Beta

Bądź na bieżąco - RSS

Dwie Chińskie Stele Wotywne — (aut.) Bogna Łakomska

10 marca 2014 | | 1 komentarz
Stela wotywna nr 1 nr inw.  PME/16313. Wym.: 82x37x18,5cm. Biały marmur. Dynastia Wei, 385-535 n.e. datowana na ostatni rok dynastii.

Stela wotywna nr 1 nr inw. PME/16313. Wym.: 82x37x18,5cm. Biały mar­mur. Dyna­stia Wei, 385–535 n.e. dato­wana na ostatni rok dynastii.

W kolek­cji Pań­stwo­wego Muzeum Etno­gra­ficz­nego w War­sza­wie znaj­dują się dwie chiń­skie stele wotywne wyko­nane w Ding­zhou 定州w pro­win­cji Hebe­i河北pod koniec pano­wa­nia Dyna­stii Wei魏 (285–535 n.e.). Są to przed­mioty wyjąt­ko­wej war­to­ści, zarówno pod wzglę­dem reli­gij­nym, jak i historyczno-estetycznym. Wyrzeź­biono je z  poje­dyn­czych kawał­ków bia­łego mar­muru w dość zbli­żo­nej  do sie­bie manie­rze. Obie przed­sta­wiają bud­dyj­ską triadę  na tle man­dorli z ema­na­cjami Buddy wśród obło­ków, kwia­tów lotosu i smo­ków. Są to rzeźby fron­talne, osa­dzone na gra­nia­stym cokole, na któ­rym w obu przy­pad­kach znaj­dziemy inskryp­cje wotywne infor­mu­jące nas mię­dzy innymi o cza­sie powsta­nia tych przed­mio­tów. Na jed­nej ze steli wymie­niona jest dokładna data, wska­zu­jąca rok 535 n.e., tj. ostatni rok pano­wa­nia Dyna­stii Wei.

Bud­dyj­skie kamienne stele wotywne zama­wiano w nadziei na duchowe korzy­ści, tudzież pakiet łask, któ­rymi indy­wi­du­alni dona­to­rzy albo całe rodziny mie­liby zostać obda­rzeni. Z reguły stele dużych roz­mia­rów usta­wiano na dzie­dziń­cach świą­tyn­nych lub w innych miej­scach publicz­nych.  Mniej­sze obiekty wyko­rzy­sty­wano na uży­tek pry­wat­nej adoracji.

Dość czę­sto cen­tralną posta­cią  w tego typu ste­lach jest Budda Śakja­muni ze wznie­sioną do góry prawą ręką w geście nie­ustra­szo­nego – vara mudra; po jego bokach znaj­dują się dwaj bothi­sat­two­wie (czyli „istoty oświe­cone”, dążące do stanu Buddy): po pra­wej Maitreja, ucie­le­śnia­jący Współ­czu­cie, po lewej Man­dziu­śri, sym­bo­li­zu­jący Mądrość. Zda­rzają się jed­nak przed­sta­wie­nia trzech bothi­stat­twów – tak jak to ilu­strują dwie stele z PME – gdzie zamiast postaci Buddy pośrodku poja­wia się albo syl­wetka bothi­st­twy miło­sier­dzia Ava­lo­ki­te­śwary, tudzież Maitreji.  Tego rodzaju przed­sta­wie­nia były typowe dla wyznaw­ców Bud­dy­zmu Wiel­kiego Wozu, kła­dą­cego nacisk na uni­wer­salne zbawienie.

Czy­taj całość »

Kategorie: Religioznawstwo, Symbolizm
Tagi: , , , ,

Ostatnia ewangelia

3 marca 2014 | | 1 komentarz
Początek Ewangelii św. Jana - fragm. wystawy _Legenda Mistrza Hirama_

Począ­tek Ewan­ge­lii św. Jana — fragm. wystawy _Legenda Mistrza Hirama_

Wielu zapewne zdziwi tytuł niniej­szego wpisu, zapew­niam jed­nak, że nie ma mowy o pomyłce. Na początku było Słowo – czy­tamy w Pro­logu Ewan­ge­lii wg św. Jana. Frag­ment otwie­ra­jący czwartą ewan­ge­lię kanonu Nowego Testa­mentu (J 1,1–18) jest nazy­wany Hym­nem o Logo­sie. Dla stu­den­tów teo­lo­gii ta biblijna pery­kopa to w zasa­dzie „pierw­sza ewan­ge­lia” – tekst, na któ­rym uczą się oni pierw­szych grec­kich słów i poznają zabieg „inklu­zji”, czyli redak­tor­skie „wtręty” o św. Janie Chrzci­cielu, które „psują” pier­wotną har­mo­nię i jed­no­lity układ hymnu.

