<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ethnomuseum.pl Blog</title>
	<atom:link href="http://ethnomuseum.pl/blog/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ethnomuseum.pl/blog</link>
	<description>Blog Działu Etnografii Polski i Europy Państowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie</description>
	<lastBuildDate>Fri, 03 Sep 2010 06:21:14 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=abc</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Co robi etnolog na badaniach terenowych? Czyli urlop w czasie pracy i praca w czasie urlopu.</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/09/02/co-robi-etnolog-na-badaniach-terenowych-czyli-urlop-w-czasie-pracy-i-praca-w-czasie-urlopu/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/09/02/co-robi-etnolog-na-badaniach-terenowych-czyli-urlop-w-czasie-pracy-i-praca-w-czasie-urlopu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 08:18:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bratek Robotycki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Antropologia kultury]]></category>
		<category><![CDATA[Wycieczki]]></category>
		<category><![CDATA[badania terenowe]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[pamięć]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[tożsamość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3714</guid>
		<description><![CDATA[Pytanie oczywiste i wydawać by się mogło, całkowicie bezsensowne, ale nie we współczesnym świecie. Wszakże rzeczy oczywistych nie ma, a jeśli są, to nie są tak oczywiste, jak zdają się być. Badania terenowe, to dla etnologa chleb powszedni. Nawet typ „gabinetowy” ma z nimi do czynienia. Wprawdzie nie może on dostrzec rysów twarzy informatorów, przeczytać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3718" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/09/IMG_1545.jpg"><img class="size-medium wp-image-3718 " title="Fot. M. Chlanda" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/09/IMG_1545-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Fot. M.Chlanda</p></div>
<p style="text-align: left;">Pytanie oczywiste i wydawać by się mogło, całkowicie bezsensowne, ale nie we współczesnym świecie. Wszakże rzeczy oczywistych nie ma, a jeśli są, to nie są tak oczywiste, jak zdają się być. Badania terenowe, to dla etnologa chleb powszedni. Nawet typ „gabinetowy” ma z nimi do czynienia. Wprawdzie nie może on dostrzec rysów twarzy informatorów, przeczytać mowy ciała, tym niemniej ma przed sobą spisane przez etnograficznych czeladników wywiady i przywiezione (czasem krzyczące) artefakty, fotografie czy zarejestrowane filmy. Jako przedstawiciel etnologicznej fraterii, choć o niezidentyfikowanym charakterze, bo ni „gabinetowy” ni rasowy, archetypowy badacz, trafiłem na egzotyczną dla mnie ziemię Puszczy Zielonej…</p>
<p><span id="more-3714"></span>Kwestionariusz w dość nieprecyzyjny sposób określił mi rodzaj informatorów – szukałem tubylców z wyższym wykształceniem chcąc się dowiedzieć czy istnieje jeszcze wśród nich etos inteligencki. Były to badania pilotażowe, które miały zweryfikować wartość i zasadność stawianych pytań… Obawiałem się trochę dwu rzeczy: po pierwsze braku zrozumienia terminu „etos”, oraz światopoglądowego charakteru poruszanych zagadnień. I kolejno: niezrozumienie tematu skutkowałoby brakiem wspólnej płaszczyzny dialogu i odbierałoby sens rozmowie; a natura tego typu pytań tworzyłaby wprawdzie płaszczyznę do dyskusji i działała na nią ożywczo, ale w kontekście kwestionariusza nie byłaby miernikiem jego precyzyjności. Raczej przeciwnie, byłaby miarą rozmycia i strachu u informatora. Z jednej strony otwierałaby bowiem szerokie perspektywy rozmowy, a z drugiej zamykałaby je i nie pozwalała posłużyć się wytrychem i uciec w ogólne i odwieczne: <em>bo tak było od zawsze</em>; <em>dlaczego nie; tak robiła moja matka, to i ja tak robię</em>… Inne kwestie weryfikuje teren, a  że ten płaski był i jest jak stół, zatem specjalnie się nie obawiałem.</p>
<p>Niemiej, dzięki pomocy Dyrektor Muzeum w Ostrołęce, pani Marii Samsel dotarliśmy do respondentów, którzy uczynili moje obawy nieuzasadnionymi, a same badania ogromnie ciekawymi, choć bardzo jednostronnymi.</p>
<p>Wraz z szefową mojego działu z PME rozmawialiśmy z ludźmi, których zaangażowanie w sprawy rozwoju i promocji regionu, kształtowania tożsamości lokalnej, budowania wizerunku niezłomnego Kurpa było więcej niż żarliwe. Kurpiowszczyzna według nich, to ziemia rodząca i zamieszkana przez ludowych artystów i zespoły artystyczne. Ziemia stworzona do bycia promowaną – stroje, kwiaty z bibuły, leluje, kierce, świątki. Ziemia, która w najgorszym razie wyda dobrego nieuzdolnionego człowieka, który zajmie się hodowlą wszechobecnego tam bydła i założy gospodarstwo agroturystyczne. Ziemia dosłownie mlekiem i miodem płynąca. O bydle już wspominałem, a dorzucić muszę jeszcze wzmiankę o jednym z większych świąt ludowych w regionie jakim jest miodobranie w Myszyńcu.</p>
<p>Legendarny złoczyńca, uciekinier, pejoratywnie określany <em>butem</em> (Kurp), przemienił się w pantofelek Kopciuszka, w wykwintny łapeć pasujący tylko do Kurpa. Prawdą jest, że taka przemiana, to ciężka praca i jako taka ma ona niepoliczalną wartość. Nie śmiem jej kwestionować. Umiejętność korzystania z unijnych dotacji i obrotność są niezbędne aby funkcjonować w globalnym przy pomocy lokalnego, w medialnym przy pomocy tradycyjnego, by zmieniać stare na nowe-stare. Ale jaką to ma etnologiczną wartość? Czymże jest wymuskany wizerunek Kurpa dla etnologa? Bo na pewno nie zjawiskiem samym w sobie, jakiego on poszukuje. Jest tworem specjalistów i pasjonatów od polityki kulturalnej. Jest czymś innym niż podmiotem i przedmiotem tradycji wynalezionej. Zdaje się być raczej tworem marketingowo-społecznym o ludowym profilu, atrakcją turystyczną z folderu promocyjnego. Idealnym obrazem dekonstrukcji i rozbicia wartości pojęć – <em>ludowy, tradycyjny, swojski.</em></p>
<p>Wracając jednak do postawy etosowej, niesienia kaganka oświaty, etosu pracy, wzorców i moralnych prerogatyw; z rozmów wynikało, że są te wartości dla naszych rozmówców istotą życia w społeczności. Iście pozytywistyczne postawy reprezentujące tradycyjne, jeśli jest jakieś inne, rozumienie etosu inteligencji. Konstatacja takiego stanu rzeczy może być zadziwiająca, a zarazem krzepiąca. W świecie, gdzie inteligencja to członkowie stowarzyszenia Mensa i liczba IQ;  gdzie z socjologicznego punktu widzenia, inteligencją są ludzie z wyższym nijakim wykształceniem; gdzie społeczeństwo, to klasa średnia i średnio czymkolwiek zainteresowana, istnieje „banda” regionalistów-naukowców-badaczy-fascynatów, która robi wszystko aby przynajmniej na Kurpiach było inaczej. Czy lepiej – nie wiem. Dla etnologa, tradycje wynalezione są o tyle interesujące, o ile ich korzenie odsyłają in illo tempore, równocześnie dając się datować metodami innymi niż węglem C14. Tradycyjna(?) i obrzędowa kurpiowszczyzna jest dla mnie mało nęcąca i zapładniająca intelektualnie. Interesująca staje się dopiero wtedy gdy dostrzeżemy związek między panią robiącą wrzosy z bibuły i wielką polityką, między rzeźbiarzem ludowym a filmem przyrodniczym na Discovery oraz kiedy zdamy sobie sprawę, że współczesny regionalizm to gra. Konkurs na najbardziej regionalną izbę, najbardziej ludowego artystę, najbardziej kurpiowskie wycinanki. Zawody na leluje, gdzie wygraną jest rozpoznawalność i szansa zaistnienia, ale nie łudźmy się – też tylko w określonych kręgach. Rywalizacja kaleka, ponieważ jury nie ma żadnych stałych współczynników oceny. Nawet sam byt jury może zostać zakwestionowany. Nie wiadomo przecież czy najbardziej ludowe jest odwzorowanie dawnego, artystyczna inspiracja, uaktualnienie czy „nowe” samo w sobie. Ale bawmy się w ludowe, lub nie odbierajmy innym możliwości zabawy.</p>
<p>Kiedy stwierdzimy, że swoista schizofrenia bycia równocześnie lokalnym i globalnym, tradycyjnym i nowoczesnym, tradycyjnym i medialnym, łapciem i kozakiem  to nie jest choroba, a tylko właściwość rzeczywistości kulturowej, możemy skupić się na refleksji. Ale jej wynikiem nie będzie skrupulatny opis i ocena, a wielowątkowa narracja. Dlatego też tak zadziwiająca i warta badania jest postawa etosowa inteligencji małomiasteczkowej na kurpiowszczyźnie. Postawa spójna, chciałoby się rzec archaiczna w konfrontacji z heterogenicznym i przyśpieszającym światem kultury.</p>
<p>***</p>
<p>Jako etnolog, ale już incognito, odwiedziłem ostatnio niewielką wieś z wielką stacją kolejową &#8211; czyli Stróże na Sądecczyźnie. Zastały mnie tam innego rodzaju sytuacje etnograficzne, w żaden sposób przeze mnie nie wywoływane i nie prowokowane. Były to, skądinąd błahy i badawczo rozpoznany do granic poznania, mecz piłki nożnej oraz gablota w sali recepcyjnej budynku Centrum Rehabilitacyjno-Szkoleniowego, w której zaaranżowana została drobna kommemoracyjna wystawa poświęcona ofiarom katastrofy lotniczej w Smoleńsku.</p>
<p>Pomijając poziom spotkania między beniaminkiem I ligi &#8211; Kolejarzem Stróże,  a Podbeskidziem Bielsko-Biała, warto zwrócić uwagę na swoistą unikalność zaistniałego wydarzenia i doświadczenia: pierwszy gol, rożny, faul, spalony; wszystko pierwsze w I lidze i w końcu koniec pierwszej połowy. Wszystko miało być czymś niepowtarzalnym, całkowicie nowym mimo że odegranym wedle zwyczajnego scenariusza. Nie stało się tak,  nie zrobił mecz najmniejszego wrażenia na stróżańskich kibicach. Poza sporadycznymi uszczypliwymi komentarzami, pojedynczymi okrzykami uczestnicy wydarzenia nie przystawali do opatrzonego telewizyjnego wizerunku fana.   Na trybunach panowała atmosfera chłodnego dystansu i zimnej ironii wobec wszelkiego dziania się – istny smutek meczu. Pierwszoligowa inicjacja nie była momentem przejścia, ani fazą liminalną, nie stworzyła wspólnoty perspektyw czy uczestnictwa. Niemiejski kontekst meczu odbił się chyba na naturze hiperrzeczywistości i stadionowym nie-miejscu do których mamy dostęp poprzez media, i stały się one tylko zwyczajną rzeczywistością i miejscem. Czy Stróże to wieś antropologów niezaangażowanych? Zimnych obserwatorów z których każdy zna się na piłce? Oklaski kibiców drużyny przyjezdnej były inwazją w spokój kontemplacji piłkarskiej taktyki i ruchu ciał… Prawdę mówiąc brakowało tam wszystkiego, co w kontekście piłki nożnej zostało wykreowane i co z tym sportem jest kojarzone. Słowem pierwszoligowy kadr lub pierwszoligowa kadra nie poruszyły mieszkańców Stróż. Ale czy tylko rozentuzjazmowane tłumy obrazują prawdę piłki?</p>
