pl
Godziny otwarcia:
PT:10:00-17:00
PON: Zamknięte
WT: 10:00-17:00
ŚR: 11:00-19:00
CZW: 10:00-17:00
PT: 10:00-17:00
SOB: 10:00-18:00
ND: 12:00-17:00
Godziny otwarcia:
PT:10:00-17:00
PON: Zamknięte
WT: 10:00-17:00
ŚR: 11:00-19:00
CZW: 10:00-17:00
PT: 10:00-17:00
SOB: 10:00-18:00
ND: 12:00-17:00
pl

Kutia

Autor: Bartek Kieżuń

Kutia obecna na wigilijnych stołach raczej po wschodniej stronie Wisły,  kryje w sobie kilka tajemnic, bo tak naprawdę nikt nie wie nawet, co oznacza jej nazwa!

Przygotowywana w Ukrainie, Rosji, Białorusi i w Polsce kutia ma za sobą naprawdę długa historię i orientalne korzenie. Badacze kuchni wnioskują o bliskowschodnim charakterze tej potrawy z obecności maku, który na terenach wschodniej Europy pojawił się z razem z ormiańskimi handlarzami już we wczesnym średniowieczu. I to właśnie mak, razem z ziarnem i miodem stanowi trzon kutii, również ten symboliczny.

Podawana dziś podczas świąt Bożego Narodzenia kutia tak naprawdę jest daniem związanym nie tyle z chrześcijańskimi świętami, co z przesileniem zimowym do jakiego dochodzi 22 grudnia. Szczególny charakter tego dnia, w którym światło zaczyna dominować nad ciemnością został zauważony już w starożytności. Rzymianie właśnie wtedy obchodzili święto Niepokonanego Słońca. W mitologii słowiańskiej powiązano zaś zimowe przesilenie z jednym z czterech świąt zmarłych, jakie przypadały w roku. Stąd obowiązkowa obecność symbolu życia, ziaren pszenicy, które na wiosną będą kiełkować i maku – już w starożytności symbolizującego śmierć i rosnącego nad brzegami rzeki Lete – rozdzielającej świat zmarłych od świata żywych. Chrześcijanie mówili, że mak zakwitł na Golgocie, tam gdzie kapnęła krew Chrystusa. To z powodów symbolicznych mak i dania zawierające jego ziarno pojawiały się na pogańskich i chrześcijańskich stypach i świętach zadusznych.

Wierzono jednak też w dobroczynne działanie maku, jako łącznika między śmiercią i życiem i przypisywano mu moce czyniące z niego symbol płodności. Wierzono, że obrzucenie pół i ludzi nasionami pomaga chronić ich przed wizytami z zaświatów. Garść kutii podrzucano w górę, w kierunku nieba, by opadając na ziemię sprowadziła moc odrodzenia na wiosnę i zapewniło bogate plony.

Dziś większość z nas nie widzi powiązania kutii z zaświatami ponieważ na pogańskie święta nałożono chrześcijańskie, tłumacząc jednocześnie wiernym, że kutię jadła Matka Boska w dniu urodzenia Jezusa, którego symbolicznie wiązano z ziarnem pszenicy, posiadającej moc odradzania się na wiosnę.

Niewinne z pozoru danie nazwano kutią, być może od greckiego słowa kókkos, czyli pestka, ziarno, ale być może od kąta, bo w garnku na „pokuciu”, czyli w kącie izby stawiano kutię na trzy świąteczne dni w  miejscu,  w którym jak mówiono mieszkają duchy zmarłych przodków. Nie trzeba chyba dodawać, że pusty talerz na wigilijnym stole pojawia się dokładnie z tego samego powodu.

Dziś kutię jemy raczej dla przyjemności i tylko raz w roku. Ta słodka mieszanka ziaren pszenicy, czasem przyrządzana była również na bazie jęczmienia czy ryżu. Już w przeszłości bywało, że z dodawano do niej słodkich bakalii, które pojawiły się najpierw w najbogatszych domach. Sama potrawa mocno  ewoluowała w czasie  i dziś do tradycyjnego zestawu dodajemy również orzechy, migdały czy kandyzowane skórki z cytrusów. Czasem całość skrapiana jest mlekiem lub śmietaną, a mak zyskuje jeszcze jeden wymiar symboliczny istotny podczas świąt, bo makówka jest jak dom, w którym mieści sią cała rodzina.

2020

2019

2018

2017

2014

11.12 - 30.08.2020
Wystawa

Wcielenia jelenia