﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ethnomuseum.pl Blog &#187; magazyny</title>
	<atom:link href="http://ethnomuseum.pl/blog/tag/magazyny/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ethnomuseum.pl/blog</link>
	<description>Blog Działu Etnografii Polski i Europy Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie</description>
	<lastBuildDate>Mon, 14 May 2012 10:37:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Piesek, który nie szczeka — rozwiązanie Etnokunkursu</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/09/25/piesek-ktory-nie-szczeka-rozwiazanie-etnokunkursu/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/09/25/piesek-ktory-nie-szczeka-rozwiazanie-etnokunkursu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Sep 2009 18:20:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Zań</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[eksponaty]]></category>
		<category><![CDATA[konkurs]]></category>
		<category><![CDATA[magazyny]]></category>
		<category><![CDATA[piesek]]></category>
		<category><![CDATA[zbiory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=1481</guid>
		<description><![CDATA[Otwieracz do coli, wyszczerbiony grzebień, a może przyrząd do usuwania zębów? Otóż nie! Przedmiot, o który pytałam tydzień temu, to piesek do butów, czyli urządzenie służące do ściągania obuwia z cholewami. Konkurs z przyczyn technicznych zakończył się przed czasem, ale mimo to udało się wyłonić zwycięzcę, którym okazał się Marcin. Jako pierwszy wziął udział w etnokonkursie i od razu udzielił prawidłowej odpowiedzi. Marcin wygrał podwójny bilet do Etnokina, a dodatkowo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Otwieracz do coli, wyszczerbiony grzebień, a może przyrząd do usuwania zębów? Otóż nie! Przedmiot, o który pytałam tydzień temu, to piesek do butów, czyli urządzenie służące do ściągania obuwia z cholewami. Konkurs z przyczyn technicznych zakończył się przed czasem, ale mimo to udało się wyłonić zwycięzcę, którym okazał się Marcin. Jako pierwszy wziął udział w etnokonkursie i od razu udzielił prawidłowej odpowiedzi. Marcin wygrał podwójny bilet do Etnokina, a dodatkowo zgodził się odwiedzić nas w muzeum.</p>
<h3>Jak to działa?</h3>
<p>W ostatni dzień astronomicznego lata, na dziedzińcu muzeum spotkaliśmy się z naszym zwycięzcą, który zareagował entuzjastycznie na pomysł zaprezentowania działania pieska. Dzięki uprzejmości Pana Stanisława Ruda dostaliśmy odpowiedni but i piesek po latach został ponownie użyty.</p>
<div id="attachment_1484" class="wp-caption alignleft" style="width: 145px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/Obraz-2021.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1481]"><img class="size-thumbnail wp-image-1484" style="border: 1px solid black; margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="Marcin zakłada dosyć ciasne buty;fot. Katarzyna Zań" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/Obraz-2021-150x150.jpg" alt="Marcin zakłada buty. Są dosyć ciasne, stąd wysiłek na&nbsp;jego twarzy;fot. Katarzyna Zań" width="135" height="135" /></a><p class="wp-caption-text">Marcin zakłada dosyć ciasne buty;fot. Katarzyna Zań</p></div>
<div id="attachment_1491" class="wp-caption alignleft" style="width: 145px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/Obraz-204.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1481]"><img class="size-thumbnail wp-image-1491" style="border: 1px solid black; margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="Obraz 204" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/Obraz-204-150x150.jpg" alt="Następnie but zostaje umieszczony &quot;w paszczy&quot; pieska; fot. Katarzyna Zań" width="135" height="135" /></a><p class="wp-caption-text">Następnie but zostaje umieszczony „w paszczy” pieska; fot. Katarzyna Zań</p></div>
<div id="attachment_1492" class="wp-caption alignleft" style="width: 145px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/Obraz-2061.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1481]"><img class="size-thumbnail wp-image-1492" style="border: 1px solid black; margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="Obraz 206" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/Obraz-2061-150x150.jpg" alt="Bez problemu wyciąga nogę z&nbsp;buta! fot. Katarzyna Zań" width="135" height="135" /></a><p class="wp-caption-text">Bez problemu wyciąga nogę z buta! fot. Katarzyna Zań</p></div>
<p>Tak wygląda zastosowanie muzealnego pieska. Wszystkim których zainteresowało to sympatyczne urządzenie przedstawiam kilka ciekawostek, które udało mi się znaleźć na jego temat.</p>
<p><span id="more-1481"></span></p>
<h3>Kariera w TV</h3>
<p>Choć na pierwszy rzut oka piesek nie wygląda zbyt medialnie, warto wiedzieć, że przedmiot ten w latach 70. wystąpił w telewizyjnym quizie. <a href="http://www.pme.waw.pl/departments.php?department=23" target="_blank">Zastępca Dyrektora ds. Ogólnych Pani Małgorzata Orlewicz</a> wzięła pieska z magazynu, gdyż w programie potrzebny był eksponat-zagadka. Żadnemu z uczestników quizu nie udało się niestety odgadnąć, do czego może służyć tajemniczy drewniany przedmiot (Marcinie, tym bardziej gratulacje!).  Historię tę opowiedział mi Pan Stanisław Rud pracujący w <a href="http://www.pme.waw.pl/departments.php?department=15" target="_blank">dziale magazynów</a>, który również jest zdania, że piesek zalicza się do najbardziej intrygujących eksponatów muzeum.</p>
<h3>W muzeum i w Decatlonie</h3>
<div id="attachment_1517" class="wp-caption alignleft" style="width: 183px"><a href="http://www.decathlon.com.pl/PL/piesek-do-butow-36008469/"><img class="size-medium wp-image-1517" style="border: 1px solid black; margin: 2px 5px;" title="Piesek... za&nbsp;59,95 PLN" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/hau-300x300.jpg" alt="Piesek... za&nbsp;59,95 PLN" width="173" height="115" /></a><p class="wp-caption-text">Piesek… za 59,95 PLN</p></div>
<p>Ci, którzy myślą, że piesek jest jakimś archaicznym wynalazkiem, który nie znajduje zastosowania w obecnych czasach, są w wielkim błędzie. Okazuje się, że piesek jest przedmiotem, które służy do dziś w niemal nie zmienionej formie, a nawet można go kupić… w galeriach handlowych.</p>
<p>Co więcej piesek podąża z biegiem czasu i doczekał się już pewnych modyfikacji…</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<div id="attachment_1533" class="wp-caption alignleft" style="width: 161px"><a href="http://www.decathlon.com.pl/products-pictures/gd-asset_6870478.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1481]"><img class="size-full wp-image-1533" style="border: 1px solid black; margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="Plastikowy piesek" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/plastikowy-piesek1.jpg" alt="Plastikowy piesek" width="151" height="151" /></a><p class="wp-caption-text">Plastikowy piesek</p></div>
<div id="attachment_1537" class="wp-caption alignleft" style="width: 250px"><a href="http://www.horse-trade.pl/zdjecia_big/2004000105.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1481]"><img class="size-medium wp-image-1537" style="border: 1px solid black; margin-left: 2px; margin-right: 2px;" title="Metalowy piesek." src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/metalowy-300x114.jpg" alt="Metalowy piesek." width="240" height="91" /></a><p class="wp-caption-text">Metalowy piesek.</p></div>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>Chyba najbardziej zaskakujące jest jednak to, że przyrząd nazywany pieskiem stał się również żukiem…</p>
<div id="attachment_1539" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://www.unimat.pl/?action=10001&amp;param[id_section]=310"><img class="size-full wp-image-1539" style="border: 1px solid black; margin-left: 2px; margin-right: 2px;" title="Piesek jako żuk?" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/zuk.jpg" alt="Piesek jako żuk." width="150" height="119" /></a><p class="wp-caption-text">Piesek jako żuk?</p></div>
<div id="attachment_1540" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><img class="size-full wp-image-1540" style="border: 1px solid black; margin-left: 2px; margin-right: 2px;" title="Żuk jako piesek?" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/zuk2.jpg" alt="Piesek jako żuk." width="150" height="119" /><p class="wp-caption-text">Żuk jako piesek?</p></div>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>…a nawet czymś na wzór finezyjnej rzeźby.</p>
<p><div id="attachment_1546" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://www.unimat.pl/?action=10001&amp;param[id_section]=310"><img class="size-full wp-image-1546" style="border: 1px solid black; margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="Ewolucja pieska..." src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/rzezba.jpg" alt="Ewolucja pieska..." width="150" height="119" /></a><p class="wp-caption-text">Ewolucja pieska…</p></div>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>O piesku możemy poczytać również w Internecie i znaleźć <a href="http://ii.uwb.edu.pl/astas/jedrek/but.html" target="_blank">szczegółową instrukcję jego obsługi</a> (co w połączeniu z naszą, daje pełny obraz tego, jak pieska użyć).</p>
<h3>Jaki z tego morał?</h3>
<p>Okazało się, że konkurs sprawdzał nie tylko wiedzę etnograficzną, ale również spostrzegawczość. W tej drugiej kategorii bezkonkurencyjna okazała się dada. Jako pierwsza zauważyła, że odpowiedzi wcale nie trzeba szukać w opasłych tomach opracowań etnograficznych, a wystarczy kliknąć na zdjęcie eksponatu, który sam się przedstawia jako „piesek.jpg”.  Było to niedociągnięcie konkursu, o którym nie miałam pojęcia (ach ta informatyka…). Na szczęście nie miał pojęcia o tym również zwycięzca konkursu, który przyznał, że znajomość eksponatu wynikła z jego zainteresowań. Tak więc  etnokonkurs mimo zakłóceń zakończył się pomyślnie, a piesek który przeszło 30 lat temu zaprezentował się milionom telewidzów w całej Polsce, teraz powrócił w cyberprzestrzeni. Kto wie, jakie losy czekają go za następne 30 lat?</p>
<h3>Pies — najlepszy przyjaciel muzealnika</h3>
<p>Sonda przeprowadzona wśród pracowników muzeum mogła zasugerować, że piesek jest im nieznany. Wynika to z tego, że podałam w niej tylko odpowiedzi niepoprawne (poprawną odpowiedź z oczywistych przyczyn zataiłam). Ukazany na fotografii odwrócony eksponat wielu pracowników muzeum wprowadził w błąd.  Jednak  osoby opiekujące się zbiorami oczywiście wiedzą, czym jest piesek. Na półce magazynu znajduje się nawet kilka różnych jego odmian, spośród których wybrałam chyba tę najbardziej tajemniczą (i, jak się okazało, medialną). Odpowiedzi przytoczone w sondzie miały być dowodem na to, że konkurs jest na tyle trudny, że nawet niektórym pracownikom muzeum sprawia kłopot. Kto wie, czy padłaby prawidłowa odpowiedź, gdyby nie Marcin i „tajemniczy przeciek”?</p>
<p>Na koniec chciałam podziękować wszystkim osobom, które pomogły mi w organizacji konkursu, a także zwycięzcy, dzięki któremu piesek po latach spędzonych w ciemnym magazynie po raz kolejny mógł zadziałać. Na koniec pozostaje pytanie: Czy to koniec kariery pieska? Czy może ktoś jeszcze po niego sięgnie, przy okazji jakiegoś konkursu? Kto wie…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/09/25/piesek-ktory-nie-szczeka-rozwiazanie-etnokunkursu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Etnokonkurs — Zgadnij, co to?</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/09/19/etnokonkurs-zgadnij-co-to/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/09/19/etnokonkurs-zgadnij-co-to/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Sep 2009 08:06:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Zań</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[eksponaty]]></category>
		<category><![CDATA[magazyny]]></category>
		<category><![CDATA[zbiory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=1446</guid>
		<description><![CDATA[Niedostępne dla zwiedzających zakamarki muzeum kryją w sobie wiele tajemnic… Przepastne, ciche magazyny z tysiącem eksponatów to tylko dowód na to, że  budynek na Kredytowej pomieścił pod swym dachem cały świat. Podczas niedawnej wizyty w jednym z magazynów znalazłam intrygujący, choć na pierwszy rzut oka niepozorny, przedmiot. Szybko przekonałam się,  że - jak to często bywa — pozory mylą. Okazało się, że eksponat nie dość, że ma bardzo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1447" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/piesek-004.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1446]"><img class="size-medium wp-image-1447" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Wygrzebane w&nbsp;magazynach, fot. Katarzyna Zań" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/piesek-004-300x167.jpg" alt="Wygrzebane w&nbsp;magazynach, fot. Katarzyna Zań" width="300" height="167" /></a><p class="wp-caption-text">Wygrzebane w magazynach, fot. Katarzyna Zań</p></div>
<p>Niedostępne dla zwiedzających zakamarki muzeum kryją w sobie wiele tajemnic… Przepastne, ciche magazyny z tysiącem eksponatów to tylko dowód na to, że  budynek na Kredytowej <a href="http://ethnomuseum.pl/blog/2009/06/26/magazyny-egzotyczne-czyli-caly-swiat-w-jednym-miejscu/" target="_blank">pomieścił pod swym dachem cały świat</a>. Podczas niedawnej wizyty w jednym z magazynów znalazłam intrygujący, choć na pierwszy rzut oka niepozorny, przedmiot. Szybko przekonałam się,  że - jak to często bywa — pozory mylą.<br />
Okazało się, że eksponat nie dość, że ma bardzo ciekawe zastosowanie, sympatyczną nazwę, to w dodatku… zrobił karierę w telewizji. Tak, tak… Kilkadziesiąt lat temu wystąpił w telewizyjnym quizie, sprawiając uczestnikom zapytanym „co to?” nie lada kłopot. Postanowiłam więc po latach wydobyć go z magazynu i ponownie zapytać „co to jest?”</p>
<p><span id="more-1446"></span></p>
<h3>Kto ty jesteś?</h3>
<p>Na początku zrobiłam małą sondę wśród pracowników muzeum, pokazując im zdjęcie tajemniczego eksponatu.  „To może być coś do przędzenia” — stwierdziły zgodnie panie z  <a href="http://www.pme.waw.pl/departments.php?department=8" target="_blank">Działu Naukowo-Oświatowego</a> i z <a href="http://www.pme.waw.pl/departments.php?department=6" target="_blank">Działu Etnografii Polski i Europy</a>.  „To mogło służyć do noszenia” — usłyszałam od pracownika <a href="http://www.pme.waw.pl/departments.php?department=25" target="_blank">Pracowni Dokumentacji Archiwalnej i Fotograficzno-Filmowej</a>. Ciekawą teorię przedstawiła pani z <a href="http://www.pme.waw.pl/departments.php?department=14" target="_blank">Działu Konserwacji</a>. ” Myślę, że ten przedmiot może mieć coś wspólnego z <a href="http://www.heatherspages.net/images/lucet/lucet%20&amp;%20fid.JPG" target="_blank">lucetem</a> służącym do wyplatania sznurków” — powiedziała po uważnym obejrzeniu fotografii. Choć lucet rzeczywiście przypomina nasz zagadkowy przedmiot, to ani ta, ani żadna z powyższych odpowiedzi nie jest prawidłowa. Postanowiłam więc zapytać Was „co to jest?” Może spotkaliście się z tym przedmiotem, a może ktoś z Was ma go w domu? Od dziś do przyszłego piątku (25.09.2009) możecie przysyłać odpowiedzi. Na osobę, która jako pierwsza umieści w komentarzach prawidłową nazwę eksponatu, czeka nagroda niespodzianka!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/09/19/etnokonkurs-zgadnij-co-to/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muzeum! Pojedynek na wiertarki.</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/09/13/muzeum-pojedynek-na-wiertarki/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/09/13/muzeum-pojedynek-na-wiertarki/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Sep 2009 08:03:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Wołkanowska</dc:creator>