Czy­taj całość »

Kategorie: Religioznawstwo
Tagi: , ,

Teatr XL w Państwowym Muzeum Etnograficznym.

Teatr gości w naszym Muzeum już od 4 mie­sięcy! Inau­gu­ra­cja Sceny Otwar­tej Pań­stwo­wego Muzeum Etno­gra­ficz­nego w War­sza­wie odbyła się bowiem 5 paź­dzier­nika 2013 r. Współ­twórcą pro­jektu jest Teatr XL, który w dniu uro­czy­stego otwar­cia wysta­wił „Ślub” Witolda Gom­bro­wi­cza w reży­se­rii Anny Dzie­dzic. Po spek­ta­klu zapro­szono gości na aukcję, któ­rej celem było zdo­by­cie fun­du­szy na zakup sprzętu sce­nicz­nego. To był dal­szy ciąg wyśmie­ni­tej zabawy – pro­wa­dzący aukcję Grze­gorz Jarek potra­fił roz­ba­wić do łez. Nawet w tak poważ­nej sytu­acji jaką jest wyda­wa­nie pieniędzy.

Czy­taj całość »

Kategorie: PME Warszawa
Tagi: ,

Pochwala wizualności: „Przedmioty kalekie”*

Sprzedaż koszyków wiklinowych na targu, fot. K. Chojnacki, Siemiatycze, 1979 r.

Sprze­daż koszy­ków wikli­no­wych na targu, fot. K. Choj­nacki, Sie­mia­ty­cze, 1979 r.

Kolek­cje muze­alne zbu­do­wane są w więk­szo­ści z przed­mio­tów, będą­cych jedy­nie frag­men­tami rze­czy­wi­sto­ści. Choć wiele z nich to kre­acje skoń­czone, dość zro­zu­miałe dla odbiorcy, to więk­szość – pozba­wiona swo­jego natu­ral­nego kon­tek­stu i śro­do­wi­ska – jest mniej czy­telna i domaga się jakie­goś uzu­peł­nie­nia. Przy­kła­dem mogą tu być eks­po­naty będące świa­dec­twem kul­tury tech­nicz­nej, na które skła­dają się róż­nego rodzaju narzę­dzia oraz efekty ich zasto­so­wa­nia. Pomię­dzy nimi jest cała nie­ma­te­rialna sfera umie­jęt­no­ści, pro­ce­sów two­rze­nia, czę­sto pomi­jana i nie doku­men­to­wana, która spaja te wytwory i pozwala na ich peł­niej­sze odczy­ta­nie. W tym kon­tek­ście zna­mienne wydają się tytu­łowe „przed­mioty kale­kie” — okre­śle­nie użyte w jed­nej z wypo­wie­dzi przez wybit­nego etno­grafa i muze­al­nika Pio­tra Szac­kiego w odnie­sie­niu do gro­ma­dzo­nych w Muzeum arte­fak­tów: „narzę­dzia i sprzęty słu­żące reali­zo­wa­niu pro­ce­de­rów tech­nicz­nych, przed­mioty z tym zwią­zane są tylko czę­ścią tych sen­sów, tre­ści, które są istotne i warte odno­to­wa­nia. Uzu­peł­nie­niem owych przed­mio­tów, kale­kich (…), są zazwy­czaj ludz­kie ręce, które przy­dają tym przed­mio­tom dyna­mi­zmu, uzu­peł­niają zaklętą w rękach umie­jęt­no­ścią, rutyną”[1].

Czy­taj całość »

Kategorie: Muzealia
Tagi: , ,

Profesor Czesław Robotycki

24 stycznia 2014 | | Brak komentarzy

19 stycz­nia 2014 r. zmarł w Kra­ko­wie prof. dr hab. Cze­sław Robo­tycki, etno­graf i antro­po­log kul­tury, wybitny uczony, ceniony nauczy­ciel aka­de­micki, prze­wod­ni­czący Rady Muzeum przy Pań­stwo­wym Muzeum Etno­gra­ficz­nym w War­sza­wie, wielki przy­ja­ciel naszej instytucji.

Pro­fe­sor Cze­sław Andrzej Robo­tycki uro­dził się 2 listo­pada 1944 r. w Rado­my­ślu.  Był absol­wen­tem Uni­wer­sy­tetu Jagiel­loń­skiego. W 1977 r. obro­nił pracę dok­tor­ską, nato­miast 29 kwiet­nia 1993 r. uzy­skał na Wydziale Histo­rycz­nym wspo­mnia­nej uczelni sto­pień dok­tora habi­li­to­wa­nego nauk huma­ni­stycz­nych w zakre­sie etno­lo­gii, na pod­sta­wie roz­prawy pod tytu­łem Etno­gra­fia wobec kul­tury współ­cze­snej. 14 grud­nia 1999 r. otrzy­mał tytuł profesora.