<div id="attachment_3717" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/09/IMG_1539.jpg"><img class="size-medium wp-image-3717 " title="Fot. M.Chlanda" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/09/IMG_1539-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Fot. M.Chlanda</p></div>
<p>Poruszyło natomiast co innego. To co dotknęło i dotyka wszystkich – to znaczy tragedia smoleńska. Wchodząc do Centrum rehabilitacyjnego w przedsionku mijamy tablicę upamiętniającą wszystkie ofiary wypadku. Sama tablica nie dziwi, jest osobistym hołdem i wyrazem pamięci, ale już refleks jej fundatorów zdumiewa. Podejrzewam, że była pierwszą w Polsce (12-06-2010). Wszystko to bowiem odczytujemy w kontekście nierozstrzygniętego wciąż konfliktu wokół krzyża na Krakowskim Przedmieściu, nieudolności państwa, karnawalizacji czaso-przestrzeni itd. (ale jak długo może trwać karnawał?). Kawałek dalej, w głównym holu zaś znajduje się 5 gablot, gdzie w czterech znajdują się wota do senatora Stanisława Koguta, a piąta poświęcona jest „pamięci” ofiar wypadku: wypełniają ją wizytówki zmarłych (z osobistego wizytownika), okolicznościowy bilet kolejowy, fotografie i inne przedmioty mniej lub bardziej związane z katastrofą &#8211; ale raczej mniej. Szukając powiązań między Centrum Rehabilitacyjnym, Stróżami a Smoleńskiem i światem mediów odnaleźć można tylko jedno i niestety polityczne – postać senatora Koguta. Wszystkie przedmioty w bezsporny sposób odsyłają nas do jego osoby (identyfikator vipowski z uroczystości pogrzebowych, inny imienny identyfikator ze zjazdu solidarności w Krakowie – jaki jest jego związek z żałobą?). Gablota zdaje się już przerastać jednostkowe cierpienie wywołane tragedią i uspołeczniać je w dobrze znany nam sposób. Obiera drogę wytyczoną lata temu. Czyni to w romatyczno-ludowo-socjalistycznej manierze… Swego czasu boleśnie doświadczyłem materializacji takiego myślenia, na jednej takiej gablocie rozbiłem sobie głowę w szkole… Pierwsze dwa człony są wyrazem wrażliwości i ukształtowania odbioru społecznego wszelkiej tragedii poprzez ograne i zobiektywizowane kulturowo reprezentacje, wyuczone i przyswojone, prawie instynktowne, interpretacje zjawisk. Natomiast ostatni jest wyrazem estetyki braku. Braku właściwych form wyrazu dla przedstawienia pamięci i śmierci. Zerwania łączności między materią a pamięcią. Jest to wynikiem utraty referencji życia w śmierci i pamięci w zapomnieniu. Nazywam ten rodzaj przedstawiania socjalistycznym ze względu na podobieństwo do zdiagnozowanej pustki ideowej i prowizorium podobnych zjawisk z okresu PRL-u. Wystrój gabloty zamiast być symboliczną reprezentacją, metaforyzacją straty i bólu jest informacją o osobie senatora. Buduje obraz jego osoby, tak jak kiedyś budowało obraz nieskazitelnej władzy, w oparciu o insygnia przynależności (VIP, Solidarność, Władza) w oparach kategorii wzniosłości – człowiekiem wstrząsa tylko pusty śmiech. Nieobecność hipostazy, która jest chyba istotą procesu upamiętniania (nawet w swoim błędnym logicznym wymiarze) staje się dla mnie postawą tego co rozumiem po określeniem estetyka braku.</p>
<div id="attachment_3716" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/09/IMG_1535.jpg"><img class="size-medium wp-image-3716 " title="Fot. M.Chlanda" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/09/IMG_1535-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Fot. M.Chlanda</p></div>
<p>Warto jeszcze rzucić okiem na jedną gablotę, tę z wotami. I na krótko się przy niej zatrzymać. Wśród licznych odznaczeń i dyplomów podkreślających jak najbardziej słuszne zaangażowanie w rozwój regionu i lokalnej społeczności, dostrzeżemy medal zaskakujący: „Stanisławowi Kogutowi za wszystko…”. &#8211; wysublimowany żart? &#8211; wyrafinowana ironia?  -  wiernopoddańczy hołd? Odznaczenie od NSZZ Solidarność Kolejarzy wymyka się wszelkiemu rozumieniu. Jest medalem biorącym wszystkie inne w nawias. Ustanawia autonomiczną przestrzeń wartości, która symetrie znajduje tylko w wieczności.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/09/02/co-robi-etnolog-na-badaniach-terenowych-czyli-urlop-w-czasie-pracy-i-praca-w-czasie-urlopu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Matka Boska Peruwiańska</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/08/24/matka-boska-peruwianska/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/08/24/matka-boska-peruwianska/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Aug 2010 07:13:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Kinga Ostrowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Antropologia kultury]]></category>
		<category><![CDATA[Matka Boska]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[badania terenowe]]></category>
		<category><![CDATA[Palcem po mapie]]></category>
		<category><![CDATA[święta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3681</guid>
		<description><![CDATA[
Parę dni temu, a ściślej mówiąc 15-go sierpnia, miało miejsce katolickie święto Matki Boskiej Zielnej. Każdy, nawet nie-chrześcijanin, wie choćby mniej więcej jak wyglądają w Polsce obchody tego święta. Ba, w Polsce i w całej Europie nie różnią się one aż nazbyt. Tego dnia msze święte, święcenie wianków i wiązanek wszelakich oraz okadzanie nimi mieszkań [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><ins datetime="2010-08-19T21:47" cite="mailto:Ewa%20O"></ins></p>
<div id="attachment_3709" class="wp-caption alignleft" style="width: 251px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/virgen13.jpg"><img class="size-medium wp-image-3709" title="Fot. E.K.Ostrowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/virgen13-300x266.jpg" alt="" width="241" height="213" /></a><p class="wp-caption-text">Fot. E.K.Ostrowska</p></div>
<p>Parę dni temu, a ściślej mówiąc 15-go sierpnia, miało miejsce katolickie święto Matki Boskiej Zielnej. Każdy, nawet nie-chrześcijanin, wie choćby mniej więcej jak wyglądają w Polsce obchody tego święta. Ba, w Polsce i w całej Europie nie różnią się one aż nazbyt. Tego dnia msze święte, święcenie wianków i wiązanek wszelakich oraz okadzanie nimi mieszkań jest wciąż dosyć popularne. Czy jednak nie ciekawi Was, jak obchody takiego święta wyglądają, dajmy na to, w Peru? Jak we wszystkich krajach środkowoamerykańskich, tak i tutaj, kult maryjny jest istotnym elementem spajającym w pewien sposób wiarę chrześcijańską z zaszłościami lokalnych wierzeń.</p>
<p><span id="more-3681"></span></p>
<p>Będąc w zeszłym roku na badaniach archeologicznych w południowych Andach, byłam świadkiem wielobarwnych i wielowymiarowych obchodów Virgen de la Asunta.  <ins datetime="2010-08-19T12:10" cite="mailto:EvaVolkan"></ins></p>
<p>Pampacolca to kilkutysięczne miasteczko położone nieopodal wulkanu Coropuna, jakieś 8 godzin jazdy minibusem od miasta Arequipa. Co ciekawe, pomimo, iż Virgen de la  Asunta jest patronką miasteczka (w jej dniu założono Pampacolcę), to jednak święto nie jest aż tak hucznie obchodzone, jakby mogło się wydawać. Z trzydniowymi obchodami konkuruje bardzo poważnie aż tygodniowe, czerwcowe święto Virgen del Carmen! Tak więc, pomimo braku fundowania byków na corridę i innych atrakcji, Virgen de la Asunta, stanowi ważny element kultury Peru, ukazując interesującą grę pomiędzy tym, co chrześcijańskie, a tym, co z definicji bardziej Andyjskie.</p>
<p>Świętowanie zaczyna się  14-go sierpnia. Wiele osób zamiast iść do pracy, bierze udział w przygotowaniach do święta. Zadania wydają się być ściśle podzielone – kobiety ozdabiają kościół i figurę Marii, mężczyźni ścigają się na rowerach, dzieci przygotowują się do występów na głównym placu. Wraz z miejscowym księdzem (Hindusem, od 3 lat na misji w miasteczku) oraz panem kościelnym, kobiety przystrajają ciemnowłosą Virgen kolorową, ręcznie wyszywaną suknią oraz drogocennym, posrebrzanym pasem. Sama suknia, formą imituje wznoszącą się ku niebu górę. Maria-góra odzwierciedla więc wulkan Coropuna, któremu niegdyś składano w tym okresie dary (swoją drogą, wciąż obecne jest wykorzystywanie archeologicznych form architektonicznych w „pogańskich” obrządkach!).<br />
<object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/15OC8LhbMVI?fs=1&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="385" src="http://www.youtube.com/v/15OC8LhbMVI?fs=1&amp;hl=pl_PL" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object><br />
<span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.youtube.com/watch?v=15OC8LhbMVI"><br />
</a></span></p>
<p>Wieczorem tego samego dnia odbywa się procesja ulicami miasta. Przy akompaniamencie jednostajnej melodii (którą orkiestra uprzednio ćwiczyła 2 tygodnie od 5 rano)<span style="color: #000000;"><ins datetime="2010-08-19T12:05" cite="mailto:EvaVolkan">,</ins> </span>postać Marii rusza prowadzona światłem zapalonych świec i wybuchających petard (osnuwających mgłą całą Pampacolcę). Przy wtórze puzonu, trąbek i religijnych śpiewów cała kolumna zatrzymuje się przy każdym z trzech, corocznie fundowanych przez inne rodziny, ołtarzach. Po krótkiej modlitwie i poświęceniu ołtarzy wodą z plastikowej butelki, każdy z fundatorów obsypuje figurę Virgen płatkami kwiatów. Ceremonia trwa, dopóki postać Marii nie znajdzie z powrotem w kościele.<br />
