Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Archiwum kategorii „„z życia działu””

Tajemnice Druzów — białe brody, pomarańczowe ciastka i opowieści o kosmicznym Umyśle

Foto­gra­fie mędr­ców ‘uqqāl i kolory Dru­zow, fot. K. Marcinkowska

Zie­lony, złoty i czer­wony: barwy pach­nące spo­koj­nym reg­gae i słoń­cem Etio­pii. Mocne, inten­sywne, życio­dajne. Mie­wają zaska­ku­jące wcie­le­nia – jak w przy­padku poma­rań­czo­wego, słod­kiego ciastka knafe. Ale bywają też pokrze­pia­jące, szcze­gól­nie gdy pora­nek desz­czowy, mgli­sty. Wtedy można go spę­dzić z kolo­rami w gło­wie, w przy­tul­nej cukierni znaj­du­ją­cej się gdzieś w górach Kar­mel, na połu­dnio­wym wscho­dzie od mia­sta Haifa.

Nie­bie­ski, głę­boki jak morze, jak niebo bez­kre­sne, jak tuare­ski szal towa­rzy­szący mi zawsze w moich podró­żach. Chroni twa­rze wędrow­ców przed pia­skiem i złym spoj­rze­niem, a mnie być może przed odna­le­zie­niem się w sza­ro­ści. Jesz­cze biały, kolor naj­wyż­szej cnoty, czy­sto­ści duszy i ciała. I dłu­giej brody uśmiech­nię­tego starca ze zdję­cia wiszą­cego nad barem, pod­pi­sa­nego: „Welcome to the Druze vil­lage, Daliat El Carmel”.

Czy­taj całość »

Kategorie: "z życia działu", badania terenowe
Tagi: , , , ,

Muzea w stronę nowego

10 stycznia 2010 | | 1 komentarz

Lep­sze Muzeum — wizja uczest­ni­ków warsz­ta­tów Język eks­po­zy­cji, fot. E. Wołkanowska

Pamię­tam, jak dawno, dawno temu, zdaje się, że jesz­cze w pod­sta­wówce, była zima podobna do tej teraz. Przy­pusz­czam, że musiał być to mimo wszystko jakiś sezon ogór­kowy, ponie­waż nauczy­ciele, zamiast męczyć w gma­chu szkoły, wypro­wa­dzili nas na wycieczkę. Do Muzeum Etno­gra­ficz­nego.
I tutaj w zasa­dzie koń­czy się dokład­ność tego wspo­mnie­nia. Podej­rze­wam, że oglą­da­li­śmy stroje ludowe i jakieś narzę­dzia, ale tego nie pamię­tam. Mam jakieś mętne wra­że­nie takiego spe­cy­ficz­nego zaku­rze­nia i gablot. Przy­pusz­czam, że mogli­śmy nudzić się niczym mopsy – Muzeum nie zro­biło na nas więk­szego wra­że­nia. Bar­dziej chyba poru­szył mnie ten obfity śnieg na zewnątrz i gruby weł­niany swe­te­rek, w który mnie ubrano, ponie­waż obie te rze­czy pamię­tam dosko­nale.

Czy­taj całość »

Kategorie: "z życia działu", eksponaty, muzeum, wystawy
Tagi: , , ,

Moje malgaskie vintana — fragmenty zapisków terenowych

15 grudnia 2009 | | 1 komentarz
Król Marcel, jego żona - obecnie król i ja, fot. Jarsyl Mamodje

Król Mar­cel, król Soazara (na codzień żona Mar­cela) i ja, fot. Jar­syl Mamodje

Dla­czego aku­rat Mada­ga­skar?” — powta­rza­jące się pyta­nie Mal­ga­szów i nie tylko. A ja dopiero teraz zauwa­ży­łam, że nie wia­domo dla­czego silę się zawsze na jakieś for­mułki typu: „bo to mię­dzy Afryką a Azją, coś uni­kal­nego, nie­po­wta­rzal­nego, itd itp…i kult przod­ków i róż­no­rod­ność…”. A to, co naprawdę czuję, odpo­wiedź, która jest naj­bliż­sza „mojej” prawdy, to – „bo takie jest moje VINTANA”. To jedno z tych trudno prze­tłu­ma­czal­nych, mal­ga­skich słów, ozna­cza­ją­cych coś mię­dzy prze­zna­cze­niem a drogą wyty­czoną przez przod­ków. Przod­ko­wie (a nie lemury!) to prze­cież główni pano­wie i władcy Czer­wo­nej Wyspy. Nazwę kraju, dziwną i nic mi kie­dyś nie mówiącą, pamię­tam dobrze z dzie­ciń­stwa – to był moment, w któ­rym zna­jomy mamy, różdż­karz, nary­so­wał mapę „moich” miejsc. Był Ber­lin, coś jesz­cze brzmią­cego dość domowo i… Mada­ga­skar. Pamię­tam, że poja­wił się wtedy w mojej gło­wie tro­chę komik­sowy, wielki znak zapy­ta­nia i miga­jący komu­ni­kat: „po co, na co i kiedy w ogóle bym miała się tam zna­leźć??”. Teraz już wiem…!