Czy­taj całość »

Kategorie: PME Warszawa
Tagi:

Haft kaszubski – żywa tradycja wynaleziona

25 września 2013 | | Brak komentarzy

 

4. Sklep z ceramiką z Lubiany w Kościerzynie. W witrynie odbija się rynek.

Sklep z cera­miką z Lubiany w Koście­rzy­nie. W witry­nie odbija się rynek.

Na Kaszu­bach bar­dzo dobrze roz­po­zna­wal­nym moty­wem zdob­ni­czym jest wzór haftu kaszub­skiego. Się­gają po niego nie tylko ludowe haf­ciarki – powszech­nie wyko­rzy­stuje go rów­nież prze­mysł tury­styczny. Samo pocho­dze­nie haftu kaszub­skiego dale­kie jest jed­nak od tego, jakie potocz­nie koja­rzone jest z ludo­wo­ścią – moty­wami i tech­ni­kami prze­ka­zy­wa­nymi z poko­le­nia na poko­le­nie w obrę­bie wiej­skiej spo­łecz­no­ści. W tym przy­padku jeste­śmy w sta­nie wska­zać nie tylko czas powsta­nia haftu, ale nawet jego autorkę.

Czy­taj całość »

Kategorie: Rzemiosło
Tagi: ,

Dzwon

13 września 2013 | | Brak komentarzy
Dzwon Maryja Bogurodzica Licheń źródło wikipedia

Dzwon Maryja Bogu­ro­dzica Licheń źró­dło wikipedia

Dzwon jest to instru­ment dźwię­kowy z grupy idio­fo­nów prze­waż­nie o kie­li­cho­wa­tym kształ­cie wypo­sa­żony w serce. Ich debiut w służ­bie Kościoła przy­pada na lata pon­ty­fi­katu papieża Sabi­niu­sza (604–606). Instru­menty umiesz­czane są zazwy­czaj w dzwon­nicy (spe­cjalny budy­nek wol­no­sto­jący) lub na kościel­nej wieży.

N prze­strzeni dzie­jów dzwony kościelne peł­niły róż­no­rodne funk­cje. Swym biciem ozna­czały upły­wa­jący czas zwo­łu­jąc wier­nych na nabo­żeń­stwa kościelne lub modli­twy jak połu­dniowy Anioł Pań­ski. Słynny jest wiersz mło­do­pol­ski Kazi­mie­rza Przerwy-Tetmajera pod tym samym tytu­łem, któ­rego ryt­mika przy­po­mina bicie kościel­nej sygna­turki. Uświet­niały uro­czy­sto­ści kościelne nada­jąc im pod­nio­ślej­szy cha­rak­ter, zwłasz­cza pod­czas pro­ce­sji z Naj­święt­szym Sakra­men­tem (rezu­rek­cja i Boże Ciało) oraz przy oka­zji przy­jazdu biskupa. Bicie dzwo­nów miało także cha­rak­ter poże­gnalny i żałobny. Towa­rzy­szy ono zmar­łemu w jego ostat­niej dro­dze z kościoła na cmentarz.

Czy­taj całość »

Kategorie: Symbolizm
Tagi:

Pogrzeb w magazynie: Taszka

6 września 2013 | | 2 komentarze
Taszka huculska, fot. K. Wodecka

Taszka hucul­ska, fot. K. Wodecka

Kolejny tekst mojego autor­stwa na blogu PME w War­sza­wie nale­żał będzie do nowej  serii o zna­czą­cym tytule:  „Pogrzeb w maga­zy­nie!”. Ideą serii jest zapo­zna­wa­nie czy­tel­ni­ków  z przed­mio­tami, które, pod­czas codzien­nych pere­gry­na­cji po maga­zy­nach i w inwen­ta­rzu naszego Muzeum, wzbu­dziły z róż­nych powo­dów moją ciekawość.

Torba skó­rzana z jedną kie­sze­nią, cała klapa pokry­wa­jąca kie­szeń wyło­żona mosięż­nymi guzicz­kami („citocz­kami”) i krąż­kami. Pośrodku klapy owalna blaszka, a na niej dwa ptaszki odwró­cone do sie­bie. Pasek przy­pi­nany do torby ozdob­nymi, wyko­na­nymi z mosią­dzu kla­mer­kami, na całej swej dłu­go­ści nabi­jany mosięż­nymi guzicz­kami uło­żo­nymi w sze­ściu rzę­dach i roz­sta­wio­nymi sze­roko po dwa więk­sze guziczki. Torba noszona przez męż­czyzn słu­żyła do prze­cho­wy­wa­nia pie­nię­dzy, fajki, tyto­niu. Moco­wana do pasa”. Jest to opis hucul­skiej taszki, jed­nej z wielu w naszych zbio­rach. Szy­kuję ją na naszą, nad­cho­dzącą wiel­kimi kro­kami, nową wystawę stałą, która naj­praw­do­po­dob­niej zosta­nie otwarta w listo­pa­dzie tego roku. Zwy­kła to praca muze­al­ni­cza z obiektami.