<object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/I_cGhUCwO9M?fs=1&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="385" src="http://www.youtube.com/v/I_cGhUCwO9M?fs=1&amp;hl=pl_PL" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object><br />
<span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.youtube.com/watch?v=I_cGhUCwO9M"><br />
</a></span><br />
<object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/ezPPlZJj5Xw?fs=1&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="385" src="http://www.youtube.com/v/ezPPlZJj5Xw?fs=1&amp;hl=pl_PL" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object><br />
<span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.youtube.com/watch?v=ezPPlZJj5Xw"><br />
</a></span></p>
<p>Drugi dzień, tak jak pisałam wcześniej, połączony jest ze świętem założenia miasteczka. Nic nie dziwi w tym aż tak, jak przedstawienia prezentowane przez dzieci… Zresztą sami zobaczcie i oceńcie jak ma się taniec wokół drzewka, prace na polu i „przyjście” Jezuska do Matki Boskiej Zielnej…<br />
<object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/fDZCVacQUC0?fs=1&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="385" src="http://www.youtube.com/v/fDZCVacQUC0?fs=1&amp;hl=pl_PL" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object><br />
<span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.youtube.com/watch?v=fDZCVacQUC0"><br />
</a></span></p>
<p>Trzydniowa fiesta dobiega końca, gdy wszystkie z „maryjnych podarków” (takich jak słodkie obwarzanki, szalik czy kolorowe czapki) zostają zlicytowane przed wejściem do kościoła. I tak, wszystkie zebrane pieniądze przekazywane są księdzu, by ten odnowił największy z trzech miejskich kościółków. Kolorowa suknia Marii i jej posrebrzany pas chowane są do szafy na kolejny rok, a następnego dnia mieszkańcy Pampacolci i okolicznych terenów oddają cześć duchowi Coropuny &#8211; <em>Apu</em>, ulewając odrobinę z popijanej chichy…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/08/24/matka-boska-peruwianska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wycinanka &#8211; sztuka nowoczesna &#8211; sztuka ludowa</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/08/19/wycinanka-sztuka-nowoczesna-sztuka-ludowa/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/08/19/wycinanka-sztuka-nowoczesna-sztuka-ludowa/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Aug 2010 09:47:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Erika Krzyczkowska-Roman</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka ludowa]]></category>
		<category><![CDATA[historia sztuki]]></category>
		<category><![CDATA[kodra]]></category>
		<category><![CDATA[konserwacja]]></category>
		<category><![CDATA[leluja]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka nowoczesna]]></category>
		<category><![CDATA[wycinanka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3398</guid>
		<description><![CDATA[Związki sztuki ludowej i nowoczesnej są wielopłaszczyznowe, a przykłady ich korelacji można mnożyć bez końca. Dotyczą one zarówno aspektów wizualnych, jak i środków formalnych. Tradycyjna wycinanka ludowa łączy w sobie wszystkie zagadnienia sztuki nowoczesnej, które fascynują mnie od dawna: ekspresja wyrazu, oszczędność formy, pojęcie znaku w rozumieniu ideograficznym. Poszukując informacji o wycinance, niespodziewanie odkryłam jej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3401" class="wp-caption alignleft" style="width: 225px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Fragment-wycinanki-łowickiej-fot.-E.-Krzyczkowska-Roman.jpg"><img class="size-medium wp-image-3401" title="Fragment wycinanki łowickiej, fot. E. Krzyczkowska-Roman" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Fragment-wycinanki-łowickiej-fot.-E.-Krzyczkowska-Roman-300x224.jpg" alt="" width="215" height="160" /></a><p class="wp-caption-text">Fragment wycinanki łowickiej, fot. E. Krzyczkowska-Roman</p></div>
<p>Związki sztuki ludowej i nowoczesnej są wielopłaszczyznowe, a przykłady ich korelacji można mnożyć bez końca. Dotyczą one zarówno aspektów wizualnych, jak i środków formalnych. Tradycyjna wycinanka ludowa łączy w sobie wszystkie zagadnienia sztuki nowoczesnej, które fascynują mnie od dawna: ekspresja wyrazu, oszczędność formy, pojęcie znaku w rozumieniu ideograficznym. Poszukując informacji o wycinance, niespodziewanie odkryłam jej związki z historią polskiego wzornictwa.</p>
<p><span id="more-3398"></span><br />
W Polsce odpowiednikiem brytyjskiego ruchu odrodzenia rzemiosł Arts and Crafts było Towarzystwo Polskiej Sztuki Stosowanej (TPSS) założone w Krakowie w 1901roku. Zadaniem towarzystwa było propagowanie stylu narodowego w rzemiośle artystycznym i architekturze wnętrz. Początkowo miało ono aspiracje wdrażania do szerokiego przemysłu projektów polskich artystów. Z czasem skoncentrowało się na kolekcjonowaniu i promowaniu rodzimej sztuki tradycyjnej i ludowej. W projektach stowarzyszenia brało udział około dwudziestu artystów, między innymi: Mehoffer, Wyspiański, Stanisławski, Witkiewicz i Frycz. Jego działalność została zawieszona w 1914 roku, ale stworzyło ono podwaliny narodowej sztuki użytkowej i polskiego wzornictwa przemysłowego.<br />
Od samego początku swojego istnienia towarzystwo kolekcjonowało polskie wycinanki ludowe (obecnie zbiór ten jest własnością Muzeum Etnograficznego w Krakowie ). W 1902 roku TPSS zaprezentowało wycinanki szerszej publiczności na wystawie w krakowskich Sukiennicach, a następnie w warszawskiej Zachęcie.<br />
Zanim wycinanka trafiła na „salony”, pełniła wcześniej określoną funkcję w izbie wiejskiego domu. Ozdabianie wycinankami wnętrza chałupy zwiastowało nadejście czasu świątecznego. Sztuka wycinanki już z samego założenia była nietrwała i sezonowa. Doskonale do tego typu ozdób nadawało się tworzywo, jakim był papier. Wiosenne porządki przed okresem Wielkanocy związane były z bieleniem ścian, czyszczeniem oraz dekorowaniem izby nowymi ozdobami. Zniszczone wycinanki wędrowały najpierw z izby do kuchni, a na samym końcu do obory, aby ich dekoracyjnością mogły nacieszyć się też zwierzęta.</p>
<div id="attachment_3404" class="wp-caption alignright" style="width: 203px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Wycinanka-kurpiowska-fot.-E.-Krzyczkowska-Roman.jpg"><img class="size-medium wp-image-3404 " title="Wycinanka kurpiowska, fot. E. Krzyczkowska-Roman" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Wycinanka-kurpiowska-fot.-E.-Krzyczkowska-Roman-300x245.jpg" alt="" width="193" height="158" /></a><p class="wp-caption-text">Wycinanka kurpiowska, fot. E. Krzyczkowska-Roman</p></div>
<p>Złoty wiek wycinanka przeżyła w drugiej połowie XIX wieku, a apogeum twórczości przypada na lata 1870-1890. Był to okres nazywany „złotym wiekiem kultury ludowej.”<br />
Istnieje wiele hipotez na temat pierwowzoru i motywów, które zainspirowały twórców ludowych do tworzenia i ozdabiania ścian domów wycinanką.<br />
Pierwsza teoria związana jest z wpływem kultury mieszczańskiej na ludność wiejską w okresie XVII i XVIII wieku. Najstarsze polskie wycinanki, występujące w aktach urzędowych, wykonane były z białego papieru i służyły jako ozdobny podkład pod pieczęcie. Inspiracji dla polskiej wycinanki można szukać także w kulturze żydowskiej. Religijna wycinanka żydowska rozwijała się równolegle na tym samym obszarze, co polska. Umieszczana w oknach była widocznym znakiem celebrowania żydowskich świąt.<br />
Nie bez znaczenia dla popularyzacji form wycinankowych jest również fakt mechanizacji produkcji papieru oraz wynalezienie sztucznych barwników w połowie XIX wieku, które wpłynęły na znaczne obniżenie kosztów towarów papierowych.<br />
Kolejna teoria dotyczy ozdabiania ścian i stropów od czasów renesansu obiciami zwanymi kołtrynami. Jak większość ówczesnych nowości artystycznych, moda na kołtryny została sprowadzona z Włoch. Wykonywane były z papieru lub tkaniny, malowane lub drukowane ręcznie technikami drzeworytniczymi. Kołtrynami ozdabiano dwory szlacheckie, kamienice oraz kościoły i kaplice. Nawiązanie sztuki wycinanki do tego typu dekoracji jest zbliżone zarówno w nazewnictwie, sposobie ekspozycji, jak i technologii produkcji. W XVI-wiecznych inwentarzach mieszczańskich odnajdujemy wpisy dotyczące stosowania „kołdry papierowej na ścianę”. Mieszkańcy okolic Krakowa jeszcze w XIX wieku „kołdrami” nazywali drzeworyty. Ludowi rzemieślnicy trudniący się produkcją kołtryn nazywani byli „malarzami”. Wykonywali także drzeworyty oraz święte obrazy chętnie kupowane przez ludność wiejską.</p>
<div id="attachment_3402" class="wp-caption alignleft" style="width: 264px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Muzeum-w-Łowiczu-fot.-E.-Krzyczkowska-Roman.jpg"><img class="size-medium wp-image-3402" title="Muzeum w Łowiczu, fot. E. Krzyczkowska-Roman" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Muzeum-w-Łowiczu-fot.-E.-Krzyczkowska-Roman-300x168.jpg" alt="" width="254" height="142" /></a><p class="wp-caption-text">Muzeum w Łowiczu, fot. E. Krzyczkowska-Roman</p></div>
<p>W regionie łowickim kodra oznaczała dawniej to samo, co obraz. Jeżeli nie stać było Księżaków (mieszkańców wsi łowickiej) na zakup świętych obrazów, tworzyli kodry, ozdabiali je i malowali. Tak powstał jeden z najbardziej charakterystycznych rodzajów polskiej wycinanki ludowej – kodra łowicka. Kodry przedstawiały sceny z życia społeczności wiejskiej oraz motywy roślinne i zoomorficzne. Istotne było podkreślanie związków z naturą oraz odwzorowanie najczęściej występujących motywów kwiatowych, których źródeł można doszukać się jeszcze w ornamentyce renesansowej. Wycinanka łowicka zachwyca kolorystyką, dekoracyjnością i bogatą stylistyką.<br />
