<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ethnomuseum.pl Blog &#187; wystawa</title>
	<atom:link href="http://ethnomuseum.pl/blog/tag/wystawa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ethnomuseum.pl/blog</link>
	<description>Blog Działu Etnografii Polski i Europy Państowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie</description>
	<lastBuildDate>Fri, 23 Jul 2010 22:41:52 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=abc</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Galeria Sztuki Światowej w Śmietniku</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/23/galeria-sztuki-swiatowej-w-smietniku/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/23/galeria-sztuki-swiatowej-w-smietniku/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 23:10:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Skoczyńska</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[galeria sztuki światowej]]></category>
		<category><![CDATA[śmietnik]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3371</guid>
		<description><![CDATA[Gdy rok temu przeprowadziłam się do kolejnego studenckiego mieszkanka na warszawskim Starym Mokotowie, pierwszą rzeczą, jaka mi się spodobała, była bliskość „śmietnikowego domku” (pomieszczenia dobudowanego do bloku z kontenerami na śmieci). Dodam, że nie jest to jedyny „domek” tego uroczego zakątka miasta: ok.100 m obok mieści(ł) się tzw. „żulowy domek”, w którym „wszystko się zdarzyć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3376" class="wp-caption alignleft" style="width: 211px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Drzwi-do-Galerii-fot.-K.-Skoczyńska.jpg"><img class="size-medium wp-image-3376" title="Drzwi do Galerii, fot. K. Skoczyńska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Drzwi-do-Galerii-fot.-K.-Skoczyńska-224x300.jpg" alt="" width="201" height="263" /></a><p class="wp-caption-text">Drzwi do Galerii, fot. K. Skoczyńska</p></div>
<p>Gdy rok temu przeprowadziłam się do kolejnego studenckiego mieszkanka na warszawskim Starym Mokotowie, pierwszą rzeczą, jaka mi się spodobała, była bliskość „śmietnikowego domku” (pomieszczenia dobudowanego do bloku z kontenerami na śmieci). Dodam, że nie jest to jedyny „domek” tego uroczego zakątka miasta: ok.100 m obok mieści(ł) się tzw. „żulowy domek”, w którym „wszystko się zdarzyć może…”. Ale odbiegam od tematu. Jak już wspominałam, śmietnik pozytywnie zaskoczył mnie swoją bliskością, gdyż wcześniej musiałam robić całą wycieczkę, aby zutylizować swoje radioaktywne odpady. Kolejne zaskoczenie przeżyłam po wejściu do środka, gdy na przeciwległej ścianie ponad gnijącą kapustą z okolicznego warzywniaka ujrzałam… plakat z reprodukcją obrazu Stanisława Wyspiańskiego „Józio Feldman”.</p>
<p><span id="more-3371"></span></p>
<p>Od tego czasu, w dzień rocznicy Bitwy pod Grunwaldem, minął dokładnie rok, przez który bacznie obserwowałam zmiany zachodzące w naszej „plebejskiej” galeryjce. Pewnego dnia pojawiła się więc „Płonąca żyrafa” Salvadora Dalego, a wraz z nią naklejka na drzwiach z dokładnymi informacjami o tym obrazie. To był przełom.</p>
<div id="attachment_3375" class="wp-caption alignright" style="width: 174px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Dali-fot.-K.-Skoczyńska.jpg"><img class="size-medium wp-image-3375 " style="margin: 5px;" title="Dali, fot. K. Skoczyńska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Dali-fot.-K.-Skoczyńska-224x300.jpg" alt="" width="164" height="217" /></a><p class="wp-caption-text">Dali, fot. K. Skoczyńska</p></div>
<p>Do tamtej chwili myślałam, że „Józio” wisi sobie ot tak od lat, bo komuś szkoda było go wyrzucić, więc zostawił go przyklejonego na ścianie. Ale tego dnia, kiedy zobaczyłam „Żyrafę”, zdałam sobie sprawę, że ktoś robi to z premedytacją – i oszalałam. Ogarnęło mnie uczucie serendipity opisywane przez Walpole&#8217;a, mój mózg z trudem rejestrował kolejne warstwy metaforyki tego miejsca. Sztuka vs. śmieci, długowieczność dzieła sztuki vs. ulotność gnijącej kapusty, piękno  vs. brzydota, galeria vs. śmietnik, dobra duchowe vs. materialne, pożywienie dla duszy vs. dla ciała itd. Uff, już mi się zakręciło w głowie. Nie mogłam uwierzyć, że (wówczas) anonimowy dla mnie kustosz tego obiektu w pełni wolontaryjnym oddaniu dodaje nowe reprodukcje oraz troszczy się o zasób wiedzy zwiedzających &#8211; i to w śmietniku!</p>
<p>10 lutego 2010 pomysłodawca naszego małego muzeum nareszcie się ujawnił – okazał się nim być mieszkaniec osiedla i przy tym artysta, pan Jacek Bąkowski. Podczas uroczystego wernisażu w siarczystym mrozie na kolejnej ścianie śmietnika zawiśli „Żołnierze czarni” Grzegorza Rogali. Niedawno do zbiorów galerii dołączyły dwie nowe prace: „Labirynt” Joanny Krzysztoń i „Prawda” Klary Kopcińskiej. Niedawno obiekt został oficjalnie ochrzczony naklejką na drzwiach z napisem „Galeria Sztuki Światowej w Śmietniku” i teraz każdy już wie, o co chodzi. No… prawie każdy, bo kiedy parę dni temu robiłam galerii zdjęcia, to osiedlowi żule, którzy od zamknięcia „żulowego domku” przesiadują całymi dniami pod naszym kulturalnym śmietnikiem, byli wielce zdziwieni; nigdy wcześniej nie zwrócili uwagi na reprodukcje czy napisy na drzwiach. Cóż, niektórzy są bardziej odporni na sztukę.</p>
<div id="attachment_3377" class="wp-caption alignleft" style="width: 220px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Galeryjny-spis-fot.-K.-Skoczyńska.jpg"><img class="size-medium wp-image-3377" title="Galeryjny spis, fot. K. Skoczyńska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Galeryjny-spis-fot.-K.-Skoczyńska-300x224.jpg" alt="" width="210" height="157" /></a><p class="wp-caption-text">Galeryjny spis, fot. K. Skoczyńska</p></div>
<p>Podsumowując: wielkie ukłony dla pana Bąkowskiego, który zajął się tą inicjatywą. Wyrzucanie śmieci nigdy nie było dla mnie tak edukacyjnym i surrealistycznym (dosłownie) przeżyciem, za co bardzo dziękuję. Może inni zainspirują się przykładem pana Jacka i będzie widywać się więcej takich ciekawostek? Ja tymczasem idę zutylizować swoje odpady. Kto by pomyślał, że może to być tak przyjemne?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/23/galeria-sztuki-swiatowej-w-smietniku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tomek i Julka znaleźli Olędra!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/02/tomek-i-julka-znalezli-oledra/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/02/tomek-i-julka-znalezli-oledra/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 06:51:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Olga Mędrzejewska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Olędrzy]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>
		<category><![CDATA[życie warszawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3305</guid>
		<description><![CDATA[Proszę nam tu napisać – mama stuka palcem w kartę tytułową książki – Tomek i Julka znaleźli Olędra, dnia 26 czerwca 2010 r. w  Muzeum Etnograficznym!
Czerwcowe, spokojne i słoneczne popołudnie. Dwójka niestrudzonych poszukiwaczy przygód wraz z mamą właśnie zwycięsko zakończyła zmagania w grze &#8220;Gdzie jest Olęder?&#8221; towarzyszącej otwarciu nowej wystawy w Państwowym Muzeum Etnograficznym: &#8220;Bobry  [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3317" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder10.jpg"><img class="size-medium wp-image-3317 " title="Zapomniany Świat Olędrów, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder10-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Zapomniany Świat Olędrów, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p><em>Proszę nam tu napisać </em>– mama stuka palcem w kartę tytułową książki – <em>Tomek i Julka znaleźli Olędra</em>, <em>dnia 26 czerwca 2010 r. w  Muzeum Etnograficznym!</em><br />
Czerwcowe, spokojne i słoneczne popołudnie. Dwójka niestrudzonych poszukiwaczy przygód wraz z mamą właśnie zwycięsko zakończyła zmagania w grze &#8220;Gdzie jest Olęder?&#8221; towarzyszącej otwarciu nowej wystawy w Państwowym Muzeum Etnograficznym: &#8220;Bobry  Pana Boga – Zapomniany świat Olędrów&#8221;.</p>
<p><span id="more-3305"></span></p>
<p>Przez ostatnie 40 minut rodzina mierzyła się z zadaniami przygotowanymi przez Agatę Smagałę z Działu Naukowo-Oświatowego. By odnaleźć bohatera gry, Tomek i Julka musieli między innymi stoczyć bitwę łódek z łupiny orzecha (wygrywał ten, kto silniejszym podmuchem wywróci łódkę przeciwnika) w imieniu dwóch rywalizujących o dziewczynę osadników, odpowiedzieć na pytania związane z wpływem rzeki na życie Olędrów oraz odnaleźć „ukryte gdzieś w terenie” informacje o pobliskim kościele ewangelicko-augsburskim pod wezwaniem Św. Trójcy. Najwięcej frajdy sprawiły im chyba gry i zabawy, w które podobno dawno temu grały dzieci osadników z Niderlandów i Fryzji. Z zamkniętymi oczami należało losować z woreczka tajemnicze przedmioty</p>
<div id="attachment_3308" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder19b.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3308" title="Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder19b-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska </p></div>
<p>i odgadywać, po samym dotyku, co trzyma się w rękach. A można było wyciągnąć zarówno dziurkacz do papieru jak i szklanego słonika czy glinianego ptaszka-gwizdek, który dostarczył chyba najwięcej trudności. Nie czas jednak było na rozpamiętywanie trudów zgadywanki, gdy w muzeum czekały już kolejne zadania! Mali poszukiwacze musieli tym razem odnaleźć wiklinowe przedmioty, niezbędne w codziennym życiu i pracy każdego mieszkańca olęderskiej osady. Uzbrojeni w zdjęcia przedmiotów niczym w portrety pamięciowe, ruszyli na łowy w sali rękodzieła i rzemiosła ludowego. Ale jak wśród wielu dziwnych, interesujących przedmiotów odnaleźć te właściwe? Jak nie rozpraszać się i nie gubić celu, gdy pod ścianą przycupnął wielki miech kowalski, a mama opowiada, do czego służył, powołując się na stryjka kowala? Na szczęście opowieści rodzinne, choć ciekawe, nie mogły konkurować z ekscytacją poszukiwań i po chwili w gąszczu koszy, dzbanków a nawet torebkopodobnych wiklinowych pojemników Julka odnalazła ostatni poszukiwany obiekt – wierszę. Co zacz, dowiesz się Czytelniku, odwiedzając muzeum. (Podpowiedź: eksponat nr 42 w Sali Rękodzieła i Rzemiosła Ludowego na drugim piętrze). Co ciekawe, wędrówka przez muzealne sale, prócz dreszczyku emocji związanego z grą dostarczyła uczestnikom także całkiem niespodziewanej nowej wiedzy z zakresu powinowactwa (dzieci poznały nowy termin – stryjek &#8211; określający brata ojca dziadka), ornitologii (dzięki drewnianej rzeźbie Tomek już nigdy nie pomyli dudka z sójką) oraz tradycyjnych motywów w polskich obrazach na szkle i związanego z nim nazewnictwa – <em>Drzewo genealogiczne odtwarza historie rodziny</em>.<em> Kto był czyim synem lub córką, kto czyją ciocią czy cioteczną babcią. O proszę, tu macie np. Adama i Ewę. Od nich, jak konary odchodzą ich dzieci, a od ich dzieci – kolejne dzieci, i tak dalej do</em></p>
