod kątem tych 2 dni pracy, zakła­dał także ‘pracę w tere­nie’ – dla­tego zaraz po powi­ta­niu i krót­kim wpro­wa­dze­niu, dzieci podzie­liły się na ‘etno­gra­fów’ i  ‘miesz­kań­ców’. W wyima­gi­no­wa­nej wsi Ogór­kowo prze­pro­wa­dzono wywiady , a już kil­ka­na­ście minut póź­niej  ‘baby na ławach’ i ‘chłopy przy pło­cie’ stali się kon­ser­wa­to­rami, inwen­ta­ry­za­to­rami, pra­cow­ni­kami działu mar­ke­tingu, sce­no­gra­fami. Oczy­wi­ście pra­cow­nicy mery­to­ryczni oraz  tech­niczni także wparli naszą ekipę muze­alną. Cel był jasny – ma powstać do jutra wystawa, któ­rej tytuł po ‘burzy mózgów’  zapi­sano osta­tecz­nie jako ‘Nasze waka­cyjne skarby’.

Czy­taj całość »

Kategorie: muzeum, wydarzenia
Tagi:

Res musealiae: Krótko o włocławskim fajansie i fajansowych kwietnych misach w kolekcji Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie

Wyroby fajan­sowe, poja­wiw­szy się w maso­wej pro­duk­cji w wieku XIX, zawo­jo­wały także wieś. Pro­du­ko­wało je na tere­nie ziem pol­skich kilka wytwórni, m.in. w Ber­dy­czo­wie, Ćmie­lo­wie, Kole, Lubar­to­wie, Luby­czy Kró­lew­skiej, Prusz­ko­wie, we Wło­cławku. Fajanse róż­niąc się od wyro­bów wiej­skich garn­ca­rzy, wystę­po­wały na wsiach w cha­rak­te­rze przed­mio­tów peł­nią­cych we wnę­trzu funk­cje deko­ra­cyjne, a nie użyt­kowe. Były bar­dziej zdobne i wie­lo­ko­lo­rowe, a przede wszyst­kim przy­po­mi­nały szla­chetną majo­likę, nie­moż­liwą do uzy­ska­nia w małej skali. Zda­rzały się próby naśla­dow­nic­twa tejże, two­rząc w spo­sób udany wła­sny styl w tzw. pół­ma­jo­lice (np. fla­me­ro­wana cera­mika wyszkow­ska, cera­mika pokucka, czy wyroby rodziny Konop­czyń­skich z Boli­mowa naśla­du­jące manu­fak­turę w Nie­bo­ro­wie). Warsz­taty garn­car­skie, mające miej­scowy zasięg nie miały takich moż­li­wo­ści uzy­ska­nia wielu roz­wią­zań tech­no­lo­gicz­nych. Nie deza­wu­ując ich uży­tecz­no­ści i czę­sto nie­wąt­pli­wej urody, chęć posia­da­nia nowo­ści za przy­stępną cenę i co ważne – odpo­wia­da­jąc wiej­skim gustom spra­wiła, iż wyroby fajan­sowe stały się popu­larne i masowe.

Czy­taj całość »

Kategorie: eksponaty, Muzealia, muzeum, sztuka ludowa, Tradycja
Tagi: , ,

NOC MUZEÓW 19.05.2012, godz. 19.00 – 01.00 „MUZEUM W BUDOWIE. KONSTRUKCJA

13 kwietnia 2012 | | Brak komentarzy

       PLAN NOCY:

g. 17.00 –18.30 warsz­tat dla dzieci „Latawce japoń­skie” oraz pre­zen­ta­cja na temat majo­wego Święta Chłop­ców (ofi­cjalny Dzień Dziecka w Japo­nii, przy­pa­da­jący w oko­li­cach Nocy Muzeów)

(obo­wią­zują zapisy od 7 maja –  edu­ka­cjadzieci@ethnomuseum.pl, Tel. 22 827 76 41 do 46 wew. 218). Uczest­nicy warsz­ta­tów będą mogli skon­stru­ować zabawkę aerodynamiczną.

