<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ethnomuseum.pl Blog &#187; inspiracja</title>
	<atom:link href="http://ethnomuseum.pl/blog/tag/inspiracja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ethnomuseum.pl/blog</link>
	<description>Blog Działu Etnografii Polski i Europy Państowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie</description>
	<lastBuildDate>Fri, 23 Jul 2010 22:41:52 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=abc</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Tomek i Julka znaleźli Olędra!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/02/tomek-i-julka-znalezli-oledra/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/02/tomek-i-julka-znalezli-oledra/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 06:51:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Olga Mędrzejewska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Olędrzy]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>
		<category><![CDATA[życie warszawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3305</guid>
		<description><![CDATA[Proszę nam tu napisać – mama stuka palcem w kartę tytułową książki – Tomek i Julka znaleźli Olędra, dnia 26 czerwca 2010 r. w  Muzeum Etnograficznym!
Czerwcowe, spokojne i słoneczne popołudnie. Dwójka niestrudzonych poszukiwaczy przygód wraz z mamą właśnie zwycięsko zakończyła zmagania w grze &#8220;Gdzie jest Olęder?&#8221; towarzyszącej otwarciu nowej wystawy w Państwowym Muzeum Etnograficznym: &#8220;Bobry  [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3317" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder10.jpg"><img class="size-medium wp-image-3317 " title="Zapomniany Świat Olędrów, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder10-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Zapomniany Świat Olędrów, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p><em>Proszę nam tu napisać </em>– mama stuka palcem w kartę tytułową książki – <em>Tomek i Julka znaleźli Olędra</em>, <em>dnia 26 czerwca 2010 r. w  Muzeum Etnograficznym!</em><br />
Czerwcowe, spokojne i słoneczne popołudnie. Dwójka niestrudzonych poszukiwaczy przygód wraz z mamą właśnie zwycięsko zakończyła zmagania w grze &#8220;Gdzie jest Olęder?&#8221; towarzyszącej otwarciu nowej wystawy w Państwowym Muzeum Etnograficznym: &#8220;Bobry  Pana Boga – Zapomniany świat Olędrów&#8221;.</p>
<p><span id="more-3305"></span></p>
<p>Przez ostatnie 40 minut rodzina mierzyła się z zadaniami przygotowanymi przez Agatę Smagałę z Działu Naukowo-Oświatowego. By odnaleźć bohatera gry, Tomek i Julka musieli między innymi stoczyć bitwę łódek z łupiny orzecha (wygrywał ten, kto silniejszym podmuchem wywróci łódkę przeciwnika) w imieniu dwóch rywalizujących o dziewczynę osadników, odpowiedzieć na pytania związane z wpływem rzeki na życie Olędrów oraz odnaleźć „ukryte gdzieś w terenie” informacje o pobliskim kościele ewangelicko-augsburskim pod wezwaniem Św. Trójcy. Najwięcej frajdy sprawiły im chyba gry i zabawy, w które podobno dawno temu grały dzieci osadników z Niderlandów i Fryzji. Z zamkniętymi oczami należało losować z woreczka tajemnicze przedmioty</p>
<div id="attachment_3308" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder19b.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3308" title="Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder19b-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska </p></div>
<p>i odgadywać, po samym dotyku, co trzyma się w rękach. A można było wyciągnąć zarówno dziurkacz do papieru jak i szklanego słonika czy glinianego ptaszka-gwizdek, który dostarczył chyba najwięcej trudności. Nie czas jednak było na rozpamiętywanie trudów zgadywanki, gdy w muzeum czekały już kolejne zadania! Mali poszukiwacze musieli tym razem odnaleźć wiklinowe przedmioty, niezbędne w codziennym życiu i pracy każdego mieszkańca olęderskiej osady. Uzbrojeni w zdjęcia przedmiotów niczym w portrety pamięciowe, ruszyli na łowy w sali rękodzieła i rzemiosła ludowego. Ale jak wśród wielu dziwnych, interesujących przedmiotów odnaleźć te właściwe? Jak nie rozpraszać się i nie gubić celu, gdy pod ścianą przycupnął wielki miech kowalski, a mama opowiada, do czego służył, powołując się na stryjka kowala? Na szczęście opowieści rodzinne, choć ciekawe, nie mogły konkurować z ekscytacją poszukiwań i po chwili w gąszczu koszy, dzbanków a nawet torebkopodobnych wiklinowych pojemników Julka odnalazła ostatni poszukiwany obiekt – wierszę. Co zacz, dowiesz się Czytelniku, odwiedzając muzeum. (Podpowiedź: eksponat nr 42 w Sali Rękodzieła i Rzemiosła Ludowego na drugim piętrze). Co ciekawe, wędrówka przez muzealne sale, prócz dreszczyku emocji związanego z grą dostarczyła uczestnikom także całkiem niespodziewanej nowej wiedzy z zakresu powinowactwa (dzieci poznały nowy termin – stryjek &#8211; określający brata ojca dziadka), ornitologii (dzięki drewnianej rzeźbie Tomek już nigdy nie pomyli dudka z sójką) oraz tradycyjnych motywów w polskich obrazach na szkle i związanego z nim nazewnictwa – <em>Drzewo genealogiczne odtwarza historie rodziny</em>.<em> Kto był czyim synem lub córką, kto czyją ciocią czy cioteczną babcią. O proszę, tu macie np. Adama i Ewę. Od nich, jak konary odchodzą ich dzieci, a od ich dzieci – kolejne dzieci, i tak dalej do</em></p>
<div id="attachment_3313" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><em><em><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder18.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3313" title="Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder18-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></em></em><p class="wp-caption-text">Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p><em>samej góry</em> &#8211; tłumaczyła Tomkowi i Julce mama, rozglądając się jednocześnie za snopkami zbóż, będącymi wskazówką do rozwiązania kolejnej zagadki. Wcześniej drogę w labiryncie wyznaczonym przez rzeźby, obrazy i szopki wskazała im pani pilnująca Galerii Polskiej Sztuki Ludowej –<em> Państwo w poszukiwaniu snopków jak mniemam? Proszę iść prosto, prosto! Więcej jednak nic nie podpowiem</em> – uśmiechnęła się filuternie. Poszukiwacze musieli zatem samodzielnie wytropić zboże najczęściej uprawiane przez nadrzecznych osadników oraz narzędzia niezbędne im w pracy na roli. Po wykonaniu tego zadania zdobyli kolejne naklejki na mapie olęderskiej wsi i do pełni szczęścia brakowało już tylko jednej, najważniejszej – postaci samego Olędra.</p>
<div id="attachment_3315" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder15.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3315" title="Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder15-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p>Ale, ale kim jest tajemniczy Olęder? Czy Olęder to osadnik, który w XVI wieku uciekając przed prześladowaniami religijnymi przywędrował do Rzeczypospolitej z Niderlandów i Fryzji, Niemiec czy Węgier? Czy po przybyciu do Polski, w zamian za prawo do osiedlenia się na złagodzonych zasadach (dożywotnia dzierżawa za czynsz) – miał zajmować się głównie melioracją i osuszaniem terenów podmokłych, produkcją sera i pasterstwem, a może karczowaniem lasów? – tak brzmiało jedno z pytań w grze planszowej, w którą na placu przed muzeum, pod rozłożystym kasztanowcem można było zagrać w sobotę. Kolorowe bobry z modeliny, symbolizujące osadników olęderskich, powoli acz systematycznie opanowywały mapę XVII-wiecznych ziem polskich wzdłuż Wisły, Bugu, Bzury, Warty i Wkry, zaczynając swoją ekspansję (zgodnie z historią osadnictwa olęderskiego na ziemiach polskich) od Żuław Wiślanych. W trakcie gry należało nie tylko wykazać się wiedzą na temat tajemniczych Olędrów (czym był terp, a czym wolnizna, jak ubierały się olęderskie elegantki i z jakiego warzywa najczęściej przygotowywały swym mężom przetwory? Jaki żółty ser zawdzięczamy Olędrom oraz kim byli mennonici), ale i prawdziwym zmysłem strategicznym! Gracze, po udzieleniu poprawnej odpowiedzi, stawali przed dylematem: czy zbierać punkty, którymi w przyszłości można by opłacić gościnę w chacie „kolegi bobra”, czy inwestować je we własne domostwo, licząc na rychłe odwiedziny i spłatę innego gracza. Temu, kto lekkomyślnie zainwestował zbyt dużo punktów w rozbudowę swojego osiedla, groziła często… pańszczyzna.</p>
<div id="attachment_3314" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder20.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3314" title="Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder20-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p><em>Zasada jest prosta</em> – tłumaczył mistrz gry – <em>jeśli nie jesteś w stanie zapłacić za gościnę w czyjejś osadzie, udajesz się na jedną kolejkę w pańszczyznę. Tzn. odpowiadasz na pytanie zadane swojemu przeciwnikowi. Jeśli odpowiesz poprawnie – zdobyte punkty oddajesz osadnikowi, u którego masz dług. Jeśli odpowiesz błędnie, on ma jeszcze jedną szansę – może odpowiadać samodzielnie.</em> &#8211; Ten niecodzienny obowiązek przydarzył się podczas gry pani Ani: &#8211; <em>Musi Pani oddać 2 domy i na rok iść w pańszczyznę! </em>– usłyszała surowy nakaz wydany przez mistrza gry, gdy okazało się, że pobyt w rozbudowanej osadzie Eweliny, przeciw której grała, jest niewspółmiernie kosztowny do zasobów zebranych podczas gry -<em> Trudno, taki los! Widać, nie jest mi pisane posiadanie wielkiego majątku i licznych domów – stoicko podeszła do sprawy pani Ania. – A gdzie będzie można kupić taką grę? </em>– dopytywała się po jej ukończeniu.</p>
<div id="attachment_3312" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder13.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3312" title="Warsztaty wikliniarskie, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder13-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Warsztaty wikliniarskie, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p>Po intelektualnych i strategicznych zmaganiach uczestnicy mogli zrelaksować się próbując swych sił w sztukach plastycznych i wikliniarstwie. W namiotach opodal, do godz. 18 trwał nieprzerwanie warsztat wyplatania koszy z wikliny, na stołach dzieci malowały farbami wymarzoną Wisłę, a dorośli zdobili białe kafelki na wzór holenderski. Wśród tradycyjnych wiatraków, łódek i ryb – motywów ściśle związanych z życiem i pracą ludności zasiedlającej tereny nadrzeczne, można było odnaleźć także scenki rodzajowe oraz wysłuchać ich interpretacji:</p>
<div id="attachment_3307" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder9.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3307 " title="Malowanie kafelków, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder9-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Malowanie kafelków, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p>- <em>Namalowałam Mamę i Tatę Olędrów. Tata, jak na rybaka przystało, trzyma w ręku wędkę i rybę. Mama – pobożna, skromnie ubrana luteranka, śpiewa religijne pieśni i trzyma wędkę wraz z Tatą, na znak, że podziela jego zainteresowania i sposób życia </em>– opowiadała o swojej pracy wolontariuszka Kasia.</p>
<p>Wystawę &#8220;Bobry Pana Boga – Zapomniany świat Olędrów&#8221; można oglądać do końca sierpnia na placu Małachowskiego, między Państwowym Muzeum Etnograficznym a Zachętą. Na grę planszową zapraszamy do muzealnej kawiarni Biały Konik.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/02/tomek-i-julka-znalezli-oledra/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzyń, dzyń! / Puk, puk!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/06/03/dzyn-dzyn-puk-puk/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/06/03/dzyn-dzyn-puk-puk/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Jun 2010 20:29:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Antropologia kultury]]></category>
		<category><![CDATA[badania terenowe]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[innowacja]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[kieratówka]]></category>
		<category><![CDATA[tożsamość]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3202</guid>
		<description><![CDATA[- Dzień dobry pani, ja jestem studentką i robię tutaj takie badania, bo ja będę pisała pracę o B.
- Wejdź, kochana, wejdź.
[kawa/herbata, a może i ciasteczka; dyktafon]
-A skąd ty przyjechałaś tutaj, moje dziecko?
- Z Warszawy.
- Aż z Warszawy, no, no. I co mówiłaś, że studiujesz?
- Etnologię.

- Etnologię&#8230; a to nie o owadach jest?
- Nie, nie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3204" class="wp-caption alignleft" style="width: 284px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125941037434945_100000571489619_241679_6760357_n.jpg"><img class="size-medium wp-image-3204" title="Sieci znaczeń, fot. P. Strojnowski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125941037434945_100000571489619_241679_6760357_n-300x224.jpg" alt="Sieci znaczeń, fot. P. Strojnowski" width="274" height="204" /></a><p class="wp-caption-text">Sieci znaczeń, fot. P. Strojnowski</p></div>
<p style="text-align: justify;">- Dzień dobry pani, ja jestem studentką i robię tutaj takie badania, bo ja będę pisała pracę o B.</p>
<p style="text-align: justify;">- Wejdź, kochana, wejdź.</p>
<p style="text-align: justify;">[kawa/herbata, a może i ciasteczka; dyktafon]</p>
<p style="text-align: justify;">-A skąd ty przyjechałaś tutaj, moje dziecko?</p>
<p style="text-align: justify;">- Z Warszawy.</p>
<p style="text-align: justify;">- Aż z Warszawy, no, no. I co mówiłaś, że studiujesz?</p>
<p style="text-align: justify;">- Etnologię.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-3202"></span></p>
<p style="text-align: justify;">- Etnologię&#8230; a to nie o owadach jest?</p>
<p style="text-align: justify;">- Nie, nie. To jest taka nauka o kulturze.</p>
<p style="text-align: justify;">- I wy tak badacie społeczeństwo, tak? To taka socjologia, tak?</p>
<p style="text-align: justify;">- No nie, nie do końca.  Bo my tak badamy ludzi no&#8230; pojedynczo, rozumie pani. To się nazywa też antropologią.</p>
<p style="text-align: justify;">- A to nie są ci, co to jakieś czaszki tam oglądają? Czytałam taki artykuł ostatnio w &#8220;Focusie&#8221;, ja to lubię takie ciekawostki, wiesz. Że właśnie pojechali archeolodzy tam na jakieś wykopaliska gdzieś do Afryki i tam tacy antropolodzy właśnie znaleźli jakieś kości i czaszkę, i z tego się dowiedzą, z jakich to jest czasów, co tam wykopali. Ale to ja nie wiem, dlaczego wy tutaj w B. coś badacie. U nas nic takiego to nie będzie&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">- No nie, bo to jest antropologia fizyczna, my się tym nie zajmujemy. No&#8230; my tak po prostu chodzimy po domach i rozmawiamy z ludźmi o różnych rzeczach. Jeżeli nas wpuszczą, oczywiście.</p>
<p style="text-align: justify;">- Wiesz, jak ty byś chodziła nie jedna, tylko z kimś, to bym pewnie nie puściła, bo to wiesz, te Jehowy ostatnio tak chodzą i oni zawsze po dwoje chodzą. I też chcą rozmawiać. Wiesz, przychodzą, najczęściej to chłopak i dziewczyna, grzeczni bardzo, nie powiem, i mówią, że  chcieliby razem Biblię poczytać i porozmawiać. Ja to nigdy nie puszczam, mój mąż nieboszczyk ich bardzo nie lubił. Zawsze im mówił, że Biblię to on może sobie sam poczytać albo w kościele. No, ale jak patrzę teraz przez judasza, że taka dziewczynka stoi, sama jeszcze, więc może nie Jehowa, to pomyślałam: otworzę, co mi tam. Oni teraz zbudowali ten swój kościół, czy tam świątynię, ja nie wiem, tak to nazywają,  tutaj w B., niedaleko przy torach, dlatego coraz częściej chodzą. Zwłaszcza w tych budynkach, bo tu blisko mają. Słyszałam od sąsiadki, że&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">______________________________________________________________________________________________</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_3217" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125938847435164_100000571489619_241670_1129943_n.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3217" title="Raz, dwa, trzy, etnograf patrzy! Fot. P. Strojnowski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125938847435164_100000571489619_241670_1129943_n-150x150.jpg" alt="Raz, dwa, trzy, etnograf patrzy! Fot. P. Strojnowski" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Raz, dwa, trzy, etnograf patrzy! Fot. P. Strojnowski</p></div>
<p>Myślę, że każdy etnograf przeżył w terenie takie chwile, kiedy miał ochotę walić głową w ścianę albo przeciwnie:  wyprzeć się niczym św. Piotr  i stwierdzić, że owszem, jest socjologiem, a potem czekać na piorun, który spadnie z nieba,  aby go pokarać.</p>
<p style="text-align: justify;">Kryzys związany z tożsamością naszej dyscypliny trwa już od pewnego czasu. Ma swoje dobre strony: mamy dużą swobodę wyboru tematów badawczych, włączając w to wycieczki na tereny dawniej uznawane za socjologiczne, kulturoznawcze, psychologiczne czy wręcz medyczne. Inna sprawa, że dziedziny te też się specjalnie wzajemnie nie ograniczają, prowadząc ekspansję w głąb naszych &#8211; rdzennie przecież etnograficznych &#8211; ziem.</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejną zaletą tego stanu rzeczy jest mnożenie się prac teoretycznych, obfitujących w celne metafory i zgrabne cytaty, którymi można okrasić prace dyplomowe czy chociaż eseje na zaliczenie przedmiotu.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak, ogólnie rzecz ujmując, korzyści z postmodernistycznego rozmycia kończą się tam, gdzie zaczyna się Teren i Praktyka. Niewinne pytanie rozmówcy czy rozmówczyni zbija nas z pantałyku, bo jak tu wytłumaczyć ludziom Clifforda, Geertza, Rorty&#8217;ego i może jeszcze trochę Hastrup. Ha, wytłumaczyć to nie problem, ale zrobić to zanim się znudzą i nas wyrzucą? Chociaż nawet nie zdążyliśmy zadać tych kilku pytań&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">A przecież oni mają święte prawo wiedzieć, czym zajmują się ludzie, którzy wypijają im kawę i herbatę, wyjadają obiady, pytają o kolor Lenina i jeszcze nagrywają to wszystko cyfrowym wynalazkiem. A my powinniśmy być w stanie wytłumaczyć w jednym czy dwóch zdaniach, po co tak naprawdę włóczymy się po ich Terenie. I to wytłumaczyć w taki sposób,  żeby nie wyjść na nekromantów, łapaczy motyli czy &#8211; co gorsza &#8211; socjologów.</p>
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_3219" class="wp-caption alignleft" style="width: 175px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125938624101853_100000571489619_241667_3126574_n.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3219" title="&quot;A gdzie jest człowiek?&quot;, fot. P. Strojnowski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125938624101853_100000571489619_241667_3126574_n-150x150.jpg" alt="&quot;A gdzie jest człowiek?&quot;, fot. P. Strojnowski" width="165" height="165" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;A gdzie jest człowiek?&quot;, fot. P. Strojnowski</p></div>
<p>Z okazji jubileuszu 75-lecia Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW młodzi etnografowie/etnolodzy/antropolodzy, trochę podirytowani istniejącym stanem rzeczy, postanowili za pomocą specjalnej wystawy pokazać, czym w zasadzie jest antropologia. Może nie tyle pokazać, ile raczej zaproponować swoją wizję. Albo może&#8230; innymi słowy&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Cóż, najlepiej będzie, jeśli sami się wybierzecie i zobaczycie, a nawet pogracie w specjalną, interaktywną etno-grę. Bo tak naprawdę, jak mawia Geertz, <em>antropologom zadawane bywa nieobce im samym pytanie, jak to, co robią, różni się od tego, czym zajmują się socjolodzy, historycy, psycholodzy czy politolodzy. Na to pytanie nie ma gotowej odpowiedzi poza tym, że z całą pewnością robią to właśnie, co robią.</em> (C. Geertz, <em>Zastane światło</em>)</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Niniejszym studenci Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW zapraszają na wystawę &#8220;A gdzie jest człowiek?&#8221;, którą można oglądać w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie od 25 maja do 7 czerwca 2010 roku.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/06/03/dzyn-dzyn-puk-puk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Golić brodę tępą brzytwą</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/25/golic-brode-tepa-brzytwa/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/25/golic-brode-tepa-brzytwa/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 May 2010 22:56:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[Noc Muzeów]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>
		<category><![CDATA[życie warszawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2990</guid>
		<description><![CDATA[- niepowodzenia w szkole.  To fragment sennika, podobno babilońskiego (cokolwiek to oznacza), który z tajemniczych względów zapadł mi niegdyś w pamięć.
