Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Archiwum kategorii „Warszawa”

Co robi etnolog na spektaklu, czyli do trzech razy sztuka.

27 grudnia 2011 | | 2 komentarze

Gdyby kto­kol­wiek miał  sko­men­to­wać sytu­ację, w jakiej ostat­nio zna­lazł się etno­log, to w zależ­no­ści od punktu widze­nia jedni powie­dzie­liby zazdro­śnie: — Ależ tra­fiła mu się gratka, inni zaś zarzu­ci­liby mu sno­bizm, a jesz­cze kolejni zapy­ta­liby: — Co? Na kim byłeś? A etno­log powie­działby — że pierwsi i dru­dzy mają rację, a i pozo­sta­łych też rozu­mie. Otóż był on na pre­mie­rze „Opo­wie­ści afry­kań­skich według Szekspira”.

Prawdę mówiąc nie powi­nie­nem tu strzę­pić języka nad „koń­cem” War­li­kow­skiego, nad wyczer­pa­niem się przez niego obra­nej kon­wen­cji. Wzmaga to tylko zain­te­re­so­wa­nie sztuką, która  nie jest tego warta. Ale zro­bię to, ponie­waż spek­takl jest nie tylko wyda­rze­niem kul­tu­ral­nym i pro­duk­tem z rynku usług kul­tu­ral­nych zaspo­ka­ja­ją­cym sno­bi­styczne zachcianki egzal­to­wa­nej publicz­no­ści. Spek­takl domaga się komen­ta­rza. Ma on prze­cież wyraz głęb­szy. Każdy by się obru­szył gdyby trak­to­wać przed­sta­wie­nie tylko jako event (a trwa na tyle długo, że zin­te­gro­wać można nie­jedną grupę)… A jaki głęb­szy wyraz miał dla etno­loga, to zaraz opowiem.

Nim jed­nak przejdę do clue nar­ra­cji, oddam War­li­kow­skiemu co war­li­kow­skie. Rze­czy­wi­ście w hie­rar­chii wyda­rzeń kul­tu­ral­nych pre­miera „Opo­wie­ści afry­kań­skich…”, rów­nać się może z Euro 2012 w skali wido­wi­ska spor­to­wego, oczy­wi­ście dla okre­ślo­nego odbiorcy: jest marka, jest pro­fe­sjo­na­lizm, jest jakość, jest warsz­tat, jest ban­kiet, jest świa­tek. Są tak ważne dla reży­sera emo­cje, tematy, świetna aktor­ska gra. Sło­wem jest wszystko czego po War­li­kow­skim mogli­by­śmy się spo­dzie­wać. Czego więc brakuje?

(A)pollonia, Koniec, Opo­wie­ści w War­sza­wie to …: trzy akty, trzy stu­dia, trzy zarwane noce, jedna sce­no­gra­fia, to samo oświe­tle­nie, te same spo­soby wyko­rzy­sta­nia mul­ti­me­diów, ten sam brak jakiej­kol­wiek logiki i sensu. Ale „(A)pollonię” i wiesz­czy „Koniec-Warlikowskiego”(choć pełen podziwu jestem, że można wła­sny koniec tak wypro­mo­wać, oczy­wi­ście poza kon­ku­ren­cją jest koniec świata) zostawmy na boku, przyj­rzyjmy się tylko „Opo­wie­ściom…”.

Czy­taj całość »

Kategorie: Antropologia kultury, EtnoWarszawa, Warszawa, życie miasta
Tagi: , , ,

Ze świata antropologii…

23 października 2011 | | Brak komentarzy

Dla osób patrzą­cych na świat z antro­po­lo­giczną wraż­li­wo­ścią i chcą­cych podzie­lić się swo­imi spo­strze­że­niami i reflek­sami, poja­wiła się cie­kawa okazja.

Inter­ne­towe cza­so­pi­smo (op.cit.,) ogło­siło kon­kurs na antro­po­lo­giczną rela­cję z wakacji.

For­muła kon­kursu jest otwarta, zarówno pod wzglę­dem adre­sa­tów kon­kursu, jak i środ­ków wyrazu. Zgod­nie z ogłoszeniem:

Czy­tel­nicy i sym­pa­tycy! Fachowcy i ama­to­rzy! Podróż­nicy i tury­ści! Chwyć­cie za pióra i kla­wia­tury, opo­wiedz­cie o tym, co się wam przy­da­rzyło pod­czas waka­cji. Cze­kamy na tek­sty, ale też filmy, opa­trzone komen­ta­rzem zdję­cia, notki, komiksy i inne formy wypowiedzi”.