<div id="attachment_3313" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><em><em><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder18.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3313" title="Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder18-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></em></em><p class="wp-caption-text">Gdzie jest Olęder? fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p><em>samej góry</em> &#8211; tłumaczyła Tomkowi i Julce mama, rozglądając się jednocześnie za snopkami zbóż, będącymi wskazówką do rozwiązania kolejnej zagadki. Wcześniej drogę w labiryncie wyznaczonym przez rzeźby, obrazy i szopki wskazała im pani pilnująca Galerii Polskiej Sztuki Ludowej –<em> Państwo w poszukiwaniu snopków jak mniemam? Proszę iść prosto, prosto! Więcej jednak nic nie podpowiem</em> – uśmiechnęła się filuternie. Poszukiwacze musieli zatem samodzielnie wytropić zboże najczęściej uprawiane przez nadrzecznych osadników oraz narzędzia niezbędne im w pracy na roli. Po wykonaniu tego zadania zdobyli kolejne naklejki na mapie olęderskiej wsi i do pełni szczęścia brakowało już tylko jednej, najważniejszej – postaci samego Olędra.</p>
<div id="attachment_3315" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder15.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3315" title="Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder15-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p>Ale, ale kim jest tajemniczy Olęder? Czy Olęder to osadnik, który w XVI wieku uciekając przed prześladowaniami religijnymi przywędrował do Rzeczypospolitej z Niderlandów i Fryzji, Niemiec czy Węgier? Czy po przybyciu do Polski, w zamian za prawo do osiedlenia się na złagodzonych zasadach (dożywotnia dzierżawa za czynsz) – miał zajmować się głównie melioracją i osuszaniem terenów podmokłych, produkcją sera i pasterstwem, a może karczowaniem lasów? – tak brzmiało jedno z pytań w grze planszowej, w którą na placu przed muzeum, pod rozłożystym kasztanowcem można było zagrać w sobotę. Kolorowe bobry z modeliny, symbolizujące osadników olęderskich, powoli acz systematycznie opanowywały mapę XVII-wiecznych ziem polskich wzdłuż Wisły, Bugu, Bzury, Warty i Wkry, zaczynając swoją ekspansję (zgodnie z historią osadnictwa olęderskiego na ziemiach polskich) od Żuław Wiślanych. W trakcie gry należało nie tylko wykazać się wiedzą na temat tajemniczych Olędrów (czym był terp, a czym wolnizna, jak ubierały się olęderskie elegantki i z jakiego warzywa najczęściej przygotowywały swym mężom przetwory? Jaki żółty ser zawdzięczamy Olędrom oraz kim byli mennonici), ale i prawdziwym zmysłem strategicznym! Gracze, po udzieleniu poprawnej odpowiedzi, stawali przed dylematem: czy zbierać punkty, którymi w przyszłości można by opłacić gościnę w chacie „kolegi bobra”, czy inwestować je we własne domostwo, licząc na rychłe odwiedziny i spłatę innego gracza. Temu, kto lekkomyślnie zainwestował zbyt dużo punktów w rozbudowę swojego osiedla, groziła często… pańszczyzna.</p>
<div id="attachment_3314" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder20.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3314" title="Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder20-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Gra planszowa, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p><em>Zasada jest prosta</em> – tłumaczył mistrz gry – <em>jeśli nie jesteś w stanie zapłacić za gościnę w czyjejś osadzie, udajesz się na jedną kolejkę w pańszczyznę. Tzn. odpowiadasz na pytanie zadane swojemu przeciwnikowi. Jeśli odpowiesz poprawnie – zdobyte punkty oddajesz osadnikowi, u którego masz dług. Jeśli odpowiesz błędnie, on ma jeszcze jedną szansę – może odpowiadać samodzielnie.</em> &#8211; Ten niecodzienny obowiązek przydarzył się podczas gry pani Ani: &#8211; <em>Musi Pani oddać 2 domy i na rok iść w pańszczyznę! </em>– usłyszała surowy nakaz wydany przez mistrza gry, gdy okazało się, że pobyt w rozbudowanej osadzie Eweliny, przeciw której grała, jest niewspółmiernie kosztowny do zasobów zebranych podczas gry -<em> Trudno, taki los! Widać, nie jest mi pisane posiadanie wielkiego majątku i licznych domów – stoicko podeszła do sprawy pani Ania. – A gdzie będzie można kupić taką grę? </em>– dopytywała się po jej ukończeniu.</p>
<div id="attachment_3312" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder13.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3312" title="Warsztaty wikliniarskie, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder13-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Warsztaty wikliniarskie, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p>Po intelektualnych i strategicznych zmaganiach uczestnicy mogli zrelaksować się próbując swych sił w sztukach plastycznych i wikliniarstwie. W namiotach opodal, do godz. 18 trwał nieprzerwanie warsztat wyplatania koszy z wikliny, na stołach dzieci malowały farbami wymarzoną Wisłę, a dorośli zdobili białe kafelki na wzór holenderski. Wśród tradycyjnych wiatraków, łódek i ryb – motywów ściśle związanych z życiem i pracą ludności zasiedlającej tereny nadrzeczne, można było odnaleźć także scenki rodzajowe oraz wysłuchać ich interpretacji:</p>
<div id="attachment_3307" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder9.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3307 " title="Malowanie kafelków, fot. O. Mędrzejewska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/oleder9-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Malowanie kafelków, fot. O. Mędrzejewska</p></div>
<p>- <em>Namalowałam Mamę i Tatę Olędrów. Tata, jak na rybaka przystało, trzyma w ręku wędkę i rybę. Mama – pobożna, skromnie ubrana luteranka, śpiewa religijne pieśni i trzyma wędkę wraz z Tatą, na znak, że podziela jego zainteresowania i sposób życia </em>– opowiadała o swojej pracy wolontariuszka Kasia.</p>
<p>Wystawę &#8220;Bobry Pana Boga – Zapomniany świat Olędrów&#8221; można oglądać do końca sierpnia na placu Małachowskiego, między Państwowym Muzeum Etnograficznym a Zachętą. Na grę planszową zapraszamy do muzealnej kawiarni Biały Konik.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/07/02/tomek-i-julka-znalezli-oledra/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzyń, dzyń! / Puk, puk!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/06/03/dzyn-dzyn-puk-puk/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/06/03/dzyn-dzyn-puk-puk/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Jun 2010 20:29:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Antropologia kultury]]></category>
		<category><![CDATA[badania terenowe]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[innowacja]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[kieratówka]]></category>
		<category><![CDATA[tożsamość]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=3202</guid>
		<description><![CDATA[- Dzień dobry pani, ja jestem studentką i robię tutaj takie badania, bo ja będę pisała pracę o B.
- Wejdź, kochana, wejdź.
[kawa/herbata, a może i ciasteczka; dyktafon]
-A skąd ty przyjechałaś tutaj, moje dziecko?
- Z Warszawy.
- Aż z Warszawy, no, no. I co mówiłaś, że studiujesz?
- Etnologię.

- Etnologię&#8230; a to nie o owadach jest?
- Nie, nie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_3204" class="wp-caption alignleft" style="width: 284px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125941037434945_100000571489619_241679_6760357_n.jpg"><img class="size-medium wp-image-3204" title="Sieci znaczeń, fot. P. Strojnowski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125941037434945_100000571489619_241679_6760357_n-300x224.jpg" alt="Sieci znaczeń, fot. P. Strojnowski" width="274" height="204" /></a><p class="wp-caption-text">Sieci znaczeń, fot. P. Strojnowski</p></div>
<p style="text-align: justify;">- Dzień dobry pani, ja jestem studentką i robię tutaj takie badania, bo ja będę pisała pracę o B.</p>
<p style="text-align: justify;">- Wejdź, kochana, wejdź.</p>
<p style="text-align: justify;">[kawa/herbata, a może i ciasteczka; dyktafon]</p>
<p style="text-align: justify;">-A skąd ty przyjechałaś tutaj, moje dziecko?</p>
<p style="text-align: justify;">- Z Warszawy.</p>
<p style="text-align: justify;">- Aż z Warszawy, no, no. I co mówiłaś, że studiujesz?</p>
<p style="text-align: justify;">- Etnologię.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-3202"></span></p>
<p style="text-align: justify;">- Etnologię&#8230; a to nie o owadach jest?</p>
<p style="text-align: justify;">- Nie, nie. To jest taka nauka o kulturze.</p>
<p style="text-align: justify;">- I wy tak badacie społeczeństwo, tak? To taka socjologia, tak?</p>
<p style="text-align: justify;">- No nie, nie do końca.  Bo my tak badamy ludzi no&#8230; pojedynczo, rozumie pani. To się nazywa też antropologią.</p>
<p style="text-align: justify;">- A to nie są ci, co to jakieś czaszki tam oglądają? Czytałam taki artykuł ostatnio w &#8220;Focusie&#8221;, ja to lubię takie ciekawostki, wiesz. Że właśnie pojechali archeolodzy tam na jakieś wykopaliska gdzieś do Afryki i tam tacy antropolodzy właśnie znaleźli jakieś kości i czaszkę, i z tego się dowiedzą, z jakich to jest czasów, co tam wykopali. Ale to ja nie wiem, dlaczego wy tutaj w B. coś badacie. U nas nic takiego to nie będzie&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">- No nie, bo to jest antropologia fizyczna, my się tym nie zajmujemy. No&#8230; my tak po prostu chodzimy po domach i rozmawiamy z ludźmi o różnych rzeczach. Jeżeli nas wpuszczą, oczywiście.</p>
<p style="text-align: justify;">- Wiesz, jak ty byś chodziła nie jedna, tylko z kimś, to bym pewnie nie puściła, bo to wiesz, te Jehowy ostatnio tak chodzą i oni zawsze po dwoje chodzą. I też chcą rozmawiać. Wiesz, przychodzą, najczęściej to chłopak i dziewczyna, grzeczni bardzo, nie powiem, i mówią, że  chcieliby razem Biblię poczytać i porozmawiać. Ja to nigdy nie puszczam, mój mąż nieboszczyk ich bardzo nie lubił. Zawsze im mówił, że Biblię to on może sobie sam poczytać albo w kościele. No, ale jak patrzę teraz przez judasza, że taka dziewczynka stoi, sama jeszcze, więc może nie Jehowa, to pomyślałam: otworzę, co mi tam. Oni teraz zbudowali ten swój kościół, czy tam świątynię, ja nie wiem, tak to nazywają,  tutaj w B., niedaleko przy torach, dlatego coraz częściej chodzą. Zwłaszcza w tych budynkach, bo tu blisko mają. Słyszałam od sąsiadki, że&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">______________________________________________________________________________________________</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_3217" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125938847435164_100000571489619_241670_1129943_n.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3217" title="Raz, dwa, trzy, etnograf patrzy! Fot. P. Strojnowski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125938847435164_100000571489619_241670_1129943_n-150x150.jpg" alt="Raz, dwa, trzy, etnograf patrzy! Fot. P. Strojnowski" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Raz, dwa, trzy, etnograf patrzy! Fot. P. Strojnowski</p></div>
<p>Myślę, że każdy etnograf przeżył w terenie takie chwile, kiedy miał ochotę walić głową w ścianę albo przeciwnie:  wyprzeć się niczym św. Piotr  i stwierdzić, że owszem, jest socjologiem, a potem czekać na piorun, który spadnie z nieba,  aby go pokarać.</p>
