pl
Godziny otwarcia:
PON:Zamknięte
PON: Zamknięte
WT: Zamknięte
ŚR: Zamknięte
CZW: Zamknięte
PT: Zamknięte
SOB: Zamknięte
ND: Zamknięte
Godziny otwarcia:
PON:Zamknięte
PON: Zamknięte
WT: Zamknięte
ŚR: Zamknięte
CZW: Zamknięte
PT: Zamknięte
SOB: Zamknięte
ND: Zamknięte

5 kwitnień kliwii

Kilka odsłon Szackiego
11 czerwca mija 81 rocznica urodzin Piotra Szackiego i 17 lat, kiedy ostatniego dnia pracy w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie, nie zdążywszy przejść na emeryturę – 29 lipca 2004 roku zmarł.

Piotr Szacki to kustosz, muzealnik, muzeolog, wykładowca, mistrz, przyjaciel, człowiek. Wg Zofii Sokolewicz, wieloletniej Dyrektor Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego Piotr Szacki był przede wszystkim człowiekiem, potem etnologiem i muzealnikiem[1].

Piotr Szacki, fot. S.Sikora, 1986 r.

Tytuł magistra etnografii Szacki uzyskał w roku 1962 i jeszcze przed ukończeniem studiów rozpoczął pracę w Muzeum Kultur Ludowych (ówczesna nazwa Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie) w Dziale Gospodarki Podstawowej i Rzemiosł. Trafiając do DGPIRz, jak uważa Sławomir Sikora,Piotr pozostawiony po trosze samopas rozsmakował się w owych codziennych i mniej codziennych przedmiotach znaczących byt i los człowieka[2]. W roku 1967 został kierownikiem DGPiRZ i pełnił tę funkcję do roku 1991[3], a nasze muzeum było jego domem. Był bardzo zżyty ze swoim miejscem pracy, swoim pokojem z nagromadzonymi przez lata pracy warstwami przedmiotów, które otrzymywał w terenie, ale także książkami, których miał całe dwie biblioteczki, dębowym biurkiem, maszyną Ericą. Praca wypełniała jego życie dogłębnie, był jej niezmiernie oddany, a bycie muzealnikiem okazało się jego powołaniem. Szacki stał się trendsetterem muzealnych nurtów. Wprowadził do muzealnej praktyki film, który wg jego założeń miał pokazywać kontekst dla muzealnych „niemych”, „kalekich”, przedmiotów[4] z ludźmi, którzy byli ich pierwotnymi użytkownikami. Jako pierwszy, zaczął realizować wystawy antropologiczne, wykraczające znacznie poza casus narracyjnych wystaw etnograficznych (wystarczy wspomnieć dwa tytuły: „Mieć” z 1991 roku i „Niezwykłość” z roku 1998). Szacki stworzył także autorski sposób klasyfikacji obiektów muzealnych dla kolekcji kultury materialnej, wg nadrzędnego kryterium funkcji określany jako indeks rzeczowy i katalog geograficzny (które są rodzajem tezaurusa i słów kluczowych oraz wyszukiwarki rzeczowej i terytorialnej). Wyprzedził czas, mówiąc o rzeczach i analizując ich biografie (które różni badacze rozwinęli później, jak Igor Kopytoff[5] , czy na Polskim gruncie Janusz Barański)[6], ale swojej intuicji badawczej dotyczącej przedmiotów i poszukiwaniem między nimi związków nie utrwalił wystarczająco słowem pisanym. Poza bezwzględną wiedzą, Szacki przywiązywał też niepomierną rolę do badawczej intuicji, dociekliwości i pracowitości badacza. Tak pisał o doniosłym momencie wcielenia przedmiotu do zbiorów: Akt ten w całej swej złożoności, jest wypadkową rozumowania i wrażliwości, refleksem wiedzy i intuicji[7].