				<category><![CDATA["z życia działu"]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Etnokino]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[magazyny]]></category>
		<category><![CDATA[remont]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=1318</guid>
		<description><![CDATA[Przez kilka lat wynajmowałam z przyjaciółkami mieszkanie na Mokotowie. Było dosyć duże (w porównaniu z pokojem w akademiku każde wydawałoby się duże), ale i lokatorek było też niemało, raczej jasne, ale też obskurne, mebli miało co niemiara, ale robiłyśmy wszystko, by je choć odrobinę upiększyć, zaklejając plakatami, komiksami czy wycinkami z gazet. Skrzętnie notowałyśmy też swoje „złote myśli” i naklejałyśmy je na szafki kuchenne. W centralnym miejscu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1345" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/pojedynek.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1318]"><img class="size-medium wp-image-1345" style="margin: 5px 2px;" title="Fragment filmu &quot;Gucza! Pojedynek na&nbsp;trąbki&quot; granego od&nbsp;czasu do&nbsp;czasu w&nbsp;&quot;Etnokinie&quot;." src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/pojedynek-300x200.jpg" alt="Fragment filmu &quot;Gucza! Pojedynek na&nbsp;trąbki&quot; granego od&nbsp;czasu do&nbsp;czasu w&nbsp;&quot;Etnokinie&quot;." width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Fragment filmu „Gucza! Pojedynek na trąbki” granego od czasu do czasu w „Etnokinie”.</p></div>
<p>Przez kilka lat wynajmowałam z przyjaciółkami mieszkanie na Mokotowie. Było dosyć duże (w porównaniu z pokojem w akademiku każde wydawałoby się duże), ale i lokatorek było też niemało, raczej jasne, ale też obskurne, mebli miało co niemiara, ale robiłyśmy wszystko, by je choć odrobinę upiększyć, zaklejając plakatami, komiksami czy wycinkami z gazet. Skrzętnie notowałyśmy też swoje „złote myśli” i naklejałyśmy je na szafki kuchenne. W centralnym miejscu wisiało hasło Aliny: „Są takie dni, kiedy nawet kobieta kobiety nie zrozumie…”, które było dla nas synonimem „mam wszystkiego dość”.  I pomimo tego, że już dawno ukończyłyśmy studia i wyprowadziłyśmy się ze studenckiego mieszkania, to zdanie wraca do mnie co jakiś czas. I w dalszym ciągu SĄ TAKIE DNI.<br />
Mało tego, są takie tygodnie, kiedy każdy dzień zdaje się być niekończącym się poniedziałkiem. Są też takie czwartki,  w które się nie wierzy, że weekend kiedykolwiek nastąpi. Kiedy się marzy tylko o tym, aby „wsiąść do pociągu byle jakiego”, a już jadąc tym pociągiem, wyrzucić przez okno telefon komórkowy do Wisły. Taki właśnie był ubiegły tydzień.</p>
<p><span id="more-1318"></span></p>
<h3>R jak… (rozrywka? radość? rozum?) R E M O N T</h3>
<p>Muzealne ekspozycje wprawdzie <a href="http://www.pme.waw.pl/expositions.php?type=1" target="_blank">działają</a> i zwiedzających z dnia na dzień przybywa, ale wystarczy wejść przez drzwi oznakowane tabliczką „Nieupoważnionym wstęp wzbroniony” i znaleźć się w innej rzeczywistości. Na<a href="http://www.pme.waw.pl/about.php" target="_blank"> Kredytowej 1</a> nastała era remontów. Pewnie każdy, kto kiedykolwiek robił remont we własnym domu, wie, jak choćby zwyczajne przemalowanie ścian może skomplikować życie. Co dopiero w instytucji (w której nota bene spędza się większą część dnia), mieszczącej się w zabytkowym kilkupiętrowym budynku.</p>
<h3>Rękawice i fartuchy</h3>
<p>Zerknęłam ostatnio do <a href="http://www.pme.waw.pl/departments.php?department=15" target="_blank">Magazynu Tkanin</a>, a tam jak w mrowisku: zabytkowe ubrania są pakowane do wielkich pudeł, tkaniny zdejmowane z</p>
<div id="attachment_1350" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-J-Sielski-87.JPG" rel="wp-prettyPhoto[g1318]"><img class="size-medium wp-image-1350" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Magazyn Tkanik w&nbsp;trakcie przeprowadzki, fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-J-Sielski-87-300x200.jpg" alt="Magazyn Tkanik w&nbsp;trakcie przeprowadzki, fot. Jacek Sielski" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Magazyn Tkanin w trakcie przeprowadzki, fot. Jacek Sielski</p></div>
<p>dużych żelaznych wałków. Zajrzałam na poddasze do<a href="http://www.pme.waw.pl/departments.php?department=17" target="_blank"> Archiwum</a>. Usłyszałam tylko: „Pani Ewo, przenosimy się! Są może jacyś wolontariusze, którzy chcieliby założyć rękawice i białe fartuchy i nam w tym pomóc?”.  Tuż obok mieści się <a href="http://www.pme.waw.pl/departments.php?department=14" target="_blank">Dział Konserwacji</a> (uwielbiam tam zaglądać z tego względu, że na stołach zawsze mają jakieś fascynujące przedmioty z muzealnych kolekcji, których nigdy wcześniej nie widziałam). Tam również Wielkie Przenosiny. Chyba wszyscy pracownicy mieli już szansę oswoić  się z dźwiękiem telefonu przenikającego się z głosem wiertarki. Zabieganie, stres, narzekanie, niepewność — na każdym piętrze, w każdym pokoju. Brrr.</p>
<h3>W zakładowym kinie</h3>
<p>W czwartek po kolejnym dniu pracy pełnym narzekań schodziłam po muzealnych schodach (winda w takie dni oczywiście nie działa, bo nieszczęścia muszą chodzić stadami), czując, że każdy stopień jest tym ostatnim. W holu  zorientowałam się, że w<a href="http://www.filmowawarszawa.org/" target="_blank"> „Etnokinie”</a> za chwilę rozpocznie się pokaz filmu <a href="http://www.filmweb.pl/f426677/Gucza!+Pojedynek+na+tr%C4%85bki,2006" target="_blank">„Gucza! Pojedynek na trąbki” Dusana Milicy</a>. Zostałam. Zarzuciłam nogi na krzesło i przypomniałam słowa koleżanki: „dobrze jest mieć takie zakładowe kino”. Oj, dobrze. Film był o miłości i o muzyce, a dokładnie o grze na trąbce. Akcja toczyła się na tle najsłynniejszego festiwalu trębaczy w miejscowości Gucza. Mówi się o tym, że gdy chłopak tam zagra, staje się mężczyzną. Polakom gra na trąbce może się kojarzyć z Hejnałem Mariackim, na Bałkanach trąbka jednak potrafi sprawić, że będziesz się śmiał, irytował, płakał, kochał i tańczył.</p>
<h3>„Są takie dni, kiedy nawet kobieta kobiety nie zrozumie…”</h3>
<p>Muszę przyznać, że dzień zakończony w kinie na muzycznym filmie sprawił, że zapomniałam o stu telefonach, które tego dnia wykonałam i o stu,</p>
<div id="attachment_1352" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-J-Sielski-102.JPG" rel="wp-prettyPhoto[g1318]"><img class="size-medium wp-image-1352" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Pierwsze nowe magazyny! Ciąg dalszy nastąpi. fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-J-Sielski-102-300x200.jpg" alt="Pierwsze nowe magazyny! Ciąg dalszy nastąpi. fot. Jacek Sielski" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Pierwsze nowe magazyny! Ciąg dalszy nastąpi. fot. Jacek Sielski</p></div>
<p>które odebrałam. Zapomniałam o rusztowaniach, drabinach, wiertarkach i kartonach. Remont się kiedyś skończy (a nasze magazyny i biura będą najbardziej nowoczesne na świecie, zobaczycie!), a winda zacznie działać. Muzyka rzeczywiście łagodzi obyczaje. Myślę, że dyrekcja  — w ramach podtrzymania ducha w pracownikach – powinna na czas remontów sprowadzić do muzeum „Golec Uorkiestrę”. Moglibyśmy wtedy codzienne przed rozpoczęciem pracy razem śpiewać: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=6XzGmdXbZmU" target="_blank">„Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisko”</a>. Może wtedy rzadziej byłyby „TAKIE DNI”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/09/13/muzeum-pojedynek-na-wiertarki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia pewnej głowy</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/09/02/historia-pewnej-glowy/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/09/02/historia-pewnej-glowy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Sep 2009 13:13:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Lipińska</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Australia i Ocenia]]></category>