<p style="text-align: justify;">Kryzys związany z tożsamością naszej dyscypliny trwa już od pewnego czasu. Ma swoje dobre strony: mamy dużą swobodę wyboru tematów badawczych, włączając w to wycieczki na tereny dawniej uznawane za socjologiczne, kulturoznawcze, psychologiczne czy wręcz medyczne. Inna sprawa, że dziedziny te też się specjalnie wzajemnie nie ograniczają, prowadząc ekspansję w głąb naszych &#8211; rdzennie przecież etnograficznych &#8211; ziem.</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejną zaletą tego stanu rzeczy jest mnożenie się prac teoretycznych, obfitujących w celne metafory i zgrabne cytaty, którymi można okrasić prace dyplomowe czy chociaż eseje na zaliczenie przedmiotu.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak, ogólnie rzecz ujmując, korzyści z postmodernistycznego rozmycia kończą się tam, gdzie zaczyna się Teren i Praktyka. Niewinne pytanie rozmówcy czy rozmówczyni zbija nas z pantałyku, bo jak tu wytłumaczyć ludziom Clifforda, Geertza, Rorty&#8217;ego i może jeszcze trochę Hastrup. Ha, wytłumaczyć to nie problem, ale zrobić to zanim się znudzą i nas wyrzucą? Chociaż nawet nie zdążyliśmy zadać tych kilku pytań&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">A przecież oni mają święte prawo wiedzieć, czym zajmują się ludzie, którzy wypijają im kawę i herbatę, wyjadają obiady, pytają o kolor Lenina i jeszcze nagrywają to wszystko cyfrowym wynalazkiem. A my powinniśmy być w stanie wytłumaczyć w jednym czy dwóch zdaniach, po co tak naprawdę włóczymy się po ich Terenie. I to wytłumaczyć w taki sposób,  żeby nie wyjść na nekromantów, łapaczy motyli czy &#8211; co gorsza &#8211; socjologów.</p>
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_3219" class="wp-caption alignleft" style="width: 175px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125938624101853_100000571489619_241667_3126574_n.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3219" title="&quot;A gdzie jest człowiek?&quot;, fot. P. Strojnowski" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/30306_125938624101853_100000571489619_241667_3126574_n-150x150.jpg" alt="&quot;A gdzie jest człowiek?&quot;, fot. P. Strojnowski" width="165" height="165" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;A gdzie jest człowiek?&quot;, fot. P. Strojnowski</p></div>
<p>Z okazji jubileuszu 75-lecia Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW młodzi etnografowie/etnolodzy/antropolodzy, trochę podirytowani istniejącym stanem rzeczy, postanowili za pomocą specjalnej wystawy pokazać, czym w zasadzie jest antropologia. Może nie tyle pokazać, ile raczej zaproponować swoją wizję. Albo może&#8230; innymi słowy&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Cóż, najlepiej będzie, jeśli sami się wybierzecie i zobaczycie, a nawet pogracie w specjalną, interaktywną etno-grę. Bo tak naprawdę, jak mawia Geertz, <em>antropologom zadawane bywa nieobce im samym pytanie, jak to, co robią, różni się od tego, czym zajmują się socjolodzy, historycy, psycholodzy czy politolodzy. Na to pytanie nie ma gotowej odpowiedzi poza tym, że z całą pewnością robią to właśnie, co robią.</em> (C. Geertz, <em>Zastane światło</em>)</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Niniejszym studenci Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW zapraszają na wystawę &#8220;A gdzie jest człowiek?&#8221;, którą można oglądać w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie od 25 maja do 7 czerwca 2010 roku.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/06/03/dzyn-dzyn-puk-puk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Golić brodę tępą brzytwą</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/25/golic-brode-tepa-brzytwa/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/25/golic-brode-tepa-brzytwa/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 May 2010 22:56:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[EtnoWarszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[Noc Muzeów]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>
		<category><![CDATA[życie warszawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2990</guid>
		<description><![CDATA[- niepowodzenia w szkole.  To fragment sennika, podobno babilońskiego (cokolwiek to oznacza), który z tajemniczych względów zapadł mi niegdyś w pamięć.
W nocy z soboty na niedzielę 15/16 maja przed tak złym snem i związanym z nim losem  schroniło się w Muzeum Etnograficznym prawie 8 tysięcy ludzi. Powszechny lęk wygonił na ulice jeszcze więcej osób &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2995" class="wp-caption alignleft" style="width: 168px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43461.jpg"><img class="size-medium wp-image-2995" title="Jedna z Madonn przygotowanych przez studentów WSA ASPTTF, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43461-225x300.jpg" alt="Jedna z Madonn przygotowanych przez studentów WSA ASPTTF, fot. E. Skokowska" width="158" height="210" /></a><p class="wp-caption-text">Jedna z Madonn przygotowanych przez studentów WSA ASPTTF, fot. E. Skokowska</p></div>
<p style="text-align: justify;">- niepowodzenia w szkole.  To fragment sennika, podobno babilońskiego (cokolwiek to oznacza), który z tajemniczych względów zapadł mi niegdyś w pamięć.</p>
<p style="text-align: justify;">W nocy z soboty na niedzielę 15/16 maja przed tak złym snem i związanym z nim losem  schroniło się w Muzeum Etnograficznym prawie 8 tysięcy ludzi. Powszechny lęk wygonił na ulice jeszcze więcej osób &#8211; unikały one  nieszczęścia zwiedzając różne muzea, galerie, warszawską Giełdę, Sejm, a nawet niektóre centra handlowe. Do powszechnie cenionych rozrywek należało stanie w ogromnej kolejce do niedawno otwartego Muzeum Fryderyka Chopina.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak, jak już wspominałam, nasze Muzeum nie świeciło pustkami. Przechadzając się wśród zwiedzających, uzbrojona w aparat i dyktafon, poczyniłam kilka spostrzeżeń, którymi pragnęłabym się teraz z Wami podzielić.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2990"></span></p>
<h2 style="text-align: justify;">Nocne muzykowanie</h2>
<div class="mceTemp" style="text-align: justify;">
<dl id="attachment_2999" class="wp-caption alignright" style="width: 160px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4355.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-2999" title="Występ duetu na karimbach, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4355-150x150.jpg" alt="Występ duetu na karimbach, fot. E. Skokowska" width="150" height="150" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Występ duetu na karimbach, fot. E. Skokowska</dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align: justify;">Gwoździem programu były oczywiście koncerty w sali kinowej. Grały kolejno: Village Kollektiv, Port Mone, Moulay Sherif. Wszystkie zespoły wypadły świetnie, dzieląc się z widownią ogromną dawką pozytywnej energii, która rzucała się w oczy, gdy patrzyłam na tłumy wychodzące z sali.</p>
<p style="text-align: justify;">Entuzjaści muzyki mieli możliwość posłuchać także duetu na karimbach, a potem na didgeridoo (zespół Balanda).  Kapela Braci Dziobaków zagrała ballady i kołysanki, które &#8211; pomimo świetnego wykonania &#8211; nikogo nie skłoniły do snu. Taka to była niezwykła noc.  Wypytywani słuchacze z zachwytem opowiadali o egzotycznych i swojskich melodiach, niektórzy nawet od razu po koncercie wymykali się do domu, by na spokojnie ochłonąć po tylu muzycznych wrażeniach.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Karuzela z Madonnami</h2>
<p style="text-align: justify;">Inni jednak dalej brali udział w oferowanych atrakcjach: przeżywali silne emocje i entuzjastycznie wcielali się w role kangurów i strusi podczas opowiadania aborygeńskich opowieści przez Grupę Studnia O. Powodzeniem cieszyły się też projekcje niezwykłych filmów animowanych &#8211; niby po północy, niby na dobranoc, ale nie warto było nawet zmrużyć oka!</p>
<p style="text-align: justify;">Niesamowite wrażenie robiły spacerujące po Galerii Polskiej Sztuki Ludowej Madonny. Niektóre przerażające, a wszystkie piękne.  Stroje, fryzury i makijaże dzielnych dziewcząt były dziełem studentów <a href="http://www.charakteryzacja.pl" target="_blank">Wyższej Szkoły Artystycznej i Aktywnego Studium Plastycznego</a>.  Kunsztownie wykonane żywe rzeźby, były w  większości zainspirowane wizerunkami Matki Boskiej &#8211; nie tylko tymi z polskiej ikonografii ludowej, ale także tymi z przedstawień południowoamerykańskich.</p>
<p style="text-align: justify;">
<div class="mceTemp" style="text-align: justify;">
<dl id="attachment_3101" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43451.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3101" title="Zdjęcie z Madonną, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_43451-150x150.jpg" alt="Zdjęcie z Madonną, fot. E. Skokowska" width="150" height="150" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Zdjęcie z Madonną, fot. E. Skokowska</dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Na pierwszy rzut oka budziły zachwyt lub lęk.  I to nie tylko u dzieci. Ja sama przeżyłam chwilę grozy, ujrzawszy Madonnę zainspirowaną, jak mi się zdaje, gotycką katedrą. Miała ona szatę ozdobioną &#8211; podobnie jak nimb &#8211; witrażami, na piersiach (jakby organami), a w pasie wisiało kadzidło. Całe ciało miała pomalowane na czarno, a na powiekach wymalowano jej&#8230; oczy o czarnych białkach. Kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz, poczułam wręcz zabobonny strach i wcale nie dziwiłam się dzieciom, które chowały się za rodzicami.</p>
<p style="text-align: justify;">Po drugim spojrzeniu zwiedzający pytali o możliwość zrobienia zdjęcia z którąś z modelek, po czym stawali obok niej z radosnym uśmiechem i czekali na pstryknięcie.</p>
<p style="text-align: justify;">Trzeci rzut oka wywoływał współczucie. Starannie ubrane i umalowane dziewczyny męczyły się, stojąc na swoich postumentach (pomimo że często zamieniały się miejscami). Było ich 12, na sali jednocześnie bywały po 3, a w tym czasie reszta odpoczywała. Ustawione przez pracowników Muzeum wiatraki niewiele im pomagały, ponieważ w sali panował prawdziwy skwar &#8211; przypuszczam, że właśnie z powodu silnych emocji.</p>
<p style="text-align: justify;">Madonny ze swojej strony także pragnęły ulżyć bezsennym zwiedzającym: można było dostać od nich niezawodne recepty na dobry sen. Nikt z nich jednak tak od razu nie skorzystał &#8211; było jeszcze wiele do obejrzenia.</p>
<h2 style="text-align: justify;">
<p class="mceTemp">
<p>Wół [jak się śni] to nieprzyzwoity kolega</h2>
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_3011" class="wp-caption alignleft" style="width: 289px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4363qq.jpg"><img class="size-medium wp-image-3011" title="Z &quot;Polskiego Sennika Ludowego&quot; Stanisławy Niebrzegowskiej, fot. E. Skokowska " src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4363qq-300x195.jpg" alt="" width="279" height="181" /></a><p class="wp-caption-text">Z &quot;Polskiego Sennika Ludowego&quot; Stanisławy Niebrzegowskiej, fot. E. Skokowska </p></div>
