<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ethnomuseum.pl Blog</title>
	<atom:link href="http://ethnomuseum.pl/blog/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ethnomuseum.pl/blog</link>
	<description>Blog Działu Etnografii Polski i Europy Państowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 11 Mar 2010 12:54:15 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=abc</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Co robi etnolog na Manifie?</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/11/co-robi-etnolog-na-manifie/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/11/co-robi-etnolog-na-manifie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Mar 2010 12:49:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bratek Robotycki</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[manifa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2632</guid>
		<description><![CDATA[Pomijając fakt, że może wyrazić swoje polityczne sympatie lub antypatie (czego powinien się wystrzegać), przede wszystkim przygląda się otaczającej go sytuacji. Czasem, żeby nie czuć się wyobcowanym, zagaduje uczestników. Częściej symuluje uczestnictwo lub rzeczywiście uczestniczy, gra lub współgra. Kiedy dodatkowo ma jeszcze aparat lub kamerę, może sobie pozwolić na komfort cyfrowej dokładności i krótką pamięć… [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2631" class="wp-caption alignleft" style="width: 280px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/Manifa-2010-fot.-Bratek-Robotycki.jpg"><img class="size-medium wp-image-2631 " style="margin: 5px 2px;" title="Manifa 2010, fot. Bratek Robotycki" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/Manifa-2010-fot.-Bratek-Robotycki-300x200.jpg" alt="" width="270" height="180" /></a><p class="wp-caption-text">Manifa 2010, fot. Bratek Robotycki</p></div>
<p>Pomijając fakt, że może wyrazić swoje polityczne sympatie lub antypatie (czego powinien się wystrzegać), przede wszystkim przygląda się otaczającej go sytuacji. Czasem, żeby nie czuć się wyobcowanym, zagaduje uczestników. Częściej symuluje uczestnictwo lub rzeczywiście uczestniczy, gra lub współgra. Kiedy dodatkowo ma jeszcze aparat lub kamerę, może sobie pozwolić na komfort cyfrowej dokładności i krótką pamięć… Wydłużając ogniskową, zmniejsza dystans i widzi precyzyjniej.</p>
<p><span id="more-2632"></span>Rzuca okiem subiektywnego obiektywu na hasła, widniejące na transparentach, przygląda się okolicznościowym sprzedawcom, którzy liczą na łatwy grosz. Dostrzega różne paradoksy i istotny fakt kumulacji marginaliów lub elementów za marginalia (niesłusznie) uważanych; dostrzega świąteczny fakt odwrócenia porządków i niewyczerpaną inwencję w kwestii akuratnych i dowcipnych haseł lub zawołań. Ironia nie jest mu obca, dlatego po każdym postulacie wykrzyczanym z platformy po głowie plącze mu się refren modlitwy powszechnej: „Ciebie prosimy – wysłuchaj nas Panie”.</p>
<p>Nie zapomina jednak, że śmieszność jest w przypadku Manify biczem nie tylko i wyłącznie na politycznych adwersarzy i adresatów określonych komunikatów. Czasem jej niebezpieczna błyskotliwość obraca się przeciwko samym uczestnikom&#8230;</p>
<p>A jak się czuje w czasie tego typu wydarzeń? Jako człowiekowi jest mu przykro, że tego rodzaju marsze muszą mieć miejsce. Jako etnolog odczuwa radość, bo bez nich byłby tylko szarym człowiekiem, a nie etnologiem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/11/co-robi-etnolog-na-manifie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dumanie o „Dumce”</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/06/dumanie-o-%e2%80%9edumce%e2%80%9d/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/06/dumanie-o-%e2%80%9edumce%e2%80%9d/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 06 Mar 2010 14:52:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Skoczyńska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[chopin]]></category>
		<category><![CDATA[warsztaty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2577</guid>
		<description><![CDATA[Maciej Rychły zaserwował nam w poprzedni weekend przy okazji warsztatów gry muzyki Chopina na „egzotycznych” piszczałkach sporą, smaczną i ciekawie przybraną porcję pieśni z Chopina po ukraińsku. Taką trochę kuchnię fusion, choć można by się kłócić, że Polska i Ukraina to to samo danie, tylko inaczej przyprawione. My, jako uczestnicy warsztatów, mieliśmy tego dowieść.
W eksperymentalnej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2581" class="wp-caption alignleft" style="width: 219px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/Warsztatowa-fletnia-pana-fot.-A.-Pietrzyk.jpg"><img class="size-medium wp-image-2581  " style="margin-top: 3px; margin-bottom: 3px;" title="Warsztatowa fletnia pana, fot. A. Pietrzyk" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/Warsztatowa-fletnia-pana-fot.-A.-Pietrzyk-300x224.jpg" alt="" width="209" height="154" /></a><p class="wp-caption-text">Warsztatowa fletnia pana, fot. A. Pietrzyk</p></div>
<p>Maciej Rychły zaserwował nam w poprzedni weekend przy okazji warsztatów gry muzyki Chopina na „egzotycznych” piszczałkach sporą, smaczną i ciekawie przybraną porcję pieśni z Chopina po ukraińsku. Taką trochę kuchnię fusion, choć można by się kłócić, że Polska i Ukraina to to samo danie, tylko inaczej przyprawione. My, jako uczestnicy warsztatów, mieliśmy tego dowieść.</p>
<p>W eksperymentalnej kuchni lidera Kwartetu Jorgi mogliśmy spróbować „Dumki” Chopina w dwóch postaciach: długo wysmażaną i „własnogłosowo” wyśpiewaną wersję po ukraińsku oraz podaną na stosie kawioru i polaną mdłym sosem wersję „salonową”. I co się okazało?</p>
<p><span id="more-2577"></span></p>
<p>Po pierwsze, „Dumka” Chopina zaśpiewana po ukraińsku nie różni się od ludowych pieśni ukraińskich. Jest kozak, jest diełczyna, jest miłość, tęsknota i żal. Maciej Rychły przekonał mnie do swojej tezy, że w pieśniach i nokturnach Chopina siedzi ukraińska dusza, jej „muzyka nocy”, muzyka ludzi. Siedzą w nich stepy, łany zboża i ludowe zaśpiewki, zasłyszane od kobiet wracających z pól. Im człowiek młodszy, tym więcej, szybciej i trwalej pochłania („czym skorupka za młodu&#8230;”). Widocznie ukraińskie, stepowe bodźce musiały wrosnąć w 20-letniego wówczas Chopina i pozostać (świadomie bądź nieświadomie) w jego muzycznej wrażliwości na stałe. Wersja „salonowa” zdaje się odcinać od wsi grubą granicą polsko-ukraińską, ale kto miał szczęście być na warsztatach, zdał sobie sprawę, że wcale tak być nie musi.</p>
<p>I po drugie: fascynacja dźwiękami i manierą Ukrainy siedzi również w nas, pokoleniu przełomu wieków XX i XXI. Wciąż ciężko mi uwierzyć, że nasz mały eksperyment nie był ustawiony, ale wiara w to, że nie był, jest bardzo budująca. Bo oto zgromadziła się grupa ok. 30 przypadkowych osób z jedynym wspólnym mianownikiem: „muzyka” i na pytania Macieja: „Kto zaśpiewa coś o Kozaku? Kto zna ukraiński? Kto nam to przetłumaczy? Kto zaintonuje pieśń?” od razu znalazły się chętne osoby. Pozostaje się tylko zastanawiać (i dumać) nad powodami takiej fascynacji Wschodem, ale to temat na osoby tekst (książki, kompendia etc.).</p>
<p>Jedno jest pewne: Chopin podany w ukraińskim sosie własnym bardzo wszystkim smakował. Mam nadzieję, że taka uczta z okazji jego 200 urodzin jemu również by się spodobała. A może dziś, w zamerykanizowanym świecie MTV, wolałby, żebyśmy wymruczeli mu „Happy Birthday Mr. Chopin” w stylu Marilyn Monroe? Jak dla mnie, wersję tę można zaliczyć do prawdopodobnych.</p>
<div id="attachment_2582" class="wp-caption alignright" style="width: 254px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/Chopinowska-dumka-fot.-A.-Pietrzyk.jpg"><img class="size-medium wp-image-2582 " style="margin: 4px 2px;" title="Chopinowska dumka, fot. A. Pietrzyk" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/Chopinowska-dumka-fot.-A.-Pietrzyk-300x167.jpg" alt="" width="244" height="135" /></a><p class="wp-caption-text">Chopinowska dumka, fot. A. Pietrzyk</p></div>
<p>A morał z tej historii jest taki oto: nie żyjemy w próżni, wszystko odbija na nas swoje piętno i myślimy w ramach tego, co nas otacza. Lub, wracając do metafory kulinarnej, jesteśmy tym, co jemy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/06/dumanie-o-%e2%80%9edumce%e2%80%9d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tajemnice Druzów &#8211; białe brody, pomarańczowe ciastka i opowieści o kosmicznym Umyśle</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/04/tajemnice-druzow-biale-brody-pomaranczowe-ciastka-i-opowiesci-o-kosmicznym-umysle/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/04/tajemnice-druzow-biale-brody-pomaranczowe-ciastka-i-opowiesci-o-kosmicznym-umysle/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 11:54:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karolina Marcinkowska</dc:creator>
				<category><![CDATA["z życia działu"]]></category>
		<category><![CDATA[badania terenowe]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Druzowie]]></category>
		<category><![CDATA[islam]]></category>
		<category><![CDATA[kultura masowa]]></category>
		<category><![CDATA[mniejszości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2520</guid>
		<description><![CDATA[ 
Zielony, złoty i czerwony: barwy pachnące spokojnym reggae i słońcem Etiopii. Mocne, intensywne, życiodajne. Miewają zaskakujące wcielenia – jak w przypadku pomarańczowego, słodkiego ciastka knafe. Ale bywają też pokrzepiające, szczególnie gdy poranek deszczowy, mglisty. Wtedy można go spędzić z kolorami w głowie, w przytulnej cukierni znajdującej się gdzieś w górach Karmel, na południowym wschodzie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong> </strong></p>
<div id="attachment_2543" class="wp-caption alignleft" style="width: 259px"><strong><strong><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/1.-Fotografie-medrcow-‘uqqāl-i-kolory-Druzow.-Fot.-Karolina-Marcinkowska.jpg"><img class="size-medium wp-image-2543   " style="margin: 5px 2px;" title="Fotografie medrcow ‘uqqāl i kolory Druzow, fot. K. Marcinkowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/1.-Fotografie-medrcow-‘uqqāl-i-kolory-Druzow.-Fot.-Karolina-Marcinkowska-300x224.jpg" alt="" width="249" height="186" /></a></strong></strong><p class="wp-caption-text">Fotografie mędrców ‘uqqāl i kolory Druzow, fot. K. Marcinkowska</p></div>