Czy­taj całość »

Kategorie: Muzealia
Tagi:

Res musealiae: Warsztat tokarski gotowy do produkcji kołowrotków. O przywracaniu życia muzealiom.

N.976_1 Warsztat tokarski Stefana Lisika, Jeżów, woj. łódzkie.jpg; Fot. Piotr Szacki 1972

N.976_1 Warsz­tat tokar­ski Ste­fana Lisika, Jeżów, woj. łódzkie.jpg; Fot. Piotr Szacki 1972

Histo­ria zakupu

W roku 2006 został zaku­piony warsz­tat tokar­ski do pro­duk­cji koło­wrot­ków, z peł­nym oprzy­rzą­do­wa­niem w licz­bie 178. W skład zespołu, poza głów­nym sprzę­tem – tokar­nią, wcho­dzą narzę­dzia uży­wane w poszcze­gól­nych fazach obróbki: od sie­kiery i pił, po róż­nego rodzaju dłuta i pilniki.

Warsz­tat był uży­wany przez mistrza tokar­skiego Ste­fana Lisika w Jeżo­wie w woj. łódz­kim. Obiekt został zaku­piony od jego syna Edwarda Lisika, który zgło­sił go do zakupu, pamię­ta­jąc zain­te­re­so­wa­nie w latach 80.XX w. tymże warsz­ta­tem „jakie­goś pra­cow­nika z muzeum”. Tym pra­cow­ni­kiem był z pew­no­ścią Piotr Szacki, który nota­bene w roku 1972 poznał Ste­fana Lisika i wyko­nał doku­men­ta­cję foto­gra­ficzną w jego warsz­ta­cie. W latach 80.XX w. Ste­fan Lisik nie pra­co­wał już czyn­nie, dla­tego chciał, żeby tokar­nia zna­la­zła się w jakimś muzeum, jed­nak wtedy nie została zaku­piona z braku środ­ków na ten cel[1]. Po latach środki się poja­wiły i o tokarni przy­po­mniał nie sam nie­ży­jący już wtedy wła­ści­ciel, a jego bez­po­średni spad­ko­bierca. W muzeum z kolei nie było już Pio­tra Szac­kiego. Tokar­nia prze­szła pomyślną wery­fi­ka­cję na Komi­sji Zaku­pów i nadano jej numer PME 55919/1–178.

Czy­taj całość »

Kategorie: Res museliae, Rzemiosło, sztuka ludowa
Tagi: ,

Kogut

30 sierpnia 2013 | | Brak komentarzy
PME 183611 Fot  Edward Koprowski

PME 183611 Fot Edward Koprowski

Samiec kury – kogut (łac. gal­lus), zwany też kurem, a gdzie­nie­gdzie rów­nież kuro­niem, to jeden z naj­bar­dziej cha­rak­te­ry­stycz­nych repre­zen­tan­tów wiej­skiej fauny. Choć nie wszy­scy wycho­wy­wa­li­śmy się na wsi, to kogut towa­rzy­szył nam od dzie­ciń­stwa. Nie­dzielny pro­gram „Tele­ra­nek” (nada­wany o 9.00 rano) obwiesz­czał kogut, a w przed­szkolu śpie­wa­li­śmy pio­senkę „miała baba koguta”, któ­rej towa­rzy­szył jakiś mało skom­pli­ko­wany układ taneczny.

Przez dłu­gie wieki kogut był żywym zega­rem. Jego pia­nie zwia­sto­wało nadej­ście świtu, wzy­wało śpią­cych, by porzu­ciw­szy posła­nie pod­jęli na nowo trud codzien­no­ści. Gdzie i kiedy udało się udo­mo­wić drób? Kwe­stia pozo­staje otwarta, nie ulega jed­nak wąt­pli­wo­ści, że kury i koguty są znane na całej ziemi, a ich mięso sta­nowi ceniony i smaczny skład­nik diety róż­no­rod­nych tra­dy­cji kuli­nar­nych. Szcze­gól­nie cenione było ongiś na wiel­ko­pań­skich sto­łach mięso kapło­nów (wytrze­bio­nych kogutów).

Poszcze­gólne kul­tury nadały kogu­tom liczne cechy sym­bo­liczne, które warto przy­po­mnieć. Sta­ro­żytni Grecy uwa­żali go za sym­bol zdro­wia oraz wital­no­ści i chęt­nie wią­zali go z kul­tem Askle­piosa, a ze względu na sek­su­alny wigor rów­nież skła­dali go w ofie­rze bogowi płod­no­ści Priapowi.

Czy­taj całość »

Kategorie: Symbolizm
Tagi: