﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ethnomuseum.pl Blog &#187; wernisaż</title>
	<atom:link href="http://ethnomuseum.pl/blog/tag/wernisaz/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ethnomuseum.pl/blog</link>
	<description>Blog Działu Etnografii Polski i Europy Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 06:18:52 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>W muzeum już straszy</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/06/w-muzeum-juz-straszy/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/06/w-muzeum-juz-straszy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Apr 2009 15:53:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Lipińska</dc:creator>
				<category><![CDATA["z życia działu"]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Rumunia]]></category>
		<category><![CDATA[wernisaż]]></category>
		<category><![CDATA[wolontariat]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=354</guid>
		<description><![CDATA[Zaczęło się. W piątek, 3 kwietnia o godz. 18.00 w gmachu Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie została otwarta wystawa o złowieszczo brzmiącym tytule „Wampiry, strzygi i spółka”, która przyjechała do Warszawy z rumuńskiego Muzeum Wsi Banackiej w Timiszoarze. Jako wolontariusze współpracujący z muzeum postanowiliśmy zdać relację z wernisażu. Ekspozycja mieści się w „Sali kieratowej”, jednak już po przekroczeniu progu muzeum dało się odczuć jej klimat — w holu budynku, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zaczęło się. W piątek, 3 kwietnia o godz. 18.00 w gmachu Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie została otwarta wystawa o złowieszczo brzmiącym tytule „Wampiry, strzygi i spółka”, która przyjechała do Warszawy z rumuńskiego <a href="http://www.msbtm.ro/" target="_blank">Muzeum Wsi Banackiej w Timiszoarze</a>. Jako wolontariusze współpracujący z muzeum postanowiliśmy zdać relację z wernisażu.</p>
<div id="attachment_359" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/img_2578.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g354]"><img class="size-medium wp-image-359" title="img_2578" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/img_2578-300x200.jpg" alt="Prof. Otilia Hedesan z&nbsp;Uniwersytetu Zachodniego w&nbsp;Timiszoarze; fot.Jacek Sielski" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Prof. Otilia Hedesan (w środku) opowiada zebranym o strzygach; fot.Jacek Sielski</p></div>
<p><span id="more-354"></span>Ekspozycja mieści się w „<a href="http://ethnomuseum.pl/blog/?p=113" target="_blank">Sali kieratowej</a>”, jednak już po przekroczeniu progu muzeum dało się odczuć jej klimat — w holu budynku, gdzie odbyła się część powitalna dla gości, stały świeczki, służące do odpędzania ewentualnych strzyg mających chęć obejrzeć wystawę, pojawiły się też lampki z winem ( a może krwią?…) oraz rumuńskie wiktuały do nabycia w muzealnej kafejce Bily Konicek. Gości powitał dyrektor Muzeum Etnograficznego, dr Adam Czyżewski, a zaraz później zostali oni uraczeni przez p. prof. Otilię Hedesan z Uniwersytetu Zachodniego w Timiszoarze ludową opowieścią o tym, jak rozpoznać strzygę. <em>Dobrze, że nie spotykamy się tu o północy, mogłoby być niebezpiecznie…</em> — zażartował p. Dorian Branea, dyrektor Rumuńskiego Instytutu Kultury. <em>W rumuńskich wierzeniach istnieją cztery niebezpieczne pory dnia i nocy </em>- uściśliła prof. Hedesan — <em>północ, południe, szósta rano i szósta wieczorem. Czyli teraz. Ale nie ma się czego obawiać. Chronią nas ustawione tu świeczki, a w razie czego wystarczy strzydze wbić kołek w serce i koniec</em>.</p>
<div id="attachment_360" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/img_2595.jpg" rel="wp-prettyPhoto[g354]"><img class="size-medium wp-image-360" title="img_2595" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/img_2595-300x200.jpg" alt="Nawet najzwyczajniesze przedmioty mają swoje znaczenie i&nbsp;funkcje w&nbsp;obrzędzie pogrzebowym; fot.Jacek Sielski" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Nawet najzwyczajniesze pokazane na wystawie przedmioty mają swoje znaczenie i funkcje w obrzędzie pogrzebowym; fot.Jacek Sielski</p></div>
<h3>Wystawa</h3>