<p>Cytat ten pochodzi z <em>Polskiego sennika ludowego</em> Stanisławy Niebrzegowskiej, podobnie jak wiele innych, które zawisły w holu na drugim piętrze muzeum. Była to instalacja <em>Sennik: dekoder snów</em>, przygotowana przez pracowników Zespołu Edukacji Dorosłych i muzealnych wolontariuszy.</p>
<p style="text-align: justify;">Wystawa składała się z przeróżnych cytatów, które bezwzględnie pomogłyby każdemu, komu śnił się kiedy &#8220;ksiądz&#8221;, &#8220;pokichane dziecko&#8221;, albo chociaż &#8220;piersi&#8221; (<em>wzniosłego uczucia doznasz</em>). Istotnym, wręcz kluczowym elementem całego przedsięwzięcia była interaktywność. Zwiedzający mieli uczestniczyć w budowaniu instalacji: mieli 2 kolumny oraz całkiem duże powierzchnie ścian do wyrażenia swoich opinii i doznań, zatytułowanych: &#8220;Wyśniło mi się&#8221;, &#8220;Nie rozumiem snu, w którym&#8221;, &#8220;Najlepiej śni mi się, gdy&#8221;, &#8220;Miałem koszmar&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Pewien młody człowiek, którego zapytałam o zdanie, stwierdził, że bardzo nie podobała mu się ta instalacja i że gdyby wiedział, że będzie tu coś takiego, na pewno nie wybrałby się do Muzeum tej nocy. Jednak po paru godzinach trwania Nocy Muzeów kolumny, ściany i wiele innych dostępnych powierzchni zapełniło się kartkami ze zwierzeniami naszych gości, co wskazuje na to, że nie był to powszechny pogląd.</p>
<p style="text-align: justify;">Przechadzając się wzdłuż ścian doszłam do wniosku, że żadne &#8220;pokichane dzieci&#8221; ani nawet &#8220;świnie&#8221; (<em>goście przyjdą</em>) nie mogą równać się z naszymi snami: o zakonnicach w rajstopach na głowie, o dziwacznych stworach, o wampirach pijących krew i o pani od matematyki. Co na to Freud? Nie wiem, ale na przykład Stanisława Niebrzegowska nie dość, że nie potrafiłaby nam pomóc, to jeszcze złapałaby się za głowę i uciekła z krzykiem &#8211; współczesne sny zdradzają bardzo rozwiniętą wyobraźnię swoich posiadaczy.</p>
<p style="text-align: justify;">Zauważyłam, że większość najpierw przechadzała się po holu i czytała uważnie kartki pozostawione przez innych, a dopiero potem zabierała się za sporządzenie własnych. Muszę przyznać, że byłam nieco zaskoczona tak szerokim odzewem wśród zwiedzających. Rzadko kiedy można zaobserwować taką interaktywność i ochotę na współtworzenie wystawy. Tymczasem kolejka po długopis była długa, a miejsca na ścianach wkrótce zaczęło brakować. Jeden ze znajomych, który spędził w Muzeum całą noc, w okolicach godziny 2 próbował odnaleźć pozostawioną 5 godzin wcześniej notatkę &#8211; była ona pokryta kilkoma warstwami nowszych sennych zwierzeń.</p>
<p style="text-align: justify;">Nawet dzisiaj, w skąpym, bo skąpym, ale świetle dziennym, wystawa prezentuje się ciekawie i zachęca pracowników i zwiedzających Muzeum do zapoznawania się ze współczesnym sennikiem miejskim.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Świetnografia</p>
<p class="mceTemp">
</h2>
<p style="text-align: justify;">
<div id="attachment_3086" class="wp-caption alignright" style="width: 201px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4351.jpg"><img class="size-medium wp-image-3086" title="Kolejka d wystaw &quot;Zwykłe-Niezwykłe&quot;, &quot;Jaśnienie&quot;, &quot;Świetnograficzne&quot;, fot. E. Skokowska. " src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4351-225x300.jpg" alt="" width="191" height="254" /></a><p class="wp-caption-text">Kolejka do wystawy &quot;Zwykłe-Niezwykłe&quot;, &quot;Jaśnienie&quot;, &quot;Świetnograficzne&quot;, fot. E. Skokowska. </p></div>
<p>Dużym powodzeniem, jak można było wywnioskować z ustawiającej się do niej kolejki, cieszyła się wystawa <em>Świetnograficzne: polska grafika reklamowa 1918-1989</em>. Była to także kolejka do nagradzanej już wystawy <em>Zwykłe-niezwykłe: fascynujące kolekcje</em>, która prezentowała niewielką, a nader interesującą część naszych zbiorów oraz do wystawy fotografii <em>Jaśnienie</em>. Na samym końcu docierało się do ekspozycji <em>Świetnograficzne</em> i czuło klimat centrum Warszawy w dowolnym roku od 1918 do 1989, oglądało się plakaty, wywieszki i ulotki oraz bywało zachęconym do kupna proszku, lotu na loterię czy biletu do cyrku. Pracownicy Muzeum obdarowywali też zwiedzających plakatami Totalizatora Sportowego z dawnych lat.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak już wspominałam i jak widać na załączonym obrazku, aby dostać się na te wystawy, należało wystać swoje w kolejce.  Kolejka powstała także z tego powodu, że na sale wystawowe wpuszczano grupkami, aby każdy miał szansę dojrzeć coś niekoniecznie komuś innemu przez ramię. Spełniała ponadto rolę integracyjną &#8211; nawiązywano rozmowy, znajomości, wymieniano komentarze. Byłoby to idealne miejsce do rozmowy o Nocy Muzeów, gdyby nie fakt, że kolejka przesuwała się dość szybko i wtedy rozmowa bywała gwałtownie urywana. No, ale nie można mieć wszystkiego, prawda?</p>
<p style="text-align: justify;">O ile wyrazy podziwu, zadowolenia z plakatów i ze zrobionych tym wystawom zdjęć nie wydały mi się szczególnie zaskakujące, o tyle zdziwiłam się nieco podczas kilku rozmów o etnograficznych wystawach stałych. Te egzotyczne, azjatyckie czy związane z Australią, kilku rozmówców bardzo chwaliło. Pewna młoda osoba wyznała, że zawsze fascynowała ją Australia, choć nigdy tam nie była i teraz przed planowaną podróżą w wymarzone miejsce postanowiła wybrać się do muzeum, aby dowiedzieć się czegoś o kulturze tego kontynentu. Z wypowiedzi wynikało, że uzyskana wiedza wywarła nader pozytywne wrażenie na przyszłej podróżniczce.</p>
<p style="text-align: justify;">Dość zabawne, że nie przyszło mi w ogóle do głowy, że przy takiej konkurencji koncertów, imprez, nowych i okazjonalnych wystaw, nasze klasyczne wystawy stałe mogą być dla kogoś gwoździem programu. A jednak były, jak dowiedziałam się od grupy młodych ludzi, którzy wybrali się tamtej nocy specjalne dla części wystawy dotyczącej Chin.  Pewien pan przyszedł po raz kolejny, aby zwiedzić wystawę afrykańską. Bardzo też żałował, że oprócz przechadzających się po Galerii Sztuki Ludowej  Madonn, na sali z eksponatami z Afryki nie szaleją wolontariusze przebrani za szamanów. Taka wypowiedź powinna zainspirować muzealników w  przygotowaniach do przyszłorocznej Nocy Muzeów. Jestem przekonana, że wolontariusze będą, podobnie jak ja,  zauroczeni możliwością odbywania podniebnych lotów po muzealnych salach.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Kto nocuje w Muzeum Etnograficznym?</h2>
<p style="text-align: justify;">Ano, właśnie: kto? Podczas wałęsania się po Muzeum zastanawiałam się dość długo, kim są ludzie, którzy tu przyszli i dlaczego znaleźli się akurat tutaj?</p>
<p style="text-align: justify;">Przede wszystkim byli to ludzie związani z Muzeum, jego sympatycy, spędzający tu też na co dzień swój wolny czas, biorący udział w różnego rodzaju warsztatach, np. muzycznych &#8211; jak jedna z wypytywanym przeze mnie pań. Przyciągnęły ją tu koncerty, a wybór naszego Muzeum był dla niej prawie oczywisty &#8211; tutaj najczęściej wybiera się, aby obcować z szeroko pojętą kulturą.</p>
<p style="text-align: justify;">Spotkałam tej nocy wielu znajomych, którzy pojawiają się w Muzeum regularnie, by posłuchać muzyki, potańczyć, zyskać jakieś nowe umiejętności czy po prostu popodziwiać zbiory. Pojawili się tłumnie studenci etnologii, co nie wymaga chyba wytłumaczenia (choć raczej nie była nim zbliżająca się &#8211; jak zwykle zbyt szybko &#8211; sesja). Mówiono też, że nocna pora sprzyja kulturalno-muzealnym spacerom, bo kiedyż można znaleźć na to czas w ciągu dnia?</p>
<p style="text-align: justify;">
<div class="mceTemp" style="text-align: justify;">
<dl id="attachment_3102" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4343.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3102  " title="Interaktywne zwiedzanie - tłumek przy długopisach, instalacja &quot;Sennik: Dekoder snów&quot;, fot. E. Skokowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_4343-150x150.jpg" alt="Interaktywne zwiedzanie - tłumek przy długopisach, wystawa &quot;Sennik: Dekoder snów&quot;, fot. E. Skokowska" width="150" height="150" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Interaktywne zwiedzanie &#8211; tłumek przy długopisach, wystawa &#8220;Sennik: Dekoder snów&#8221;, fot. E. Skokowska</dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Zwiedzający przybywali najczęściej parami lub grupkami &#8211; składały się one z osób &#8220;wyciągających&#8221; i &#8220;wyciągniętych&#8221;. Zagadnięte małżeństwo w średnim wieku było przykładem takiej relacji. Podczas gdy żona rozmawiała przez telefon, pan z bardzo nieszczęśliwa miną opowiadał o swojej tragedii &#8211; jak to <em>w chłodną deszczową noc małżonka bezlitośnie wywlokła go z domu</em> i popędziła na Kredytową. Spieszę nadmienić, że mina miała na celu chyba tylko i wyłącznie ukrycie szerokiego uśmiechu zdobiącego twarz ofiary dyskryminacji &#8211; wizyta wcale nie była taka okropna. Żona, kiedy wróciła już po rozmowie, przyznała, że dopiero ostatnio zaczęła bywać w Muzeum, a zaciekawiły ją pojawiające się w mediach informacje o zmianach, jakie Muzeum przechodzi, by sprostać wymogom  jakie stawia się przed nowoczesną instytucją kultury. Taki argument dość często był wymieniany wśród powodów wyboru Muzeum jako miejsca spędzenia nocy.</p>
<p style="text-align: justify;">Napotkałam także kilka osób, które w Muzeum Etnograficznym były pierwszy raz w życiu i dopiero rozsmakowywały się w jego zbiorach.  Pewien młodzieniec opowiadał z ożywieniem, że nie myślał, <em>że tego typu muzeum może być takie nowoczesne, wiesz, ta wystawa o snach albo o reklamach&#8230; Wydawało mi się, że będą jakieś tam skorupy, jak w Muzeum Archeologicznym, ale nie. Właśnie bardzo mi się podoba i myślę, że nieraz jeszcze przyjdę. </em></p>
<p style="text-align: justify;">Prosto z próby przybył też tłumnie studencki Zespół Pieśni i Tańca. Jeszcze w holu zaintonowali kilka ludowych przyśpiewek, wzbudzając sympatię i rozbawienie zgromadzonych tam osób.</p>
<p style="text-align: justify;">Cóż,  tym optymistycznym akcentem czas skończyć ten dość już długi tekst. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie &#8211; w końcu tyle się działo&#8230; Oby z każdym rokiem działo się więcej!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/05/25/golic-brode-tepa-brzytwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muzea w stronę nowego</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/01/10/muzea-w-strone-nowego/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/01/10/muzea-w-strone-nowego/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Jan 2010 12:07:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA["z życia działu"]]></category>
		<category><![CDATA[eksponaty]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[innowacja]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2360</guid>
		<description><![CDATA[Pamiętam, jak dawno, dawno temu, zdaje się, że jeszcze w podstawówce, była zima podobna do tej teraz. Przypuszczam, że musiał być to mimo wszystko jakiś sezon ogórkowy, ponieważ nauczyciele, zamiast męczyć w gmachu szkoły, wyprowadzili nas na wycieczkę. Do Muzeum Etnograficznego.
