pl
Godziny otwarcia:
SOB: 12:00 – 18:00
PON: Zamknięte
WT: 11:00 – 19:00
ŚR: 11:00 – 19:00
CZW: 11:00 – 17:00
PT: 11:00 – 19:00
SOB: 12:00 – 18:00
ND: 12:00 – 18:00
Godziny otwarcia:
SOB 12:00 – 18:00
PON: Zamknięte
WT: 11:00 – 19:00
ŚR: 11:00 – 19:00
CZW: 11:00 - 17:00
PT: 11:00 – 19:00
SOB 12:00 – 18:00
ND: 12:00 – 18:00
pl
Godziny otwarcia:
SOB: 12:00 – 18:00
PON: Zamknięte
WT: 11:00 – 19:00
ŚR: 11:00 – 19:00
CZW: 11:00 – 17:00
PT: 11:00 – 19:00
SOB: 12:00 – 18:00
ND: 12:00 – 18:00
Godziny otwarcia:
SOB 12:00 – 18:00
PON: Zamknięte
WT: 11:00 – 19:00
ŚR: 11:00 – 19:00
CZW: 11:00 - 17:00
PT: 11:00 – 19:00
SOB 12:00 – 18:00
ND: 12:00 – 18:00
pl

Woły to anioły
Rok 2021 to w chińskim kalendarzu rok bawoła. Należący do „rogatej” rodziny, czyli rogacizny, znany niegdyś w rzeczywistości polskiej wsi, ale także w całej Europie – wół jest powiązany z bawołem. Zwierzęta te przynależą do ssaków wołowatych, wśród których są też m.in.: bizon (Bison), dziko żyjący azjatycki wół (Bubalus) oraz hodowany w Azji, Afryce, na Bliskim Wschodzie udomowiony (Bubalus Bubalis), ale też bydło (Bos), mające za swojego przodka europejskiego tura. Wół używany do prac do wykastrowany samiec bydła domowego.

Pierwsze dowody użytkowania bydła do prac rolnych pochodzą sprzed 5 tys. lat, a od starożytności do końca średniowiecza do robót polowych i transportu prawie wyłącznie służył wół. Koń był używany najczęściej do jazdy wierzchem, ale też zaprzęgany np. do rydwanów w starożytnym Rzymie. Na przestrzeni wieków koń używany był przez wojsko oraz do transportu kołowego przez warstwy wyższe. Praca wołów przez stulecia miała zasadnicze znaczenie dla produkcji rolnej w całej Europie.

Woły występujące w Polsce nie należały do jednego typu rasowego. Rozpowszechnione były krótkonogie, nieduże woły miejscowego typu brachycerycznego, czerwone, czarne lub brunatne oraz znacznie większe i silniejsze woły stepowe, typu primigenicznego o długich rogach, przyganiane z Ukrainy.

Zdjęcie przedstawia buławę o byczej głowie. Przedmiot wykonany z metalu. Głowa byk zdobiona ornamentem.

Buława o byczej głowie. Obiekt z wystawy stałej „Afrykańskie wyprawy, azjatyckie drogi”. Fot. P. Walczak

Fakt eksploatacji wołów wynikał nie tylko z ich predyspozycji: wytrzymałości i dużej siły, dostępności paszy i stosunkowo łatwiejszej hodowli tych zwierząt, ale także z rodzaju stosowanej uprzęży. Jarzmo dla wołów przymocowywano do rogów lub karku przed kłębem, dzięki czemu lepiej ujarzmiano siłę tych zwierząt, niż koni, które ciągnęły zaprzęg tzw. naszelnikiem, który utrudniał koniowi oddychanie. Sprzężaj woli przeznaczony był głównie do sochy, radła, pługa, wozu gospodarskiego oraz kieratu. W bronowaniu uważano, że bardziej sprawdzały się konie. Konie zaprzęgano również do wozów, ze względu na tempo jazdy – były w tym przypadku wydajniejsze. Natomiast w przypadku ugrzęźnięcia w błocie czy piasku, bardziej sprawdzały się woły. Ze względu na inny charakter tych zwierząt uważano, że racjonalne jest posiadanie najlepiej dwóch par wołów (by pracowały naprzemiennie, zwłaszcza na cięższych ziemiach), oraz jednego konia. W XVI wieku te proporcje utrzymywały się na poziomie 1:2 (na korzyść wołów). Jeden wół przypadał mniej więcej na 3 hektary, wykorzystywany do uprawy ziemi chłopskiej oraz odrobienia pańszczyzny. Później pogłowie wołów wzrosło i było 3,4, lub nawet 5 razy więcej niż koni. Ich spadek zaczął następować sukcesywnie dopiero po wojnach w wieku XVII i o tej tendencji możemy mówić od XVIII wieku. W niektórych regionach konie zaczęły stanowić podstawową siłę pociągową w rolnictwie. Posiadanie koni stało się zdecydowanie wyznacznikiem statusu ekonomicznego, a zmiana sposobu gospodarowania z wołów na konie była uważana za awans. Niewykluczone, że konie zyskały uwagę nie tylko ze względu na swoje predyspozycje, ale także szlachetność rasy. Szczególnie ważne były konie wśród warstw wyższych, dlatego w tych rejonach, gdzie przeważała szlachta (wsch. i pn. Mazowsze oraz Podlasie) konie zdecydowanie dominowały, a i okoliczni chłopi chcąc dorównać swoim sąsiadom, hodowali konie, rezygnując z wołów. Więcej koni trzymano także w górach ze względu na dostęp paszy oraz dodatkowe zajęcie, którym trudnili się górale, jakim było furmaństwo. Także we wsiach leżących blisko traktów handlowych chłopi najmowali się jako furmani. Na terenach nizinnych podstawowa siłę roboczą stanowiły woły.