<p>Zielony, złoty i czerwony: barwy pachnące spokojnym reggae i słońcem Etiopii. Mocne, intensywne, życiodajne. Miewają zaskakujące wcielenia – jak w przypadku pomarańczowego, słodkiego ciastka <a href="http://www.theworldwidegourmet.com/recipes/knafe-lebanese-pastry/" target="_blank">knafe</a>. Ale bywają też pokrzepiające, szczególnie gdy poranek deszczowy, mglisty. Wtedy można go spędzić z kolorami w głowie, w przytulnej cukierni znajdującej się gdzieś w górach Karmel, na południowym wschodzie od miasta Haifa.</p>
<p>Niebieski, głęboki jak morze, jak niebo bezkresne, jak tuareski szal towarzyszący mi zawsze w moich podróżach. Chroni twarze wędrowców przed piaskiem i złym spojrzeniem, a mnie być może przed odnalezieniem się w szarości. Jeszcze biały, kolor najwyższej cnoty, czystości duszy i ciała. I długiej brody uśmiechniętego starca ze zdjęcia wiszącego nad barem, podpisanego: „Welcome to the Druze village, Daliat El Carmel”.</p>
<p><span id="more-2520"></span></p>
<p>I tak, w jednej z wielu cukierni w tym małym miasteczku przytulonym równocześnie do gór i szosy, w oparach sziszy i z boskim, niepowtarzalnym smakiem knafe w gębie, rozmyślam sobie o kolorach i tajemnicach Druzów. Te pięć kolorów zdobi ich flagę i pięcioramienną gwiazdę – symbol religii i dziedzictwa kulturowego tej grupy narodowo-religijnej.</p>
<p>Barwy, smaki, klimaty pobudzające do wiecznie powracających w mojej głowie pytań związanych z Izraelem &#8211; krajem, który wielością swoich zagadek, paradoksów i sprzeczności przyciąga mnie już kolejny raz.</p>
<h2>Druzyjska dusza a masowy popyt na ogólnoświatowe pamiątki</h2>
<p>Pięć barw symbolizujących podstawowe zasady moralne oraz profetów religii Druzów, to na pierwszy rzut oka jedyne autentyczne odzwierciedlenie tego, co można zobaczyć w wioskach zamieszkanych przez tą społeczność. Mówi się o wioskach i do wiosek podążają też tłumnie wycieczkowicze izraelscy i inni ciekawscy /do których ja się też zaliczam/ marzący o odsłonięciu chociażby rąbka tajemnicy z życia owianych legendą Druzów.</p>
<div id="attachment_2545" class="wp-caption alignleft" style="width: 206px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/2.-Jedna-z-nieprawdopodobnych-cukierni-druzyjskich-w-Daliat-El-Carmel.-Fot.-Karolina-Marcinkowska.jpg"><img class="size-medium wp-image-2545  " style="margin: 5px 2px;" title="Jedna z nieprawdopodobnych cukierni  druzyjskich w Daliat El Carmel, fot. K. Marcinkowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/2.-Jedna-z-nieprawdopodobnych-cukierni-druzyjskich-w-Daliat-El-Carmel.-Fot.-Karolina-Marcinkowska-300x224.jpg" alt="" width="196" height="146" /></a><p class="wp-caption-text">Jedna z nieprawdopodobnych cukierni  druzyjskich w Daliat El Carmel, fot. K. Marcinkowska</p></div>
<p>Do Daliat El Carmel oraz pobliskiej Isfiya można z łatwością dojechać jednym z wielu szalonych busików-szerutów z Haify. Ciężko sobie teraz wyobrazić, że około 400 lat temu, w okresie osiedlenia się Druzów przybyłych tu z północnej Syrii, wzgórza Golan były  niezamieszkałe, dzikie, wessane przez góry.</p>
<p>Osady te nie mają wiele wspólnego z wioskami: Daliat El Carmel to ciąg sklepików z pamiątkami i kawiarenek umieszczonych wzdłuż szosy głównej, w pięknym &#8211; choć stłamszonym nieco przez wszechobecny harmider i tandetę &#8211; krajobrazie górskim. A między szaliczkami, obrazkami i naszyjnikami, pochodzącymi chyba z każdego zakątka globu tylko nie z samego Daliat, miga biel bród druzyjskich sprzedawców.</p>
<p>W samym Izraelu Druzowie stanowią jedną z wielu mniejszości wyznaniowych i etnicznych -  liczy sobie ona około 110 tysięcy członków zamieszkujących przede wszystkim w północnej części Izraela, na terenach prowincji galilejskiej i wzgórzach Golan.</p>
<p>Sami Druzowie nie uważają się za muzułmanów, mimo tego, iż ich religia wyrosła około tysiąca lat temu z egipskiego <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Isma'ilizm" target="_blank">isma’ilizmu</a>. Wolą określać się mianem Muwahiddun, czyli wyznawców „religii jedyności Boga” – inaczej unitarianizmu. Przez wieki ortodoksyjni muzułmanie uznawali Druzów za heretyków – w ich wierze widzieli więcej wpływów chrześcijaństwa, gnostycyzmu, zoroastryzmu i neoplatonizmu, niż islamu. Choć to właśnie zapożyczona z islamu szyickiego zasada taqiyyi – skrywania własnej religii, jest bodaj najbardziej charakterystycznym rysem ich wiary.</p>
<p>Na ulicach i w knajpach oraz oczywiście w licznych sklepikach z pamiątkami usiłowałam zagadać z siwobrodymi, wąsatymi panami w białych turbanach. Odpowiadano mi uśmiechając się czarująco, że podstawą religii Druzów jest jej Tajemniczość – tyle powinno mnie zadowolić. I powracano do zachwalania „tradycyjnych” fajek z Turcji, wyplatanych ręcznie dywaników z Radżastanu i plastikowych wielbłądów „made in China”, przypinając im na chybił trafił etykietkę: „druzyjskie”.</p>
<p>Nie dałam się ogłupić – poszukiwałam dalej. Za główną ulicą obklejoną sklepami widać betonową „bramę” z napisem: „Welcome to the traditional druze old Town”.<br />
…<br />
Duszo wszechobecna, druzyjska tajemnico, gdzie mogę odnaleźć Twoje ślady?</p>
<h2>Hinduski Platon żongluje kolorami, a małżonki szuka w Internecie</h2>
<p>A dusza, emanacja jedynego Boga, jest według Druzów wszędzie. Czasem ujawnia się pod postacią ludzką; wybrańcami byli m.in. Chrystus, kalif al-Hakim, Mojżesz, Muhammed. Porównuje się ich symbolicznie do zasłon twarzy zakładanych przez kobiety druzyjskie: za materialną formą ukrywa się Boska emanacja, wielki, kosmiczny Umysł.</p>
<div id="attachment_2525" class="wp-caption alignright" style="width: 183px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/3.-Pyszne-pomaranczowe-ciastko-knafe-Fot-Ewa-Paszkowicz1.jpg"><img class="size-medium wp-image-2525" title="Pyszne, pomaranczowe ciastko knafe, fot. E. Paszkowicz" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/3.-Pyszne-pomaranczowe-ciastko-knafe-Fot-Ewa-Paszkowicz1-225x300.jpg" alt="" width="173" height="231" /></a><p class="wp-caption-text">Pyszne, pomarańczowe ciastko knafe, z serem, pistacjami i syropem różanym, pomaga na pewno w rozmyślaniach o kolorach i losie druzyjskich „wiosek”… fot. E. Paszkowicz</p></div>
<p>Poszukiwanie jedynego Boga jest więc bezcelowe, bo stworzona przez niego światłość, ujawniająca się między innymi w rozumie, słowie i innych emanacjach Jedynego, tworzą świat materialny i to, co nas otacza. Kto wie, może nawet w tym całym konsumpcyjno-turystycznym cyrku powstałym w „wiosce” Druzów przemyka gdzieś nieśmiało wędrująca, wieczna dusza…</p>
<p>Jeden z badaczy religii druzyjskiej porównał tę doktrynę do efektów zabawy żonglera, który rzucał w niebo różne kolorowe idee i łapał na przemian te, które mu akurat wpadały do ręki. Teoria emanacji Boga pachnie Platonem, reguła prawdomówności – Chrześcijaństwem, zasady żywieniowe – islamem, wędrówka dusz – hinduską wiarą w reinkarnację. Jedną z bardziej fascynujących idei druzyjskich jest właśnie przekonanie o równości wszystkich ludzi, która pochodzi z faktu nieustannego przemieszczania się dusz stworzonych przez Boga tylko jeden raz. Gdy ciało umiera, dusza przenosi się do kolejnego „futerału”, przenosząc ze sobą wszystkie stany ducha i przeżycia poprzednich właścicieli.</p>
<p>Zgodnie z tą zasadą Druzem nie można się „stać”, można się nim tylko urodzić – jest ich około miliona, rozproszonych po terenach Syrii, Libanu, Jordanii i Izraela, a ich dusze wstępują do kolejnych potomków druzyjskich z krwi i kości. Nie lada zagwozdką jest dla Druza znalezienie partnera! Tutaj także z pomocą przybiegły wynalazki technologii i cywilizacji konsumpcyjnej – powstała strona internetowa <a href="http://druzecafe.com/index.html" target="_blank">„Druz cafe”</a>, która szczyci się łączeniem dusz druzyjskich i podtrzymywaniem zamkniętego kręgu wcieleń.</p>
<h2>Ślady tajemnicy, ułamki historii, paprochy tradycji</h2>
<p>Nie ma więc wśród Druzów potrzeby nawracania, przekonywania innych do swojej religii, nie ma też ceremonii religijnych czy oficjalnej liturgii, świąt religijnych, czy obowiązku pielgrzymki. Świętem jest codzienność, modlitwą &#8211; prawdomówność i szczerość wobec bliźnich, wiara w jedynego Boga i jego moc.</p>
<p>Wszyscy ludzie są równi, kobiety mają te same prawa, co mężczyźni, a sprawy społeczności omawiane są wspólnie w domach modlitw zwanych hilwah lub pomieszczeniach wydzielanych w domach prywatnych. To tam można dostrzec ślady tego tak silnego, choć niewidocznego gołym okiem dziedzictwa: starannie oprawione fotografie mędrców ‘uqqāl, gwiazdy o pięciu kolorowych ramionach, koszyki i tkaniny wykonywane jeszcze do niedawna wyłącznie przez Druzów…</p>
<div id="attachment_2546" class="wp-caption alignleft" style="width: 250px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/4.-Brodacze-koszyki-i-wielka-Tajemnica-fot.-Karolina-Marcinkowska.jpg"><img class="size-medium wp-image-2546 " style="margin: 5px 2px;" title="Brodacze, koszyki i wielka Tajemnica, fot. K. Marcinkowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/4.-Brodacze-koszyki-i-wielka-Tajemnica-fot.-Karolina-Marcinkowska-300x224.jpg" alt="" width="240" height="179" /></a><p class="wp-caption-text">Brodacze, koszyki i wielka Tajemnica, fot. K. Marcinkowska</p></div>
<p>Społeczności druzyjskie na Bliskim Wschodzie zawsze starały się utrzymać swoją neutralną postawę w kwestiach politycznych – w czasach protektoratu brytyjskiego na ziemiach Izraela, Druzowie trzymali się z dala od konfliktu palestyńsko-izraelskiego. Podkreślali swoją odrębność od wyznawców islamu i Arabów, zostali uznani przez rząd Izraela za odrębną grupę narodową i religijną (na podobieństwo Czerkiesów i Beduinów). Od 1948 walczyli u boku Izraelczyków i – w przeciwieństwie do Palestyńczyków – dostali od rządu izraelskiego oficjalne pozwolenie na wcielanie się do armii izraelskiej i obowiązek odbywania służby wojskowej.</p>
<p>Jeden ze spotkanych przeze mnie brodaczy druzyjskich szczycił się kameleonową naturą społeczności Druzów na całym świecie: „Druzowie w Izraelu to Izraelczycy, a w Polsce to Polacy! Są i u Ciebie, wyznają swoją tajemną religię w spokoju i harmonii z innymi, dlatego może jeszcze nie wiesz o ich istnieniu!”.</p>
<p>Ciężko mi było uwierzyć w istnienie Druzów nawet w ich własnej „wiosce”, zakopanej przez pamiątki z różnych stron świata i oblężonej przez tłumy przybyszy, których wyraźnie nie zaprzątała kwestia druzyjska, jakkolwiek tajemnicza czy wyjątkowa by ona była…</p>