Czy­taj całość »

Kategorie: "z życia działu", Afryka, Antropologia kultury, badania terenowe
Tagi: ,

Krasnoludki w odwrocie? Reportaż z „krasnalskiego zagłębia”

29 października 2009 | | 4 komentarze

Kra­snal ogro­dowy, fot. A. Broda

Wczo­raj (28 paź­dzier­nika) zakoń­czyła się sesja o kra­sno­lud­kach. My posta­wi­ły­śmy na prze­kaz fil­mowy, połą­czony z naszym komen­ta­rzem – repor­taż etno­gra­ficzny z kra­iny kra­sno­lud­ków. Opo­wieść o wizy­cie w Nowej Soli. A było tak:

Jak na repor­te­rów przy­stało wyjeż­dżamy ran­kiem o 5.30, z kamerą, mikro­fo­nem i dwoma apa­ra­tami – my dwie niżej pod­pi­sane, ope­ra­tor, dźwię­ko­wiec i reży­ser w jed­nej oso­bie – Łukasz Rosiń­ski oraz nasz kie­rowca – pan Mariusz Horoś.

Jedziemy do Nowej Soli, o któ­rej chyba wszy­scy w Pol­sce wie­dzą, że sły­nie z pro­duk­cji figur kra­snali (i nie tylko). Chcemy dotrzeć do miej­sca, skąd roz­lały się one sze­roką falą po całej Pol­sce i naszych zachod­nich sąsia­dach. Jak to z kra­sno­lud­kiem bywało? Czemu to tutaj wła­śnie powstało praw­dzi­wie baj­kowe zagłę­bie? Aby zna­leźć odpo­wiedź na te pyta­nia trzeba poko­nać ponad 400 kilo­me­trów. Gdyby nie Auto­strada, nie mie­li­by­śmy szans na dotar­cie do Nowej Soli przed zmro­kiem. Już przy wjeź­dzie na drogę kra­jową S3 w kie­runku Zie­lo­nej Góry roz­po­czy­namy baczne obser­wa­cje. Są! Na licz­nych przy­droż­nych sto­iskach kłę­bo­wi­sko kolo­ro­wych postaci: dzi­kie i udo­mo­wione zwie­rzęta, antyczne rzeźby, posta­cie z bajek… roz­ma­itość. W cen­trum han­dlo­wego cha­osu – „nasze” kra­snale. Ale pędzimy dalej do źródła, czyli pro­du­cen­tów ogro­do­wych figur, licząc, że zdra­dzą nam tajem­nice krasnoludków…

Czy­taj całość »

Kategorie: "z życia działu", wydarzenia
Tagi: , , , ,

Mapy pamięci, notatki z koralików i drewniane tabliczki zamiast komputerów?

21 października 2009 | | 1 komentarz
Tabliczka lukasa, dar p.Klaasa de Jonge, 23176 PME, Fot. Edward Koprowski

Tabliczka lukasa, dar Kla­asa de Jonge, 23176 PME, Fot. Edward Koprowski

Wła­śnie jestem w trak­cie pracy nad pre­lek­cją mul­ti­me­dialną: zbie­ram mate­riały, ukła­dam je w logiczną całość, porząd­kuję zdję­cia tak, by ich kolej­ność napro­wa­dzała moją wypo­wiedź na suge­ro­waną w tema­cie ścieżkę. Rów­no­cze­śnie wyko­nuję inną pracę, nie wyma­ga­jącą zbyt­niego udziału inte­lektu, dość mecha­niczną i znie­na­wi­dzoną przez wszyst­kich muze­al­ni­ków: dru­kuję wypeł­nione już karty kata­logu nauko­wego obiek­tów. Zatrzy­muję się nie­po­strze­że­nie nad jed­nym opi­sem, opa­trzo­nym zdję­ciem i obszer­nym komen­ta­rzem doty­czą­cym zna­cze­nia i sym­bo­liki tabliczki zwa­nej lukasa.