Wycinanka kurpiowska natomiast operuje silnym kontrastem, płaską plamą barwną z wyraźnie zaznaczoną ciętą krawędzią. Jednym z najbardziej charakterystycznych motywów wycinanki kurpiowskiej są leluje, które nawiązywały do procesu odnowy i odrodzenia oraz reprezentowały jeden z ważniejszych symboli w kulturze ludowej – drzewo życia.</p>
<div id="attachment_3403" class="wp-caption alignleft" style="width: 141px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Kurpiowska-leluja-fot.-E.-Krzyczkowska-Roman.jpg"><img class="size-medium wp-image-3403" title="Kurpiowska leluja, fot. E. Krzyczkowska-Roman" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Kurpiowska-leluja-fot.-E.-Krzyczkowska-Roman-224x300.jpg" alt="" width="131" height="164" /></a><p class="wp-caption-text">Kurpiowska leluja, fot. E. Krzyczkowska-Roman</p></div>
<p>Ze względu na oczywiste ograniczenia nie przybliżę tu bardzo ciekawej analizy różnych form wycinanek w zależności od regionu ich powstania. Jest to temat szeroko opracowany w literaturze i wymaga osobnej prezentacji.<br />
Podobno w XIX wieku w środowisku wiejskim w porównaniu z pozostałą częścią społeczeństwa tworzyło najwięcej artystów (choć sami nigdy nie określali się tym mianem). Tamte czasy już dawno przeminęły, ale pozostały przedmioty, obiekty muzealne, które dają możliwość obcowania z kulturą materialną tamtego okresu. To, co szczególnie mnie porusza, to determinacja, z jaką angażowano się w twórcze lub odtwórcze powielanie tradycyjnych wzorów. Fascynacja sztuką ludową daje możliwość podziwiania uproszczonej formy w połączeniu z niezwykłą dekoracyjnością. Prostota przy jednoczesnej ekspresji wyrazu dla wielu współczesnych artystów pozostaje ideałem, do którego dążą w wieloletnim procesie twórczym. Bez względu na to, czy mówimy o twórcach ludowych, czy artystach akademickich, charakteryzuje ich jedna cecha: immanentna potrzeba ciągłego tworzenia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/08/19/wycinanka-sztuka-nowoczesna-sztuka-ludowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Balanga w Arce Noego!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/08/12/balanga-w-arce-noego/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/08/12/balanga-w-arce-noego/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Aug 2010 23:06:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna Otwinowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[caci vorba]]></category>
		<category><![CDATA[jedna europa wiele kultur]]></category>
		<category><![CDATA[mahala rai banda]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka w muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Rumunia]]></category>
		<category><![CDATA[transetnika]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3639</guid>
		<description><![CDATA[Oto przekonałam się, że rzeczywiście możemy mieć w jednym miejscu cały świat. A to za sprawą anomalii pogodowych, wywołujących w Polsce tropikalne ulewy, w połączeniu z działalnością koncertową Muzeum. Mam na myśli ostatni koncert przeglądu „Jedna Europa, Wiele Kultur”, organizowanego w Muzeum we współpracy ze Stowarzyszeniem Transetnika. Jak możemy przeczytać na stronie stowarzyszenia, „»Jedna Europa, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3649" class="wp-caption alignleft" style="width: 302px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/Mahala-Rai-Banda-1-fot.-A.-Sobótka.jpg"><img class="size-medium wp-image-3649" title="Mahala Rai Banda 1, fot. A. Sobótka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/Mahala-Rai-Banda-1-fot.-A.-Sobótka-300x252.jpg" alt="" width="292" height="244" /></a><p class="wp-caption-text">Mahala Rai Banda, fot. A. Sobótka</p></div>
<p>Oto przekonałam się, że rzeczywiście możemy mieć w jednym miejscu cały świat. A to za sprawą anomalii pogodowych, wywołujących w Polsce tropikalne ulewy, w połączeniu z działalnością koncertową Muzeum. Mam na myśli ostatni koncert przeglądu „Jedna Europa, Wiele Kultur”, organizowanego w Muzeum we współpracy ze <a href="http://www.transetnika.pl" target="_blank">Stowarzyszeniem Transetnika</a>. Jak możemy przeczytać na stronie stowarzyszenia, „»Jedna Europa, Wiele Kultur« jest kontynuacją zakorzenionej już i doskonale przyjmowanej w Warszawie cyklicznej imprezy koncertowej »Muzyka w Muzeum«, która od 2001 r. odbywa się w Państwowym Muzeum Etnograficznym. Ideą są spotkania z różnymi kulturami Europy i ich prezentacja na tle dorobku znakomitych warszawskich, polskich artystów”.</p>
<p><span id="more-3639"></span></p>
<p>Impreza, na którą składały się film pt. „Gipsy music from Romania” (reż. P. Pailleaud, J. Bouquin) oraz dwa koncerty: polsko-ukraińskiego zespołu <a href="http://www.cacivorba.pl" target="_blank">Čači Vorba</a> oraz rumuńskiej formacji <a href="http://www.myspace.com/mahalaraibanda" target="_blank">Mahala Rai Banda</a>, którą budują muzycy z dwóch podbukaresztańskich wsi, Clejani i Zece Prajini, przerodziła się w prawdziwy festiwal wielokulturowych inspiracji – i to nie tylko muzycznych.<br />
Gdy w piątkowy wieczór 6 sierpnia po dniu pracy w PME postanowiłam zupełnie incognito pozostać w Muzeum, nie spodziewałam się tak intensywnego przeżycia. Jako dziecko PRL-u spędzałam wakacje w Bułgarii i Rumunii, gdzie osłuchałam się z muzyką bałkańską. To ta muzyka uwrażliwiła mnie na polski folklor (nie na odwrót), traktowany przez wielu Polaków tak obcesowo, jak oddaje to popularne powiedzonko: „Nie lubię chamstwa i góralskiej muzyki”. Na szczęście czasy się zmieniły i powiedzonko (chyba) przestało egzystować. Ponieważ lubię muzykę etniczną i folkową, staram się skorzystać w pełni z warszawskich ofert, serwujących ten rodzaj grania. Pozwala mi to stwierdzić z przyjemnością i na chwałę organizatorów wydarzenia w PME, że było ono jak na razie najlepszym tego typu w letnim sezonie w Warszawie.</p>
<div id="attachment_3656" class="wp-caption alignleft" style="width: 278px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/Caci-Vorba-3.jpg"><img class="size-medium wp-image-3656" title="Caci Vorba 3" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/Caci-Vorba-3-300x221.jpg" alt="" width="268" height="198" /></a><p class="wp-caption-text">Caci Vorba, fot. A. Sobótka</p></div>
<p>Najpierw był arcyciekawy film, o którym już wspomniałam, potem koncert Čači Vorby, zespołu grającego znakomicie technicznie, łączącego muzykę Cyganów bałkańskich, ukraińskich, jazzu i piękny, czysty głos solistki Marii Natanson. Uczta dla ucha kogoś, kto szuka dźwięków, znajdujących się dokładnie na swoim miejscu. Dodać należy, że muzyka ta ma służyć zabawie; zespół sam określa rodzaj muzyki, którą generuje, jako „JOC&#8217;N'ROLL”, od rumuńskiego słowa „joc” &#8211; taniec, zabawa. A ponieważ o muzyce pisać, to jakby świętokradztwo, załączam w tym miejscu jej próbkę: <a href="http://www.myspace.com/cacivorba" target="_blank">http://www.myspace.com/cacivorba</a>.</p>
<p>Gdy zespół ustąpił miejsca dętej kapeli Mahala Rai Banda, słuchacze, zachęceni melodyjnością Čači Vorby, poderwali się na równe nogi już przy pierwszym grzmocie waltorni i trąbek, zagłuszających huk burzy. I tak pozostaliśmy jak w siódmym niebie przez blisko dwie godziny, włącznie z dziewczyną, która hojnie rozdawała swe wyrazy uwielbienia muzykom wprost na scenie. Muzyka – rumuńska, dancingowa, knajpiana, cudowna do tańca. Można się zaskakać na śmierć! A do tego ta niespodziewana aura! Sala kinowa Muzeum pękała w szwach; nieuzbrojona w klimatyzację, zagęszczała atmosferę aż do prawdziwej kulminacji, w której połączyły się dwa żywioły: zabawa i ulewa.</p>
<div id="attachment_3641" class="wp-caption alignleft" style="width: 361px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/Mahala-Rai-Banda-fot.-A.-Sobótka.jpg"><img class="size-medium wp-image-3641" title="Mahala Rai Banda, fot. A. Sobótka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/Mahala-Rai-Banda-fot.-A.-Sobótka-300x157.jpg" alt="" width="351" height="183" /></a><p class="wp-caption-text">Mahala Rai Banda, fot. A. Sobótka</p></div>
<p>Burza? Nie! Jak warszawiacy widzieli na własne oczy, był to najprawdziwszy potop. Zza ściany deszczu nie było widać kościoła ewangelickiego. Tancerze i muzycy, w oparach wszechpanującej wilgoci, nie mogli się rozstać tak długo, że i burza zdążyła się wyciszyć. Wyszliśmy rozradowani na świat po potopie, zapamiętawszy z niego tylko radość.</p>
<p>W obliczu 2010 roku i jego końca świata, PME sprawdziło się w roli arki. Dodajmy, że zgodnie z planami remontowymi, zostanie zainstalowana w sali kinowej klimatyzacja, co pozwoli tej arce opuścić świat standardów „środkowoeuropejskich” i wpłynąć w nową erę standardów już „europejskich”. Chyba że komuś upalnych nocy tego świata będzie żal! Bo na przykład ja sama nie wiem, czy lubię eleganckie zabawy&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/08/12/balanga-w-arce-noego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fotoblog zdezorientowanego etnologa</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/08/06/fotoblog-zdezorientowanego-etnologa/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/08/06/fotoblog-zdezorientowanego-etnologa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Aug 2010 14:00:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bratek Robotycki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[badania terenowe]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[etnolog]]></category>
		<category><![CDATA[fotoblog]]></category>
		<category><![CDATA[katastrofa]]></category>
		<category><![CDATA[krzyż]]></category>
		<category><![CDATA[pałac]]></category>
		<category><![CDATA[życie warszawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3573</guid>
		<description><![CDATA[Szukając wyrazistości i ostrego konturu znalazłem przerysowany obraz.