		<category><![CDATA[eksponaty]]></category>
		<category><![CDATA[magazyny]]></category>
		<category><![CDATA[maorysi]]></category>
		<category><![CDATA[tatuaże]]></category>
		<category><![CDATA[wolontariat]]></category>
		<category><![CDATA[zbiory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=1242</guid>
		<description><![CDATA[Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie to nie tylko eleganckie ekspozycje, atrakcyjna kawiarnia, wykłady czy odczyty. Pod tą uporządkowaną   powierzchnią kryje się znacznie więcej. Jak już mogliście wyczytać na naszym blogu, w podziemiach tego  gmachu mieszczą się magazyny. Wchodząc tam zstępujemy w świat chaosu. Odrzuconych, nie pasujących do żadnej całości elementów, części składowych potencjalnych wystaw. W ogromnych szufladach, na rozłożystych półkach znajdziemy przedmioty z całego świata [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1253" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-jacek-sielski-151.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1242]"><img class="size-medium wp-image-1253" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Tędy dotrzemy do&nbsp;muzealnych podziemi, fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-jacek-sielski-15-300x200.jpg" alt="Tędy dotrzemy do&nbsp;muzealnych podziemi, fot. Jacek Sielski" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Tędy dotrzemy do muzealnych podziemi, fot. Jacek Sielski</p></div>
<p>Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie to nie tylko eleganckie ekspozycje, atrakcyjna kawiarnia, wykłady czy odczyty. Pod tą uporządkowaną   powierzchnią kryje się znacznie więcej. Jak już mogliście wyczytać na naszym blogu, w podziemiach tego  gmachu mieszczą się magazyny. Wchodząc tam zstępujemy w świat chaosu. Odrzuconych, nie pasujących do żadnej całości elementów, części składowych potencjalnych wystaw. W ogromnych szufladach, na rozłożystych półkach znajdziemy przedmioty z całego świata — naczynia, zabawki, fragmenty strojów, instrumenty muzyczne , broń. Gdy spacerowałam pomiędzy regałami, czułam się nieco zagubiona. Te artefakty nie tworzyły żadnej narracji, były dla mnie obce, odległe, zagadkowe.Kusiło mnie, żeby je choć trochę sobie przybliżyć. Największe emocje wzbudził we mnie bardzo niepokojący eksponat. Coś co nie mieściło się w żadnych, bliskich mi systemach klasyfikacji. Była to ludzka głowa. Głowa — trofeum, maoryskiego … no właśnie kogo? Wodza? Notabla? O tym świadczyłyby eleganckie tatuaże symetrycznie wyrysowane po jego twarzy. Ale gdy zainteresowałam się tą sprawą, okazało się, że odpowiedź na tę zagadkę nie jest wcale tak prosta do ustalenia.<br />
<span id="more-1242"></span></p>
<h3>Kraina tatuaży</h3>
<p>Zapewne każdy z odwiedzających tę stronę zetknął się, choć powierzchownie,  z maoryską kulturą. Niewątpliwie pierwszą rzeczą, która przykuwa uwagę,  są zjawiskowe tatuaże pokrywające twarze i ciała jej przedstawicieli.  Założyłam, że w przeciwieństwie do naszej współczesnej kultury, gdzie tatuaż pełni jedynie funkcję zdobniczą i nie jest znakiem odsyłającym do żadnych znaczeń, w kulturze tradycyjnej musiał sprawować ważną funkcje symboliczną.</p>
<div id="attachment_1258" class="wp-caption alignleft" style="width: 280px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-jacek-sielski-24.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1242]"><img class="size-medium wp-image-1258" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Podróżników zachwycały zjawiskowe tatuaże, fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-jacek-sielski-24-300x225.jpg" alt="Podróżników zachwycały zjawiskowe tatuaże, fot. Jacek Sielski" width="270" height="203" /></a><p class="wp-caption-text">Podróżników zachwycały zjawiskowe tatuaże Nowozelandczyków, fot. Jacek Sielski</p></div>
<p>Pierwszym podróżnikiem, który odkrył i postarał się opisać kulturę rdzennych mieszkańców Nowej Zelandii, był znany nam wszystkim James Cook. Oczywiście także on był oczarowany niezwykłością maoryskich tatuaży (przez samych mieszkańców wyspy nazywanych <em>moko</em>), poświęcił im więc znaczne miejsce w swoich relacjach. Zauważył, że ich wzornictwo nie jest przypadkowe, znacznie różni się od siebie w różnych rejonach wyspy, a także,  że wraz z wiekiem tubylca jego ciało gęstnieje od wzorów. Praktycznie nie ma wśród mieszkańców osób, których ciała byłyby puste (wyjątkiem są niewolnicy i dzieci). Pustka jest równoznaczna ze szpetotą. Nawet dłużej zamieszkujący wyspę misjonarze przyznawali, że przejęli od swoich sąsiadów te kategorie estetyczne i twarze nie umalowane wydają im się mniej atrakcyjne. Mężczyźni byli obficiej wytatuowani niż kobiety. Tatuaż był oznaką prestiżu i ówczesnym dokumentem tożsamości, a mężczyzna bardziej liczył się jako „obywatel”, członek społeczności.Kobiety również poddawały się temu bolesnemu zabiegowi. Nie pozwalano, by ich usta pozostały czerwone — uważano to za oszpecające, tatuowano im więc wargi i podbródki.</p>
<h3>Zapisane w ciele</h3>
<p>Obserwatorzy maoryskiej kultury próbując dociec znaczenia tego zjawiska, snuli różne przypuszczenia. Ich uwagę przykuł fakt, że mieszkańcy komunikowali się za pomocą symboli, hieroglifów. Gdy wódz jednego plemienia wypowiadał innemu plemieniu wojnę , przesyłał jego przywódcy wytatuowanego ziemniaka. Ważniejszym i szerzej opisanym spostrzeżeniem jest jednak nadanie tatuażom rangi europejskiego herbu, z tą jednak różnicą, że wyrażał on tożsamość indywidualną osoby, którą zdobił, a nie tożsamość zbiorową jako członka jakiegoś klanu. Gdy na wyspę przybyli Europejczycy, Maorysi w zawieranych z nimi pisemnych umowach posługiwali się nawet swoim wzorem tatuażu zamiast podpisem. Te oznaczenia były ważne ze względu na możliwość identyfikacji zwłok wojownika po jego śmierci na polu bitwy. Po tatuażu można było poznać, z jakiego klanu wywodzi się dana osoba i jaką ma pozycje społeczną.</p>
<h3>Bolesna droga do piękna</h3>
<p>Sam proces tatuowania można porównać do fazy liminalnej (przejściowej) obrzędu przejścia. Ten, który się jemu poddał ( u Maorysów był to</p>
<div id="attachment_1268" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-jacek-sielski-6.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1242]"><img class="size-medium wp-image-1268" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Narzędzia ze zbiorów australijskich, fot.Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-jacek-sielski-6-300x200.jpg" alt="Narzędzia ze zbiorów australijskich, fot.Jacek Sielski" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Narzędzia ze zbiorów australijskich, fot.Jacek Sielski</p></div>
<p>każdy wolny człowiek, wchodzący w okres adolescencji), uzyskiwał tożsamość i swoje miejsce w grupie. Pułkownik Rutherford, który w 1816 roku został porwany wraz ze swoją załogą, a następnie był przez kilka lat więziony przez jedno z maoryskich plemion, dostąpił zaszczytu udziału w tej ceremonii. Inicjacja, tak jak każda ceremonia, była  obciążona licznymi tabu, np. osoba poddawana zabiegowi nie mogła jeść ani pić dotykając naczynia, poruszać się (była więc karmiona i pojona przez kobiety lub niewolników), spożywać ryb lub potraw, które były wytatuowane. Ważny był też zwyczajowy zakaz okazywania bólu. O to musiało być niezwykle trudno, bo, jak opisywał Rutherford, zabiegi trwały wiele godzin, po ciele tatuowanego lała się krew, a rany nieraz były tak głębokie, że gdy poddany operacji człowiek zapalił fajkę, dym ulatniał się przez jego policzki. Rekonwalescencja trwała nieraz kilka miesięcy. Trudno się temu dziwić, biorąc pod uwagę,  jakich narzędzi używano. Przed pojawieniem się Europejczyków były to drewniane rylce lub ostre kości ptaków, rekinów, czy kość płetwowa wieloryba. Później zastąpiono je żelaznym rylcem, który płycej zanurzano w skórze. Niestety innowacje, które zostały wprowadzone w tej dziedzinie przez Europejczyków, niekoniecznie czyniły ten proces bezpieczniejszym. Podczas gdy do tej pory jako barwnika używano naturalnych produktów ( z rośliny rozkładającej się w gąsienicy — jako symbolu czegoś znajdującego się na granicy dwóch światów:  zwierzęcego i roślinnego), teraz używano m.in … prochu strzelniczego.</p>
