<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ethnomuseum.pl Blog &#187; muzeum</title>
	<atom:link href="http://ethnomuseum.pl/blog/category/muzeum/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ethnomuseum.pl/blog</link>
	<description>Blog Działu Etnografii Polski i Europy Państowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie</description>
	<lastBuildDate>Fri, 23 Jul 2010 22:41:52 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=abc</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Wycinanka etno-graficzna</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/14/wycinanka-etno-graficzna/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/14/wycinanka-etno-graficzna/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Jul 2010 10:11:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Erika Krzyczkowska-Roman</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka ludowa]]></category>
		<category><![CDATA[etno-design]]></category>
		<category><![CDATA[Expo 2010]]></category>
		<category><![CDATA[historia sztuki]]></category>
		<category><![CDATA[konserwacja]]></category>
		<category><![CDATA[wycinanki]]></category>
		<category><![CDATA[zbiory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3338</guid>
		<description><![CDATA[Po wielu latach peregrynacji w wirtualnym i mentalnym świecie Dalekiego Wschodu „przeprowadziłam się” ponownie do Polski. Od stycznia 2010 roku pochłonął mnie całkowicie temat tradycyjnej wycinanki ludowej. Nasze muzeum posiada największy zbiór wycinanek w Polsce. W skład kolekcji wchodzą wycinanki ze wszystkich regionów zajmujących się tradycyjnym wycinankarstwem w Polsce. Ponadto  w muzeum znajdują się wycinanki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3341" class="wp-caption alignleft" style="width: 300px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/wycinanki1_blog_erika.jpg"><img class="size-medium wp-image-3341 " title="wycinanki1_blog_erika" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/wycinanki1_blog_erika-300x225.jpg" alt="" width="290" height="217" /></a><p class="wp-caption-text">fot. E. Krzyczkowska-Roman</p></div>
<p>Po wielu latach peregrynacji w wirtualnym i mentalnym świecie Dalekiego Wschodu „przeprowadziłam się” ponownie do Polski. Od stycznia 2010 roku pochłonął mnie całkowicie temat tradycyjnej wycinanki ludowej. Nasze muzeum posiada największy zbiór wycinanek w Polsce. W skład kolekcji wchodzą wycinanki ze wszystkich regionów zajmujących się tradycyjnym wycinankarstwem w Polsce. Ponadto  w muzeum znajdują się wycinanki chińskie, meksykańskie i indonezyjskie.</p>
<p><span id="more-3338"></span>Dzięki dotacji przyznanej przez MKiDN tysiące wycinanek zostało wysłanych do masowej konserwacji poza gmachem muzeum. Ze względu na bogactwo kolekcji, działania konserwatorskie wykluczały zastosowanie konwencjonalnych metod. Wycinanki zostaną poddane zabiegom zabezpieczającym w instalacji <a href="http://www.bn.org.pl/inne/wpr/book/bookgalery.html" target="_blank">Bookkeeper</a>.</p>
<div id="attachment_3347" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/bookkeeper_blog1.jpg"><img class="size-full wp-image-3347 " title="bookkeeper_blog1" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/bookkeeper_blog1.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Bookkeeper, fot. E. Krzyczkowska-Roman</p></div>
<p>Plan zakładał przebadanie technologii produkcji papierów kolorowych, z których zostały wykonane wycinanki oraz analizę ewentualnego procesu odkwaszania. Specyfika zastosowanych materiałów sprzyjała szybkiej degradacji, ponieważ cała kolekcja powstała z papierów maszynowej produkcji. Prace konserwatorskie właśnie zostały rozpoczęte.</p>
<div id="attachment_3343" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/bily_konicek_blog_erika.jpg"><img class="size-full wp-image-3343 " title="bily_konicek_blog_erika" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/bily_konicek_blog_erika.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Bílý Koníček, fot. E. Krzyczkowska-Roman</p></div>
<p>Od muzealników, etnografów, etnologów i antropologów dowiedziałam się, że zafascynował mnie temat zdecydowanie „oldschoolowy”. Początkowo nie mogłam tego zrozumieć. Ostatnie lata przyniosły szczególne ożywienie i zainteresowanie młodych projektantów etno-designem. W poszukiwaniu inspiracji, ponownie sięgnęli do motywu wycinanki i przetransponowali go współcześnie do najróżniejszych projektów. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych obecnie wzorów są propozycje firmy MOHO, która otrzymała prestiżową nagrodę Red Dot. Projekt <a href="http://www.mohodesign.com/produkty/dia">mohohej!DIA</a> był szeroko komentowany i publikowany na całym świecie. Godna uwagi jest także realizacja klubokawiarni Bílý Koníček w Państwowym Muzeum Etnograficznym, ale chyba najefektowniejszym przedsięwzięciem okazał się polski pawilon przygotowany na <a href="http://www.expo2010.com.pl/#/pl/news" target="_blank">Expo 2010</a>. Zamiarem projektantów było znalezienie atrakcyjnego motywu, który jednocześnie byłby najbardziej charakterystycznym znakiem naszego kraju. Odniesienie do tradycyjnego motywu wycinanki ludowej okazało się najbardziej tożsamym z naszą kulturą wzorem inspirującym kolejne pokolenia.</p>
<p>Techniką wycinanki interesowali się także wielcy artyści XX wieku: Picasso, Matisse, Max Ernst. <a href="http://www.henri-matisse.net/cut_outs.html">Henri Matisse</a> przez ostatnie dziesięć lat swojego życia (1944-1954) zafascynowany wycinanką stworzył wiele obrazów w tej technice. W tamtym czasie powstał cykl dwudziestu plansz uzupełnionych tekstem artysty zatytułowanych <em>Jazz</em> i najsłynniejsze <em>Niebieskie Akty<strong> </strong></em>. Matisse pisał o technice wycinanki jako sprowadzonej do samej swej istoty,  abstrakcyjnej formie absolutu. Dlaczego współczesnych artystów fascynują  „prymitywne” techniki plastyczne? Być może reprezentują archetypy, pierwowzory  obrazu podświadomości. Ideałem jest  osiągnięcie symbolicznej równowagi ideogramu, pomiędzy prostotą formy a syntezą koloru.</p>
<p>Nigdzie na świecie, poza Polską, wycinanka nie osiągnęła takiej formy, która w konsekwencji stałaby się najbardziej rozpoznawalnym symbolem tego kraju. Motyw wycinanki pojawia się w wielu spotach reklamujących polską kulturę. British Airways w 1997 roku ozdobiło swoje samoloty 50 wzorami charakterystycznymi dla różnych kultur z całego świata. Polskę reprezentowała łowicka wycinanka autorstwa <a href="http://www.lowicz.eu/docs/latajacy_kogucik_z_obrazk.pdf" target="_blank">Pani Danuty Wojdy</a>.</p>
<p>Dla mnie, jako konserwatora dzieł sztuki, szczególnie interesujący stał się wątek wycinanki i jej związków z papiernią w Jeziornie. Kolejnym odkryciem była informacja o krainie mojego podwarszawskiego dzieciństwa (okolice Kołbieli), która okazała się kolebką polskiej wycinanki ludowej. Historia produkcji błyszczących, kolorowych papierów, często nazywanych przez etnografów &#8220;glansowanymi&#8221;, stała się punktem wyjścia dla moich poszukiwań i specjalistycznych badań technologicznych, mających na celu analizę tematów dotychczas nieopracowanych. Podobnie jak bohater filmu <a href="http://www.filmweb.pl/Pi" target="_blank">„Pi”</a> Darrena Aronofsky&#8217;ego odnalazłam swoją liczbę. Wycinanki są wszędzie: we wzornictwie, w mojej pracowni, w domu, w Polsce i w Pekinie. Jest graficznie, jest kolorowo, jest lato!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/14/wycinanka-etno-graficzna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tomek i Julka znaleźli Olędra!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/02/tomek-i-julka-znalezli-oledra/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/02/tomek-i-julka-znalezli-oledra/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 06:51:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Olga Mędrzejewska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Olędrzy]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>
		<category><![CDATA[życie warszawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3305</guid>
		<description><![CDATA[Proszę nam tu napisać – mama stuka palcem w kartę tytułową książki – Tomek i Julka znaleźli Olędra, dnia 26 czerwca 2010 r. w  Muzeum Etnograficznym!