zzzzzz
mmmmmmmmm

zzzzzz
zzzzzzzz
zzzzzzzzzzzzzz
zzzzzzzzzzzz





]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3586" class="wp-caption alignleft" style="width: 201px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/stan-uniesienia.jpg"><img class="size-medium wp-image-3586 " title="Stan uniesienia" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/stan-uniesienia-232x300.jpg" alt="" width="191" height="251" /></a><p class="wp-caption-text">Stan uniesienia, fot. B. Robotycki</p></div>
<p>Szukając wyrazistości i ostrego konturu znalazłem przerysowany obraz.</p>
<p><span style="color: #ffffff;">zzzzzz</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">mmmmmmmmm<br />
</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">zzzzzz</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">zzzzzzzz</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">zzzzzzzzzzzzzz</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">zzzzzzzzzzzz</span></p>
<p><span id="more-3573"></span></p>
<div class="mceTemp">
<div id="attachment_3582" class="wp-caption alignleft" style="width: 337px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/pod-twoją-obronę.jpg"><img class="size-medium wp-image-3582" title="Pod twoją obronę" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/pod-twoją-obronę-300x200.jpg" alt="" width="327" height="218" /></a><p class="wp-caption-text">Pod twoją obronę</p></div>
<div id="attachment_3583" class="wp-caption alignleft" style="width: 339px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/przedmieścia-krakowa.jpg"><img class="size-medium wp-image-3583 " title="Przedmieścia Krakowa" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/przedmieścia-krakowa-300x200.jpg" alt="" width="329" height="219" /></a><p class="wp-caption-text">Przedmieścia Krakowa</p></div>
</div>
<div class="mceTemp">
<div id="attachment_3584" class="wp-caption alignleft" style="width: 338px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/przeładowanie.jpg"><img class="size-medium wp-image-3584" title="Przeładowanie" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/przeładowanie-300x200.jpg" alt="" width="328" height="220" /></a><p class="wp-caption-text">Przeładowanie</p></div>
<div id="attachment_3585" class="wp-caption alignleft" style="width: 341px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/samo-zło.jpg"><img class="size-medium wp-image-3585" title="Samo zło" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/samo-zło-300x200.jpg" alt="" width="331" height="220" /></a><p class="wp-caption-text">Samo zło</p></div>
<div id="attachment_3588" class="wp-caption alignleft" style="width: 343px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/trójwładza.jpg"><img class="size-medium wp-image-3588" title="Trójwładza" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/trójwładza-300x197.jpg" alt="" width="333" height="220" /></a><p class="wp-caption-text">Trójwładza</p></div>
<div id="attachment_3589" class="wp-caption alignleft" style="width: 224px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/walka.jpg"><img class="size-medium wp-image-3589" title="Walka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/walka-214x300.jpg" alt="" width="214" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Walka</p></div>
<div id="attachment_3590" class="wp-caption alignleft" style="width: 239px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/zakaz-zatrzymywania.jpg"><img class="size-medium wp-image-3590" title="Zakaz zatrzymywania" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/zakaz-zatrzymywania-229x300.jpg" alt="" width="229" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Zakaz zatrzymywania</p></div>
<div id="attachment_3579" class="wp-caption alignleft" style="width: 282px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/misja.jpg"><img class="size-medium wp-image-3579" title="Misja" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/misja-300x261.jpg" alt="" width="272" height="241" /></a><p class="wp-caption-text">Misja</p></div>
<div id="attachment_3581" class="wp-caption alignleft" style="width: 178px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/nieświadomie-poszukująca.jpg"><img class="size-medium wp-image-3581" title="Nieświadomie poszukująca" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/nieświadomie-poszukująca-178x300.jpg" alt="" width="168" height="287" /></a><p class="wp-caption-text">Nieświadomie poszukująca</p></div>
<div id="attachment_3587" class="wp-caption alignleft" style="width: 227px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/strażnicy.jpg"><img class="size-medium wp-image-3587" title="Strażnicy" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/strażnicy-200x300.jpg" alt="" width="217" height="325" /></a><p class="wp-caption-text">Strażnicy</p></div>
<div id="attachment_3577" class="wp-caption alignleft" style="width: 195px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/Boże-coś-Polskę.jpg"><img class="size-medium wp-image-3577" title="Boże coś Polskę" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/Boże-coś-Polskę-170x300.jpg" alt="" width="185" height="331" /></a><p class="wp-caption-text">Boże coś Polskę</p></div>
<div id="attachment_3576" class="wp-caption alignleft" style="width: 225px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/arche.jpg"><img class="size-medium wp-image-3576" title="Arche" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/arche-200x300.jpg" alt="" width="215" height="327" /></a><p class="wp-caption-text">Arche</p></div>
<div id="attachment_3578" class="wp-caption alignleft" style="width: 232px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/ewangelia.jpg"><img class="size-medium wp-image-3578 " title="Ewangelia" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/ewangelia-284x300.jpg" alt="" width="222" height="232" /></a><p class="wp-caption-text">Ewangelia</p></div>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/08/06/fotoblog-zdezorientowanego-etnologa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po urodzinach Etnokina</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/08/04/po-urodzinach-etnokina-2/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/08/04/po-urodzinach-etnokina-2/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Aug 2010 08:52:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek_Drozda</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Etnokino]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Fundacja Filmowa Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[sonda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3525</guid>
		<description><![CDATA[Minął już rok działalności Etnokina. Z tej okazji odbył się 24-godzinny maraton filmowy. Oprócz wielu znanych i mniej znanych tytułów pokazaliśmy m.in. sondę, której skrót możecie zobaczyć poniżej. Pytaliśmy widzów, co sądzą o naszym niekonwencjonalnym kinie.

]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Minął już rok działalności Etnokina. Z tej okazji odbył się 24-godzinny maraton filmowy. Oprócz wielu znanych i mniej znanych tytułów pokazaliśmy m.in. sondę, której skrót możecie zobaczyć poniżej. Pytaliśmy widzów, co sądzą o naszym niekonwencjonalnym kinie.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="394" height="320" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/WdeDH1mTF48&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1?rel=0" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="394" height="320" src="http://www.youtube.com/v/WdeDH1mTF48&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1?rel=0" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/08/04/po-urodzinach-etnokina-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Galeria Sztuki Światowej w Śmietniku</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/23/galeria-sztuki-swiatowej-w-smietniku/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/23/galeria-sztuki-swiatowej-w-smietniku/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 23:10:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Skoczyńska</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[galeria sztuki światowej]]></category>
		<category><![CDATA[śmietnik]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3371</guid>
		<description><![CDATA[Gdy rok temu przeprowadziłam się do kolejnego studenckiego mieszkanka na warszawskim Starym Mokotowie, pierwszą rzeczą, jaka mi się spodobała, była bliskość „śmietnikowego domku” (pomieszczenia dobudowanego do bloku z kontenerami na śmieci). Dodam, że nie jest to jedyny „domek” tego uroczego zakątka miasta: ok.100 m obok mieści(ł) się tzw. „żulowy domek”, w którym „wszystko się zdarzyć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3376" class="wp-caption alignleft" style="width: 211px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Drzwi-do-Galerii-fot.-K.-Skoczyńska.jpg"><img class="size-medium wp-image-3376" title="Drzwi do Galerii, fot. K. Skoczyńska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Drzwi-do-Galerii-fot.-K.-Skoczyńska-224x300.jpg" alt="" width="201" height="263" /></a><p class="wp-caption-text">Drzwi do Galerii, fot. K. Skoczyńska</p></div>
<p>Gdy rok temu przeprowadziłam się do kolejnego studenckiego mieszkanka na warszawskim Starym Mokotowie, pierwszą rzeczą, jaka mi się spodobała, była bliskość „śmietnikowego domku” (pomieszczenia dobudowanego do bloku z kontenerami na śmieci). Dodam, że nie jest to jedyny „domek” tego uroczego zakątka miasta: ok.100 m obok mieści(ł) się tzw. „żulowy domek”, w którym „wszystko się zdarzyć może…”. Ale odbiegam od tematu. Jak już wspominałam, śmietnik pozytywnie zaskoczył mnie swoją bliskością, gdyż wcześniej musiałam robić całą wycieczkę, aby zutylizować swoje radioaktywne odpady. Kolejne zaskoczenie przeżyłam po wejściu do środka, gdy na przeciwległej ścianie ponad gnijącą kapustą z okolicznego warzywniaka ujrzałam… plakat z reprodukcją obrazu Stanisława Wyspiańskiego „Józio Feldman”.</p>
<p><span id="more-3371"></span></p>