I tutaj w zasadzie kończy się dokładność tego wspomnienia. Podejrzewam, że oglądaliśmy stroje ludowe i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2456" class="wp-caption alignleft" style="width: 203px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Lepsze-Muzeum-wizja-uczestników-warsztatów-Język-ekspozycji-fot.-E.-Wołkanowska.jpg"><img class="size-medium wp-image-2456 " style="margin-top: 5px; margin-bottom: 5px;" title="Lepsze  Muzeum - wizja uczestników warsztatów Język ekspozycji, fot. E. Wołkanowska" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Lepsze-Muzeum-wizja-uczestników-warsztatów-Język-ekspozycji-fot.-E.-Wołkanowska-286x300.jpg" alt="" width="193" height="202" /></a><p class="wp-caption-text">Lepsze  Muzeum - wizja uczestników warsztatów Język ekspozycji, fot. E. Wołkanowska</p></div>
<p>Pamiętam, jak dawno, dawno temu, zdaje się, że jeszcze w podstawówce, była zima podobna do tej teraz. Przypuszczam, że musiał być to mimo wszystko jakiś sezon ogórkowy, ponieważ nauczyciele, zamiast męczyć w gmachu szkoły, wyprowadzili nas na wycieczkę. Do Muzeum Etnograficznego.<br />
I tutaj w zasadzie kończy się dokładność tego wspomnienia. Podejrzewam, że oglądaliśmy stroje ludowe i jakieś narzędzia, ale tego nie pamiętam. Mam jakieś mętne wrażenie takiego specyficznego zakurzenia i gablot. Przypuszczam, że mogliśmy nudzić się niczym mopsy – Muzeum nie zrobiło na nas większego wrażenia. Bardziej chyba poruszył mnie ten obfity śnieg na zewnątrz i gruby wełniany sweterek, w który mnie ubrano, ponieważ obie te rzeczy pamiętam doskonale.<span id="more-2360"></span></p>
<p>Muzeum Etnograficzne u progu 2010 roku to zupełnie co innego. Dysponuje kawiarnią, księgarnią, kinem. Urządza rozmaite imprezy, koncerty, warsztaty. Ogranicza gabloty i stawia na bardziej obrazowe sposoby przedstawiania. Na przykład na wystawie stałej dotyczącej Afryki biżuteria, strój i narzędzia są prezentowane na specjalnym manekinie, wyglądającym jak żywy. Być może dzięki temu dzieci szkolne nie budują sobie wizji Afryki jako kontynentu zagablotowanego. W ogóle zdawać by się mogło, że zadziwiająco duża frekwencja na warsztatach dla dzieci i rodziców, tłumy na wernisażach i koncertach oraz innych imprezach są wystarczającym dowodem na to, że bycie w Muzeum jest obecnie najbardziej popularną formą rozrywki.</p>
<div id="attachment_2459" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/koncert-ElBichio-w-Muzeum-2-fot.-E.-Chomicka.jpg"><img class="size-medium wp-image-2459" title="Koncert ElBichio w Muzeum, fot. E. Chomicka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/koncert-ElBichio-w-Muzeum-2-fot.-E.-Chomicka-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Koncert ElBichio w Muzeum, fot. E. Chomicka</p></div>
<p>No właśnie, “bycie w muzeum”. Muzeum chce przyciągnąć widzów &#8211; funkcję popularyzatorską pełnią m.in. filmy, muzyka i tartinki. Imprezy rzeczywiście spełniają swoją rolę &#8211; na niektóre koncerty, a już szczególnie na Noc Muzeów, ściągają tłumy. Pomimo tego, że Muzeum stara się dziś tworzyć wystawy interaktywne, multimedialne i na wszelkie sposoby zadziwiające zwiedzających, to jednak na co dzień nie szturmują oni ekspozycji.  Na wystawie <a href="http://www.ethnomuseum.pl/doc_138-_zakochany-chopin-inspiracje-mazowieckie.html" target="_blank">&#8220;Zakochany Chopin. Inspiracje mazowieckie&#8221;</a> możemy nie tylko obejrzeć eksponaty, ale też posłuchać fonogramów, a <a href="http://www.ethnomuseum.pl/doc_147.html" target="_blank">wystawa szopek krakowskich</a> nie tylko prezentuje te miniaturowe budowle &#8211; są też nagrania (np. szopki przygotowanej przez aktorów teatru &#8220;Guliwer&#8221;) oraz możliwość ułożenia własnej kolorowej szopki.</p>
<p>Powstają przeróżne projekty wystaw, mających na celu zaangażować widzów, zachęcić ich do współtworzenia wystawy, zaproponowania czegoś od siebie. Muzeum wychodzi do ludzi &#8211; organizuje <a href="http://www.larp.pl/Strona_g%C5%82%C3%B3wna" target="_blank">LARPy</a>, etnobazary, dyskusje, cykle filmowe. Podobnie czynią inne muzea na całym świecie. W Warszawie mamy niedawno powstały przykład  &#8220;nowego&#8221; muzeum &#8211; <a href="http://www.1944.pl/" target="_blank">Muzeum Powstania Warszawskiego</a>. Cieszy się ono dużą popularnością, o czym świadczą liczne zachwyty nad taką nowoczesną formułą muzeum. Są też głosy krytyczne, zazwyczaj dotyczące wyznaczenia granicy pomiędzy szacunkiem do historii a rozrywką. Tragizm historii Powstania sprawia, że niezwykle ważne wydaje się ustalenie takiej granicy.</p>
<div id="attachment_2460" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Fragment-wystawy-Zakochany-Chopin-inspiracje-mazowieckie.-fot.-E.-Chomicka.jpg"><img class="size-medium wp-image-2460" title="Fragment wystawy Zakochany Chopin - inspiracje mazowieckie. fot. E. Chomicka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2010/02/Fragment-wystawy-Zakochany-Chopin-inspiracje-mazowieckie.-fot.-E.-Chomicka-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Fragment wystawy Zakochany Chopin - inspiracje mazowieckie. fot. E. Chomicka</p></div>
<p>W <a href="http://www.ethnomuseum.pl/doc_83.html" target="_blank">&#8220;Etnografii Nowej&#8221;</a> możemy przeczytać bardzo interesujący artykuł prof. Czesława Robotyckiego <em>Czy można współcześnie tworzyć muzea etnograficzne?</em> Tekst przywołuje artykuł Aleksandra Jackowskiego z 1993 roku <em>Czy wymyślilibyśmy dzisiaj muzea etnograficzne?</em> Mamy zatem do czynienia z dyskusją o przyszłości muzeów. Jackowski postuluje zmiany, jakie muszą zajść w muzeach i skansenach, aby mogły skutecznie pełnić swoje role w edukacji społecznej (&#8220;patriotycznym wychowaniu narodu&#8221;). Robotycki, uznając aktualność tego zagadnienia, konfrontuje je z sytuacją muzeów 16 lat po publikacji Jackowskiego.</p>
<p>Zainspirowawszy się tą dyskusją, sama zaczęłam się zastanawiać nad wizją bliższej i dalszej przyszłości muzeów. Wiadomo, że gabloty już nie wystarczą. W multimediach, aktywizowaniu widza i podobnych praktykach tkwi potencjał nowych muzeów. Atrakcyjne są możliwości wypowiedzenia widzów na wystawie, przymierzenia stroju ludowego czy samodzielnego wykonania regionalnej ozdoby choinkowej. Pojawia się jednak pytanie, czy w działalności edukacyjnej i w imię spełniania swojej popularyzatorskiej misji, muzeum powinno iść w stronę rozrywki? Jeżeli tak, to jak daleko? Czy zabawa wyklucza poszanowanie historii, tradycji? Jak powinny być rozłożone akcenty na funkcje edukacyjne, popularyzatorskie i rozrywkowe? Czy należy robić z muzeum/skansenu wesołe miasteczko? A jeżeli już zrobimy zeń Disneyland, to gdzie jest autentyczność? Jakie są oczekiwania widzów?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2010/01/10/muzea-w-strone-nowego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rewolucjoniści w Muzeum Etnograficznym</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/10/rewolucjonisci-w-muzeum-etnograficznym/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/10/rewolucjonisci-w-muzeum-etnograficznym/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Dec 2009 15:25:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Skokowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Deadline]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[LARP]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=2044</guid>
		<description><![CDATA[W sobotę 28 listopada mogliśmy być świadkami przedziwnych wydarzeń rozgrywających się w Muzeum, tajemniczej instytucji znajdującej się &#8211; jak wiemy &#8211; w Innym Wymiarze. Zamieszkującym je Naukowcom udało się w końcu, dzięki Maszynie do Podróży między Wymiarami, ściągnąć pomoc dla muzealnego Ruchu Oporu.