Czerwcowe, spokojne i słoneczne popołudnie. Dwójka niestrudzonych poszukiwaczy przygód wraz z mamą właśnie zwycięsko zakończyła zmagania w grze &#8220;Gdzie jest Olęder?&#8221; towarzyszącej otwarciu nowej wystawy w Państwowym Muzeum Etnograficznym: &#8220;Bobry  [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3317" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder10.jpg"><img class="size-medium wp-image-3317 " title="Zapomniany Świat Olędrów, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder10-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Zapomniany Świat Olędrów, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p><em>Proszę nam tu napisać </em>– mama stuka palcem w kartę tytułową książki – <em>Tomek i Julka znaleźli Olędra</em>, <em>dnia 26 czerwca 2010 r. w  Muzeum Etnograficznym!</em><br />
Czerwcowe, spokojne i słoneczne popołudnie. Dwójka niestrudzonych poszukiwaczy przygód wraz z mamą właśnie zwycięsko zakończyła zmagania w grze &#8220;Gdzie jest Olęder?&#8221; towarzyszącej otwarciu nowej wystawy w Państwowym Muzeum Etnograficznym: &#8220;Bobry  Pana Boga – Zapomniany świat Olędrów&#8221;.</p>
<p><span id="more-3305"></span></p>
<p>Przez ostatnie 40 minut rodzina mierzyła się z zadaniami przygotowanymi przez Agatę Smagałę z Działu Naukowo-Oświatowego. By odnaleźć bohatera gry, Tomek i Julka musieli między innymi stoczyć bitwę łódek z łupiny orzecha (wygrywał ten, kto silniejszym podmuchem wywróci łódkę przeciwnika) w imieniu dwóch rywalizujących o dziewczynę osadników, odpowiedzieć na pytania związane z wpływem rzeki na życie Olędrów oraz odnaleźć „ukryte gdzieś w terenie” informacje o pobliskim kościele ewangelicko-augsburskim pod wezwaniem Św. Trójcy. Najwięcej frajdy sprawiły im chyba gry i zabawy, w które podobno dawno temu grały dzieci osadników z Niderlandów i Fryzji. Z zamkniętymi oczami należało losować z woreczka tajemnicze przedmioty</p>
<div id="attachment_3308" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder19b.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3308" title="Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder19b-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska </p></div>
<p>i odgadywać, po samym dotyku, co trzyma się w rękach. A można było wyciągnąć zarówno dziurkacz do papieru jak i szklanego słonika czy glinianego ptaszka-gwizdek, który dostarczył chyba najwięcej trudności. Nie czas jednak było na rozpamiętywanie trudów zgadywanki, gdy w muzeum czekały już kolejne zadania! Mali poszukiwacze musieli tym razem odnaleźć wiklinowe przedmioty, niezbędne w codziennym życiu i pracy każdego mieszkańca olęderskiej osady. Uzbrojeni w zdjęcia przedmiotów niczym w portrety pamięciowe, ruszyli na łowy w sali rękodzieła i rzemiosła ludowego. Ale jak wśród wielu dziwnych, interesujących przedmiotów odnaleźć te właściwe? Jak nie rozpraszać się i nie gubić celu, gdy pod ścianą przycupnął wielki miech kowalski, a mama opowiada, do czego służył, powołując się na stryjka kowala? Na szczęście opowieści rodzinne, choć ciekawe, nie mogły konkurować z ekscytacją poszukiwań i po chwili w gąszczu koszy, dzbanków a nawet torebkopodobnych wiklinowych pojemników Julka odnalazła ostatni poszukiwany obiekt – wierszę. Co zacz, dowiesz się Czytelniku, odwiedzając muzeum. (Podpowiedź: eksponat nr 42 w Sali Rękodzieła i Rzemiosła Ludowego na drugim piętrze). Co ciekawe, wędrówka przez muzealne sale, prócz dreszczyku emocji związanego z grą dostarczyła uczestnikom także całkiem niespodziewanej nowej wiedzy z zakresu powinowactwa (dzieci poznały nowy termin – stryjek &#8211; określający brata ojca dziadka), ornitologii (dzięki drewnianej rzeźbie Tomek już nigdy nie pomyli dudka z sójką) oraz tradycyjnych motywów w polskich obrazach na szkle i związanego z nim nazewnictwa – <em>Drzewo genealogiczne odtwarza historie rodziny</em>.<em> Kto był czyim synem lub córką, kto czyją ciocią czy cioteczną babcią. O proszę, tu macie np. Adama i Ewę. Od nich, jak konary odchodzą ich dzieci, a od ich dzieci – kolejne dzieci, i tak dalej do</em></p>
<div id="attachment_3313" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><em><em><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder18.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3313" title="Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder18-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></em></em><p class="wp-caption-text">Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p><em>samej góry</em> &#8211; tłumaczyła Tomkowi i Julce mama, rozglądając się jednocześnie za snopkami zbóż, będącymi wskazówką do rozwiązania kolejnej zagadki. Wcześniej drogę w labiryncie wyznaczonym przez rzeźby, obrazy i szopki wskazała im pani pilnująca Galerii Polskiej Sztuki Ludowej –<em> Państwo w poszukiwaniu snopków jak mniemam? Proszę iść prosto, prosto! Więcej jednak nic nie podpowiem</em> – uśmiechnęła się filuternie. Poszukiwacze musieli zatem samodzielnie wytropić zboże najczęściej uprawiane przez nadrzecznych osadników oraz narzędzia niezbędne im w pracy na roli. Po wykonaniu tego zadania zdobyli kolejne naklejki na mapie olęderskiej wsi i do pełni szczęścia brakowało już tylko jednej, najważniejszej – postaci samego Olędra.</p>
<div id="attachment_3315" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder15.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3315" title="Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder15-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p>Ale, ale kim jest tajemniczy Olęder? Czy Olęder to osadnik, który w XVI wieku uciekając przed prześladowaniami religijnymi przywędrował do Rzeczypospolitej z Niderlandów i Fryzji, Niemiec czy Węgier? Czy po przybyciu do Polski, w zamian za prawo do osiedlenia się na złagodzonych zasadach (dożywotnia dzierżawa za czynsz) – miał zajmować się głównie melioracją i osuszaniem terenów podmokłych, produkcją sera i pasterstwem, a może karczowaniem lasów? – tak brzmiało jedno z pytań w grze planszowej, w którą na placu przed muzeum, pod rozłożystym kasztanowcem można było zagrać w sobotę. Kolorowe bobry z modeliny, symbolizujące osadników olęderskich, powoli acz systematycznie opanowywały mapę XVII-wiecznych ziem polskich wzdłuż Wisły, Bugu, Bzury, Warty i Wkry, zaczynając swoją ekspansję (zgodnie z historią osadnictwa olęderskiego na ziemiach polskich) od Żuław Wiślanych. W trakcie gry należało nie tylko wykazać się wiedzą na temat tajemniczych Olędrów (czym był terp, a czym wolnizna, jak ubierały się olęderskie elegantki i z jakiego warzywa najczęściej przygotowywały swym mężom przetwory? Jaki żółty ser zawdzięczamy Olędrom oraz kim byli mennonici), ale i prawdziwym zmysłem strategicznym! Gracze, po udzieleniu poprawnej odpowiedzi, stawali przed dylematem: czy zbierać punkty, którymi w przyszłości można by opłacić gościnę w chacie „kolegi bobra”, czy inwestować je we własne domostwo, licząc na rychłe odwiedziny i spłatę innego gracza. Temu, kto lekkomyślnie zainwestował zbyt dużo punktów w rozbudowę swojego osiedla, groziła często… pańszczyzna.</p>
<div id="attachment_3314" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder20.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3314" title="Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder20-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p><em>Zasada jest prosta</em> – tłumaczył mistrz gry – <em>jeśli nie jesteś w stanie zapłacić za gościnę w czyjejś osadzie, udajesz się na jedną kolejkę w pańszczyznę. Tzn. odpowiadasz na pytanie zadane swojemu przeciwnikowi. Jeśli odpowiesz poprawnie – zdobyte punkty oddajesz osadnikowi, u którego masz dług. Jeśli odpowiesz błędnie, on ma jeszcze jedną szansę – może odpowiadać samodzielnie.</em> &#8211; Ten niecodzienny obowiązek przydarzył się podczas gry pani Ani: &#8211; <em>Musi Pani oddać 2 domy i na rok iść w pańszczyznę! </em>– usłyszała surowy nakaz wydany przez mistrza gry, gdy okazało się, że pobyt w rozbudowanej osadzie Eweliny, przeciw której grała, jest niewspółmiernie kosztowny do zasobów zebranych podczas gry -<em> Trudno, taki los! Widać, nie jest mi pisane posiadanie wielkiego majątku i licznych domów – stoicko podeszła do sprawy pani Ania. – A gdzie będzie można kupić taką grę? </em>– dopytywała się po jej ukończeniu.</p>
<div id="attachment_3312" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder13.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3312" title="Warsztaty wikliniarskie, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder13-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Warsztaty wikliniarskie, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p>Po intelektualnych i strategicznych zmaganiach uczestnicy mogli zrelaksować się próbując swych sił w sztukach plastycznych i wikliniarstwie. W namiotach opodal, do godz. 18 trwał nieprzerwanie warsztat wyplatania koszy z wikliny, na stołach dzieci malowały farbami wymarzoną Wisłę, a dorośli zdobili białe kafelki na wzór holenderski. Wśród tradycyjnych wiatraków, łódek i ryb – motywów ściśle związanych z życiem i pracą ludności zasiedlającej tereny nadrzeczne, można było odnaleźć także scenki rodzajowe oraz wysłuchać ich interpretacji:</p>
<div id="attachment_3307" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder9.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3307 " title="Malowanie kafelków, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder9-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Malowanie kafelków, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p>- <em>Namalowałam Mamę i Tatę Olędrów. Tata, jak na rybaka przystało, trzyma w ręku wędkę i rybę. Mama – pobożna, skromnie ubrana luteranka, śpiewa religijne pieśni i trzyma wędkę wraz z Tatą, na znak, że podziela jego zainteresowania i sposób życia </em>– opowiadała o swojej pracy wolontariuszka Kasia.</p>
<p>Wystawę &#8220;Bobry Pana Boga – Zapomniany świat Olędrów&#8221; można oglądać do końca sierpnia na placu Małachowskiego, między Państwowym Muzeum Etnograficznym a Zachętą. Na grę planszową zapraszamy do muzealnej kawiarni Biały Konik.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/02/tomek-i-julka-znalezli-oledra/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Skanseny.net</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/06/18/skanseny-net/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/06/18/skanseny-net/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Jun 2010 10:41:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agata Pietrzyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[eksponaty]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[skanseny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3281</guid>
		<description><![CDATA[Wywiad z Anną Czyżewską prezeską Stowarzyszenia „Pracownia Etnograficzna”, koordynatorką projektu„Polskie skanseny w internecie&#8221;.
Wywiad przeprowadziła Agata Pietrzyk
A.P.: Jak narodził się pomysł na projekt?