Nagro­dami w kon­kur­sie są książki Wydaw­nic­twa Czarne i publi­ka­cja na inter­ne­to­wych łamach (op.citu.,). Ter­min nad­sy­ła­nia prac: 31 paź­dzier­nika 2011.

 

Wię­cej infor­ma­cji: http://www.opcit.pl/

Kategorie: Warszawa, Wycieczki
Tagi:

Konferencja w Muzeum

18 października 2011 | | Brak komentarzy

Już nie­długo, w dniach 27–28 paź­dzier­nika, w naszym Muzeum odbę­dzie się inter­dy­scy­pli­narna kon­fe­ren­cja naukowa „Muzeum – sztuka żywa?”.

 Sesja ma cha­rak­ter otwarty, uczest­nic­two w niej w roli słu­cha­cza jest bez­płatne i nie wymaga wcze­śniej­szego zgłoszenia.

W pro­gra­mie wystą­pie­nia doty­czące sztuki pro­fe­sjo­nal­nej i sztuki ludo­wej, eth­no­de­si­gnu, wizu­al­no­ści, muze­al­nic­twa, nowych tech­no­lo­gii wyko­rzy­sty­wa­nych w służ­bie kul­tury, muzeów wir­tu­al­nych i in. Wśród pre­le­gen­tów znajdą się wybitni bada­cze, mło­dzi naukowcy, jak rów­nież prak­tycy wdra­ża­jący nowa­tor­skie roz­wią­za­nia w muzeach.

 Tego­roczną sesję dedy­ku­jemy pamięci pro­fe­sora Ksa­we­rego Piwoc­kiego (1901–1974) – wybit­nego histo­ryka sztuki, etno­loga, muze­al­nika, kon­ser­wa­tora. Będzie to kolejna odsłona cyklu kon­fe­ren­cyj­nego Pań­stwo­wego Muzeum Etno­gra­ficz­nego w War­sza­wie, w ramach któ­rego chcemy poru­szać tematy aktu­alne dla współ­cze­snego świata nauki i kul­tury, a jed­no­cze­śnie upa­mięt­niać postaci, które ten świat two­rzyły, osoby, któ­rych zna­cze­nie wykra­czało poza sztywne ramy upra­wia­nych dyscyplin.

 Aktu­alny pro­gram można zna­leźć na stro­nie Muzeum w zakładce „Aktu­al­no­ści”: http://ethnomuseum.website.pl/doc_1075-_muzeum-sztuka-zywa-w-kregu-inspiracji-tworczoscia-ksawerego-piwockiego.html

 

Muzeum – sztuka żywa?

W kręgu inspi­ra­cji twór­czo­ścią Ksa­we­rego Piwockiego

27–28 paź­dzier­nika 2011

ul. Kredytowa 1

 

Zapra­szamy!

 

Kategorie: EtnoWarszawa, Historia, muzeum, Warszawa, wydarzenia, życie miasta
Tagi: , , , , , , , ,

Co robi Etnolog na placu Trzech Krzyży?

5 października 2011 | | Brak komentarzy

War­szawa ma wiele miejsc, gdzie można spo­tkać skate’ów, ale pewna grupa gro­ma­dzi się wokół pomnika ich patrona — Win­cen­tego Witosa. Wpraw­dzie zazwy­czaj jest do nich zwró­cony tyłem ale nie zra­ża­jąc się tym w pełni korzy­stają z gra­ni­to­wych scho­dów (porządna twarda i gładka nawierzch­nia) i atrak­cyj­nego postu­mentu, na któ­rym zamiesz­kał. Oswa­jają prze­strzeń, którą urba­ni­ści prze­zna­czyli dla pamięci o wiel­kim dzia­ła­czu ludo­wym, i nadają jej choć odro­binę życia . Tu wydają się sty­kać rze­czy­wi­sto­ści ludowa (Wito­sowa) z ludową (skate’owską), ale nie to inte­re­suje antro­po­loga w tym przy­padku. Bar­dziej atrak­cyjne jest star­cie prze­strzeni miej­skiej z powierzch­nią deski, mimo, że obraz prze­waż­nie jest nie­wy­raźny.

