pl
Godziny otwarcia:
WT:10:00-17:00
PON: Zamknięte
WT: 10:00-17:00
ŚR: 11:00-19:00
CZW: 10:00-17:00
PT: 10:00-17:00
SOB: 10:00-18:00
ND: 12:00-17:00
Godziny otwarcia:
WT:10:00-17:00
PON: Zamknięte
WT: 10:00-17:00
ŚR: 11:00-19:00
CZW: 10:00-17:00
PT: 10:00-17:00
SOB 10:00-18:00
ND: 12:00-17:00
pl

Tyszowiaki – buty na jedno kopyto

Będąc na Zamojszczyźnie odwiedziłam mały, prywatny skansen państwa Anny i Stanisława Jachymków w Guciowie. Tam, wśród starych mebli, sprzętów, narzędzi i naczyń zobaczyłam duże, wysokie, trochę nieforemne buty. Były to „tyszowiaki” zrobione przez szewców z Tyszowiec, którzy już w czasach Władysława Jagiełły szyli buty.

Tyszowce to małe miasteczko, położone nad rzeką Huczwą niedaleko Tomaszowa Lubelskiego, którego początki sięgają czasów średniowiecza. Według legendy nazwa miasta wywodzi się od zawołania „Tu szewce”. Po raz pierwszy szewców tyszowieckich wymienia dokument z lustracji Tyszowiec z 1560 roku. Jak głosi inna legenda, pierwszym, który docenił zalety tyszowieckich butów był Władysław Jagiełło. Podobno przed bitwą pod Grunwaldem władca zamówił aż 10 tysięcy par butów od miejscowych szewców. Zakupu nie potwierdza żaden dokument, ale mieszkańcy są pewni, że tak właśnie było. Były to proste, wysokie buty, które sięgały za kolano a czasem jeszcze wyżej. Najbardziej charakterystyczną cechą tych butów była ich uniwersalność. Buty w parze były identyczne, lewy był taki sam jak prawy, czyli szyto je na jednym kopycie. Robiono je ze skóry garbowanej korą dębu, żeby były miękkie a gotowe smarowano dziegciem, żeby nie przemakały. Były bardzo solidne, można je było nosić długie lata. Obszerne w środku i ciepłe, ponieważ na spód buta wkładało się wyściółkę zrobioną z kilku warstw słomy, aby odizolować stopę od podłoża. Noszono je w ten sposób, że najpierw nogę i łydkę dokładnie owijano flanelową onucą, a potem jeszcze „skrętlem”, jakby bandażem, wykonanym ze słomy. Takie buty były niezastąpione zimą. Nie dziwi więc, że tyszowieccy szewcy do jego zakupu zachęcali przyśpiewką:

„Tyszowiaki” są to buty
słynne w całym kraju
gdy je włożysz w srogi luty
to jesteś jak w raju.”

Buty szyto na lewej stronie, zszywając poszczególne elementy: cholewy, przyszwy i podeszwy, a potem odwracano je na prawą stronę co wymagało dużego wysiłku. Następnie do środka wkładano kopyto, na którym nadawano mu kształt. Na koniec do buta mocowano obcas i przybijano dostosowaną do jego kształtu metalową podkówkę. O tyszowieckich butach wspominają autorzy licznych prac opisujących stroje biłgorajskie, zamojskie i krzczonowskie. Ubierali je do stroju odświętnego mężczyźni, czasem kobiety. Nasze Muzeum również posiada buty tyszowiaki. Jedna z par została zakupiona od Franciszka Stelmaszczyka pochodzącego ze starego rodu szewców z Tyszowiec. Po drugiej wojnie światowej było jeszcze w Tyszowcach stu czterech szewców. Problemy ze zdobyciem skór i konkurencja fabrycznych butów spowodowały upadek szewskiego rzemiosła.

strój biłgorajski, fot. Archiwum PME

Dzisiaj nikt już w Tyszowcach butów nie robi, ale o chlubnej tradycji miasta przypomina tablica umieszczona przy wjeździe do Tyszowiec z napisem „Tyszowce ongiś z kunsztu szewskiego słynące”, nazwy dwóch ulic: Garbarska i Szewska, buty tyszowiaki, przechowywane do dziś przez niektórych mieszkańców i pomnik na rynku miasta przedstawiający parę tyszowiaków. A może w Tyszowcach  narodziło się powiedzenie „robić coś na jedno kopyto”?

Zabawcie się teraz w szewców robiąc własne letnie buty. Tak jak w Tyszowcach, oba będą pasować jednakowo na lewą i prawą nogę.

Tekst: Elżbieta Marczak

Projekt plastyczny: Anna Wielechowska –Olszak

 

 

2020

2019

2018

2017

2014