A.C.: Pomysł na stronę „skanseny.net” narodził się jesienią 2008 roku. Wynikał przede wszystkim z braku strony internetowej, która prezentowałaby wszystkie muzea na wolnym powietrzu. Mam tu na myśli oczywiście największe muzea w Polsce, ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3289" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/baner1.png"><img class="size-medium wp-image-3289" title="skanseny.net" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/baner1-300x63.png" alt="" width="300" height="63" /></a><p class="wp-caption-text">skanseny.net</p></div>
<p>Wywiad z Anną Czyżewską prezeską Stowarzyszenia „Pracownia Etnograficzna”, koordynatorką projektu„Polskie skanseny w internecie&#8221;.<br />
Wywiad przeprowadziła Agata Pietrzyk</p>
<p>A.P.: Jak narodził się pomysł na projekt?<br />
A.C.: Pomysł na stronę „skanseny.net” narodził się jesienią 2008 roku. Wynikał przede wszystkim z braku strony internetowej, która prezentowałaby wszystkie muzea na wolnym powietrzu. Mam tu na myśli oczywiście największe muzea w Polsce, ale także liczne inicjatywy społeczne i prywatne, które prezentowane byłyby w sposób ciekawy, spójny, a zarazem też merytoryczny oraz użyteczny. Chcieliśmy stworzyć stronę, która zawierałaby ciekawe opisy muzeów, takie które zachęcają do wizyty, użyteczne i jasno przedstawione informacje praktyczne, oraz zdjęcia, które posiadałyby merytoryczne opisy. Na stronach internetowych brakowało nam też „TEGO CZEGOŚ”.<br />
<span id="more-3281"></span> Oczywiście każde muzeum posiada swoją stronę. Stowarzyszenie Muzeów na Wolnym Powietrzu, organizacja skupiająca muzealników także prowadzi własną stronę, ale jest ona skierowana do wąskiego grona odbiorców związanych zawodowo z pracą w tego typu placówkach. Oprócz tego istnieją serwisy stworzone przez portale turystyczne lub strony tworzone przez pasjonatów. Ale dla nas, etnografów i etnografek, te strony były nie wystarczające. Postanowiliśmy więc zrobić coś nowego, co wypełniłoby tę lukę.<br />
A.P.: Co to jest „to coś”?<br />
Co to jest „to coś”? W pierwszej połowie lat osiemdziesiątych Towarzystwo Przyjaciół Wsi Markowa, z okazji sześćsetlecia swojej lokacji zainicjowało powstanie lokalnego mini-muzeum. Dziś Muzeum Wsi Markowa ma siedem w pełni wyposażonych obiektów, w tym chałupę przysłupową  &#8211; typowy dla Markowej i jak twierdzą mieszkańcy wyjątkowy w okolicy, przykład konstrukcji architektonicznej. W internecie nie było informacji o tym, że muzeum prowadzą 70-latkowie, których fascynuje Markowa i którzy są dumni ze swojego XIV-wiecznego saksońskiego pochodzenia. Nie było też informacji, że oni mają bogate archiwum fotograficzne dokumentujące historie teatru amatorskiego, który działa w Markowej nieprzerwanie od stu lat, oraz że posiadają przedwojenną spuściznę fotograficzną Józefa Ulmy, mieszkańca Markowej, który wraz żoną i dziećmi został rozstrzelany w czasie II wojny światowej za ukrywanie miejscowych Żydów. Właśnie dlatego warto tam pojechać. Nie tylko dlatego, że są tam dwa wiatraki, dwie chałupy i remiza. Ale z powodu historii, która rozgrywa się także wokół muzeum.<br />
A.P.: Co jeszcze był dla Was ważne kiedy tworzyliście formułę portalu?<br />
Gdy tworzyliśmy portal, chcieliśmy, aby muzea pojawiły się w internecie w nowej, zachęcającej do odwiedzin formie, zachęcającej także przez swoją użyteczność. Najważniejsza była dla nas mapa, na której dokładnie zaznaczone byłyby wszystkie muzea.  Poza tym potrzebne były też praktyczne informacje o tym jak tam dotrzeć, kiedy muzeum jest otwarte, jakie są ceny biletów itp. Te informacje są na poszczególnych stronach muzeów, ale nie ma ich w jednym, łatwo odnajdywalnym miejscu.<br />
Równie ważna była dla nas baza fotograficzna. W internecie nie ma miejsca, gdzie można znaleźć zdjęcia zbiorów muzealnych opatrzone merytorycznym opisem. W dodatku chodziło nam o takie zdjęcia, które można wykorzystywać nie naruszając prawa autorskiego. Chcieliśmy, by student czy studentka szukający ilustracji do pracy zaliczeniowej mógł łatwo ją znaleźć i bez zbędnych opłat, a co ważniejsze, legalnie ją wykorzystać. Ostatecznie powstała kolekcja licząca ponad  2 500 zdjęć udostępnionych na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 3.0 Polska License.<br />
A.P.: Jaki miał być w założeniu idealny odbiorca portalu?<br />
A.C.: Taki jak my (śmiech). „Skanseny.net” powstawały w taki sposób, abyśmy my wchodząc na taką stronę czuli, że zaspokaja ona nasze oczekiwania. To jest najlepszy klucz do robienia stron internetowych. Znajdują się więc tam informacje zarówno dla turystów (bo etnografowie i etnografki także uprawiają turystykę), szukających miejsca, w którym ciekawie można spędzić czas, dla studentów etnologii, kulturoznawstwa, architektury, historii szukających materiałów ikonograficznych dotyczących architektury, dla wykładowców, dla muzealników, i dla osób, które po prostu interesują się polską kulturą, historią, muzealnictwem, folklorem.<br />
A.P. Na waszej stronie nie ma raczej elementów diagnostycznych, brak artykułów, które byłyby refleksją nad polskim muzealnictwem na wolnym powietrzu?<br />
A.C.: Bo nie taki był cel. „Skanseny.net” powstały po to, by prezentować polskie dziedzictwo kulturowe. Jeżeli chodzi o dalsze losy portalu, to będziemy poszerzać nasze zbiory i bazę zdjęciową, raczej nie będzie tu miejsca dla artykułów diagnostycznych. Taką przestrzeń daje „Biuletyn Stowarzyszenia Muzeów na Wolnym Powietrzu” i inne periodyki. My stawiamy sobie inne cele. Stowarzyszenie „Pracownia Etnograficzna” zdecydowało się na ten projekt po to, by popularyzować polskie muzea na wolnym powietrzu.<br />
A.P. A czy możesz opowiedzieć jaka jest Twoim zdaniem kondycja polskich skansenów jako placówek muzealnych? Co mają do zaoferowania współczesnemu odbiorcy?<br />
A.C: Przygotowując dokumentację do projektu, trafiliśmy do pięćdziesięciu różnych muzeów. Zetknęliśmy się więc ze skrajnie różnymi placówkami. Z jednej strony mamy duże muzea, jak te w Sanoku i Nowym Sączu, które realizują wielomilionowe przedsięwzięcia -  budowy miasteczek galicyjskich<br />
Z drugiej strony istnieją też maleńkie muzea z jednym czy dwoma obiektami, za którymi stoi jednak bardzo ciekawa lokalna historia. Choćby Sieradzki Park Etnograficzny. Niewielka ekspozycja, ale jakże ciekawa. Każde muzeum etnograficzne może pochwalić się rzeźbami Szczepana Muchy, wyjątkowego rzeźbiarza ludowego. Nie każde jednak może pochwalić się jego domem i największą kolekcją jego prac. Podobnie jest z Muzeum Kowalstwa, które znajduje się na warszawskim Wilanowie, gdzie pomiędzy PRL-owskimi blokami znajduje się najprawdziwsza, wciąż czynna kuźnia. Ciekawa jest także Zagroda w Nadolu nad Jeziorem Żarnowieckim, którą została założona przez Muzeum w Pucku w pierwszej połowie lat 80tych, kiedy budowano elektrownie w Żarnowcu. Wiadomo było, że budowa elektrowni bardzo mocno wpłynie na krajobraz okolicy, i że miejscowa architektura funkcjonująca tam od 150 lat zostanie wyparta przez coś bardziej nowoczesnego. Muzealnicy zainicjowali powstanie tam placówki, która służyłaby ochronie przykładów lokalnego budownictwa. Początkowo były tam obiekty muzealne in situ. Potem wykupywano i przenoszono oraz rekonstruowano kolejne budynki. Tak powstała lokalna atrakcja turystyczna. Kiedy pada deszcz plażowicze jadą po prostu do Nadola.<br />
Kilka lat temu dyrektor Muzeum w Pucku zainicjował odtworzenie tradycji pielgrzymek odpustowych związanych z dniem Świętej Anny, które w okresie międzywojennym odbywały się na łodziach z Nadola do Żarnowca. Dziś regularnie uczestniczą w nich zarówno mieszkańcy, jak i przybywający na tę okazję goście. W ten sposób Muzeum staje się miejscem, które pomaga odtwarzać lokalną historię i przywracać pamięć o miejscowych tradycjach.<br />
Bardzo ważną role w tworzeniu muzeów odgrywała i odgrywa też oficjalna polityka historyczna. To czy i w jaki sposób rozbudowuje się muzea na wolnym powietrzu, czy dba się o ich przekaz, jakie imprezy się organizuje, zależy też od lokalnej narracji historycznej. Tak jest np. z wspomnianymi rynkami galicyjskimi, czy proporcjami w jakich prezentowany jest dorobek poszczególnych grup etnicznych czy religijnych danego regionu.<br />
A.P.: A jeżeli chodzi o formę prezentacji?<br />
A.C.: Uważam, że skanseny wyprzedzały w pewien sposób nowoczesne muzea, które starają się nie tylko prezentować swoje zbiory, ale przede wszystkim oddziaływują na zmysły.  Tak jak robi to Muzeum Powstania Warszawskiego. To skanseny jako pierwsze polegały na działaniu wrażeniowym, działaniu na zmysły, a także na emocje. Są muzea, które co kilka dni zmieniają ekspozycję żeby pachniała w ten sam sposób. Żeby pachniał chleb, wędzone mięso, kiszone ogórki, kominek&#8230; Ludzie tego nie dostrzegają, a powinni otworzyć się na to co mamy i docenić to, dostrzec w tym wartość. Osobną kategorią jest możliwość uczestnictwa w obrzędach religijnych odbywających się w muzealnych obiektach sakralnych, które nadal pełnią swoją funkcję. Msza czy nabożeństwo nie jest w żadnym wypadku odgrywaniem rytuału, lecz rzeczywistym, faktycznym uczestnictwem i przeżyciem. Tego nie dają nawet najnowocześniejsze muzea.<br />
A.P. A jak uważasz: czy i jaki sposób skanseny powinny jeszcze animować, ożywiać swoją własną przestrzeń?<br />
Oczywiście! Zawsze jest coś, co można jeszcze zrobić. Niestety obawiam się, że obecna sytuacja jeszcze przez jakiś czas się nie zmieni. Dlaczego? Nie jestem pracowniczką żadnego muzeum, a moje wnioski wypływają jedynie z doświadczenia koordynowania projektu „Polskie skanseny w internecie”, ale uważam, że przed polskimi muzeami na wolnym powietrzu stoją dwa ogromne wyzwania.<br />
Pierwszy dotyczy braków kadrowych. Nawet najlepszych pomysłów nie uda się zrealizować bez zespołu zaangażowanych ludzi. Niestety, większość muzeów nie posiada wystarczającej liczby etatowych pracowników, ani tym bardziej środków na zaangażowanie ludzi z zewnątrz.<br />
Drugie wyzwanie to odbiorcy. Z jednej strony wszyscy chcą zobaczyć stuletnie meble<br />
w stuletniej chałupie. Z drugiej strony w ludziach tkwi taka nieustanna chęć dotykania<br />
i doświadczania. Oczywiste jest jednak, że jeżeli każdy dotknie stuletniej tkaniny, to ona po prostu się rozpadnie. Trudno znaleźć odpowiedź na pytanie: co w takim razie zrobić. Nie wiem, czy miasteczka galicyjskie będące rekonstrukcją istniejących (a czasem też tylko zaprojektowanych) budynków są właściwym rozwiązaniem.</p>
<p>A.P.: Czy myślisz, że projekt podobny do „skansenów.net”  byłby adekwatny także dla muzeów etnograficznych?<br />
A.C.: Myślę, że muzea etnograficzne, podobnie jak skanseny, spotykają się z negatywnymi konotacjami. Przydałaby się strona, która posłużyłaby „odświeżeniu” ich wizerunku,  okazaniu zbiorów, które niejednokrotnie są unikatowe i niezwykle interesujące. To co dzieje się obecnie w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie, w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie czy Muzeum Etnograficzne im. Marii Znamierowskiej-Prüfferowej w Toruniu, to jak wyglądają strony internetowe tych muzeów, co jest na nich prezentowane. Uważam, że to jest właściwa droga. To są strony internetowe miejsc, do których chce się przyjść.</p>
<p>Projekt &#8220;Polskie skanseny w internecie&#8221;, którego efektem jest portal „skanseny.net” został zrealizowany przez Stowarzyszenie „Pracownia Etnograficzna” im. Witolda Dynowskiego i sfinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Fundacji Orange oraz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/06/18/skanseny-net/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzyń, dzyń! / Puk, puk!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/06/03/dzyn-dzyn-puk-puk/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/06/03/dzyn-dzyn-puk-puk/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Jun 2010 20:29:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Antropologia kultury]]></category>
		<category><![CDATA[badania terenowe]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[innowacja]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[kieratówka]]></category>
		<category><![CDATA[tożsamość]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3202</guid>
		<description><![CDATA[- Dzień dobry pani, ja jestem studentką i robię tutaj takie badania, bo ja będę pisała pracę o B.
- Wejdź, kochana, wejdź.
[kawa/herbata, a może i ciasteczka; dyktafon]
-A skąd ty przyjechałaś tutaj, moje dziecko?
- Z Warszawy.
- Aż z Warszawy, no, no. I co mówiłaś, że studiujesz?
- Etnologię.

- Etnologię&#8230; a to nie o owadach jest?