Czy­taj całość »

Kategorie: Antropologia kultury, EtnoWarszawa, Warszawa, życie miasta
Tagi: , , ,

Sukienka w kontekście rewolucji, czyli jak kolor stwarza kontekst

Strój jest komu­ni­ka­tem, kie­dyś  ściśle sko­dy­fi­ko­wa­nym w prze­strzeni życia spo­łecz­nego. Każdy strój zawie­rał pre­cy­zyjne infor­ma­cje o jego wła­ści­cielu, doty­czące wieku, sta­tusu spo­łecz­nego i mająt­ko­wego, przy­na­leż­no­ści gru­po­wej i regio­nal­nej. Dzi­siaj obo­wią­zuje dress code, mun­dur zawo­dowy lub  szkolny, ety­kieta w dyplo­ma­cji lub wpo­jone zasady, jak należy się ubrać do teatru, a czego nie zakła­dać na imie­niny do babci.

Każde muzeum etno­gra­ficzne posiada kolek­cję „regio­nal­nych stro­jów ludo­wych”, które una­ocz­niają panu­jące w kul­tu­rze tra­dy­cyj­nej zasady „mowy stroju”. Ten roz­dział w kul­tu­rze pono­wo­cze­sno­ści jest dzi­siaj zamknięty. W rejo­nach, gdzie silne jest poczu­cie regio­nal­nej toż­sa­mo­ści „ludowy strój” to mani­fe­sta­cja i – jak zawsze – barwna este­tyczna ema­na­cja. Jakie więc stroje prze­ma­wiają do nas dzi­siaj ? Stroje obrzę­dowe, stroje sub­kul­tur młodzieżowych…

Czy­taj całość »

Kategorie: eksponaty, EtnoWarszawa, Muzealia, muzeum, Warszawa, wystawy
Tagi: , , , , , , , ,

Wycinanki znad Świdra. Zbieracka pasja pewnego nauczyciela.

20 września 2011 | | 3 komentarze

gwiazda z 1913 r. autorstwa Ludwiki Zagórskiej ze wsi KiczkiJest lato 1913 roku. Nie­jaki Józef Heł­czyń­ski, 24 – letni polo­ni­sta z war­szaw­skiego gim­na­zjum, z zami­ło­wa­nia zbie­racz – etno­graf, arche­olog – odkrywca, pasjo­nat pie­szych wędró­wek i pięk­nych kra­jo­bra­zów spę­dza waka­cje nad rzeką Świder. Żyłka wędrowca nie pozwala mu jed­nak na leniwe bro­dze­nie w przy­brzeż­nej wodzie, a dusza etno­grafa nie zga­dza się na lecz­ni­cze spa­cery po lesie. Cią­gnie go na wieś, aż pod Koł­biel, a tam składa wizyty w domach miesz­kań­ców Rada­chówki, Rudzienka, Suf­czyna, Woli Suf­czyń­skiej, Gadki oraz Kiczek. Urok oso­bi­sty i siła prze­ko­ny­wa­nia spra­wia, że gospo­dy­nie i panny, stare i młode zdej­mują ze ścian i pował swych chat wyko­nane przez sie­bie ozdoby.

Czy­taj całość »

Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, eksponaty, EtnoWarszawa, Historia, Muzealia, muzeum, sztuka ludowa, Tradycja, Warszawa, wycinanka
Tagi: , , , , , , , , ,

Świdermajer czyli styl nadświdrzański — Robert Lewandowski

18 września 2011 | | Brak komentarzy

Wile­gia­tu­rowe, let­ni­skowe tra­dy­cje dzi­siej­szego Otwocka, Józe­fowa czy Wawra się­gają dru­giej połowy XIX wieku. Wyobraź­cie sobie Pań­stwo lata świet­no­ści willi oraz pen­sjo­na­tów, czyli tzw. świder­ma­je­rów i atmos­ferę minio­nych lat. Piękne domy i ażu­rowe, bogato zdo­bione werandy z wyj­ściem bez­po­śred­nio do ogrodu sąsia­du­ją­cego z sosno­wym lasem. Taka podróż w cza­sie spo­wo­duje, że poczu­je­cie się tak, jak­by­ście prze­żyli tu dzie­ciń­stwo, a ota­cza­jąca przy­roda i styl nad­świ­drzań­ski w archi­tek­tu­rze staną się Wam wyjąt­kowo bliskie.