  1. g. 19.00 wystawa „Zwykłe-Niezwykłe”. Opo­wia­da­jąca o budo­wa­niu kolek­cji muze­al­nych wystawa zosta­nie na nowo zapre­zen­to­wana w PME
  2. g. 19.00 – 19.30 kon­cert akor­de­oni­sty Volo­dy­myra Gaj­dy­chuka na otwar­cie Nocy Muzeów w PME – hol na parterze

Kie­ra­tówka:

g. 19.00 – 01.00 Nowo powsta­jące Muzeum Jazzu (gościn­nie) przed­sta­wia filmy jaz­zowe Andrzeja Wasy­lew­skiego o prze­ni­ka­niu muzyki ludo­wej do jazzu. W programie:

19.00 – 19.30 „Czas jazzu – Wil­lis Cono­ver” — pokaz filmu

19. 30 – 19.45 Spo­tka­nie z twór­cami filmu| reży­se­rem Andrze­jem Wasy­lew­skim i auto­rem zdjęć Ryszar­dem Jaworskim.

19.45 – 20. 15 „Tu się zaczęło – Nowy Orlean” — pokaz filmu

20.15 – 21.30 – samo­dzielne zwie­dza­nie eks­po­zy­cji, + stan­dardy jaz­zowe LIVE ! (w wyko­na­niu zespołu Jazz »n Nova)

21.30 – 21.45 Trąbka,barwy instru­mentu. Demon­struje Marc Shepperd.

21.45 – 23.00 — samo­dzielne zwie­dza­nie eks­po­zy­cji + stan­dardy jaz­zowe LIVE (w wyko­na­niu Jerzego Antoszkiewicza)

23.00 – 23. 15 Trąbka,barwy instru­mentu. Demon­struje Marc Shepperd.

23.15 – samo­dzielne zwie­dza­nie ekspozycji

0.00 – 0.30  „Czas jazzu – Wil­lis Cono­ver” — pokaz filmu

0.30 – 1.00 „Tu się zaczęło – Nowy Orlean” — pokaz filmu

 

Przed Muzeum, cała noc: kier­masz ręko­dzieła pt. „Budu­jemy nowy dom”

ZAPRASZAMY!

Kategorie: EtnoWarszawa, muzeum, Warszawa, wydarzenia, życie miasta
Tagi:

Tkanina z odnalezioną historią — wprowadzenie do Nocy Muzeów 2012 „Muzeum w budowie. Konstrukcja”

12 kwietnia 2012 | | Brak komentarzy

W Pań­stwo­wym Muzeum Etno­gra­ficz­nym w War­sza­wie znaj­duje się ok. 20 000 stro­jów, tka­nin i pró­bek mate­ria­łów: wiel­kie tka­niny dwu­osno­wowe, wyszy­wane ceki­nami  gor­sety, koronki i suk­many…  Moją uwagę przy­cią­gnęła cie­kawa kolek­cja obiek­tów pocho­dzą­cych od  osób prze­sie­dlo­nych z przed­wo­jen­nych regio­nów nale­żą­cych kie­dyś do Pol­ski, czyli Wileńsz­czy­zny i Lwowsz­czy­zny . Ok. 20 tka­nin, 30 ręcz­ni­ków, obru­si­ków, kil­ka­na­ście  gor­se­tów, spód­nic, koszul, kafta­nów, kilka płót­nia­nek itp. w poło­wie lat 50. w ramach akcji odtwo­rze­nia zbio­rów muze­al­nych, rze­czy te zostały pozy­skane w tere­nie i prze­ka­zane do War­szawy.  Następ­nie prze­le­żały w maga­zy­nach war­szaw­skiego muzeum ponad 50 lat (w kata­lo­gach  »Li­twa«  oraz »Ukra­ina« ) , aż w roku 2010 posta­no­wi­łam dotrzeć do auto­rek tka­nin. ‘Śledz­two etno­gra­ficzne’ trwało długo – prze­szu­ki­wa­łam fora fanów gene­alo­gii, strony WWW daw­nych miesz­kań­ców Kre­sów, dzwo­ni­łam po para­fiach i archi­wach, wresz­cie w samym PME w War­sza­wie  wycią­ga­łam  księgi inwen­ta­rzowe, karty obiek­tów i pro­to­koły.  Wio­sną 2011 mia­łam adresy poten­cjal­nych rodzin, które ziden­ty­fi­ko­wa­łam pod kątem inte­re­su­ją­cych mnie obiek­tów i wyru­szy­łam naj­pierw do Szcze­cina po kilka rela­cji, a potem do wsi Zwie­rzyń  Duży. Wła­śnie w tej wsi  spo­tka­łam się z panią Heleną Swiłło i jej synem, Danie­lem. Pani Helena – uro­dzona na Wileńsz­czy­znie– od razu roz­po­znała na zdję­ciach swoje tka­niny, poka­zała też te, które jesz­cze się zacho­wały po powro­cie z przy­mu­so­wej wywózki do Kazach­stanu. Usły­sza­łam wspo­mnie­nia cza­sów przed­wo­jen­nych,  trud­nego okresu na obczyź­nie i opo­wieść o adap­ta­cji do nowych powo­jen­nych warun­ków, więc i o wyprze­da­niu czę­ści rze­czy dla Muzeum.  We wzru­sza­ją­cej atmos­fe­rze, spę­dzi­łam z tą rodziną cały dzień. Tka­niny, które wileń­ską wio­sną tkała matka pani Heleny i ona sama, prze­trwały wojnę, prze­je­chały tysiące kilo­me­trów, by następ­nie kil­ka­dzie­siąt lat póź­niej  zetknąć się z doty­kiem moich pal­ców i chę­cią odkry­cia Tajemnicy.

Frag­ment wywiadu:

Jak to się tkało kiedyś?

Były kro­sna takie drew­niane, było dużo z tym wszyst­kim zachodu, bo trzeba było skła­dać i roz­kła­dać, skła­dane i roz­kła­dane były te kro­sna. I niciel­nice takie tam… …. I te nici do tych niciel­nic i potem tkało się. „Bełdo” nazy­wało się, co tak przy­kle­py­wało się te płótno w kro­snach. I jak osnowa była z bawełny już zro­biona, to wełną prze­ty­kało się … A obrusy to lniane robiło się. Lnem prze­ty­kało się. (…) Płótna roz­ście­lało się na łące i (…) słońce bie­liło. Do wody, nama­czało się i znowu roz­cią­gało się i tak kilka razy dzien­nie, jak słońce już było, to zna­czy w czerwcu gdzieś tak. A te kolo­rowe, które jasne to prało się, tylko tak ostroż­nie, żeby te kolory… Róż­nie bywało z tymi kolo­rami. Jedne pusz­czały, dru­gie nie. (…)

Kategorie: eksponaty, Muzealia, muzeum, sztuka ludowa, Tradycja, wydarzenia
Tagi: , , ,

Res musealiae: Koza: między wiejską izbą, wielką sztuką a muzeum

Wcie­le­nia kozy

Dzi­siaj bar­dziej jako wspo­mnie­nie, niż dostro­je­nie ade­kwat­nego zimo­wego muze­alium do panu­ją­cej aury, pre­zen­tu­jemy pie­cyk zwany potocz­nie kozą.

Słow­nik języka pol­skiego podaje 12 pojęć kry­ją­cych się pod ter­mi­nem „koza”, z któ­rych pięć to okre­śle­nia potoczne, w tym koza rozu­miana jako „mały, żela­zny pie­cyk z rurą[1]. Tech­niczna defi­ni­cja kozy to „wol­no­sto­jący piec komin­kowy”[2]. Jak można się zorien­to­wać po aktu­al­nych por­ta­lach budow­la­nych popu­larne kie­dyś żeliwne kozy – wygodne do mon­tażu i pro­ste w użyt­ko­wa­niu, nadal mają się zupeł­nie dobrze, choć ich współ­cze­sne obli­cze bywa bar­dzo zróż­ni­co­wane – od wzo­ru­ją­cego się na este­tyce sta­rych pie­cy­ków na trzech lub czte­rech fine­zyj­nie wygię­tych nóż­kach (i tu dodat­ko­wym atu­tem jest moż­li­wość uży­wa­nia pieca w funk­cji kuchni, dzięki jed­nemu lub dwóm pale­ni­skom) do ultra­no­wo­cze­snych form, zaopa­trzo­nych w pła­skie lub pano­ra­miczne szyby, gład­kie lub ze szpro­sami, naśla­du­jące kominki. Współ­cze­śni pro­du­cenci ofe­rują tra­dy­cyjne, z fajer­kami i pie­kar­ni­kiem modele lub nowe z pojemną prze­grodą na opał.

Czy­taj całość »

Kategorie: eksponaty, Muzealia, muzeum
Tagi:

Res museliae: Powrót do początku rzeczy

War­stwa piąta – maga­zyn zbio­rów Pań­stwo­wego Muzeum Etno­gra­ficz­nego w Warszawie

 

Rok 2011 Szafa śląska o nume­rze inwen­ta­rzo­wym PME 5586, prze­cho­wy­wana w Maga­zy­nie Zbio­rów Pań­stwo­wego Muzeum Etno­gra­ficz­nego w War­sza­wie M.Z. 315 jako muze­alium w kolek­cji mebli i jako jeden z eks­po­na­tów ze Śląska.