- Nie, nie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3204" class="wp-caption alignleft" style="width: 284px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125941037434945_100000571489619_241679_6760357_n.jpg"><img class="size-medium wp-image-3204" title="Sieci znaczeń, fot. P. Strojnowski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125941037434945_100000571489619_241679_6760357_n-300x224.jpg" alt="Sieci znaczeń, fot. P. Strojnowski" width="274" height="204" /></a><p class="wp-caption-text">Sieci znaczeń, fot. P. Strojnowski</p></div>
<p style="text-align: justify;">- Dzień dobry pani, ja jestem studentką i robię tutaj takie badania, bo ja będę pisała pracę o B.</p>
<p style="text-align: justify;">- Wejdź, kochana, wejdź.</p>
<p style="text-align: justify;">[kawa/herbata, a może i ciasteczka; dyktafon]</p>
<p style="text-align: justify;">-A skąd ty przyjechałaś tutaj, moje dziecko?</p>
<p style="text-align: justify;">- Z Warszawy.</p>
<p style="text-align: justify;">- Aż z Warszawy, no, no. I co mówiłaś, że studiujesz?</p>
<p style="text-align: justify;">- Etnologię.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-3202"></span></p>
<p style="text-align: justify;">- Etnologię&#8230; a to nie o owadach jest?</p>
<p style="text-align: justify;">- Nie, nie. To jest taka nauka o kulturze.</p>
<p style="text-align: justify;">- I wy tak badacie społeczeństwo, tak? To taka socjologia, tak?</p>
<p style="text-align: justify;">- No nie, nie do końca.  Bo my tak badamy ludzi no&#8230; pojedynczo, rozumie pani. To się nazywa też antropologią.</p>
<p style="text-align: justify;">- A to nie są ci, co to jakieś czaszki tam oglądają? Czytałam taki artykuł ostatnio w &#8220;Focusie&#8221;, ja to lubię takie ciekawostki, wiesz. Że właśnie pojechali archeolodzy tam na jakieś wykopaliska gdzieś do Afryki i tam tacy antropolodzy właśnie znaleźli jakieś kości i czaszkę, i z tego się dowiedzą, z jakich to jest czasów, co tam wykopali. Ale to ja nie wiem, dlaczego wy tutaj w B. coś badacie. U nas nic takiego to nie będzie&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">- No nie, bo to jest antropologia fizyczna, my się tym nie zajmujemy. No&#8230; my tak po prostu chodzimy po domach i rozmawiamy z ludźmi o różnych rzeczach. Jeżeli nas wpuszczą, oczywiście.</p>
<p style="text-align: justify;">- Wiesz, jak ty byś chodziła nie jedna, tylko z kimś, to bym pewnie nie puściła, bo to wiesz, te Jehowy ostatnio tak chodzą i oni zawsze po dwoje chodzą. I też chcą rozmawiać. Wiesz, przychodzą, najczęściej to chłopak i dziewczyna, grzeczni bardzo, nie powiem, i mówią, że  chcieliby razem Biblię poczytać i porozmawiać. Ja to nigdy nie puszczam, mój mąż nieboszczyk ich bardzo nie lubił. Zawsze im mówił, że Biblię to on może sobie sam poczytać albo w kościele. No, ale jak patrzę teraz przez judasza, że taka dziewczynka stoi, sama jeszcze, więc może nie Jehowa, to pomyślałam: otworzę, co mi tam. Oni teraz zbudowali ten swój kościół, czy tam świątynię, ja nie wiem, tak to nazywają,  tutaj w B., niedaleko przy torach, dlatego coraz częściej chodzą. Zwłaszcza w tych budynkach, bo tu blisko mają. Słyszałam od sąsiadki, że&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">______________________________________________________________________________________________</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_3217" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125938847435164_100000571489619_241670_1129943_n.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3217" title="Raz, dwa, trzy, etnograf patrzy! Fot. P. Strojnowski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125938847435164_100000571489619_241670_1129943_n-150x150.jpg" alt="Raz, dwa, trzy, etnograf patrzy! Fot. P. Strojnowski" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Raz, dwa, trzy, etnograf patrzy! Fot. P. Strojnowski</p></div>
<p>Myślę, że każdy etnograf przeżył w terenie takie chwile, kiedy miał ochotę walić głową w ścianę albo przeciwnie:  wyprzeć się niczym św. Piotr  i stwierdzić, że owszem, jest socjologiem, a potem czekać na piorun, który spadnie z nieba,  aby go pokarać.</p>
<p style="text-align: justify;">Kryzys związany z tożsamością naszej dyscypliny trwa już od pewnego czasu. Ma swoje dobre strony: mamy dużą swobodę wyboru tematów badawczych, włączając w to wycieczki na tereny dawniej uznawane za socjologiczne, kulturoznawcze, psychologiczne czy wręcz medyczne. Inna sprawa, że dziedziny te też się specjalnie wzajemnie nie ograniczają, prowadząc ekspansję w głąb naszych &#8211; rdzennie przecież etnograficznych &#8211; ziem.</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejną zaletą tego stanu rzeczy jest mnożenie się prac teoretycznych, obfitujących w celne metafory i zgrabne cytaty, którymi można okrasić prace dyplomowe czy chociaż eseje na zaliczenie przedmiotu.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak, ogólnie rzecz ujmując, korzyści z postmodernistycznego rozmycia kończą się tam, gdzie zaczyna się Teren i Praktyka. Niewinne pytanie rozmówcy czy rozmówczyni zbija nas z pantałyku, bo jak tu wytłumaczyć ludziom Clifforda, Geertza, Rorty&#8217;ego i może jeszcze trochę Hastrup. Ha, wytłumaczyć to nie problem, ale zrobić to zanim się znudzą i nas wyrzucą? Chociaż nawet nie zdążyliśmy zadać tych kilku pytań&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">A przecież oni mają święte prawo wiedzieć, czym zajmują się ludzie, którzy wypijają im kawę i herbatę, wyjadają obiady, pytają o kolor Lenina i jeszcze nagrywają to wszystko cyfrowym wynalazkiem. A my powinniśmy być w stanie wytłumaczyć w jednym czy dwóch zdaniach, po co tak naprawdę włóczymy się po ich Terenie. I to wytłumaczyć w taki sposób,  żeby nie wyjść na nekromantów, łapaczy motyli czy &#8211; co gorsza &#8211; socjologów.</p>
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_3219" class="wp-caption alignleft" style="width: 175px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125938624101853_100000571489619_241667_3126574_n.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3219" title="&quot;A gdzie jest człowiek?&quot;, fot. P. Strojnowski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125938624101853_100000571489619_241667_3126574_n-150x150.jpg" alt="&quot;A gdzie jest człowiek?&quot;, fot. P. Strojnowski" width="165" height="165" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;A gdzie jest człowiek?&quot;, fot. P. Strojnowski</p></div>
<p>Z okazji jubileuszu 75-lecia Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW młodzi etnografowie/etnolodzy/antropolodzy, trochę podirytowani istniejącym stanem rzeczy, postanowili za pomocą specjalnej wystawy pokazać, czym w zasadzie jest antropologia. Może nie tyle pokazać, ile raczej zaproponować swoją wizję. Albo może&#8230; innymi słowy&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Cóż, najlepiej będzie, jeśli sami się wybierzecie i zobaczycie, a nawet pogracie w specjalną, interaktywną etno-grę. Bo tak naprawdę, jak mawia Geertz, <em>antropologom zadawane bywa nieobce im samym pytanie, jak to, co robią, różni się od tego, czym zajmują się socjolodzy, historycy, psycholodzy czy politolodzy. Na to pytanie nie ma gotowej odpowiedzi poza tym, że z całą pewnością robią to właśnie, co robią.</em> (C. Geertz, <em>Zastane światło</em>)</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Niniejszym studenci Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW zapraszają na wystawę &#8220;A gdzie jest człowiek?&#8221;, którą można oglądać w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie od 25 maja do 7 czerwca 2010 roku.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/06/03/dzyn-dzyn-puk-puk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Golić brodę tępą brzytwą</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/25/golic-brode-tepa-brzytwa/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/25/golic-brode-tepa-brzytwa/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 May 2010 22:56:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[Noc Muzeów]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>
		<category><![CDATA[życie warszawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2990</guid>
		<description><![CDATA[- niepowodzenia w szkole.  To fragment sennika, podobno babilońskiego (cokolwiek to oznacza), który z tajemniczych względów zapadł mi niegdyś w pamięć.
