Etno — notatki z podmiejskiej chatki. Język podróży
Język podróży wyznacza jej rytm, a jednocześnie energia podróży kształtuje mimowolnie słowo towarzyszące wędrówce. Opis podróży podmiejskiej to mieszanka opisu ‘życia tramwajowego Warszawy’ w Złym i sielankowości wspomnień wakacyjnych wypadów produkowanych przez wieki przez różnej maści literatów. To oszałamiająca woń kwiatów akacji i bzu vs drażniąca nozdrza mieszanka potu i mixu dezodorantów, gdy ścisk przesuwa ci żebra do torby sąsiada i gdy– nie wierząc własnemu szczęściu – opadasz na wolne miejsce. To również wspólnota przeżyć, wspólnota lektur i słownych potrąceń (‘można tu?’, ‘zajęte, tak’, ‘ależ proszę się przesunąć’!), formalizm wprawionego w służbowy ruch kontrolera biletów i toczące naszą podróż tajemne kody kierpocia (‘1246 lewa-gotów!’).
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, Etno-notatki z podmiejskiej chatki, EtnoWarszawa, WarszawaTagi: Antropologia kultury, Warszawa, wieś
Etno — notatki z podmiejskiej chatki. Prolog
Pewnego razu spakowałam swoje książki, meble, naczynia, książki, artefakty obrzędowe w rodzaju koszyczka na święconkę i stojaka na choinkę, ubrania, książki, książki i – w czas olbrzymiej śnieżycy przeprowadziłam się za Miasto. Miasto w postaci rodziny i znajomych popukało się w głowę, natomiast ja jako etnograf postanowiłam dzielnie walczyć z: pociągami tkwiącymi w polu, odśnieżaniem, koszeniem, okazjonalnym brakiem prądu/gazu (bo mróz, bo burze, bo drzewo spadło), brakiem metra i rajstop innych niż ‘no name’. Walczyć tak jak naukowo mierzyłam się i mierzę z podobnymi brakami w Terenie. Znalazłam się zatem w wyjątkowym stanie permanentnych badań terenowych, co do tej pory (po ponad roku od przeprowadzki) wprawia mnie w stan pewnej ekscytacji: może to podświadoma obrona przed Nieznanym, ale mam nadzieję, że i pasja badawcza.
Czytaj całość »
Kategorie: Antropologia kultury, badania terenowe, Etno-notatki z podmiejskiej chatkiTagi: Antropologia kultury, badania terenowe, inspiracja, tożsamość, Tradycja, Warszawa, wieś
MUZEALNE ZAGADKI: Fikcyjność rzeczy — opowieść o pewnej (nie)kurpiowskiej skrzyni, czyli jak ważna jest w muzeum historia
W roku 2009 PME otrzymało w darze niezwykłą skrzynię, której pochodzenie jest zagadkowe i do tej pory nie udało się go rozwikłać. Znamy jedynie opowieść, która towarzyszyła przekazaniu skrzyni.
Przyjechała z Kurpiów w latach 60.XX w. Przywiozły ją do wynajmowanego mieszkania studiujące w Warszawie dziewczyny z kurpiowskiej wsi, wyprawione w drogę z dobytkiem, wyposażone w skrzynię, jako pamiątkę z domu rodzinnego, która miała im towarzyszyć w wielkim mieście, na obcym terenie… Czy w zamierzeniu miała spełniać jeszcze funkcję wianną? — nie wiadomo. Wiadomo jedynie, że w czasie powojennym w takiej roli skrzynie już nie występowały.
Po skończeniu edukacji i wyprowadzce Kurpianki nie chciały już zabierać skrzyni, bo była „za duża i ciężka” jak brzemię. Być może nie pasowała do nowego życia. Została w mieszkaniu wynajmowanym przez mechanika samochodowego, które później, wraz ze skrzynią, zakupił nasz przyszły ofiarodawca. I znowu - sprzedający nie chciał jej zabrać ze sobą. Została. Przez lata zdobiła kolejne mieszkania naszego darczyńcy, ale wreszcie, po którejś z rzędu przeprowadzce, trafiła do piwnicy. Nie pasowała do nowego lokum. Ale mając na uwadze jej walory estetyczne i domniemaną wartość, postanowiono przekazać skrzynię do muzeum. …
Czytaj całość »
Kategorie: eksponaty, muzeum, sztuka ludowaTagi: Antropologia kultury, badania terenowe, eksponaty, konserwacja, legendy, muzeum, Tradycja, wieś, zbiory
O WRZOSACH, AFRYCE I ZNACHORCE – zapiski terenowe
Dwa razy dziennie PKS-y odjeżdżają w tamte strony.
Byłam tam nie tak dawno…
Mało kto do nich wsiada, bo wokół olbrzymie połacie lasów i pól. Tylko w czwartki autobus jest pełny. Ludzie tłoczą się aż na schodkach, tuż obok kierowcy. Wszyscy wracają z targu. Z miasta.
Raz w tygodniu kobieciny zakładają co ładniejsze chustki na głowy, a starsi panowie śmierdzące naftaliną, filcowane kapelusze. I jadą. Wkładają jaja do koszyków, w które jesienią zbiera się ziemniaki i grzyby. Czasem nic nie mają, ale wtedy też jadą – pooglądać towary, spotkać się ze znajomymi.