I nagle — olśnie­nie! Tyle zbież­no­ści można odna­leźć w logice kon­stru­owa­nia układu pre­lek­cji w Power Point-cie (a następ­nie jego „wer­ba­li­zo­wa­nia” pod­czas wykładu) i w odczy­ty­wa­niu tre­ści z drew­nia­nej tabliczki przez mędrca z Konga!

Czy­taj całość »

Kategorie: "z życia działu", Afryka, eksponaty
Tagi: , , , , , , , ,

Muzeum! Pojedynek na wiertarki.

13 września 2009 | | 4 komentarze
Fragment filmu "Gucza! Pojedynek na trąbki" granego od czasu do czasu w "Etnokinie".

Frag­ment filmu „Gucza! Poje­dy­nek na trąbki” gra­nego od czasu do czasu w „Etnokinie”.

Przez kilka lat wynaj­mo­wa­łam z przy­ja­ciół­kami miesz­ka­nie na Moko­to­wie. Było dosyć duże (w porów­na­niu z poko­jem w aka­de­miku każde wyda­wa­łoby się duże), ale i loka­to­rek było też nie­mało, raczej jasne, ale też obskurne, mebli miało co nie­miara, ale robi­ły­śmy wszystko, by je choć odro­binę upięk­szyć, zakle­ja­jąc pla­ka­tami, komik­sami czy wycin­kami z gazet. Skrzęt­nie noto­wa­ły­śmy też swoje „złote myśli” i nakle­ja­ły­śmy je na szafki kuchenne. W cen­tral­nym miej­scu wisiało hasło Aliny: „Są takie dni, kiedy nawet kobieta kobiety nie zro­zu­mie…”, które było dla nas syno­ni­mem „mam wszyst­kiego dość”.  I pomimo tego, że już dawno ukoń­czy­ły­śmy stu­dia i wypro­wa­dzi­ły­śmy się ze stu­denc­kiego miesz­ka­nia, to zda­nie wraca do mnie co jakiś czas. I w dal­szym ciągu SĄ TAKIE DNI.
Mało tego, są takie tygo­dnie, kiedy każdy dzień zdaje się być nie­koń­czą­cym się ponie­dział­kiem. Są też takie czwartki,  w które się nie wie­rzy, że week­end kie­dy­kol­wiek nastąpi. Kiedy się marzy tylko o tym, aby „wsiąść do pociągu byle jakiego”, a już jadąc tym pocią­giem, wyrzu­cić przez okno tele­fon komór­kowy do Wisły. Taki wła­śnie był ubie­gły tydzień.

Czy­taj całość »

Kategorie: "z życia działu", muzeum
Tagi: , , ,

Miłość, internet i wakacje w muzeum

18 sierpnia 2009 | | 3 komentarze

Muzeum w sierpniu

Wró­ci­łem do pracy po urlo­pie, w naszych salach nie zasta­łem zwie­dza­ją­cych, gdyż eks­po­zy­cje są przez cały sier­pień zamknięte. Po naszym budynku gra­sują za to pano­wie z wier­tar­kami, mło­tami i innymi narzę­dziami, przy pomocy któ­rych potra­fią robić nie­zły hałas. Eks­po­zy­cje są zamknięte dla zwie­dza­ją­cych, nie zna­czy to jed­nak, że nie ma po co do nas przy­cho­dzić. Etno­kino działa i ma się dobrze, klubo-księgarnia Bily Koni­cek jest otwarta. Zapraszamy!

Sta­żystki w moim pokoju

W swoim pokoju zasta­łem sta­żystki (?!) No tak, prze­cież zgo­dzi­łem się na ulo­ko­wa­nie ich tutaj pod­czas mojej nie­obec­no­ści. Opo­wie­działy mi, że aktu­al­nie prze­glą­dają m.in. blogi muze­oblogMuseum 2.0, odkry­wają — z entu­zja­zmem — moż­li­wo­ści zaan­ga­żo­wa­nia Inter­netu w dzia­ła­niach muzeów, zwięk­sze­nia par­ty­cy­pa­cji zwie­dza­ją­cych. W naj­bliż­szy czwar­tek przed­sta­wią inspi­ru­jącą pre­zen­ta­cję (zapo­wiada się, że będzie świetna)  na ten temat zespo­łowi pra­cow­ni­ków muzeum pra­cu­ją­cemu nad wystawą bożo­na­ro­dze­niową. Cie­kawe co z tego wyj­dzie? Już od jakie­goś czasu sły­szę, że tego­roczna wystawa bożo­na­ro­dze­niowa ma być „inna”. Wysłu­cha­łem kole­ża­nek sta­ży­stek i prze­nio­słem się ze swoim lap­to­pem do dru­giego pokoju.