W nocy z soboty na niedzielę 15/16 maja przed tak złym snem i związanym z nim losem  schroniło się w Muzeum Etnograficznym prawie 8 tysięcy ludzi. Powszechny lęk wygonił na ulice jeszcze więcej osób &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2995" class="wp-caption alignleft" style="width: 168px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43461.jpg"><img class="size-medium wp-image-2995" title="Jedna z Madonn przygotowanych przez studentów WSA ASPTTF, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43461-225x300.jpg" alt="Jedna z Madonn przygotowanych przez studentów WSA ASPTTF, fot. E. Skokowska" width="158" height="210" /></a><p class="wp-caption-text">Jedna z Madonn przygotowanych przez studentów WSA ASPTTF, fot. E. Skokowska</p></div>
<p style="text-align: justify;">- niepowodzenia w szkole.  To fragment sennika, podobno babilońskiego (cokolwiek to oznacza), który z tajemniczych względów zapadł mi niegdyś w pamięć.</p>
<p style="text-align: justify;">W nocy z soboty na niedzielę 15/16 maja przed tak złym snem i związanym z nim losem  schroniło się w Muzeum Etnograficznym prawie 8 tysięcy ludzi. Powszechny lęk wygonił na ulice jeszcze więcej osób &#8211; unikały one  nieszczęścia zwiedzając różne muzea, galerie, warszawską Giełdę, Sejm, a nawet niektóre centra handlowe. Do powszechnie cenionych rozrywek należało stanie w ogromnej kolejce do niedawno otwartego Muzeum Fryderyka Chopina.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak, jak już wspominałam, nasze Muzeum nie świeciło pustkami. Przechadzając się wśród zwiedzających, uzbrojona w aparat i dyktafon, poczyniłam kilka spostrzeżeń, którymi pragnęłabym się teraz z Wami podzielić.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2990"></span></p>
<h2 style="text-align: justify;">Nocne muzykowanie</h2>
<div class="mceTemp" style="text-align: justify;">
<dl id="attachment_2999" class="wp-caption alignright" style="width: 160px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4355.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-2999" title="Występ duetu na karimbach, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4355-150x150.jpg" alt="Występ duetu na karimbach, fot. E. Skokowska" width="150" height="150" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Występ duetu na karimbach, fot. E. Skokowska</dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align: justify;">Gwoździem programu były oczywiście koncerty w sali kinowej. Grały kolejno: Village Kollektiv, Port Mone, Moulay Sherif. Wszystkie zespoły wypadły świetnie, dzieląc się z widownią ogromną dawką pozytywnej energii, która rzucała się w oczy, gdy patrzyłam na tłumy wychodzące z sali.</p>
<p style="text-align: justify;">Entuzjaści muzyki mieli możliwość posłuchać także duetu na karimbach, a potem na didgeridoo (zespół Balanda).  Kapela Braci Dziobaków zagrała ballady i kołysanki, które &#8211; pomimo świetnego wykonania &#8211; nikogo nie skłoniły do snu. Taka to była niezwykła noc.  Wypytywani słuchacze z zachwytem opowiadali o egzotycznych i swojskich melodiach, niektórzy nawet od razu po koncercie wymykali się do domu, by na spokojnie ochłonąć po tylu muzycznych wrażeniach.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Karuzela z Madonnami</h2>
<p style="text-align: justify;">Inni jednak dalej brali udział w oferowanych atrakcjach: przeżywali silne emocje i entuzjastycznie wcielali się w role kangurów i strusi podczas opowiadania aborygeńskich opowieści przez Grupę Studnia O. Powodzeniem cieszyły się też projekcje niezwykłych filmów animowanych &#8211; niby po północy, niby na dobranoc, ale nie warto było nawet zmrużyć oka!</p>
<p style="text-align: justify;">Niesamowite wrażenie robiły spacerujące po Galerii Polskiej Sztuki Ludowej Madonny. Niektóre przerażające, a wszystkie piękne.  Stroje, fryzury i makijaże dzielnych dziewcząt były dziełem studentów <a href="http://www.charakteryzacja.pl" target="_blank">Wyższej Szkoły Artystycznej i Aktywnego Studium Plastycznego</a>.  Kunsztownie wykonane żywe rzeźby, były w  większości zainspirowane wizerunkami Matki Boskiej &#8211; nie tylko tymi z polskiej ikonografii ludowej, ale także tymi z przedstawień południowoamerykańskich.</p>
<p style="text-align: justify;">
<div class="mceTemp" style="text-align: justify;">
<dl id="attachment_3101" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43451.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3101" title="Zdjęcie z Madonną, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43451-150x150.jpg" alt="Zdjęcie z Madonną, fot. E. Skokowska" width="150" height="150" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Zdjęcie z Madonną, fot. E. Skokowska</dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Na pierwszy rzut oka budziły zachwyt lub lęk.  I to nie tylko u dzieci. Ja sama przeżyłam chwilę grozy, ujrzawszy Madonnę zainspirowaną, jak mi się zdaje, gotycką katedrą. Miała ona szatę ozdobioną &#8211; podobnie jak nimb &#8211; witrażami, na piersiach (jakby organami), a w pasie wisiało kadzidło. Całe ciało miała pomalowane na czarno, a na powiekach wymalowano jej&#8230; oczy o czarnych białkach. Kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz, poczułam wręcz zabobonny strach i wcale nie dziwiłam się dzieciom, które chowały się za rodzicami.</p>
<p style="text-align: justify;">Po drugim spojrzeniu zwiedzający pytali o możliwość zrobienia zdjęcia z którąś z modelek, po czym stawali obok niej z radosnym uśmiechem i czekali na pstryknięcie.</p>
<p style="text-align: justify;">Trzeci rzut oka wywoływał współczucie. Starannie ubrane i umalowane dziewczyny męczyły się, stojąc na swoich postumentach (pomimo że często zamieniały się miejscami). Było ich 12, na sali jednocześnie bywały po 3, a w tym czasie reszta odpoczywała. Ustawione przez pracowników Muzeum wiatraki niewiele im pomagały, ponieważ w sali panował prawdziwy skwar &#8211; przypuszczam, że właśnie z powodu silnych emocji.</p>
<p style="text-align: justify;">Madonny ze swojej strony także pragnęły ulżyć bezsennym zwiedzającym: można było dostać od nich niezawodne recepty na dobry sen. Nikt z nich jednak tak od razu nie skorzystał &#8211; było jeszcze wiele do obejrzenia.</p>
<h2 style="text-align: justify;">
<p class="mceTemp">
<p>Wół [jak się śni] to nieprzyzwoity kolega</h2>
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_3011" class="wp-caption alignleft" style="width: 289px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4363qq.jpg"><img class="size-medium wp-image-3011" title="Z &quot;Polskiego Sennika Ludowego&quot; Stanisławy Niebrzegowskiej, fot. E. Skokowska " src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4363qq-300x195.jpg" alt="" width="279" height="181" /></a><p class="wp-caption-text">Z &quot;Polskiego Sennika Ludowego&quot; Stanisławy Niebrzegowskiej, fot. E. Skokowska </p></div>
<p>Cytat ten pochodzi z <em>Polskiego sennika ludowego</em> Stanisławy Niebrzegowskiej, podobnie jak wiele innych, które zawisły w holu na drugim piętrze muzeum. Była to instalacja <em>Sennik: dekoder snów</em>, przygotowana przez pracowników Zespołu Edukacji Dorosłych i muzealnych wolontariuszy.</p>
<p style="text-align: justify;">Wystawa składała się z przeróżnych cytatów, które bezwzględnie pomogłyby każdemu, komu śnił się kiedy &#8220;ksiądz&#8221;, &#8220;pokichane dziecko&#8221;, albo chociaż &#8220;piersi&#8221; (<em>wzniosłego uczucia doznasz</em>). Istotnym, wręcz kluczowym elementem całego przedsięwzięcia była interaktywność. Zwiedzający mieli uczestniczyć w budowaniu instalacji: mieli 2 kolumny oraz całkiem duże powierzchnie ścian do wyrażenia swoich opinii i doznań, zatytułowanych: &#8220;Wyśniło mi się&#8221;, &#8220;Nie rozumiem snu, w którym&#8221;, &#8220;Najlepiej śni mi się, gdy&#8221;, &#8220;Miałem koszmar&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Pewien młody człowiek, którego zapytałam o zdanie, stwierdził, że bardzo nie podobała mu się ta instalacja i że gdyby wiedział, że będzie tu coś takiego, na pewno nie wybrałby się do Muzeum tej nocy. Jednak po paru godzinach trwania Nocy Muzeów kolumny, ściany i wiele innych dostępnych powierzchni zapełniło się kartkami ze zwierzeniami naszych gości, co wskazuje na to, że nie był to powszechny pogląd.</p>
<p style="text-align: justify;">Przechadzając się wzdłuż ścian doszłam do wniosku, że żadne &#8220;pokichane dzieci&#8221; ani nawet &#8220;świnie&#8221; (<em>goście przyjdą</em>) nie mogą równać się z naszymi snami: o zakonnicach w rajstopach na głowie, o dziwacznych stworach, o wampirach pijących krew i o pani od matematyki. Co na to Freud? Nie wiem, ale na przykład Stanisława Niebrzegowska nie dość, że nie potrafiłaby nam pomóc, to jeszcze złapałaby się za głowę i uciekła z krzykiem &#8211; współczesne sny zdradzają bardzo rozwiniętą wyobraźnię swoich posiadaczy.</p>
<p style="text-align: justify;">Zauważyłam, że większość najpierw przechadzała się po holu i czytała uważnie kartki pozostawione przez innych, a dopiero potem zabierała się za sporządzenie własnych. Muszę przyznać, że byłam nieco zaskoczona tak szerokim odzewem wśród zwiedzających. Rzadko kiedy można zaobserwować taką interaktywność i ochotę na współtworzenie wystawy. Tymczasem kolejka po długopis była długa, a miejsca na ścianach wkrótce zaczęło brakować. Jeden ze znajomych, który spędził w Muzeum całą noc, w okolicach godziny 2 próbował odnaleźć pozostawioną 5 godzin wcześniej notatkę &#8211; była ona pokryta kilkoma warstwami nowszych sennych zwierzeń.</p>
<p style="text-align: justify;">Nawet dzisiaj, w skąpym, bo skąpym, ale świetle dziennym, wystawa prezentuje się ciekawie i zachęca pracowników i zwiedzających Muzeum do zapoznawania się ze współczesnym sennikiem miejskim.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Świetnografia</p>
<p class="mceTemp">
</h2>
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_3086" class="wp-caption alignright" style="width: 201px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4351.jpg"><img class="size-medium wp-image-3086" title="Kolejka d wystaw &quot;Zwykłe-Niezwykłe&quot;, &quot;Jaśnienie&quot;, &quot;Świetnograficzne&quot;, fot. E. Skokowska. " src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4351-225x300.jpg" alt="" width="191" height="254" /></a><p class="wp-caption-text">Kolejka do wystawy &quot;Zwykłe-Niezwykłe&quot;, &quot;Jaśnienie&quot;, &quot;Świetnograficzne&quot;, fot. E. Skokowska. </p></div>
<p>Dużym powodzeniem, jak można było wywnioskować z ustawiającej się do niej kolejki, cieszyła się wystawa <em>Świetnograficzne: polska grafika reklamowa 1918-1989</em>. Była to także kolejka do nagradzanej już wystawy <em>Zwykłe-niezwykłe: fascynujące kolekcje</em>, która prezentowała niewielką, a nader interesującą część naszych zbiorów oraz do wystawy fotografii <em>Jaśnienie</em>. Na samym końcu docierało się do ekspozycji <em>Świetnograficzne</em> i czuło klimat centrum Warszawy w dowolnym roku od 1918 do 1989, oglądało się plakaty, wywieszki i ulotki oraz bywało zachęconym do kupna proszku, lotu na loterię czy biletu do cyrku. Pracownicy Muzeum obdarowywali też zwiedzających plakatami Totalizatora Sportowego z dawnych lat.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak już wspominałam i jak widać na załączonym obrazku, aby dostać się na te wystawy, należało wystać swoje w kolejce.  Kolejka powstała także z tego powodu, że na sale wystawowe wpuszczano grupkami, aby każdy miał szansę dojrzeć coś niekoniecznie komuś innemu przez ramię. Spełniała ponadto rolę integracyjną &#8211; nawiązywano rozmowy, znajomości, wymieniano komentarze. Byłoby to idealne miejsce do rozmowy o Nocy Muzeów, gdyby nie fakt, że kolejka przesuwała się dość szybko i wtedy rozmowa bywała gwałtownie urywana. No, ale nie można mieć wszystkiego, prawda?</p>
<p style="text-align: justify;">O ile wyrazy podziwu, zadowolenia z plakatów i ze zrobionych tym wystawom zdjęć nie wydały mi się szczególnie zaskakujące, o tyle zdziwiłam się nieco podczas kilku rozmów o etnograficznych wystawach stałych. Te egzotyczne, azjatyckie czy związane z Australią, kilku rozmówców bardzo chwaliło. Pewna młoda osoba wyznała, że zawsze fascynowała ją Australia, choć nigdy tam nie była i teraz przed planowaną podróżą w wymarzone miejsce postanowiła wybrać się do muzeum, aby dowiedzieć się czegoś o kulturze tego kontynentu. Z wypowiedzi wynikało, że uzyskana wiedza wywarła nader pozytywne wrażenie na przyszłej podróżniczce.</p>
<p style="text-align: justify;">Dość zabawne, że nie przyszło mi w ogóle do głowy, że przy takiej konkurencji koncertów, imprez, nowych i okazjonalnych wystaw, nasze klasyczne wystawy stałe mogą być dla kogoś gwoździem programu. A jednak były, jak dowiedziałam się od grupy młodych ludzi, którzy wybrali się tamtej nocy specjalne dla części wystawy dotyczącej Chin.  Pewien pan przyszedł po raz kolejny, aby zwiedzić wystawę afrykańską. Bardzo też żałował, że oprócz przechadzających się po Galerii Sztuki Ludowej  Madonn, na sali z eksponatami z Afryki nie szaleją wolontariusze przebrani za szamanów. Taka wypowiedź powinna zainspirować muzealników w  przygotowaniach do przyszłorocznej Nocy Muzeów. Jestem przekonana, że wolontariusze będą, podobnie jak ja,  zauroczeni możliwością odbywania podniebnych lotów po muzealnych salach.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Kto nocuje w Muzeum Etnograficznym?</h2>
<p style="text-align: justify;">Ano, właśnie: kto? Podczas wałęsania się po Muzeum zastanawiałam się dość długo, kim są ludzie, którzy tu przyszli i dlaczego znaleźli się akurat tutaj?</p>
<p style="text-align: justify;">Przede wszystkim byli to ludzie związani z Muzeum, jego sympatycy, spędzający tu też na co dzień swój wolny czas, biorący udział w różnego rodzaju warsztatach, np. muzycznych &#8211; jak jedna z wypytywanym przeze mnie pań. Przyciągnęły ją tu koncerty, a wybór naszego Muzeum był dla niej prawie oczywisty &#8211; tutaj najczęściej wybiera się, aby obcować z szeroko pojętą kulturą.</p>
<p style="text-align: justify;">Spotkałam tej nocy wielu znajomych, którzy pojawiają się w Muzeum regularnie, by posłuchać muzyki, potańczyć, zyskać jakieś nowe umiejętności czy po prostu popodziwiać zbiory. Pojawili się tłumnie studenci etnologii, co nie wymaga chyba wytłumaczenia (choć raczej nie była nim zbliżająca się &#8211; jak zwykle zbyt szybko &#8211; sesja). Mówiono też, że nocna pora sprzyja kulturalno-muzealnym spacerom, bo kiedyż można znaleźć na to czas w ciągu dnia?</p>
<p style="text-align: justify;">
<div class="mceTemp" style="text-align: justify;">
<dl id="attachment_3102" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4343.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3102  " title="Interaktywne zwiedzanie - tłumek przy długopisach, instalacja &quot;Sennik: Dekoder snów&quot;, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4343-150x150.jpg" alt="Interaktywne zwiedzanie - tłumek przy długopisach, wystawa &quot;Sennik: Dekoder snów&quot;, fot. E. Skokowska" width="150" height="150" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Interaktywne zwiedzanie &#8211; tłumek przy długopisach, wystawa &#8220;Sennik: Dekoder snów&#8221;, fot. E. Skokowska</dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Zwiedzający przybywali najczęściej parami lub grupkami &#8211; składały się one z osób &#8220;wyciągających&#8221; i &#8220;wyciągniętych&#8221;. Zagadnięte małżeństwo w średnim wieku było przykładem takiej relacji. Podczas gdy żona rozmawiała przez telefon, pan z bardzo nieszczęśliwa miną opowiadał o swojej tragedii &#8211; jak to <em>w chłodną deszczową noc małżonka bezlitośnie wywlokła go z domu</em> i popędziła na Kredytową. Spieszę nadmienić, że mina miała na celu chyba tylko i wyłącznie ukrycie szerokiego uśmiechu zdobiącego twarz ofiary dyskryminacji &#8211; wizyta wcale nie była taka okropna. Żona, kiedy wróciła już po rozmowie, przyznała, że dopiero ostatnio zaczęła bywać w Muzeum, a zaciekawiły ją pojawiające się w mediach informacje o zmianach, jakie Muzeum przechodzi, by sprostać wymogom  jakie stawia się przed nowoczesną instytucją kultury. Taki argument dość często był wymieniany wśród powodów wyboru Muzeum jako miejsca spędzenia nocy.</p>
<p style="text-align: justify;">Napotkałam także kilka osób, które w Muzeum Etnograficznym były pierwszy raz w życiu i dopiero rozsmakowywały się w jego zbiorach.  Pewien młodzieniec opowiadał z ożywieniem, że nie myślał, <em>że tego typu muzeum może być takie nowoczesne, wiesz, ta wystawa o snach albo o reklamach&#8230; Wydawało mi się, że będą jakieś tam skorupy, jak w Muzeum Archeologicznym, ale nie. Właśnie bardzo mi się podoba i myślę, że nieraz jeszcze przyjdę. </em></p>
<p style="text-align: justify;">Prosto z próby przybył też tłumnie studencki Zespół Pieśni i Tańca. Jeszcze w holu zaintonowali kilka ludowych przyśpiewek, wzbudzając sympatię i rozbawienie zgromadzonych tam osób.</p>
<p style="text-align: justify;">Cóż,  tym optymistycznym akcentem czas skończyć ten dość już długi tekst. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie &#8211; w końcu tyle się działo&#8230; Oby z każdym rokiem działo się więcej!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/25/golic-brode-tepa-brzytwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jaką jest pani Madonną? Czyli o bezsenności w muzeum&#8230;</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/19/jaka-jest-pani-madonna-czyli-o-bezsennosci-w-muzeum-2/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/19/jaka-jest-pani-madonna-czyli-o-bezsennosci-w-muzeum-2/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 May 2010 13:33:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Olga Mędrzejewska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Noc Muzeów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3028</guid>
		<description><![CDATA[Tradycyjnie już nocne marki z całej Warszawy ściągały w połowie maja na Kredytową, by aktywnie zwalczać&#8230; hmm no właśnie co? Sen czy bezsenność? Kto w sobotnią, majową noc i dlaczego odwiedzał warszawskie muzea? Czego w nich szukał?
&#8230;&#8230;&#8230;

Punktualnie o 19 otwieramy ciężkie drzwi Muzeum Etnograficznego. Do holu wchodzą pierwsi goście. Jedni jeszcze lekko onieśmieleni, nie wiedzą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3030" class="wp-caption alignleft" style="width: 240px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/madonna.jpg"><img class="size-medium wp-image-3030 " title="Madonna, fot. A. Pietrzyk." src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/madonna-244x300.jpg" alt="" width="230" height="290" /></a><p class="wp-caption-text">Madonna, fot. A. Pietrzyk.</p></div>
<p>Tradycyjnie już nocne marki z całej Warszawy ściągały w połowie maja na Kredytową, by aktywnie zwalczać&#8230; hmm no właśnie co? Sen czy bezsenność? Kto w sobotnią, majową noc i dlaczego odwiedzał warszawskie muzea? Czego w nich szukał?</p>
<div id="attachment_3034" class="wp-caption alignright" style="width: 230px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/sen.jpg"><img class="size-medium wp-image-3034 " title="Sennik, fot. A.Pietrzyk." src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/sen-300x224.jpg" alt="" width="220" height="170" /></a><p class="wp-caption-text">Sennik, fot. A.Pietrzyk.</p></div>
<p><span style="color: #ffffff;">&#8230;&#8230;&#8230;</span></p>
<p><span id="more-3028"></span><br />
Punktualnie o 19 otwieramy ciężkie drzwi Muzeum Etnograficznego. Do holu wchodzą pierwsi goście. Jedni jeszcze lekko onieśmieleni, nie wiedzą czego spodziewać się w środku. Inni już mocno zabiegani –  budynek naszego muzeum jest pierwszym z długiej listy instytucji kulturalnych, które zamierzają w ciągu jednej nocy odwiedzić. Zdarzają się też zahartowani w muzealnych bojach bywalcy. Ci wiedzą dokładnie czego oczekują, zgodnie z własnymi zainteresowaniami, po dokładnym przestudiowaniu programu całej Nocy Muzeów, mają gotowy, przemyślany plan poruszania się po mieście. Przychodzą więc na konkretne wydarzenia lub z zainteresowaniem, niezmordowanie buszują po jednym, ulubionym muzeum przez całą noc.<br />
W tym roku Noc Muzeów przebiega na Kredytowej pod hasłem „Bezsenności w muzeum”. Wszystkie imprezy dodatkowe, mające uatrakcyjnić ten wyjątkowy wieczór, krążą wokół tematu snu i bezsenności. Pod zagadkowymi tytułami kryją się sposoby na bezsenność: koncerty kołysanek i ballad, tradycyjne opowieści snute do snu przez opowiadaczy ze Studni O, filmowe bajki na dobranoc ze studia filmowego Semafor; ludowe recepty na dobry, spokojny sen rozdawane przez ożywione na jedną noc rzeźby z galerii Polskiej Sztuki Ludowej. Wreszcie wspólne z muzealnymi gośćmi tworzenie współczesnego sennika i poszukiwanie najbardziej skutecznych sposobów na zapewnienie pogodnych snów – tzw. &#8220;dekoder snów&#8221; w holu na ostatnim piętrze.</p>
<div id="attachment_3033" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/sennik1.jpg"><img class="size-medium wp-image-3033" title="Sennik, fot. A. Pietrzyk." src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/sennik1-300x211.jpg" alt="" width="300" height="211" /></a><p class="wp-caption-text">Sennik, fot. A. Pietrzyk.</p></div>
<p>Wszystko zostało podporządkowane jednemu celowi &#8211; zapewnić muzealnym gościom jak najwięcej, jak najskuteczniejszych recept na bezsenne noce. A przecież nocna wizyta w muzeum też jest pewnego rodzaju sposobem na bezsenną noc… I tylko od muzeum zależy, czy stanie się tabletką nasenną czy wręcz przeciwnie, pomoże aktywie zwalczać sen  przez ciekawie zaaranżowane wystawy i nowatorskie podejście do tematów, popularne wśród widzów eventy – koncerty, interakcyjne wystawy angażujące nie tylko wzrok i słuch zwiedzających, ale zapraszające do wspólnego działania w przestrzeni muzealnej. Tylko, czy tego naprawdę oczekują widzowie? Co pragną zwalczyć nasi zwiedzający? Sen czy bezsenność?<br />
- <em>Chyba sen, skoro jesteśmy tu o północy?</em> – odpowiada wyraźnie zmęczona już zwiedzaniem blondynka &#8211; <em>Wpadłyśmy tylko na chwilę, a krążymy po wystawach od ponad godziny, bo ciągle znajdujemy coś ciekawego: tu grają, tam śpiewają, w sali kinowej obejrzałyśmy z koleżanką ciekawe animacje. I tylko ciągle nie wiem, co i dlaczego mi się śni. A ja mam dużo dziwnych snów &#8211; już i latałam i śnili mi się ludzie rozsypujący się w piasek. W senniku nie potrafię jednak odnaleźć ich znaczenia </em>– żali się rozglądając ciekawie po tłumnie odwiedzanej wystawie „Zwykłe niezwykłe: fascynujące kolekcje”.<br />
- <em>Trzeba szukać wyjaśnień pojedynczych elementów ze snu</em> – podpowiada koleżanka – <em>sprawdź hasła człowiek, piasek, latanie.</em></p>
<p>A co na to tradycyjne metody odczytywania snów, kultywowane przez wieki przez nasze babcie? W poszukiwaniu odpowiedzi udaję się na ostatnie piętro, do &#8220;dekodera snów&#8221;. Tu również mimo otulającej zwiedzających jak puch bieli ścian i zwiewnych zasłon, na których umieszczono cytaty z senników i poetyckie wizje snów,  mimo ustawionej pod ścianą wygodnej kanapy z miękkimi poduchami – atmosfera nijak nie sprzyja spokojnemu zasypianiu. Nieustannie kłębią się chętni, pragnący lepiej poznać siebie i motywy swojego postępowania zapisane w snach, gdyż jak już twierdzili starożytni: &#8220;zazwyczaj owe błąkające się widzenia senne głównie tych spraw dotyczą, o których się za dnia myślało&#8221; (Herodot, Dzieje). To tu można szukać ludowych, literackich i naukowych wskazówek do odczytania swoich snów.</p>
<div id="attachment_3032" class="wp-caption alignright" style="width: 267px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/sennik4.jpg"><img class="size-medium wp-image-3032" title="Sennik, fot. A. Pietrzyk." src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/sennik4-257x300.jpg" alt="" width="257" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Sennik, fot. A. Pietrzyk.</p></div>
<p>Ale nie tylko! W umieszczonych na słupach poszewkach na poduszki kryją się kartki z niedokończonymi zdaniami: „Najlepiej śni mi się gdy…”, „Nie rozumiem snu,w którym …”, „Wyśniło mi się, że…”, „Miałem koszmar, że…”. Obok na stolikach sterty mazaków zachęcają nocnych marków do zwierzeń nie tylko z najpiękniejszych snów, ale też snów niezrozumiałych, dziwnych i koszmarnych. Z godziny na godzinę przybywa wyznań i sennych opowieści. Gdy brakuje miejsca na słupach, kartki rozpełzają się po całej przestrzeni – zapełniając wszystkie ściany od góry do dołu, nachodząc na siebie i wzajemnie się przenikając. A gdy brakuje samoprzylepnej taśmy, którą można przymocować wyznanie, w ruch idą elementy zastane – wystające ze ścian gwoździe (pozostałość po czasowych wystawach galerii) a nawet… gumy do żucia. Stopniowo tworzy się oniryczny obraz muzealnych gości. Jak sen – pełen sprzeczności („…chcę uciec przed tym co mnie goni, a im bardziej chcę uciec tym wolniej biegnę”), surrealizmu („nie rozumiem snu, w którym podnosi mnie kogut”), niespodziewanych zwrotów akcji („…sen, w którym żona mówi – teraz moja kolej!”), absurdalnego humoru („wyśniło mi się, że w ostatnim etapie pewnego konkursu, kazano mi pogrupować kabanosy. Ten o smaku lawendy trafił do grupy kabanosów kwiatowych”).</p>