Nie wiem, czy wiecie, ale Służba, która sprawuje władzę w Muzeum, ostatnio uwięziła [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2182" class="wp-caption alignleft" style="width: 253px"><a href="http://picasaweb.google.com/bartczak.kamil/WNiewoliPowagi2009#5410035310279382386"><img class="size-medium wp-image-2182" style="border: 1px solid black; margin: 2px 5px;" title="fot. Kamil Bartczak" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/wiezien-300x200.jpg" alt="fot. Kamil Bartczak" width="243" height="162" /></a><p class="wp-caption-text">fot. Kamil Bartczak</p></div>
<p>W sobotę 28 listopada mogliśmy być świadkami przedziwnych wydarzeń rozgrywających się w Muzeum, tajemniczej instytucji znajdującej się &#8211; jak wiemy &#8211; w Innym Wymiarze. Zamieszkującym je Naukowcom udało się w końcu, dzięki Maszynie do Podróży między Wymiarami, ściągnąć pomoc dla muzealnego Ruchu Oporu.</p>
<p><span id="more-2044"></span></p>
<p>Nie wiem, czy wiecie, ale Służba, która sprawuje władzę w Muzeum, ostatnio uwięziła Profesora, przywódcę Ruchu. Aby go wyzwolić, trzeba było zawezwać posiłki z Innego Wymiaru, ponieważ wszyscy Naukowcy, nawet ci należący do Ruchu, zostali przez Służbę rozbrojeni &#8211; pozbawieni poczucia humoru. Opowiadanie dowcipów było zabronione! Muzeum miało pogrążyć się w strachu i marazmie.</p>
<p>Dlatego właśnie członkowie Ruchu Oporu za pomocą Maszyny sprowadzili mieszkańców Innego Wymiaru, którzy za pomocą zabawnego performancu musieli pokonać Służbę i uwolnić Profesora.</p>
<div id="attachment_2185" class="wp-caption alignright" style="width: 253px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/zolnierz1.JPG"><img class="size-medium wp-image-2185" style="border: 1px solid black; margin: 2px;" title="Fot. Dagmara Chmielarz" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/zolnierz1-300x201.jpg" alt="Fot. Dagmara Chmielarz" width="243" height="163" /></a><p class="wp-caption-text">Fot. Dagmara Chmielarz</p></div>
<p>Gdyby im się to nie udało, na zawsze pozostaliby w Muzeum, bo tylko Profesor potrafi naprawić Maszynę tak, by odsyłała ona obiekty do ich właściwego Wymiaru.</p>
<p style="text-align: justify;">Sami więc widzicie, że przed przybyszami z Innego Wymiaru zostało postawione wyjątkowo trudne zadanie. Ola Dowgird, która brała udział w akcji uwolnienia Profesora, opisuje ją tak:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: left;">Nazwa <a href="http://www.larp.pl/Strona_g%C5%82%C3%B3wna" target="_blank">LARP</a> nic mi nie mówiła, kiedy zapisywałam się na grę w Muzeum Etnograficznym. Byłam po prostu ciekawa, co można wymyślić w muzeum&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">I zaczęło się od oślepiającego światła w oczy i spotkania z dziwnym naukowcem, który wyjaśnił nam &#8211; a na szczęście byłam z moją przyjaciółką &#8211; że przeniosłyśmy się w czasie i żeby wrócić, musimy odnaleźć uwięzionego profesora, który jako jedyny jest w stanie naprawić maszynę do teleportacji materii. Wtedy też przydzielono nam przewodnika, pewną wysoką i gibką postać w białym kitlu, która poprowadziła nas jakimś wąskim korytarzem w czeluście muzeum. Podczas tej wędrówki nie wchodziłyśmy, poza jednym wyjątkiem, do sal muzealnych. Zwiedzałyśmy kazamaty i strychy.</p>
<div id="attachment_2188" class="wp-caption alignright" style="width: 253px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/DSC05693.JPG"><img class="size-medium wp-image-2188" style="border: 1px solid black; margin: 2px;" title="fot. Dagmara Chmielarz" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/DSC05693-300x200.jpg" alt="fot. Dagmara Chmielarz" width="243" height="162" /></a><p class="wp-caption-text">fot. Dagmara Chmielarz</p></div>
<p>Poczułam prawdziwy skurcz w żołądku, kiedy spotkałyśmy prawdziwie uzbrojonego żołnierza. Byłyśmy przesłuchiwane przez spec agentów. Natknęłyśmy się na naprawdę skostniałą biurokrację. Czułyśmy oddech systemu na plecach.<br />
Gra wymagała od uczestników pomysłowości i siły przekonywania. Wszyscy odgrywający swoje role byli bardzo dobrze przygotowani. Podczas samej gry poczułam fizyczne zmęczenie kolejnymi zadaniami. A jednocześnie &#8220;wciągnęłam się&#8221; w losy odgrywanej przeze mnie postaci.</p>
<div id="attachment_2191" class="wp-caption alignleft" style="width: 172px"><a href="http://picasaweb.google.com/bartczak.kamil/WNiewoliPowagi2009#5410035675889429826"><img class="size-medium wp-image-2191" style="border: 1px solid black; margin: 2px;" title="fot. Kamil Bartczak" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/rudy-200x300.jpg" alt="fot. Kamil Bartczak" width="162" height="243" /></a><p class="wp-caption-text">fot. Kamil Bartczak</p></div>
<p>Po zakończeniu siedzieliśmy wspólnie z aktorami gry i popijając herbatę w pięknej porcelanie opowiadaliśmy sobie wrażenia&#8230;<br />
Cóż więcej&#8230;.gorąco polecam!</p></blockquote>
<blockquote style="text-align: justify;"><p><span style="color: #ffffff;">&#8230;.</span></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #ffffff;">&#8230;&#8230;.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #ffffff;">&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Oczywiście dzielnym Rewolucjonistom udało się uwolnić Profesora, pokonując jego prześladowców śmiechem. Naukowcy nie wiedzieli, jak mają dziękować wybawicielom. A wdzięczny przywódca natychmiast przestawił Maszynę do teleportacji, aby odesłała bohaterów do ich świata, gdzie od tej chwili zapewne żyją długo i szczęśliwie, podobnie jak Naukowcy.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://picasaweb.google.com/bartczak.kamil/WNiewoliPowagi2009#" target="_blank">Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z LARPu&gt;&gt;&gt;</a></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.larp.pl/Strona_g%C5%82%C3%B3wna" target="_blank">LARP</a> towarzyszący wystawie <a href="http://ethnomuseum.pl/blog/2009/10/26/obalamy-system/" target="_blank">Pomarańczowe Rewolucje</a> został zorganizowany przez <a href="http://pme.waw.pl/" target="_blank">Państwowe Muzeum Etnograficzne</a> i stowarzyszenie <a href="http://www.deadline.edu.pl/" target="_blank">Akademia Rozwoju &#8220;Deadline&#8221;</a>.</p>
<p style="text-align: center;">
<div id="attachment_2194" class="wp-caption aligncenter" style="width: 280px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/grupa.JPG"><img class="size-medium wp-image-2194" style="border: 1px solid black; margin: 2px;" title="fot. Kamil Bartczak" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/12/grupa-300x200.jpg" alt="fot. Kamil Bartczak" width="270" height="180" /></a><p class="wp-caption-text">fot. Kamil Bartczak</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/12/10/rewolucjonisci-w-muzeum-etnograficznym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obalamy system!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/10/26/obalamy-system/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/10/26/obalamy-system/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Oct 2009 13:00:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Wołkanowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[rewolucja]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=1777</guid>
		<description><![CDATA[
Dawno dawno temu Wojtek Bellon śpiewał piosenkę:
Poślę dziewczynie torbę pomarańcz:
Niechaj ich wielkie kuliste głowy
W jej drobnych dłoniach radośnie tańczą
Taniec ogniście pomarańczowy.
Piosenka ta przez członków Wolnej Grupy Bukowiny nieformalnie była nazywana „Piosenką o pośle”.  Tak oto niewinne pomarańcze zostały wciągnięte w wielki świat polityki.
.

