pl
Godziny otwarcia:
SOB: 12:00 – 18:00
PON: Zamknięte
WT: 11:00 – 19:00
ŚR: 11:00 – 19:00
CZW: 11:00 – 17:00
PT: 11:00 – 19:00
SOB: 12:00 – 18:00
ND: 12:00 – 18:00
Godziny otwarcia:
SOB 12:00 – 18:00
PON: Zamknięte
WT: 11:00 – 19:00
ŚR: 11:00 – 19:00
CZW: 11:00 - 17:00
PT: 11:00 – 19:00
SOB 12:00 – 18:00
ND: 12:00 – 18:00
pl
Godziny otwarcia:
SOB: 12:00 – 18:00
PON: Zamknięte
WT: 11:00 – 19:00
ŚR: 11:00 – 19:00
CZW: 11:00 – 17:00
PT: 11:00 – 19:00
SOB: 12:00 – 18:00
ND: 12:00 – 18:00
Godziny otwarcia:
SOB 12:00 – 18:00
PON: Zamknięte
WT: 11:00 – 19:00
ŚR: 11:00 – 19:00
CZW: 11:00 - 17:00
PT: 11:00 – 19:00
SOB 12:00 – 18:00
ND: 12:00 – 18:00
pl

O Pytonie i nadwiślańskich wężach

Co roku w okresie wakacyjnym tabloidy, sensacyjne programy tv i różnej maści portale straszą plagą węży i żmij. Gady mają wypełzać z międzyleśnych łąk, czaić się w ogródkach wślizgiwać się na place zabaw, rozpełzać się na górskich i leśnych szlakach. Przekaz jest prosty: „wąż chce Cię kąsać, marzy by wpełznąć na ganek, pod wycieraczkę, do buta, aby pozbawiać życia”.

W pogoni za pytonem

W tym roku jest nie co inaczej. Tropikalny sezon ogórkowy zelektryzowała wieść o pytonie, który być może, do tej pory przebywa w Gassach koło Konstancina. Jeszcze trzy tygodnie temu pies tropiący zwęszył gada. Znaleziono też kupę. Laboranci zbadali DNA, potwierdzili obecność. Kryzysowy sztab tropicieli i detektyw Rutkowski przeczesywali zarośla. W między czasie znaleziono kilka innych zbiegłych lub wypuszczonych nierodzimych węży, kilkadziesiąt rodzimych zaskrońców, jednak bohatera niezliczonych memów brak.

Światowa „kariera”

Przejawy kulturowego lęku i fascynacji, jaką człowiek żywi do węży są dobrze znane zarówno twórcom tabloidowych newsów, jak i antropologom czy historykom religii. Dużo do powiedzenia w temacie mają folkloryści. Zapewne spodziewacie się, że rozpocznę snucie narracji o wężach w kulturze, zacznę od Genesis, zahaczę o starożytny Egipt, Mezopotamię i współczesną Grecję, subkontynent indyjski, Teksas, Meksyk, Australię i Dahomej, wspomnę o jungowskich archetypach, gnostyckim ofizmie, nagach, kundalini, „Kill Billu” i Waldemortcie.  Otóż nie… Praktyki  będące odpryskiem ofiolatrii znane od czasów starożytnych dalej stanowią składową współczesnych kultur i zasługują na monografię opasłą i długą jak totemiczna, amazońska anakonda. Tak więc skupmy się na naszym obszarze.

Słowiański opiekun

Polska etnografia i folkorystyka ma na temat węży do powiedzenia dość sporo. Kazimierz Moszyński w „Kulturze duchowej Słowian” stwierdza, że „naturalnym” pośrednikiem między zwierzętami domowym a dzikimi dla etnologii jest właśnie wąż. Notuje, że zaskrońce zamieszkujące ludzkie obejście nazywano u Słowian „domownikami”, białoruskie (domavik). Istniało silne przekonanie o tym, że każde domostwo posiada opiekuńczego węża, a w przypadku jego zabicia lub śmierci innego rodzaju, umierał też gospodarz. Osiedlanie się gadów w obejściu traktowane było za dobry omen. Istnieje wiele XIX-wiecznych podań podróżników odwiedzających słowiańszczyznę, w których nadmienia się (zapewne fantastycznie przeszacowując) olbrzymią populację węży w siedliskach ludzkich. Miały wyglądać ciekawsko spod strzech domów i zamieszkiwać obory. Dlaczego właśnie obory? O tym w dalszej części tekstu.

Miłośnik mleka

W polskim folklorze istnieje wiele podań o zamiłowaniu i obsesji smakowej, jaką węże żywią do krowiego mleka. Stąd chęć węży do przebywania w oborach. Echo tego przeświadczenia etnografowie spotkali podczas badań terenowych jeszcze w latach 60. XX wieku. W XIX wieku Kolberg notował, że „każda krowa posiadała swojego węża, który ją podsysał”. Co ciekawe, same krowy pozostawały w dziwnych relacjach z gadami, gdyż „jak wąż zginął, z tęsknoty muczały”. Przeświadczenie o zamiłowaniu węży do podpijania mleka skutkowało ich tępieniem. Z drugiej strony istniało jednak przekonanie, że po uśmierceniu gada, w krótkim czasie zginie sama krowa. Na Białorusi, co odnotowuje Zuzanna Grąbecka w „Słowo magiczne poddane technologii”, praktyka zostawiania miseczek z mlekiem dla zaskrońców jest wciąż żywa.