<p>Warto było zawitać do Daliat El Carmel aby stwierdzić, że ostał się na pewno „welon” duszy druzyjskiej: sumiaste wąsy i biały turban. A tajemniczy uśmiech sprzedawców pamiątek przypominał o tym, że istota, której poszukiwałam, tkwi w ukryciu, bo religia Druzów jest Tajemnicą, która bądź co bądź przetrwała już około tysiąca lat…</p>
<div id="attachment_2547" class="wp-caption alignright" style="width: 110px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/5.-gwiazda-druzyjska.png"><img class="size-full wp-image-2547 " style="margin-top: 5px; margin-bottom: 5px;" title="Gwiazda druzyjska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/03/5.-gwiazda-druzyjska.png" alt="" width="100" height="100" /></a><p class="wp-caption-text">Gwiazda druzyjska</p></div>
<p style="text-align: center;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/03/04/tajemnice-druzow-biale-brody-pomaranczowe-ciastka-i-opowiesci-o-kosmicznym-umysle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Elektrofolk, czyli mieszanie źródeł i smaczków</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/02/27/elektrofolk-czyli-mieszanie-zrodel-i-smaczkow/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/02/27/elektrofolk-czyli-mieszanie-zrodel-i-smaczkow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Feb 2010 17:01:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Skoczyńska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[elektrofolk]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2444</guid>
		<description><![CDATA[Hawok to powstały w 2009 roku zespół wykonujący muzykę elektrofolk, jak sami opisują swój styl. Projekt zrodził się w  Stalowej Woli, „gdzie wiejskość od zawsze przenika się z miejskością, przyroda z przemysłem, las z hutą, kultura lesiocka z drobnomieszczańską”, co potwierdzam, ponieważ sama pochodzę z tego miasta. Zespół tworzą Anna i Roger Chruściel, Adam Krawczyk [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2494" class="wp-caption alignleft" style="width: 228px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/HAWOK-GO-ROCK-2009.11.14-Stalowa-Wola-fot.-Basia-Budniak-www.myspace.combudniakbasia.jpg"><img class="size-medium wp-image-2494" title="HAWOK, GO ROCK 2009.11.14 Stalowa Wola, fot. Basia Budniak; www.myspace.combudniakbasia" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/HAWOK-GO-ROCK-2009.11.14-Stalowa-Wola-fot.-Basia-Budniak-www.myspace.combudniakbasia-300x199.jpg" alt="" width="218" height="144" /></a><p class="wp-caption-text">HAWOK, GO ROCK 2009.11.14 Stalowa Wola, fot. Basia Budniak; www.myspace.combudniakbasia</p></div>
<p>Hawok to powstały w 2009 roku zespół wykonujący muzykę elektrofolk, jak sami opisują swój styl. Projekt zrodził się w  Stalowej Woli, „gdzie wiejskość od zawsze przenika się z miejskością, przyroda z przemysłem, las z hutą, kultura lesiocka z drobnomieszczańską”, co potwierdzam, ponieważ sama pochodzę z tego miasta. Zespół tworzą Anna i Roger Chruściel, Adam Krawczyk i Mariusz Dul. Pomimo krótkiej działalności mogą już pochwalić się takimi osiągnięciami jak udział w finale GO Rocka (ogólnopolski festiwal dla młodych zespołów, Stalowa Wola) i otrzymaniem najwyższej nagrody na XIX Festiwalu Muzyki Ludowej &#8220;Mikołajki Folkowe&#8221; w Lublinie. O swoich inspiracjach i o muzyce folk opowiedzieli mi Ania (wokalistka zespołu) i Roger (gra na lirze korbowej oraz cymbałach rzeszowskich).</p>
<p><span id="more-2444"></span></p>
<p>K: Witam Was.<br />
A i R: Witamy. Cię.<br />
K: Dzisiaj rozmawiam z Anią i Rogerem, mogę powiedzieć założycielami, czy członkami zespołu Hawok?<br />
A: Roger jest założycielem.<br />
R: Współ.<br />
K: I oprócz Was grają jeszcze&#8230;?<br />
R: Mariusz – na perkusji i na samplerze oraz Adam na klarnecie i akordeonie. No i właśnie ja razem z Mariuszem to zaczęliśmy.<br />
K: Ale to nie jest Wasz pierwszy projekt?<br />
A: Ani nasz, ani chłopaków. Oni [Mariusz i Adam – przyp. K.S.] byli w Ziemi Kanaan. Grali reggae, czyli bardziej folk jamajski. My z kolei byliśmy w zespole Mbi Ye Nzapa. To był zespół..<br />
R: &#8230;bębniarski.<br />
A: Bębniarski, bębny afrykańskie, instrumenty z różnych zakątków świata.<br />
K: A teraz, zespół Hawok powstał w&#8230;<br />
A: Na początku roku&#8230;<br />
R:.. 2009.<br />
K: Dawaliście wcześniej koncerty przed występem na GO Rocku?<br />
A: [śmiech]<br />
R: Nie. Występ na Go Rock, na kwalifikacjach, to był nasz pierwszy występ.<br />
Drugi to był finał Go Rocka, trzeci na Mikołajkach Folkowych, a czwarty to też Mikołajki – finał.<br />
K: No to super debiut! Gratuluję Wam szczególnie GO Rocka, bo jako jedyny zespół folkowy dostaliście się do finału. W sumie GO Rock z założenia ma być festiwalem rockowym, sprawdziłam całą listę zespołów, ponad 270, które się zgłosiły. Prawie wszystkie to tylko rock,  metal, znów rock, rock progresywny, inne gatunki których nie znam&#8230;<br />
A: &#8230;alternatywne. Tak, a my byliśmy egzotycznym akcentem na GO Rocku. [śmiech]<br />
R: Po prostu nagraliśmy materiał i stwierdziliśmy, że gdzieś to musimy wysłać. Pierwsza rzecz, najbliżej,  Stalowa Wola, no to&#8230;<br />
A: I udało się.<br />
K: No i przeszliście dalej.<br />
A i R: No i przeszliśmy dalej.<br />
A: Jury i publiczność jednogłośnie przepchnęła nas do finału, organizatorzy mówili, że w tym roku bardziej stawiali na GO&#8230;<br />
R: &#8230; niż na Rock. [śmiech]<br />
K: A może po prostu jest coś takiego, że łączy się muzyka rockowa z tą muzyką folkową. Znam wiele takich osób, które słuchają metalu, ciężkich melodii, ale równocześnie słuchają folku.<br />
A: Na pewno tak. Ludzie słuchają różnej muzyki, są tacy, którzy chcą słuchać samego metalu albo samego rocka, popu, czy samego folku. Ale myślę, że to zależy też od dojrzałości i gustu muzycznego. Bo jeżeli ktoś słucha i rocka, i folku, i jakichś tam różnych, innych gatunków, to po prostu widać, że jest dojrzały i poszukujący. Bardzo często właśnie to, co jest w folku fajnego, jest wykorzystywane w metalowej muzyce, czy w rocku. Np. rytmy, melodie wygrywane przez flety, przez melodyjne instrumenty. To brzmi fajnie i ciekawie.<br />
R: Każdy lubi melodie, nawet ktoś, kto słucha mocnej muzyki. I jeśli to jest przekazane z  jakimś fajnym pomysłem i jakąś energią, to wielu ludziom się to podoba.<br />
A: Zresztą też jest taka tendencja, że ogólnie folklor i muzyka ludowa, kojarzy się z&#8230; no&#8230; „wieśniactwem”&#8230;<br />
R: &#8230;takim obraźliwym „wieśniactwem”, chałturą&#8230;<br />
A: … tak, bo tak to się niestety ludziom kojarzy, tzn. naszym rodzicom może bardziej, bo przez komunę to było wszystko&#8230; uniżane. Muzyka ludowa przez różne akcje w latach PRL-u, przynajmniej według naszej wiedzy, była wpisywana w gorszą kategorię.<br />
R: I wszystko było takie „obnucone”, wszystko zaczęli robić nutami. Muzykę spontaniczną zaczęli  wkładać w nuty i orkiestra wykonywała muzykę ludową, kiedyś fajną i żywiołową. To się trochę pomieszało, nie?<br />
A: To tak jak np. ktoś słyszy Mazowsze. Oni wykonują ludową muzykę, ale „chóralnie”, ładnie, bez tradycyjnej barwy głosu. Uważam, że gdyby ktoś usłyszał ten sam utwór w wykonaniu babci na wsi, to wyszedłby o wiele ciekawiej. Tacy młodzi ludzie jak my, zresztą nie tylko młodzi, ludzie, którzy lubią i kochają naszą polską kulturę, próbują przemycać w muzyce polski folklor. Przynajmniej my tak robimy. Folk jest dla mnie przetworzoną muzyką ludową, staramy się ją przemycić razem z elektroniką, żeby inni otworzyli się na nią. Myślę, że kogoś, kto lubi beaty, samplery czy jakieś elektroniczne gadżety muzyczne zaintryguje dodana do nich ludowa nuta. Zobaczy, że jest w tym coś ciekawego, że ludowa muzyka to nie tylko babcie, które śpiewają przy płocie, czy zespoły pieśni i tańca. Chodzi o to, żeby przekazać tę energię, która siedzi w utworach ludowych w sposób nieszablonowy.<a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/HAWOK-2-GO-ROCK-2009.11.14-Stalowa-Wola-fot.-Basia-Budniak-www.myspace.combudniakbasia.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-2495" style="margin: 5px 2px;" title="HAWOK 2, GO ROCK 2009.11.14 Stalowa Wola, fot. Basia Budniak; www.myspace.combudniakbasia" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/HAWOK-2-GO-ROCK-2009.11.14-Stalowa-Wola-fot.-Basia-Budniak-www.myspace.combudniakbasia-300x199.jpg" alt="" width="294" height="196" /></a><br />
K: Wy swoją muzykę nazwaliście elektrofolk. Zastanawiam się jakie cechy musi mieć muzyka,  żeby była folk, a nie jednak całkiem elektro. Bardziej chodzi o teksty? O melodyjność?<br />
R:W zasadzie to o jedno i o drugie. Korzystamy raczej z tradycyjnych tekstów&#8230;<br />
A:&#8230; częściowo piszemy też swoje.<br />
R: Melodie też… Częściowo wymyślamy sami, żeby to jakoś fajnie brzmiało, a część powstaje na podstawie melodii ludowych, tradycyjnych. Folk to właśnie instrumenty i melodie, no i stroje, i to co mamy w głowie. Jeśli lira korbowa gra melodię, która przypomina melodię ludową albo jest na podstawie melodii ludowej, no to robi już swój folkowy klimat. A elektro, to wiadomo. Mariusz używa padów i linia basów jest puszczona już elektronicznie, więc robimy  ją wcześniej, głównie Adam z Mariuszem. W trakcie grania Mariusz też czasem dogrywa jakieś swoje dziwne dźwięki.<br />
A: Bo folk znaczy co innego niż folklor, prawda? Folklor to jest po prostu stricte tradycyjny strój, tradycyjna melodia, tradycyjny rytm, który jest w melodii.<br />
R: Przykład naszych Lasowiaków. Niby też folklor, ale już taki bardziej poukładany, umiejscowiony, dla ludzi z miasta, żeby sobie zobaczyli jak to pięknie było na wsi.<br />
A: A tak naprawdę to przecież tak nie było.<br />
R: Wszyscy wystrojeni, nieważne, że te dziewczyny mają wszystkie rodzaje strojów na sobie.  Dowiedzieliśmy się, że hafty lasowiackie na koszulach, a bardziej ich kolory, coś oznaczały:   czerwony to panienka, brązowy to kobieta zamężna, ale jeszcze w miarę młoda, a czarne hafty to stare kobiety. Natomiast nasze dziewczyny występują we wszystkich kolorach, żeby pokazać ludziom jakie to było barwne i piękne, nie bawią się w konkrety. No i panowie, i panie grają z nut&#8230;<br />
K: To się chyba nie zdarzało na polskiej wsi. [śmiech]<br />
A: No nie. [śmiech]<br />
R: Prawdziwy folklor to są ludzie. Ostatnio np. znaleźliśmy taką panią z Grębowa, chcemy do niej jechać. Jej mąż był muzykantem, grał, był też lutnikiem, robił instrumenty. A ta pani z kolei malowała, pisała wiersze, piosenki ludowe. I to jest właśnie folklor żywy i prawdziwy. Zespoły pieśni i tańca to jest folklor przetworzony dla ludzi z miasta.<br />