 
Ekipa filmowa PME podczas realizacji filmu o pracy folusza w Dzianiszu, 1987, fot. S. Sikora oraz Piotr Szacki podczas realizacji filmu o wyrobie łyżek i wrzecion, 1968, fot. P. Szacki

Spotkanie osobiste
Pan Piotr wywierał ogromne wrażenie na wielu ludziach, którzy spotkali go na swojej drodze zawodowej, był dla wielu z nas Mistrzem i tak go nazywaliśmy „Mistrz Szacki”. Miał charyzmę, był niezwykle rzetelny i dociekliwy w tym co robił, a przy tym błyskotliwy, z rozległą wiedzą z której można było czerpać, ale też o specyficznym poczuciu humoru- czytelnym dla niektórych. Był typem osobowości, która fascynuje, przyciąga, imponuje.

Moje spotkanie z Szackim miało miejsce w roku 1995, kiedy rozpoczęłam pracę w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie, w Dziale Etnografii Polski i Europy. Zostałam „przydzielona” do kolekcji gospodarki podstawowej i rzemiosł, która była jego domeną, chociaż wtedy ta dziedzina nie była tą, którą chciałam zajmować się w pracy muzealnej. Z czasem materia tego zbioru stała się mi bliska, dostrzegłam w niej potencjał i możliwości interpretacji muzealnych artefaktów. To „rozmiłowanie” w rzeczach i ludziach nierozłącznie związanych z rzeczami i afirmację etnograficznego badawczego terenu zawdzięczam Piotrowi Szackiemu.

Zawdzięczam też kliwię
Zawodowo jesteśmy racjonalni, posługujemy się metodologią badawczą i narzędziami etnologii i antropologii kulturowej, afirmujemy poznanie naukowe. Piotr Szacki dopuszczał też intuicję, wejrzenie, przeczucia, świat zmysłów którym odbierał ludzi,rzeczy i być może rośliny, ale o tej sferze wiem najmniej. Dzisiaj jedynym „żywym powiązaniem” z Piotrem Szackim jest tajemnicza kliwia. Zastałam ją w moim pokoju 323, graniczącym z jego 322 – stała na wysokim parapecie.

Kliwia zachwycała swą „urodą” już nasze prababki. Nazwę swą wzięła od imienia lady Clive, hrabiny Northumberland. Była ona patronem ogrodnictwa i w jej ogrodzie po raz pierwszy zakwitła Kliwia pochodzi z Afryki Południowej.[8]

Kliwia na którą patrzyłam codziennie – a wtedy nawet nie wiedziałam co to za roślina. Nie zachwycała i nie była pięknym kwiatem, dlatego zapytałam kiedyś Pana Piotra: „czy mogę ten kwiat wyrzucić” ? Nie pozwolił, ale nie zabrał jej też do swojego pokoju. Powiedział, że pozostała po „kimś”. Kliwia z trzema ubogimi liśćmi nie była warta wtedy mojej uwagi, dlatego nie zapamiętałam po kim, a dzisiaj żałuję, bo być może wynikłaby z tego dłuższa muzealnicza historia.

 Stanowisko – zimą  ustawiamy roślinę w chłodnym miejscu, w półcieniu w temperaturze 10-15 stopni. Latem Kliwia lubi stać na parapecie w półcieniu, lub na balkonie czy tarasie.

Kliwia, fot. P. Walczak

 Później, już po śmieci Pana Piotra wraz z kolejnymi przeprowadzkami do różnych pracowni w muzeum, zabierałam ją z sentymentem jako żywy dowód jej niewątpliwego związku z Piotrem Szackim. Stała w różnych nasłonecznionych miejscach i na różnych parapetach, od wschodu, zachodu, południa i północy -w temperaturze jaka była w danym pomieszczeniu. Była tam gdzie ja, a ja nigdy wcześniej nie sięgnęłam do porad ogrodniczych, żeby poznać i zastosować fachowe porady. Czy to „cud”, że przeżyła zdarzenie „mirakularne”?[9]

Podlewanie – w zimie raz na tydzień, wiosną i jesienią dwa razy w tygodniu, latem zawsze wtedy, gdy ziemia jest znacząco przesuszona. Kliwia lubi lekko wilgotną ziemię. Głównym błędem w uprawie poza oparzeniami słonecznymi jest zalanie całej rośliny, (zbyt obfite podlewanie, które powoduje jej gnicie oraz zalanie korzeni. Gdy pozostawimy na podstawce wodę), w której będą one stać to zaczną gnić, co zniszczy kliwię.