Wężowa symbolika

„Żywy symbol” – takie miano nadaje wężowi Mircea Eliade i jego fenomen rozpatruje w następującym ciągu znaczeniowym: księżyc – woda/deszcz – wąż – kobieta – śmierć – regeneracja. Lunarna i akwatyczna symbolika węża, zdolności regeneracyjne (zrzucanie, „skóry” jako metonimia odradzania) i falliczny kształt  – tak silne nagromadzenie pola znaczeniowego, musi skutkować ambiwalencją, dwuznacznością wężowego jestestwa. Nie dziwi zatem fakt, że węże są bohaterami opowieści o „zaświatowym” charakterze.

Strażnik skarbów

Seweryn Udziela zanotował kilka wariantów tzw. bajki magicznej, popularnej w XIX-wiecznej Galicji. Szkielet fabuły rysuje się następująco: wąż pojawia się w obejściu i zaprzyjaźnia się z dzieckiem. Opiekuje się nim, a podczas nieobecności rodziców spożywa nawet razem z nim posiłki z jednej miski. Przerażeni rodzice odkrywają tą dziwną, a w ich oczach niebezpieczną zażyłość. Zabijają węża. Kilka dni później choruje i umiera także dziecko. W czasie żałoby rodzice odnajdują w domu ukrytą złotą koronę, którą wąż plótł dla dziecka.

Wąż (wymiennie ze smokiem) jako strażnik skarbów to częsty motyw w podaniach o charakterze magicznym. Gad może pojawiać się zarówno jako postać donatora – istoty wspierającej bohatera, jak i antagonisty – w zależności od zachowania osoby, która z nim obcuje. W niektórych wariantach opowieści człowiek dzięki odpowiednim zabiegom, np. troska o gada, karmienie go, pozwolenie na zabawę z dziećmi, pozyskuje złotą koronę monarchy, zapewniającą mu dobrobyt. Jeśli jednak przywłaszcza ją samowolnie, spotka go zasłużona kara. Wąż goni złodzieja, więc ten z obawy o własne życie porzuca zdobycz i ledwo udaje mu się uciec, a czasami umiera.

Złota korona

Bohaterem licznych baśni notowanych przez folklorystów jest Wężowy Król, który za dobrodziejstwa i uratowanie życia obdarza pomyślnością i bogactwem. Wąż ten posiadał nadnaturalne rozmiary, głowę wielkości baraniej i wielometrowe ciało. (Fizjonomia zbiegłego pytona z nad Wisły niepokojąco pasuje do tej charakterystyki). Jak to w przypadku istot zaświatowych, potrafił zmieniać swoją wielkość i przybierać dowolną postać. Wężowy Król miał zamieszkiwać pobliża kurhanów, np. Kopiec Kraka. Charakterystyczną atrybutem Wężowego Króla była złota korona. Moszyński wspomina o archaicznym nazewnictwie dotyczącym zaskrońców – zlotoglavec – miała się ona odnosić do jaskrawo żółtych plam za „skroniami” tego gatunku. Niektórzy folkloryści z początku XX wieku (Gnaszyniec 1922) sugerują, że korona węża to w rzeczywistości rodzaj koronki, podobnej do narośli koguciej, której w tradycji ludowej przypisywano moc leczniczą. Współcześni herpetolodzy wysuwają hipotezę, że owa korona, którą dopatrywano się u węży była naskórkiem – wylinką, którą wąż zrzuca zaczynając od głowy.

Nauczyciel języka

Mięso białego węża w podaniach uważane jest za środek zapewniający rozumienie mowy zwierząt. Czasami wystarczy łagodność w obejściu z gadem, aby uzyskać ten dar. Opowiadanie z tym motywem notuje Saloni w 1908 roku: „Był wąż na wiézbie. Chałupa sie páliła, nié móg zlázć, bo go okropnie parzało. Ale stáł chłop i on go prosiuł, zeby mu zérdź przystawiuł, to mu powié, jak wszyćkie stworzénia gádajo. Jak zláz, chuchnuł mu do gęby i chłop potem juz wsyćko wiedział”.

Jak zwabić pytona?

Znając folklorystyczne fakty i biografię symboliczną węży, sztab tropicieli nadwiślańskiego pytona mógłby pokusić o wybawienie go z ukrycia niczym innym jak 2 litrami nie odchudzonego, niepasteryzowanego, wysoko laktozowego mleka. Aby mleko nie skisło tropikalnej temperaturze tego lata, można zastosować receptę znaną z praktyk ludowych, a potwierdzoną przez współczesnych biochemików. Należy włożyć do naczynia z mlekiem żywą żabę. Potraktujmy tę radę humorystycznie. Żabie to się raczej nie przysłuży, a na dodatek wszystkie jej gatunki w Polsce są pod ochroną. Natomiast faktycznie enzymy występujące w żabiej skórze stopują rozwój fermentacji bakterii mlekowych.

Autor: Patryk Pawlaczyk