Na przełomie XVIII/XIX wieku na ziemiach polskich woły stanowiły 60%, konie 40%. Pod koniec wieku XIX liczebność koni wzrosła do 50 %. Podobnie było w innych krajach europejskich, np. Anglii, Bałkanach, Austrii (ok. 50%), mniejszy procent stanowiły woły w Niemczech, Czechach, Szwecji, Francji, Belgii (ok. 40%). W Europie Zachodniej, gdzie kultura rolna stała wysoko, a wartość pracy ludzkiej była bardzo duża, sprzężaju wołowego używano tam, gdzie się sprawdzał. Dlatego łączenie wołów z zacofaniem związane jest wyłącznie z ludzkimi przekonaniami, a nie racjonalnym wykorzystaniem tych zwierząt w pracach rolnych . W XIX wieku, w którym następowały duże zmiany w rolnictwie, kiedy pod koniec tego wieku zaczęła wkraczać na wieś mechanizacja, toczył się również spór autorytetów z zakresu gospodarstwa wiejskiego o opłacalność pracy wołów i koni. Zgodnie uznawano jedynie, że na polach kamienistych, karczowiskach, nieforemnych, bardziej opłacalny jest wół. W miarę rozwoju mechanizacji rolnictwa woły zanikły w Europie niemalże zupełnie. W Polsce najdłużej przetrwały w rejonach górskich, jeszcze do lat 60.-80. XX wieku, tam gdzie wjazd ciągników i innych maszyn był niemożliwy.

Męskie/ żeńskie
O ile konie znajdowały się pod opieką mężczyzny, bydło – kobiet; to opieka nad wołami była wymienna. Jednak praca wołami w tych rejonach w których zaczęły przeważać konie stawała się pośmiewiskiem, a kawalerowie, którzy starali się o względy panny, pochodzący z rodzin w których ciągle trzymano woły, mieli jak wynika z badań terenowych mniejsze szanse na ożenek [1]. Zdarzało się, że rodziny tych panien odrzucały takich adoratorów, a i one same nie chciały być ośmieszane.

Woły w obrzędach
By mógł się rozpocząć nowy rok wegetacyjny należało podjąć różne działania magiczne, wśród których przed pierwszą wiosenną orką należało pokropić woły wodą święconą przeorać granice wsi. Wół był także jednym z głównych aktorów Zielonych Świątek na Kujawach podczas wyboru króla pasterzy i królowej pasterek – największego przystrajano kwiatami i wprowadzano do wsi głośno trzaskając z batów. Gospodarz musiał go wykupić, a następnie udawano się do karczmy, gdzie „para królewska” kupowała wódkę i piwo.

Zdjęcie przedstawia fragmnet instrumnetu muzycznego o nazwie "byzannci". Na zdjęciu widać wyrzeźbioną z drewna główę byka - element ozdobny instrumentu.

Instrument muzyczny „byzannci”. Obiekt z wystawy stałej „Afrykańskie wyprawy, azjatyckie drogi”. Fot. P. Walczak

Woły anioły
Niektórzy gospodarze jeszcze w XX wieku mieli do wołów nabożny stosunek, określając je mianem „aniołów”. Te ciężko pracujące na roli zwierzęta wyrażały apoteozę życia i trudów mieszkańców pańszczyźnianej wsi. W „Kulturze Ludowej Słowian” Kazimierz Moszyński pisze „Zwłaszcza woły robocze otoczone są nadzwyczajnym wprost szacunkiem, dającym się porównać chyba tylko do tego, jaki bywa okazywany przez lud w niektórych zapadłych okolicach ogniowi, ziemi, a pospolicie obrazom świętych. […] Nigdy go nie zabijają, a jedzenie mięsa wołowego uważają za grzech; gdy wół się zestarzeje, dają mu wolno paść się, a gdy padnie – chowają ze czcią”.[2] Zauważa także skłonność do antropomorfizacji bydła: i tak, jak inne zwierzęta „źrą”, tak o bydle rogatym i owcach mówi się, że „jedzą”.