A wszystko zaczęło się od Kro­nen­berga i Andriol­lego. W sierp­niu 1877 roku została uru­cho­miona, wybu­do­wana przez Leopolda Kro­nen­berga (1812–1878), Droga Żela­zna Nad­wi­ślań­ska, któ­rej trasa wio­dła z Mławy do Kowla przez War­szawę oraz Lublin. W 1880 roku znaczną część fol­warku Anie­lin, poło­żo­nego po obu brze­gach rzeki Świder w gra­ni­cach dzi­siej­szego Otwocka i Józe­fowa, zaku­pił znany war­szaw­ski ilu­stra­tor Elwiro Michał Andriolli (1836–1893).

Czy­taj całość »

Kategorie: badania terenowe, EtnoWarszawa, Historia, Warszawa, wydarzenia
Tagi: , , , , , , , ,

Ze sztambucha mieszczucha — odcinek 1: Podwórko zwane studnią

10 września 2011 | | 5 komentarzy

Wycho­wały mnie dwie leciwe kamie­nice – takie damulki z odpry­śnię­tym tyn­kiem, praw­dziwe kobiety po przej­ściach, a ja w swej nie­wdzięcz­no­ści odpła­ci­łam im sym­pa­tią do blo­ków.  Bo blok to był raj. Obja­wiał się tym, że z okien widać było NIEBO, a do środka zaglą­dało SŁOŃCE. A raj wypo­sa­żony w bal­kon sta­wał się rajem podwój­nym. „To naprawdę można wyjść na bal­kon i on się nie zarwie?” Zalety bloku nie koń­czyły się na tym. Naj­waż­niej­sza z nich to SEKRET WIECZNEGO CIEPŁA zwany cen­tral­nym ogrze­wa­niem. Nie trzeba spać w swe­trze i ręka­wicz­kach! Super!

Moje bloko – uwiel­bie­nie trwa­łoby pew­nie do dziś, gdyby nie przy­szło mi kie­dyś w nim zamiesz­kać. Wszystko wspa­niale, tylko dla­czego sufit zaczyna się tuż nad głową? Gdzie podziała się ta wielka prze­strzeń u góry? W nocy świa­tło latarni nie zała­muje się już na stiu­ko­wych kwia­tach i medu­zach tań­czą­cych wokół żyran­dola.  Jakaś kom­plet­nie pła­ska prze­strzeń nade mną. Jak tu wziąć głęb­szy oddech? Ratunku! Tak oto blo­kowe miesz­ka­nie odsło­niło przede mną swe upiorne obli­cze. W tym miej­scu skła­dam więc ukłon tym dwóm obdra­pa­nym sta­rusz­kom i wszyst­kim im podob­nym, bo będzie tu o kamie­nicy jako o CENTRUM ŚWIATA (Ba! WSZECHŚWIATA nawet) wynu­rzo­nego z miej­skiego cha­osu.

Czy­taj całość »

Kategorie: EtnoWarszawa, Warszawa, Ze sztambucha mieszczucha
Tagi: , , , , ,

Aleksander Newski — pokaz filmu

5 sierpnia 2011 | | Brak komentarzy

We czwar­tek 4 sierp­nia o godz. 18.00 odbył się pokaz filmu „Alek­san­der New­ski” w reż. Sier­gieja Eisen­ste­ina. Była to impreza towa­rzy­sząca wysta­wie „Stroje Sło­wian Europy” gosz­czą­cej wła­śnie w naszym Muzeum.

 
„Alek­san­der New­ski” wybit­nego reży­sera Ser­gieja Eisen­ste­ina to dzieło wpi­sane w kla­sykę świa­to­wego kina. Dobo­rowa obsada, nie­sa­mo­wite deko­ra­cje, ogromny roz­mach przy reali­za­cji – to tylko nie­które z atu­tów tego filmu. Fabułę oparto na auten­tycz­nych wyda­rze­niach z XIII wieku. Akcja toczy się w 1242 roku. Roz­po­czyna się w chwili prze­kro­cze­nia wschod­nich gra­nic przez krzy­żow­ców. Miesz­kańcy Nowo­grodu pod wodzą zna­nego z walecz­no­ści księ­cia Alek­san­dra New­skiego dziel­nie sta­wiają opór. Nie­zwy­kła muzyka Pro­ko­fiewa zna­ko­mi­cie uzu­peł­nia dra­ma­tur­gię obrazu. Film przez lata nie był emi­to­wany z uwagi na anty­nie­miec­kie prze­słanki, zdję­cia ukoń­czono bowiem tuż przed pod­pi­sa­niem paktu Rib­ben­trop — Moło­tow. Dzieło powró­ciło trium­fal­nie na ekrany w 1941 roku i do dziś cie­szy się popu­lar­no­ścią na całym świecie.