W nocy z soboty na niedzielę 15/16 maja przed tak złym snem i związanym z nim losem  schroniło się w Muzeum Etnograficznym prawie 8 tysięcy ludzi. Powszechny lęk wygonił na ulice jeszcze więcej osób &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2995" class="wp-caption alignleft" style="width: 168px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43461.jpg"><img class="size-medium wp-image-2995" title="Jedna z Madonn przygotowanych przez studentów WSA ASPTTF, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43461-225x300.jpg" alt="Jedna z Madonn przygotowanych przez studentów WSA ASPTTF, fot. E. Skokowska" width="158" height="210" /></a><p class="wp-caption-text">Jedna z Madonn przygotowanych przez studentów WSA ASPTTF, fot. E. Skokowska</p></div>
<p style="text-align: justify;">- niepowodzenia w szkole.  To fragment sennika, podobno babilońskiego (cokolwiek to oznacza), który z tajemniczych względów zapadł mi niegdyś w pamięć.</p>
<p style="text-align: justify;">W nocy z soboty na niedzielę 15/16 maja przed tak złym snem i związanym z nim losem  schroniło się w Muzeum Etnograficznym prawie 8 tysięcy ludzi. Powszechny lęk wygonił na ulice jeszcze więcej osób &#8211; unikały one  nieszczęścia zwiedzając różne muzea, galerie, warszawską Giełdę, Sejm, a nawet niektóre centra handlowe. Do powszechnie cenionych rozrywek należało stanie w ogromnej kolejce do niedawno otwartego Muzeum Fryderyka Chopina.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak, jak już wspominałam, nasze Muzeum nie świeciło pustkami. Przechadzając się wśród zwiedzających, uzbrojona w aparat i dyktafon, poczyniłam kilka spostrzeżeń, którymi pragnęłabym się teraz z Wami podzielić.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2990"></span></p>
<h2 style="text-align: justify;">Nocne muzykowanie</h2>
<div class="mceTemp" style="text-align: justify;">
<dl id="attachment_2999" class="wp-caption alignright" style="width: 160px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4355.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-2999" title="Występ duetu na karimbach, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4355-150x150.jpg" alt="Występ duetu na karimbach, fot. E. Skokowska" width="150" height="150" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Występ duetu na karimbach, fot. E. Skokowska</dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align: justify;">Gwoździem programu były oczywiście koncerty w sali kinowej. Grały kolejno: Village Kollektiv, Port Mone, Moulay Sherif. Wszystkie zespoły wypadły świetnie, dzieląc się z widownią ogromną dawką pozytywnej energii, która rzucała się w oczy, gdy patrzyłam na tłumy wychodzące z sali.</p>
<p style="text-align: justify;">Entuzjaści muzyki mieli możliwość posłuchać także duetu na karimbach, a potem na didgeridoo (zespół Balanda).  Kapela Braci Dziobaków zagrała ballady i kołysanki, które &#8211; pomimo świetnego wykonania &#8211; nikogo nie skłoniły do snu. Taka to była niezwykła noc.  Wypytywani słuchacze z zachwytem opowiadali o egzotycznych i swojskich melodiach, niektórzy nawet od razu po koncercie wymykali się do domu, by na spokojnie ochłonąć po tylu muzycznych wrażeniach.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Karuzela z Madonnami</h2>
<p style="text-align: justify;">Inni jednak dalej brali udział w oferowanych atrakcjach: przeżywali silne emocje i entuzjastycznie wcielali się w role kangurów i strusi podczas opowiadania aborygeńskich opowieści przez Grupę Studnia O. Powodzeniem cieszyły się też projekcje niezwykłych filmów animowanych &#8211; niby po północy, niby na dobranoc, ale nie warto było nawet zmrużyć oka!</p>
<p style="text-align: justify;">Niesamowite wrażenie robiły spacerujące po Galerii Polskiej Sztuki Ludowej Madonny. Niektóre przerażające, a wszystkie piękne.  Stroje, fryzury i makijaże dzielnych dziewcząt były dziełem studentów <a href="http://www.charakteryzacja.pl" target="_blank">Wyższej Szkoły Artystycznej i Aktywnego Studium Plastycznego</a>.  Kunsztownie wykonane żywe rzeźby, były w  większości zainspirowane wizerunkami Matki Boskiej &#8211; nie tylko tymi z polskiej ikonografii ludowej, ale także tymi z przedstawień południowoamerykańskich.</p>
<p style="text-align: justify;">
<div class="mceTemp" style="text-align: justify;">
<dl id="attachment_3101" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43451.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3101" title="Zdjęcie z Madonną, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43451-150x150.jpg" alt="Zdjęcie z Madonną, fot. E. Skokowska" width="150" height="150" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Zdjęcie z Madonną, fot. E. Skokowska</dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Na pierwszy rzut oka budziły zachwyt lub lęk.  I to nie tylko u dzieci. Ja sama przeżyłam chwilę grozy, ujrzawszy Madonnę zainspirowaną, jak mi się zdaje, gotycką katedrą. Miała ona szatę ozdobioną &#8211; podobnie jak nimb &#8211; witrażami, na piersiach (jakby organami), a w pasie wisiało kadzidło. Całe ciało miała pomalowane na czarno, a na powiekach wymalowano jej&#8230; oczy o czarnych białkach. Kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz, poczułam wręcz zabobonny strach i wcale nie dziwiłam się dzieciom, które chowały się za rodzicami.</p>
<p style="text-align: justify;">Po drugim spojrzeniu zwiedzający pytali o możliwość zrobienia zdjęcia z którąś z modelek, po czym stawali obok niej z radosnym uśmiechem i czekali na pstryknięcie.</p>
<p style="text-align: justify;">Trzeci rzut oka wywoływał współczucie. Starannie ubrane i umalowane dziewczyny męczyły się, stojąc na swoich postumentach (pomimo że często zamieniały się miejscami). Było ich 12, na sali jednocześnie bywały po 3, a w tym czasie reszta odpoczywała. Ustawione przez pracowników Muzeum wiatraki niewiele im pomagały, ponieważ w sali panował prawdziwy skwar &#8211; przypuszczam, że właśnie z powodu silnych emocji.</p>
<p style="text-align: justify;">Madonny ze swojej strony także pragnęły ulżyć bezsennym zwiedzającym: można było dostać od nich niezawodne recepty na dobry sen. Nikt z nich jednak tak od razu nie skorzystał &#8211; było jeszcze wiele do obejrzenia.</p>
<h2 style="text-align: justify;">
<p class="mceTemp">
<p>Wół [jak się śni] to nieprzyzwoity kolega</h2>
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_3011" class="wp-caption alignleft" style="width: 289px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4363qq.jpg"><img class="size-medium wp-image-3011" title="Z &quot;Polskiego Sennika Ludowego&quot; Stanisławy Niebrzegowskiej, fot. E. Skokowska " src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4363qq-300x195.jpg" alt="" width="279" height="181" /></a><p class="wp-caption-text">Z &quot;Polskiego Sennika Ludowego&quot; Stanisławy Niebrzegowskiej, fot. E. Skokowska </p></div>
<p>Cytat ten pochodzi z <em>Polskiego sennika ludowego</em> Stanisławy Niebrzegowskiej, podobnie jak wiele innych, które zawisły w holu na drugim piętrze muzeum. Była to instalacja <em>Sennik: dekoder snów</em>, przygotowana przez pracowników Zespołu Edukacji Dorosłych i muzealnych wolontariuszy.</p>
<p style="text-align: justify;">Wystawa składała się z przeróżnych cytatów, które bezwzględnie pomogłyby każdemu, komu śnił się kiedy &#8220;ksiądz&#8221;, &#8220;pokichane dziecko&#8221;, albo chociaż &#8220;piersi&#8221; (<em>wzniosłego uczucia doznasz</em>). Istotnym, wręcz kluczowym elementem całego przedsięwzięcia była interaktywność. Zwiedzający mieli uczestniczyć w budowaniu instalacji: mieli 2 kolumny oraz całkiem duże powierzchnie ścian do wyrażenia swoich opinii i doznań, zatytułowanych: &#8220;Wyśniło mi się&#8221;, &#8220;Nie rozumiem snu, w którym&#8221;, &#8220;Najlepiej śni mi się, gdy&#8221;, &#8220;Miałem koszmar&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Pewien młody człowiek, którego zapytałam o zdanie, stwierdził, że bardzo nie podobała mu się ta instalacja i że gdyby wiedział, że będzie tu coś takiego, na pewno nie wybrałby się do Muzeum tej nocy. Jednak po paru godzinach trwania Nocy Muzeów kolumny, ściany i wiele innych dostępnych powierzchni zapełniło się kartkami ze zwierzeniami naszych gości, co wskazuje na to, że nie był to powszechny pogląd.</p>
<p style="text-align: justify;">Przechadzając się wzdłuż ścian doszłam do wniosku, że żadne &#8220;pokichane dzieci&#8221; ani nawet &#8220;świnie&#8221; (<em>goście przyjdą</em>) nie mogą równać się z naszymi snami: o zakonnicach w rajstopach na głowie, o dziwacznych stworach, o wampirach pijących krew i o pani od matematyki. Co na to Freud? Nie wiem, ale na przykład Stanisława Niebrzegowska nie dość, że nie potrafiłaby nam pomóc, to jeszcze złapałaby się za głowę i uciekła z krzykiem &#8211; współczesne sny zdradzają bardzo rozwiniętą wyobraźnię swoich posiadaczy.</p>
<p style="text-align: justify;">Zauważyłam, że większość najpierw przechadzała się po holu i czytała uważnie kartki pozostawione przez innych, a dopiero potem zabierała się za sporządzenie własnych. Muszę przyznać, że byłam nieco zaskoczona tak szerokim odzewem wśród zwiedzających. Rzadko kiedy można zaobserwować taką interaktywność i ochotę na współtworzenie wystawy. Tymczasem kolejka po długopis była długa, a miejsca na ścianach wkrótce zaczęło brakować. Jeden ze znajomych, który spędził w Muzeum całą noc, w okolicach godziny 2 próbował odnaleźć pozostawioną 5 godzin wcześniej notatkę &#8211; była ona pokryta kilkoma warstwami nowszych sennych zwierzeń.</p>
<p style="text-align: justify;">Nawet dzisiaj, w skąpym, bo skąpym, ale świetle dziennym, wystawa prezentuje się ciekawie i zachęca pracowników i zwiedzających Muzeum do zapoznawania się ze współczesnym sennikiem miejskim.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Świetnografia</p>
<p class="mceTemp">
</h2>
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_3086" class="wp-caption alignright" style="width: 201px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4351.jpg"><img class="size-medium wp-image-3086" title="Kolejka d wystaw &quot;Zwykłe-Niezwykłe&quot;, &quot;Jaśnienie&quot;, &quot;Świetnograficzne&quot;, fot. E. Skokowska. " src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4351-225x300.jpg" alt="" width="191" height="254" /></a><p class="wp-caption-text">Kolejka do wystawy &quot;Zwykłe-Niezwykłe&quot;, &quot;Jaśnienie&quot;, &quot;Świetnograficzne&quot;, fot. E. Skokowska. </p></div>
<p>Dużym powodzeniem, jak można było wywnioskować z ustawiającej się do niej kolejki, cieszyła się wystawa <em>Świetnograficzne: polska grafika reklamowa 1918-1989</em>. Była to także kolejka do nagradzanej już wystawy <em>Zwykłe-niezwykłe: fascynujące kolekcje</em>, która prezentowała niewielką, a nader interesującą część naszych zbiorów oraz do wystawy fotografii <em>Jaśnienie</em>. Na samym końcu docierało się do ekspozycji <em>Świetnograficzne</em> i czuło klimat centrum Warszawy w dowolnym roku od 1918 do 1989, oglądało się plakaty, wywieszki i ulotki oraz bywało zachęconym do kupna proszku, lotu na loterię czy biletu do cyrku. Pracownicy Muzeum obdarowywali też zwiedzających plakatami Totalizatora Sportowego z dawnych lat.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak już wspominałam i jak widać na załączonym obrazku, aby dostać się na te wystawy, należało wystać swoje w kolejce.  Kolejka powstała także z tego powodu, że na sale wystawowe wpuszczano grupkami, aby każdy miał szansę dojrzeć coś niekoniecznie komuś innemu przez ramię. Spełniała ponadto rolę integracyjną &#8211; nawiązywano rozmowy, znajomości, wymieniano komentarze. Byłoby to idealne miejsce do rozmowy o Nocy Muzeów, gdyby nie fakt, że kolejka przesuwała się dość szybko i wtedy rozmowa bywała gwałtownie urywana. No, ale nie można mieć wszystkiego, prawda?</p>
<p style="text-align: justify;">O ile wyrazy podziwu, zadowolenia z plakatów i ze zrobionych tym wystawom zdjęć nie wydały mi się szczególnie zaskakujące, o tyle zdziwiłam się nieco podczas kilku rozmów o etnograficznych wystawach stałych. Te egzotyczne, azjatyckie czy związane z Australią, kilku rozmówców bardzo chwaliło. Pewna młoda osoba wyznała, że zawsze fascynowała ją Australia, choć nigdy tam nie była i teraz przed planowaną podróżą w wymarzone miejsce postanowiła wybrać się do muzeum, aby dowiedzieć się czegoś o kulturze tego kontynentu. Z wypowiedzi wynikało, że uzyskana wiedza wywarła nader pozytywne wrażenie na przyszłej podróżniczce.</p>
<p style="text-align: justify;">Dość zabawne, że nie przyszło mi w ogóle do głowy, że przy takiej konkurencji koncertów, imprez, nowych i okazjonalnych wystaw, nasze klasyczne wystawy stałe mogą być dla kogoś gwoździem programu. A jednak były, jak dowiedziałam się od grupy młodych ludzi, którzy wybrali się tamtej nocy specjalne dla części wystawy dotyczącej Chin.  Pewien pan przyszedł po raz kolejny, aby zwiedzić wystawę afrykańską. Bardzo też żałował, że oprócz przechadzających się po Galerii Sztuki Ludowej  Madonn, na sali z eksponatami z Afryki nie szaleją wolontariusze przebrani za szamanów. Taka wypowiedź powinna zainspirować muzealników w  przygotowaniach do przyszłorocznej Nocy Muzeów. Jestem przekonana, że wolontariusze będą, podobnie jak ja,  zauroczeni możliwością odbywania podniebnych lotów po muzealnych salach.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Kto nocuje w Muzeum Etnograficznym?</h2>
<p style="text-align: justify;">Ano, właśnie: kto? Podczas wałęsania się po Muzeum zastanawiałam się dość długo, kim są ludzie, którzy tu przyszli i dlaczego znaleźli się akurat tutaj?</p>
<p style="text-align: justify;">Przede wszystkim byli to ludzie związani z Muzeum, jego sympatycy, spędzający tu też na co dzień swój wolny czas, biorący udział w różnego rodzaju warsztatach, np. muzycznych &#8211; jak jedna z wypytywanym przeze mnie pań. Przyciągnęły ją tu koncerty, a wybór naszego Muzeum był dla niej prawie oczywisty &#8211; tutaj najczęściej wybiera się, aby obcować z szeroko pojętą kulturą.</p>
<p style="text-align: justify;">Spotkałam tej nocy wielu znajomych, którzy pojawiają się w Muzeum regularnie, by posłuchać muzyki, potańczyć, zyskać jakieś nowe umiejętności czy po prostu popodziwiać zbiory. Pojawili się tłumnie studenci etnologii, co nie wymaga chyba wytłumaczenia (choć raczej nie była nim zbliżająca się &#8211; jak zwykle zbyt szybko &#8211; sesja). Mówiono też, że nocna pora sprzyja kulturalno-muzealnym spacerom, bo kiedyż można znaleźć na to czas w ciągu dnia?</p>
<p style="text-align: justify;">
<div class="mceTemp" style="text-align: justify;">
<dl id="attachment_3102" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4343.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3102  " title="Interaktywne zwiedzanie - tłumek przy długopisach, instalacja &quot;Sennik: Dekoder snów&quot;, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4343-150x150.jpg" alt="Interaktywne zwiedzanie - tłumek przy długopisach, wystawa &quot;Sennik: Dekoder snów&quot;, fot. E. Skokowska" width="150" height="150" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Interaktywne zwiedzanie &#8211; tłumek przy długopisach, wystawa &#8220;Sennik: Dekoder snów&#8221;, fot. E. Skokowska</dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Zwiedzający przybywali najczęściej parami lub grupkami &#8211; składały się one z osób &#8220;wyciągających&#8221; i &#8220;wyciągniętych&#8221;. Zagadnięte małżeństwo w średnim wieku było przykładem takiej relacji. Podczas gdy żona rozmawiała przez telefon, pan z bardzo nieszczęśliwa miną opowiadał o swojej tragedii &#8211; jak to <em>w chłodną deszczową noc małżonka bezlitośnie wywlokła go z domu</em> i popędziła na Kredytową. Spieszę nadmienić, że mina miała na celu chyba tylko i wyłącznie ukrycie szerokiego uśmiechu zdobiącego twarz ofiary dyskryminacji &#8211; wizyta wcale nie była taka okropna. Żona, kiedy wróciła już po rozmowie, przyznała, że dopiero ostatnio zaczęła bywać w Muzeum, a zaciekawiły ją pojawiające się w mediach informacje o zmianach, jakie Muzeum przechodzi, by sprostać wymogom  jakie stawia się przed nowoczesną instytucją kultury. Taki argument dość często był wymieniany wśród powodów wyboru Muzeum jako miejsca spędzenia nocy.</p>
<p style="text-align: justify;">Napotkałam także kilka osób, które w Muzeum Etnograficznym były pierwszy raz w życiu i dopiero rozsmakowywały się w jego zbiorach.  Pewien młodzieniec opowiadał z ożywieniem, że nie myślał, <em>że tego typu muzeum może być takie nowoczesne, wiesz, ta wystawa o snach albo o reklamach&#8230; Wydawało mi się, że będą jakieś tam skorupy, jak w Muzeum Archeologicznym, ale nie. Właśnie bardzo mi się podoba i myślę, że nieraz jeszcze przyjdę. </em></p>
<p style="text-align: justify;">Prosto z próby przybył też tłumnie studencki Zespół Pieśni i Tańca. Jeszcze w holu zaintonowali kilka ludowych przyśpiewek, wzbudzając sympatię i rozbawienie zgromadzonych tam osób.</p>
<p style="text-align: justify;">Cóż,  tym optymistycznym akcentem czas skończyć ten dość już długi tekst. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie &#8211; w końcu tyle się działo&#8230; Oby z każdym rokiem działo się więcej!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/25/golic-brode-tepa-brzytwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A jednak kwitnie &#8211; parę słów o teatrze ludowym</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/04/09/a-jednak-kwitnie-pare-slow-o-teatrze-ludowym/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/04/09/a-jednak-kwitnie-pare-slow-o-teatrze-ludowym/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Apr 2010 08:47:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[badania terenowe]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[tożsamość]]></category>
		<category><![CDATA[wieś]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2783</guid>
		<description><![CDATA[
W tym tekście pragnęłabym napisać co nieco o teatrze, który traktowany jest przez media na tyle po macoszemu, że można mieć poważne wątpliwości nie tylko co do jego kwitnienia, ale nawet co do wegetacji. Niesłusznie. Teatr wiejski/ludowy/amatorski &#8211; jakby go nie nazywać &#8211; bo o nim będzie tu mowa, czuje się całkiem nieźle.