<h3>Łowcy głów</h3>
<p>Niestety zachwyt podróżników nad oryginalnością maoryskich form wyrazu ustąpił miejsca chciwości kupców i europejskiej żądzy posiadania. Generał Horatio Robley, który spędził w Nowej Zelandii wiele lat, opisał straszliwe procedery, które były tego następstwem. Na XIX wiek przypada okres rozwoju muzealnictwa w Europie. To kolekcjonerskie zbiory, które tworzyły ówczesne komnaty osobliwości, stanowiły podwaliny rozwoju etnografii. Przebywający w odległych krainach podróżnicy wyczuli popyt na wszystko, co „egzotyczne”, „dziwaczne”, właśnie osobliwe.</p>
<div id="attachment_1271" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-jacek-sielski-22.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1242]"><img class="size-medium wp-image-1271" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="W głowie zmarłego tkwi energia zwana tapu, fot.Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-jacek-sielski-22-300x225.jpg" alt="W głowie zmarłego tkwi energia zwana tapu, fot.Jacek Sielski" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">W głowie zmarłego tkwi energia zwana tapu, fot.Jacek Sielski</p></div>
<p>Maorysi mieli zwyczaj zachowywania głów swoich zmarłych, by nie zatarła się pamięć o nich, oraz by zachować ich magiczną energię zwaną tapu. Europejczycy dostrzegli w tym zwyczaju okazje do zarobienia dużych pieniędzy.  Zakupywali od plemion specjalnie zakonserwowane, osuszone głowy wrogów, poległych na polu bitwy i odsprzedawali je kolekcjonerom oraz muzealnikom. W zamian oferowali tubylcom broń, oraz metalowe narzędzia. Popyt na te osobliwe „pamiątki” stale rósł. Sami przywódcy plemion zauważyli, że świeżo spreparowane głowy wyglądają nie mniej efektownie niż starsze dawno zakonserwowane. W celu zwiększenia zysków wybierali najmniej wartościowych spośród swoich niewolników, tatuuowali ich twarze, by następnie pozbawić ich życia i wystawić ich głowy na sprzedaż. Jeden z miejscowych misjonarzy opisał taką transakcję. Gdy kupiec skrytykował wartość zdobienia jednej z głów, wódz wskazał mu swoich niewolników i zapytał „Która z tych twarzy podoba Ci się najbardziej? Tę, którą wybierzesz, każę odpowiednio przygotować”. Wśród niewolników zapanował popłoch. W takich sytuacjach zdarzały się przypadki ucieczek i wykradania głów mających iść na sprzedaż. Także na polach bitwy rozgrywały się dramatyczne sceny, kiedy trafieni wojownicy wzywali swoich braci, by chronili ich głowy przed tym poniżającym przeznaczeniem. Wielki niepokój wśród mieszkańców wyspy wzbudzał fakt, że głowy były wystawiane w miejscowych muzeach i na specjalnych targach. Dochodziło do krwawych aktów zemsty na kupcach, którzy odmawiali ludziom wydawania głów ich krewnych. Te incydenty doprowadziły do ustanowienia przez Gubernatora Nowej Zelandii aktu, który nakazywał całkowite zakończenie owych praktyk.</p>
<h3>Co pozostało?</h3>
<p>W XIX wieku tradycja <em>moko</em> zaczęła powoli zanikać. Maorysi łatwo się zasymilowali i przyzwyczaili do nowych reguł życia społecznego, większość obyczajów straciła rację bytu. Dopiero w XX wieku, epoce dekolonizacji, sprzeciwu wobec zachodniej dominacji, przekształcenia się tradycyjnych społeczeństw we wspólnoty symboliczne, tatuaż powrócił jako symbol maoryskiej tożsamości, ale nic poza tym.<br />
Handel głowami zakazany został prawie 200 lat temu, ale do dziś pozostają one w zbiorach światowych muzeów. Od kilkunastu lat działacze maoryskich organizacji  walczą o powrót tych eksponatów do rodzinnej ziemi i prawo do ich godnego pochówku. Wielka Brytania zadecydowała, że zgodnie z ustawą z 2004 roku o „szczątkach ludzkich”, te znajdujące się w zbiorach muzealnych, których wiek nie przekracza 1000 lat, mają być zwrócone ich społecznościom. Kontrowersje w tej sprawie miały miejsce we Francji, gdzie wystąpił konflikt decyzyjny pomiędzy władzami Rouen a Ministerstwem Kultury o to, czy przechowywane w miejscowym muzeum obiekty mają być odesłane do Nowej Zelandii. Minister Kultury nie wyraził na to zgody, argumentując, że są one dziełem sztuki i pozbycie się ich stworzyłoby straszliwy precedens. Inne instytucje kultury powołują się na to, że głowy nie są wystawiane na wystawach, tylko trzymane w ukryciu, w odpowiednich warunkach. Sprawa jest skomplikowana nie tylko prawnie — wielu muzealników zwraca uwagę na to, że przed pojawieniem się Europejczyków Maorysi także niegodnie obchodzili się z głowami swoich wrogów, później sami brali udział w procederze handlu nimi, oraz, że ofiarą tego zjawiska padli także mieszkańcy wyspy nie będący Maorysami. Niełatwo również dziś o ustalenie dokładnego pochodzenia poszczególnych obiektów.</p>
<h3>Tajemnicze zniknięcie</h3>
<div id="attachment_1273" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-jacek-sielski-2.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1242]"><img class="size-medium wp-image-1273" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Co się stało z&nbsp;drugą &quot;głową&quot;?, fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/09/fot-jacek-sielski-2-300x200.jpg" alt="Co sie stało z&nbsp;drugą &quot;głową&quot;?, fot. Jacek Sielski" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Co sie stało z drugą „głową”?, fot. Jacek Sielski</p></div>
<p>Prawdopodobnie, tak jak w przypadku głowy znajdującej się w naszym muzeum, brakuje dokumentów, które wyjaśniałyby, jak trafiły one do zbiorów. Próbując dowiedzieć się czegoś o tym obiekcie, porozmawiałam z pracownikami magazynów i działu inwentaryzacji. Jedyny zapis, jaki pozostał w księgach, to data wycenienia – 1970 rok. Wiadomo, że pochodzi ona ze zbiorów niemieckich, ale na jakiej zasadzie została przekazana  naszej placówce, nie wiadomo. Informacje, które uzyskałam, to plotki i anegdoty. Poza widzianą przeze mnie głową, w muzeum kiedyś znajdowała się także druga, która w dokumentacji nie pozostawiła po sobie żadnego śladu. Jedna z historii mówi, że była źle utrzymana i muzeum oddało ją zakonnikom w Pieniężnie, by tam dokonali jej pochówku.</p>
<h3>Czy będzie można zobaczyć „głowę” ?</h3>
<p>Czytelnika zapewne zastanawia, czy będzie on mógł zobaczyć opisany przeze mnie obiekt na własne oczy. Odwiedzający muzeum mieli szansę go ujrzeć na pierwszej wystawie stałej poświęconej Australii i Oceanii, był on wystawiany także całkiem niedawno na ekspozycji prezentującej różne techniki zdobienia ciała, gdzie, jak wspominają pracownicy Działu Etnografii Krajów Pozaeuropejskich, cieszył się  największym zainteresowaniem. Specyfika tego „eksponatu” sprawia, że nie jest on łatwy w utrzymaniu, powinien znajdować się w specjalnych warunkach. Istnieje jednak szansa, że znów ujrzy on światło dzienne.<br />
Pozostaje tylko bacznie obserwować, co dzieje się w muzeum, bo ma ono w swoich zasobach jeszcze wiele rzeczy, które zadziwiają  i budzą emocje.</p>
<p><em>Korzystałam z książki Horatio Robley’a „Moko or the Maori Tatooing”</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/09/02/historia-pewnej-glowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Magazyny egzotyczne, czyli cały świat w jednym miejscu</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/06/26/magazyny-egzotyczne-czyli-caly-swiat-w-jednym-miejscu/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/06/26/magazyny-egzotyczne-czyli-caly-swiat-w-jednym-miejscu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Jun 2009 13:47:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Franciszek Plociennik</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[eksponaty]]></category>