Załą­czamy kilka zdjęć z projekcji :)

Tele­fo­nem komór­ko­wym foto­gra­fo­wała Marta Czerska :)

Kategorie: muzeum, Warszawa, wydarzenia, wystawy
Tagi: , , , , , , , , ,

MUZEALNE ZAGADKI: Okno

Mówią, że o świcie tego dnia odle­ciały wszyst­kie okna. Pierw­sze pode­rwały się do lotu okna ple­ba­nii, krą­żąc nad pla­cem zwo­ły­wały na zbiórkę towa­rzyszki. Jedno za dru­gim wyrwały się wszyst­kie i sta­wiły się na wezwa­nie prze­wod­ni­czek, łącząc się w wibru­jące ogo­nia­ste stado. Potem na dany przez nie znak odle­ciały wszyst­kie na zachód. Sunęły nisko bijąc okien­ni­cami w wol­nym ryt­mie sze­ro­kiego i spo­koj­nego lotu, jak dzi­kie gęsi. Wiatr gdy je prze­ni­kał, wydo­by­wał z nich gwizd jak z zie­lo­nych pta­ków. Bar­dzo szybko zbli­żyły się deli­katną linią w locie ku morzu. Domy z pustymi oczo­do­łami ogło­siły kapitulację.”

Anto­nio Tabuc­chi, Piazza d’Italia, Milano1975; Plac Wło­ski, War­szawa 1983

 

Co otwiera muze­alne OKNO ?

Imma­nentna cecha okna to otwie­ra­nie i zamy­ka­nie prze­strzeni oddzie­la­ją­cej sferę domową od obsza­rów znaj­du­ją­cych się poza nią. Okno usta­na­wia gra­nicę tego co wewnątrz od obszaru zewnętrz­nego, swoje od obcego. Okno z wlep­kami, z pobli­skiego gma­chu Aka­de­mii Sztuk Pięk­nych przy Kra­kow­skim Przed­mie­ściu 5 (Wydział Gra­fiki od strony ulicy Trau­gutta) przez lata poza swą pod­sta­wową funk­cją, odgry­wało dodat­kową rolę. Od lat 90.XX w. stało się płasz­czy­zną na któ­rej wlep­ka­rze pozo­sta­wiali na trwałe ślady swo­ich arty­stycz­nych czy para arty­stycz­nych wypo­wie­dzi. Szyby auto­bu­sów i tram­wa­jów przyj­mo­wały wlepki, ale żywot ich bywał ogra­ni­czony, okno budynku zapew­niło im pewną trwa­łość. Z pew­no­ścią nie bez zna­cze­nia był fakt iż okno nale­żało do „przy­bytku sztuki” i nikt wle­pek tu nie usu­wał. W roku 2003 miała miej­sce w gma­chu ASP wymiana sta­rych okien na nowe i wszyst­kie okna – jak każda zużyta i nie­po­trzebna rzecz miały tra­fić tam gdzie ich osta­teczne „prze­zna­cze­nie”, czyli na śmiet­nik. Stało się ina­czej – Okno z wlep­kami tra­fiło do zbio­rów Pań­stwo­wego Muzeum Etno­gra­ficz­nego w roku 2008 i stało się muze­alium o nume­rze inwen­ta­rzo­wym PME 56958.  Udało się dzięki szyb­kiej inter­wen­cji. Zain­ter­we­nio­wał prze­mie­rza­jący codzien­nie ulicę Trau­gutta jeden z wiel­kich tego muzeum — Piotr Szacki. Udało się ura­to­wać tylko jedno okno. Ekipa doko­nu­jąca wymiany była szyb­sza, Muzeum ASP nie wyra­ziło zain­te­re­so­wa­nia tym odcin­kiem swo­jej historii.

Wlepki były przed­mio­tem jed­nej z fascy­na­cji Pio­tra Szac­kiego. Przez lata obser­wo­wał jak się roz­ra­stają, anek­tu­jąc kolejne wolne prze­strze­nie okienne. Wlepki pochło­nęły okna, które nie były już tym samym – zwy­kłymi taflami okien­nymi. Stały się arte­fak­tem, dla antro­po­loga kul­tury inte­re­su­ją­cym.

Czy­taj całość »

Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, Bez kategorii, eksponaty, EtnoWarszawa, muzeum, Warszawa, wystawy
Tagi: , , , , , , , , , ,