20 i 21 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_2814" class="wp-caption alignleft" style="width: 285px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/1P3210068.jpg"><img class="size-medium wp-image-2814   " title="&quot;Ballada o Alwerni&quot;, TL Tradycja z Okleśnej, fot. K. Matuszewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/1P3210068-300x225.jpg" alt="&quot;Ballada o Alwerni&quot;, TL Tradycja z Okleśnej, fot. K. Matuszewska" width="275" height="206" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;Ballada o Alwerni&quot;, TL Tradycja z Okleśnej, fot. K. Matuszewska</p></div>
<p>W tym tekście pragnęłabym napisać co nieco o teatrze, który traktowany jest przez media na tyle po macoszemu, że można mieć poważne wątpliwości nie tylko co do jego kwitnienia, ale nawet co do wegetacji. Niesłusznie. Teatr wiejski/ludowy/amatorski &#8211; jakby go nie nazywać &#8211; bo o nim będzie tu mowa, czuje się całkiem nieźle.</p>
<p style="text-align: justify;">20 i 21 marca w Czarnym Dunajcu odbyły się Przepatrzowiny Teatrów Regionalnych Małopolski. Jest to pierwszy etap eliminacji do konkursu o wyższej randze &#8211; Regionalnych Sejmików Wiejskich Zespołów Teatralnych, których w Polsce jest pięć, a ich zwieńczeniem jest ogólnopolski Międzywojewódzki Sejmik, w którym biorą udział zwycięzcy z poprzedniego etapu.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2783"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Wybierałyśmy się z koleżanką z Warszawy do Czarnego Dunajca nie mając zielonego pojęcia, jak może wyglądać taki konkurs &#8211; chociaż udało mi się dostać program, nie wiedziałam nawet, gdzie Przepatrzowiny mają się odbywać. Kiedy wysiadłyśmy z autobusu przy rynku, który wyglądał dosyć ponuro, próbowałyśmy odnaleźć jakiś plakat z informacją o lokalizacji imprezy. Z tablicy informacyjnej dowiedziałyśmy się o niemal wszystkich dyskotekach w okolicy na przestrzeni ostatniego roku, niestety, o Przepatrzowinach nic a nic. Zaczepiony mieszkaniec wyraził podejrzenie, jakoby mogłyby odbywać się  w remizie, w której z tego, co pamięta, jeszcze 20 lat temu był dom kultury&#8230; może jeszcze jest?</p>
<p style="text-align: justify;">Szczęśliwie był. Odnalazłyśmy właściwą salę i mogłyśmy skupić się na sztuce.  Po paru minutach jej trwania zaczęłam rozglądać się po widowni i dopiero wtedy przeżyłam prawdziwy szok. Oprócz trzyosobowej komisji oceniającej spektakle, kamerzysty, fotografa, konferansjerki i organizatorki Przepatrzowin oraz kilkorga dzieci ze szkoły, której uczniowie właśnie byli na scenie, widzami niezależnymi byłyśmy tylko my!</p>
<div id="attachment_2812" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/1P3210018.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-2812 " title="&quot;Mazepa&quot;, AZT Niecieczanie z Niecieczy, fot. K. Matuszewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/1P3210018-150x150.jpg" alt="&quot;Mazepa&quot;, AZT Niecieczanie z Niecieczy, fot. K. Matuszewska" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;Mazepa&quot;, AZT Niecieczanie z Niecieczy, fot. K. Matuszewska</p></div>
<p style="text-align: justify;">Teatr wiejski zatem kwitnie, tylko widownia nie za bardzo. Żywię nadzieję, że gdyby postarano się o jakąś promocję imprezy, napisano więcej niż  malutką notatkę w &#8220;Tygodniku Podhalańskim&#8221; na początku marca,  a zamiast dwóch czy trzech niewielkich plakatów sprytnie ukrytych przed ciekawskich wzrokiem, znalazło się ich nieco więcej, także w Zakopanem, gdzie o każdej porze roku są jacyś turyści, może przybyłoby kilku widzów, niekoniecznie będących krewnymi i znajomymi aktorów i reżyserów sztuk.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli już mowa o przedstawieniach: było ich osiem, a to, co najbardziej rzuciło mi się w oczy, to ich ogromna różnorodność. Były zatem sztuki pisane przez członków zespołu, sztuka Wandy Czubernatowej, a nawet <em>Mazepa</em> Słowackiego, spektakle obrzędowe i nieobrzędowe, w strojach &#8220;ludowych&#8221; i kostiumach z epoki, a nawet ogromne przedsięwzięcie (pierwotnie plenerowe), do którego scenografia montowana była blisko godzinę.</p>
<p style="text-align: justify;">Poziom sztuk był nierówny, zdarzyły się sztuki bardzo dopracowane, dowcipne, pomysłowe, w niektórych było widać, jak wiele pracy włożyli w nie uczestnicy, inne wypadły słabo. Niekiedy największy problem dla aktorów ( i  dla widzów także) stanowiła nieznajomość tekstu. Objawiało się to nieskoordynowanym dreptaniem w okolicach kurtyny, zza której nieszczęśliwie wystawał kawałek scenariusza trzymanego przez suflera.  Nie będę ukrywać, że dużo straciła na tym gra zapominalskiego aktora.</p>
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_2813" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/1P3210059.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-2813" title="&quot;Na Orawie dobrze&quot;, OGT im. E. Kowalczyka z Lipnicy Wielkiej na Orawie, fot. K. Matuszewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/1P3210059-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;Na Orawie dobrze&quot;, OGT im. E. Kowalczyka z Lipnicy Wielkiej na Orawie, fot. K. Matuszewska</p></div>
<p>Te spektakle, które z założenia miały być ludowe, stanowiły zdecydowaną większość tegorocznego repertuaru Przepatrzowin. Aktorzy bardzo ładnie prezentowali się w strojach regionalnych, które w większości przypadków miały niewiele wspólnego z codzienną współczesną ludowością. W życiu jeszcze nie widziałam górala w tak śnieżnobiałych portkach, jak na czarnodunajeckiej scenie, nawet na corocznym Festiwalu Ziem Górskich biel spodni jest raczej złamana.</p>
<p style="text-align: justify;">Ważnym atrybutem sztuk ludowych było mówienie gwarą. Nadawało specyficzny klimat i często było bardzo efektowne. Z wyjątkiem tych momentów, kiedy było widać, że mówienie gwarą sprawia aktorowi dużo większy problem niż widzowi zrozumienie jego wypowiedzi.  Gwarą mówiła też pani konferansjerka, która &#8211; ubrana w piękny strój góralski &#8211; sprawiała, że impreza nabierała wręcz familijnego charakteru.</p>
<p style="text-align: justify;">Jury z entuzjazmem przyjmowało  &#8220;etnograficzność&#8221; sztuk prezentowanych na Przepatrzowinach, o czym najdobitniej  świadczą <a href="http://www.mcksokol.pl/296,Przepatrzowiny_Teatrow_Regionalnych.htm" target="_blank">wyniki konkursu</a>. Preferowana &#8220;ludowość&#8221; miała &#8211; niestety &#8211; więcej wspólnego z cepeliadą, niż z rzeczywistością.  Szkoda, że w komisji znalazło się troje aktorów i reżyserów, będących jednocześnie instruktorami, wykładowcami czy scenografami, a zabrakło chociaż jednego etnografa. Poza ocenianiem sztuk według kryteriów teatru zawodowego (gra aktorska, scenografia, ruch sceniczny) przydałby się może jakiś kompetentny głos związany z samą regionalnością, która jest nawet w nazwie Przepatrzowin.</p>
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_2803" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/IMG_4228.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-2803" title="&quot;Uroki&quot;, Grupa Obrzędowa KGW z Męciny, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/04/IMG_4228-150x150.jpg" alt="&quot;Uroki&quot;, Grupa Obrzędowa KGW z Męciny, fot. E. Skokowska" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;Uroki&quot;, Grupa Obrzędowa KGW z Męciny, fot. E. Skokowska</p></div>
<p style="text-align: justify;">Jednakże, jakby nie było, pomimo wszystkich trudności, teatr wiejski kwitnie, czego najlepszym dowodem jest osiem małopolskich zespołów teatralnych, które prezentowały w Czarnym Dunajcu swoje przedstawienia. I dopóki zespołom tym zwyczajnie chce się wystawiać sztuki, nawet przed widownią, której prawie nie ma, jak miało to miejsce w Czarnym Dunajcu, to znaczy, że trzymają się one mocno. Pytanie, co zrobić, żeby zakwitła publiczność?</p>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/04/09/a-jednak-kwitnie-pare-slow-o-teatrze-ludowym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Elektrofolk, czyli mieszanie źródeł i smaczków</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/02/27/elektrofolk-czyli-mieszanie-zrodel-i-smaczkow/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/02/27/elektrofolk-czyli-mieszanie-zrodel-i-smaczkow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Feb 2010 17:01:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Skoczyńska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[elektrofolk]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2444</guid>
		<description><![CDATA[Hawok to powstały w 2009 roku zespół wykonujący muzykę elektrofolk, jak sami opisują swój styl. Projekt zrodził się w  Stalowej Woli, „gdzie wiejskość od zawsze przenika się z miejskością, przyroda z przemysłem, las z hutą, kultura lesiocka z drobnomieszczańską”, co potwierdzam, ponieważ sama pochodzę z tego miasta. Zespół tworzą Anna i Roger Chruściel, Adam Krawczyk [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2494" class="wp-caption alignleft" style="width: 228px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/HAWOK-GO-ROCK-2009.11.14-Stalowa-Wola-fot.-Basia-Budniak-www.myspace.combudniakbasia.jpg"><img class="size-medium wp-image-2494" title="HAWOK, GO ROCK 2009.11.14 Stalowa Wola, fot. Basia Budniak; www.myspace.combudniakbasia" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/HAWOK-GO-ROCK-2009.11.14-Stalowa-Wola-fot.-Basia-Budniak-www.myspace.combudniakbasia-300x199.jpg" alt="" width="218" height="144" /></a><p class="wp-caption-text">HAWOK, GO ROCK 2009.11.14 Stalowa Wola, fot. Basia Budniak; www.myspace.combudniakbasia</p></div>
<p>Hawok to powstały w 2009 roku zespół wykonujący muzykę elektrofolk, jak sami opisują swój styl. Projekt zrodził się w  Stalowej Woli, „gdzie wiejskość od zawsze przenika się z miejskością, przyroda z przemysłem, las z hutą, kultura lesiocka z drobnomieszczańską”, co potwierdzam, ponieważ sama pochodzę z tego miasta. Zespół tworzą Anna i Roger Chruściel, Adam Krawczyk i Mariusz Dul. Pomimo krótkiej działalności mogą już pochwalić się takimi osiągnięciami jak udział w finale GO Rocka (ogólnopolski festiwal dla młodych zespołów, Stalowa Wola) i otrzymaniem najwyższej nagrody na XIX Festiwalu Muzyki Ludowej &#8220;Mikołajki Folkowe&#8221; w Lublinie. O swoich inspiracjach i o muzyce folk opowiedzieli mi Ania (wokalistka zespołu) i Roger (gra na lirze korbowej oraz cymbałach rzeszowskich).</p>
<p><span id="more-2444"></span></p>
<p>K: Witam Was.<br />
A i R: Witamy. Cię.<br />
K: Dzisiaj rozmawiam z Anią i Rogerem, mogę powiedzieć założycielami, czy członkami zespołu Hawok?<br />
A: Roger jest założycielem.<br />
R: Współ.<br />
K: I oprócz Was grają jeszcze&#8230;?<br />
R: Mariusz – na perkusji i na samplerze oraz Adam na klarnecie i akordeonie. No i właśnie ja razem z Mariuszem to zaczęliśmy.<br />
K: Ale to nie jest Wasz pierwszy projekt?<br />
A: Ani nasz, ani chłopaków. Oni [Mariusz i Adam – przyp. K.S.] byli w Ziemi Kanaan. Grali reggae, czyli bardziej folk jamajski. My z kolei byliśmy w zespole Mbi Ye Nzapa. To był zespół..<br />
R: &#8230;bębniarski.<br />
A: Bębniarski, bębny afrykańskie, instrumenty z różnych zakątków świata.<br />
K: A teraz, zespół Hawok powstał w&#8230;<br />
A: Na początku roku&#8230;<br />
R:.. 2009.<br />
K: Dawaliście wcześniej koncerty przed występem na GO Rocku?<br />
A: [śmiech]<br />
R: Nie. Występ na Go Rock, na kwalifikacjach, to był nasz pierwszy występ.<br />
Drugi to był finał Go Rocka, trzeci na Mikołajkach Folkowych, a czwarty to też Mikołajki – finał.<br />
K: No to super debiut! Gratuluję Wam szczególnie GO Rocka, bo jako jedyny zespół folkowy dostaliście się do finału. W sumie GO Rock z założenia ma być festiwalem rockowym, sprawdziłam całą listę zespołów, ponad 270, które się zgłosiły. Prawie wszystkie to tylko rock,  metal, znów rock, rock progresywny, inne gatunki których nie znam&#8230;<br />
A: &#8230;alternatywne. Tak, a my byliśmy egzotycznym akcentem na GO Rocku. [śmiech]<br />
R: Po prostu nagraliśmy materiał i stwierdziliśmy, że gdzieś to musimy wysłać. Pierwsza rzecz, najbliżej,  Stalowa Wola, no to&#8230;<br />
A: I udało się.<br />
K: No i przeszliście dalej.<br />
A i R: No i przeszliśmy dalej.<br />
A: Jury i publiczność jednogłośnie przepchnęła nas do finału, organizatorzy mówili, że w tym roku bardziej stawiali na GO&#8230;<br />
R: &#8230; niż na Rock. [śmiech]<br />
K: A może po prostu jest coś takiego, że łączy się muzyka rockowa z tą muzyką folkową. Znam wiele takich osób, które słuchają metalu, ciężkich melodii, ale równocześnie słuchają folku.<br />
A: Na pewno tak. Ludzie słuchają różnej muzyki, są tacy, którzy chcą słuchać samego metalu albo samego rocka, popu, czy samego folku. Ale myślę, że to zależy też od dojrzałości i gustu muzycznego. Bo jeżeli ktoś słucha i rocka, i folku, i jakichś tam różnych, innych gatunków, to po prostu widać, że jest dojrzały i poszukujący. Bardzo często właśnie to, co jest w folku fajnego, jest wykorzystywane w metalowej muzyce, czy w rocku. Np. rytmy, melodie wygrywane przez flety, przez melodyjne instrumenty. To brzmi fajnie i ciekawie.<br />
R: Każdy lubi melodie, nawet ktoś, kto słucha mocnej muzyki. I jeśli to jest przekazane z  jakimś fajnym pomysłem i jakąś energią, to wielu ludziom się to podoba.<br />
A: Zresztą też jest taka tendencja, że ogólnie folklor i muzyka ludowa, kojarzy się z&#8230; no&#8230; „wieśniactwem”&#8230;<br />
R: &#8230;takim obraźliwym „wieśniactwem”, chałturą&#8230;<br />
A: … tak, bo tak to się niestety ludziom kojarzy, tzn. naszym rodzicom może bardziej, bo przez komunę to było wszystko&#8230; uniżane. Muzyka ludowa przez różne akcje w latach PRL-u, przynajmniej według naszej wiedzy, była wpisywana w gorszą kategorię.<br />
R: I wszystko było takie „obnucone”, wszystko zaczęli robić nutami. Muzykę spontaniczną zaczęli  wkładać w nuty i orkiestra wykonywała muzykę ludową, kiedyś fajną i żywiołową. To się trochę pomieszało, nie?<br />
A: To tak jak np. ktoś słyszy Mazowsze. Oni wykonują ludową muzykę, ale „chóralnie”, ładnie, bez tradycyjnej barwy głosu. Uważam, że gdyby ktoś usłyszał ten sam utwór w wykonaniu babci na wsi, to wyszedłby o wiele ciekawiej. Tacy młodzi ludzie jak my, zresztą nie tylko młodzi, ludzie, którzy lubią i kochają naszą polską kulturę, próbują przemycać w muzyce polski folklor. Przynajmniej my tak robimy. Folk jest dla mnie przetworzoną muzyką ludową, staramy się ją przemycić razem z elektroniką, żeby inni otworzyli się na nią. Myślę, że kogoś, kto lubi beaty, samplery czy jakieś elektroniczne gadżety muzyczne zaintryguje dodana do nich ludowa nuta. Zobaczy, że jest w tym coś ciekawego, że ludowa muzyka to nie tylko babcie, które śpiewają przy płocie, czy zespoły pieśni i tańca. Chodzi o to, żeby przekazać tę energię, która siedzi w utworach ludowych w sposób nieszablonowy.<a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/HAWOK-2-GO-ROCK-2009.11.14-Stalowa-Wola-fot.-Basia-Budniak-www.myspace.combudniakbasia.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-2495" style="margin: 5px 2px;" title="HAWOK 2, GO ROCK 2009.11.14 Stalowa Wola, fot. Basia Budniak; www.myspace.combudniakbasia" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/HAWOK-2-GO-ROCK-2009.11.14-Stalowa-Wola-fot.-Basia-Budniak-www.myspace.combudniakbasia-300x199.jpg" alt="" width="294" height="196" /></a><br />
K: Wy swoją muzykę nazwaliście elektrofolk. Zastanawiam się jakie cechy musi mieć muzyka,  żeby była folk, a nie jednak całkiem elektro. Bardziej chodzi o teksty? O melodyjność?<br />
R:W zasadzie to o jedno i o drugie. Korzystamy raczej z tradycyjnych tekstów&#8230;<br />
A:&#8230; częściowo piszemy też swoje.<br />
R: Melodie też… Częściowo wymyślamy sami, żeby to jakoś fajnie brzmiało, a część powstaje na podstawie melodii ludowych, tradycyjnych. Folk to właśnie instrumenty i melodie, no i stroje, i to co mamy w głowie. Jeśli lira korbowa gra melodię, która przypomina melodię ludową albo jest na podstawie melodii ludowej, no to robi już swój folkowy klimat. A elektro, to wiadomo. Mariusz używa padów i linia basów jest puszczona już elektronicznie, więc robimy  ją wcześniej, głównie Adam z Mariuszem. W trakcie grania Mariusz też czasem dogrywa jakieś swoje dziwne dźwięki.<br />
