Co Arab ma na głowie?
Kilka tygodni temu w Muzeum zamieszkał wielbłąd. Razem z wielbłądem przybył opiekujący się nim Arab, odziany w tradycyjną białą galabiję i oczywiście arabską chustę. Taką samą chustę od kilku lat można zobaczyć na ulicach większości miast. Nie, nie tylko na Bliskim Wschodzie. Arafatka stałą się modnym dodatkiem i wywędrowała daleko poza rodzinne okolice.
Skąd się wzięła? Ta, opleciona wokół szyi warszawskiej młodzieży, zwykle z Chin. Ale oryginalna kufiyya, bo tak właściwie nazywa się arafatka, była od dawna znana w krajach Lewantu.
Początkowo biało-czarna lub biało-czerwona chusta była noszona głównie przez Beduinów i mieszkańców wiosek. Drapowana w turban lub luźno opadająca na ramiona, przytrzymywana na głowie »aqaalem (wykonanym z grubego sznurka krążkiem) doskonale chroniła przed palącym słońcem i wiatrem. W rejonie, w którym lejący się z nieba żar i podmuchy wiatru unoszące piasek są codziennością, kufiyya zrobiła oszałamiającą karierę. Z pustyni i wiosek trafiła do miast. Nosili ją już nie tylko Arabowie, ale też mieszkający w krajach arabskich Żydzi, turyści i stacjonujące w regionie wojska. …
Czytaj całość »
Kategorie: Afryka, Antropologia kultury, badania terenowe, eksponaty, muzeumTagi: Afryka, Antropologia kultury, eksponaty, inspiracja, muzeum, tożsamość, Tradycja, zbiory
O WRZOSACH, AFRYCE I ZNACHORCE – zapiski terenowe
Dwa razy dziennie PKS-y odjeżdżają w tamte strony.
Byłam tam nie tak dawno…
Mało kto do nich wsiada, bo wokół olbrzymie połacie lasów i pól. Tylko w czwartki autobus jest pełny. Ludzie tłoczą się aż na schodkach, tuż obok kierowcy. Wszyscy wracają z targu. Z miasta.
Raz w tygodniu kobieciny zakładają co ładniejsze chustki na głowy, a starsi panowie śmierdzące naftaliną, filcowane kapelusze. I jadą. Wkładają jaja do koszyków, w które jesienią zbiera się ziemniaki i grzyby. Czasem nic nie mają, ale wtedy też jadą – pooglądać towary, spotkać się ze znajomymi.
- Kierowca stać! Pasażer biegnie!- krzyczy ktoś z ostatnich siedzeń.
Zdyszana kobieta próbuje znaleźć sobie miejsce na schodkach autobusu. Pomarszczone i brudne ręce podają pieniądze odliczone na bilet. Ja swój wciąż trzymam w dłoniach i mu się przyglądam. 8,40 zł – tyle kosztuje mnie podróż do Afryki. …
Czytaj całość »
Kategorie: Afryka, badania terenowe, WycieczkiTagi: Afryka, badania terenowe, Palcem po mapie, wieś
Qadirija – Sudan
Zapraszamy do lektury zwycięskiego tekstu autorstwa Alberta Kwiatkowskiego.
W Sudanie jest wiele gałęzi qadirii (1), które działają niezależnie od siebie, ale najważniejszą, największą i najbardziej znaną jest ta związana z grobowcem szejcha Hamada al-Nila stojącym na obrzeżach Omdurmanu. Szejch Hamad el-Nil był świętym (2), a zarazem dziewiętnastowiecznym przywódcą qadirii. Jego grób znajduje się w mauzoleum przykrytym charakterystyczną dla Sudanu wysoką, strzelistą kopułą. Obok niego powstał kompleks budowli zajmowanych przez bractwo. Tworzą go: meczet, gdzie odprawia się modlitwy, zawije, gdzie odprawia się zekr (3) i chałłah, czyli religijna szkoła dla chłopców (4). Poza tym są pokoje, które zajmuje szejch wraz z trzema żonami i dziećmi oraz pokoje, gdzie mieszkają i służą mu jego uczniowie. …
Czytaj całość »
Kategorie: Afryka, badania terenowe, muzykaTagi: Afryka, Antropologia kultury, badania terenowe, Palcem po mapie, rytuał
Moje malgaskie vintana — fragmenty zapisków terenowych

Król Marcel, król Soazara (na codzień żona Marcela) i ja, fot. Jarsyl Mamodje
„Dlaczego akurat Madagaskar?” — powtarzające się pytanie Malgaszów i nie tylko. A ja dopiero teraz zauważyłam, że nie wiadomo dlaczego silę się zawsze na jakieś formułki typu: „bo to między Afryką a Azją, coś unikalnego, niepowtarzalnego, itd itp…i kult przodków i różnorodność…”. A to, co naprawdę czuję, odpowiedź, która jest najbliższa „mojej” prawdy, to – „bo takie jest moje VINTANA”. To jedno z tych trudno przetłumaczalnych, malgaskich słów, oznaczających coś między przeznaczeniem a drogą wytyczoną przez przodków. Przodkowie (a nie lemury!) to przecież główni panowie i władcy Czerwonej Wyspy. Nazwę kraju, dziwną i nic mi kiedyś nie mówiącą, pamiętam dobrze z dzieciństwa – to był moment, w którym znajomy mamy, różdżkarz, narysował mapę „moich” miejsc. Był Berlin, coś jeszcze brzmiącego dość domowo i… Madagaskar. Pamiętam, że pojawił się wtedy w mojej głowie trochę komiksowy, wielki znak zapytania i migający komunikat: „po co, na co i kiedy w ogóle bym miała się tam znaleźć??”. Teraz już wiem…!
Czytaj całość »
Kategorie: "z życia działu", Afryka, Antropologia kultury, badania terenoweTagi: Afryka, badania terenowe
Mapy pamięci, notatki z koralików i drewniane tabliczki zamiast komputerów?

Tabliczka lukasa, dar Klaasa de Jonge, 23176 PME, Fot. Edward Koprowski
Właśnie jestem w trakcie pracy nad prelekcją multimedialną: zbieram materiały, układam je w logiczną całość, porządkuję zdjęcia tak, by ich kolejność naprowadzała moją wypowiedź na sugerowaną w temacie ścieżkę. Równocześnie wykonuję inną pracę, nie wymagającą zbytniego udziału intelektu, dość mechaniczną i znienawidzoną przez wszystkich muzealników: drukuję wypełnione już karty katalogu naukowego obiektów. Zatrzymuję się niepostrzeżenie nad jednym opisem, opatrzonym zdjęciem i obszernym komentarzem dotyczącym znaczenia i symboliki tabliczki zwanej lukasa.
I nagle — olśnienie! Tyle zbieżności można odnaleźć w logice konstruowania układu prelekcji w Power Point-cie (a następnie jego „werbalizowania” podczas wykładu) i w odczytywaniu treści z drewnianej tabliczki przez mędrca z Konga!
…
Czytaj całość »
Kategorie: "z życia działu", Afryka, eksponatyTagi: Afryka, eksponaty, Kongo, Luba, lukasa, mapy, Power Point, symbolika, znaczenia
Bazar na Olimpii — 100% warszawski smaczek Afryki

Olimpijskie mydło, powidło i święte obrazki; fot. Karolina Marcinkowska
Mało utrzymało się takich miejsc w Warszawie. Ciężko dziś o autentyczność, spontaniczne spotkania, ludzi z własnym życiem wypisanym na twarzy. W niewielu miejscach (a w Warszawie tym bardziej) zachowała się sztuka targowania się, przekomarzania, wspólnego spędzania czasu. Na bazarze mającym miejsce co niedzielę wokół stadionu Olimpia, wir staroświeckich komplementów to norma. Zachowanie bywalców Olimpii przypomina mi niemalże afrykańskie „stosunki zaczepne”, a różnorodność doznań i bogactwo towarów – bazary kontynentu bliskiemu mojemu sercu.
Na Olimpii można znaleźć wszystko, spotkać piękne postaci tzw. „Olimpijczyków”, a niedziela bez Olimpii to dla mnie – ale i dla wielu innych „bazaro-uzależnionych”- niedziela stracona. Szczególnie jeśli żywioł afrykańskich targowisk nie jest pod ręką!
OLIMPIA to nazwa stadionu, który w niedzielę przeradza się w huczący bazar tzw. „mydła i powidła”. Jak nie wiesz, gdzie go szukać w wielkiej Warszawie– znajdź żyrafę (!) zespawaną z rur i złomu, stojącą za stacją benzynową, na rogu ul.Górczewskiej i Al. Prymasa Tysiąclecia i przejdź przez stoiska z ubraniami, owocami, warzywami, skręć w prawo i podążaj w stronę zadrzewionego placyku.
Czytaj całość »
Kategorie: EtnoWarszawaTagi: Afryka, bazar, handel, Olimpia, Warszawa








