Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Archiwum tagu „Antropologia kultury”

Grudzień

1 grudnia 2011 | | 1 komentarz

Od zimy i grudy zimo­wej ma nazwę. Jed­nak wię­cej w tym mie­siącu bywa dni pochmur­nych niż mroź­nych a jasnych, tak, że cza­sami led­wie kilka dni nali­czyć można, w któ­rych słońce bły­śnie. Pora też adwen­towa za naj­po­sęp­niej­szą w całym roku uwa­żaną bywa.” Oskar Kolberg

Kategorie: rok obrzędowy, Tradycja
Tagi: , , , ,

Styl zakopiański — żywy i muzealny

Minęło ponad 100 lat od wybu­do­wa­nia willi Koliba dla Zyg­munta Gna­tow­skiego w roku 1896, (obec­nie sie­dziby Muzeum Stylu Zako­piań­skiego, filii Muzeum Tatrzań­skiego w Zako­pa­nem), która uwa­żana jest jako pier­wo­wzór stylu zako­piań­skiego, stylu stwo­rzo­nego przez Sta­ni­sława Wit­kie­wi­cza, który stał się ewe­ne­men­tem w skali Pol­ski i Europy. Nie da się pomi­nąć kon­tek­stu jego powsta­nia i całej otoczki która mu towa­rzy­szyła. Zbie­giem oko­licz­no­ści zwią­za­nych z kli­ma­tycz­nymi wła­ści­wo­ściami Zako­pa­nego, pod koniec XIX wieku przy­była do Zako­pa­nego ple­jada arty­stów, inte­lek­tu­ali­stów, elity pol­skiej inte­li­gen­cji (m.in. Sta­ni­sław Wit­kie­wicz, Wła­dy­sław Matla­kow­ski, Sta­ni­sław Bara­basz, Rafał Mal­czew­ski, Karol Stry­jeń­ski oraz wielu innych), któ­rzy w gór­skim kli­ma­cie szu­kali ratunku dla nad­wą­tlo­nego zdro­wia.

Czy­taj całość »

Kategorie: Antropologia kultury, eksponaty, Muzealia, sztuka ludowa, Tradycja
Tagi: , , , , ,

Listopad

1 listopada 2011 | | 1 komentarz

Mie­siąc bar­dzo wła­ści­wie nazwany, bo w tym cza­sie ze wszyst­kich drzew liście już opa­dły albo opa­dają. Z tym mie­sią­cem roz­po­czy­nają się polo­wa­nia i łowy wszel­kiej zwie­rzyny, nie­gdyś bar­dzo wesoło i huczno odpra­wiane. Lubo listo­pad bywa w ogóle dżdży­sty, zimny a cza­sami i mroźny, to jed­nak zda­rzają się i chwile łagodne, a dnie pra­wie do jego połowy jesz­cze nazy­wają miej­scami Babiem latem albo Maru­si­ko­wem latem.” Oskar Kolberg

Kategorie: rok obrzędowy, Tradycja
Tagi: , , , ,

Etno-notatki z podmiejskiej chatki. Cztery pogrzeby i jedno wesele.

30 października 2011 | | Brak komentarzy

Gdy miesz­ka­łam w mie­ście, na co dzień zwra­cały moją  raczej śluby niż pogrzeby , gdy korzy­sta­jąc z week­endu prze­miesz­cza­łam się Trak­tem Kró­lew­skim: w dro­dze na spo­tka­nie rodzinne czy tzw. Wyj­ście Kul­tu­ralne działo się przy­godne pod­gląd­nie stro­jów pań­stwa mło­dych , przy­stro­jo­nych doro­żek, pozo­wa­nia fra­ków i kape­lu­szy przed Wizyt­kami  czy św. Krzy­żem.  Pogrzeby miej­skie –jeśli nie na szcze­blu pań­stwo­wym trans­mi­to­wane wtedy w TV– były raczej sku­pione w swym kame­ral­nym żalu rodzin­nym. Prze­ży­wały swój obrzą­dek na Wól­kach, Bród­nach, Powąz­kach, cen­trum mia­sta zosta­wia­jąc zwy­kłemu pośpie­chowi prze­chod­niów i feeri reklam gwa­ran­tu­ją­cych jakże inny rodzaj szczę­śli­wo­ści niż ten pozaziemski.