A: Folklor jest inspiracją.<br />
R: My się inspirujemy folklorem tradycyjnym.<br />
A: Ale włączamy tam swoje rytmy, włączamy swoje instrumentarium, włączamy własne interpretacje.<br />
R: Można robić praktycznie wszystko.<br />
A: Tak, miesza się też z różnymi stylami. Myślę, że najwięcej o definicji folku jest na stronie Orkiestry św. Mikołaja, oni w zasadzie są jednymi z <a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/HAWOK-3-GO-ROCK-2009.11.14-Stalowa-Wola-fot.-Basia-Budniak-www.myspace.combudniakbasia.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-2496" title="HAWOK 3, GO ROCK 2009.11.14 Stalowa Wola, fot. Basia Budniak; www.myspace.combudniakbasia" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/HAWOK-3-GO-ROCK-2009.11.14-Stalowa-Wola-fot.-Basia-Budniak-www.myspace.combudniakbasia-199x300.jpg" alt="" width="203" height="306" /></a>prekursorów muzyki folkowej w Polsce.<br />
K: Niedawno odbyły się „Mikołajki Folkowe”, czyli największa, folkowa, międzynarodowa impreza w Polsce, na której dostaliście najwyższą nagrodę. W uzasadnieniu wyczytałam, że otrzymaliście ją za innowacyjność, za twórczość i za wykorzystanie starego instrumentarium w nowej odsłonie. Chciałabym Was o nie podpytać. Czy wiecie, ile macie instrumentów?<br />
R: Prywatnie? W domu?<br />
K: Tak.<br />
R: Kilka gitar, lira, cymbały&#8230;<br />
A: &#8230;skrzypce, flety.<br />
R: Powiedzmy, że 10 sprawnych, na których gramy, jest. [śmiech]<br />
A: Mamy też pełno grzechotek i instrumentów perkusyjnych, bębny, tamburyn&#8230;<br />
K: Jak kolekcjonujecie instrumenty?<br />
A: Allegro!<br />
R: Nie mamy przecież dużo z Allegro. Po cymbały to pojechaliśmy w okolice Leżajska. Gdzie to było dokładnie?<br />
A: Białobrzegi. Do pana Wojtyny.<br />
R: Już Pogórze, więc tam jest dużo ludzi, którzy grają&#8230;<br />
A: &#8230;na cymbałach rzeszowskich&#8230;<br />
R: &#8230;które tam są jeszcze bardzo rozpowszechnione. Nasze cymbały nie były robione na zamówienie, ten pan po prostu czasami robi instrumenty. Nasze np. były zrobione dwa lata przed tym, jak je kupiliśmy.<br />
A: Pojechaliśmy, miał akurat dwie pary do sprzedania.<br />
R: Jedne chciał sobie zostawić, bo musi na czymś grać, a drugie wzięliśmy my. Ten pan ma tam też basy tradycyjne i takie tam. A lirę korbową to też żeśmy znaleźli&#8230;<br />
A: Znaleźliśmy informację w Internecie, że jest ktoś taki jak Stanisław Wyżykowski, który robi liry korbowe i wiedzieliśmy, że robi je w miarę tanio i ponoć najtrwalej.<br />
R: Są pancerne. [śmiech]<br />
K: Pamiętam, że rozmawialiśmy kiedyś i mówiliście, że ten pan usilnie szuka następcy, bo nie chce, żeby ten fach się gdzieś zapodział.<br />
A: Tak, tak dokładnie.<br />
R: Ten pan w ogóle jest niesamowity, otwarty, wielu ludzi nauczył już lutnictwa. Można by do niego jeździć i być jego uczniem, tylko trzeba mieć jakieś tam swoje zdolności. Jemu zależy na tym, żeby to nie zginęło, wszystkim się dzieli. Jak go podpytywałem, co i jak&#8230;<br />
A: &#8230;to nic nie ukrywał.<br />
R: Nie robi tajemnic z niczego, mówi wszystko jak robi, można się go o wszystko dopytać.<br />
A: Co się rzadko teraz zdarza.<br />
R: Jak tylko się zna temat i wie się o co chodzi, to można zrobić wszystko, bo ten pan wytłumaczy każdą jedną rzecz, nawet ile warstw lakieru, kiedy klej i jak kleić, i jak długo.<br />
A: Nawet coś tam da za darmo jeszcze.<br />
R: To jest wspaniałe, co ten pan robi. No, a reszta instrumentów to co? Powoli, powoli&#8230;<br />
A: Po sklepach, z domu&#8230;<br />
R: Tu szwagier kupił Ani flet, bo wiedział, że ona lubi, tu bębny z Grecji i z Włoch od znajomych. Gitary ze sklepu, jedna to jakaś nagroda, nawet chyba dla scholi [Ania i Roger działają w scholi młodzieżowej przy klasztorze – przyp. K.S.], tylko że się już rozsypała. [śmiech]<br />
K: A orientujecie się, czy wielu jest takich wytwórców instrumentów w Polsce? Jak myślicie, czy ten fach nie zaginie?<br />
R: Ja uważam, że nie zaginie. Przykład liry korbowej – pan Wyżykowski nauczył już wielu. Jeden chłopak jest najbardziej znany, też z jego okolic, spod Brzozowa – Stanisław Nogaj. Ten gość jest młody i na podstawie tego, co pan Wyżykowski wymyślił, tak trochę unowocześnia te instrumenty. Jego liry są bardzo praktyczne i niektóre mają nowoczesne, czasem kosmiczne kształty. Można sobie stanąć z taką lirą na scenie razem z metalową kapelą i nie będzie się tak bardzo wyróżniać od gitar elektrycznych. Ale oczywiście to jest tylko jeden z jego uczniów, nie wiemy co się dzieje z resztą. Pan Wyżykowski robi też cymbały.<br />
A: Zresztą, czego on nie robi! Zbudował kontrabas takich rozmiarów, że żeby na nim zagrać, musiał wejść na stołek. [śmiech]<br />
K: A chodziło mu o jakiś specjalny dźwięk, czy tak sobie po prostu wymarzył, żeby mieć największy?<br />
R: Nie, to jest normalnie wg rozmiarów standardowych, tylko że ten największy, skala 4:4. Tylko, że ze względu na niski wzrost, pan Wyżykowski musiał pomagać sobie stołeczkiem.<br />
A: Ale robi jeszcze fajny instrument, który sam wymyślił – skrzypcolaski.<br />
R: Normalnie można używać tego jako laskę, którą można się podpierać&#8230;  Ale na górze jest gryf strojony, otwiera się pudełeczko, w środku jest smyczek, wszystko elegancko.<br />
K:Geniusz !<br />
A: Podobno najwięcej sprzedaje ich do Włoch.<br />
R: Poza tym, kiedy mieliśmy jeszcze inny projekt – Granice, to wystąpiliśmy na konkursie cymbalistów w Rzeszowie. Stwierdziliśmy, że jak mamy cymbały, to pojedziemy, chociaż utwory były całkowicie nie z tego świata. [śmiech] Było tam mnóstwo cymbalistów, większość z woj. podkarpackiego i byli też ludzie, którzy cymbały robią, więc myślę, że to nie zaniknie. Sam chciałbym się tym zająć.<br />
K: A co cię powstrzymuje?<br />
R: Trzeba mieć swój warsztat, z materiałami nie byłoby problemu, dla chcącego nic trudnego. Wiadomo też, że przydałby się dobry wkład finansowy na początek, żeby kupić porządne narzędzia, konkretne od razu, a nie uczyć się na sklejce, bo nic z tego nie wyjdzie [Nie tak do końca – Roger zrobił pierwszą lirę korbową ze skrzynki po cytrynach i działała! – przyp. K.S.].<br />
K: Z tego co sprawdzałam, to w konkursie Mikołajkowym brały udział młode zespoły, najczęściej z 2007/09 roku. Nie macie takiego wrażenia, że teraz nurt folku się bardziej rozwija w Polsce? Jak myślicie, dlaczego ludzie chcą teraz słuchać takiej muzyki?<br />
A: Dlatego, że&#8230; Taka jest moja teoria, może jest mylna, ale ja patrzę po swoim doświadczeniu, że ludzie, szczególnie młodzi, na nowo odkrywają muzykę ludową, ale „sprzedaną” jako folk.  Nasi rodzice i starsze pokolenie jest nastawione na „nie”. A młodzi ludzie szukają, w muzyce ludowej jest niesamowita energia. Ja się zaraziłam tą energią, zaraziłam się tą radością, melodyjnością. Ogólnie muzyka ludowa jest ciekawa, również polska, bo tak naprawdę najwięcej osób zaraża się muzyką ludową Irlandii. U nas też od tego zaczęła się fascynacja. Tak w ogóle to słuchało się metalu, rocka i nagle ktoś przyniósł płytę zespołu polskiego Boreash&#8230;<br />
R: &#8230;on już nie istnieje.<br />
A: &#8230;wykonującego folk irlandzki, nas to zainteresowało, zaczęliśmy szukać. Tak znaleźliśmy Kapelę ze Wsi Warszawa, Orkiestrę św. Mikołaja, Żywiołaka i wiele innych zespołów, a także Village Kollektive, którzy łączą folk z elektroniką. Tak się zaczęła fascynacja. I ludzie też tak robią. Po prostu szukają, szukają, szukają i docierają do muzyki polskiej, muzyki tradycyjnej, ludowej. Ale młodym ludziom trzeba ją „sprzedać”. Ja prywatnie wolę posłuchać muzyki folkowej w wykonaniu KzWW, gdzie dodają własne rytmy, własne aranżacje, ciekawe instrumentarium, gdzie to wszystko jest owiane lekką nutą tajemniczości. Myślę, że ta muzyka staje się dla niektórych przystępna, gdy muzycy dodają ciekawy instrument, rytm, np. raga.<br />
R: Dodaje się rytmy, które są modne, dlatego to będzie się podobać. Rytmy orientalne – taniec brzucha tańczy teraz pół świata&#8230;<br />
A: Ludzie teraz lubią mieszać różne style.<br />
R: To jest  to co Trebunie Tutki zrobili z Jamajczykami, o to chodzi, o mieszanie.<br />
Trebunie to był na początku tradycyjny zespół grający tylko muzykę góralską. Ostatnio nawet czytałem o nich i ktoś stwierdził, że w tym przejściu od tradycyjnej kapeli góralskiej do tego, co robią teraz, tak naprawdę nic nie stracili z tej ludowości, że to jest wciąż ten sam prawdziwy przekaz, tylko na większą skalę.<br />
A: Przez takie mieszanie stylów na koncert przyjdą ludzie słuchający np. i reggae, i folku. I w tym momencie ludzie się zarażają, są zafascynowani. I człowiek, który słuchał tylko reggae zaczyna słuchać muzyki góralskiej, ludowej.<br />
R: Ale też my jako zespół chcemy robić coś świeżego, coś fajnego, dobrze się przy tym bawić. Dlatego miesza się style, żeby ludzie też to odebrali jako coś nowego i ciekawego.<br />
K: Cały czas podkreślacie, że jesteście ze Stalowej Woli i że to miasto ukształtowało waszą muzykę.<br />
R: To, co robimy, nie jest wtedy puste.<br />
A: To jest takie nasze&#8230; oparcie. Dlaczego mieszamy w ten sposób? Bo właśnie Stalowa jest wymieszana.<br />
R: Mariusz ma tutaj swój duży udział, on długo myślał nad tym projektem. To jemu takie pomieszanie strasznie się spodobało i on był napędem wszystkiego. Jak tak sobie mówimy o różnych zespołach, inspiracjach, to zareklamujmy może Pawła Gielarka ze Stalowej Woli. Gdy zaczęliśmy brzęczeć pierwsze dźwięki, poszliśmy do niego i rozmawialiśmy o różnych dziwnych brzmieniach, których używa, jak on to robi, itd. Teraz Mariusz też z tego korzysta, na komputerze robi się całe brzmienie i linię melodyczną. Akurat za linie melodyczne w całości odpowiada Adam, on ma do tego głowę, później Mariusz nad tym siedzi i robi brzmienia, i dodaje np. rżenie konia albo gadanie starej baby gwarą.<br />
A: Takie smaczki.<br />
K: Czy ktoś z waszej czwórki ma wykształcenie muzyczne czy jesteście samoukami?<br />
A: Tylko Adam, uczył się w szkole muzycznej na klarnecie i akordeonie. A reszta samoucy.<br />
K: Ty też, Aniu? Jesteś głównym wokalem w zespole, nie uczyłaś się nigdy śpiewu?<br />
A: Też jestem samoukiem. Staram się śpiewać białym głosem, ale raczej intuicyjnie. Nie wiem, czy robię to dobrze, więc będę chciała skorzystać z warsztatów białego głosu, żeby czegoś tam sobie nie popsuć. Jeśli chodzi o śpiew, to mam duże doświadczenie tutaj w Stalowej Woli, gdzie dużo śpiewam w kościele.<br />