<p>Tymczasem, za przepierzeniem, w Galerii Polskiej Sztuki Ludowej, ustawione na podwyższeniach, wśród drewnianych ludowych świątków, niepodzielnie królują żywe rzeźby. Modelki ucharakteryzowane przez studentów Wyższej Szkoły Artystycznej i Aktywnego Studium Plastycznego na polskie Madonny, zarówno te najbardziej znane, słynące cudami wizerunki Czarnej Madonny i Matki Boskiej Ostrobramskiej, jak i bliskie sercom  mieszkańców stolicy Madonny z warszawskich kapliczek, zacierają granice między tradycją a współczesnością, snem a jawą, rzeczywistością a prawami bezsennej nocy w muzeum, podczas której wszystko może się zdarzyć &#8211; rzeźba ożywa, żaba z aborygeńskiej bajki zagraża swoim apetytem światu, a w sali kinowej, w filmowej opowieści, po zamknięciu sklepu przybrane w kwiatowe stroje szpulki drutu rozpoczynają bal… I znów wszystko, co dzieje się w majową nocą w muzeum przypomina sen, ale ten dobry, przyjemny nad którym, zgodnie z ludowymi wierzeniami czuwała Matka Boska.</p>
<div id="attachment_3031" class="wp-caption alignleft" style="width: 276px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/madonna2.jpg"><img class="size-medium wp-image-3031 " title="Madonna, fot. A. Pietrzyk." src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/madonna2-266x300.jpg" alt="" width="266" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Madonna, fot. A. Pietrzyk.</p></div>
<p>Według naszych przodków bowiem, modlitwa do Maryi odżegnywała koszmary i zwalczała bezsenność, zapewniając „skołatanej głowie” i zmęczonemu całodniowym wysiłkiem ciału zdrowy sen. Dlatego też u stóp żywych rzeźb w galerii leżą sterty recept na bezsenność.<br />
-<em>No tak! Cebula dobra na wszystko </em>– komentuje nowo zdobytą wiedzę o zwalczaniu bezsenności starsza pani, której nieskrywaną radość daje odgadywanie, którym wyobrażeniem spośród tradycyjnych wizerunków jest która modelka. Nie tylko jej! Publiczność żywo reaguje na niecodzienne rzeźby. Przechadzając się po sali niejednokrotnie można usłyszeć westchnienia zwiedzających:<br />
- <em>Ach te madonny! Boskie!</em> –i towarzyszące im dociekliwe pytania – <em>A Pani, którą jest Madonną?</em><br />
Ludowe wierzenia na zdrowy sen polecały cebulę, herbatę z chmielu i imbiru. Powszechnie wiadomo też, że nic tak nie sprowadzi dobrych snów, jak kołysanka nucona przez bliską osobę. „Ach śpij kochanie, jeśli gwiazdkę z nieba chcesz dostaniesz…” śpiewał swego czasu Adolf Dymsza. A jednak Kapela Braci Dziobaków rozpoczynając o wpół do pierwszej w nocy koncert księżycowy, postanowiła przekornie muzealnych gości rozbudzić, a nie ukołysać do snu. Na początek więc przy akompaniamencie tradycyjnych skrzypiec rozbrzmiewają żywe, wesołe pieśni weselne – <em>-Nie wiem, jak teraz ale kiedyś </em>– tłumaczy takie otwarcie koncertu pomysłodawczyni &#8211; <em>wesele było po to, by w przyszłości rodziły się dzieci, którym następnie śpiewano kołysanki… Do kołysanek też dojdziemy</em> – zapewnia.<br />
I faktycznie. Stopniowo nastrój zmienia się, uspokaja, wycisza. Staje bardziej nostalgiczny. Kołyszemy się coraz wolniej, senniej w takt wygrywanych melodii. Ktoś przymyka oczy, ktoś opiera się plecami o towarzysza, ktoś wygodnie rozciąga na podłodze. Naprzeciwko brodaty pan pisze coś zawzięcie na kartce.<br />
- <em>Nastrój jest tak swojski, że gdyby nie to co się tu dzieje, przekimałbym się z chęcią choćby obok, pod tym wigilijnym stołem. Ale nie da się. Oni grają tak fajnie! Inspirują. Napisałem do ich muzyki tekst</em> &#8211; opowiada po zakończeniu koncertu. Podobnego zdania jest kobieta w czerwonej bluzce – <em>To muzeum nie usypia, raczej działa jak środek rozbudzający. W żadnym razie nie jest instytucją statyczną, skostniałą. Tu zawsze dużo się dzieje. W ciągu roku są organizowane ciekawe koncerty folkowe, funkcjonuje Etnokino. W Noc Muzeów, zawsze tu jest najciekawszy program. Dziś np.: zachwycił mnie koncert księżycowy zorganizowany w Sali Obrzędów Dorocznych. Doskonale wpisał się swym charakterem, muzyką w otoczenie – chłopską izbę z jednej a postacie kolędników z drugiej strony. Nastąpiła korelacja między dynamiką zespołu a statyką ekspozycji, co dało niesamowity efek</em>t – kończy.</p>
<p>Jak zatem jest z tą bezsennością w muzeum? Muzeum działa jak środek nasenny czy spędza sen z powiek? Może odpowiedź, jedną z wielu, stanowi niesforne wyznanie na ścianie dekodera snów: „Najlepiej śni mi się, gdy jestem zmęczony, np. całonocnym chodzeniem z mamą po muzeach…”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/19/jaka-jest-pani-madonna-czyli-o-bezsennosci-w-muzeum-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Popieramy akcję „Obywatele Kultury”!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/12/popieramy-akcje-%e2%80%9eobywatele-kultury%e2%80%9d/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/12/popieramy-akcje-%e2%80%9eobywatele-kultury%e2%80%9d/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 May 2010 15:24:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek_Drozda</dc:creator>
				<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[akcje społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[instytucje kultury]]></category>
		<category><![CDATA[Noc Muzeów]]></category>
		<category><![CDATA[Obywatele Kultury]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2966</guid>
		<description><![CDATA[
Noc Muzeów zbliża się wielkimi krokami. Choć w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie będzie można uczestniczyć w wielu unikalnych wydarzeniach, wiele instytucji współtworzących nocne święto kultury podejmie pewien wspólny projekt. Będzie nim zademonstrowanie poparcia dla akcji „Obywatele Kultury” – społecznej inicjatywy, której uczestnicy domagają się zwiększenia publicznych nakładów na kulturę przynajmniej do wysokości 1%  budżetu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/Obywatele-kultury_logo.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-2970" title="Obywatele-kultury_logo" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/Obywatele-kultury_logo.jpg" alt="" width="267" height="261" /></a></p>
<p>Noc Muzeów zbliża się wielkimi krokami. Choć w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie będzie można uczestniczyć w wielu unikalnych wydarzeniach, wiele instytucji współtworzących nocne święto kultury podejmie pewien wspólny projekt. Będzie nim zademonstrowanie poparcia dla akcji <a href="http://obywatelekultury.pl/" target="_blank">„Obywatele Kultury”</a> – społecznej inicjatywy, której uczestnicy domagają się zwiększenia publicznych nakładów na kulturę przynajmniej do wysokości 1%  budżetu państwa. Wśród osób popierających ten postulat znaleźli się m.in.: Magdalena Abakanowicz, Krystyna Janda, Maria Janion, Krystian Lupa, Tadeusz Różewicz, Wilhelm Sasnal, Krzysztof Warlikowski i Artur Żmijewski.</p>
<p><span id="more-2966"></span></p>
<p>Dofinansowanie szeroko rozumianej sfery kultury jest w interesie wszystkich instytucji z „kulturą” w nazwie, ale skorzystają na nim właściwie wszyscy Polacy zainteresowani literaturą, filmem, teatrem, malarstwem, sztuką performance, tańcem, rzeźbą, interwencjami artystycznymi w przestrzeń publiczną, net-artem, operą, muzealnictwem historycznym, architekturą i dziesiątkami innych dziedzin związanych ze sztuką. Terminem „kultura” wszyscy posługują się dziś z niebywałą łatwością, jego frazeologiczna kariera jest naprawdę imponująca, choć nie przekłada się na rzeczywistą kondycję życia kulturalnego organizowanego przez instytucje publiczne (narodowe i samorządowe), pozarządowe oraz prywatne. Kultury wszędzie niby coraz więcej, lecz ciągłość wielu przedsięwzięć jest zagrożona, a rozwój niektórych wręcz niemożliwy, gdyż sfera kultury stała się częścią bezwzględnego systemu konkurencji. A przecież potrzebujemy naszych muzeów, kin, teatrów, czy klubów tak po prostu, by czuć się ludźmi naprawdę. One służą nam takie, jakimi je wymyślono i jakimi próbuje się je czynić w ramach działań modernizacyjnych. Ale „modernizacja” nie może oznaczać jedynie wyścigu po granty, marketingowych wojenek między podmiotami, które w istocie powinny współpracować zamiast walczyć, czy komercjalizacji uczuć, współtworzących przecież wspólną kulturę.</p>
<p>Podczas Nocy Muzeów będzie można złożyć podpis na petycji do Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska. Premier Tusk jako pierwszy poświęcił kulturze większą wzmiankę w <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4701279.html?as=8&amp;startsz=x" target="_blank">exposé</a>, nakreślając założenia polityki swojego rządu. Jednak wsparcia dla kultury jest wciąż  zbyt mało, co nie znaczy, że zwolennicy „Obywateli dla Kultury” domagają się o prostu strumienia gotówki, który miałby zasilić konta instytucji. Zacząć trzeba od żmudnej pracy edukacyjnej, od reform administracyjnych, ale i od zdania sobie sprawy z faktu, że kultura jest wspólnym, najwyższym dobrem. Nie tylko obiecującą gałęzią gospodarki, czy podwaliną istnienia narodu, lecz po prostu najistotniejszym zbiorowym interesem, w dużej mierze sensem naszej codzienności. Zachęcamy wszystkich do zastanowienia się nad poparciem <a href="http://obywatelekultury.pl/" target="_blank">„Obywateli Kultury”</a>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/12/popieramy-akcje-%e2%80%9eobywatele-kultury%e2%80%9d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Paprotki</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/04/30/paprotki/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/04/30/paprotki/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Apr 2010 10:09:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[my w mediach]]></category>
		<category><![CDATA[brunet wieczorową porą]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum etnograficzne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=1393</guid>
		<description><![CDATA[Oto fragment filmu Brunet wieczorową porą, który kręcony był w naszym Muzeum. Ewa Wołkanowska przeprowadziła nawet śledztwo w tej sprawie.  Otóż okazało się, że najstarsi pracownicy muzeum, którzy mogli być świadkami kręcenia tego filmu w 1976 roku, nie pamiętają nic i byli w tym czasie na urlopie, na wychowawczym, na zwolnieniu lekarskim. A choć pokazywane [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oto fragment filmu <em>Brunet wieczorową porą</em>, który kręcony był w naszym Muzeum. Ewa Wołkanowska przeprowadziła nawet śledztwo w tej sprawie.  Otóż okazało się, że najstarsi pracownicy muzeum, którzy mogli być świadkami kręcenia tego filmu w 1976 roku, nie pamiętają nic i byli w tym czasie na urlopie, na wychowawczym, na zwolnieniu lekarskim. A choć pokazywane w filmie kręcone schody ostatnio zakończyły swój żywot, a i paprotek nigdzie nie widać, niewątpliwie tłem wydarzeń są muzealne wnętrza.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="344" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/YpR4MiQL76c&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="344" src="http://www.youtube.com/v/YpR4MiQL76c&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/04/30/paprotki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wielkanoc</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/04/02/wielkanoc/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/04/02/wielkanoc/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Apr 2010 09:02:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agata Pietrzyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[eksponaty]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[święta]]></category>
		<category><![CDATA[zbiory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2738</guid>
		<description><![CDATA[.