- Kierowca stać! Pasażer biegnie!- krzyczy ktoś z ostatnich siedzeń.
Zdyszana kobieta próbuje znaleźć sobie miejsce na schodkach autobusu. Pomarszczone i brudne ręce podają pieniądze odliczone na bilet. Ja swój wciąż trzymam w dłoniach i mu się przyglądam. 8,40 zł – tyle kosztuje mnie podróż do Afryki. …
Czytaj całość »
Kategorie: Afryka, badania terenowe, WycieczkiTagi: Afryka, badania terenowe, Palcem po mapie, wieś
A jednak kwitnie — parę słów o teatrze ludowym
W tym tekście pragnęłabym napisać co nieco o teatrze, który traktowany jest przez media na tyle po macoszemu, że można mieć poważne wątpliwości nie tylko co do jego kwitnienia, ale nawet co do wegetacji. Niesłusznie. Teatr wiejski/ludowy/amatorski — jakby go nie nazywać — bo o nim będzie tu mowa, czuje się całkiem nieźle.
20 i 21 marca w Czarnym Dunajcu odbyły się Przepatrzowiny Teatrów Regionalnych Małopolski. Jest to pierwszy etap eliminacji do konkursu o wyższej randze — Regionalnych Sejmików Wiejskich Zespołów Teatralnych, których w Polsce jest pięć, a ich zwieńczeniem jest ogólnopolski Międzywojewódzki Sejmik, w którym biorą udział zwycięzcy z poprzedniego etapu.
Czytaj całość »
Kategorie: badania terenowe, Tradycja, wydarzeniaTagi: badania terenowe, inspiracja, tożsamość, Tradycja, wieś
Shire, albo raj … leniuchów
Mazowiecki krajobraz; fot. Paweł Matwiejczuk
Pachnący ciepły chleb z prawdziwym wiejskim masłem, ser Gouda, jaja od zielononóżki, smakowity szczupak w panierce z tłuczonych włoskich orzechów i sum w galarecie. Soczysty wołowy stek, buraczki na ciepło i sznaps na trawienie. Na deser świeże owoce prosto z sadu: gruszki, jabłka, śliwki, do tego miseczka wybornej marmolady z cukrowych buraków z dodatkiem dyni. Ogromny kufel zimnego, niepasteryzowanego piwa i fajka nabita pachnącym wiśnią tytoniem. Położyć się pod wierzbą i patrzeć w niebo, po którym wiatr pędzi kłębiaste baranki chmur.
Obfitość jedzenia i napitku, lenistwo — bo przecież nie odpoczynek — to raj, o którym mógł marzyć każdy mazurski (tu: mazowiecki) chłop, bez różnicy na etniczną czy konfesyjną przynależność.
Czytaj całość »
Kategorie: Bez kategoriiTagi: hodowla, Olędrzy, pamięć, rolnictwo, tożsamość, wieś, Wisła
Stara ława
Ławę znalazłem pośród sterty drewnianych odpadów, które miały nam służyć jako opał na zimę. Po oczyszczeniu okazało się, że na jednym końcu brakuje dwóch nóg. Mój teść powiedział, że już od kilku dziesięcioleci nikt nie używał tego przedwojennego, prostego wiejskiego mebla. Wręby na grubej desce wyraźnie wskazują, że ten i ów gość w domu dziadków próbował na drewnie swojego kozika czy może nawet noża.
Siedzieli pospołu domownicy: Kowalewscy z Wróblewskimi. Siadywali sąsiedzi ze wsi: Ruppel, Krüger, Bucholz, Werner, Marchwart z Kromnowa i inni niemieccy osadnicy, żyjący od pokoleń w Piaskach Duchownych. Polacy i Niemcy dzielili niełatwą dolę koegzystencji we wsi położonej między korytem Wisły a Puszczą Kampinoską.
Odnaleziony mebel postanowiłem odnowić i nareperować. Nie wiem, czy mi się to uda, bo cieśla ze mnie marny, ale na pewno podejmę próbę.
Pamięć o Olędrach
Podobnie jak w przypadku ławy, spróbuję odrestaurować coś jeszcze. Chciałbym przywrócić pamięć o naszych dawnych olęderskich sąsiadach, o których we wsi mało kto już pamięta.O tym właśnie będą moje wpisy na blogu. To opowieść o ludziach, z którymi łączą mnie: jedno miejsce na ziemi, zapał do pracy i konfesja ewangelicka; różnią: narodowość, język, kultura i tradycja.
Z wyboru ja i żona jesteśmy ze wsi, to dziwi naszych przyjaciół i znajomych. Z wolnego wyboru ja sam opowiadam się jako Olęder – dziedzic luterańskiej tradycji, olęderskiego etosu pracy, osoba otwarta na radość życia i na drugiego człowieka.
Postanowiłem naprawić starą ławę. Jest duża, więc zmieścimy się na niej razem z żoną i naszymi kotami. Ustawimy ją przed domem i będziemy wspólnie drwić z historii, która przepędziła Olędrów z Mazowsza, może po to, by razem z nami na drewnianej ławie mogły usiąść cienie Oskara i Michała Kügerów, Katarzyny Ruppel czy Emmy Marchwart. Znajdzie się miejsce i ciepło dla starych Olędrów w domu Polaków i Olędrów zarazem.
Tagi: meble, Olędrzy, pamięć, tożsamość, wieś