Tym­cza­sem cen­trum małej miej­sco­wo­ści sta­nowi zazwy­czaj kościół, zatem i pogrzeb dzieje się w cen­trum – w cen­trum dnia, cen­trum życia każ­dego, kto aku­rat będzie miał spo­tka­nie z Rytu­ałem. Pogrzeb pod­miej­ski to  wstrzy­ma­nie ruchu, współ­uczest­nic­two natych­mia­stowe, ludzie na pro­gach skle­pów, na bal­ko­nach,  twój momenty pauzy, bo przej­ście na pobli­ski cmen­tarz głów­nymi uli­cami blo­kuje ruch z rynku i stoi się na skwe­rze z fon­tanną – tro­chę bez­rad­nie poda­jąc swoją współ­czu­jącą postawę  wycho­dzą­cym z kościoła. Nie spo­sób się nie zatrzy­mać, nie spo­sób nie uczest­ni­czyć. Nekro­logi w małym mia­steczku są wszę­dzie: na drze­wach, pło­tach, a w oko­licy zamiesz­ka­nia Zmar­łego nastę­puje ich kumu­la­cja, tak że kolejne  nazwi­ska wpa­dają w pamięć i ma się wra­że­nie swo­istej zadzierz­gnię­tej zna­jo­mo­ści z Tym, któ­rego będą nie­długo żegnać jego praw­dziwi bli­scy.

Czy­taj całość »

Kategorie: Antropologia kultury, Etno-notatki z podmiejskiej chatki
Tagi: , , ,

Res musealiae: Komora konsumpcyjna

25 października 2011 | | Brak komentarzy

Komora to wydzie­lone miej­sce we wnę­trzu tra­dy­cyj­nej wiej­skiej cha­łupy, przy­le­ga­jące do izby lub sieni, wąskie, zaciem­nione i nie­ogrze­wane. Jako rodzaj domo­wego maga­zynu, komora sta­no­wiła spe­cja­li­styczne pomiesz­cze­nie, w któ­rym pano­wały odpo­wied­nie warunki ter­miczne zapew­nia­jące pro­duk­tom żywno­ścio­wym wła­ściwą tem­pe­ra­turę, a z kolei mate­rial­nym uten­sy­liom bezpieczeństwo.

      Komora słu­żyła do skła­da­nia zgro­ma­dzo­nych zapa­sów ziarna i poży­wie­nia. Prze­cho­wy­wano w niej pro­dukty kon­su­mo­wane na bie­żąco oraz zapasy żywno­ści, trzy­mano nie­uży­wane na co dzień, ale cen­niej­sze sprzęty: paradną uprząż, narzę­dzia, oku­cia wozów. W cera­micz­nych garn­kach skry­wano zaosz­czę­dzone pie­nią­dze. Na drą­gach zawie­szano odzież, zapasy przę­dzy, samo­działy. Opie­rane na cegłach lub zawie­szane na dru­tach drew­niane półki, chro­niły prze­cho­wy­wane zapasy żywno­ści oraz bank­noty przed gry­zo­niami. Po jesien­nej zwózce plo­nów z pola stan komory był naj­za­sob­niej­szy. Zimą sys­te­ma­tycz­nie przy­by­wało też zia­ren z młó­co­nego w tym okre­sie zboża. Dostępu do komory chro­niła wsta­wiona w nie­duży otwór okienny kowal­ska krata.

Czy­taj całość »

Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, eksponaty, Muzealia, muzeum, Tradycja, wystawy
Tagi: , , , , , ,

Ze świata antropologii…

23 października 2011 | | Brak komentarzy

Dla osób patrzą­cych na świat z antro­po­lo­giczną wraż­li­wo­ścią i chcą­cych podzie­lić się swo­imi spo­strze­że­niami i reflek­sami, poja­wiła się cie­kawa okazja.

Inter­ne­towe cza­so­pi­smo (op.cit.,) ogło­siło kon­kurs na antro­po­lo­giczną rela­cję z wakacji.

For­muła kon­kursu jest otwarta, zarówno pod wzglę­dem adre­sa­tów kon­kursu, jak i środ­ków wyrazu. Zgod­nie z ogłoszeniem:

Czy­tel­nicy i sym­pa­tycy! Fachowcy i ama­to­rzy! Podróż­nicy i tury­ści! Chwyć­cie za pióra i kla­wia­tury, opo­wiedz­cie o tym, co się wam przy­da­rzyło pod­czas waka­cji. Cze­kamy na tek­sty, ale też filmy, opa­trzone komen­ta­rzem zdję­cia, notki, komiksy i inne formy wypowiedzi”.

Nagro­dami w kon­kur­sie są książki Wydaw­nic­twa Czarne i publi­ka­cja na inter­ne­to­wych łamach (op.citu.,). Ter­min nad­sy­ła­nia prac: 31 paź­dzier­nika 2011.

 

Wię­cej infor­ma­cji: http://www.opcit.pl/

Kategorie: Warszawa, Wycieczki
Tagi:

Fiesta extra large

22 października 2011 | | Brak komentarzy

W Ame­ryce nie tylko dania i roz­miary ubrań są extra large, roz­ma­chu nabie­rają też pozo­stałe aspekty życia, jak cho­ciażby uro­czy­sto­ści. Stąd też wspo­mniana w poprzed­nim wpi­sie quin­ce­añera jest w Sta­nach zja­wi­skiem nie­zwy­kle cie­ka­wym: sta­nowi mie­szankę tra­dy­cji z róż­nych kra­jów laty­no­skich połą­czoną z pół­noc­no­ame­ry­kań­skim umi­ło­wa­niem do prze­sady i popkultury.

 Quin­ce­añerę przy­wieźli ze sobą imi­granci z klasy śred­niej. Pierw­szą oznaką zmian był kolor: sukienka jubi­latki mogła być skromna lub przy­po­mi­nać strój księż­niczki z bajek, zgod­nie z tra­dy­cją powinna mieć jed­nak kolor różowy (dla­tego też uro­czy­stość nazy­wano „la fie­sta rosa”). O takie było jed­nak trudno, więc nasto­latki zna­la­zły pro­dukt naj­bliż­szy temu poszu­ki­wa­nemu: suk­nie ślubne. Krój był ide­alny, wystar­czyło odciąć tren, a tra­dy­cyjny kolor został powoli zastą­piony bielą sym­bo­li­zu­jącą nie­win­ność. Dla­tego też na pierw­szy rzut oka nie­kiedy trudno odróż­nić czy mamy do czy­nie­nia z pięt­na­sto­latką pro­wa­dzoną do ołta­rza w kościele przez swo­jego hono­ro­wego szam­be­lana, czy z panną młodą idącą do ślubu.

Czy­taj całość »

Kategorie: Ameryka Południowa, Antropologia kultury, Tradycja
Tagi: , , , ,

Dorosła piętnastolatka

20 października 2011 | | Brak komentarzy

Dorosła piętnastolatkaW dniu osiem­na­stych uro­dzin zosta­jemy wszem i wobec uznani za ludzi doro­słych, co pociąga za sobą bar­dzo kon­kretne prawa i obo­wiązki: możemy gło­so­wać, pić i palić, ale za swoje postę­po­wa­nie możemy też odpo­wie­dzieć przed sądem. Jaki więc ma sens quin­ce­añera, hucz­nie obcho­dzone pięt­na­ste uro­dziny dziew­czyn z laty­no­skich rodzin, które w tym szcze­gól­nym dniu nie uzy­skują żadnego z powyższych?