<p>Od tego czasu, w dzień rocznicy Bitwy pod Grunwaldem, minął dokładnie rok, przez który bacznie obserwowałam zmiany zachodzące w naszej „plebejskiej” galeryjce. Pewnego dnia pojawiła się więc „Płonąca żyrafa” Salvadora Dalego, a wraz z nią naklejka na drzwiach z dokładnymi informacjami o tym obrazie. To był przełom.</p>
<div id="attachment_3375" class="wp-caption alignright" style="width: 174px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Dali-fot.-K.-Skoczyńska.jpg"><img class="size-medium wp-image-3375 " style="margin: 5px;" title="Dali, fot. K. Skoczyńska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Dali-fot.-K.-Skoczyńska-224x300.jpg" alt="" width="164" height="217" /></a><p class="wp-caption-text">Dali, fot. K. Skoczyńska</p></div>
<p>Do tamtej chwili myślałam, że „Józio” wisi sobie ot tak od lat, bo komuś szkoda było go wyrzucić, więc zostawił go przyklejonego na ścianie. Ale tego dnia, kiedy zobaczyłam „Żyrafę”, zdałam sobie sprawę, że ktoś robi to z premedytacją – i oszalałam. Ogarnęło mnie uczucie serendipity opisywane przez Walpole&#8217;a, mój mózg z trudem rejestrował kolejne warstwy metaforyki tego miejsca. Sztuka vs. śmieci, długowieczność dzieła sztuki vs. ulotność gnijącej kapusty, piękno  vs. brzydota, galeria vs. śmietnik, dobra duchowe vs. materialne, pożywienie dla duszy vs. dla ciała itd. Uff, już mi się zakręciło w głowie. Nie mogłam uwierzyć, że (wówczas) anonimowy dla mnie kustosz tego obiektu w pełni wolontaryjnym oddaniu dodaje nowe reprodukcje oraz troszczy się o zasób wiedzy zwiedzających &#8211; i to w śmietniku!</p>
<p>10 lutego 2010 pomysłodawca naszego małego muzeum nareszcie się ujawnił – okazał się nim być mieszkaniec osiedla i przy tym artysta, pan Jacek Bąkowski. Podczas uroczystego wernisażu w siarczystym mrozie na kolejnej ścianie śmietnika zawiśli „Żołnierze czarni” Grzegorza Rogali. Niedawno do zbiorów galerii dołączyły dwie nowe prace: „Labirynt” Joanny Krzysztoń i „Prawda” Klary Kopcińskiej. Niedawno obiekt został oficjalnie ochrzczony naklejką na drzwiach z napisem „Galeria Sztuki Światowej w Śmietniku” i teraz każdy już wie, o co chodzi. No… prawie każdy, bo kiedy parę dni temu robiłam galerii zdjęcia, to osiedlowi żule, którzy od zamknięcia „żulowego domku” przesiadują całymi dniami pod naszym kulturalnym śmietnikiem, byli wielce zdziwieni; nigdy wcześniej nie zwrócili uwagi na reprodukcje czy napisy na drzwiach. Cóż, niektórzy są bardziej odporni na sztukę.</p>
<div id="attachment_3377" class="wp-caption alignleft" style="width: 220px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Galeryjny-spis-fot.-K.-Skoczyńska.jpg"><img class="size-medium wp-image-3377" title="Galeryjny spis, fot. K. Skoczyńska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Galeryjny-spis-fot.-K.-Skoczyńska-300x224.jpg" alt="" width="210" height="157" /></a><p class="wp-caption-text">Galeryjny spis, fot. K. Skoczyńska</p></div>
<p>Podsumowując: wielkie ukłony dla pana Bąkowskiego, który zajął się tą inicjatywą. Wyrzucanie śmieci nigdy nie było dla mnie tak edukacyjnym i surrealistycznym (dosłownie) przeżyciem, za co bardzo dziękuję. Może inni zainspirują się przykładem pana Jacka i będzie widywać się więcej takich ciekawostek? Ja tymczasem idę zutylizować swoje odpady. Kto by pomyślał, że może to być tak przyjemne?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/23/galeria-sztuki-swiatowej-w-smietniku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wurst, kebab i Sobieski pod Wiedniem</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/19/wurst-kebab-i-sobieski-pod-wiedniem/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/19/wurst-kebab-i-sobieski-pod-wiedniem/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Jul 2010 13:00:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek_Drozda</dc:creator>
				<category><![CDATA[Antropologia kultury]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Wycieczki]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Austria]]></category>
		<category><![CDATA[kebab]]></category>
		<category><![CDATA[nacjonalizm]]></category>
		<category><![CDATA[naród]]></category>
		<category><![CDATA[pamięć]]></category>
		<category><![CDATA[patriotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Polacy]]></category>
		<category><![CDATA[Sobieski]]></category>
		<category><![CDATA[Turcy]]></category>
		<category><![CDATA[Wiedeń]]></category>
		<category><![CDATA[wino]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3359</guid>
		<description><![CDATA[Wzgórze Kahlenberg, u którego stóp leży Wiedeń, jest jednym z wielu znajdujących się poza granicami naszego kraju miejsc patriotycznego kultu Polaków. W 1683 roku, w słynnej bitwie polskie wojska pod wodzą Jana Sobieskiego, stanowiące główną siłę koalicji antytureckiej, powstrzymały podbój Europy przez wojska wezyra Kara Mustafy. Ta spektakularna wiktoria militarna nie tylko zakończyła osmańską ekspansję, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3360" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/imbiss_sobieski.jpg"><img class="size-medium wp-image-3360 " title="imbiss_sobieski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/imbiss_sobieski-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Imbiss &quot;Sobieski&quot;, fot. J. Drozda</p></div>
<p>Wzgórze Kahlenberg, u którego stóp leży Wiedeń, jest jednym z wielu znajdujących się poza granicami naszego kraju miejsc patriotycznego kultu Polaków. W 1683 roku, w słynnej bitwie polskie wojska pod wodzą Jana Sobieskiego, stanowiące główną siłę koalicji antytureckiej, powstrzymały podbój Europy przez wojska wezyra Kara Mustafy. Ta spektakularna wiktoria militarna nie tylko zakończyła osmańską ekspansję, ale doprowadziła też do powstania Świętej Ligi – przymierza katolickich państw, występujących przeciw Imperium Osmańskiemu. Podobne sojusze zawierano już wcześniej, ale i później, nie tylko przeciw Turkom i Tatarom, ale również ewangelikom, czy nawet katolickim państwom, którym nie po drodze było z polityką papieży. Ta tradycja znajduje pewną kontynuację w dzisiejszych „przymierzach strachu” konstruowanych przez pełnych obaw przed islamem polityków i aktywistów. Choć dziś nie chodzi już o roszczenia terytorialne, retoryka przeciwników obecności islamu w Europie zdaje się odwoływać do tego rodzaju zagrożenia – „obcy” chcą przejąć „nasze terytorium”, tu rozumiane nie jako obszar geograficzny, lecz przestrzeń kulturową.</p>
<p><span id="more-3359"></span></p>
<p>Choć słynna odsiecz wiedeńska miała charakter obrony katolików przed inwazją innowierców, to powoływanie się przez niektórych uczestników dzisiejszego życia politycznego na jej dokonania jako na zacny przykład przeciwstawienia się czcigodnej Europy barbarzyńskim hordom, jest praktyką nie do końca zasadną. Antytureckie zjednoczenie nie było przecież spójną unią katolików powołaną w imię Boga, lecz permanentnie zmieniającym swój kształt w wyniku politycznych targów układem, w praktyce nieszczególnie przywiązanym do jakichkolwiek chrześcijańskich wartości. Warto wspomnieć też zupełnie błahy fakt &#8211; podobieństwo ubioru polskich wojaków (przecież nie byli do tylko majestatyczni husarze) do tureckich, które król Sobieski nakazał znieść przez przewiązanie się wszystkich w pasie powrósłami słomianymi. Miało to uchronić austriackie wojska sprzymierzone z Polakami przed pomyłką, która mogła zaowocować istotnym zwrotem historii…</p>
<p>Historia na szczęście potrafi śmiać się z politycznego patosu. Na wspomnianym wzgórzu Kahlenberg (po polsku „Łysa Góra”), oprócz polskiego kościoła i wspaniałego tarasu widokowego znajdują się punkty sprzedaży pamiątek i bary szybkiej obsługi. W tym niejaki imbiss „Sobieski”, w którym pracują Polacy. Terminem „imbiss” w języku niemieckim określa się lokal typu fast-food właśnie. W austriackich imbissach serwuje się wszelkiego rodzaju przekąski – wursty w bułce, rybę z frytkami, pizzę, hamburgery, gyros, dania chińskie i indyjskie, a także bliskowschodni kebab, w krajach germańskich najczęściej nazywany „döner”. Oprócz sycących dań i orzeźwiających napojów, w imbissach nabyć można piwo i wspaniałe austriackie białe wino wytwarzane z winorośli szczepu Grüner Veltliner – do spożycia na miejscu. Dobry kebab z prawdziwej baraniny i łyk znakomitego trunku (wersja kapslowana, lecz nieustępująca jakością korkowanej dla zagorzałych entuzjastów jedzenia w pośpiechu) wspaniale umilą czas zwiedzającym miejsce, z którego armia Sobieskiego przypuściła atak na siły osmańskie. Autor niniejszego tekstu nie waha się głosić takiego poglądu, pomimo faktu, że od pewnego czasu usilnie stara się być uczciwym wegetarianinem.</p>
<p>Turecki kebab, niemiecki wurst, austriackie wino i polska tradycja patriotyczna. Intrygujący – nawiążę jeszcze raz do sztuki winiarskiej – kupaż kulturowy na wzgórzu Kahlenberg. Ale nie tylko tam, przecież w każdym zakątku świata przemysł turystyczny z historii i polityki korzysta wedle własnego uznania, z podręcznikowych opisów dziejów świata czerpiąc w ograniczonym wymiarze. Kahlenberg zwiedzają nie tylko Polacy i biali Europejczycy, ale też liczni muzułmanie. Chciałbym poddać pod rozwagę ksenofobów następującą kwestię: czy potomkowie pokonanych pod Wiedniem Turków, wchodzący do polskiego kościoła na Kahlenbergu, profanują miejsce tryumfu katolików, czy też czynią to rodzimi amatorzy alkoholu, którzy, kosztując wyśmienitego Grüner Veltlinera, skupiają się bardziej na ilości, niż wartej spokojnej degustacji jakości wina i wizytę na austriackim wzgórzu pamiętać będą głównie z powodu tzw. zespołu dnia następnego? Zresztą, może pytanie to wcale nie jest warte odpowiedzi. Nie wniesie ona nic do refleksji nad wielokulturowością, której ślady znajdziemy w każdym miejscu pamięci: w produkowanych w Chinach souvenirach, odwołujących się choćby  do wydarzeń z historii Polski; w etnicznym pochodzeniu zwiedzających; także w samej „materii” historycznej – nikt nie będzie chyba twierdził, że armia Sobieskiego była homogeniczną, polską i katolicką zbiorowością…</p>