K: A ty Roger? Jaki był twój pierwszy instrument, na którym nauczyłeś się grać?<br />
R: Pierwszy instrument to była gitara, a później perkusja. A potem nie wiem na czym, na bębnach, na djembach&#8230;<br />
A:&#8230; na basie. Roger jest w ogóle taki multi, bierze instrument, obczaja dźwięk i już jedzie. [śmiech]<br />
K: A gracie z nut, czy tylko ze słuchu?<br />
R: Jeśli znajdziemy melodię w jakiejś książce, melodię ludową, to staramy się według nut ją odtworzyć.<br />
A: Ważne jest to, że jeżeli już sięgamy do melodii jakiejś tradycyjnej,  to dobrze, żeby ona była autentyczna, jak najmniej pozmieniana. Mamy np. utwór „Kawalerzy”, to jest utwór kurpiowski, w oryginale „Po cóż żeście kawalerzy przyśli?”, gdzie melodię zachowaliśmy tradycyjną, może za wyjątkiem 2-3 nut, które śpiewamy troszkę inaczej&#8230;<br />
R:&#8230; i poza tym dodatki aranżacyjne są nasze.<br />
A: Dokładnie. Ale staramy się uczyć według nut. Ewentualnie jeśli nie ma nut, to żeby melodię podsłuchać od jakiejś starszej osoby, która zna ją dobrze.<br />
R: No i chcemy się w ogóle nastawić teraz na to, bo okazuje się, że z tymi śpiewnikami to jest różnie. Spisywali je panowie, którzy się tym fascynowali, ale różne są wersje niektórych pieśni. Ktoś to wpisał w nuty i nie wiadomo, czy to jest tak naprawdę do końca wierne. Teksty też się różnią, graliśmy na Mikołajkach i ktoś nam zwrócił uwagę, bo stwierdził, że w oryginalnym tekście ludowym jest jakaś różnica słów.  My mieliśmy w książce takie słowa, jakie Ania śpiewała, ale ta osoba stwierdziła, że w oryginalnie są troszkę inne, są bardziej gwarowe.<br />
K: Zresztą to jest tak, że z pokolenia na pokolenie te słowa się zmieniają, prawda?<br />
A: Tak, słowa, melodie również&#8230;<br />
R: Właśnie tak jest z niektórymi utworami, które były rozpowszechnione i śpiewane w całej Polsce. I każdy wiadomo: troszkę inaczej je grał, troszkę inaczej śpiewał, więc wszystko się poprzekręcało trochę. Dlatego my chcemy jak najwięcej wyciągnąć.<br />
A: Chcemy docierać do źródeł.<br />
R: Nie jesteśmy w tym pierwsi, to nie jest nic oryginalnego.<br />
A: Chcemy dotrzeć np. do pana Butryna, z którym mamy kontakt, to jest pan z Janowa Lubelskiego, jest muzykiem, który wykonuje muzykę tradycyjną, ludową.<br />
R: On się uczył od  starszych ludowych muzyków, nie tylko melodii, ale i techniki grania.<br />
A: Dlatego chcemy dotrzeć do niego, żeby uzyskać melodie, konkretne pieśni, porozmawiać trochę o instrumentach, bo ten pan, co jest bardzo istotne, odtworzył sukę biłgorajską.<br />
R: Tak, akurat nazwał ją kocudzką, ogólnie nazywana jest suką lubelską, ale to to samo. Instrument ten zaginął gdzieś w XIX w., a pan Butryn odtworzył go z opisów i obrazu.<br />
A: Podobnie jak ktoś odtworzył fidel płocką.<br />
R: Fidel wykopali, ale i tak musieli odtworzyć resztę brakującą według rysunków.<br />
K: Ciekawe, czy ten dźwięk jest taki sam jak wtedy&#8230;<br />
R: Tego się nie dowiemy. To zależy też jaki był strój strun, ilość strun jest odtworzona, ale strój zrobiony jest domyślnie. Ale myślę, że charakter jest zachowany.<br />
A: Jeśli chodzi o instrumenty smyczkowe, to mieliśmy też doświadczenie skrzypiec w naszym zespole, które skłoniło nas teraz do poszukiwania jakiegoś skrzypacza na stałe. Anna „Sarna” Pankowska zastąpiła ze skrzypcami Adama w finale GO Rocka, a później zagrała z nami podczas eliminacji do Mikołajków Folkowych.<br />
K: Kończąc chciałam Was podpytać o najbliższe plany muzyczne i gdzie Was można usłyszeć?<br />
A: Póki co, w Internecie na stronie http://www.myspace.com/hawok<br />
R: Zaplanowaliśmy zgłaszać się na razie do różnych festiwali folkowych.<br />
A: A koncerty może bliżej lata, bo musimy też trochę powiększyć repertuar koncertowy. I z planów to jeszcze dorobić się własnych koszul lasowiackich, żeby również przez strój pokazywać tutejsze korzenie, przynajmniej elementy, takie mamy plany.<br />
K: No to życzę, żeby te plany się zrealizowały, dziękuję bardzo za rozmowę.<br />
A i R: My również dziękujemy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/02/27/elektrofolk-czyli-mieszanie-zrodel-i-smaczkow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Działamy!!!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/02/27/dzialamy/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/02/27/dzialamy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Feb 2010 16:22:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Chomicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2477</guid>
		<description><![CDATA[W ostatnich tygodniach działalność bloga była ograniczona ze względu na problemy techniczne.
Udało się nam jednak wyleczyć bloga, a wyleczony – wraca ze zdwojoną energią.
Przepraszamy wszystkich czytelników i dziękujemy za cierpliwość.
Już wkrótce kolejne artykuły!
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2476" class="wp-caption alignleft" style="width: 158px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Blog-działa-fot.-CarbonNYC-Flickr-CC.jpg"><img class="size-medium wp-image-2476  " style="margin: 5px 2px;" title="fot. CarbonNYC, Flickr CC" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Blog-działa-fot.-CarbonNYC-Flickr-CC-300x300.jpg" alt="" width="148" height="148" /></a><p class="wp-caption-text">fot. CarbonNYC, Flickr CC</p></div>
<p>W ostatnich tygodniach działalność bloga była ograniczona ze względu na problemy techniczne.</p>
<p>Udało się nam jednak wyleczyć bloga, a wyleczony – wraca ze zdwojoną energią.</p>
<p>Przepraszamy wszystkich czytelników i dziękujemy za cierpliwość.</p>
<p>Już wkrótce kolejne artykuły!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/02/27/dzialamy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zmiana a wymiana</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/01/16/zmiana-a-wymiana/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/01/16/zmiana-a-wymiana/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 16 Jan 2010 08:45:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wpis Gościnny</dc:creator>
				<category><![CDATA[Antropologia kultury]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[świadomość]]></category>
		<category><![CDATA[wolna kultura]]></category>
		<category><![CDATA[wymiana]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2426</guid>
		<description><![CDATA[Na kulturalnej mapie stolicy z każdym rokiem dostrzega się coraz większą aktywność w związku z działaniami ogólnie określanymi mianem „alternatywnych”. Ich alternatywność, jakkolwiek bardzo rozległa i odnosząca się do różnych działań, środowisk oraz idei, na użytek tej sytuacji zostanie zawężona do pewnych lokalnych przedsięwzięć, które mają na celu zmianę myślenia o otaczającej nas rzeczywistości. Dokonywać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2464" class="wp-caption alignleft" style="width: 179px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Plakat-Wymienialni-proj.-J.-Lutyk-fot.-Ł.-Kamiński.jpg"><img class="size-medium wp-image-2464" style="margin: 5px 2px;" title="Plakat Wymienialni (proj. J. Lutyk), fot. Ł. Kamiński" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Plakat-Wymienialni-proj.-J.-Lutyk-fot.-Ł.-Kamiński-215x300.jpg" alt="" width="169" height="235" /></a><p class="wp-caption-text">Plakat Wymienialni (proj. J. Lutyk), fot. Ł. Kamiński</p></div>
<p>Na kulturalnej mapie stolicy z każdym rokiem dostrzega się coraz większą aktywność w związku z działaniami ogólnie określanymi mianem „alternatywnych”. Ich alternatywność, jakkolwiek bardzo rozległa i odnosząca się do różnych działań, środowisk oraz idei, na użytek tej sytuacji zostanie zawężona do pewnych lokalnych przedsięwzięć, które mają na celu zmianę myślenia o otaczającej nas rzeczywistości. Dokonywać się ma ona między innymi poprzez postawienie niekoniecznie retorycznego zapytania o aktualną kondycję naszego „człowieczeństwa”, specyficzną aktywizację społeczności oraz wypracowanie nowych modeli działań. I obojętnie, czy ma tyczyć się to kwestii polityki, gospodarki, ekologii, kultury, czy sztuki (choć rzadko kiedy nie obejmuje kilku spośród wymienionych komponentów na raz), najistotniejsza jawi się tu sama zmiana dokonywana przez wymianę.<br />
<span id="more-2426"></span><br />
Pojawia się zatem coraz więcej miejsc oraz wydarzeń, które proponują alternatywną względem powszechnej, ogólnie uznanej za „właściwą”, gospodarkę myślenia o drugim człowieku. Co więcej, dzięki takim inicjatywom, które propagują różne formy wymiany, widać, że istnieją inne warianty pewnych powszechnych rozwiązań, że nie ma monopolu na idee, zwłaszcza jeśli nie są one wystarczająco „humanitarne”. I nie chodzi tutaj o czystą rewolucję bądź – pod przykrywką dobrych haseł – siłowe przekonywanie do innych koncepcji. Być może akcje te są najczystszym dowodem na to, że istnieje społeczne zapotrzebowanie na leczenie ogólnosystemowego niedowładu. Być może nawet dokonuje się społeczna przemiana pod wpływem wzrastającej świadomości. Ale żeby nie pozostawać na falach interpretacyjnego uniesienia, proponuję przyjrzeć się kilku przejawom opisywanego zjawiska.</p>
<div id="attachment_2465" class="wp-caption alignleft" style="width: 296px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Zdjęcie-z-Wymienialni-fot.-Ł.-Kamiński.jpg"><img class="size-medium wp-image-2465" title="Zdjęcie z Wymienialni, fot. Ł. Kamiński" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Zdjęcie-z-Wymienialni-fot.-Ł.-Kamiński-300x224.jpg" alt="" width="286" height="213" /></a><p class="wp-caption-text">Zdjęcie z Wymienialni, fot. Ł. Kamiński</p></div>