 Ślady tej fie­sty (quin­ce­añera okre­śla zarówno jubi­latkę jak i samą uro­czy­stość) odnaj­du­jemy już w okre­sie pre­ko­lum­bij­skim, kiedy to matka udzie­lała wska­zówki swo­jej wcho­dzą­cej wkrótce w mał­żeń­skie życie córce (w tek­ście przy­ta­cza­nym przez brata Ber­nar­dino de Saha­gúna widać, jak mało zmie­niają się matki: chodź skrom­nie ubrana, żeby nie pomy­ślano, że się stro­isz, ale też nie ZA skrom­nie, żeby nikt nie pomy­ślał, że jesteś biedna, etc.). Póź­niej nastą­piło powolne mie­sza­nie się kul­tur i wpły­wów, wraz z kolo­ni­za­to­rami do Ame­ryki dotarły dwor­skie przy­ję­cia i bale debiu­tan­tek, a efek­tem tego jest wła­śnie współ­cze­sna quin­ce­añera.

Czy­taj całość »

Kategorie: Ameryka Południowa, Antropologia kultury, Tradycja
Tagi: , , , , ,

Sarmaci i ‘obcy’- kultura szlachecka w XVII –wiecznej Polsce — gra/zabawa RPG 22.09.2011

11 października 2011 | | Brak komentarzy

Zie­mie szla­chec­kiej Pol­ski były tere­nem barw­nym kul­tu­rowo, etno­gra­ficz­nie i języ­kowo. Sta­no­wiły także obszar wielu ste­reo­ty­pów. Posta­cie szlach­cica, Kozaka, Tata­rzyna i Żyda czy zamor­skiego ‘plu­draka’ w XVII-wiecznym oto­cze­niu na stałe weszły do lite­ra­tury i sztuki, przy­cią­ga­jąc uwagę arty­stów, histo­ry­ków i ‘zwy­kłego’ odbiorcy rzeczywistości.

Spró­bo­wa­li­śmy oży­wić tamte czasy poprzez para-teatralną formę zabawy, reali­zu­jąc temat:

Plu­dry i rapier:  potwarz dla sar­mac­ko­ści — wszel­kie zło z Zachodu pocho­dzi, na ziemi sar­mac­kiej jeno szlachta pol­ska god­nie żyć może.

Pro­wa­dze­nie warsz­ta­tów: : Joanna i Tomasz Wol­scy, Klara Sielicka-Baryłka, Amu­dena Rutkowska

W grze udział wzięła mło­dzież z  Gim­na­zjum nr 59 przy Zespole Szkół nr 61

Kategorie: fotoblog
Tagi: , , , , , , , ,

Co robi Etnolog na placu Trzech Krzyży?

5 października 2011 | | Brak komentarzy

War­szawa ma wiele miejsc, gdzie można spo­tkać skate’ów, ale pewna grupa gro­ma­dzi się wokół pomnika ich patrona — Win­cen­tego Witosa. Wpraw­dzie zazwy­czaj jest do nich zwró­cony tyłem ale nie zra­ża­jąc się tym w pełni korzy­stają z gra­ni­to­wych scho­dów (porządna twarda i gładka nawierzch­nia) i atrak­cyj­nego postu­mentu, na któ­rym zamiesz­kał. Oswa­jają prze­strzeń, którą urba­ni­ści prze­zna­czyli dla pamięci o wiel­kim dzia­ła­czu ludo­wym, i nadają jej choć odro­binę życia . Tu wydają się sty­kać rze­czy­wi­sto­ści ludowa (Wito­sowa) z ludową (skate’owską), ale nie to inte­re­suje antro­po­loga w tym przy­padku. Bar­dziej atrak­cyjne jest star­cie prze­strzeni miej­skiej z powierzch­nią deski, mimo, że obraz prze­waż­nie jest nie­wy­raźny.

Czy­taj całość »

Kategorie: Antropologia kultury, EtnoWarszawa, Warszawa, życie miasta
Tagi: , , ,