OPIS KONSERWATORSKI STANU 05.2011 [1]:

Stan śred­nio zły; kon­struk­cja szafy w miarę sta­bilna z defor­ma­cjami wypa­czo­nych frag­men­tów i spę­ka­niami lokal­nie naru­sza­ją­cymi konstrukcję.

PRZÓD: Prze­tar­cia naroż­ni­ków i kra­wę­dzi; lokal­nie wystę­pu­jące ślady po poje­dyn­czych gwoź­dzi­kach; drzwi szafy wypa­czone (…), odpry­ski i prze­tar­cia poli­chro­mii zlo­ka­li­zo­wane głów­nie przy wewnętrz­nej stro­nie obu skrzy­deł drzwi­czek (…); motywy malo­wane w pły­ci­nach pociem­niałe i zażół­cone z podłuż­nymi lokal­nie wystę­pu­ją­cymi odpry­skami poli­chro­mii; brak ory­gi­nal­nego trzpie­nia gór­nego zawiasu lewego skrzy­dła drzwi­czek (…) brak szpongi dol­nej lewego skrzy­dła oraz szpongi gór­nej pra­wego skrzy­dła drzwi­czek (…); brak klu­cza i zamka; wyszczer­bie­nia frag­men­tów ryza­li­to­wych liter „M” i „F” zdo­bią­cych fryz przodu mebla; wyszczer­bie­nia frag­men­tów gzymsu w środ­ko­wym naj­wyż­szym punk­cie oraz na pra­wym rogu; wyła­mana górna ramka dol­nej pły­ciny pra­wego skrzy­dła drzwi­czek;

Czy­taj całość »

Kategorie: eksponaty, Muzealia, muzeum, sztuka ludowa
Tagi: , , ,

Życzenia Noworoczne

31 grudnia 2011 | | Brak komentarzy

Życze­nia nowo­roczne napi­sał dla nas pan Jan Świder­ski, który w Pań­stwo­wym Muzeum Etno­gra­ficz­nym czuwa nad bez­pie­czeń­stwem eks­po­na­tów na wysta­wie Ręko­dzieło i rze­mio­sło ludowe.

 

Dro­dzy nasi Przyjaciele

Pra­cu­je­cie godzin wiele

Za co bar­dzo dziękujemy

Nowo­rocz­nie winszujemy:

Nie­chaj zima śnie­giem wieje

I przy­nie­sie nam nadzieję

Aby w tym następ­nym roku

Stał ktoś tuż przy Waszym boku

W Waszych ser­cach się rozgościł

Przy­niósł szczę­ście i radości.

 

 

 

 

Kategorie: muzeum, rok obrzędowy, Tradycja
Tagi: ,

Res musealiae: Maglownica w swej funkcji pierwotnej/ maglownica sensualna/maglownica racjonalna/maglownica – fotel/ maglownica jako idea

Część I

 

Co to jest maglow­nica ? Wg nie­peł­nej defi­ni­cji ze Słow­nika Języka Pol­skiego to „desz­czułka z poprzecz­nymi kar­bami do ręcz­nego maglo­wa­nia”[1] Taką desz­czułką nie­wiele uda­łoby się zdzia­łać. Potrze­bu­jemy jesz­cze wałka. Maglow­nica, zwana ina­czej wał­kow­nicą, składa się z dwóch czę­ści: wałka oraz gru­bej deski z uchwy­tem, która ma z jed­nej strony formę kar­bo­waną, z dru­giej znaj­du­jemy „pole do popisu” – powierzch­nię, która bywała zdo­biona deko­ra­cją sny­cer­ską, rzeź­biar­ską, lub pozo­sta­wała saute nie­na­ru­szona, jedy­nie wygła­dzona. Narzę­dzie to wystę­po­wało powszech­nie u Sło­wian Pół­noc­nych: na Wiel­ko­rusi, Rusi, w Pol­sce, Cze­chach, na Sło­wa­cji. Ręcz­nie tkana lniana bie­li­zna (czę­ści odzieży, pościel, obrusy, ścierki), była sztywna i szorstka, ażeby nadać jej po upra­niu i wysu­sze­niu mięk­kość i pozbyć się zagnie­ceń, bie­li­znę nale­żało wyma­glo­wać. W tym celu nawi­jano ją na wałek, kła­dziono na czy­stym prze­ście­ra­dle na stole, a następ­nie mocno przy­ci­ska­jąc „jeż­dżono” maglow­nicą (czę­ścią kar­bo­waną od spodu) do momentu, aż zaczy­nała się lustrzyć, czyli świe­cić. Po woj­nie, ten kobiecy sprzęt został na wsi zarzu­cony, dzi­siaj bez komen­ta­rza byłby nie­roz­po­zna­walny. Maglow­nice zacho­wały nie­czy­telną dla wielu formę, zbli­żoną struk­turę –wszę­dzie tam gdzie wystę­po­wały; te pokryte relie­fami mogą peł­nić rolę deko­ra­cyjną, można je podzi­wiać i ana­li­zo­wać orna­men­ta­cyjne niu­anse. Fak­tura kar­bów nie wydaje się kwe­stią fascy­nu­jącą; bywały pół­okrą­głe, trój­kątne lub wycięte w „zęby.” A jed­nak to karby podzia­łały na wyobraź­nię twórcy fotela-maglownicy. Dla tych, któ­rzy znają narzę­dzie, fotel-maglownica budzi pro­ste sko­ja­rze­nie ze zwy­kłą maglow­nicą lub drew­nianą tarą do pra­nia. Inni być może nie będą mieć sko­ja­rzeń z wiej­skim codzien­nym sprzę­tem. Zewnętrzne karby słu­żące do wygła­dza­nia zagnie­ceń tu peł­nią rolę masa­żera dla ciała. Czy mamy do czy­nie­nia z trans­po­zy­cją zbyt dosłowną, czy dosko­nałą inspi­ra­cją, zarówno este­tyczną jak i ze względu na ergo­no­mikę?