A: Bo folk znaczy co innego niż folklor, prawda? Folklor to jest po prostu stricte tradycyjny strój, tradycyjna melodia, tradycyjny rytm, który jest w melodii.<br />
R: Przykład naszych Lasowiaków. Niby też folklor, ale już taki bardziej poukładany, umiejscowiony, dla ludzi z miasta, żeby sobie zobaczyli jak to pięknie było na wsi.<br />
A: A tak naprawdę to przecież tak nie było.<br />
R: Wszyscy wystrojeni, nieważne, że te dziewczyny mają wszystkie rodzaje strojów na sobie.  Dowiedzieliśmy się, że hafty lasowiackie na koszulach, a bardziej ich kolory, coś oznaczały:   czerwony to panienka, brązowy to kobieta zamężna, ale jeszcze w miarę młoda, a czarne hafty to stare kobiety. Natomiast nasze dziewczyny występują we wszystkich kolorach, żeby pokazać ludziom jakie to było barwne i piękne, nie bawią się w konkrety. No i panowie, i panie grają z nut&#8230;<br />
K: To się chyba nie zdarzało na polskiej wsi. [śmiech]<br />
A: No nie. [śmiech]<br />
R: Prawdziwy folklor to są ludzie. Ostatnio np. znaleźliśmy taką panią z Grębowa, chcemy do niej jechać. Jej mąż był muzykantem, grał, był też lutnikiem, robił instrumenty. A ta pani z kolei malowała, pisała wiersze, piosenki ludowe. I to jest właśnie folklor żywy i prawdziwy. Zespoły pieśni i tańca to jest folklor przetworzony dla ludzi z miasta.<br />
A: Folklor jest inspiracją.<br />
R: My się inspirujemy folklorem tradycyjnym.<br />
A: Ale włączamy tam swoje rytmy, włączamy swoje instrumentarium, włączamy własne interpretacje.<br />
R: Można robić praktycznie wszystko.<br />
A: Tak, miesza się też z różnymi stylami. Myślę, że najwięcej o definicji folku jest na stronie Orkiestry św. Mikołaja, oni w zasadzie są jednymi z <a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/HAWOK-3-GO-ROCK-2009.11.14-Stalowa-Wola-fot.-Basia-Budniak-www.myspace.combudniakbasia.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-2496" title="HAWOK 3, GO ROCK 2009.11.14 Stalowa Wola, fot. Basia Budniak; www.myspace.combudniakbasia" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/HAWOK-3-GO-ROCK-2009.11.14-Stalowa-Wola-fot.-Basia-Budniak-www.myspace.combudniakbasia-199x300.jpg" alt="" width="203" height="306" /></a>prekursorów muzyki folkowej w Polsce.<br />
K: Niedawno odbyły się „Mikołajki Folkowe”, czyli największa, folkowa, międzynarodowa impreza w Polsce, na której dostaliście najwyższą nagrodę. W uzasadnieniu wyczytałam, że otrzymaliście ją za innowacyjność, za twórczość i za wykorzystanie starego instrumentarium w nowej odsłonie. Chciałabym Was o nie podpytać. Czy wiecie, ile macie instrumentów?<br />
R: Prywatnie? W domu?<br />
K: Tak.<br />
R: Kilka gitar, lira, cymbały&#8230;<br />
A: &#8230;skrzypce, flety.<br />
R: Powiedzmy, że 10 sprawnych, na których gramy, jest. [śmiech]<br />
A: Mamy też pełno grzechotek i instrumentów perkusyjnych, bębny, tamburyn&#8230;<br />
K: Jak kolekcjonujecie instrumenty?<br />
A: Allegro!<br />
R: Nie mamy przecież dużo z Allegro. Po cymbały to pojechaliśmy w okolice Leżajska. Gdzie to było dokładnie?<br />
A: Białobrzegi. Do pana Wojtyny.<br />
R: Już Pogórze, więc tam jest dużo ludzi, którzy grają&#8230;<br />
A: &#8230;na cymbałach rzeszowskich&#8230;<br />
R: &#8230;które tam są jeszcze bardzo rozpowszechnione. Nasze cymbały nie były robione na zamówienie, ten pan po prostu czasami robi instrumenty. Nasze np. były zrobione dwa lata przed tym, jak je kupiliśmy.<br />
A: Pojechaliśmy, miał akurat dwie pary do sprzedania.<br />
R: Jedne chciał sobie zostawić, bo musi na czymś grać, a drugie wzięliśmy my. Ten pan ma tam też basy tradycyjne i takie tam. A lirę korbową to też żeśmy znaleźli&#8230;<br />
A: Znaleźliśmy informację w Internecie, że jest ktoś taki jak Stanisław Wyżykowski, który robi liry korbowe i wiedzieliśmy, że robi je w miarę tanio i ponoć najtrwalej.<br />
R: Są pancerne. [śmiech]<br />
K: Pamiętam, że rozmawialiśmy kiedyś i mówiliście, że ten pan usilnie szuka następcy, bo nie chce, żeby ten fach się gdzieś zapodział.<br />
A: Tak, tak dokładnie.<br />
R: Ten pan w ogóle jest niesamowity, otwarty, wielu ludzi nauczył już lutnictwa. Można by do niego jeździć i być jego uczniem, tylko trzeba mieć jakieś tam swoje zdolności. Jemu zależy na tym, żeby to nie zginęło, wszystkim się dzieli. Jak go podpytywałem, co i jak&#8230;<br />
A: &#8230;to nic nie ukrywał.<br />
R: Nie robi tajemnic z niczego, mówi wszystko jak robi, można się go o wszystko dopytać.<br />
A: Co się rzadko teraz zdarza.<br />
R: Jak tylko się zna temat i wie się o co chodzi, to można zrobić wszystko, bo ten pan wytłumaczy każdą jedną rzecz, nawet ile warstw lakieru, kiedy klej i jak kleić, i jak długo.<br />
A: Nawet coś tam da za darmo jeszcze.<br />
R: To jest wspaniałe, co ten pan robi. No, a reszta instrumentów to co? Powoli, powoli&#8230;<br />
A: Po sklepach, z domu&#8230;<br />
R: Tu szwagier kupił Ani flet, bo wiedział, że ona lubi, tu bębny z Grecji i z Włoch od znajomych. Gitary ze sklepu, jedna to jakaś nagroda, nawet chyba dla scholi [Ania i Roger działają w scholi młodzieżowej przy klasztorze – przyp. K.S.], tylko że się już rozsypała. [śmiech]<br />
K: A orientujecie się, czy wielu jest takich wytwórców instrumentów w Polsce? Jak myślicie, czy ten fach nie zaginie?<br />
R: Ja uważam, że nie zaginie. Przykład liry korbowej – pan Wyżykowski nauczył już wielu. Jeden chłopak jest najbardziej znany, też z jego okolic, spod Brzozowa – Stanisław Nogaj. Ten gość jest młody i na podstawie tego, co pan Wyżykowski wymyślił, tak trochę unowocześnia te instrumenty. Jego liry są bardzo praktyczne i niektóre mają nowoczesne, czasem kosmiczne kształty. Można sobie stanąć z taką lirą na scenie razem z metalową kapelą i nie będzie się tak bardzo wyróżniać od gitar elektrycznych. Ale oczywiście to jest tylko jeden z jego uczniów, nie wiemy co się dzieje z resztą. Pan Wyżykowski robi też cymbały.<br />
A: Zresztą, czego on nie robi! Zbudował kontrabas takich rozmiarów, że żeby na nim zagrać, musiał wejść na stołek. [śmiech]<br />
K: A chodziło mu o jakiś specjalny dźwięk, czy tak sobie po prostu wymarzył, żeby mieć największy?<br />
R: Nie, to jest normalnie wg rozmiarów standardowych, tylko że ten największy, skala 4:4. Tylko, że ze względu na niski wzrost, pan Wyżykowski musiał pomagać sobie stołeczkiem.<br />
A: Ale robi jeszcze fajny instrument, który sam wymyślił – skrzypcolaski.<br />
R: Normalnie można używać tego jako laskę, którą można się podpierać&#8230;  Ale na górze jest gryf strojony, otwiera się pudełeczko, w środku jest smyczek, wszystko elegancko.<br />
K:Geniusz !<br />
A: Podobno najwięcej sprzedaje ich do Włoch.<br />
R: Poza tym, kiedy mieliśmy jeszcze inny projekt – Granice, to wystąpiliśmy na konkursie cymbalistów w Rzeszowie. Stwierdziliśmy, że jak mamy cymbały, to pojedziemy, chociaż utwory były całkowicie nie z tego świata. [śmiech] Było tam mnóstwo cymbalistów, większość z woj. podkarpackiego i byli też ludzie, którzy cymbały robią, więc myślę, że to nie zaniknie. Sam chciałbym się tym zająć.<br />
K: A co cię powstrzymuje?<br />
R: Trzeba mieć swój warsztat, z materiałami nie byłoby problemu, dla chcącego nic trudnego. Wiadomo też, że przydałby się dobry wkład finansowy na początek, żeby kupić porządne narzędzia, konkretne od razu, a nie uczyć się na sklejce, bo nic z tego nie wyjdzie [Nie tak do końca – Roger zrobił pierwszą lirę korbową ze skrzynki po cytrynach i działała! – przyp. K.S.].<br />
K: Z tego co sprawdzałam, to w konkursie Mikołajkowym brały udział młode zespoły, najczęściej z 2007/09 roku. Nie macie takiego wrażenia, że teraz nurt folku się bardziej rozwija w Polsce? Jak myślicie, dlaczego ludzie chcą teraz słuchać takiej muzyki?<br />
A: Dlatego, że&#8230; Taka jest moja teoria, może jest mylna, ale ja patrzę po swoim doświadczeniu, że ludzie, szczególnie młodzi, na nowo odkrywają muzykę ludową, ale „sprzedaną” jako folk.  Nasi rodzice i starsze pokolenie jest nastawione na „nie”. A młodzi ludzie szukają, w muzyce ludowej jest niesamowita energia. Ja się zaraziłam tą energią, zaraziłam się tą radością, melodyjnością. Ogólnie muzyka ludowa jest ciekawa, również polska, bo tak naprawdę najwięcej osób zaraża się muzyką ludową Irlandii. U nas też od tego zaczęła się fascynacja. Tak w ogóle to słuchało się metalu, rocka i nagle ktoś przyniósł płytę zespołu polskiego Boreash&#8230;<br />
R: &#8230;on już nie istnieje.<br />
A: &#8230;wykonującego folk irlandzki, nas to zainteresowało, zaczęliśmy szukać. Tak znaleźliśmy Kapelę ze Wsi Warszawa, Orkiestrę św. Mikołaja, Żywiołaka i wiele innych zespołów, a także Village Kollektive, którzy łączą folk z elektroniką. Tak się zaczęła fascynacja. I ludzie też tak robią. Po prostu szukają, szukają, szukają i docierają do muzyki polskiej, muzyki tradycyjnej, ludowej. Ale młodym ludziom trzeba ją „sprzedać”. Ja prywatnie wolę posłuchać muzyki folkowej w wykonaniu KzWW, gdzie dodają własne rytmy, własne aranżacje, ciekawe instrumentarium, gdzie to wszystko jest owiane lekką nutą tajemniczości. Myślę, że ta muzyka staje się dla niektórych przystępna, gdy muzycy dodają ciekawy instrument, rytm, np. raga.<br />
R: Dodaje się rytmy, które są modne, dlatego to będzie się podobać. Rytmy orientalne – taniec brzucha tańczy teraz pół świata&#8230;<br />
A: Ludzie teraz lubią mieszać różne style.<br />
R: To jest  to co Trebunie Tutki zrobili z Jamajczykami, o to chodzi, o mieszanie.<br />
Trebunie to był na początku tradycyjny zespół grający tylko muzykę góralską. Ostatnio nawet czytałem o nich i ktoś stwierdził, że w tym przejściu od tradycyjnej kapeli góralskiej do tego, co robią teraz, tak naprawdę nic nie stracili z tej ludowości, że to jest wciąż ten sam prawdziwy przekaz, tylko na większą skalę.<br />
A: Przez takie mieszanie stylów na koncert przyjdą ludzie słuchający np. i reggae, i folku. I w tym momencie ludzie się zarażają, są zafascynowani. I człowiek, który słuchał tylko reggae zaczyna słuchać muzyki góralskiej, ludowej.<br />
R: Ale też my jako zespół chcemy robić coś świeżego, coś fajnego, dobrze się przy tym bawić. Dlatego miesza się style, żeby ludzie też to odebrali jako coś nowego i ciekawego.<br />
K: Cały czas podkreślacie, że jesteście ze Stalowej Woli i że to miasto ukształtowało waszą muzykę.<br />
R: To, co robimy, nie jest wtedy puste.<br />
A: To jest takie nasze&#8230; oparcie. Dlaczego mieszamy w ten sposób? Bo właśnie Stalowa jest wymieszana.<br />
R: Mariusz ma tutaj swój duży udział, on długo myślał nad tym projektem. To jemu takie pomieszanie strasznie się spodobało i on był napędem wszystkiego. Jak tak sobie mówimy o różnych zespołach, inspiracjach, to zareklamujmy może Pawła Gielarka ze Stalowej Woli. Gdy zaczęliśmy brzęczeć pierwsze dźwięki, poszliśmy do niego i rozmawialiśmy o różnych dziwnych brzmieniach, których używa, jak on to robi, itd. Teraz Mariusz też z tego korzysta, na komputerze robi się całe brzmienie i linię melodyczną. Akurat za linie melodyczne w całości odpowiada Adam, on ma do tego głowę, później Mariusz nad tym siedzi i robi brzmienia, i dodaje np. rżenie konia albo gadanie starej baby gwarą.<br />
A: Takie smaczki.<br />
K: Czy ktoś z waszej czwórki ma wykształcenie muzyczne czy jesteście samoukami?<br />
A: Tylko Adam, uczył się w szkole muzycznej na klarnecie i akordeonie. A reszta samoucy.<br />
K: Ty też, Aniu? Jesteś głównym wokalem w zespole, nie uczyłaś się nigdy śpiewu?<br />
A: Też jestem samoukiem. Staram się śpiewać białym głosem, ale raczej intuicyjnie. Nie wiem, czy robię to dobrze, więc będę chciała skorzystać z warsztatów białego głosu, żeby czegoś tam sobie nie popsuć. Jeśli chodzi o śpiew, to mam duże doświadczenie tutaj w Stalowej Woli, gdzie dużo śpiewam w kościele.<br />
K: A ty Roger? Jaki był twój pierwszy instrument, na którym nauczyłeś się grać?<br />
R: Pierwszy instrument to była gitara, a później perkusja. A potem nie wiem na czym, na bębnach, na djembach&#8230;<br />
A:&#8230; na basie. Roger jest w ogóle taki multi, bierze instrument, obczaja dźwięk i już jedzie. [śmiech]<br />
K: A gracie z nut, czy tylko ze słuchu?<br />
R: Jeśli znajdziemy melodię w jakiejś książce, melodię ludową, to staramy się według nut ją odtworzyć.<br />
A: Ważne jest to, że jeżeli już sięgamy do melodii jakiejś tradycyjnej,  to dobrze, żeby ona była autentyczna, jak najmniej pozmieniana. Mamy np. utwór „Kawalerzy”, to jest utwór kurpiowski, w oryginale „Po cóż żeście kawalerzy przyśli?”, gdzie melodię zachowaliśmy tradycyjną, może za wyjątkiem 2-3 nut, które śpiewamy troszkę inaczej&#8230;<br />
R:&#8230; i poza tym dodatki aranżacyjne są nasze.<br />
A: Dokładnie. Ale staramy się uczyć według nut. Ewentualnie jeśli nie ma nut, to żeby melodię podsłuchać od jakiejś starszej osoby, która zna ją dobrze.<br />
R: No i chcemy się w ogóle nastawić teraz na to, bo okazuje się, że z tymi śpiewnikami to jest różnie. Spisywali je panowie, którzy się tym fascynowali, ale różne są wersje niektórych pieśni. Ktoś to wpisał w nuty i nie wiadomo, czy to jest tak naprawdę do końca wierne. Teksty też się różnią, graliśmy na Mikołajkach i ktoś nam zwrócił uwagę, bo stwierdził, że w oryginalnym tekście ludowym jest jakaś różnica słów.  My mieliśmy w książce takie słowa, jakie Ania śpiewała, ale ta osoba stwierdziła, że w oryginalnie są troszkę inne, są bardziej gwarowe.<br />
K: Zresztą to jest tak, że z pokolenia na pokolenie te słowa się zmieniają, prawda?<br />
A: Tak, słowa, melodie również&#8230;<br />
R: Właśnie tak jest z niektórymi utworami, które były rozpowszechnione i śpiewane w całej Polsce. I każdy wiadomo: troszkę inaczej je grał, troszkę inaczej śpiewał, więc wszystko się poprzekręcało trochę. Dlatego my chcemy jak najwięcej wyciągnąć.<br />
A: Chcemy docierać do źródeł.<br />
R: Nie jesteśmy w tym pierwsi, to nie jest nic oryginalnego.<br />
A: Chcemy dotrzeć np. do pana Butryna, z którym mamy kontakt, to jest pan z Janowa Lubelskiego, jest muzykiem, który wykonuje muzykę tradycyjną, ludową.<br />
R: On się uczył od  starszych ludowych muzyków, nie tylko melodii, ale i techniki grania.<br />
A: Dlatego chcemy dotrzeć do niego, żeby uzyskać melodie, konkretne pieśni, porozmawiać trochę o instrumentach, bo ten pan, co jest bardzo istotne, odtworzył sukę biłgorajską.<br />
R: Tak, akurat nazwał ją kocudzką, ogólnie nazywana jest suką lubelską, ale to to samo. Instrument ten zaginął gdzieś w XIX w., a pan Butryn odtworzył go z opisów i obrazu.<br />
A: Podobnie jak ktoś odtworzył fidel płocką.<br />
R: Fidel wykopali, ale i tak musieli odtworzyć resztę brakującą według rysunków.<br />
K: Ciekawe, czy ten dźwięk jest taki sam jak wtedy&#8230;<br />
R: Tego się nie dowiemy. To zależy też jaki był strój strun, ilość strun jest odtworzona, ale strój zrobiony jest domyślnie. Ale myślę, że charakter jest zachowany.<br />
A: Jeśli chodzi o instrumenty smyczkowe, to mieliśmy też doświadczenie skrzypiec w naszym zespole, które skłoniło nas teraz do poszukiwania jakiegoś skrzypacza na stałe. Anna „Sarna” Pankowska zastąpiła ze skrzypcami Adama w finale GO Rocka, a później zagrała z nami podczas eliminacji do Mikołajków Folkowych.<br />
K: Kończąc chciałam Was podpytać o najbliższe plany muzyczne i gdzie Was można usłyszeć?<br />
A: Póki co, w Internecie na stronie http://www.myspace.com/hawok<br />
R: Zaplanowaliśmy zgłaszać się na razie do różnych festiwali folkowych.<br />
A: A koncerty może bliżej lata, bo musimy też trochę powiększyć repertuar koncertowy. I z planów to jeszcze dorobić się własnych koszul lasowiackich, żeby również przez strój pokazywać tutejsze korzenie, przynajmniej elementy, takie mamy plany.<br />
K: No to życzę, żeby te plany się zrealizowały, dziękuję bardzo za rozmowę.<br />
A i R: My również dziękujemy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/02/27/elektrofolk-czyli-mieszanie-zrodel-i-smaczkow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wygraliśmy!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/19/wygralismy/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/19/wygralismy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Dec 2009 00:05:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[artykuł]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2268</guid>
		<description><![CDATA[Pękając z dumy oznajmiam, że nasz blog  zdobył 1 Miejsce w kategorii Instytucje oraz Wyróżnienie Specjalne: Best in Show w konkursie Najlepsze blogi firmowe w Polsce 2009. Tym ostatnim zostaliśmy nagrodzeni, ponieważ otrzymaliśmy największą ilość punktów spośród  wszystkich 100 blogów zgłoszonych do konkursu. Zatem uczciwie możemy się pochwalić, że blog ethnomuseum jest najlepszym blogiem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2293" class="wp-caption alignleft" style="width: 301px"><a href="http://www.flickr.com/photos/rodrigosa/2419878934/"><img class="size-medium wp-image-2293" title="Zwycięstwo! Flickr CC, fot. Steffe" src="http://farm4.static.flickr.com/3011/4000398565_06a36b91fd.jpg" alt="Zwycięstwo! Flickr CC, fot. Steffe" width="291" height="235" /></a><p class="wp-caption-text">Zwycięstwo! Flickr CC, fot. Steffe</p></div>
<p>Pękając z dumy oznajmiam, że nasz blog  zdobył <strong>1 Miejsce</strong> w kategorii Instytucje oraz <strong>Wyróżnienie Specjalne: Best in Show</strong> w konkursie <a href="http://blogifirmowe.wordpress.com/2009/12/15/najlepsze-blogi-firmowe-w-polsce-w-2009-roku/" target="_blank"><strong>Najlepsze blogi firmowe w Polsce 2009</strong></a>. Tym ostatnim zostaliśmy nagrodzeni, ponieważ otrzymaliśmy największą ilość punktów spośród  wszystkich 100 blogów zgłoszonych do konkursu. Zatem uczciwie możemy się pochwalić, że blog ethnomuseum jest najlepszym blogiem firmowym w Polsce.</p>
<p><span id="more-2268"></span></p>
<p>Blogi były oceniane m.in. pod kątem wpływu, jaki wywierają na sposób komunikowania się firmy z otoczeniem. Jakie były kryteria oceny?  Otwartość komunikacji (język, styl); częstotliwość wpisów; liczba autorów; znaczenie bloga w komunikacji firmy (ekspozycja na stronie); liczba/jakość komentarzy; wygląd, nawigacja, <em>usability</em>.</p>
<p>Warto teraz wspomnieć o osobach, dzięki którym możemy świętować to chwalebne zwycięstwo. Pomysłodawcą i założycielem bloga był <a href="http://ethnomuseum.pl/blog/author/admin/" target="_blank">Paweł Krzyworzeka</a>, który też od początku był jego administratorem. Blog miał promować wydarzenia związane z wystawą &#8220;Wampiry, strzygi i spółka&#8221;. Nadal można wejść na bloga wpisując adres <a href="http://www.etnowampiry.pl/" target="_blank">www.etnowampiry.pl</a>.</p>
<p>Po Pawle administrację bloga odziedziczyła<a href="http://ethnomuseum.pl/blog/author/ewa-wolkanowska/" target="_blank"> Ewa Wołkanowska</a>, która od początku uczestniczyła w jego redagowaniu. Niezwykle zaangażowała się w administrowanie. Jak sama powiedziała:</p>
<blockquote><p>Praca nad tą witryną była dla mnie jednym z najlepszych doświadczeń ubiegłego roku. Jak się dowiedziałam, że wygraliśmy, do trzeciej w nocy śpiewałam, tańczyłam, skakałam &#8211; prawie nie rzuciłam się na szyję listonoszowi, który zapukał późną porą do moich drzwi.</p></blockquote>
<p>Blog jest redagowany przez pracowników <a href="http://pme.waw.pl/" target="_blank">Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie</a>, ale także wolontariusze, stażyści i praktykanci związani z PME są jego współtwórcami i współredaktorami.  Jest inicjatywą oddolną, robią go osoby, którym naprawdę na tym zależy. Pisanie bloga nie jest obowiązkiem, lecz pasją. I myślę, że tę pasję widać w blogowych tekstach, niezależnie od tego, czy dotyczą wampirów,  Lévi-Straussa, krasnoludków czy Madagaskaru.</p>
<p>Wreszcie chciałabym w imieniu naszej blogowej ekipy podziękować wszystkim Czytelnikom, dla których tworzymy. W końcu bez Was nie miałoby to sensu. Więc wszyscy razem tańczmy, śpiewajmy, skaczmy i przytulajmy listonosza, bo etnoblog zwyciężył!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/19/wygralismy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Japonki na ludowo</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/01/japonki-na-ludowo/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/01/japonki-na-ludowo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Dec 2009 15:10:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Design]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[moda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=1961</guid>
		<description><![CDATA[Kolczyki-kogutki, broszki-babuszki, breloczki-matrioszki, tatarskie futrzane czapy, kwieciste chusty z frędzlami &#8211; codziennie w autobusie, tramwaju, na Krakowskim Przedmieściu i Marszałkowskiej. Kubki, magnesy, torebki, kalendarze, zeszyty oraz wszystko inne, na czym tylko da się umieścić wycinankę &#8211; w Empiku. Szydełkowy worek na komórkę, filcowa torba na laptopa, pen-drive-pisanka i koszulki z drobiem domowym &#8211; w Muzeum.  [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1976" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.pakamera.pl/broszki-ptaszek-pasiaste-skrzydlo-nr310834.htm"><img class="size-medium wp-image-1976" title="Ptaszek-broszka. Autorka elma, Pakamera Artystyczna" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/broszki-ptaszki-300x257.jpg" alt="Ptaszek-broszka" width="300" height="257" /></a><p class="wp-caption-text">Ptaszek-broszka. Autorka elma, Pakamera Artystyczna</p></div>
<p>Kolczyki-kogutki, broszki-babuszki, breloczki-matrioszki, tatarskie futrzane czapy, kwieciste chusty z frędzlami &#8211; codziennie w autobusie, tramwaju, na Krakowskim Przedmieściu i Marszałkowskiej. Kubki, magnesy, torebki, kalendarze, zeszyty oraz wszystko inne, na czym tylko da się umieścić wycinankę &#8211; w Empiku. Szydełkowy worek na komórkę, filcowa torba na laptopa, pen-drive-pisanka i koszulki z drobiem domowym &#8211; w Muzeum.  Gdzie się nie ruszyć &#8211; ON. Rzuca się w oczy, budzi zazdrość bądź pogardliwe prychanie, jest obiektem pożądania lub kpin. Etno-dizajn.  <span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span id="more-1961"></span><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<h3>Dawno, dawno temu&#8230;</h3>
<div id="attachment_1977" class="wp-caption alignright" style="width: 288px"><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Willa_Koliba" target="_blank"><img class="size-medium wp-image-1977" title="Wnętrze &quot;Koliby&quot;" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/willa-koliba-wnetrze1-300x225.jpg" alt="Wnętrze &quot;Koliby&quot;" width="278" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">Wnętrze &quot;Koliby&quot;, fot. z wikipedii</p></div>
<p>A dokładniej pod koniec XIX wieku, Stanisław Witkiewicz, którego możemy nazwać pierwszym polskim etno-dizajnerem, choć kiedyś był po prostu wielbicielem i popularyzatorem zakopiańszczyzny, zaprojektował willę &#8220;Koliba&#8221; w Zakopanem.  Wykorzystał motywy podhalańskiej kultury ludowej zarówno w projekcie samego budynku, jak i w jego wnętrzu &#8211; meble i piece kaflowe, a nawet klamki według projektów Witkiewicza były wykonywane przez miejscowych rzemieślników. Dziś w &#8220;Kolibie&#8221; znajduje się <a href="http://www.muzeumtatrzanskie.com.pl/?strona,menu,pol,glowna,1387,0,1387,ant.html" target="_blank">Muzeum Stylu Zakopiańskiego</a>. Zakopiańszczyzna cieszyła się takim powodzeniem, że nawet domy mody produkowały eleganckie suknie wieczorowe zdobione parzenicami.</p>
<p>Warto przypomnieć, że także Wyspiański projektował meble, inspirując się motywami huculskimi, lecz o nieco archaicznej formie, uzyskując efekt&#8230; prasłowiański. Takie właśnie meble Wyspiańskiego miał w salonie Tadeusz Boy-Żeleński. Oprócz podziwu gości wywoływały podobno bóle krzyża, gdyż ich prasłowiańskość nie sprzyjała wygodzie.</p>
<h3>Folklor zinstytucjonalizowany</h3>
<p>W okresie międzywojennym motywy ludowe również były chętnie modyfikowane i wykorzystywane we wzornictwie. Po wojnie natomiast powstały dwie bardzo znaczące instytucje związane z rozwojem stylu ludowego: w 1945 roku Instytut Wzornictwa Przemysłowego, którego ciekawe eksperymenty z ludowością zaowocowały efektownym wykorzystaniem folkloru w modzie (np. koronki w pierwszej kolekcji sukienek Barbary Hoff), a w 1949 roku powołano do życia Cepelię. Jej zadaniem było kontrolowanie pracy spółdzielni i prywatnych fabryk poprzez narzucanie im planów produkcyjnych. Cepelia w ogromnym stopniu przyczyniła się popularyzacji folkloru, ale też narobiła wiele szkody we wzornictwie inspirowanym ludowością. W latach 70-tych styl ludowy, choć bardzo modny choćby w dekorowaniu mieszkań, został przez Cepelię ujednolicony i stracił swą oryginalność. Włochate narzuty i barwne bieżniki zniknęły z łóżek i stolików.</p>
<h3>Etno-reaktywacja</h3>
<p>Dziś moda na etno ma się dobrze. Paraduje po ulicach w haftowanych kozaczkach, szkockiej kracie, wyszywanej koszuli i koniakowskich stringach. Ze względu na pogodę nie zapomina o papasze i ciepłej chustce w różnokolorowe kwiaty. Obficie obwiesza się kolczykami z ptactwem domowym i drewnianymi koralami, gdzieniegdzie przypina filcowe broszki.</p>
<div id="attachment_1986" class="wp-caption alignleft" style="width: 261px"><a href="http://cepelia.pl/wydarzenia/wystawa-pokonkursowa/"><img class="size-medium wp-image-1986" style="margin: 3px;" title="Etno-torba na laptopa. Autorki: Joanna Sulich, Maria Odolczyk, Karolina Tarasiewicz, Jessica Czetwertyńska-Guibourgé, Katarzyna Jagiełło, Karolina Czapska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/IIInagroda_Inspiracja_Sulich-cepelia-300x258.jpg" alt="Etno-torba na laptopa" width="251" height="215" /></a><p class="wp-caption-text">Etno-torba na laptopa. Autorki: Joanna Sulich, Maria Odolczyk, Karolina Tarasiewicz, Jessica Czetwertyńska-Guibourgé, Katarzyna Jagiełło, Karolina Czapska. Fot. Cepelia</p></div>
<p>Tak właśnie po latach styl ludowy wyskoczył z ukrycia pod nazwą etno-dizajnu. Nie próbuje nawet udawać autentyczności, to folklor dla mieszczuchów. Imponuje pomysłowością. Jest wręcz niewiarygodne, co też można &#8220;uludowić&#8221;.  W małej gablotce w warszawskim Muzeum Etnograficznym możemy zobaczyć przedmioty nagrodzone w konkursie na pamiątkę z Polski, zorganizowanym z okazji 60-lecia Fundacji Cepelia. Znajdziemy tam etno-koszulki z perliczką raciborowicką, etno-pen-drive&#8217;y, etno-sznurówki, etno-japonki i wiele innych zachwycających wynalazków.</p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.<br />
</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<div id="attachment_1993" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://www.kuferart.pl/sklep,4/produkt,aborygenski-wojownik-doniczka,25888/?s=1"><img class="size-thumbnail wp-image-1993" style="margin: 3px;" title="Etno-doniczka. Autorka Unicatella, Galeria KuferArt" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/94180_CZERWONA_DONICA_Z_KAMIENIAMI-150x150.jpg" alt="Etno-doniczka" width="150" height="152" /></a><p class="wp-caption-text">Etno-doniczka. Autorka Anita Bujakowska/Unicatella, Galeria KuferArt</p></div>
<p>Ciąg dalszy etno-dizajenerskiej edukacji możemy odbyć zerkając na strony internetowe, takie jak <a href="http://www.pakamera.pl/" target="_blank">Pakamera Artystyczna</a> czy <a href="http://www.kuferart.pl/" target="_blank">KuferArt</a>, gdzie możemy zakupić prace artystów zainspirowanych folklorem nie tylko rodzimym, ale też światowym, czego przykładem niech będzie ta oto prawie aborygeńska doniczka.</p>
<h3>Jest li to etno?</h3>
<p>Po  zastanowieniu doszłam do wniosku, że prawdopodobnie każdy z nas ma coś w etno-stylu , bo przecież nie sposób się przed tym wszechobecnym trendem uchronić. Z drugiej strony&#8230; trudno powiedzieć, co tak naprawdę jest <em>etno. </em></p>
<p>Czy wystarczy, by było zainspirowane łowickim pasiakiem czy aborygeńskim malarstwem kropkowym? Przypuszczam, że żadna szanująca się łowicka gospodyni nie założy kolczyków z wycinanką z kogutkiem, a góral nie pójdzie do kościoła w dżinsach z parzenicą. Ale w  gruncie rzeczy nie oczekujemy przecież, że etno-gadżety będą miały jakiś związek z kulturą ludową. Czy pamiątki z Tatr <em>made in China</em> to jeszcze etno-dizajn czy już oszustwo? Czy w zabawie w etno obowiązują jeszcze jakieś reguły?</p>
<p>Zapraszam do dyskusji.</p>
<p><strong></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/01/japonki-na-ludowo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Białe kozaczki i Tinky Winky, czyli muzeum od zewnątrz</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/11/08/biale-kozaczki-i-tinky-winky-czyli-muzeum-od-zewnatrz/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/11/08/biale-kozaczki-i-tinky-winky-czyli-muzeum-od-zewnatrz/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Nov 2009 11:05:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Zań</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=1863</guid>
		<description><![CDATA[Listopad to miesiąc wyjątkowo okrutny dla wszystkich miłośników długich spacerów. Dudniący o parapet deszcz, błoto na ulicach i hulający wiatr skutecznie zniechęcają do dalekich marszrut. Zamiast tego bliższy sercu okazuje się być zestaw: kapcie, fotel i herbata. Proponuję jednak krótki spacer. Bez wychodzenia z domu. Będzie to wirtualna wędrówka z przymrużeniem oka. Trasa: ulica Mazowiecka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="wp-caption alignleft" style="width: 141px"><img title="fot. Katarzyna Zań" src="http://farm4.static.flickr.com/3477/4076913061_a8c91a796e_m.jpg" alt="fot. Katarzyna Zań" width="131" height="173" /><p class="wp-caption-text">fot. Katarzyna Zań</p></div>
<p>Listopad to miesiąc wyjątkowo okrutny dla wszystkich miłośników długich spacerów. Dudniący o parapet deszcz, błoto na ulicach i hulający wiatr skutecznie zniechęcają do dalekich marszrut. Zamiast tego bliższy sercu okazuje się być zestaw: kapcie, fotel i herbata. Proponuję jednak krótki spacer. Bez wychodzenia z domu. Będzie to wirtualna wędrówka z przymrużeniem oka. Trasa: ulica Mazowiecka i Kredytowa. Może pojawić się pytanie: CO można oglądać przechadzając się wzdłuż muzealnych murów? Okazuje się, że bardzo wiele&#8230;</p>
<p><span id="more-1863"></span></p>
<h3>Nieco historii&#8230;</h3>
<p>Budynek, w którym mieści się Państwowe Muzeum Etnograficzne, miał dosyć burzliwe losy. Zaprojektowany został w połowie XIX wieku przez wybitnych architektów Józefa Góreckiego i Henryka Marconiego. Początkowo był siedzibą Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. Niestety podczas wojny budynek został zburzony i odbudowano go dopiero w latach 70. Wtedy też stał się siedzibą Państwowego  Muzeum Etnograficznego. Okazały neorenesansowy gmach ma status zabytku i przenosi echa renesansu z dalekich Włoch do centrum Warszawy.  Dziś spojrzę na niego z zupełnie innej strony, śledząc to, co na muzeum się znajduje, a nie zostało uwzględnione w projekcie architekta. Chodzi mianowicie o wszelkiego rodzaju twórczość tych, którzy potraktowali mur jak sztalugę czy ostatnią stronę w zeszycie&#8230;</p>
<p>Idąc od strony Placu Dąbrowskiego w pierwszej kolejności natkniemy się na ziejący rozpaczą napis:</p>
<div class="wp-caption alignleft" style="width: 226px"><img title="fot. Katararzyna Zań" src="http://farm3.static.flickr.com/2487/4076830593_291131fd52_m.jpg" alt="fot. Katararzyna Zań" width="216" height="144" /><p class="wp-caption-text">fot. Katararzyna Zań</p></div>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Kto był autorem tych słów? Może nabazgrał to załamany turysta, który chciał odwiedzić muzeum w poniedziałek, nieświadom, że tego dnia jest nieczynne (tylko skąd miał kredę?). A może napis jest autorstwa licealisty (co wyjaśniałoby użycie kredy), który wracał z lekcji polskiego natchniony poezją  i miejsce to wydało mu się idealne, aby zacytować wieszcza. Tego nie wiadomo. Pewne jest jednak, że napis widnieje na budynku od dłuższego czasu i nie straszne mu deszcze i burze.</p>
<p>O tym, że slang młodzieżowy się zmienia, wiemy wszyscy. Często przysłuchując się rozmowie gimnazjalistów, mamy wrażenie, że mówią jakimś niezrozumiałym kodem. Udało mi się jednak dotrzeć do informacji, co oznacza sformułowanie:</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2550/4077589952_26da15b24e_m.jpg" alt="fot. Katarzyna Zań" width="225" height="79" /><br />
<span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span>I ponoć oznacza &#8220;Podobała mi się ostatnia wystawa w Państwowym Muzeum Etnograficznym&#8221;.</p>
<p>Okazuje się, że muzeum ma swoje małe ZOO. Tworzą je przedstawiciele różnych środowisk:</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2763/4076845605_8291f5eb11_m.jpg" alt="" width="123" height="137" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://farm3.static.flickr.com/2669/4076850345_36fb5bb6b7_m.jpg" alt="" width="170" height="135" /><img class="aligncenter" src="http://farm4.static.flickr.com/3501/4076848037_3224e747cf_m.jpg" alt="" width="149" height="125" /></p>
<p>Każdy, kto nie zdążył zobaczyć wystawy &#8220;Wampiry, strzygi i spółka&#8221;, ma okazję zobaczyć minę, jaką miało wielu, którzy tę wystawę widzieli. Wyglądała ona mniej więcej tak:</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2678/4076857799_13f8c2c6f7_m.jpg" alt="" width="240" height="161" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Przechodząc obok bramy zauważymy wpisaną na cokole kolumny literę, która jest dowodem na to, że na muzeum tworzą również miłośnicy piłki nożnej.</p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2639/4076860049_708c1bcf17_m.jpg" alt="" width="160" height="240" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;"> </span></p>
<p>Budynek zaatakował  również miłośnik secesyjnych bohomazów.</p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2723/4077630764_37998622a1_m.jpg" alt="" width="240" height="130" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Pamiętacie Hatifnatów, bohaterów bajki o Muminkach? Na Muzeum osiadł jeden z nich!</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2747/4076879581_38cd1bcb0c_m.jpg" alt="" width="94" height="189" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Pojawił się też Tinky Winky z torebką:</p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2681/4076883297_754b7fdcc3_m.jpg" alt="" width="114" height="156" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Nie zabrakło tu miejsca i dla wielkich zdobywców, takich jak pan Wiesław.</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2765/4077641388_db4321fda5_m.jpg" alt="" width="240" height="189" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Oprócz tego na muzeum pojawiły się praktyczne wskazówki:</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2448/4077655376_1b5e00cf30_m.jpg" alt="" width="240" height="145" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>.</p>
<p>Umieszczony na Mazowieckiej napis wskazuje gdzie skręcić, aby do muzeum trafić.Ten natomiast radzący trzykrotnie skręcić w lewo, pokieruje nas już prosto do muzealnej klubokawiarni Bilỳ Koniček.</p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm4.static.flickr.com/3554/4076903891_b3d1e912d7_m.jpg" alt="" width="240" height="28" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Muzeum jest miejscem, gdzie często występują zespoły muzyczne z całego świata. Zespół Ambasadores, co prawda nie miał jeszcze takiej okazji, ale za to na muzeum pojawiło się już jego logo</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2559/4077660658_9388447621_m.jpg" alt="" width="143" height="147" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>A teraz prawdziwy muzealny hit! Białe kozaczki!</p>
<p><img class="alignleft" src="http://farm3.static.flickr.com/2725/4077664544_caceca8f36_m.jpg" alt="" width="157" height="240" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Dostępne rownież w wersji czarnej.<br />
Co by o nich nie mówić, to na taką pogodę jak znalazł!</p>
<h3>Alternatywna księga gości</h3>
<p>Tak wyglądają &#8220;kwiatki&#8221; z muzealnej fasady. Wszyscy, którzy są miłośnikami wyrażania ekspresji w taki sposób, powinni mieć na uwadze, że budynek na Kredytowej jest zabytkiem chronionym prawem, po którym mazać nie wypada. Jednak nie ma co się smucić. Jest bowiem okazja, aby zostawić trwały wpis, który być może kiedyś zobaczą nasi wnukowie! Wystarczy tylko skorzystać z Księgi Gości umieszczanej w muzeum przy każdej wystawie. Powierzchnia A4 może nie jest tak imponująca jak zewnętrzne mury gmachu, ale powinna wystarczyć do wyrażenia swych najgłębszych uczuć żywionych do muzeum.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/11/08/biale-kozaczki-i-tinky-winky-czyli-muzeum-od-zewnatrz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bardziej niż tradycję kocham dobry seks</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/08/24/bardziej-niz-tradycje-kocham-dobry-seks/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/08/24/bardziej-niz-tradycje-kocham-dobry-seks/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Aug 2009 13:09:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Wołkanowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[Interakcje]]></category>
		<category><![CDATA[Noc Muzeów]]></category>
		<category><![CDATA[Recykling Tradycji]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=1199</guid>
		<description><![CDATA[Moja mama często powtarza, że pierwszą rzeczą, na którą zwraca uwagę po wejściu do czyjegoś pokoju, są szafy.  A dokładnie to, co ludzie trzymają na nich ( z nadzieją, ze da się to upchnąć tak, że gość tego nie zauważy). Na mojej biurowej szafie w muzeum leży cała sterta kartek – takich, co to szkoda [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1210" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.flickr.com/photos/ethnomuseum/tags/recyklingtradycji/"><img class="size-medium wp-image-1210" style="margin: 2px 5px;" title="fot. Ewa Wołkanowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/obraz-0671-300x201.jpg" alt="fot. Ewa Wołkanowska" width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">fot. Ewa Wołkanowska</p></div>
<p>Moja mama często powtarza, że pierwszą rzeczą, na którą zwraca uwagę po wejściu do czyjegoś pokoju, są szafy.  A dokładnie to, co ludzie trzymają na nich ( z nadzieją, ze da się to upchnąć tak, że gość tego nie zauważy). Na mojej biurowej szafie w muzeum leży cała sterta kartek – takich, co to szkoda było wyrzucić, bo jeszcze do czegoś mogą się przydać. Takich, które mogłyby tam leżeć jeszcze przez dobrych parę lat i za każdym razem robiąc porządki, przekonywałabym siebie w duchu, że jeszcze „do czegoś mogą się przydać”. Nieśmiertelne kartki! Sięgnęłam po pierwszą. Widniał na niej napis „Bardziej niż tradycję kocham dobry seks”.</p>
<p><span id="more-1199"></span></p>
<h3>Wielkie pranie</h3>
<p>Podczas tegorocznej Nocy Muzeów z <a href="http://www.pme.waw.pl/departments.php?department=12" target="_blank">moją szefową</a> zorganizowałyśmy akcję „Recykling tradycji. Akcja z praniem w tle”. W dużej sali, którą potocznie pracownicy nazywają salą</p>
<div id="attachment_1216" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/fot-k-wodecka-641.jpg"><img class="size-medium wp-image-1216" style="margin: 2px 5px;" title="Recykling Tradycji - akcja w czasie Nocy Muzeów 2009, fot. Krystyna Wodecka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/fot-k-wodecka-641-300x200.jpg" alt="Recykling Tradycji - akcja w czasie Nocy Muzeów 2009, fot. Krystyna Wodecka" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Recykling Tradycji - akcja w czasie Nocy Muzeów 2009, fot. Krystyna Wodecka</p></div>
<p>amerykańską , ustawiłyśmy pralkę „Franię”, a nad nią rozwiesiłyśmy sznury bieliźniarskie. Na nich zaś &#8211; pranie: koszule, sukienki, fartuchy i majtki, znalezione w magazynach muzealnych i we własnych domach (w życiu bym się nie przyznała, które były moje!). Obok „Frani” postawiłyśmy kosze z klamerkami i stos kartek z pytaniami i nie dokończonymi zdaniami (tak, właśnie tych kartek, które  przez kilka miesięcy leżały na mojej szafie, czekając na lepsze czasy) i markerami. Chciałyśmy, aby zwiedzający dokończyli zdanie i kartki zawiesili na sznurze. Na jednej było hasło „Aby odświeżyć tradycję, należy&#8230;”</p>
<h3>Zbojkotować Windows i przejść na Linuxa!</h3>
<p>Sięgnęłam po kartki z odpowiedziami na to pytanie. Niektórzy podeszli do sprawy z największą powagą i pisali, że aby odświeżyć tradycję, należy „wsłuchać się w siebie, kierować się sercem i napełnić tradycję znaczeniem”, „rozmawiać z osobami starszymi” lub też  „pamiętać o Powstaniu Warszawskim”. Inni stwierdzili, że nie tędy droga i aby odświeżyć tradycję, ich zdaniem, trzeba „zbojkotować Windows i przejść na Linuxa”, „pozwolić mężczyźnie rządzić w domu”, „kupić trabanta lub czarną wołgę”, „zainwestować w Tic-Taki” albo „kupić ją na Allegro od Chińczyka”. Były też odpowiedzi bardziej surrealistyczne, na przykład „nie stawiać roweru obok lodówki, bo inaczej ziemniaki zamarzną” czy „pić gorący pasztet”.</p>
<h3>Sypianie w zlewie podczas pełni</h3>
<p>Na innych kartkach również odkryłam siłę wyobraźni anonimowych autorów. Chciałyśmy zebrać na nich pomysły na nową tradycję.</p>
<div id="attachment_1220" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.flickr.com/photos/ethnomuseum/tags/recyklingtradycji/"><img class="size-medium wp-image-1220" style="margin: 2px 5px;" title="fot. Ewa Wołkanowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/obraz-050-300x201.jpg" alt="fot. Ewa Wołkanowska" width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">fot. Ewa Wołkanowska</p></div>
<p>Zebrałyśmy i uważam, że trzeba je upowszechnić. Oto subiektywnie sporządzona lista tych najlepszych (niepotrzebne skreślić, resztę uparcie wdrażać w życie!): „wspólne obiady z teściową”, „3 dni weekendu” (Panie Premierze, Panie Prezydencie, to jest głos Narodu!), „sypianie w zlewie podczas pełni”, „całujmy się”, „pijmy gorącą czekoladę każdego dnia”, „kiedy wyprowadzamy się z naszego starego mieszkania, zostawiamy kosz pełen smakołyków dla nowych lokatorów i list z opowieściami o tym mieszkaniu”. Ktoś nie zrozumiał zadania i napisał o bardzo starej tradycji: „dawać pracę tylko znajomym, rodzinie”.</p>
<h3>Kocham, kocham, kocham</h3>
<p>„Bardziej niż tradycję kocham&#8230;”  Rozumiem, że można kochać „mamę”, „Boga”, „modę, facetów i życie”, „Legię”, jakąś „Agusię”, jakiegoś „Filipa”, „Kamila” i „Madzię” (szczęściarze!..). Nawet rozumiem to, ze można pałać uczuciem do koni, zmierzchu, truskawek, policji i wiedźmina. Można też kochać „spać” i  kochać „ seks”, ale „rzucać młotem w traktor” – nie, tego mój umysł nie pojmuje.  Nikt nie wyznał, że kocha<a href="http://www.pme.waw.pl/about.php" target="_blank"> muzeum etnograficzne</a>, ale za to nasza instytucja miała też  swoje pięć minut. Z niemałym zainteresowaniem zdejmowałam z</p>
<div id="attachment_1224" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.flickr.com/photos/ethnomuseum/tags/recyklingtradycji/"><img class="size-medium wp-image-1224" style="margin: 2px 5px;" title="fot. Ewa Wołkanowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/obraz-060-300x201.jpg" alt="fot. Ewa Wołkanowska" width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">fot. Ewa Wołkanowska</p></div>
<p>mojej szafy stertę kartek, na których hasłem wywoławczym było: „Gdy wchodzę do <a href="http://www.pme.waw.pl/about.php" target="_blank">muzeum etnograficznego</a>, to&#8230;”<br />
Były odpowiedzi natchnione w stylu „Gdy wchodzę do<a href="http://www.pme.waw.pl/about.php" target="_blank"> muzeum etnograficznego</a>, to chcę zostać tu na zawsze” (mielibyśmy problem z inwentaryzacją takiego obiektu), „chcę jechać w podróż dookoła świata” lub „czuję duchy dawnych przodków” (duchy!? I ja tu pracuję!!?). Zauważyłam jednak, że z grupą pewnych zwiedzających dzieją się dziwne rzeczy po tym, jak przekraczają próg muzeum. Oto ich zwierzenia: „swędzi mnie stopa”, „smarkam nos” (siostro, skalpel!)&#8230; Pojawiło się też jedno ogłoszenie niemalże matrymonialne: „Gdy wchodzę do <a href="http://www.pme.waw.pl/about.php" target="_blank">muzeum etnograficznego</a>, to chcę się umówić z jedną z pań muzealnic”. Myślę, że da się przygotować listę chętnych. Proszę się kontaktować z <a href="http://www.pme.waw.pl/contact.php" target="_blank">sekretariatem.</a></p>
<h3>Tradycja + Nowoczesność, czyli o problematycznych związkach</h3>
<p>Pamiętacie, z jaką radością pisało się w czasach szkolnych „Tomek z 3b + Kasia z 3a = miłość”? Żałuję, że teraz nie mam w sobie tyle odwagi, by napisać „Pani z <a href="http://www.pme.waw.pl/departments.php?department=6" target="_blank">Działu Etnografii Polski i Europy</a> kocha Pana z <a href="http://www.pme.waw.pl/departments.php?department=14" target="_blank">Działu Konserwacji</a>” i myślę, że wielu z Was nie ma już tej odwagi, co kiedyś, ale magia znaków „X+Y=?” wciąż czaruje. Z myślą o wszystkich dorosłych zamieściłyśmy na części kartek napis „Tradycja + Nowoczesność = ” „SGGH”, „Technikum Ogrodnicze” i „SGH”  gdyby chciały tym hasłem kusić nowe pokolenie studentów, muszą rzucać kośćmi. Na jednej kartce znalazło się też hasło rodem z gazet plotkarskich „Tradycja + Nowoczesność = Alicja Bachleda Curuś i Colin Farrell”. Najbardziej urzekło mnie jednak „Tradycja + Nowoczesność = wieczór wigilijny przez Internet”.</p>
<h3>Co  dalej?</h3>
<p>Temat tegorocznej Nocy Muzeów brzmiał „Tradycja/Inspiracja”. Na kilkudziesięciu kartkach zostały więc zapisane wyznania w stylu „Uważam,</p>
<div id="attachment_1227" class="wp-caption alignleft" style="width: 211px"><a href="http://www.flickr.com/photos/ethnomuseum/tags/recyklingtradycji/"><img class="size-medium wp-image-1227" style="margin: 2px 5px;" title="Może właśnie tak?! fot. Ewa Wołkanowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/obraz-098-201x300.jpg" alt="Może właśnie tak?! fot. Ewa Wołkanowska" width="201" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Może właśnie tak?! fot. Ewa Wołkanowska</p></div>
<p>że tradycja inspiruje, bo „ zaczynam szukać swojej tożsamości”, „popycha do tworzenia wycinanek”, bo „mam ochotę na seks na sianie”. Przejrzałam w sumie kilkaset kartek, zdjętych ze sznurów bieliźniarskich. Mam poczucie, że opowiadając o nich, daję im kolejne życie – podobnie jak kolejne życie dają muzealnicy przedmiotom wcielanym do muzealnych kolekcji. Przenosząc zapisane przez setki ludzi (w sumie tej nocy odwiedziło <a href="http://www.pme.waw.pl/about.php" target="_blank">Państwowe Muzeum Etnograficzne</a> ponad 7000 osób) myśli w wirtualny świat Internetu, mogą  one żyć długo i szczęśliwie, a ja wreszcie mogę posprzątać moją szafę.</p>
<p><a href="http://www.flickr.com/photos/ethnomuseum/tags/recyklingtradycji/" target="_blank">Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z &#8220;Recyklingu tradycji&#8221; &gt;&gt;&gt;</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/08/24/bardziej-niz-tradycje-kocham-dobry-seks/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Inspirująca tradycja. Noc w Państwowym Muzeum Etnograficznym</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/06/19/inspirujaca-tradycja-noc-w-panstwowym-muzeum-etnograficznym/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/06/19/inspirujaca-tradycja-noc-w-panstwowym-muzeum-etnograficznym/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Jun 2009 11:13:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Skladanowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[moda]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Noc Muzeów]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[wolontariat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=1008</guid>
		<description><![CDATA[16 maja 2009 roku miała miejsce Noc Muzeów.  Tematem przewodnim tegorocznej imprezy w Państwowym Muzeum Etnograficznym była tradycja w połączeniu z inspiracją. Odwiedziło nas około 7000 osób!