Szukając wielkanocnych inspiracji zajrzeliśmy do  muzealnego archiwum.
Prezentujemy efekty  świątecznych poszukiwań &#8211; kilka niezwykłych przedwojennych pocztówek z naszego zbioru.
Wszystkim czytelnikom bloga życzymy
Radosnych Świąt Wielkiej Nocy!
..



 

]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2745" class="wp-caption alignleft" style="width: 295px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-28.jpg"><img class="size-medium wp-image-2745" title="&quot;Nieudane baby&quot;, mal. J. Ryszkiewicz, PME" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-28-300x191.jpg" alt="" width="285" height="181" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;Nieudane baby&quot;, mal. J. Ryszkiewicz, PME</p></div>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Szukając wielkanocnych inspiracji zajrzeliśmy do  muzealnego archiwum.</p>
<p>Prezentujemy efekty  świątecznych poszukiwań &#8211; kilka niezwykłych przedwojennych pocztówek z naszego zbioru.</p>
<p>Wszystkim czytelnikom bloga życzymy</p>
<h4>Radosnych Świąt Wielkiej Nocy!</h4>
<h4><span style="color: #ffffff;">..</span></h4>
<h4><span style="color: #ffffff;"><br />
</span></h4>
<p><span style="color: #ffffff;"><br />
</span><span style="color: #ffffff;"> </span></p>
<p><span id="more-2738"></span></p>
<div id="attachment_2750" class="wp-caption alignleft" style="width: 200px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-34.jpg"><img class="size-medium wp-image-2750" title="&quot;Wesołych Świąt&quot;, mal. D. Assmalski, 1906, PME" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-34-190x300.jpg" alt="" width="190" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;Wesołych Świąt&quot;, mal. D. Assmalski, 1906, PME</p></div>
<div id="attachment_2748" class="wp-caption alignleft" style="width: 201px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-32.jpg"><img class="size-medium wp-image-2748" title="&quot;Alleluja! Na zwiastowanie przybywaj bocianie&quot;, mal. L. stasiak, 1929,PME" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-32-191x300.jpg" alt="" width="191" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;Alleluja! Na zwiastowanie przybywaj bocianie&quot;, mal. L. stasiak, 1929,PME</p></div>
<div id="attachment_2744" class="wp-caption alignleft" style="width: 197px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-27.jpg"><img class="size-medium wp-image-2744" title="&quot;Wesołego Alleluja&quot;(sprzedaż kropidełek), mal. A. Setkowicz, 1930, PME" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-27-187x300.jpg" alt="" width="187" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Wesołego Alleluja&quot;(sprzedaż kropidełek), mal. A. Setkowicz, 1930, PME</p></div>
<div id="attachment_2747" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-30.jpg"><img class="size-medium wp-image-2747" title="&quot;Kropienie&quot;, mal. J. Ryszkiewicz, PME" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-30-300x190.jpg" alt="" width="300" height="190" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;Kropienie&quot;, mal. J. Ryszkiewicz, PME</p></div>
<div id="attachment_2746" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-29.jpg"><img class="size-medium wp-image-2746" title="&quot;W obrotach gościnnej rodziny&quot;, mal. J. Ryszkiewicz, PME" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-29-300x189.jpg" alt="" width="300" height="189" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;W obrotach gościnnej rodziny&quot;, mal. J. Ryszkiewicz, PME</p></div>
<div id="attachment_2749" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-33.jpg"><img class="size-medium wp-image-2749" title="&quot;Serdeczny gość&quot;, mal. J. Ryszkiewcz, 1929, PME" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-33-300x191.jpg" alt="" width="300" height="191" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;Serdeczny gość&quot;, mal. J. Ryszkiewcz, 1929, PME</p></div>
<div id="attachment_2742" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-25.jpg"><img class="size-medium wp-image-2742" title="&quot;Zaczajeni&quot;, mal. Z. Józefczyk, 1930, PME" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/Photograph-25-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;Zaczajeni&quot;, mal. Z. Józefczyk, 1930, PME</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/04/02/wielkanoc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po Tuwie</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/17/po-tuwie-2/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/17/po-tuwie-2/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Mar 2010 14:45:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agata Pietrzyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia tuwińska]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[tuwa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2662</guid>
		<description><![CDATA[Zakończyliśmy Dni Republiki Tuwy w Państwowym Muzeum Etnograficznym. Za nami trzy dni pełne egzotyki. Egzotyki, która ma różne oblicza&#8230; Tuwa jest bowiem krajem, który pokazał, że ma swoją tradycję i głębokie kulturowe korzenie, że ma swoją historię (historię rosyjskich wpływów i oddziaływań), a w końcu, że ma swoją teraźniejszość (turystyczne atrakcje i pomysł na to, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2649" class="wp-caption alignleft" style="width: 196px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/szaman-II.jpg"><img class="size-medium wp-image-2649 " style="margin: 5px 2px;" title="Szaman, fot. A. Pietrzyk." src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/szaman-II-237x300.jpg" alt="" width="186" height="235" /></a><p class="wp-caption-text">Szaman, fot. A. Pietrzyk.</p></div>
<p>Zakończyliśmy Dni Republiki Tuwy w Państwowym Muzeum Etnograficznym. Za nami trzy dni pełne egzotyki. Egzotyki, która ma różne oblicza&#8230; Tuwa jest bowiem krajem, który pokazał, że ma swoją tradycję i głębokie kulturowe korzenie, że ma swoją historię (historię rosyjskich wpływów i oddziaływań), a w końcu, że ma swoją teraźniejszość (turystyczne atrakcje i pomysł na to, jak je sprzedać). W efekcie mieliśmy obok siebie gromadzące pasjonatów warsztaty śpiewu gardłowego, gromadzące ekipy telewizyjne występy szamanów oraz gromadzące tłumy koncerty połączone z pokazami mody w takt muzyki disco. Wszystko to daje do myślenia, ale ów nadmiar wrażeń  paradoksalnie pozostawia ogromny poznawczy niedosyt&#8230;</p>
<p><span id="more-2662"></span></p>
<p>Aby choć trochę zaspokoić ów głód, podajemy przepisy na prawdziwe tuwińskie przysmaki, które przez kilka dni dostępne były w kluboksięgarni Bílý Koníček:</p>
<div id="attachment_2647" class="wp-caption alignright" style="width: 159px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/P3062945.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-2647 " style="margin: 5px 2px;" title="BORZAK czyli niesłodkie pączki, fot. A. Pietrzyk." src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/P3062945-150x150.jpg" alt="" width="149" height="149" /></a><p class="wp-caption-text">BORZAK czyli niesłodkie pączki, fot. A. Pietrzyk</p></div>
<p>BORZAK</p>
<p>1/2l. mleka<br />
250ml. śmietany<br />
150gr. margaryny<br />
szczypta sody<br />
mąka</p>
<p>Rozpuścić margarynę, ostudzić, dodać do niej mleko, śmietanę, sodę, a następnie dodawać mąkę, tak aby powstała kleista, dość gęsta konsystencja. Smażyć małe pączuszki na głębokim tłuszczu.</p>
<div id="attachment_2645" class="wp-caption alignleft" style="width: 162px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/P3062931.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-2645 " style="margin-top: 5px; margin-bottom: 5px;" title="Tradycyjna herbata tuwińska, fot. A. Pietrzyk." src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/P3062931-150x150.jpg" alt="" width="152" height="152" /></a><p class="wp-caption-text">Tradycyjna herbata tuwińska, fot. A. Pietrzyk.</p></div>
<p>TRADYCYJNA HERBATA TUWIŃSKA</p>
<p>Przygotowywana jest ze specjalnej prasowanej zielonej cierpkiej herbaty z dodatkiem mleka i soli.Herbatę gotuje się, następnie dodaje mleko i wyciąga fusy.Rytuał parzenia polega na napowietrzaniu herbaty poprzez przelewanie jej 40 razy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/17/po-tuwie-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