<p>Działania, o których mowa, jak zostało nakreślone, dotyczą różnych dziedzin i odbywają się na różnych płaszczyznach poprzez wymianę. Wymiana ta, rozumiana bezpośrednio i dosłownie polega na – ni mniej, ni więcej – przekazywaniu do obiegu czegoś od siebie oraz otrzymywaniu w zamian czegoś innego. Coraz częściej powstają inicjatywy, których zamierzeniem jest spotkanie w jednym miejscu i o jednym czasie określonej grupy ludzi, skonsolidowanych wokół idei wymienienia się czy to ubraniami, jedzeniem, czy też wytworami sztuki, kultury, nauki. Takim właśnie zdarzeniem była i jest „Wymienialnia” zorganizowana przez studentkę warszawskiej etnologii, Annę Chodkowską, przy wsparciu Śródmiejskiego Domu Kultury oraz Pracowni Etnograficznej. Cel oraz zasady uczestniczenia w tym bezpłatnym wydarzeniu są bardzo proste: przynieś książki i/lub czasopisma z działów takich jak: antropologia i sztuka, historia społeczna, filozofia kultury, polityka, religia i ruchy społeczne, etnografia, folklor, pamięć, przestrzeń, tożsamość – i wymień je na inne. Jak określiła to pomysłodawczyni inicjatywy, przyczyna zaistnienia „Wymienialni” była prozaiczna, a była nią chęć pozbycia się pewnej literatury bez potrzeby jej wyrzucania. Dookoła tej potrzeby z czasem nabudowała się chęć stworzenia przestrzeni, w której bez skrępowania można poznać innych ludzi o podobnych zainteresowaniach (co w kontekście niekiedy siłowo proponowanych nam odgórnie wariantów tego typu działań, stanowi ciekawą, choć wcale nienową propozycję), pożegnać się w godny sposób z czasopismem lub książką oraz przekazać dostęp do wiedzy za darmo dalej, otrzymując w zamian nowe treści. Warto w tym miejscu wspomnieć inne inicjatywy, które chociaż rządzą się odmiennymi zasadami, to idea wymiany leży u ich podstaw. Mam tu na myśli między innymi: „Free shop”, „Wymień łacha”, „Toffu attack”, „Jedzenie zamiast bomb”, czy też „Przetwory”.</p>
<p>Idee tego pokroju mają nie tylko walor edukacyjny i towarzyski. Umożliwiają one również kreowanie nowych, bardziej uczciwych, czasem wymierzających w niesprawiedliwość gospodarczo-polityczną zasad społecznych, czy też przewartościowanie pojęcia posiadania. Ponadto działania takie niejednokrotnie podwyższają świadomość ekologiczną w myśl koncepcji recyclingu oraz przyczyniają się do poprawy obiegu substancji „dobra” na świecie, gdzie skrajnie indywidualistycznej postawie, nastawionej na ciągłe otrzymywanie, przeciwstawione zostaje bardziej uczciwe branie w zamian za dawanie. Wymiana pełnić może nie tylko funkcję podtrzymywania relacji czy socjalizacji, może stać się doświadczeniem międzykulturowym oraz formą komunikacji ze światem za pośrednictwem dóbr, stanowiących sedno obiegu. W związku z powyższym, może najwyższy czas czym prędzej zapukać do drzwi sąsiadki – starszej pani – i zaproponować naukę języka angielskiego w zamian za lekcje gry na skrzypcach?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/01/16/zmiana-a-wymiana/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muzea w stronę nowego</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/01/10/muzea-w-strone-nowego/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/01/10/muzea-w-strone-nowego/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Jan 2010 12:07:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA["z życia działu"]]></category>
		<category><![CDATA[eksponaty]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[innowacja]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2360</guid>
		<description><![CDATA[Pamiętam, jak dawno, dawno temu, zdaje się, że jeszcze w podstawówce, była zima podobna do tej teraz. Przypuszczam, że musiał być to mimo wszystko jakiś sezon ogórkowy, ponieważ nauczyciele, zamiast męczyć w gmachu szkoły, wyprowadzili nas na wycieczkę. Do Muzeum Etnograficznego.
I tutaj w zasadzie kończy się dokładność tego wspomnienia. Podejrzewam, że oglądaliśmy stroje ludowe i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2456" class="wp-caption alignleft" style="width: 203px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Lepsze-Muzeum-wizja-uczestników-warsztatów-Język-ekspozycji-fot.-E.-Wołkanowska.jpg"><img class="size-medium wp-image-2456 " style="margin-top: 5px; margin-bottom: 5px;" title="Lepsze  Muzeum - wizja uczestników warsztatów Język ekspozycji, fot. E. Wołkanowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Lepsze-Muzeum-wizja-uczestników-warsztatów-Język-ekspozycji-fot.-E.-Wołkanowska-286x300.jpg" alt="" width="193" height="202" /></a><p class="wp-caption-text">Lepsze  Muzeum - wizja uczestników warsztatów Język ekspozycji, fot. E. Wołkanowska</p></div>
<p>Pamiętam, jak dawno, dawno temu, zdaje się, że jeszcze w podstawówce, była zima podobna do tej teraz. Przypuszczam, że musiał być to mimo wszystko jakiś sezon ogórkowy, ponieważ nauczyciele, zamiast męczyć w gmachu szkoły, wyprowadzili nas na wycieczkę. Do Muzeum Etnograficznego.<br />
I tutaj w zasadzie kończy się dokładność tego wspomnienia. Podejrzewam, że oglądaliśmy stroje ludowe i jakieś narzędzia, ale tego nie pamiętam. Mam jakieś mętne wrażenie takiego specyficznego zakurzenia i gablot. Przypuszczam, że mogliśmy nudzić się niczym mopsy – Muzeum nie zrobiło na nas większego wrażenia. Bardziej chyba poruszył mnie ten obfity śnieg na zewnątrz i gruby wełniany sweterek, w który mnie ubrano, ponieważ obie te rzeczy pamiętam doskonale.<span id="more-2360"></span></p>
<p>Muzeum Etnograficzne u progu 2010 roku to zupełnie co innego. Dysponuje kawiarnią, księgarnią, kinem. Urządza rozmaite imprezy, koncerty, warsztaty. Ogranicza gabloty i stawia na bardziej obrazowe sposoby przedstawiania. Na przykład na wystawie stałej dotyczącej Afryki biżuteria, strój i narzędzia są prezentowane na specjalnym manekinie, wyglądającym jak żywy. Być może dzięki temu dzieci szkolne nie budują sobie wizji Afryki jako kontynentu zagablotowanego. W ogóle zdawać by się mogło, że zadziwiająco duża frekwencja na warsztatach dla dzieci i rodziców, tłumy na wernisażach i koncertach oraz innych imprezach są wystarczającym dowodem na to, że bycie w Muzeum jest obecnie najbardziej popularną formą rozrywki.</p>
<div id="attachment_2459" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/koncert-ElBichio-w-Muzeum-2-fot.-E.-Chomicka.jpg"><img class="size-medium wp-image-2459" title="Koncert ElBichio w Muzeum, fot. E. Chomicka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/koncert-ElBichio-w-Muzeum-2-fot.-E.-Chomicka-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Koncert ElBichio w Muzeum, fot. E. Chomicka</p></div>
<p>No właśnie, “bycie w muzeum”. Muzeum chce przyciągnąć widzów &#8211; funkcję popularyzatorską pełnią m.in. filmy, muzyka i tartinki. Imprezy rzeczywiście spełniają swoją rolę &#8211; na niektóre koncerty, a już szczególnie na Noc Muzeów, ściągają tłumy. Pomimo tego, że Muzeum stara się dziś tworzyć wystawy interaktywne, multimedialne i na wszelkie sposoby zadziwiające zwiedzających, to jednak na co dzień nie szturmują oni ekspozycji.  Na wystawie <a href="http://www.ethnomuseum.pl/doc_138-_zakochany-chopin-inspiracje-mazowieckie.html" target="_blank">&#8220;Zakochany Chopin. Inspiracje mazowieckie&#8221;</a> możemy nie tylko obejrzeć eksponaty, ale też posłuchać fonogramów, a <a href="http://www.ethnomuseum.pl/doc_147.html" target="_blank">wystawa szopek krakowskich</a> nie tylko prezentuje te miniaturowe budowle &#8211; są też nagrania (np. szopki przygotowanej przez aktorów teatru &#8220;Guliwer&#8221;) oraz możliwość ułożenia własnej kolorowej szopki.</p>
<p>Powstają przeróżne projekty wystaw, mających na celu zaangażować widzów, zachęcić ich do współtworzenia wystawy, zaproponowania czegoś od siebie. Muzeum wychodzi do ludzi &#8211; organizuje <a href="http://www.larp.pl/Strona_g%C5%82%C3%B3wna" target="_blank">LARPy</a>, etnobazary, dyskusje, cykle filmowe. Podobnie czynią inne muzea na całym świecie. W Warszawie mamy niedawno powstały przykład  &#8220;nowego&#8221; muzeum &#8211; <a href="http://www.1944.pl/" target="_blank">Muzeum Powstania Warszawskiego</a>. Cieszy się ono dużą popularnością, o czym świadczą liczne zachwyty nad taką nowoczesną formułą muzeum. Są też głosy krytyczne, zazwyczaj dotyczące wyznaczenia granicy pomiędzy szacunkiem do historii a rozrywką. Tragizm historii Powstania sprawia, że niezwykle ważne wydaje się ustalenie takiej granicy.</p>
<div id="attachment_2460" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Fragment-wystawy-Zakochany-Chopin-inspiracje-mazowieckie.-fot.-E.-Chomicka.jpg"><img class="size-medium wp-image-2460" title="Fragment wystawy Zakochany Chopin - inspiracje mazowieckie. fot. E. Chomicka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Fragment-wystawy-Zakochany-Chopin-inspiracje-mazowieckie.-fot.-E.-Chomicka-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Fragment wystawy Zakochany Chopin - inspiracje mazowieckie. fot. E. Chomicka</p></div>
<p>W <a href="http://www.ethnomuseum.pl/doc_83.html" target="_blank">&#8220;Etnografii Nowej&#8221;</a> możemy przeczytać bardzo interesujący artykuł prof. Czesława Robotyckiego <em>Czy można współcześnie tworzyć muzea etnograficzne?</em> Tekst przywołuje artykuł Aleksandra Jackowskiego z 1993 roku <em>Czy wymyślilibyśmy dzisiaj muzea etnograficzne?</em> Mamy zatem do czynienia z dyskusją o przyszłości muzeów. Jackowski postuluje zmiany, jakie muszą zajść w muzeach i skansenach, aby mogły skutecznie pełnić swoje role w edukacji społecznej (&#8220;patriotycznym wychowaniu narodu&#8221;). Robotycki, uznając aktualność tego zagadnienia, konfrontuje je z sytuacją muzeów 16 lat po publikacji Jackowskiego.</p>
<p>Zainspirowawszy się tą dyskusją, sama zaczęłam się zastanawiać nad wizją bliższej i dalszej przyszłości muzeów. Wiadomo, że gabloty już nie wystarczą. W multimediach, aktywizowaniu widza i podobnych praktykach tkwi potencjał nowych muzeów. Atrakcyjne są możliwości wypowiedzenia widzów na wystawie, przymierzenia stroju ludowego czy samodzielnego wykonania regionalnej ozdoby choinkowej. Pojawia się jednak pytanie, czy w działalności edukacyjnej i w imię spełniania swojej popularyzatorskiej misji, muzeum powinno iść w stronę rozrywki? Jeżeli tak, to jak daleko? Czy zabawa wyklucza poszanowanie historii, tradycji? Jak powinny być rozłożone akcenty na funkcje edukacyjne, popularyzatorskie i rozrywkowe? Czy należy robić z muzeum/skansenu wesołe miasteczko? A jeżeli już zrobimy zeń Disneyland, to gdzie jest autentyczność? Jakie są oczekiwania widzów?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/01/10/muzea-w-strone-nowego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życzenia</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/24/zyczenia/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/24/zyczenia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Dec 2009 12:21:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2332</guid>
		<description><![CDATA[W imieniu etno-blogowej ekipy składam wszystkim Czytelnikom najserdeczniejsze życzenia:  spokojnych, refleksyjnych i radosnych, a ponadto  pachnących choinką Świąt Bożego Narodzenia, roześmianego karpia na stole, Mikołaja z prawdziwą brodą i pełnych entuzjazmu planów na Nowy Rok.