<p>Sama ekspozycja, ukazująca wystrój tradycyjnej chałupy rumuńskiej wraz z większością codziennych sprzętów zajmuje połowę powierzchni niedużej „Kieratówki”. Jednak myliłby się ten, kto by uznał ją za „zwykły skansen”. Każdy przedmiot jest szczegółowo opisany pod kątem  ochrony przed duszami zmarłych powracającymi, aby niepokoić żywych, a bogactwo znaczeń i rytuałów związanych ze zwykłą szpilką, odwróconą miotłą, krzesłem z antropomorficznym wizerunkiem jest wprost zdumiewająca. Poza tym uwagę przykuwają niesamowite maski przedstawiające ludzi i demony. W drugiej części sali odbyło się spotkanie z prof. Otylią Hedesan, pomysłodawczynią wystawy i autorką książki „Siedem esejów o strzygach”, stanowiącej jej punkt wyjścia. Jej opowieści i komentarze do pokazu slajdów stanowiącego rodzaj przewodnika po rumuńskich obrzędach pogrzebowych i środkach ochrony przed strzygami cieszyły się ogromną popularnością wśród zwiedzających. Przedstawiono także dwa krótkie filmy dokumentalne: „Jodło, jodełko…” Vasile Cretu i Sandu Dragosa z 1967 roku oraz współczesny: „W Transylwanii i na tamtym świecie” Floriana Iepana, w ciekawy sposób zestawiający spojrzenie na rumuńskie wierzenia zarówno wewnątrz kultury, jak i z zewnątrz.</p>
<h3>Kogo przyciągnęła ta niesamowita wystawa?</h3>
<p>Zgadywaliśmy zwiedzających o wstępne wrażenia z wystawy skonfrontowane z oczekiwaniami i wyobrażeniami na jej temat. <em>Podoba mi się ta inicjatywa, na pewno przyjdę zobaczyć coś więcej</em> — twierdzi Wiesław Andryczyk, śpiewak operetkowy. Jak sam mówi o sobie, lubi awangardowe i niszowe przedsięwzięcia, szuka czegoś oryginalnego, niezwykłego, mrocznego. W podobnym tonie wypowiadało się wielu gości, zwłaszcza tych szczególnie zainteresowanych kulturą ludową Rumunii, znających język rumuński, podróżników. Wielu z nich już wcześniej miało kontakty z <a href="http://www.icr.ro/warszaw/" target="_blank">Rumuńskim Instytutem Kultury</a> i zostało specjalnie zaproszonych. Jednego z nich, studenta PR, „etnografa z zamiłowania”, zainteresowanego także wizerunkiem wampira w popkulturze, „Wampiry…” pobudziły do refleksji o podobieństwach między kulturami w tej kwestii, że „kultura jest odpowiedzią na lęk przed śmiercią”. Jednak wystawa nie na wszystkich pasjonatach zrobiła wrażenie. <em>To jest nic, nic tu nie ma. Do Rumunii trzeba pojechać, żeby tego doświadczyć</em> — skwitował ekspozycję jeden z przybyłych, od 10 lat podróżujący po Rumunii i zakochany w jej kulturze. <em>Pogaństwo odeszło już do lamusa, teraz jest tam normalnie, po chrześcijańsku</em> — dodał.</p>
<p>Wśród przybyłych, oprócz miłośników ludowej kultury rumuńskiej, pojawiła się także spora grupka długowłosych i ubranych na czarno młodzieńców i dziewcząt. Ci, z którymi udało się porozmawiać, praktycznie bez wyjątku interesowali się fantastyką, demonologią, ezoteryką i od dawna wyczekiwali tej wystawy, inni po prostu zobaczyli na ulicy plakat promujący wystawę z widocznym z daleka słowem-kluczem „Wampiry” oraz oprawą graficzną parafrazującą okładkę jednej z płyt heavymetalowej kapeli Napalm Death, co skłoniło ich do zajrzenia do muzeum. Niektórzy wychodzili wyraźnie zawiedzeni — małą liczbą eksponatów, brakiem „grozy, pali, okrucieństwa”, spodziewając się mocnych wrażeń w stylu wizerunków Draculi „legendarnego”, wysysającego krew z młodych dziewic, lub Draculi „historycznego”, wbijającego na pale swych wrogów. W tym kontekście dla wielu rozmówców szczególnie atrakcyjny okazał się sam pomysł na promocję wystawy oraz bogaty program imprez towarzyszących, na czele z sesjami gier RPG i pokazami filmów. Ekspozycja zebrała pozytywne opinie, jednak nie wywołała „dreszczyku emocji”. Muzeum Etnograficzne otrzymało wiele pochwał za tak niecodzienną inicjatywę, niektórzy zwiedzający nawet z pewnym zawstydzeniem przyznawali, że są tu pierwszy raz „z własnej woli” i wyrażali chęć obejrzenia innych wystaw, jeśli tylko zostaną one zaprezentowane w sposób ciekawszy i oryginalniejszy niż te zapamiętane z wycieczek szkolnych.</p>
<p><a href="http://www.flickr.com/photos/ethnomuseum/sets/72157616338495093/" target="_blank">Zdjęcia z wernisażu»&gt;</a></p>
<p><em>Katarzyna Lipińska</em></p>
<p><em>Franciszek Płóciennik</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/06/w-muzeum-juz-straszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