Woły w sztuce
Orka wołami, jako temat malarski, obok innych scen z życia chłopów, podejmowany był przez malarzy, m.in.  w okresie fascynacji warstwą chłopską, jaką ucieleśnienie zdrowej warstwy społeczeństwa, m.in. Józefa Szermentowskiego, („Odpoczynek oracza, 1861), Józefa Chełmońskiego („Orka” 1896), Leona Wyczółkowskiego („Orka na Ukrainie” 1892), Ferdynanda Ruszczyca („Ziemia” 1898), Wacława Masłowskiego („Orka wołami”, l. 30.XX w.). Stanisław Wyspiański o obrazie Chełmońskiego „Orka” pisał tak: „wieśniak o świtaniu orzący pługiem, woły dwa ciągną żelazo i czarne skiby odwalają, wrony przeskakują i wybierają dziobami pędraki, skowronek podfurknął i śpiewa… jest w tym obrazie rzecz, którą zauważyłem pierwszy raz, zgrzyt żelaziwa w pługu, stąpanie ciężkich wolich łap, świerkotanie, ciurkanie skowronka…chłód ranny, świeży, który słońce rozwieje…róż silny, róż mocny jutrzany”. [3]

Woły w literaturze
Wół jako uosobienie cnoty mądrości pojawił się w wierszu Ignacego Krasickiego „Wół minister” w bajce o sprawowaniu władzy:

Kiedy wół był ministrem i rządził rozsądnie,
Szły, prawda, rzeczy z wolna, ale szły porządnie.
Jednostajność na koniec monarchę znudziła;
Dał miejsce woła małpie lew, bo go bawiła.
Dwór był kontent, kontenci poddani – z początku;
Ustała wkrótce radość – nie było porządku.
Pan się śmiał, śmiał minister, płakał lud ubogi.
Kiedy więc coraz większe nastawały trwogi,
Zrzucono z miejsca małpę. Żeby złemu radził,
Wzięto lisa: ten pana i poddanych zdradził.
Nie osiedział się zdrajca i ten, który bawił:
Znowu wół był ministrem i wszystko naprawił.

Ignacy Krasicki

Woły w przysłowiach
Mądrość ludowa wykorzystała cechy wołów w przysłowiach takich jak:

„Jaki wół, taka skóra, jaka mać, taka córa”
„Kto ma szczęście, temu i wół cielę urodzi”
„Pasuje jak wół do karety”
„Patrzy jak wół na malowane wrota”
„Po świętej Agnieszce napije się wół na ścieżce”
„Słówko wyleci wróblem, a powróci wołem”
„Stoi jak wół na granicy”
„Zapomniał wół, kiedy cielęciem był”[4]

Wołów dzisiaj nie spotkamy
Dzisiaj woły możemy zobaczyć albo w dalekich egzotycznych podróżach, albo na pokazach prac polowych w muzeach rolnictwa (np. Muzeum Rolnictwa w Szreniawie). Chcemy w Roku Bawoła, bliskiego krewnego woła przypomnieć o tych zwierzętach, które zupełnie zniknęły z krajobrazu polskiej wsi, a kiedyś były jego codziennością.

Autorka: Małgorzata Jaszczołt, Kuratorium Etnograficzne PME.


Źródła:

Bohdan Baranowski, Zanik użytkowania wołów jako siły pociągowej w Polsce i krajach sąsiednich, [w:] LUD 1964-65 t.50
Kazimierz Moszyński: Kultura ludowa Słowian, 1967
Zofia Sokolewicz, Pług i płużyca, Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego, T. 1. Rolnictwo i hodowla, Wrocław 1993, s 152
Natalia Zacharek, Udział zwierząt gospodarskich w ludowych obrzędach dorocznych, [w:] Zoophilologica. Polish Journal of Animals Studies 3, s. 83-96 2017

[1] Bohdan Baranowski, Zanik użytkowania wołów jako siły pociągowej w Polsce i krajach sąsiednich, [w:] LUD 1964-65 t.50
[2] Kazimierz Moszyński: Kultura ludowa Słowian, T 1, s. 139.
[3] za: strona Niezaleznasztuka.pl
[4] za: strona wiktionary.org