W sylwestrowy wieczór szampańskiej zabawy, a w tym 2010&#8230; cóż, do wyboru: syberyjskich śniegów zimą, afrykańskich upałów latem, a pomiędzy nimi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2331" class="wp-caption alignleft" style="width: 199px"><img class="size-medium wp-image-2331" title="mal. T. Okoń, wyd. Stella, Bochnia 1926. Ze zbiorów Archiwum Naukowego PME" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/I-15741-189x300.jpg" alt="mal. T. Okoń, wyd. Stella, Bochnia 1926. Ze zbiorów Archiwum Naukowego PME" width="189" height="300" /><p class="wp-caption-text">mal. T. Okoń, wyd. Stella, Bochnia 1926. Ze zbiorów Archiwum Naukowego PME</p></div>
<p>W imieniu etno-blogowej ekipy składam wszystkim Czytelnikom najserdeczniejsze życzenia:  spokojnych, refleksyjnych i radosnych, a ponadto  pachnących choinką Świąt Bożego Narodzenia, roześmianego karpia na stole, Mikołaja z prawdziwą brodą i pełnych entuzjazmu planów na Nowy Rok.</p>
<p>W sylwestrowy wieczór szampańskiej zabawy, a w tym 2010&#8230; cóż, do wyboru: syberyjskich śniegów zimą, afrykańskich upałów latem, a pomiędzy nimi kwiatów i kasztanów. Żebyśmy mieli radosne uśmiechy w zapasie i asy w rękawie. Aby ocieplenie klimatu nie nastąpiło, a grypa odpuściła. Żeby nie trapiły nas demony, strzygi ani wampiry. Wszystkiego etnograficznego! <img class="size-medium wp-image-2330" style="margin: 5px;" title="mal. Z. Stryjeńska, wyd. J. Mortkowicz, Warszawa 1930. Ze zbiorów Archiwum Naukowego PME" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/I-15590-300x208.jpg" alt="mal. Z. Stryjeńska, wyd. J. Mortkowicz, Warszawa 1930. Ze zbiorów Archiwum Naukowego PME" width="276" height="194" /></p>
<div class="mceTemp">
<dl id="attachment_2330" class="wp-caption alignright" style="width: 286px;">
<dd class="wp-caption-dd">mal. Z. Stryjeńska, wyd. J. Mortkowicz, Warszawa 1930. Ze zbiorów Archiwum Naukowego PME</dd>
</dl>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/24/zyczenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O polskich Świętach Grudniowych słów kilka</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/21/o-polskich-swietach-grudniowych-slow-kilka/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/21/o-polskich-swietach-grudniowych-slow-kilka/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Dec 2009 15:41:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Lipińska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Antropologia kultury]]></category>
		<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[tożsamość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2299</guid>
		<description><![CDATA[

Za parę dni Święta Bożego Narodzenia. Z tej okazji wypadałoby napisać jakiś tekst świąteczny w duchu, wspomnieć o tradycjach związanych z tymi dniami, ale jak to zrobić, żeby nie popaść w banał?

Co roku zwiedzający muzeum etnograficzne mogą uczestniczyć w świątecznym kiermaszu, oglądają bożonarodzeniowe szopki, słuchają koncertów z ludowymi kolędami,  a w tygodnikach opiniotwórczych pojawiają się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Za parę dni Święta Bożego Narodzenia. Z tej okazji wypadałoby napisać jakiś tekst świąteczny w duchu, wspomnieć o tradycjach związanych z tymi dniami, ale jak to zrobić, żeby nie popaść w banał?</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<div id="attachment_2354" class="wp-caption alignleft" style="width: 209px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/tree-of-life.jpg"><img class="size-medium wp-image-2354" title="tree of life" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/tree-of-life-199x300.jpg" alt="Drzewo Życia, uniwersalny symbol osi kosmicznej, płodności i witalności, tu na świątyni w Laosie fot. ze strony http://www.flickr.com/photos/40042332@N04/3923627411/, autor k1llYRid0ls" width="199" height="239" /></a><p class="wp-caption-text">Drzewo Życia, uniwersalny symbol osi kosmicznej tu na świątyni w Laosie fot. ze strony http://www.flickr.com/, autor k1llYRid0ls</p></div>
<p>Co roku zwiedzający muzeum etnograficzne mogą uczestniczyć w świątecznym kiermaszu, oglądają bożonarodzeniowe szopki, słuchają koncertów z ludowymi kolędami,  a w tygodnikach opiniotwórczych pojawiają się eseje, które analizują doświadczenie świąt we wszystkich możliwych aspektach – od utyskiwania na konsumpcjonizm po szkice teologiczne. Telewizja publiczna emituje programy religijne i dokumentalne  w całości poświęcone tematyce świątecznej.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Niełatwo znaleźć zjawisko,  które wkrótce nie zostanie upublicznione przez media i  przedstawione na wyższym poziomie merytorycznym, niż zezwala na to forma blogowej notatki.<br />
Zaproponuję Wam więc pewną alternatywę dla dyskursu świątecznego, nie odchodząc przy tym zbyt daleko od naszej rodzimej (?) tradycji. Tekst będzie o Polakach, którzy odwołują się w te dni do innych, niekatolickich wymiarów naszej tożsamości.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span id="more-2299"></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;"><span style="font-family: Times New Roman,serif;"><span style="font-size: medium;"><strong>Czciciele Niezwyciężonego Słońca</strong></span></span></span></p>
<p><a href="http://rodzimawiara.org/" target="_blank"><span class="wp-caption"><em>„ Oto dokonało się kolejne Koło Swaroże, dokonał się rok, przeminęły cztery jego pory i znów stoimy tu, u progu nowego cyklu. Nastały Gody &#8211; Szczodry Wieczór. Dziś żerzymy narodziny Bożica, Młodego Słońca Niezwyciężonego, Swaroga, który tego dnia najkrócej panuje, by po tej nocy odrodzić się i dać nową nadzieję i zapowiedź swej chwały. Nadchodzi zima, dzieciństwo Słońca, które będzie wzrastać z dnia na dzień, by w końcu pokonać ciemność u szczytu swej potęgi. „</em></span></a><br />
W ten sposób administratorzy strony związku wyznaniowego <em>Rodzima Wiara</em> zapraszają do świętowania Szczodrych Godów, triumfu odradzającego się słońca.<br />
W pierwotnej religijności najkrótszy dzień w roku był momentem przełomowym. To tego dnia słońce przegrywało walkę z ciemnością, by odrodzić się na nowo i ożywiając uśpioną w czasie zimy ziemię, rozpocząć nowy cykl wegetacyjny.</p>
<div id="attachment_2353" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/slonce.jpg"><img class="size-medium wp-image-2353" title="slonce" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/slonce-300x284.jpg" alt="Łaciński Bóg Słońce Niezwyciężone, fot. ze strony http://www.flickr.com/photos/ideacreamanuelapps/3541392299/ , autor ideacreamanuelaPps" width="300" height="284" /></a><p class="wp-caption-text">Łaciński Bóg Słońce Niezwyciężone, fot. ze strony http://www.flickr.com/photos/ideacreamanuelapps/3541392299/ , autor ideacreamanuelaPps</p></div>
<p>Nieprzypadkowo najważniejsze święto chrześcijańskie, Boże Narodzenie, zostało umieszczone w kalendarzu liturgicznym pod datą 25 grudnia. Tego dnia następował kulminacyjny moment w obchodach rzymskiego nowego roku, poświęconych bogu Słońca <em>Sol invictus </em>(słońce niezwyciężone), latyńskiemu odpowiednikowi greckiego Apollina i indoirańskiego Mitry. Kościół postanowił wpisać w ten okres nowe, zgodne jego doktryną znaczenia.<br />
Na ziemiach słowiańskich święta te, odbywające się na przełomie grudnia i stycznia,  nazywano Godami, od starosłowiańskiego słowa „rok”, ponieważ był to czas przejściowy pomiędzy ubywającym starym rokiem a konstytuującym się nowym czasem. W obrębie tego świętego czasu zachwiane były zasady regulujące życie społeczne w ciągu roku, a granica pomiędzy światem żywych i umarłych zacierała się. Wieczerzano przy grobach ze zmarłymi, aby uspokoić ich dusze, żeby po zakończeniu święta mogły powrócić do siebie. Chaos był niezbędny, by mogła zostać stworzona nowa jakość, kolejny, pomyślny czas.<br />
Tradycje te, których korzenie sięgają prasłowiańskich religii utrzymywały się na polskiej wsi do niedawna i harmonijnie współistniały z chrześcijańską symboliką religijną ( np. drzewko przyozdabiane owocami, które miało być zaklinaniem płodności ziemi i symbolicznym łącznikiem pomiędzy światem profanicznym i sakralnym zostało skojarzone  z biblijnym drzewem życia), a  niektóre ich  ślady pozostały do dzisiaj (dodatkowy, pusty talerz, który stawiamy na wigilijnym stole, sianko wkładane pod obrus jako symbol urodzaju). Kolędy, które dziś kojarzą nam się z pieśniami religijnymi, pierwotnie były świeckimi piosenkami noworocznymi.</p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-style: normal;"><span style="font-size: medium;"><strong>Polak- Słowianin</strong></span></p>
<p>Rodzimowiercy, którzy posiadają w Polsce obecnie trzy legalnie działające związki wyznaniowe  <em>Rodzima Wiara</em>, <em>Rodzimy Kościół Polski</em> i zarejestrowany, ale od paru lat zawieszony w działalności  <em>Polski Kościół Słowiański</em>, rokrocznie odtwarzają te obrzędy, oczyszczając je z wpływów chrześcijańskich. Polskie ruchy neopogańskie zaczęły powstawać na bazie światopoglądu, czerpiącego z ideologii, której zalążki pojawiały się już w dziewiętnastym wieku. Głosiła ona, że chrystianizacja Polski zniszczyła unikalną kulturę, kolonizując Słowian i narzucając im nie tylko obcą wiarę, ale i system gospodarczo &#8211; społeczny (feudalizm przeciwstawiony „demokratycznym” wspólnotom rodowo &#8211; plemiennym).</p>
<p>Z braku pisanych wykładni wiary, do której nawiązują, neopoganie konstruują swoje obrzędy w oparciu o materiały historyczne, etnograficzne i dzieła polskich pisarzy i poetów,  zdradzające fascynację starą kulturą słowiańską.  Szczególnie ważną postacią dla ideologii ruchu neopogańskiego jest Zorian Dołęga Chodakowski, autor rozprawy <em>O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem</em> z 1818 roku, jeden z prekursorów Romantycznej „mody na ludowość”, otwarcie występujący przeciwko religii chrześcijańskiej, poszukujący metafizyki w mądrości ludu.</p>