Kolor wolności
Sam kolor pomarańczowy jest już bardzo polityczny. Ukraińcom kojarzy się  z Pomarańczową [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.pme.waw.pl/news.php?type=1&amp;item=253"><img class="alignleft" style="border: 1px solid black; margin: 5px 10px;" src="http://farm4.static.flickr.com/3486/4045817799_da0e864549.jpg" alt="" width="141" height="198" /></a></p>
<p>Dawno dawno temu <a href="http://www.ballada.pl/bellon.htm" target="_blank">Wojtek Bellon</a> śpiewał piosenkę:</p>
<blockquote><p>Poślę dziewczynie torbę pomarańcz:<br />
Niechaj ich wielkie kuliste głowy<br />
W jej drobnych dłoniach radośnie tańczą<br />
Taniec ogniście pomarańczowy.</p></blockquote>
<p>Piosenka ta przez członków <a href="http://www.ballada.pl/bukowina.htm" target="_blank">Wolnej Grupy Bukowiny</a> nieformalnie <a href="http://chorynawyobraznie.blogspot.com/2009/04/piosenka-o-posle.html" target="_blank">była nazywana</a> „Piosenką o pośle”.  Tak oto niewinne pomarańcze zostały wciągnięte w wielki świat polityki.</p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span><br />
<span id="more-1777"></span></p>
<h3>Kolor wolności</h3>
<p>Sam kolor pomarańczowy jest już bardzo polityczny. Ukraińcom kojarzy się  z Pomarańczową Rewolucją sprzed pięciu lat, Izraelczykom &#8211; z oporem przed ewakuacją osiedli żydowskich ze strefy Gazy w 2005 roku. Duńczycy używali tej barwy, bojkotując Igrzyska Olimpijskie w Pekinie w 2008 roku z uwagi na konflikt w Tybecie i nierespektowane praw człowieka w Chinach. A Polacy? Polakom nasuwają się skojarzenia z Pomarańczową Alternatywą z lat osiemdziesiątych. Podobnie zresztą Holendrom, którym kolor pomarańczowy przypomina o wolnym państwie krasnoludków z początku lat siedemdziesiątych.</p>
<h3>Odrobina karnawału w polityce</h3>
<p>W scenografii ulicznych demonstracji pomarańczowy  jest elementem karnawałowej strategii ośmieszania i prowokowania. Występuje w tej roli od ponad pół wieku, a dla uczestników protestów jest symbolem uniwersalnym. Kolor ten stał się też barwą obywatelskiego protestu. W wielu krajach  ruchy kontestacyjne walczące z arogancją władzy i nudą oficjalnych komunikatów, z przemocą i kłamstwem w życiu publicznym, z państwową propagandą i skompromitowanymi autorytetami, używają jako swej marki właśnie koloru pomarańczowego. O tym chcemy opowiedzieć na naszej najnowsze wystawie <a href="http://www.pme.waw.pl/news.php?type=1&amp;item=253" target="_blank"> „Pomarańczowe Rewolucje. Od Karnawału do Kontestacji.”</a> Jest to opowieść o polityce i udziale koloru pomarańczowego w jej kształtowaniu. Wystawę otwieramy<span style="text-decoration: line-through;"> jutro</span> o godzinie 18.00. Poniżej również zamieszczam nieco informacji o wydarzeniach jej  towarzyszących.<br />
I oby nikomu po obejrzeniu wystawy pomarańcze nie kojarzyły się wyłącznie ze <a href="http://www.poradnikzdrowie.pl/uroda/cialo-higiena/niechciana-skorka-pomaranczy_33522.html" target="_blank">skórką pomarańczową</a>.</p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p><strong>27 października 2009 r.</strong></p>
<p><strong>godz. 17.00</strong> – konferencja prasowa (udział w niej wezmą Kora i Kazik Staszewski)</p>
<p><strong>godz. 18.00</strong> – otwarcie wystawy „Pomarańczowe Rewolucje. Od Karnawału do Kontestacji.” (Autor: Adam Czyżewski)<br />
- Pokaz filmu „Beats of Freedom” pokazującego historię polskiego rocka i polskiej wolności, widzainej oczyma angielskiego dziennikarza polskiego pochodzenia, Chrisa Salewicza (Scenariusz i reżyseria: Leszek Gnoiński, Wojciech Słota)<br />
- Happening „Generalska nominacja Majora” oraz malowanie krasnoludka<br />
- Koncert zespołu „Big Cyc”</p>
<p><strong>15 listopada</strong><br />
<strong>godz. 10.30</strong> Krasnoludkowe Śniadania z Etnokinem &#8211; Artur i Minimki &#8211; reż. Luc Besson, Joanna Wizmur, FRANCJA/USA 2006, 102 min. Bilety</p>
<p><strong>22 listopada</strong></p>
<p><strong>godz. 10.30</strong> &#8211; Bajkowe Śniadania w Muzeum &#8211; Bajki o krasnoludkach i innych dziwnych ludkach. Bilety, zapisy</p>
<p><strong>28 listopada 2009 r.</strong></p>
<p><strong>godz. 14.00</strong> &#8211; LARP „Obalamy system!” Można poczuć się jak prawdziwy rewolucjonista i wziąć udział w grze na terenie Muzeum (Projekt przygotowany wspólnie z Akademią Rozwoju „Deadline”) Bilety, zapisy.</p>
<p><strong>29 listopada</strong><br />
<strong>godz. 10.30</strong> &#8211; Krasnoludkowe Śniadania z Etnokinem -Marysia i krasnoludki &#8211; reż. Jerzy Szeski, Polska 1960, 71 min. Bilety</p>
<p><strong>Organizator: Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie</strong><br />
<strong>Partner: </strong>Fundacja Pomarańczowa Alteranatywa<br />
<strong>Patron: </strong>Marszałek Adam Struzik<br />
<strong>Patroni medialni:</strong> Trójka, Gazeta Wyborcza<br />
Muzeum serdecznie dziekuje za wszelką pomoc dla: Pani Elżbiety Czyżewskiej, Pan Jarosława J. Szczepańskiego, Pana Piotra Ostrach, Pani Hanny Skrypnyk, Ukraińskiej Narodowej Akademii Nauk, Pracowników Rylskiego Instytutu Badań nad Sztuką, Folklorem i Etnologią Ukraińskiej Narodowej Akademii Nauk, Pana Menachema Kuchar, Roel’a van Duijn, Peter’a van Straaten, Państwa Anny i Marcina Szymczak, Pana Jana Strumiłło, Pana Mateusza Czelej, Pana Andrzeja Nasuta, Jens’a Galschiot, Artemis Productions S.A.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/10/26/obalamy-system/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W muzeum już straszy</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/06/w-muzeum-juz-straszy/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/06/w-muzeum-juz-straszy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Apr 2009 15:53:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Lipińska</dc:creator>
				<category><![CDATA["z życia działu"]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Rumunia]]></category>
		<category><![CDATA[wernisaż]]></category>
		<category><![CDATA[wolontariat]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=354</guid>
		<description><![CDATA[Zaczęło się. W piątek, 3 kwietnia o godz. 18.00 w gmachu Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie została otwarta wystawa o złowieszczo brzmiącym tytule „Wampiry, strzygi i spółka&#8221;, która przyjechała do Warszawy z rumuńskiego Muzeum Wsi Banackiej w Timiszoarze. Jako wolontariusze współpracujący z muzeum postanowiliśmy zdać relację z wernisażu.
Ekspozycja mieści się w „Sali kieratowej&#8220;, jednak już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zaczęło się. W piątek, 3 kwietnia o godz. 18.00 w gmachu Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie została otwarta wystawa o złowieszczo brzmiącym tytule „Wampiry, strzygi i spółka&#8221;, która przyjechała do Warszawy z rumuńskiego <a href="http://www.msbtm.ro/" target="_blank">Muzeum Wsi Banackiej w Timiszoarze</a>. Jako wolontariusze współpracujący z muzeum postanowiliśmy zdać relację z wernisażu.</p>
<div id="attachment_359" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/img_2578.jpg"><img class="size-medium wp-image-359" title="img_2578" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/img_2578-300x200.jpg" alt="Prof. Otilia Hedesan z Uniwersytetu Zachodniego w Timiszoarze; fot.Jacek Sielski" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Prof. Otilia Hedesan (w środku) opowiada zebranym o strzygach; fot.Jacek Sielski</p></div>
<p><span id="more-354"></span>Ekspozycja mieści się w „<a href="http://ethnomuseum.pl/blog/?p=113" target="_blank">Sali kieratowej</a>&#8220;, jednak już po przekroczeniu progu muzeum dało się odczuć jej klimat &#8211; w holu budynku, gdzie odbyła się część powitalna dla gości, stały świeczki, służące do odpędzania ewentualnych strzyg mających chęć obejrzeć wystawę, pojawiły się też lampki z winem ( a może krwią?&#8230;) oraz rumuńskie wiktuały do nabycia w muzealnej kafejce Bily Konicek. Gości powitał dyrektor Muzeum Etnograficznego, dr Adam Czyżewski, a zaraz później zostali oni uraczeni przez p. prof. Otilię Hedesan z Uniwersytetu Zachodniego w Timiszoarze ludową opowieścią o tym, jak rozpoznać strzygę. <em>Dobrze, że nie spotykamy się tu o północy, mogłoby być niebezpiecznie&#8230;</em> &#8211; zażartował p. Dorian Branea, dyrektor Rumuńskiego Instytutu Kultury. <em>W rumuńskich wierzeniach istnieją cztery niebezpieczne pory dnia i nocy </em>- uściśliła prof. Hedesan &#8211; <em>północ, południe, szósta rano i szósta wieczorem. Czyli teraz. Ale nie ma się czego obawiać. Chronią nas ustawione tu świeczki, a w razie czego wystarczy strzydze wbić kołek w serce i koniec</em>.</p>
<div id="attachment_360" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/img_2595.jpg"><img class="size-medium wp-image-360" title="img_2595" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/img_2595-300x200.jpg" alt="Nawet najzwyczajniesze przedmioty mają swoje znaczenie i funkcje w obrzędzie pogrzebowym; fot.Jacek Sielski" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Nawet najzwyczajniesze pokazane na wystawie przedmioty mają swoje znaczenie i funkcje w obrzędzie pogrzebowym; fot.Jacek Sielski</p></div>
<h3>Wystawa</h3>
<p>Sama ekspozycja, ukazująca wystrój tradycyjnej chałupy rumuńskiej wraz z większością codziennych sprzętów zajmuje połowę powierzchni niedużej „Kieratówki&#8221;. Jednak myliłby się ten, kto by uznał ją za „zwykły skansen&#8221;. Każdy przedmiot jest szczegółowo opisany pod kątem  ochrony przed duszami zmarłych powracającymi, aby niepokoić żywych, a bogactwo znaczeń i rytuałów związanych ze zwykłą szpilką, odwróconą miotłą, krzesłem z antropomorficznym wizerunkiem jest wprost zdumiewająca. Poza tym uwagę przykuwają niesamowite maski przedstawiające ludzi i demony. W drugiej części sali odbyło się spotkanie z prof. Otylią Hedesan, pomysłodawczynią wystawy i autorką książki „Siedem esejów o strzygach&#8221;, stanowiącej jej punkt wyjścia. Jej opowieści i komentarze do pokazu slajdów stanowiącego rodzaj przewodnika po rumuńskich obrzędach pogrzebowych i środkach ochrony przed strzygami cieszyły się ogromną popularnością wśród zwiedzających. Przedstawiono także dwa krótkie filmy dokumentalne: „Jodło, jodełko&#8230;&#8221; Vasile Cretu i Sandu Dragosa z 1967 roku oraz współczesny: „W Transylwanii i na tamtym świecie&#8221; Floriana Iepana, w ciekawy sposób zestawiający spojrzenie na rumuńskie wierzenia zarówno wewnątrz kultury, jak i z zewnątrz.</p>
<h3>Kogo przyciągnęła ta niesamowita wystawa?</h3>
<p>Zgadywaliśmy zwiedzających o wstępne wrażenia z wystawy skonfrontowane z oczekiwaniami i wyobrażeniami na jej temat. <em>Podoba mi się ta inicjatywa, na pewno przyjdę zobaczyć coś więcej</em> &#8211; twierdzi Wiesław Andryczyk, śpiewak operetkowy. Jak sam mówi o sobie, lubi awangardowe i niszowe przedsięwzięcia, szuka czegoś oryginalnego, niezwykłego, mrocznego. W podobnym tonie wypowiadało się wielu gości, zwłaszcza tych szczególnie zainteresowanych kulturą ludową Rumunii, znających język rumuński, podróżników. Wielu z nich już wcześniej miało kontakty z <a href="http://www.icr.ro/warszaw/" target="_blank">Rumuńskim Instytutem Kultury</a> i zostało specjalnie zaproszonych. Jednego z nich, studenta PR, „etnografa z zamiłowania&#8221;, zainteresowanego także wizerunkiem wampira w popkulturze, „Wampiry&#8230;&#8221; pobudziły do refleksji o podobieństwach między kulturami w tej kwestii, że „kultura jest odpowiedzią na lęk przed śmiercią&#8221;. Jednak wystawa nie na wszystkich pasjonatach zrobiła wrażenie. <em>To jest nic, nic tu nie ma. Do Rumunii trzeba pojechać, żeby tego doświadczyć</em> &#8211; skwitował ekspozycję jeden z przybyłych, od 10 lat podróżujący po Rumunii i zakochany w jej kulturze. <em>Pogaństwo odeszło już do lamusa, teraz jest tam normalnie, po chrześcijańsku</em> &#8211; dodał.</p>
<p>Wśród przybyłych, oprócz miłośników ludowej kultury rumuńskiej, pojawiła się także spora grupka długowłosych i ubranych na czarno młodzieńców i dziewcząt. Ci, z którymi udało się porozmawiać, praktycznie bez wyjątku interesowali się fantastyką, demonologią, ezoteryką i od dawna wyczekiwali tej wystawy, inni po prostu zobaczyli na ulicy plakat promujący wystawę z widocznym z daleka słowem-kluczem „Wampiry&#8221; oraz oprawą graficzną parafrazującą okładkę jednej z płyt heavymetalowej kapeli Napalm Death, co skłoniło ich do zajrzenia do muzeum. Niektórzy wychodzili wyraźnie zawiedzeni &#8211; małą liczbą eksponatów, brakiem „grozy, pali, okrucieństwa&#8221;, spodziewając się mocnych wrażeń w stylu wizerunków Draculi „legendarnego&#8221;, wysysającego krew z młodych dziewic, lub Draculi „historycznego&#8221;, wbijającego na pale swych wrogów. W tym kontekście dla wielu rozmówców szczególnie atrakcyjny okazał się sam pomysł na promocję wystawy oraz bogaty program imprez towarzyszących, na czele z sesjami gier RPG i pokazami filmów. Ekspozycja zebrała pozytywne opinie, jednak nie wywołała „dreszczyku emocji&#8221;. Muzeum Etnograficzne otrzymało wiele pochwał za tak niecodzienną inicjatywę, niektórzy zwiedzający nawet z pewnym zawstydzeniem przyznawali, że są tu pierwszy raz „z własnej woli&#8221; i wyrażali chęć obejrzenia innych wystaw, jeśli tylko zostaną one zaprezentowane w sposób ciekawszy i oryginalniejszy niż te zapamiętane z wycieczek szkolnych.</p>
<p><a href="http://www.flickr.com/photos/ethnomuseum/sets/72157616338495093/" target="_blank">Zdjęcia z wernisażu&gt;&gt;&gt;</a></p>
<p><em>Katarzyna Lipińska</em></p>
<p><em>Franciszek Płóciennik</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/06/w-muzeum-juz-straszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>a jednak egzotyka…</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/03/a-jednak-egzotyka%e2%80%a6/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/03/a-jednak-egzotyka%e2%80%a6/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Apr 2009 08:27:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Malgorzata Jaszczolt</dc:creator>
				<category><![CDATA["z życia działu"]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Huculszczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[Korczew]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=284</guid>
		<description><![CDATA[
Fundacja Pałac w Korczewie (Korczew n/Bugiem, woj. mazowieckie) zwróciła się do Muzeum z prośbą o zorganizowanie wystawy edukacyjnej. Idąc jednym z moich ulubionych tropów pokazywania ładnych etnograficznych oczywistości, pomyślałam o prezentacji Huculszczyzny.