 Jest w pozostawionej przez Pana Piotra glinianej miseczce, w tej samej doniczce, nigdy nie przesadzona, bo nikt nie wie jak należy właściwie postąpić – czy zostawić, czy przesadzić? – rywalizują ze sobą dwie szkoły. Na co dzień podlewam regularnie, a kiedy ma mnie nie być dłużej w pracy (nie chcę robić innym kłopotu, bo kwiaty to nie jest domena muzealników w muzeum), od lat wstawiam ją do garnka pełnego wody – przeżywa, a zgodnie z przestrogami doświadczonych ogrodników powinno jej to zaszkodzić.

Poza pięknymi pomarańczowymi kwiatami jej ozdobę stanowią, również blaszkowate ciemno zielone liście.

Najpierw zaczęły wzrastać jej liście, utrzymywało się ich pięć, potem siedem, a w końcu dziewięć, wyładniała. Może nawet stała się opisywaną ozdobą. Może z tą ideą, że „kwiatom należy okazywać czułość” poczuła, że otoczyłam ją opieką i nazwałam „kwiatem Pana Piotra”. Słychać uwagi, że należy ją wpisać na stan muzeów: do zbiorów, w których są np. gumowce Piotra Szackiego, przydzielane kiedyś do wyjazdów terenowych jako przykład akcesoriów badawczych niezbędnych w muzealnej pracy. Czy raczej powinna trafić do aktywów żywych jak nasze muzealne koty Etna i Grafia?

Kliwia bardzo nie lubi zmiany miejsca, ale ze względu na swój szczególny cykl rozwojowy, wymaga 2-3 razy w roku przenoszenia na różne stanowiska. Aby jednak taka zmiana nie miała wpływu na jej kwitnienie, należy zaznaczyć na doniczce stronę, z której pada słońce i tak ustawiać roślinę, aby zawsze była zwrócona do światła tą samą stroną. Jeśli nie zadbamy o ten drobny, ale bardzo istotny szczegół, może się zdarzyć, że nie zobaczymy kwiatów nawet przez kilka następnych sezonów.

Zawsze przestawiałam, obracając doniczką, żeby kwiat był „równy” – jak się za bardzo wychylał w kierunku słońca, odwracałam. Po raz pierwszy kliwia zakwitła niespodziewanie 10 lat po śmierci Piotra Szackiego w roku 2014, kiedy realizowaliśmy projekt „Uwolnić projekt”, którego duchowym patronem był Piotr Szacki[10], następnie w roku 2015, kiedy przygotowywaliśmy wystawę „Porządek rzeczy. Magazyn Piotra B. Szackiego”[11], potem w roku 2016 kiedy odbyła się kolejna odsłona „Uwolnić projekt”, a następnie za 2 lata w roku 2018, podczas „Muzeum w terenie. Etnograficzne reminiscencje filmowe”[12] W roku 2019. nie było żadnego muzealnego projektu pod duchowym patronatem Piotra Szackiego, ale w moim życiu realizował się osobisty „projekt” – kliwia wybrała ten najbardziej właściwy, adekwatny moment. Kliwią zainteresował się też fotograf Wojtek Moskwa, a opowieść o niej miała trafić do jego projektu „Wędrówka dusz”[13], ale jest na razie w projektowej poczekalni.

Ta południowoafrykańska piękność przez większą część roku wygląda wprawdzie dość skromnie, ale za to wiosną prezentuje swoje największe atuty w całej okazałości (luty-marzec, czasami powtarza kwitnienie jesienią), rozwijając na szczycie sztywnego, zielonego pędu, duży, półokrągły kwiatostan, wypełniony licznymi, lekko pachnącymi, kielichowatymi kwiatami.