Opra­co­wy­wany przez dziew­czyny temat zain­spi­ro­wał mnie do nowego poszu­ki­wa­nia inter­ne­to­wego. Cie­kawe co o Pań­stwo­wym Muzeum Etno­gra­ficz­nym w War­sza­wie piszą blo­ge­rzy? Tego jesz­cze nie spraw­dza­łem. A może w ogóle muzeum nie poja­wia się na blo­gach. Nieee, nie możliwe.

Roz­dia­blony Anioł o Muzeum

Zna­la­złem różne rze­czy, naj­bar­dziej zain­try­go­wał mnie chyba blog „Miłość z sieci”. Jest to jeden z naj­po­pu­lar­niej­szych blo­gów na onet.pl. Autorką jest war­sza­wianka, sin­gielka, „która chcia­łaby się prze­ko­nać, że miłość jest moż­liwa i że można zna­leźć ją w sieci”. Wpisy o pery­pe­tiach natury damsko-męskiej Roz­dia­blo­nego Anioła — taki nick przy­jęła autorka — czy­tają i komen­tują tłumy. Roz­dia­blo­nemu Anio­łowi i jej zna­jo­mym, jak wynika z wpi­sów blo­go­wych, podo­bają się imprezy orga­ni­zo­wane w naszym muzeum. Miło sły­szeć, że ofe­ru­jemy sin­glom cie­kawe pro­po­zy­cje spę­dze­nia wol­nego czasu.

Rela­cja Roz­dia­blo­nego Anioła z kon­certu z cyklu „Jedna Europa, wiele kul­tur” »»>

Rela­cja Roz­dia­blo­nego Anioła z otwar­cia Etno­kina »»>

Inne:

Dla zain­te­re­so­wa­nych, wywiad z autorką »>

Kategorie: "z życia działu", muzeum, my w mediach, wydarzenia
Tagi: , , , , , , ,

W muzeum już straszy

Zaczęło się. W pią­tek, 3 kwiet­nia o godz. 18.00 w gma­chu Pań­stwo­wego Muzeum Etno­gra­ficz­nego w War­sza­wie została otwarta wystawa o zło­wiesz­czo brzmią­cym tytule „Wam­piry, strzygi i spółka”, która przy­je­chała do War­szawy z rumuń­skiego Muzeum Wsi Banac­kiej w Timi­szo­arze. Jako wolon­ta­riu­sze współ­pra­cu­jący z muzeum posta­no­wi­li­śmy zdać rela­cję z wernisażu.

Prof. Otilia Hedesan z Uniwersytetu Zachodniego w Timiszoarze; fot.Jacek Sielski

Prof. Oti­lia Hede­san (w środku) opo­wiada zebra­nym o strzy­gach; fot.Jacek Sielski

Czy­taj całość »

Kategorie: "z życia działu", muzeum, wampiry, wydarzenia, wystawy
Tagi: , , , ,

a jednak egzotyka…

3 kwietnia 2009 | | 1 komentarz

 Muzeum Pisanki w Kołomyi, fot. J. Bartuszek, 2002 r., ze zbiorów prywatnych autorki

Muzeum Pisanki w Koło­myi, fot. J. Bar­tu­szek, 2002 r., ze zbio­rów pry­wat­nych autorki

Fun­da­cja Pałac w Kor­cze­wie (Kor­czew n/Bugiem, woj. mazo­wiec­kie) zwró­ciła się do Muzeum z prośbą o zor­ga­ni­zo­wa­nie wystawy edu­ka­cyj­nej. Idąc jed­nym z moich ulu­bio­nych tro­pów poka­zy­wa­nia ładnych etno­gra­ficz­nych oczy­wi­sto­ści, pomy­śla­łam o pre­zen­ta­cji Huculszczyzny.