		<category><![CDATA[magazyny]]></category>
		<category><![CDATA[wolontariat]]></category>
		<category><![CDATA[zbiory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=1121</guid>
		<description><![CDATA[Trudno zmieścić cały świat w jednym miejscu, choć jest to możliwe. W czeluściach podziemnych magazynów Państwowego Muzeum Etnograficznego, gdzie tylko nieliczni mają wstęp (jako wolontariusz mam szczęście do tych „nielicznych” się zaliczać), kryją się zbiory niezwykłych przedmiotów z całego świata, skromnie nazywane „egzotycznymi” lub „pozaeuropejskimi”. Ich różnorodność jest wprost oszałamiająca, a łączna liczba sięga prawie 22 tys. eksponatów, każdy z własną unikalną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1139" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/gaowa-trofeum-wojenne.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1121]"><img class="size-medium wp-image-1139" title="Głowa -trofeum wojenne - eksponat wzbudzający duże emocje (ze zbiorów PME)" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/gaowa-trofeum-wojenne-300x225.jpg" alt="Głowa -trofeum wojenne - eksponam wzbudzający duże emocje." width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Głowa –trofeum wojenne — eksponat wzbudzający duże emocje (ze zbiorów PME)</p></div>
<p>Trudno zmieścić cały świat w jednym miejscu, choć jest to możliwe. W czeluściach podziemnych magazynów Państwowego Muzeum Etnograficznego, gdzie tylko nieliczni mają wstęp (jako wolontariusz mam szczęście do tych „nielicznych” się zaliczać), kryją się zbiory niezwykłych przedmiotów z całego świata, skromnie nazywane „egzotycznymi” lub „pozaeuropejskimi”. Ich różnorodność jest wprost oszałamiająca, a łączna liczba sięga prawie 22 tys. eksponatów, każdy z własną unikalną historią zaklętą w drewnie, kości, metalu, skórze, tkaninie…</p>
<p><span id="more-1121"></span></p>
<h3>Burzliwa historia zbiorów</h3>
<p>Dawne zbiory muzeum istniejącego od końca XIX w. zostały całkowicie zniszczone i zagrabione w czasie II wojny światowej, tak więc praktycznie wszystkie przedmioty znajdujące się w nim obecnie mają rodowód powojenny, co nie oznacza, że wszystkie pochodzą z XX wieku. Wiele z nich zostało pozyskanych w czasie przejmowania ocalałych zbiorów na Ziemiach Odzyskanych, także Muzeum Narodowe w latach 50. przekazało PME część swoich zbiorów etnograficznych. Ogromny wkład w pielęgnację kultury materialnej z całego świata mieli etnografowie-badacze i etnografowie-pasjonaci obdarowujący muzeum pamiątkami ze swoich dalekich podróży, by wspomnieć tylko o dr Wacławie Korabiewiczu (bogata kolekcja przedmiotów afrykańskich), Aleksandrze i Cyprianie Kosińskich (ponad 180 afrykańskich dzieł sztuki), Józefie Siemiradzkim (różne rejony Ameryki Południowej) czy dr Marcelim Łukowiczu (110 przedmiotów z Nowej Gwinei i Australii). Obecnie magazyny mają się dobrze i prezentują się naprawdę okazale, choć pracownicy nieśmiało narzekają na brak miejsca na nowe zbiory i sugerują zwiększenie ich powierzchni.</p>
<h3>Ex Africa semper aliquid novi</h3>
<div id="attachment_1136" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/fot-j-sielski-41.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1121]"><img class="size-medium wp-image-1136" style="margin: 5px 2px;" title="Włócznie w&nbsp;magazynie afrykańskim, fot. J. Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/fot-j-sielski-41-300x200.jpg" alt="Włócznie w&nbsp;magazynie afrykańskim, fot. J. Sielski" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Włócznie w magazynie afrykańskim, fot. J. Sielski</p></div>
<p>Wycieczkę po magazynach rozpoczynamy od magazynu afrykańskiego, największego i najlepiej wyposażonego. Już na wstępie w oczy rzuca się duża kolekcja broni, wśród której nader efektownie prezentuje się zbiór tarcz wojennych i ceremonialnych. Są wśród nich tarcze masajskie wykonane ze skóry bawolej i pokryte czerwono-czarnymi wzorami o ściśle określonej symbolice. Obok nich wiszą i inne, m.in. należące do wojowniczych Zulusów, drewniane, plecione, a także… skorupy żółwi, których znaczenie militarne było raczej znikome, nie były zresztą wykorzystywane do obrony ze względu na swoją kruchość i znaczną masę. W tym samym pomieszczeniu znajduje się także pokaźna liczba dzid, włóczni, łuków, strzał, pałek i wszelkiego rodzaju afrykańskich instrumentów przemocy bezpośredniej sąsiadujących z innymi instrumentami, tyle że muzycznymi, wśród których króluje ogromny balafon pochodzący prawdopodobnie z Wybrzeża Kości Słoniowej. Ciekawe połączenie — wojna i muzyka.</p>
<h3>Złoty stołek,  fetysze i sandały z opony</h3>
<p>Do najcenniejszych i subiektywnie najciekawszych przedmiotów zgromadzonych w magazynie afrykańskim zaliczają się przede wszystkim ceremonialny wodzowski „złoty stołek” Aszantów pochodzący z północnej Ghany, będący insygnium władzy i jednym z najważniejszych przedmiotów w tej kulturze. Oprócz tego unikatem w skali polskiego muzealnictwa są etiopskie manuskrypty i krzyże koptyjskie, pochodzące prawdopodobnie z XVIII wieku, a przywiezione przez wspomnianego wcześniej dr Korabiewicza. Niesamowite wrażenie robią drewniane rzeźby, wśród których znajdują się fetysze pochodzące z Konga, a także tzw. maski hełmowe Mapiko ludu Makonde z Mozambiku. Zaskakuje zbiór kilkunastu przedmiotów, głównie zabawek i prostych narzędzi codziennych wykonanych ręcznie z surowców wtórnych, takich jak sandały z kawałka opony, kubek ze starej puszki, dziecięcy samochodzik, szmaciana lalka. Ogromnej ilości innych przedmiotów — instrumentów, rzeźb, ozdób, narzędzi – nie sposób chociaż wymienić, pozostaje mieć nadzieję, że niektóre z nich ujrzą kiedyś światło dzienne jako eksponaty.</p>
<h3>Nie tylko bumerangi</h3>
<div id="attachment_1142" class="wp-caption alignleft" style="width: 250px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/obraz-kropkowy.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1121]"><img class="size-medium wp-image-1142" title="Autralijski obraz kropkowy (ze zbiorów PME)" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/obraz-kropkowy-300x233.jpg" alt="Autralijski obraz kropkowy (ze zbiorów PME)" width="240" height="186" /></a><p class="wp-caption-text">Autralijski obraz kropkowy (ze zbiorów PME)</p></div>
<p>Drugim co do liczby zbiorów pomieszczeniem jest magazyn australijski, który poza przedmiotami pochodzącymi z kontynentu posiada także okazy z Oceanii – Polinezji, Melanezji, Mikronezji. Ponad 2 tys. z nich pochodzi z przejętych po wojnie zbiorów niemieckiego Instytutu Antropologicznego z Wrocławia, który na kartach historii zapisał się niechlubną współpracą z hitlerowskim zbrodniarzem, dr Josephem Mengele. Pomijając ten epizod, Instytut posiadał duże zbiory etnograficzne właśnie z obszaru Australii i Oceanii, których najciekawsze okazy można aktualnie podziwiać jako eksponaty na wystawie stałej w warszawskim Muzeum Etnograficznym. Nas interesuje jednak to, co znajduje się w samym magazynie, niedostępne dla oczu zwykłych śmiertelników. Ze zbiorów poniemieckich najcenniejsze są malangany – pięknie zdobione figury wyobrażające przodków, pochodzące z Nowej Irlandii, które w liczbie czternastu stanowią unikat w skali kraju. Znaleźć można także rozmaite ozdoby ciała, począwszy od imponujących napierśników z Nowej Gwinei zdobionych muszelkami i szablami własnoręcznie upolowanej dzikiej świni (co stanowiło o męstwie i prestiżu wojownika), poprzez różnorodne bransoletki, ozdoby czoła, ozdobne grzebienie, na wdowich naszyjnikach żałobnych skończywszy.</p>
<h3>Paczka wysłana do „najwłaściwszego muzeum”</h3>
<p>Muzeum wiele zawdzięcza dr Marcelemu Łukowiczowi, który na przełomie XIX i XX wieku przez 30 lat pracował wśród Aborygenów jako lekarz i otrzymywał od nich wiele pięknych przedmiotów jako podziękowanie za swoją pracę. Swoją kolekcję 115 przedmiotów wysłał do Polski z niejasnym podpisem: ”do najwłaściwszego muzeum”, przez co trafiła ona najpierw do Muzeum Narodowego, a następnie została przekazana Muzeum Etnograficznemu. Wśród należących do niej przedmiotów wyróżniają się piękne, drewniane misy ceremonialne Ku ze wschodniej</p>