Kliwia Pana Piotra nie zakwita 2 razy w roku, a jej nieregularność kwitnienia (lipiec-sierpień) dziwnie zbiega się z wspominaniem nie dość docenionego za życia Piotra Szackiego[14] Jestem etnografem, więc dziwię się światem, dziwię się liczącej pół wieku kliwii, a może próbuję tworzyć jej legendę, wychodząc poza muzealne poznanie ? W tym roku zrealizujemy projekt „7 spotkań, 7 historii”, [15]który powstał z inspiracji filmową działalnością Piotra Szackiego[16]. Chcemy dotrzeć w miejsca, w których żyją i kontynuują rzemiosła potomkowie filmowych bohaterów z dokumentów Piotra Szackiego i Krzysztofa Chojnackiego. Czuję, że to co Piotr Szacki rozpoczął, powinno mieć swoją kontynuację i jeśli tak się dzieje to znaczy, że obrany kierunek jest tym, który warto założyć w muzealnych planach, ponieważ w muzeum jako instytucji długiego trwania ważne są ciągi dalsze odnoszące się do tego co inicjowali nasi poprzednicy. Piotr Szacki w zdeponowanej w Archiwum Naukowym spuściźnie pozostawił zasób, z którego można wyciągać kolejne wątki do rozwijania i którego zawartość w postaci kilku pudeł ma swoją wagę mierzoną nie tylko w kilogramach, ale i potencjale do kolejnych inspiracji.

Kliwio, czy zakwitniesz latem…?

Autorka: Małgorzata Jaszczołt

 


[1] Sokolewicz Zofia, Eko-muzeum i współczesność:wspomnienie o Piotrze Szackim; [w:] Etnografia Nowa 2011
[2] Sikora Sławomir, Muzeum miejsce magiczneWspomnienie o Piotrze Barnabie Szackim, [w:] Polska Sztuka Ludowa Konteksty, [1-2] 2004, s. 229 -231
[3] Nastąpiła wtedy zmiana dyrekcji i struktury; Szacki w randze starszego kustosza jako pracownik nowego Działu Etnografii Polski i Europy, pozostał w swoim zakresie merytorycznym przy kolekcji gospodarki podstawowej i rzemiosł
[4] Szacki Piotr, Oczy i obiektywy. Fragmenty komentarzy do kilku filmów, [w:] Kwartalnik filmowy nr/n.o. 47-48, s. 300-303
[5] Igor Kopytoff, Kulturowa biografia rzeczy, Utowarowienie jako proces, [w:] Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje, wyboru dokonali M. Kempny, E. Nowicka, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005
[6] Janusz Barański, Świat rzeczy, Kraków Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2007
[7] Szacki, Refleksja… op. cit. , s. 155
[8]https://www.swiatkwiatow.pl/poradnik-ogrodniczy/pieknie-kwitnaca-kliwia–zasady–uprawy–dla-poczatkujacych-id41.html
http://www.e-ogrodek.pl/a/kliwia-doniczkowa-pieknosc-odporna-na-zaniedbanie-18896.html
https://poradnikogrodniczy.pl/kliwia-pomaranczowa-uprawa-pielegnacja-choroby-odmiany.php
[9] http://cyfrowaetnografia.pl/Content/2085/Strony%20od%20PSL_XLIV_nr1-3_Hemka.pdf
[10] http://www.uwolnicprojekt.org/pl/przedmioty.html
[11] http://ethnomuseum.pl/wystawy/porzadek-rzeczy/
[12] http://ethnomuseum.pl/blog/cykl-muzeum-w-terenie/
[13] http://www.wojtekmoskwa.com/category/fotografiaartystyczna/sansara-polska/
[14] Po raz pierwszy od śmierci Piotra Szackiego jego osoba została przypomniana w roku 2010 na konferencji „Rzecz, obraz, niezwykłość. Pamięci Piotra Szackiego.”
http://docplayer.pl/16209180-Konferencja-rzecz-obraz-niezwyklosc-pamieci-piotra-szackiego-panstwowe-muzeum-etnograficzne-w-warszawie-28-29-pazdziernika-2010.html
[15] Projekt, który dostał dofinansowanie w programie Patriotyzm Jutra
[16] https://www.youtube.com/playlist?list=PL143835CD59412AFE

2020

2019

2018

2017

2014

11.12 - 30.08.2020
Wystawa

Wcielenia jelenia