Bardziej niż tradycję kocham&#8230;
Specjalnie na tę okazję do naszego muzeum zaproszeni zostali liczni artyści i wykonawcy, którzy stanowili atrakcję wieczoru. Przez całą noc zwiedzającym towarzyszyła tematycznie związana z wystawami [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1075" class="wp-caption alignleft" style="width: 196px"><img class="size-medium wp-image-1075" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Feszyn na ludowo, fot. Krystyna Wodecka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/fot-k-wodecka-7251-233x300.jpg" alt="Feszyn na ludowo, fot. Krystyna Wodecka" width="186" height="240" /><p class="wp-caption-text">Feszyn na ludowo, fot. Krystyna Wodecka</p></div>
<p>16 maja 2009 roku miała miejsce Noc Muzeów.  Tematem przewodnim tegorocznej imprezy w <a href="http://www.pme.waw.pl/about.php" target="_blank">Państwowym Muzeum Etnograficznym</a> była tradycja w połączeniu z inspiracją. Odwiedziło nas około 7000 osób!</p>
<h3>Bardziej niż tradycję kocham&#8230;</h3>
<p>Specjalnie na tę okazję do naszego muzeum zaproszeni zostali liczni artyści i wykonawcy, którzy stanowili atrakcję wieczoru. Przez całą noc zwiedzającym towarzyszyła tematycznie związana z wystawami muzyka, filmy, pokazy mody oraz wiele innych atrakcji, w których każdy osobiście mógł wziąć udział.  Przypomnijmy sobie zatem wydarzenia tej wyjątkowej i niepowtarzalnej nocy.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p><span id="more-1008"></span></p>
<h3>Solo na balafonie &#8211; <a href="http://strefarytmu.pl/about/gwidon.html" target="_blank">Gwidon Cybulski</a></h3>
<p><strong><em>Gra w zespole <a href="www.myspace.com/gadajacatykwa" target="_blank">„Gadająca Tykwa”</a>, w trio <a href="http://www.strefarytmu.pl/oferta/zespoly/wielblady.html" target="_blank">„Wielbłądy”</a>, współpracuje ze stowarzyszeniem <a href="http://www.studnia.org/" target="_blank">„Studnia O”</a>, a także z <a href="http://www.teatrroma.pl/" target="_blank">Teatrem Muzycznym „Roma”</a>.</em></strong></p>
<p>Balofon to instrument pochodzący z Afryki Zachodniej. Jego cechą charakterystyczną są wiszące owoce tykwy (służące jako pudełka rezonansowe) umieszczone pod deseczkami, w które się uderza. <a href="http://strefarytmu.pl/about/gwidon.html" target="_blank">Gwidon Cybulski</a> jest muzykiem multiinstrumentalistą grającym między innymi na ngoni, gitarze, didgeridoo, harmonijkach ustnych, djembe, kongach oraz  balofonie. Swoje umiejętności zaprezentował wszystkim w sali, w której mieści się wystawa stała poświęcona Afryce.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_1082" class="wp-caption alignleft" style="width: 280px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/img_4329.jpg"><img class="size-medium wp-image-1082" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Gwidon Cybulski, fot. Krystyna Wodecka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/img_43042-300x200.jpg" alt="Gwidon Cybulski, fot. Krystyna Wodecka" width="270" height="180" /></a><p class="wp-caption-text">Gwidon Cybulski, fot. Krystyna Wodecka</p></div>
<p>Urzekło mnie cudowne brzmienie balofonu i naturalna energia z niego płynąca. Zacząłem grać. Moją inspiracją jest muzyka afrykańska, hinduskie melodie oraz polskie rytmy. Tworzę własne melodie, gram na balofonie muzykę świata. Zawsze fascynowała mnie naturalna Afryka, nie przetworzona, dlatego właśnie balofon jest moją ostatnią miłością. Jego czyste dźwięki zbliżają mnie do afrykańskiej kultury. Podczas koncertów staram się naśladować języki plemion afrykańskich, nie znam ich – chodzi o stworzenie niepowtarzalnego klimatu. Pierwszy raz grałem całkowicie sam podczas Nocy Muzeów. Jeżeli chodzi o dzisiejsze wydarzenia w muzeum, uważam, że jest to bardzo trafiony pomysł. Na każdym piętrze jest wystawa dotycząca innej kultury, dlatego muzyczne nawiązanie do każdej z nich jest ciekawą koncepcją. Zespoły, których koncerty odbywają się dzisiaj, świetnie dopełniają muzeum etnograficzne. Moim zdaniem bardzo udana impreza.  <em>Gwidon Cybulski</em></p></blockquote>
<p class="mceTemp">
<dl id="attachment_1051" class="wp-caption alignleft" style="width: 269px;">
<dt class="wp-caption-dt"><img class="size-medium wp-image-1051" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="John Enemuo, fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/img_3707-300x200.jpg" alt="John Enemuo, fot. Jacek Sielski" width="259" height="173" /></dt>
<dd class="wp-caption-dd">John Enemuo, fot. Jacek Sielski</p>
</dd>
</dl>
<h3>Nigeryjska muzyka ludu Igbo &#8211; John Enemuo</h3>
<p><strong><em>W Polsce od 2007 roku  prowadzi <a href="http://www.akachukwu.art.pl/" target="_blank">Afrykańskie Przedsięwzięcie Artystyczno-Edukacyjne Aka-Chukwu</a> zajmujące się propagowaniem tradycyjnej kultury afrykańskiej poprzez warsztaty, pokazy i koncerty.</em></strong></p>
<p>Dźwięki bębnów Johna Enemuo – nigeryjskiego muzyka –  przeniosły wszystkich w rodzinne strony artysty.  John zaprezentował nam tradycyjną muzykę swojego ludu  Igbo, gdzie bębny są jednym z głównych instrumentów nadających puls pieśniom. Muzyka w kulturze Igbo jest bardzo ważna. Ludzie śpiewają, grają o każdej porze dnia i nocy, podczas wesel, pogrzebów, maskarad. John gra od dziecka. Tradycja w jego rodzinie była i jest obecna cały czas. Muzyka jest jednym z głównych elementów codzienności. Od najmłodszych lat  brał udział w muzycznych ceremoniach i obrzędach.  Swoim talentem i muzycznymi zdolnościami dzieli się z innymi ludźmi, aby także i oni mogli całkowicie oddać się muzyce, która w sercach każdego jest swoistą inspiracją do działania. Dlatego też prowadzi warsztaty, na które przychodzi coraz więcej osób. Podczas występu muzyka spotkałyśmy wiele osób zafascynowanych jego grą. Niektórzy pytali artystę o możliwość uczestniczenia w warsztatach. Bajeczne brzmienie bębnów z całą pewnością pozostało w sercu tych, którzy mieli okazję je usłyszeć. Żona Johna jest etnografem i pochodzi z Polski. Podzieliła się z nami swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi muzeum.</p>
<blockquote><p>Pomysł połączenia koncertów z wystawami jest piękny. Bardzo mi się podoba. Brakuje mi jednak możliwości używania tego, co jest. Jeżeli są to instrumenty, chciałabym, żeby można było pograć. Jeżeli jakieś tradycyjne stroje, żeby można było przymierzyć. Zobaczyć, jak coś się robi, a także zrobić coś samemu. Mieć żywy kontakt z tym, co jest przedstawione na wystawach. Móc się niejako zidentyfikować w większy sposób z kulturą i tradycją. <em>Katarzyna Enemuo</em></p></blockquote>
<p><a href="http://www.flickr.com/photos/ethnomuseum/tags/nocmuzeow2009/" target="_blank"></a></p>
<p class="mceTemp">
<dl id="attachment_1049" class="wp-caption alignleft" style="width: 250px;">
<dt class="wp-caption-dt"><img class="size-medium wp-image-1049" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Kapela de Latourów z Milanówka, fot. Krystyna Wodecka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/fot-k-wodecka-288-300x225.jpg" alt="Kapela de Latourów z Milanówka, fot. Krystyna Wodecka" width="240" height="180" /> </dt>
<dd class="wp-caption-dd">Kapela de Latourów z Milanówka, fot. Krystyna Wodecka </dd>
</dl>
<h3><a href="http://kapelazmilanowka.prv.pl" target="_blank">Kapela de Latourów z Milanówka</a></h3>
<p><em><strong>Katarzyna, Daniel, Franek de Latour </strong></em></p>
<p><em><strong>Kapela gra od 1998 roku. W 1999 roku Katarzyna i Daniel de Latour zdobyli wyróżnienie na Festiwalu Nowa Tradycja i od tego czasu ciągle muzykują na potańcówkach, koncertach, warsztatach i imprezach szkolnych.</strong></em></p>
<blockquote><p>Gramy utwory bezpośrednio wzięte ze wsi (polki, mazurki, oberki, kujawiaki). Autentyczne melodie, nie przetwarzane, takie jakie są w oryginale. Dużo podróżowaliśmy po wsiach i miasteczkach, ucząc się tam od ludzi różnych ciekawych melodii. Zarówno ja jak i mąż od dziecka mieliśmy kontakt z muzyką. I tak już zostało. Muzyka nas połączyła i jest cały czas obecna w naszym życiu. Od samego początku muzykowaliśmy razem.  Szczęściem jest dla nas, że nasz syn Franek się do nas przyłączył i jest tym zainteresowany. Materiały i utwory zbieramy od ludzi mieszkających na wsi. Mąż jest plastykiem, ja natomiast muzykiem klasycznym.  Wykonywanie muzyki ludowej jest naszym hobby. Robimy to z zamiłowania i z prawdziwą przyjemnością. Tradycja towarzyszy nam w życiu codziennym. Wyrażamy ją między innymi przez muzykę, którą poznajemy przez ludzi i jesteśmy im za to bardzo wdzięczni. W muzeum bardzo nam się podoba. Ciekawe wydaje mi się połączenie wystaw z koncertami. <em>Katarzyna de Latour</em></p></blockquote>
<p><a href="http://www.flickr.com/photos/ethnomuseum/tags/nocmuzeow2009/" target="_blank"></a></p>
<p class="mceTemp">
<dl id="attachment_1046" class="wp-caption alignleft" style="width: 280px;">
<dt class="wp-caption-dt"><img class="size-medium wp-image-1046" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Dikanda, fot. Krystyna Wodecka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/fot-k-wodecka-235-300x225.jpg" alt="Dikanda, fot. Krystyna Wodecka" width="270" height="203" /> </dt>
<dd class="wp-caption-dd">Dikanda, fot. Krystyna Wodecka </dd>
</dl>
<h3><a href="http://lebowski.hosted.pl/dikanda/" target="_blank">Dikanda</a> &#8211; Energetyczna podróż po muzyce świata</h3>
<p><em><strong>Ania Witczak &#8211; śpiew, akordeon, Kasia Dziubak &#8211; skrzypce, śpiew, Daniel Kaczmarczyk – bębny, Piotr Rejdak – gitara, Grzegorz Kolbrecki – kontrabas.</strong></em></p>
<p>Grupa, której koncert odbył się podczas tegorocznej Nocy Muzeów w Państwowym Muzeum Etnograficznym, powstała w 1997 roku. Nazwa zespołu w jednym z afrykańskich dialektów oznacza rodzinę. Członkowie grupy żyją i koncertują jak rodzina, a miłość do tradycji inspirowana kulturą orientu oraz folklorem bałkańskim (macedońskim i cygańskim)  pozwoliły im stworzyć niezwykle oryginalne brzmienie i własny, niepowtarzalny styl. Zaraz po koncercie miałyśmy okazję porozmawiać z Anią Witczak – wokalistką zespołu. Był to pierwszy występ grupy podczas Nocy Muzeów. Ani podobał się pomysł połączenia wystaw muzealnych z muzyką i koncertami.</p>
<blockquote><p>Bardzo fajni ludzi, pozytywna energia. Cieszy nas, że ludzie odbierają naszą muzykę w piękny sposób, że wzrusza ich ona tak samo jak nas. Muzyka jest dla nas drogą, którą podążamy przez całe życie. Trudno jest oderwać koncertowanie od życia codziennego. Codzienność przeplata się z pracą. Mnie samej pieśń towarzyszy wszędzie, nawet w najgorszych chwilach śpiewam, słucham. Muzyka jest ze mną, odkąd pamiętam. Mam dużą wrażliwość na dźwięk. Cieszy mnie to i staram się dzielić z innymi darem, jakim jest śpiewanie, a który jest całym moim życiem. Myślę, że każdy z <a href="http://lebowski.hosted.pl/dikanda/" target="_blank">Dikandy</a> ma podobne odczucia. Muzyka jest dla nas bardzo ważna i staramy się przekazać ludziom jak najwięcej pozytywnej energii płynącej z naszych koncertów.  <em>Ania Witczak</em></p></blockquote>
<p><a href="http://www.flickr.com/photos/ethnomuseum/tags/nocmuzeow2009/" target="_blank"></a></p>
<div id="attachment_1063" class="wp-caption alignleft" style="width: 250px"><img class="size-medium wp-image-1063" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Dacha-Bracha, fot. Krystyna Wodecka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/fot-k-wodecka-13-1-300x266.jpg" alt="Dacha-Bracha, fot. Krystyna Wodecka" width="240" height="213" /><p class="wp-caption-text">Dacha-Bracha, fot. Krystyna Wodecka</p></div>
<h3><a href="http://www.flickr.com/photos/ethnomuseum/tags/nocmuzeow2009/" target="_blank">Dacha-Bracha</a> &#8211; Etno-chaos z Ukrainy</h3>
<p><em><strong>Nina Horenecka, Iryna Kowalenko, Ołersandra Harbuzowa, Ołena Cybulska (wszystkie należące do grupy folkowej Krałyci, kier. art. Iwan Synielnikow), a także Marko Hałanewycz. </strong></em></p>
<p>Świat powstał z Chaosu, muzyka zrodziła się z duszy ludu. Etno i chaos dały początek muzyce, którą wykonuje zespół z Ukrainy. Słowa tworzące nazwę zespołu pochodzą z języka staroukraińskiego i dosłownie oznaczają dawać i brać. Instrumenty, na jakich grają artyści to indyjskie tabla, gong buddyjski, wiolonczela, marakasy, rosyjskie treszczotki. Koncert zgromadził liczną publiczność, która doskonale bawiła się w rytm ukraińskiej muzyki folkowej.</p>
<h3>Kino nieme ma głos!</h3>
<p><em><strong>Pokaz filmów etnograficznych oraz Kino nocne „Tradycja-nowoczesność – niebezpieczne związki”</strong></em></p>
<p>Nie zabrakło także czegoś dla miłośników starego kina. W muzeum można było obejrzeć archiwalne filmy etnograficzne, które przeniosły nas w świat ludowych rzemiosł oraz obrzędów zarejestrowanych bez użycia dźwięku, zatrzymanych jedynie w formie obrazu filmowego. Archiwalnym</p>
<div id="attachment_1087" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-medium wp-image-1087" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Zakochani na tle baobabu, fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/img_4329-200x300.jpg" alt="Zakochani na tle baobabu, fot. Jacek Sielski" width="200" height="300" /><p class="wp-caption-text">Zakochani na tle baobabu, fot. Jacek Sielski</p></div>
<p>filmom towarzyszyła współczesna muzyka folkowa dopełniająca obrazy.  Natomiast po północy, kiedy koncerty dobiegły końca, w sali kinowej rozpoczął się nocny seans filmów o różnej tematyce nawiązującej do kultur z różnych stron świata.</p>
<h3>Legendy z trupomarketu</h3>
<p><em><strong><a href="http://www.wiadomosci24.pl/artykul/swiat_malowany_slowem_rzecz_o_muzeum_opowiadaczy_historii_21406.html" target="_blank">Michał Malinowski</a> (opowieść), <a href="http://www.pomianowska.art.pl/htmpl/frameset.htm" target="_blank">Maria Pomianowska</a> (muzyka)</strong></em></p>
<p>Odraza, wstręt, ohyda – te oraz inne odczucia towarzyszyły podczas spotkania z <a href="http://www.wiadomosci24.pl/artykul/swiat_malowany_slowem_rzecz_o_muzeum_opowiadaczy_historii_21406.html" target="_blank">Michałem Malinowskim</a> i <a href="http://www.pomianowska.art.pl/htmpl/frameset.htm" target="_blank">Marią Pomianowską</a>, którzy w fascynujący sposób przedstawili legendy grozy w sali znajdującej się nieopodal wystawy „Wampiry, strzygi i spółka”. Cała opowieść opierała się na tradycyjnych podaniach ludowych o zmorach, strzygach, wampirach i innych makabrycznych postaciach z całego świata. <a href="http://www.wiadomosci24.pl/artykul/swiat_malowany_slowem_rzecz_o_muzeum_opowiadaczy_historii_21406.html" target="_blank">Michał Malinowski</a> swoją opowieścią w unikalny sposób przeniósł słuchaczy na tereny dawnego cmentarzyska niedaleko miasta, gdzie miał pojawić się nowy Supermarket. Godzina strachu i przerażenia, a wszystko oprawione muzyką w wykonaniu <a href="http://www.pomianowska.art.pl/htmpl/frameset.htm" target="_blank">Marii Pomianowskiej</a>! Artyści w ciekawy sposób połączyli opowieść grozy z muzyką, która potęgowała atmosferę strachu.</p>