<div id="attachment_3362" class="wp-caption alignleft" style="width: 235px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/glosuj_na_jarka1.jpg"><img class="size-medium wp-image-3362 " title="glosuj_na_jarka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/glosuj_na_jarka1-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;Głosuj na Jarka...&quot;, fot. J. Drozda</p></div>
<p>W całej tej zabawnej dość sprawie pojawił się jeden zgrzyt. Ponieważ wybory prezydenckie już za nami, pozwolę sobie na podniesienie tej związanej z polityką &#8211; lecz mnie interesującej z antropologicznego punktu widzenia &#8211; kwestii. Otóż, semantycznie gęste pojęcie „patriotyzmu” jest w Polsce niezwykle mocno związane z historią, a raczej z przywiązaniem do tradycyjnie sankcjonowanej wersji historiograficznej analizy dziejów narodu. Ta z kolei stanowi podstawowy element retoryki politycznej reprezentantów wszelkich opcji światopoglądowych, szczególnie jednak bliska jest stronnictwom uznawanym za prawicowe. Nie wiem, co jeden z niedawnych kandydatów do objęcia urzędu prezydenckiego myślałby o widocznych na zdjęciu obok owocach pracy agitatorów, walczących o jego zwycięstwo w wyborczej batalii. Być może byłby dumny, że jego zwolennicy manifestują swoje poparcie na Kahlenbergu, być może irytowałaby go bliskość wspomnianego imbissu „Sobieski”… Niezależnie od politycznych wyborów, symboliczne i materialne formy upamiętniania wojennych tryumfów pozostają najwyraźniejszymi nośnikami tego, co uznawane jest za „patriotyczne”. Ten mechanizm ma wymiar uniwersalny, a zainteresowanym jego analizą polecam lekturę tekstów znanych autorów: Erica Hobsbawma, Davida Cannadine’a, Benedicta Andersona, Alasdaira MacIntyre’a czy młodszego Charlesa Blattberga, który pisuje o możliwości implementacji „nowego patriotyzmu”, dystansującego się od nacjonalistycznych konotacji.</p>
<p>Jednak na wzgórzu nieopodal Wiednia nie słychać już przecież świstu husarskich pióropuszy, lecz przede wszystkim prowadzone w wielu językach konwersacje czy brzęk monet wręczanych sprzedawcom pocztówek i breloczków. Zwykłym truizmem byłoby tu jakiekolwiek stwierdzenie dotyczące globalizacji, różnorodności i przenikania się znaczeń. Tyle, że jako podobnie nieoryginalne jawi się odgrzewanie patosu historycznego w jego wersji rodem z podręcznika dla uczniów podstawówek. Z całym szacunkiem dla tych ostatnich!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/19/wurst-kebab-i-sobieski-pod-wiedniem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wycinanka etno-graficzna</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/14/wycinanka-etno-graficzna/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/14/wycinanka-etno-graficzna/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Jul 2010 10:11:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Erika Krzyczkowska-Roman</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka ludowa]]></category>
		<category><![CDATA[etno-design]]></category>
		<category><![CDATA[Expo 2010]]></category>
		<category><![CDATA[historia sztuki]]></category>
		<category><![CDATA[konserwacja]]></category>
		<category><![CDATA[wycinanki]]></category>
		<category><![CDATA[zbiory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3338</guid>
		<description><![CDATA[Po wielu latach peregrynacji w wirtualnym i mentalnym świecie Dalekiego Wschodu „przeprowadziłam się” ponownie do Polski. Od stycznia 2010 roku pochłonął mnie całkowicie temat tradycyjnej wycinanki ludowej. Nasze muzeum posiada największy zbiór wycinanek w Polsce. W skład kolekcji wchodzą wycinanki ze wszystkich regionów zajmujących się tradycyjnym wycinankarstwem w Polsce. Ponadto  w muzeum znajdują się wycinanki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3341" class="wp-caption alignleft" style="width: 300px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/wycinanki1_blog_erika.jpg"><img class="size-medium wp-image-3341 " title="wycinanki1_blog_erika" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/wycinanki1_blog_erika-300x225.jpg" alt="" width="290" height="217" /></a><p class="wp-caption-text">fot. E. Krzyczkowska-Roman</p></div>
<p>Po wielu latach peregrynacji w wirtualnym i mentalnym świecie Dalekiego Wschodu „przeprowadziłam się” ponownie do Polski. Od stycznia 2010 roku pochłonął mnie całkowicie temat tradycyjnej wycinanki ludowej. Nasze muzeum posiada największy zbiór wycinanek w Polsce. W skład kolekcji wchodzą wycinanki ze wszystkich regionów zajmujących się tradycyjnym wycinankarstwem w Polsce. Ponadto  w muzeum znajdują się wycinanki chińskie, meksykańskie i indonezyjskie.</p>
<p><span id="more-3338"></span>Dzięki dotacji przyznanej przez MKiDN tysiące wycinanek zostało wysłanych do masowej konserwacji poza gmachem muzeum. Ze względu na bogactwo kolekcji, działania konserwatorskie wykluczały zastosowanie konwencjonalnych metod. Wycinanki zostaną poddane zabiegom zabezpieczającym w instalacji <a href="http://www.bn.org.pl/inne/wpr/book/bookgalery.html" target="_blank">Bookkeeper</a>.</p>
<div id="attachment_3347" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/bookkeeper_blog1.jpg"><img class="size-full wp-image-3347 " title="bookkeeper_blog1" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/bookkeeper_blog1.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Bookkeeper, fot. E. Krzyczkowska-Roman</p></div>
<p>Plan zakładał przebadanie technologii produkcji papierów kolorowych, z których zostały wykonane wycinanki oraz analizę ewentualnego procesu odkwaszania. Specyfika zastosowanych materiałów sprzyjała szybkiej degradacji, ponieważ cała kolekcja powstała z papierów maszynowej produkcji. Prace konserwatorskie właśnie zostały rozpoczęte.</p>
<div id="attachment_3343" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/bily_konicek_blog_erika.jpg"><img class="size-full wp-image-3343 " title="bily_konicek_blog_erika" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/bily_konicek_blog_erika.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Bílý Koníček, fot. E. Krzyczkowska-Roman</p></div>
<p>Od muzealników, etnografów, etnologów i antropologów dowiedziałam się, że zafascynował mnie temat zdecydowanie „oldschoolowy”. Początkowo nie mogłam tego zrozumieć. Ostatnie lata przyniosły szczególne ożywienie i zainteresowanie młodych projektantów etno-designem. W poszukiwaniu inspiracji, ponownie sięgnęli do motywu wycinanki i przetransponowali go współcześnie do najróżniejszych projektów. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych obecnie wzorów są propozycje firmy MOHO, która otrzymała prestiżową nagrodę Red Dot. Projekt <a href="http://www.mohodesign.com/produkty/dia">mohohej!DIA</a> był szeroko komentowany i publikowany na całym świecie. Godna uwagi jest także realizacja klubokawiarni Bílý Koníček w Państwowym Muzeum Etnograficznym, ale chyba najefektowniejszym przedsięwzięciem okazał się polski pawilon przygotowany na <a href="http://www.expo2010.com.pl/#/pl/news" target="_blank">Expo 2010</a>. Zamiarem projektantów było znalezienie atrakcyjnego motywu, który jednocześnie byłby najbardziej charakterystycznym znakiem naszego kraju. Odniesienie do tradycyjnego motywu wycinanki ludowej okazało się najbardziej tożsamym z naszą kulturą wzorem inspirującym kolejne pokolenia.</p>
<p>Techniką wycinanki interesowali się także wielcy artyści XX wieku: Picasso, Matisse, Max Ernst. <a href="http://www.henri-matisse.net/cut_outs.html">Henri Matisse</a> przez ostatnie dziesięć lat swojego życia (1944-1954) zafascynowany wycinanką stworzył wiele obrazów w tej technice. W tamtym czasie powstał cykl dwudziestu plansz uzupełnionych tekstem artysty zatytułowanych <em>Jazz</em> i najsłynniejsze <em>Niebieskie Akty<strong> </strong></em>. Matisse pisał o technice wycinanki jako sprowadzonej do samej swej istoty,  abstrakcyjnej formie absolutu. Dlaczego współczesnych artystów fascynują  „prymitywne” techniki plastyczne? Być może reprezentują archetypy, pierwowzory  obrazu podświadomości. Ideałem jest  osiągnięcie symbolicznej równowagi ideogramu, pomiędzy prostotą formy a syntezą koloru.</p>
<p>Nigdzie na świecie, poza Polską, wycinanka nie osiągnęła takiej formy, która w konsekwencji stałaby się najbardziej rozpoznawalnym symbolem tego kraju. Motyw wycinanki pojawia się w wielu spotach reklamujących polską kulturę. British Airways w 1997 roku ozdobiło swoje samoloty 50 wzorami charakterystycznymi dla różnych kultur z całego świata. Polskę reprezentowała łowicka wycinanka autorstwa <a href="http://www.lowicz.eu/docs/latajacy_kogucik_z_obrazk.pdf" target="_blank">Pani Danuty Wojdy</a>.</p>
<p>Dla mnie, jako konserwatora dzieł sztuki, szczególnie interesujący stał się wątek wycinanki i jej związków z papiernią w Jeziornie. Kolejnym odkryciem była informacja o krainie mojego podwarszawskiego dzieciństwa (okolice Kołbieli), która okazała się kolebką polskiej wycinanki ludowej. Historia produkcji błyszczących, kolorowych papierów, często nazywanych przez etnografów &#8220;glansowanymi&#8221;, stała się punktem wyjścia dla moich poszukiwań i specjalistycznych badań technologicznych, mających na celu analizę tematów dotychczas nieopracowanych. Podobnie jak bohater filmu <a href="http://www.filmweb.pl/Pi" target="_blank">„Pi”</a> Darrena Aronofsky&#8217;ego odnalazłam swoją liczbę. Wycinanki są wszędzie: we wzornictwie, w mojej pracowni, w domu, w Polsce i w Pekinie. Jest graficznie, jest kolorowo, jest lato!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/14/wycinanka-etno-graficzna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tomek i Julka znaleźli Olędra!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/02/tomek-i-julka-znalezli-oledra/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/02/tomek-i-julka-znalezli-oledra/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 06:51:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Olga Mędrzejewska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Olędrzy]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>
		<category><![CDATA[życie warszawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3305</guid>
		<description><![CDATA[Proszę nam tu napisać – mama stuka palcem w kartę tytułową książki – Tomek i Julka znaleźli Olędra, dnia 26 czerwca 2010 r. w  Muzeum Etnograficznym!