<div id="attachment_1147" class="wp-caption alignleft" style="width: 163px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/figurka-moai.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1121]"><img class="size-medium wp-image-1147" title="Figurka moai (ze zbiorów PME)" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/figurka-moai1-191x300.jpg" alt="Figurka moai (ze zbiorów PME)" width="153" height="240" /></a><p class="wp-caption-text">Figurka moai (ze zbiorów PME)</p></div>
<p>Nowej Gwinei oraz czuringi, czyli charakterystyczne drewniane instrumenty ofiarowywane młodym chłopcom aborygeńskim w czasie inicjacji, pokryte rycinami symbolizującymi drogi przodków. Przedmioty te stanowiły tabu dla kobiet i niewtajemniczonych, a przebywanie w pobliżu mężczyzny wydobywającego dźwięki za pomocą swojej czuringi (poprzez przymocowanie jej do sznurka i machanie dookoła „ósemki” czuringa wydaje specyficzny, świszczący dźwięk), zgodnie z wierzeniami, mogło skończyć się tragicznie. Zupełnie odrębna historia dotyczy bumerangów, pozyskanych zarówno ze zbiorów poniemieckich, jak i od Łukowicza. Są wśród nich ogromne bumerangi ceremonialne, pokryte rycinami i specjalną glinką w kolorze ochry, te służące do walki wręcz (tzw. łabędzie szyje, w kształcie litery L), te służące do polowania na ptaki i ryby (wilgotny i zalesiony rejon Queensland), a także zabawki, które służyły do treningu i jako jedyne spośród wszystkich innych wracały do rzucającego.</p>
<h3>Czy rentgen to sztuka?</h3>
<p>W ramach przekazu rządu australijskiego w 1978 roku pozyskano kolejne 110 przedmiotów, a były to głównie malowidła na korze eukaliptusa pochodzące z Ziemi Arnhem – tzw. obrazy rentgenowskie (przedstawiające zwierzęta łącznie z ich organami wewnętrznymi) a także niesamowite obrazy kropkowe, nazywane „obrazami-tekstami”. W istocie stanowią one formę zaszyfrowanej opowieści o przodkach lub mapy świętego dla Aborygenów miejsca, gdzie wszystkie informacje są przekazywane za pomocą różnokolorowych kropek. Jeden z najnowszych nabytków muzealnych to właśnie taki obraz, wykonany w latach 90. przez Kassidi Tjapaljarri, wyobrażający świętą Górę Allan.</p>
<h3>Kierunek Azja i Ameryka</h3>
<div id="attachment_1156" class="wp-caption alignleft" style="width: 280px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/fot-j-sielski-6.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1121]"><img class="size-medium wp-image-1156" style="margin: 5px 2px;" title="Budda - król magazynu azjatyckiego, fot. J. Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/fot-j-sielski-6-300x200.jpg" alt="Budda - król magazynu azjatyckiego, fot. J. Sielski" width="270" height="180" /></a><p class="wp-caption-text">Budda — król magazynu azjatyckiego, fot. J. Sielski</p></div>
<p>W kolejnych trzech pomieszczeniach przechowywane są zbiory pochodzące z Azji i Ameryki, a także broń z całego świata. Są one zdecydowanie skromniejsze niż te opisane wcześniej. Jako miłośnik Dalekiego Wschodu z pewnym zdziwieniem przyjąłem fakt, że z tak płodnego i bogatego kulturowo obszaru świata jest stosunkowo niewiele przedmiotów. A są wśród nich stroje ceremonialne, bogato zdobione, i codzienne z Chin, Korei, Indii, jest także kilka wspaniałych, starych kimon japońskich. Praktycznie nie ma zbiorów pochodzących z Syberii, bowiem spłonęły one w pożarze w czasie wojny i nie udało się ich już odtworzyć. Uwagę przykuwają mongolskie maski, lalki z jawajskiego teatru cieni oraz misternie zdobione, w całości ręcznie wykonane chińskie wycinanki, w co aż trudno uwierzyć, biorąc pod uwagę złożoność wzorów.</p>
<h3>Wycinanka z sierpem i młotem</h3>
<p>Tradycyjna sztuka nie oparła się indoktrynacji, co w zbiorach muzeum owocuje pięknymi czerwonymi wycinankami z sierpem i młotem pośród motywów roślinnych i zwierzęcych. Ciekawie prezentuje się też figurka uśmiechniętego Buddy umieszczona w kartonowym pudełku.</p>
<div id="attachment_1164" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/fot-j-sielski-13.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g1121]"><img class="size-medium wp-image-1164" style="margin: 5px 2px;" title="Autor artykułu fotografujący chińską wycinanke z&nbsp;sierpem i&nbsp;młotem, fot. J. Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/06/fot-j-sielski-131-200x300.jpg" alt="Autor artykułu fotografujący chińską wycinanke z&nbsp;sierpem i&nbsp;młotem, fot. J. Sielski" width="200" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Autor artykułu fotografujący chińską wycinanke z sierpem i młotem, fot. J. Sielski</p></div>
<p>Zbiory amerykańskie również nie należą do najbogatszych, ale jest tu sporo interesujących przedmiotów. Pochodzą one w większości od polskich podróżników (Józef Siemiradzki, Ameryka Południowa) i prywatnych kolekcjonerów, takich jak Michał Gieysztor (dorzecze Amazonki) i Konstanty Podhorski (przedmioty eskimoskie, Alaska), także rząd Meksyku i meksykańskie Muzeum Kultury ofiarowało muzeum część swoich zbiorów – stroje, maski, rzeźby i figurki ceremonialne.</p>
<h3>Eksponaty przyprawiające o gęsią skórkę</h3>
<p>Można tu znaleźć czarki i rurki służące do zaparzania yerba mate, tradycyjnego napoju indiańskiego z Amazonii, a także przyprawiające o gęsią skórkę wypreparowane główki plemienia łowców głów, czyli Indian Jivaro z Ekwadoru, pochodzące z lat 30. XX wieku. Wśród figurek można się doszukać wyobrażeń „Świętej Śmierci”, czyli pseudochrześcijańskiego obiektu kultu w Meksyku.<br />
W magazynie z bronią zdecydowanie dominuje biały oręż azjatycki, w tym kilka oryginalnych japońskich mieczy katana i wakizashi, niestety w złym stanie technicznym, a także sztylety kris pochodzące z Indonezji, pałki, maczugi, łuki, strzały i włócznie, w tym ceremonialne. Do najstarszych przedmiotów (XVII-XIX wiek) należą japońskie tsuby (okrągła część miecza pomiędzy rękojeścią a ostrzem osłaniająca dłoń), są także elementy zbroi samurajskiej, w tym hełm w stylu kabuto.<br />
Magazyny muzeum to niesamowite miejsce, gdzie można obcować z przedmiotami za całego świata i doświadczać ich historii. A zbiory pozaeuropejskie to tylko ułamek bogactwa Muzeum Etnograficznego.</p>
<p><em>Franciszek Płóciennik</em></p>
<p><strong>Autor jest wolontariuszem w Państwowym Muzeum Etnograficznym.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/06/26/magazyny-egzotyczne-czyli-caly-swiat-w-jednym-miejscu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co się kryje w magazynach naszego muzeum?</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/05/11/co-sie-kryje-w-magazynach-naszego-muzeum/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/05/11/co-sie-kryje-w-magazynach-naszego-muzeum/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 May 2009 14:58:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Skladanowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[eksponaty]]></category>
		<category><![CDATA[magazyny]]></category>
		<category><![CDATA[wolontariat]]></category>
		<category><![CDATA[zbiory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=732</guid>
		<description><![CDATA[Pod koniec kwietnia w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie miała miejsce  trzygodzinna, niezwykła podróż dookoła świata, której uczestnikami byliśmy my — wolontariusze i stażyści zaangażowani w sprawy Muzeum. Udało się nam odbyć wycieczkę do miejsc na co dzień niedostępnych dla zwiedzających – magazynów muzealnych, które mieszczą tysiące eksponatów, dzieł sztuki, przedmiotów codziennego użytku i innych przywiezionych z różnych stron świata. Poznaliśmy historię każdego z nich, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_733" class="wp-caption alignleft" style="width: 170px"><img class="size-medium wp-image-733" style="margin: 5px 2px;" title="Magazyn tkanin Państwowego Muzeum Etnograficznego w&nbsp;Warszawie, fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/05/fot-j-sielski-59-200x300.jpg" alt="Magazyn tkanin Państwowego Muzeum Etnograficznego w&nbsp;Warszawie, fot. Jacek Sielski" width="160" height="240" /><p class="wp-caption-text">Magazyn tkanin Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie, fot. Jacek Sielski</p></div>