<div id="attachment_1048" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><img class="size-medium wp-image-1048" title="Wizualizacje podczas koncertu Dacha-Brachy, fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/img_4264-300x200.jpg" alt="Wizualizacje podczas koncerty Dacha-Brachy, fot. Jacek Sielski" width="300" height="200" /><p class="wp-caption-text">Wizualizacje podczas koncertu Dacha-Brachy, fot. Jacek Sielski</p></div>
<h3>Wizualizacje: <a href="http://www.cinemanual.pl/" target="_blank">CineMaNual</a></h3>
<p><em><strong>Specjalne projekcje aktywne autorstwa Krzysztofa Owczarka</strong></em></p>
<p>W muzeum można było między innymi zobaczyć powstające na żywo wizualizacje analogowe w postaci animacji slajdów autorstwa Krzysztofa  Owczarka. Obrazy widoczne na ekranie przeniosły widzów w inne, abstrakcyjne światy &#8211; światy liczb, magicznych symboli, liter, rysunków i wzorów. Wszystko to idealnie zsynchronizowane z muzyką tworzyło niepowtarzalny i magiczny klimat oraz skłaniało do refleksji nad samą muzyką i jej miejscem w życiu każdego człowieka.</p>
<div id="attachment_1090" class="wp-caption alignleft" style="width: 193px"><img class="size-medium wp-image-1090" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Feszyn na ludowo, fot. Krystyna Wodecka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/fot-k-wodecka-140-1-225x300.jpg" alt="Feszyn na ludowo, fot. Krystyna Wodecka" width="183" height="243" /><p class="wp-caption-text">Feszyn na ludowo, fot. Krystyna Wodecka</p></div>
<h3>Feszyn i Wizaż na ludowo</h3>
<p><em><strong>Pokaz mody inspirowany folklorem </strong></em></p>
<p>Jedną z głównych atrakcji wieczoru z całą pewnością był pokaz mody inspirowany motywami ludowymi. Niesamowitą kolekcję kolorowych strojów oraz charakteryzację specjalnie dla nas przygotowali studenci Wydziału Charakteryzacji <a href="http://www.charakteryzacja.pl/studium/" target="_blank">Aktywnego Studium Plastycznego Technik Teatralno-Filmowych</a> i <a href="http://www.wsa.art.pl/" target="_blank">Wyższej Szkoły Artystycznej</a>. Był to pierwszy udział młodych artystów w folklorystycznym pokazie mody. &#8220;Do wzięcia udziału w pokazie skłoniła mnie przede wszystkim ciekawość, możliwość tworzenia, a także chęć nowych wyzwań&#8221; – wyznała nam jedna z modelek – &#8220;Moja sukienka wykonana została z papieru i koronki. To zdumiewające, że z tak prostych rzeczy można stworzyć dzieło sztuki&#8221;. Dziewczyna miała racje, jej oryginalnego stroju pragnął dotknąć każdy, a stojący nieopodal pan podzielił się z nami swoją refleksją: &#8220;Przedstawiona tutaj moda, która nawiązuje do tradycji ludowej,  jest odpowiednia do potrzeb ludzi w czasie kryzysu, ponieważ można tworzyć fajne rzeczy z każdego rodzaju materiału niewielkim kosztem&#8221;. Zdumione trafnością jego słów postanowiłyśmy porozmawiać na ten temat z jedną z projektantek.</p>
<blockquote>
<div id="attachment_1101" class="wp-caption alignleft" style="width: 189px"><img class="size-medium wp-image-1101" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Feszyn na ludowo, fot. Krystyna Wodecka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/fot-k-wodecka-6451-226x300.jpg" alt="Feszyn na ludowo, fot. Krystyna Wodecka" width="179" height="238" /><p class="wp-caption-text">Feszyn na ludowo, fot. Krystyna Wodecka</p></div>
<p>Inspiracją dla mnie stały się koronki i koraliki oraz tradycyjne ludowe stroje noszone przez kobiety. Materiałami przeze mnie użytymi był papier, tkaniny oraz koronki. Podczas tworzenia kreacji miałam pełną dowolność we wszystkim. Jestem zadowolona z efektów mojej pracy.  Połączenie ludowych motywów ze współczesnymi krojami pozwoliło uzyskać prawdziwie artystyczne, pełne uroku kreacje prezentowane przez całą noc.</p></blockquote>
<p>Swoje wariacje na temat ludowości przedstawiły także młode adeptki sztuki charakteryzacji. Artystki jednogłośnie stwierdziły, że jest to dla nich nowe wyzwanie, a także świetna okazja, by nabrać niezbędnego w tej branży doświadczenia. Jedna zdradziła nam również, że profesjonalna charakteryzacja jednej osoby trwa ok. trzech godzin. Nie wystraszyło to chętnych do pomalowania twarzy dziewcząt, które chcąc poczuć się jak prawdziwe modelki, ustawiały się w kolejkę i cierpliwie czekały aż ich policzki pokryją kolorowe wzory.</p>
<div id="attachment_1050" class="wp-caption alignleft" style="width: 250px"><img class="size-medium wp-image-1050" title="Wycinankarka Wiesława Bogdańska, fot. Krystyna Wodecka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/fot-k-wodecka-295-300x225.jpg" alt="Wycinankarka Wiesława Bogdańska, fot. Krystyna Wodecka" width="240" height="180" /><p class="wp-caption-text">Wycinankarka Wiesława Bogdańska, fot. Krystyna Wodecka</p></div>
<h3>Cięta tradycja</h3>
<p><em><strong>Sztuka wycinania w wykonaniu <a href="http://www.powiat.ostroleka.pl/stronki/artysci/bogdanskawi.html" target="_blank">Wiesławy Bogdańskiej</a></strong></em></p>
<p>Nie mniej pracochłonna okazała się sztuka wycinania w wykonaniu twórczyni ludowej <a href="http://www.powiat.ostroleka.pl/stronki/artysci/bogdanskawi.html" target="_blank">Wiesławy Bogdańskiej</a>. O swojej pasji powiedziała: &#8220;Pochodzę z rodziny o ludowych tradycjach. Wzory wycinanek wymyślam sama, pomysły na nie czerpię z głowy oraz z przyrody (np. igiełki drzew, kwiaty, ptaki)&#8221; . Historia tworzenia wycinanek sięga dawien dawna, kiedy to wycinanki pełniły rolę elementów zdobniczych i dekoracyjnych. Tradycyjnie wzory na papierze wycinano nożycami do strzyżenia owiec i za pomocą kleju połączonego z mąką przylepiano do ściany. Obecnie wycinanki są oprawiane i traktowane jako innego rodzaju dekoracja. Zrobienie małej wycinanki, „miniaturki” zabiera pani Wiesławie ok. 15 minut, natomiast dużej -  1,5 godziny.</p>
<h3>Etnomassmix – kolektywizm twórczy w wielowątkowej symbolice</h3>
<p><a href="http://massmix.bzzz.net/" target="_blank"><strong><em>Grupa massmix live</em></strong></a></p>
<div id="attachment_1066" class="wp-caption alignleft" style="width: 250px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/img_4328.jpg"><img class="size-medium wp-image-1066" title="Etnomassmix, fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/img_4328-300x200.jpg" alt="Etnomassmix, fot. Jacek Sielski" width="240" height="160" /></a><p class="wp-caption-text">Etnomassmix, fot. Jacek Sielski</p></div>
<p>Sporym zainteresowaniem cieszył się interaktywny projekt grupy <a href="http://massmix.bzzz.net/" target="_blank">Massmix</a>, powstały z okazji wernisażu wystawy „Etnogadżet. Pamiątka z muzeum”. Wycięte z taśmy samoprzylepnej etnoelementy pomysłodawcy przykleili do ścian, rozpoczynając w ten sposób podstawę dla swojego projektu. Podczas Nocy Muzeów zwiedzający mieli okazję wcielić się w rolę kontynuatorów dzieła i do naklejonych na ścianie geometrycznych wzorów dodawali własne fragmenty etno vlepek.</p>
<p><a href="http://massmix.bzzz.net/09-05-etnogadzet.html" target="_blank">Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć  &gt;&gt;&gt;</a></p>
<p>Grupa <a href="http://massmix.bzzz.net/" target="_blank">Massmix</a> liczy 9 osób, całkowicie nie związanych z żadną szkołą artystyczną. Wszystkiego co potrafią, nauczyli się sami. Nazwa ich grupy oznacza mix dla mas lub masowy mix. Jest to grupa streetart’owa, zajmująca się projektowaniem elementów, które następnie naklejane są przez ludzi w formie vlepek. Sztuką ulicy interesują się od 6 lat, w tworzenie swoich projektów chcą angażować przypadkowych ludzi do wspólnej pracy, która jest ich pasją i pewną formą oderwania się od codzienności. Ich głowy są pełne nowych pomysłów – najnowszym z nich jest idea stworzenia ruchomych rzeźb 3D stworzonych np. ze styropianu. Jak zapewniał nas jeden z twórców, lubią eksperymentować ze swoją twórczością i dawać początek nowym, oryginalnym projektom.</p>
<div id="attachment_1067" class="wp-caption alignleft" style="width: 250px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/img_3705.jpg"><img class="size-medium wp-image-1067" title="Recykling tradycji, fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/img_3705-300x200.jpg" alt="Recykling tradycji, fot. Jacek Sielski" width="240" height="160" /></a><p class="wp-caption-text">Recykling tradycji, fot. Jacek Sielski</p></div>
<h3>Recykling tradycji</h3>
<p><em><strong>Akcja z praniem w tle</strong></em></p>
<p>Ciekawym pomysłem i dobrą zabawą dla odwiedzających muzeum etnograficzne był happening z praniem w tle, który w oryginalny sposób pozwolił na odświeżenie tradycji, będącej dla każdego czymś zupełnie innym. Uczestnicy  musieli między innymi pisemnie odpowiedzieć na pytanie, czym dla nich jest tradycja. Kartki z odpowiedziami  zawieszali za pomocą klamerek na specjalnie w tym celu rozwieszonych sznurach.  Będąca dekoracją zabytkowa pralka „Frania” odzwierciedlała istotę tego projektu, ponieważ dzięki niej uczestnicy mogli poczuć się jak w pralni. Autorzy pomysłu w oryginalny sposób zachęcili ludzi do współtworzenia ekspozycji. To kolejny przykład interaktywnej zabawy podczas Nocy Muzeów, dzięki której każdy miał szansę pozostawić po sobie ślad w postaci wyrażenia swojej myśli, zapisując ją na kartce. Cała zabawa skłaniała ludzi do refleksji nad istotą tradycji w życiu codziennym każdego z nich. Jedną z wielu osób, z którymi miałyśmy okazję porozmawiać, była Pani Aleksandra z córkami Natalią i Agatą.</p>
<blockquote>
<div id="attachment_1097" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><img class="size-medium wp-image-1097" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Recykling tradycji, fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/img_4281-300x200.jpg" alt="Recykling tradycji, fot. Jacek Sielski" width="300" height="200" /><p class="wp-caption-text">Recykling tradycji, fot. Jacek Sielski</p></div>
<p>Bardzo im się podobało. Świetny pomysł, ponieważ uwalnia myśli, a także umożliwia chwilowe zatrzymanie się i zastanowienie się nad istotą rodzimych tradycji, o których nie myślimy na co dzień. Jest to także ciekawy sposób pokazania naszym dzieciom elementów przeszłości, których nie widziały.</p></blockquote>
<p>&#8220;Akcja z praniem w tle&#8221; cieszyła się dużym zainteresowaniem gości muzeum, którym tradycja nie jest obojętna. &#8220;Chcę napełnić tradycję głosem mojego serca, sięgając do własnych korzeni. Uważam, że nasze własne zwyczaje mogą stać się tradycją. Dlatego bardzo podoba mi się pomysł świadomego łączenia tradycji ze współczesnością&#8221; &#8211; wyznała jedna z uczestniczek.</p>
<h3>Stoisko z płytami</h3>
<p>Zainteresowani mogli zapoznać się z<a href="http://www.folk.pl/" target="_blank"> ofertą sklepu muzycznego</a>, na którego stoisku prezentowana była folkowa muzyka z różnych stron świata. Największym zainteresowaniem cieszyły się oczywiście płyty zespołów występujących podczas Nocy Muzeów tj. <a href="http://lebowski.hosted.pl/dikanda/" target="_blank">Dikandy</a> i <a href="http://www.wschodnifolk.com/dachabracha.html" target="_blank">Dacha-Brachy</a>.</p>
<h3>Opinie</h3>
<div id="attachment_1103" class="wp-caption alignleft" style="width: 213px"><img class="size-medium wp-image-1103" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Konserwatorka Joanna Krasuska ze św. Mikołajem, fot. Krystyna Wodecka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/fot-k-wodecka-294-225x300.jpg" alt="Konserwatorka Joanna Krasuska ze św. Mikołajem, fot. Krystyna Wodecka" width="203" height="270" /><p class="wp-caption-text">Konserwatorka Joanna Krasuska ze św. Mikołajem, fot. Krystyna Wodecka</p></div>
<p>Miałyśmy okazję porozmawiać z wieloma osobami, które w tę noc zawitały do naszego muzeum. Wiele z nich zjawiło się tutaj po raz kolejny. Przyciągnęła ich tutaj ciekawość oraz liczne atrakcje. Noc Muzeów była również doskonałą okazją na spotkanie przyjaciół.  Większość osób dowiedziała się o programie muzeum etnograficznego z Internetu, z ulotek bądź od znajomych. Odwiedzającym spodobał się pomysł interaktywnej zabawy (<a href="http://massmix.bzzz.net/" target="_blank">Etnomassmix</a>, recykling tradycji), w której mogli wziąć udział i wyrazić siebie. Ludzie byli zadowoleni, że mogą pozostawić po sobie jakąś pamiątkę w muzeum. Zdecydowana większość osób chętnie angażowała się w przygotowane dla nich projekty.  Wszystkim podobała się różnorodność atrakcji przygotowanych na Noc Muzeów. Dla większości osób ciekawym wydał się pomysł łączenia wystaw z oprawą muzyczną w wykonaniu artystów (<a href="http://www.akachukwu.art.pl/" target="_blank">John Enemuo</a>, <a href="http://strefarytmu.pl/about/gwidon.html" target="_blank">Gwidon Cybulski</a>, <a href="http://kapelazmilanowka.prv.pl/" target="_blank">Kapela de Latourów z Milanówka</a>), dużo osób zainteresowanych było wycinankami pani Wiesławy Bogdańskiej. Największym zainteresowaniem cieszyła się wystawa „Wampiry, strzygi i spółka”, która dla większości odwiedzających pełniła rolę edukacyjną, dzięki której można było poznać rumuńskie legendy i wierzenia na temat śmierci oraz zapoznać się z tradycyjnym rumuńskim obrzędem pochówku.</p>
<div id="attachment_1105" class="wp-caption alignleft" style="width: 280px"><img class="size-medium wp-image-1105" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Już po wszystkim! Pracownicy i wolontariusze około 3 nad ranem, fot. Krystyna Wodecka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/fot-k-wodecka-864-300x200.jpg" alt="Już po wszystkim! Pracownicy i wolontariusze około 3 nad ranem, fot. Krystyna Wodecka" width="270" height="180" /><p class="wp-caption-text">Już po wszystkim! Pracownicy i wolontariusze około 3 nad ranem, fot. Krystyna Wodecka</p></div>
<p>Pracownicy i wolontariusze muzeum starali się by wszystko przebiegało sprawnie oraz bezproblemowo. Szczególnie pomocny okazał się udzielający ludziom niezbędnych informacji wolontariusz Franciszek. Wskazywał drogę, odpowiadał na pytania dotyczące programu.</p>
<blockquote><p>Najczęściej ludzie pytają mnie gdzie znajduje się dana wystawa, bądź koncert. Dużo osób pyta także o wampiry. Staram się wszystkim pomagać i udzielać informacji w jak najlepszy sposób.</p></blockquote>
<p>Tegoroczną Noc Muzeów uważamy za bardzo udaną i mamy nadzieję, że inni bawili się równie dobrze jak my. <a href="http://www.flickr.com/photos/ethnomuseum/tags/nocmuzeow2009/" target="_blank"></a></p>
<p><em>Anna Składanowska, Małgorzata Wróbel</em></p>
<p><em><br />
</em></p>
<p><em><strong>Autorki są wolontariuszkami w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie.</strong></em> <em><strong>Podczas Nocy Muzeów 2009 pełniły rolę muzealnych dziennikarek. </strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/06/19/inspirujaca-tradycja-noc-w-panstwowym-muzeum-etnograficznym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