Czerwcowe, spokojne i słoneczne popołudnie. Dwójka niestrudzonych poszukiwaczy przygód wraz z mamą właśnie zwycięsko zakończyła zmagania w grze &#8220;Gdzie jest Olęder?&#8221; towarzyszącej otwarciu nowej wystawy w Państwowym Muzeum Etnograficznym: &#8220;Bobry  [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3317" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder10.jpg"><img class="size-medium wp-image-3317 " title="Zapomniany Świat Olędrów, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder10-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Zapomniany Świat Olędrów, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p><em>Proszę nam tu napisać </em>– mama stuka palcem w kartę tytułową książki – <em>Tomek i Julka znaleźli Olędra</em>, <em>dnia 26 czerwca 2010 r. w  Muzeum Etnograficznym!</em><br />
Czerwcowe, spokojne i słoneczne popołudnie. Dwójka niestrudzonych poszukiwaczy przygód wraz z mamą właśnie zwycięsko zakończyła zmagania w grze &#8220;Gdzie jest Olęder?&#8221; towarzyszącej otwarciu nowej wystawy w Państwowym Muzeum Etnograficznym: &#8220;Bobry  Pana Boga – Zapomniany świat Olędrów&#8221;.</p>
<p><span id="more-3305"></span></p>
<p>Przez ostatnie 40 minut rodzina mierzyła się z zadaniami przygotowanymi przez Agatę Smagałę z Działu Naukowo-Oświatowego. By odnaleźć bohatera gry, Tomek i Julka musieli między innymi stoczyć bitwę łódek z łupiny orzecha (wygrywał ten, kto silniejszym podmuchem wywróci łódkę przeciwnika) w imieniu dwóch rywalizujących o dziewczynę osadników, odpowiedzieć na pytania związane z wpływem rzeki na życie Olędrów oraz odnaleźć „ukryte gdzieś w terenie” informacje o pobliskim kościele ewangelicko-augsburskim pod wezwaniem Św. Trójcy. Najwięcej frajdy sprawiły im chyba gry i zabawy, w które podobno dawno temu grały dzieci osadników z Niderlandów i Fryzji. Z zamkniętymi oczami należało losować z woreczka tajemnicze przedmioty</p>
<div id="attachment_3308" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder19b.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3308" title="Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder19b-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska </p></div>
<p>i odgadywać, po samym dotyku, co trzyma się w rękach. A można było wyciągnąć zarówno dziurkacz do papieru jak i szklanego słonika czy glinianego ptaszka-gwizdek, który dostarczył chyba najwięcej trudności. Nie czas jednak było na rozpamiętywanie trudów zgadywanki, gdy w muzeum czekały już kolejne zadania! Mali poszukiwacze musieli tym razem odnaleźć wiklinowe przedmioty, niezbędne w codziennym życiu i pracy każdego mieszkańca olęderskiej osady. Uzbrojeni w zdjęcia przedmiotów niczym w portrety pamięciowe, ruszyli na łowy w sali rękodzieła i rzemiosła ludowego. Ale jak wśród wielu dziwnych, interesujących przedmiotów odnaleźć te właściwe? Jak nie rozpraszać się i nie gubić celu, gdy pod ścianą przycupnął wielki miech kowalski, a mama opowiada, do czego służył, powołując się na stryjka kowala? Na szczęście opowieści rodzinne, choć ciekawe, nie mogły konkurować z ekscytacją poszukiwań i po chwili w gąszczu koszy, dzbanków a nawet torebkopodobnych wiklinowych pojemników Julka odnalazła ostatni poszukiwany obiekt – wierszę. Co zacz, dowiesz się Czytelniku, odwiedzając muzeum. (Podpowiedź: eksponat nr 42 w Sali Rękodzieła i Rzemiosła Ludowego na drugim piętrze). Co ciekawe, wędrówka przez muzealne sale, prócz dreszczyku emocji związanego z grą dostarczyła uczestnikom także całkiem niespodziewanej nowej wiedzy z zakresu powinowactwa (dzieci poznały nowy termin – stryjek &#8211; określający brata ojca dziadka), ornitologii (dzięki drewnianej rzeźbie Tomek już nigdy nie pomyli dudka z sójką) oraz tradycyjnych motywów w polskich obrazach na szkle i związanego z nim nazewnictwa – <em>Drzewo genealogiczne odtwarza historie rodziny</em>.<em> Kto był czyim synem lub córką, kto czyją ciocią czy cioteczną babcią. O proszę, tu macie np. Adama i Ewę. Od nich, jak konary odchodzą ich dzieci, a od ich dzieci – kolejne dzieci, i tak dalej do</em></p>
<div id="attachment_3313" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><em><em><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder18.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3313" title="Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder18-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></em></em><p class="wp-caption-text">Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p><em>samej góry</em> &#8211; tłumaczyła Tomkowi i Julce mama, rozglądając się jednocześnie za snopkami zbóż, będącymi wskazówką do rozwiązania kolejnej zagadki. Wcześniej drogę w labiryncie wyznaczonym przez rzeźby, obrazy i szopki wskazała im pani pilnująca Galerii Polskiej Sztuki Ludowej –<em> Państwo w poszukiwaniu snopków jak mniemam? Proszę iść prosto, prosto! Więcej jednak nic nie podpowiem</em> – uśmiechnęła się filuternie. Poszukiwacze musieli zatem samodzielnie wytropić zboże najczęściej uprawiane przez nadrzecznych osadników oraz narzędzia niezbędne im w pracy na roli. Po wykonaniu tego zadania zdobyli kolejne naklejki na mapie olęderskiej wsi i do pełni szczęścia brakowało już tylko jednej, najważniejszej – postaci samego Olędra.</p>
<div id="attachment_3315" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder15.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3315" title="Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder15-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p>Ale, ale kim jest tajemniczy Olęder? Czy Olęder to osadnik, który w XVI wieku uciekając przed prześladowaniami religijnymi przywędrował do Rzeczypospolitej z Niderlandów i Fryzji, Niemiec czy Węgier? Czy po przybyciu do Polski, w zamian za prawo do osiedlenia się na złagodzonych zasadach (dożywotnia dzierżawa za czynsz) – miał zajmować się głównie melioracją i osuszaniem terenów podmokłych, produkcją sera i pasterstwem, a może karczowaniem lasów? – tak brzmiało jedno z pytań w grze planszowej, w którą na placu przed muzeum, pod rozłożystym kasztanowcem można było zagrać w sobotę. Kolorowe bobry z modeliny, symbolizujące osadników olęderskich, powoli acz systematycznie opanowywały mapę XVII-wiecznych ziem polskich wzdłuż Wisły, Bugu, Bzury, Warty i Wkry, zaczynając swoją ekspansję (zgodnie z historią osadnictwa olęderskiego na ziemiach polskich) od Żuław Wiślanych. W trakcie gry należało nie tylko wykazać się wiedzą na temat tajemniczych Olędrów (czym był terp, a czym wolnizna, jak ubierały się olęderskie elegantki i z jakiego warzywa najczęściej przygotowywały swym mężom przetwory? Jaki żółty ser zawdzięczamy Olędrom oraz kim byli mennonici), ale i prawdziwym zmysłem strategicznym! Gracze, po udzieleniu poprawnej odpowiedzi, stawali przed dylematem: czy zbierać punkty, którymi w przyszłości można by opłacić gościnę w chacie „kolegi bobra”, czy inwestować je we własne domostwo, licząc na rychłe odwiedziny i spłatę innego gracza. Temu, kto lekkomyślnie zainwestował zbyt dużo punktów w rozbudowę swojego osiedla, groziła często… pańszczyzna.</p>
<div id="attachment_3314" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder20.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3314" title="Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder20-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p><em>Zasada jest prosta</em> – tłumaczył mistrz gry – <em>jeśli nie jesteś w stanie zapłacić za gościnę w czyjejś osadzie, udajesz się na jedną kolejkę w pańszczyznę. Tzn. odpowiadasz na pytanie zadane swojemu przeciwnikowi. Jeśli odpowiesz poprawnie – zdobyte punkty oddajesz osadnikowi, u którego masz dług. Jeśli odpowiesz błędnie, on ma jeszcze jedną szansę – może odpowiadać samodzielnie.</em> &#8211; Ten niecodzienny obowiązek przydarzył się podczas gry pani Ani: &#8211; <em>Musi Pani oddać 2 domy i na rok iść w pańszczyznę! </em>– usłyszała surowy nakaz wydany przez mistrza gry, gdy okazało się, że pobyt w rozbudowanej osadzie Eweliny, przeciw której grała, jest niewspółmiernie kosztowny do zasobów zebranych podczas gry -<em> Trudno, taki los! Widać, nie jest mi pisane posiadanie wielkiego majątku i licznych domów – stoicko podeszła do sprawy pani Ania. – A gdzie będzie można kupić taką grę? </em>– dopytywała się po jej ukończeniu.</p>
<div id="attachment_3312" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder13.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3312" title="Warsztaty wikliniarskie, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder13-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Warsztaty wikliniarskie, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p>Po intelektualnych i strategicznych zmaganiach uczestnicy mogli zrelaksować się próbując swych sił w sztukach plastycznych i wikliniarstwie. W namiotach opodal, do godz. 18 trwał nieprzerwanie warsztat wyplatania koszy z wikliny, na stołach dzieci malowały farbami wymarzoną Wisłę, a dorośli zdobili białe kafelki na wzór holenderski. Wśród tradycyjnych wiatraków, łódek i ryb – motywów ściśle związanych z życiem i pracą ludności zasiedlającej tereny nadrzeczne, można było odnaleźć także scenki rodzajowe oraz wysłuchać ich interpretacji:</p>
<div id="attachment_3307" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder9.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3307 " title="Malowanie kafelków, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder9-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Malowanie kafelków, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p>- <em>Namalowałam Mamę i Tatę Olędrów. Tata, jak na rybaka przystało, trzyma w ręku wędkę i rybę. Mama – pobożna, skromnie ubrana luteranka, śpiewa religijne pieśni i trzyma wędkę wraz z Tatą, na znak, że podziela jego zainteresowania i sposób życia </em>– opowiadała o swojej pracy wolontariuszka Kasia.</p>
<p>Wystawę &#8220;Bobry Pana Boga – Zapomniany świat Olędrów&#8221; można oglądać do końca sierpnia na placu Małachowskiego, między Państwowym Muzeum Etnograficznym a Zachętą. Na grę planszową zapraszamy do muzealnej kawiarni Biały Konik.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/02/tomek-i-julka-znalezli-oledra/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