Czy­taj całość »

Kategorie: eksponaty, Muzealia, muzeum, Tradycja
Tagi: , , , ,

Co robi Etnolog na konferencji?

9 listopada 2011 | | Brak komentarzy

…Przy­szedł przy­słu­chać się poważ­nym refe­ra­tom, ponu­dzić się tro­chę, napić dar­mo­wej kawy, cza­sem zachwy­cić świe­żo­ścią czy­je­goś spoj­rze­nia na rzecz dla niego zupeł­nie oczy­wi­stą. Przy­szedł rów­nież z obo­wiązku. Jeśli chce być etno­lo­giem musi cza­sem poka­zać się w towa­rzy­stwie innych etno­lo­gów. Chciałby też coś powie­dzieć, ale …liczy, że w nie­du­żym stop­niu powie, to co powie­dziane.

Czy­taj całość »

Kategorie: Antropologia kultury, Historia, muzeum, sztuka ludowa, wydarzenia, wystawy
Tagi: , , ,

Res musealiae: Komora konsumpcyjna

25 października 2011 | | Brak komentarzy

Komora to wydzie­lone miej­sce we wnę­trzu tra­dy­cyj­nej wiej­skiej cha­łupy, przy­le­ga­jące do izby lub sieni, wąskie, zaciem­nione i nie­ogrze­wane. Jako rodzaj domo­wego maga­zynu, komora sta­no­wiła spe­cja­li­styczne pomiesz­cze­nie, w któ­rym pano­wały odpo­wied­nie warunki ter­miczne zapew­nia­jące pro­duk­tom żywno­ścio­wym wła­ściwą tem­pe­ra­turę, a z kolei mate­rial­nym uten­sy­liom bezpieczeństwo.

      Komora słu­żyła do skła­da­nia zgro­ma­dzo­nych zapa­sów ziarna i poży­wie­nia. Prze­cho­wy­wano w niej pro­dukty kon­su­mo­wane na bie­żąco oraz zapasy żywno­ści, trzy­mano nie­uży­wane na co dzień, ale cen­niej­sze sprzęty: paradną uprząż, narzę­dzia, oku­cia wozów. W cera­micz­nych garn­kach skry­wano zaosz­czę­dzone pie­nią­dze. Na drą­gach zawie­szano odzież, zapasy przę­dzy, samo­działy. Opie­rane na cegłach lub zawie­szane na dru­tach drew­niane półki, chro­niły prze­cho­wy­wane zapasy żywno­ści oraz bank­noty przed gry­zo­niami. Po jesien­nej zwózce plo­nów z pola stan komory był naj­za­sob­niej­szy. Zimą sys­te­ma­tycz­nie przy­by­wało też zia­ren z młó­co­nego w tym okre­sie zboża. Dostępu do komory chro­niła wsta­wiona w nie­duży otwór okienny kowal­ska krata.

Czy­taj całość »

Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, eksponaty, Muzealia, muzeum, Tradycja, wystawy
Tagi: , , , , , ,