<div id="attachment_2355" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/mitra.jpg"><img class="size-medium wp-image-2355" title="mitra" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/mitra-300x211.jpg" alt="Mitra, perski Bóg Światłości i Słońca, którego kult roprzestrzenił się w Europie hellenistycznej, fot. ze strony http://www.flickr.com/photos/giopuo/3285602968/, autor giopuo" width="300" height="211" /></a><p class="wp-caption-text">Mitra, perski Bóg Światłości i Słońca, którego kult roprzestrzenił się w Europie hellenistycznej, fot. ze strony http://www.flickr.com/photos/giopuo/3285602968/, autor giopuo</p></div>
<p>Na argument, że źródła dotyczące religii dawnych Słowian są skąpe i rozproszone, a te, które się zachowały badacze podają w wątpliwość ( m.in. panteon bóstw słowiańskich autorstwa Jana Długosza  zakwestionowany jako sztuczna konstrukcja oparta na antycznych wzorach) rodzimowiercy odpowiadają  że  <a href="http://www.rkp.w.activ.pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=6&amp;Itemid=11" target="_blank"> „ (&#8230;)prawa przyrody są stałe a w Wierze Starosłowiańskiej to właśnie ona jest przejawem nie tylko mocy ale również istoty Boga. Nasza religia nie musi wiernie oddawać rytuałów z przed kilku wieków wystarczy, że odzyskamy sens dawnych przesłań.”<br />
</a>Współcześni poganie odżegnują się od politeizmu, bogów takich jak Swarożyc traktując jako personifikację natury, poprzez  którą manifestuje się jedyne, niepoznawalne bóstwo. Na stronach internetowych poszczególnych stowarzyszeń często „racjonalność” praw kosmicznych przeciwstawiana jest irracjonalności religii chrześcijańskiej.</p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-style: normal;">„<span style="font-size: medium;"><strong>O Słońce, Słońce gromowe”</strong></span></p>
<p>Świętowanie Godów  przebiega w obrębie Zadrugi – w przedfeudalnych państwach słowiańskich była to wspólnota plemienno- rodowa, obecnie nazwa ta odnosi się do członków rodzimowierczej społeczności.<br />
Mistrzów ceremonii nazywa się Żercami. Otwierają oni spotkanie inwokacją do Swarożyca,    potem przy wykonywaniu czynności rytualnych cały czas wygłaszają hymny na cześć     Słońca, m.in. ten napisany przez Stanisława Wyspiańskiego -<br />
<em> </em></p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 		A:link { color: #000080; so-language: zxx; text-decoration: underline } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><em>Wierni<br />
(Żerec &#8230;..)<br />
O Słońce, Słońce gromowe<br />
Przybądź w czerwonych łunach.<br />
(Żerec &#8230;..)<br />
O Słońce, Słońce gromowe!<br />
Przybądź w czerwonych łunach!<br />
Świetli nam głowy czerwienią!<br />
Świetli nam ciało tęczami!<br />
(Żerec &#8230;..)<br />
O Słońce, Słońce gromowe<br />
Przychodzisz w ogniowych łunach.<br />
Spalić krzyżem opętanych<br />
Przywalić popiołem mętami<br />
Kościoły, kolumny Romy.<br />
(Żerec &#8230;..)<br />
Razem: Włady, rozwierasz przestworze!<br />
</em><span style="font-family: Times New Roman,serif;"><span style="font-size: small;"><em><span lang="pl-PL"><span style="font-weight: normal;"> </span></span></em></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-family: Times New Roman,serif;"><span style="font-size: small;"><em><span lang="pl-PL"><span style="font-weight: normal;"><br />
</span></span><span style="font-weight: normal;"> </span></em></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-style: normal; font-weight: normal;">
<div id="attachment_2356" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/fruits-and-nuts.jpg"><img class="size-medium wp-image-2356" title="fruits and nuts" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/fruits-and-nuts-300x225.jpg" alt="Symbolika płodności do dziś towarzyszy tradycjom Bożego Narodzenia, fot. ze strony http://www.flickr.com/photos/ywds/348071332/in/photostream/, autor Milica Sekulic" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Symbolika płodności do dziś towarzyszy tradycjom Bożego Narodzenia, fot. ze strony http://www.flickr.com/photos/ywds/348071332/in/photostream/, autor Milica Sekulic</p></div>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-style: normal;"><span style="font-weight: normal;">Kuliminacyjnym aktem w obrzędzie jest podpalenie symbolu słońca, swastyki (świaszczycy), po którym odbywa się uczta, zwana ze starosłowiańska </span></span><em><span style="font-weight: normal;">pirem</span></em><span style="font-style: normal;"><span style="font-weight: normal;">. Potrawy serwowane z życzeniem pomyślności w nowym roku to typowo słowiański repertuar dań – kołacz, kiełbasa oraz miód pitny.Wszystkie rytuały odprawiane są w ściśle zamkniętym kręgu – symbolu trwałości i siły wspólnoty słowiańskiej. Rekwizyty, których Żercy używają podczas ceremonii symbolizują płodność ziemi, a pośrednio dostatek są to m.in. sianko, czy ziarna owsa. Przed rozpoczęciem uczty krąg otwiera się a Żerca kończy spotkanie mówiąc, że mimo rozpięcia, krąg </span></span><em><span style="font-weight: normal;">Zadrugi </span></em><span style="font-style: normal;"><span style="font-weight: normal;">przetrwał i trwać będzie po wsze czasy.</span></span></p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-style: normal;"><span style="font-size: medium;"><strong>Odzyskana tożsamość?</strong></span></p>
<p>W <em>Niesamowitej Słowiańszczyźnie</em> prof. Maria Janion, szukając przyczyn polskiego poczucia niższości, wysuwa hipotezę, że jest to spowodowane brutalnym odcięciem naszych przodków od ich dziedzictwa kulturowego. Polacy pojawili się na arenie dziejów jako naród barbarzyński, pozbawiony wyraźnej tożsamości kulturowej, w Europie Zachodniej skazany na podrzędną pozycję.<br />
Czy opisane przeze mnie inicjatywy, w takiej formie, w jakiej funkcjonują obecnie, są w stanie wzbogacić dyskusję o polskiej tożsamości narodowej?<br />
Jak myślicie? Jak oceniacie tego typu ruchy?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/21/o-polskich-swietach-grudniowych-slow-kilka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wygraliśmy!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/19/wygralismy/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/19/wygralismy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Dec 2009 00:05:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[artykuł]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2268</guid>
		<description><![CDATA[Pękając z dumy oznajmiam, że nasz blog  zdobył 1 Miejsce w kategorii Instytucje oraz Wyróżnienie Specjalne: Best in Show w konkursie Najlepsze blogi firmowe w Polsce 2009. Tym ostatnim zostaliśmy nagrodzeni, ponieważ otrzymaliśmy największą ilość punktów spośród  wszystkich 100 blogów zgłoszonych do konkursu. Zatem uczciwie możemy się pochwalić, że blog ethnomuseum jest najlepszym blogiem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2293" class="wp-caption alignleft" style="width: 301px"><a href="http://www.flickr.com/photos/rodrigosa/2419878934/"><img class="size-medium wp-image-2293" title="Zwycięstwo! Flickr CC, fot. Steffe" src="http://farm4.static.flickr.com/3011/4000398565_06a36b91fd.jpg" alt="Zwycięstwo! Flickr CC, fot. Steffe" width="291" height="235" /></a><p class="wp-caption-text">Zwycięstwo! Flickr CC, fot. Steffe</p></div>
<p>Pękając z dumy oznajmiam, że nasz blog  zdobył <strong>1 Miejsce</strong> w kategorii Instytucje oraz <strong>Wyróżnienie Specjalne: Best in Show</strong> w konkursie <a href="http://blogifirmowe.wordpress.com/2009/12/15/najlepsze-blogi-firmowe-w-polsce-w-2009-roku/" target="_blank"><strong>Najlepsze blogi firmowe w Polsce 2009</strong></a>. Tym ostatnim zostaliśmy nagrodzeni, ponieważ otrzymaliśmy największą ilość punktów spośród  wszystkich 100 blogów zgłoszonych do konkursu. Zatem uczciwie możemy się pochwalić, że blog ethnomuseum jest najlepszym blogiem firmowym w Polsce.</p>
<p><span id="more-2268"></span></p>
<p>Blogi były oceniane m.in. pod kątem wpływu, jaki wywierają na sposób komunikowania się firmy z otoczeniem. Jakie były kryteria oceny?  Otwartość komunikacji (język, styl); częstotliwość wpisów; liczba autorów; znaczenie bloga w komunikacji firmy (ekspozycja na stronie); liczba/jakość komentarzy; wygląd, nawigacja, <em>usability</em>.</p>
<p>Warto teraz wspomnieć o osobach, dzięki którym możemy świętować to chwalebne zwycięstwo. Pomysłodawcą i założycielem bloga był <a href="http://ethnomuseum.pl/blog/author/admin/" target="_blank">Paweł Krzyworzeka</a>, który też od początku był jego administratorem. Blog miał promować wydarzenia związane z wystawą &#8220;Wampiry, strzygi i spółka&#8221;. Nadal można wejść na bloga wpisując adres <a href="http://www.etnowampiry.pl/" target="_blank">www.etnowampiry.pl</a>.</p>
<p>Po Pawle administrację bloga odziedziczyła<a href="http://ethnomuseum.pl/blog/author/ewa-wolkanowska/" target="_blank"> Ewa Wołkanowska</a>, która od początku uczestniczyła w jego redagowaniu. Niezwykle zaangażowała się w administrowanie. Jak sama powiedziała:</p>
<blockquote><p>Praca nad tą witryną była dla mnie jednym z najlepszych doświadczeń ubiegłego roku. Jak się dowiedziałam, że wygraliśmy, do trzeciej w nocy śpiewałam, tańczyłam, skakałam &#8211; prawie nie rzuciłam się na szyję listonoszowi, który zapukał późną porą do moich drzwi.</p></blockquote>
<p>Blog jest redagowany przez pracowników <a href="http://pme.waw.pl/" target="_blank">Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie</a>, ale także wolontariusze, stażyści i praktykanci związani z PME są jego współtwórcami i współredaktorami.  Jest inicjatywą oddolną, robią go osoby, którym naprawdę na tym zależy. Pisanie bloga nie jest obowiązkiem, lecz pasją. I myślę, że tę pasję widać w blogowych tekstach, niezależnie od tego, czy dotyczą wampirów,  Lévi-Straussa, krasnoludków czy Madagaskaru.</p>
<p>Wreszcie chciałabym w imieniu naszej blogowej ekipy podziękować wszystkim Czytelnikom, dla których tworzymy. W końcu bez Was nie miałoby to sensu. Więc wszyscy razem tańczmy, śpiewajmy, skaczmy i przytulajmy listonosza, bo etnoblog zwyciężył!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/19/wygralismy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