<p>Pod koniec kwietnia w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie miała miejsce  trzygodzinna, niezwykła podróż dookoła świata, której uczestnikami byliśmy my — wolontariusze i stażyści zaangażowani w sprawy Muzeum. Udało się nam odbyć wycieczkę do miejsc na co dzień niedostępnych dla zwiedzających – <a href="http://www.pme.waw.pl/collections.php" target="_blank">magazynów muzealnych</a>, które mieszczą tysiące eksponatów, dzieł sztuki, przedmiotów codziennego użytku i innych przywiezionych z różnych stron świata. Poznaliśmy historię każdego z nich, dzięki czemu przez chwilę mogliśmy poczuć atmosferę polskiej wsi, dotknąć oryginalnych, etnicznych instrumentów muzycznych, kwieciście zdobionych mebli, ręcznie wykonanej ceramiki, czy oswoić się z niebezpieczną bronią.</p>
<h3>Podróż po Polsce</h3>
<p>Nasza podróż zaczęła się od rodzimego polskiego podwórka. Pomieszczenia gromadzące eksponaty związane z polską kulturą ludową wzbudziły w nas uzasadnione zainteresowanie. Przedmioty tu zebrane poświęcone są najważniejszym świętom obchodzonym w naszym kraju. Dzięki nim można jednocześnie poczuć atmosferę rodzinnych świąt Bożego Narodzenia, oddać się zabawie podczas karnawału, jak również radosnej Wielkanocy. Wprost niesamowite, że cały rok zatrzymał się tutaj w jednej chwili!</p>
<p><span id="more-732"></span></p>
<h3>Co możemy znaleźć w magazynach…</h3>
<div id="attachment_738" class="wp-caption alignleft" style="width: 268px"><img class="size-medium wp-image-738" style="margin: 5px 2px;" title="Drewniane koniki w&nbsp;magazynach muzealnych, fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/05/fot-j-sielski-20-300x200.jpg" alt="fot-j-sielski-20" width="258" height="172" /><p class="wp-caption-text">Drewniane koniki w magazynach muzealnych, fot. Jacek Sielski</p></div>
<p>Oprócz zbiorów związanych z czasem świątecznym, obejrzeliśmy także wiele przedmiotów niemalże zapomnianych, które kiedyś niezbędne na co dzień, już dawno wyszły z użycia. Narzędzia rolnicze, wyplatane kosze, strugane w drewnie i lepione z gliny naczynia, to tylko niektóre z licznych eksponatów zebranych w muzeum. Mieliśmy szansę zobaczyć i dotknąć różnokolorowych tkanin i strojów ludowych, które dzięki swym misternie wykonanym ozdobom, haftom i koronkom zainteresowały nie tylko nasze koleżanki, ale i kolegów.<br />
Pierwszym magazynem, jaki zobaczyliśmy, był magazyn tkanin.  Jest to ogromne pomieszczenie, mieszczące w sobie ogromne kolekcje z różnych regionów Polski i dawnych Kresów Wschodnich. Zdumiewające jest, że każdy z elementów odzieży oraz  tkaniny znajdującej się w tym pomieszczeniu, posiada swój oryginalny wzór, w którym zaklęta jest historia jego tworzenia.</p>
<h3>Następny przystanek:  Sztuka!</h3>
<p>Magazyny gromadzące sztukę tj. malarstwo, rzeźbę, pięknie zdobione meble oraz kolorową ceramikę były kolejnym przystankiem na naszej drodze. Zaskoczeniem dla wszystkich był „boży komputer”, na którego widok wszystkim nasunęła się refleksja — co też autor miał na myśli tworząc tak oryginalną rzeźbę?</p>
<div id="attachment_744" class="wp-caption alignleft" style="width: 171px"><img class="size-medium wp-image-744" style="border: 1px solid black; margin: 1px;" title="Boży komputer, fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/05/komputer-186x300.jpg" alt="Boży komputer, fot. Jacek Sielski" width="161" height="259" /><p class="wp-caption-text">Boży komputer, fot. Jacek Sielski</p></div>
<p>.</p>
<h3>Spotkanie z egzotyką</h3>
<p>Z polskiej wsi przenieśliśmy się w świat egzotyki odległych kontynentów Azji, Australii, Afryki i Ameryki. W przeznaczonych tej tematyce magazynach znaleźliśmy m.in. figurki, rytualne maski, naszyjniki, przedmioty codziennego użytku, broń, zabawki, stroje i wiele innych przedmiotów pozaeuropejskiego pochodzenia. Poznaliśmy cząstkę teatralnego życia w Mozambiku, z którego przyjechały do nas kołatki, marionetki, lalki oraz instrumenty muzyczne. Męska cześć naszej grupy zainteresowała się w szczególności bronią i tarczami wykonanymi z grubych skór zwierzą i skorup żółwi, a zrobiony z monet miecz kremacyjny, miał w rękach każdy z nich. Duże emocje wzbudziły w nas specjalnie zabezpieczone trujące strzały, których jednak nikt z nas nie odważył się dotknąć w celu potwierdzenia niebezpieczeństwa.<br />
Kontynuując naszą międzykontynentalną podróż zawitaliśmy w samo serce Azji, gdzie odkryciem jednej z naszych koleżanek był ceremonialny bębenek wykonany z ludzkiej czaszki! Nikt nie mógł oprzeć się pokusie dotknięcia tak unikalnego eksponatu. Azja otworzyła przed nami jeszcze</p>
<div id="attachment_772" class="wp-caption alignleft" style="width: 250px"><img class="size-medium wp-image-772" style="margin: 5px 2px;" title="Magazyn ceramiki, fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/05/fot-j-sielski-381-300x200.jpg" alt="fot-j-sielski-381" width="240" height="160" /><p class="wp-caption-text">Magazyn ceramiki, fot. Jacek Sielski</p></div>
<p>jedną ciekawostkę w postaci wycinanek, których głównym motywem były kwiaty, smoki i symbole narodowe.</p>
<p>Niewyjaśnioną zagadką jest dla nas umiejętność nadzwyczaj precyzyjnego wykonania tak drobnych elementów.<br />
W magazynie Ameryki na nowo mogliśmy odczuć atmosferę karnawałowej zabawy, dzięki kolorowej sukni przywiezionej prosto z roztańczonego Rio De Janeiro.</p>
<h3>„Nie wstydźmy się tradycji!”</h3>
<p>Nie sposób w jeden dzień dokładnie zapoznać się z historią wszystkich zbiorów zgromadzonych przez Państwowe Muzeum Etnograficzne. Jednak dzięki tej wycieczce mieliśmy niepowtarzalną okazję zobaczyć i dotknąć oryginalnych przedmiotów oraz poczuć radość, jaką dostarcza obcowanie z kulturą. Czas naszej podróży w prawdzie nieubłaganie dobiegł końca, ale na szczęście, dzięki muzealnym wystawom możemy nie raz powrócić na szlak naszej przygody i na nowo pobudzić wyobraźnię.</p>
<div id="attachment_775" class="wp-caption alignleft" style="width: 187px"><img class="size-medium wp-image-775" style="border: 1px solid black; margin: 5px 2px;" title="Chińska wycinanka, fot. Anna Składanowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/05/21-281x300.jpg" alt="Chińska wycinanka, fot. Anna Składanowska" width="177" height="189" /><p class="wp-caption-text">Chińska wycinanka, fot. Anna Składanowska</p></div>
<p>Potwierdziły się nasze przekonania o potrzebie ciągłości tradycji każdego kraju, gdyż to ona niezaprzeczalnie kształtuje naszą tożsamość. Dlatego podsumowaniem niech stanie się myśl wypowiedziana przez jednego z pracowników muzeum : „Nie wstydźmy się tradycji”, nie bójmy się wspólnie jej tworzyć dla następnych pokoleń.</p>
<p><em>Anna Składanowska<br />
Justyna  Nagiel</em></p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p>.</p>
<p style="text-align: center;">
<p><em>.</em></p>
<div id="attachment_788" class="wp-caption alignleft" style="width: 241px"><img class="size-medium wp-image-788" style="border: 3px solid black; margin: 5px 2px;" title="Autorki w&nbsp;magazynach, fot. Jacek Sielski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/05/fot-j-sielski-1181-300x200.jpg" alt="fot-j-sielski-1181" width="231" height="154" /><p class="wp-caption-text">Autorki w magazynach, fot. Jacek Sielski</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/05/11/co-sie-kryje-w-magazynach-naszego-muzeum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