Huculszczyzna&#8230;
Zainteresowanie Huculszczyzną ma wiele odsłon. Jako piękna kraina na połoninach, budzi ona wspomnienia szczególnie wśród tych, którzy wywodzą się z Kresów oraz tych, którzy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.korczew-palac.pl/" target="_blank"></a></p>
<div id="attachment_285" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/pisanka.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-285" style="margin-left: 3px; margin-right: 3px;" title="pisanka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/pisanka-150x150.jpg" alt=" Muzeum Pisanki w Kołomyi, fot. J. Bartuszek, 2002 r., ze zbiorów prywatnych autorki" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text"> Muzeum Pisanki w Kołomyi, fot. J. Bartuszek, 2002 r., ze zbiorów prywatnych autorki</p></div>
<p><a href="http://www.korczew-palac.pl/" target="_blank">Fundacja Pałac w Korczewie</a> (Korczew n/Bugiem, woj. mazowieckie) zwróciła się do Muzeum z prośbą o zorganizowanie wystawy edukacyjnej. Idąc jednym z moich ulubionych tropów pokazywania ładnych etnograficznych oczywistości, pomyślałam o prezentacji Huculszczyzny.</p>
<h3>Huculszczyzna&#8230;</h3>
<p>Zainteresowanie Huculszczyzną ma wiele odsłon. Jako piękna kraina na połoninach, budzi ona wspomnienia szczególnie wśród tych, którzy wywodzą się z Kresów oraz tych, którzy jeździli tam na letniska i do zdrojowisk. Antropolodzy natomiast na przykładzie Huculszczyzny mogą badać i opisywać zjawisko fascynacji ludowością i mityzację ludu. Wyroby huculskiego rękodzieła przykuwają uwagę: kolorowe, o misternej ornamentyce, ciekawych motywach. Z kolei fascynacja wielu artystów przełożyła się na liczne dzieła o tematyce huculskiej (grafika, malarstwo, literatura), przykładem może być chociażby przypomniana ostatnio przez <a href="http://www.muzeum.krakow.pl/NewsItem.107.0.html?&amp;tx_ttnews[tt_news]=1484&amp;cHash=41174c9477)" target="_blank">Muzeum Narodowe Zofia Stryjeńska</a>, która w swojej twórczości również inspirowała się stylem huculskim.</p>
<p><span id="more-284"></span>Dla etnografa Huculszczyzna jest tematem „powszednim&#8221;, zatem mój pomysł wystawy huculskiej nie uzurpuje sobie prawa do szczególnej oryginalności, niejedną wystawę o Huculszczyźnie już zrealizowano. Pochodzę z niedalekich Korczewowi Siedlec, więc postanowiłam sprawdzić, co w tamtych okolicach wie się o Huculszczyźnie. I tu &#8211; wstyd przyznać &#8211; u nikogo z zapytanych przeze mnie krewnych i znajomych pojęcie Huculszczyzna nie budziło żadnych skojarzeń. Niejednemu Wyspy Kanaryjskie i „prawdziwie egzotyczne&#8221; Tajlandia, Chiny, Wietnam, Malediwy (to zasłyszane przeze mnie kierunki wyjazdów mieszkańców Siedlec) są niewątpliwie bliższe niż oddalona o 150 km od granicy polsko-ukraińskiej Huculszczyzna. Tytuł mojej wystawy przygotowanej dla Fundacji &#8211; „Huculszczyzna &#8211; bliska egzotyka&#8221;  &#8211; może wydać się naiwny, myślę jednak, że dla wielu Huculszczyzna okaże się właśnie egzotyką, egzotyką na wyciągnięcie ręki.</p>
<p>Mówiąc Kresy, myślimy: Litwa, Polesie, Pokucie, Huculszczyzna&#8230; Wszyscy powinni znać, oczywistość &#8211; myślą etnografowie. Jednak antropolog (etnograf) nieustannie się dziwi, odkrywając zdziwienie ludzi zapytanych o rzecz „oczywistą&#8221; &#8211; „nieoczywistą&#8221;.</p>
<p><em>Małgorzata Jaszczołt</em></p>
<p><em><br />
</em></p>
<div id="attachment_292" class="wp-caption aligncenter" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/huculka.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-292" title="huculka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/huculka-150x150.jpg" alt="Odpust na św. Spasa, fot. Justyna Pyz, 1997 r., Żabie, PME.Arch.I.16900/10" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Odpust na św. Spasa, fot. Justyna Pyz, 1997 r., Żabie, PME.Arch.I.16900/10</p></div>
<div id="attachment_293" class="wp-caption aligncenter" style="width: 160px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/huculki.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-293" title="huculki" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/huculki-150x150.jpg" alt="Odpust na św. Spasa, fot. Justyna Pyz, 1997 r., Żabie, PME.Arch.I.16900/14" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Odpust na św. Spasa, fot. Justyna Pyz, 1997 r., Żabie, PME.Arch.I.16900/14</p></div>
<p><em><br />
</em></p>
<p><em><br />
</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/04/03/a-jednak-egzotyka%e2%80%a6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wampiry, strzygi i spółka nachchodzą!</title>
		<link>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/03/23/wampiry-strzygi-i-spolka-nachchodza/</link>
		<comments>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/03/23/wampiry-strzygi-i-spolka-nachchodza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Mar 2009 17:28:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wpis Gościnny</dc:creator>
				<category><![CDATA["z życia działu"]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[kieratówka]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ethnomuseum.pl/blog/?p=113</guid>
		<description><![CDATA[Życie i śmierć to przeciwstawne stany, a obce sobie światy żywych i zmarłych nie powinny się przenikać. Co jednak dzieje się w przypadku, gdy śmierć następuje „niewłaściwie” lub kiedy żywi zaniedbują swoje obowiązki względem zmarłych podczas pogrzebu? Zgodnie z rumuńskimi wierzeniami, zmarli ci nie zaznają spokoju w zaświatach, ale wracają pod postacią upiorów – strzyg [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Życie i śmierć to przeciwstawne stany, a obce sobie światy żywych i zmarłych nie powinny się przenikać. Co jednak dzieje się w przypadku, gdy śmierć następuje „niewłaściwie” lub kiedy żywi zaniedbują swoje obowiązki względem zmarłych podczas pogrzebu? Zgodnie z rumuńskimi wierzeniami, zmarli ci nie zaznają spokoju w zaświatach, ale wracają pod postacią upiorów – strzyg i wampirów – by nawiedzać swoje rodzinne strony, karmić się żywymi. <strong>O ludowych metodach zapobiegania i przeciwdziałania powrotom zmarłych z zaświatów opowiada wystawa „Wampiry, strzygi i spółka” prezentowana przez Muzeum Wsi Banackiej w Timiszoarze.</strong></p>
<p>Scenariusz wystawy oparty został na książce profesor Otylii Hedeşan, która opisuje XVIII wieczne rumuńskie ludowe rytuały i praktyki związane z wiarą w możliwość powrotu zmarłych zza grobu. Ekspozycja zbudowana została wokół wybranych relacji podróżników i badaczy, którzy byli świadkami praktyk anty-wampirycznych w Rumunii „wieku wampirów”. Za pomocą dawnych opisów, eksponatów, fotografii, inscenizacji i projekcji zarejestrowanych współcześnie filmów, wystawa zapoznaje z niesamowitym światem ludowej magii, w której pozornie zwykłe przedmioty nabierają mocy zamykania drogi przed złem.</p>
<h3>&#8220;Kieratówka&#8221; &#8211;  przestrzeń spotkań z wampirami</h3>
<p>„Wampiry, strzygi i spółka” to pierwsza od lat wystawa, która otwarta zostanie na tak zwanej „Sali kieratowej”. Sala zawdzięcza swoja nazwę kieratowi, który został tam zamontowany w latach 70-tych ze względu na duże rozmiary pomieszczenia. Po zdemontowaniu instalacji, wnętrze zaczęło pełnić funkcje magazynu. Obecnie, odrestaurowana sala stanowić będzie ogniwo w ciągu ekspozycyjnym Muzeum. Na potrzeby wystawy, „Kieratówka” podzielona została na część wystawienniczą i „Przestrzeń spotkań z wampirami”, w której odbywać się będą wydarzenia towarzyszące wystawie. Projekt plastyczny obu pomieszczeń stworzył Przemysław Klonowski.</p>
<div id="attachment_132" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/03/kieratowka.jpg"><img class="size-full wp-image-132" title="kieratowka" src="http://ethnomuseum.pl/blog/wp-content/uploads/2009/03/kieratowka.jpg" alt="Przygotowujemy &quot;kieratówkę&quot; do wystawy. fot.Edward Koprowski" width="300" height="209" /></a><p class="wp-caption-text">Przygotowujemy &quot;kieratówkę&quot; do wystawy. fot.Edward Koprowski</p></div>
<p>Julia Włodarczyk<!--st1\:*{behavior:url(#ieooui) } --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ethnomuseum.pl/blog/2009/03/23/wampiry-strzygi-i-spolka-nachchodza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