Huculsz­czy­zna…

Zain­te­re­so­wa­nie Huculsz­czy­zną ma wiele odsłon. Jako piękna kra­ina na poło­ni­nach, budzi ona wspo­mnie­nia szcze­gól­nie wśród tych, któ­rzy wywo­dzą się z Kre­sów oraz tych, któ­rzy jeź­dzili tam na let­ni­ska i do zdro­jo­wisk. Antro­po­lo­dzy nato­miast na przy­kła­dzie Huculsz­czy­zny mogą badać i opi­sy­wać zja­wi­sko fascy­na­cji ludo­wo­ścią i mity­za­cję ludu. Wyroby hucul­skiego ręko­dzieła przy­ku­wają uwagę: kolo­rowe, o mister­nej orna­men­tyce, cie­ka­wych moty­wach. Z kolei fascy­na­cja wielu arty­stów prze­ło­żyła się na liczne dzieła o tema­tyce hucul­skiej (gra­fika, malar­stwo, lite­ra­tura), przy­kła­dem może być cho­ciażby przy­po­mniana ostat­nio przez Muzeum Naro­dowe Zofia Stry­jeń­ska, która w swo­jej twór­czo­ści rów­nież inspi­ro­wała się sty­lem huculskim.

Czy­taj całość »

Kategorie: "z życia działu", muzeum, wystawy
Tagi: , ,

Wampiry, strzygi i spółka nachchodzą!

23 marca 2009 | | 2 komentarze

Życie i śmierć to prze­ciw­stawne stany, a obce sobie światy żywych i zmar­łych nie powinny się prze­ni­kać. Co jed­nak dzieje się w przy­padku, gdy śmierć nastę­puje „nie­wła­ści­wie” lub kiedy żywi zanie­dbują swoje obo­wiązki wzglę­dem zmar­łych pod­czas pogrzebu? Zgod­nie z rumuń­skimi wie­rze­niami, zmarli ci nie zaznają spo­koju w zaświa­tach, ale wra­cają pod posta­cią upio­rów – strzyg i wam­pi­rów – by nawie­dzać swoje rodzinne strony, kar­mić się żywymi. O ludo­wych meto­dach zapo­bie­ga­nia i prze­ciw­dzia­ła­nia powro­tom zmar­łych z zaświa­tów opo­wiada wystawa „Wam­piry, strzygi i spółka” pre­zen­to­wana przez Muzeum Wsi Banac­kiej w Timiszoarze.

Sce­na­riusz wystawy oparty został na książce pro­fe­sor Oty­lii Hede­şan, która opi­suje XVIII wieczne rumuń­skie ludowe rytu­ały i prak­tyki zwią­zane z wiarą w moż­li­wość powrotu zmar­łych zza grobu. Eks­po­zy­cja zbu­do­wana została wokół wybra­nych rela­cji podróż­ni­ków i bada­czy, któ­rzy byli świad­kami prak­tyk anty-wampirycznych w Rumu­nii „wieku wam­pi­rów”. Za pomocą daw­nych opi­sów, eks­po­na­tów, foto­gra­fii, insce­ni­za­cji i pro­jek­cji zare­je­stro­wa­nych współ­cze­śnie fil­mów, wystawa zapo­znaje z nie­sa­mo­wi­tym świa­tem ludo­wej magii, w któ­rej pozor­nie zwy­kłe przed­mioty nabie­rają mocy zamy­ka­nia drogi przed złem.

Kie­ra­tówka” — prze­strzeń spo­tkań z wampirami

Wam­piry, strzygi i spółka” to pierw­sza od lat wystawa, która otwarta zosta­nie na tak zwa­nej „Sali kie­ra­to­wej”. Sala zawdzię­cza swoja nazwę kie­ra­towi, który został tam zamon­to­wany w latach 70-tych ze względu na duże roz­miary pomiesz­cze­nia. Po zde­mon­to­wa­niu insta­la­cji, wnę­trze zaczęło peł­nić funk­cje maga­zynu. Obec­nie, odre­stau­ro­wana sala sta­no­wić będzie ogniwo w ciągu eks­po­zy­cyj­nym Muzeum. Na potrzeby wystawy, „Kie­ra­tówka” podzie­lona została na część wysta­wien­ni­czą i „Prze­strzeń spo­tkań z wam­pi­rami”, w któ­rej odby­wać się będą wyda­rze­nia towa­rzy­szące wysta­wie. Pro­jekt pla­styczny obu pomiesz­czeń stwo­rzył Prze­my­sław Klonowski.

Przygotowujemy "kieratówkę" do wystawy. fot.Edward Koprowski

Przy­go­to­wu­jemy „kie­ra­tówkę” do wystawy. fot.Edward Koprowski

Julia Wło­dar­czyk

Kategorie: "z życia działu", muzeum, wampiry, wydarzenia, wystawy
Tagi: , ,